Dodaj do ulubionych

Problem w małżeństwie - nie wiem co robić.

02.05.20, 21:34
Trudno mi pisać. Zbieram się od pół roku.
Nie wszystko tu napiszę od razu, bo to trudne. Chcę napisać prawdę obiektywnie, na ile się da, ale od razu szczegółów nie dam rady.

Na początku chcę, żeby ktoś powiedział, że jest i wysłucha i pocieszy.

Od kilku lat w moim małżeństwie jest dramatycznie źle i patrzą na to dzieci - 15 letnia córka i 11 letni syn.

Jest to przemoc ze strony męża. Chociaż napiszę, że on twierdzi, że to jest wszystko moja wina. To nie jest też typowa sytuacja, bo poza tymi awanturami, mąż jest doskonałym partnerem. Więc może faktycznie robię coś źle, co go denerwuje, wyprowadza z równowagi i powoduje, że awantura musi wybuchnąć.

Tło jest takie, że on jest menedżerem wyższego szczebla, dobrze zarabia, jest doskonale postrzegany w pracy, ludzie go lubią, choć bywają różne sygnały, lubi go moja rodzina.
Ja pracuję w średniej firmie, ale stabilnej, nie zarabiam kokosów, choć jest ok. Jesteśmy wykształceni, podróżujemy, mamy zdolne dzieci, które chodzą na fajne zajęcia dodatkowe. Nikomu nigdy nie powiedziałