Dodaj do ulubionych

Czy do trzech razy sztuka?

17.02.20, 21:18
Muszę gdzieś się wygadać, a nie mam komu :(
Mąż mnie zdradza, po raz trzeci z tą samą kobietą.
Za pierwszym razem trwało to nie cały rok, skończyło się w momencie kiedy ona była w depresji po stracie jego dziecka i postanowiła mi o wszystkim powiedzieć. Wiedziałam że coś się dzieje, ciagle miał zajęty telefon, wiecznie wisiał na komunikatorze, nie miałam tylko twardych dowodów, których sama mi dostarczyła. Zacisnęłam zęby, przegadaliśmy wielokrotnie temat, wydawało się że jest ok, mogłam w każdej chwili sprawdzić w telefonie gdzie jest, mam dostęp do jego kalendarza, w łóżku się bardzo poprawiło, wydawało się że jest ok. Okazało się że zaczęli się spotykać znowu po nie całym pół roku. Oczywiście on mówił, że w ogóle nie mają kontaktu, okazało się że pisali do siebie. Znowu zaczęli się regularnie spotykać, tym razem trwało to krócej, bo pani znowu zaszła w ciąże, pojawiła się u mnie w pracy. Przed samym nowym rokiem mój świat znowu runął. Znowu poroniła. Znowu miliony rozmów, ultimatum, znowu spokój, tym razem nie spotykali się ponad rok, oczywiście myślałam, o czym mnie też zapewniał, że nie mają w ogóle kontaktu. Dowiedziałam się teraz że się znowu spotykają, od ponad miesiąca. Pożyczył jej pieniądze, poszli razem na kolacje, innym razem na spacer. Mój świat znowu runął. Kryje się, wszystkie spotkania są organizowane tak, żeby ciąg zdarzeń miał ręce i nogi, jak mówi że gdzieś jedzie, to tam jest (tylko nie wiedziałam że z nią). On stawia bardzo na siebie, poszedł znowu na studia, chodzi na różne warsztaty, szkolenia, dużo podróżuje w związku z pracą. Mamy kredyt, dwoje dzieci- nastolatków. Ja już nie wiem co robić, posypałam się. On jeszcze nie wie, że ja wiem, ale długo nie dam rady tego ukrywać. W domu zachowuje się zupełnie normalnie, a za moimi plecami wbija w nie nóż.
Obserwuj wątek
          • anula36 Re: Czy do trzech razy sztuka? 17.02.20, 22:03
            zastanawia mnie, poza wszystkim oczywistym, czemu Twoj maz tak beztrosko, a wrecz z pewna determinacja chce zostac ojcem dziecka innej kobiety i jeszcze i temu dziecku pokomplikowac zycie, i to nie na jego wlasne zyczenie, jak to bywa z doroslymi.
        • eriu Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 07:30
          A to mąż to jakieś bezwolne stworzonko, biedaczek usidlony przez tę trzecią? Zaraz Ci mąż sprzeda, że się potknął, wpadł na nią niechcący i zapłodnił.

          Co zrobić - to zależy czego oczekujesz od życia. Trzeba moim zdaniem przyjąć, że mąż nie chce skończyć drugiej relacji. Dowodów na to jest aż nadto. Pytanie czego Ty chcesz: byle by mieć męża a on niech Cię zdradza i niech mu się rodzi dziecko z drugiego związku, ale Ty chcesz tytuł małżonki? Czy chcesz mieć życie, gdzie masz szansę na normalną relację - bo w tym przypadku tylko rozwód.
    • fi0 Re: Czy do trzech razy sztuka? 17.02.20, 22:57
      Lilian, z mojej perspektywy wygląda to tak: twój mąż ma drugą relację, dosyć trwałą, wygląda na to, że jest zakochany i nie chce zakończyć tego związku. Z Tobą też ma relację, której nie chce kończyć.
      Jeśli i Ty nie chcesz się rozstawać z mężem, mieszkaj z nim jak lesbijka z gejem. Bez seksów, bo to Cię będzie tylko do niego zbliżało, a wszystko wskazuje na to, że on jest teraz gdzie indziej. Więc Ty też postaraj się oddalić. Poszukaj osobistego spełnienia poza małżeństwem. Odpuść "zemstę" na kochance, przecież to nie ona Ci ślubowała, więc co Cię obchodzi, co robi obca baba. Myśl teraz o sobie, o tym, co dla Ciebie jest w życiu ważne, Twoje szczęście zależy od Ciebie, nie od męża.
        • enith Re: Czy do trzech razy sztuka? 17.02.20, 23:33
          I to jest ewidentne kłamstwo. Mąż prowadzi od dłuższego czasu związek z tą kobietą i najwyraźniej starają się o wspólnego potomka, bo nie wierzę, że mają taaakiego pecha z zawodzącą antykoncepcją. Więc na pewno są tam uczucia i to z obydwu stron.
          Tobie mąż tradycyjnie wciska kit, bo co ma ci powiedzieć? Że kocha inną kobietę i chce mieć z nią dziecko? Jeśli chciałby to zerwać, to już dawno byłoby po sprawie. Nie dawaj więc sobie wmawiać głupot, że to ona na nim wisi. Jesteś dojrzałą kobietą, masz duże dzieci, a dajesz się nabierać na męża kłamstwa i obietnice bez pokrycia, jakbyś miała 18 lat i zero wiedzy o życiu. Wyciągnij wreszcie wnioski z męża czynów, a nie słów, bo powiedzieć można wszystko, nic go to nie kosztuje.
          • lillian Re: Czy do trzech razy sztuka? 17.02.20, 23:48
            Ja bym po prostu chciała żeby ona się odwaliła od niego, nie odzywała się, urwała kontakt. On sam powiedział, że nie odzywał się do niej pierwszy,,wszystkie rozmowy były z jej inicjatywy. Ja nie wiem, czy jemu jej szkoda, że raka w nim zakochana???
            • enith Re: Czy do trzech razy sztuka? 17.02.20, 23:57
              Daj spokój, sama chyba nie wierzysz w to, co napisałaś. Mąż jest zakochany, ma z panią regularną relację (z przerwami na uspokojenie twoich obaw), dwa razy zaciążyli, teraz pewnie zawzięcie pracują nad trzecią ciążą. No chyba nie będziesz mi wmawiać, że ona siłą go ciągnie do łóżka na seks bez zabezpieczenia, co?
              Swoją drogą to nie boisz się, że mąż ci sprzeda jakąś chorobę weneryczną?
            • tt-tka Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 00:33
              lillian napisał(a):

              > Ja bym po prostu chciała żeby ona się odwaliła od niego, nie odzywała się, urwa
              > ła kontakt.

              No, a ona nie chce. Nie odwala sie, odzywa sie, podtrzymuje kontakt. Jej na wierzchu.

              >On sam powiedział, że nie odzywał się do niej pierwszy,,wszystkie r
              > ozmowy były z jej inicjatywy. Ja nie wiem, czy jemu jej szkoda, że raka w nim z
              > akochana???

              Tak, na pewno :)
              To wszystko z zalu nad tamta, nie martw sie zatem.

              To na pewno piszesz ty, a nie twoja nastoletnia corka ?
    • zamiecionydywan Re: Czy do trzech razy sztuka? 17.02.20, 23:05
      Ciężka sytuacja. Dla mnie ta kwestia robienia dziecka byłaby nie do zaakceptowania.... bo wyobraź sobie ze w końcu te ciąże donosi i co potem? Będziesz razem z mężem bękarta wychowywać kochanicy? Niestety mąż już dwa razy nawalił. Dla mnie postawienie sprawy na ostrzu noża: albo wazektomia - bo szkoda naprawdę szkoda dziecka które mogłoby się narodzić albo olać dziadów. Jakieś konsekwencje swoich czynów musi ponieść.... jak Cię bardzo kocha i naprawdę chce z Tobą żyć to się na jakieś ultimatum zgodzi. Ale obawiam się ze ciągotki do romansów to będzie miał i musisz zaakceptować a jak jest to dla Ciebie niemożliwe to kończ z tym zwiazkiem. O kochanicy się nie wypowiadam.... żałosna jest, przykro mi wiele takich. Choć jak mąż fajny to może warto powalczyć, kiedyś zrozumie Twoje „poświęcenie”
      • tt-tka Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 03:29
        zamiecionydywan napisała:

        > jak Cię bardzo kocha i naprawdę chce z Tobą żyć to
        > się na jakieś ultimatum zgodzi.

        Albo tylko zapewni, ze sie zgadza...

        Ale obawiam się ze ciągotki do romansów to będ
        > zie miał

        On nie ma ciagatek do romansow w liczbie mnogiej, tylko do tej jednej pani. Skoro romans przetrwal dwie ciaze i dwa poronienia...
    • 71tosia Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 08:39
      spakuj mu rzeczy i niech sie wyprowadzi, byc moze gdy bedzie z pania na stale i zetknie sie z codziennoscia zycia z pania a nie z wyobrazeniem o romantycznej relacji to dotrze do niego co traci. Oczywiscie jest tez szansa ze tamta relacja a nie ta z toba okaże sie wazniejsza. Ale inaczej nigdy sie nie przekonasz. Inna opcja to zaakceptowac ze pan ma dwie rodziny.
      • heniek.8 Re: Czy do trzech razy sztuka? 19.02.20, 21:38
        71tosia napisała:

        > spakuj mu rzeczy i niech sie wyprowadzi,

        co ty w ogóle opowiadasz? "spakuj mu rzeczy"
        a może on jej spakuje i niech ona się wyprowadzi? widzisz absurd swoich "porad"? pewnie nie

        w świecie dorosłych równoprawnych ludzi są inne zasady niż w twojej imaginacji gdzie pstrykniesz palcem to się ludzie przeprowadzają
        • 71tosia Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 13:02
          to pan ma kochanke - wiec rada niech sie do niej wyprowadzi absurdalna nie jest. Na razie pan ma sytuacje dosc wygodna bo obie panie, z trudnoscia, ale jednak ten trojkat akceptuja. Mąz autorki wiec sam z siebie raczej nic nie zrobi, sytuacja moze sie zmienic tylko gdy ktoras z pań postawi go pod sciana i zdobędzie sie na decyzje o przerwaniu związku. Inaczej beda trwac w tej relacji latami. A za pare lat wszyscy troje beda miec poczucie zmarnowanego zycia.
          ps w dorosłych swiecie wbrew pozorom nie ma równosci, chyba juz to zauwazyles?
          • heniek.8 Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 13:20
            no i jak to sobie wyobrażasz? planujesz walizki i mówisz do męża "wyprowadź się"
            A on mówi "nie i po co w ogóle słyszałaś moje rzeczy? "

            no i co robisz, szarpiesz się z nim?

            mówię ci, ta "rada" jest do d..., nie mówiąc o tym że stylistycznie to nie jest rada, tylko rozkaz

            mogłabyś ująć to w stylu "na twoim miejscu ja bym..." a nie w trybie rozkazującym, tyle że ty byś sama takiego czegoś u siebie nie zrobiła bo sama sobie zdajesz sprawę że to porada z dupy
            • tt-tka Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 13:33
              heniek.8 napisał:


              > mogłabyś ująć to w stylu "na twoim miejscu ja bym..." a nie w trybie rozkazując
              > ym, tyle że ty byś sama takiego czegoś u siebie nie zrobiła bo sama sobie zdaje
              > sz sprawę że to porada z dupy

              Jasne. Nie nalezy grozic tym, czego wyegzekwowac sie nie da.
              Jak uczy literatura i film, sa inne sposoby, np samej sie wyprowadzic nie zostawiajac adresu, za to zostawiajac panu wspolne dzieci. Albo bedzie sie musial nimi zajac i zbraknie mu czasu na kochanke, a nawet na studia, albo podrzuci je kochance i dzieci skutecznie zatruja jej zycie. Duze szanse, ze zwiazek sie sypnie, a co najmniej bardzo straci na atrakcyjnosci :P
                • heniek.8 Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 16:55
                  71tosia napisała:

                  > no i co proponujesz jezeli maz po sugestii zony 'ma twoim miejscu..' mowi nie?

                  mialem na myśli że ty snujesz wizje rodem z harlekina "spakuj mu walizki i załatwione, on się wyprowadzi"

                  "na twoim miejscu" to była moja sugestia - zamiast używać trybu rozkazującego nie znoszącego sprzeciwu, możesz swoje rady opatrywać takim zastrzeżeniem "ja na twoim miejscu .... a ty zrobisz jak chcesz" - to by było z twojej strony mniej narzucające się.

                  pytasz co bym zrobił? to ja się ciebie pytam - spakowałaś walizki, mąż wraca do domu, wchodzi i mówi że się nigdzie nie wyprowadzi, i jeszcze włącza kamerę żeby nagrywać twoje inne świrowanie - co robisz?
                  • 71tosia Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 20:02
                    nie zwyklam swirowac heniu, maz autorki powinien dostac w takiej sytuacji wyrazny sygnal ze zona nie akceptuje jego romansu. Poproszenie meza by sie wyprowadzil plus pozew o rozwod jest takim sygnalem. Dyskusja z mezem '..a zrobisz co zechcesz' jest wrecz odwrotnym sygnalem.
                    • heniek.8 Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 20:07
                      > Dyskusja z mezem '..a zrobisz co zechcesz' jest wrecz odwrotnym sygnalem.

                      ja nie sugeruję że powinna powiedzieć mężowi "zrobisz co zechcesz"

                      powiedzmy że ktoś poważnie potraktował twoje rady
                      czyta: "spakuj mu rzeczy i niech sie wyprowadzi, byc moze gdy bedzie z pania ........"

                      rzeczy spakowane
                      przychodzi mąż
                      twoja podopieczna mówi "wyprowadź się, spakowałam ci manatki"
                      mąż mówi "nigdzie się nie wyprowadzam, po co ruszałaś moje rzeczy, odwala ci, zaczynam nagrywać ten cyrk"

                      kobieta dzwoni do ciebie - "i co teraz, geniuszu?"
              • heniek.8 Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 14:31
                Tak, ona się wyprowadza, on pisze pozew o zabezpieczenie potrzeb i alimenty
                skutek tego jest taki że nie widzi się z dziećmi na codzień, płaci za wynajem mieszkania, i jeszcze płaci alimenty

                A to nie są dzidziusie tylko nastolatki, może by się nawet wszyscy ucieszyli

                jak chcesz coś osiagnąć to nie manipuluje, nie reaguj agresywnie, tylko zastanów się czego chcesz a potem jak do tego dojść
                • 71tosia Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 14:55
                  tak przypuszaczalam. Mam dokladnie taki przypadek w sprod znajomych, maz po 20 latach zwiazku wyprowadzil zone i corke (wtedy jeszcze studentke) do kawalerki, ktora im laskawie kupil, do duzego domu ktory budowala i urzadzala byla zona (pan mial intesywna prace) wprowadzila sie kochanka z dzieckiem. Z pewnoscia bylo to 'malo agresywne' a zwlaszcza korzystne dla pana rozwiazanie i z pewnoscia pan mial dobrze przemyslane 'do czego chcial dojsc'. Dodam jeszcze ze pan (juz nie zyje) z elity dziennikarskiej, wiec z tych ktorych stac bylo na zadbanie o byla zone i corke, zona przyplacila sytuacje ciezka choroba.
                • tt-tka Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 15:36
                  heniek.8 napisał:

                  > Tak, ona się wyprowadza, on pisze pozew o zabezpieczenie potrzeb i alimenty

                  ...na Berdyczow. Pani sie wyprowadza nie zostawiajac adresu, Heniu. Polecam "Diablice", ksiazka duzo lepsza niz film, film za to smieszniejszy.
                  • heniek.8 Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 16:16
                    tt-tka napisała:

                    > > Tak, ona się wyprowadza, on pisze pozew o zabezpieczenie potrzeb i alimen
                    > ty
                    >
                    > ...na Berdyczow. Pani sie wyprowadza nie zostawiajac adresu,


                    bądźmy bardziej praktyczni a mniej emocjonalne.
                    po pierwsze: czy sugerujesz że można nie zostawić adresu i już alimenciarz jest nie do namierzenia?

                    po drugie: kobieta mieszka na codzień z dziećmi i ma tak się wyprowadzić od nich i ukrywać, płacić czynsz za jakąś klitke tysiąc czy dwa , a to wszystko w imię czego? żeby coś"pokazać" ? tylko co? że została zraniona?

                    super rada
                    • tt-tka Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 16:34
                      Heniu, boru... na glupia historie i glupie rady odpowiadam tak samo glupio. Chodzilo o to (jesli to bylo niejasne), ze pani zona nie moze kierowac zachowaniem meza, moze tylko wlasnym. Spakowanie mezowi walizek jest czynem bez konsekwencji, jej znikniecie jakies konsekwecje wywola (choc niekoniecznie przez nia pozadane), chocby przez to, ze maz zostanie z jedna pensja i jedna wlasna osoba do opieki nad dziecmi. Naprawde polecam Diablice w obu wersjach, ta sama historia, te same zachowania, a dwa zupelnie rozne zakonczenia.

                      Serio i poza ta historyjka - oczywiscie mozna zniknac bez sladu, przynajmniej na jakis czas, czesto - dlugi czas. Ze powolam sie chocby na program Ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie czy doswiadczenia fundacji zajmujacych sie latami poszukiwaniem zaginionego czlonka rodziny. Swiat jest rozlegly i dostepny.

                      Znowu w nawiazaniu do historyjki i do twojej wypowiedzi - czy ta hipotetyczna zona chce cos pokazac, czy cos osiagnac ? Mnie wynika, ze ona chce, by maz rzucil kochanke, byl wylacznie z zona i przestal klamac, a przynajmniej nie dawal sie przylapac na klamstwie - otoz na to pani zona wplywu nie ma zadnego. Cokolwiek zrobi czy nie zrobi. Nawet gdyby zamordowala kochanke i udalo jej sie to ukryc - nie sprawi, by maz byl tylko z nia albo zeby nie klamal.
            • 71tosia Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 13:55
              Rozumiem ze ty riki proponujesz by to mozna autorka sie wyprowadzila? Moze powinna zabrac dzieci pod most i zostawic panu i pani kochance mieszkanie. Moga sobie tez zamieszkac wszyscy razem?
              Autorka ma dwa wyjscia albo sytuacje ze maz ma fktycznie dwie rodziny zaakceptowac albo podjac decyzje o rozstaniu. W sutuacji gdy maz ma kochanke a rodzina dzieci wygląda to najczesciej jednak tak ze zona zastaje z dziecmi w mieszkaniu a meza prosi by 'spakowal walizki' (co wiele razy na tym forum juz opisywano) a potem sklada podanie o rozwod z meza winy i podzial majatku. Oczywiscie moze tez mieszkac z rozwadzacym sie z mezem i bol roztania sobie wydluzac.
            • 71tosia Re: Czy do trzech razy sztuka? 20.02.20, 16:47
              może rozpakować i dalej mieszkac z pania, może tez sprowadzić kochanke do ich wspólnego mieszkania może wiele rzeczy głupich zrobic. Twoje rady sa niestety roznie zyciowe jak te henka, sorry ale wiekszosc odpowiedzialnych kobiet nie zostawi dzieci z nieodpowiedzialnym, zajętym romansowaniem mezem licząc ze się 'naprawi'. Zycie to nie ksiazka ani film, zastanow co czulyby dzieci gdbyby nagle zniknela im matka nie zostawiając do siebie kontaktu?
    • edw-ina Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 11:13
      Kobieto, ja rozumiem, że czujesz potrzebę wybielenia misia i to tylko ta zła kochanka jest be i nie chce się odkleić, ale idź ty po rozum do głowy. Facet ci pokazuje, że szuka sobie nowej drogi życiowej, w której cię nie uwzględnia. Studia, warsztaty, wyjazdy. Nowy on. W dodatku ma od lat tę samą kochankę, czyli nie jest to przypadkowa pani, z którą połączyła go namiętność po drinku, tylko kobieta do której wraca ryzykując rodzinę. Jeśli sądzisz, że mąż cię kocha, bo do ciebie wraca, ona ma prawo sądzić dokładnie tak samo, bo do niej też wraca i to mimo ryzyka.
      Masz dwa wyjścia: albo zaakceptować podwójne życie męża i mieć nadzieję, że mimo wszystko zachowa się porządnie wobec ciebie, czyli będzie dbał o status majątkowy rodziny i nie robił ci awantur, albo spakować panu walizki. Tu nie ma trzeciego magicznego wyjścia.
      I powiem ci jeszcze, że zawsze bawiły mnie kobiety przekonane, że skoro ich misio zabiera je na wakacje, to są już udaną parą. Przeżyłam tyle awansów żonatych facetów, że gdybym ich żonom 1/10 opowiedziała, to nie zebrałyby szczęki z podłogi. Jeden taki dobry mąż klęczał przede mną i mnie po stopach całował wyznając miłość. Pan prezio dużej firmy, co to ma w domu żonę od zajmowania się dziećmi. Inny, wówczas świeżutki dumny tatuś, tak nachalnie się do mnie przystawiał mając za nic, iż wszyscy to widzą, że moja ówczesna szefowa zagroziła mu zwolnieniem dyscyplinarnym, jeśli nie przestanie. Piszę ci to, żebyś zrozumiała, że to ci mężczyźni podejmują decyzje związane ze swoim zachowaniem, a nie kobiety do których uciekają. I twój mąż też podjął taką decyzję, a nie został do niej zmuszony. Nawet jeśli pani do niego napisała, nawet jeśli zaprosiła go do siebie, to w końcu on odpisał i on poszedł, a nie ona go końmi przyciągnęła.
      • tt-tka Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 11:53
        edw-ina napisała:

        > Kobieto, ja rozumiem, że czujesz potrzebę wybielenia misia i to tylko ta zła ko
        > chanka jest be i nie chce się odkleić,


        Malo z tym - kochanka osobiscie nakablowala zonie raz i drugi, ze ten pan z nia... a pan z nia nadal :)
        I nie boi sie, ze ona go zakabluje kolejny raz, albo boi sie, ale bierze na klate !

        Forumki, doceniam dobra wole, ale chyba nie wzielyscie autorki serio ? A jesli niedajbuk serio, to polecam ten san watek na emamie, tam autorka pisze wiecej i sila rzeczy wiecej siebie odslania.
        • edw-ina Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 11:59
          Ja tam nie wiem, czy autorka jest prawdziwa, czy nie. Po wszystkim, co przeżyłam, czego się nasłuchałam, to naprawdę jestem w stanie uwierzyć, że są kobiety, które wierzą, że ich misio zrobił dzidziusia, bo się potknął i wpadł pani między nogi.
          • tt-tka Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 12:37
            edw-ina napisała:

            jestem w stanie uwierzyć, że są kobiety,
            > które wierzą, że ich misio zrobił dzidziusia, bo się potknął i wpadł pani międz
            > y nogi.
            >

            I tak 16 razy, Wysoki Sadzie !

            zajrzyj na ematke, szczerze namawiam, tam historia obrosla juz wieloma szczegolami, m.in. pani kochanka ma dwoje dzieci (nie liczac tych poronien) i czego kobieta z dwojgiem dzieci chce od cudzego meza, ktory ma wlasnych dwoje ! (pytanie, czego chce zonaty pan z dwojka wlasnych od kobiety tez z dwojka, nie pada)
            albo tez pan z litosci darzy ja ochlapami (na upartego mozna uznac, ze ten kawalek miesa, o ktory chodzi, jest ochlapem, ale widac nie najgorszym, skoro chca go dwie kobiety)
            i tak dalej. Streszczac nie warto, bo caly urok w oryginalach
            • edw-ina Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 13:30
              Przeczytałam. I powiem jedno: nie ma takiej informacji, której nie łyknie kobieta. Szczególnie to niekochanie mnie rozwala i że on wcale nie chce z tą kochanką być, a tylko z żalu do niej chodzi i z żalu z nią sypia.
              Tak moje drogie panie, ci wszyscy wspaniali mężczyźni, wasi ukochani mężowie, nawet wyznając kochankom miłość w trakcie namiętnego wyjazdu, gdy wy grzecznie pilnujecie dzieci, to tak naprawdę przecież o was myślą. Was jedne tylko kochają, o wasz dobrostan dbają. W końcu łączy was dom, nazwisko, kredyt i dzieci. No i tak wielka miłość, że oni czują potrzebę rozdzielania tej miłości na prawo i lewo.
      • zamiecionydywan Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 12:24
        I tak się dawałas po nogach całować temu rozkosznemu prezesowi??? A załóżmy ze byś się złamała i Uwierzyła w jego „miłość” zabawilby się kolejna naiwna i do żonki migusiem wracał;) serio traktowałaś takie wyznania miłosne poważnie??? Il
        • edw-ina Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 12:37
          A po co cokolwiek zakładać, skoro wiem, co się wydarzyło? I po co mi doklejać łatkę naiwnej, że gdybym się złamała to to i tamto? Mówię o wydarzeniu, a nie o tym, że ja nagle zapałałam do prezia namiętnością.
          • zamiecionydywan Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 13:03
            Tak nie doceniasz żon prezesów:) a gdyby ktoś o kim wiem ze jest żonaty plus jest moim szefem zaczął całować mnie po nogach i wyznawał mi miłość to sorry w momencie czuje się ofiara mobbingu.... i nie pozwalam na takie coś.
            • edw-ina Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 13:21
              Moim prezesem nie był, więc ofiarą mobbingu się nie czułam. Poza tym dlaczego ty mnie w tym oceniasz? Co ja powinnam i co ja zrobiłam? A) nie wiesz, co zrobiłam, tylko wysnuwasz wnioski o mojej naiwności. b) a czemu ja odpowiadam za zachowanie dorosłego i całkiem niegłupiego faceta? A o żonie to on powinien myśleć, a nie ja. Przestańcie zrzucać na kobiety winę za zachowanie mężczyzn. Może mi jeszcze powiesz, że skoro prezio się we mnie zakochał i za mną latał jak głupi, to powinnam miejsce zamieszkania zmienić, a dodatkowo burkę zacząć nosić, aby przypadkiem inny w podobny szał nie wpadł? Niech o rodzinach to myślą ci ludzie, którzy te rodziny zakładają, a nie osoby postronne.
              • zamiecionydywan Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 13:52
                Po prostu rozśmieszyło mnie Twoje twierdzenie, ze żonom takich misiów by Szczeka opadła gdybys im poopowiadala co ich mężowie robią;) Fajnie, ze sa takie kobiety które musza odpychać zaloty „zakochanych” prezesów, świeżych ojców... ojojoj nie musisz pracy zmieniać ani burki nosić po prostu wystarczy nie dać sobie wchodzić na łeb. Idąc Twoim tokiem myślenia żyć bym nie mogła bo skoro wszyscy faceci takie rzeczy robią to Twój jeżeli takiego posiadasz pewnie nie jest inny;)
                • edw-ina Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 14:12
                  Nie muszę pracy zmieniać, ani biurka w zębach nosić :) I kolejna insynuacja w twoim wykonaniu: Idąc Twoim tokiem myślenia żyć bym nie mogła bo skoro wszyscy faceci takie rzeczy robią to Twój jeżeli takiego posiadasz pewnie nie jest inny;)
                  Skąd ty wiesz, co ja sobie o swoim misiu myślę?
                  Ty w ogóle niewiele wiesz, co ja myślę, co ja robię, jak coś oceniam, a przypisujesz mi strasznie dużo. I tak, śmieszą mnie kobiety, które uważają, że ich biedne misiunie tylko w ich oczka wpatrzone, a jeśli nie, to widocznie to tej złej kobiety wina. Tak samo jak kobiety, które jak ty, nic nie wiedzą o czyimś podejściu do życia, a wnioski wyciągają z niczego.
                  Dodaj jeszcze, że żona tego prezia pewnie sama mu doradziła, by rzucił się innej do stóp i tak na klęczkach mi miłość wyznawał. To ponoć częsta rada.
                  Po raz kolejny powiem ci, że to śmieszne, co robisz. Ściągasz winę z gościa, ale ja! O ho ho! Winna jestem, bo faceci się nie raz przy mnie kręcili? O ja zła. O niegodna. Baranka strzel, może coś ci się poprzestawia na bardziej racjonalne tory.
                  • zamiecionydywan Re: Czy do trzech razy sztuka? 18.02.20, 14:41
                    Fajne, ze się kręcą koło Ciebie prezesi, żonaci, dzieciaci. Do wyboru do koloru:D stopki całują, klecza;) jak to pisałaś ze szefowa musiała jakiemuś adoratorowi pogrozić dyscyplinarka, bo się do Ciebie dostawiał? Musisz mieć barwne życie:D :D
                    • eliksir_czarodziejski Re: Czy do trzech razy sztuka? 19.02.20, 15:55
                      zamiecionydywan napisała:

                      > Fajne, ze się kręcą koło Ciebie prezesi, żonaci, dzieciaci. Do wyboru do koloru
                      > :D stopki całują, klecza;) jak to pisałaś ze szefowa musiała jakiemuś adoratoro
                      > wi pogrozić dyscyplinarka, bo się do Ciebie dostawiał? Musisz mieć barwne życi
                      > e:D :D

                      Czyli jednak o zwykła zazdrość chodzi że Edwina miała takie doświadczenia...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka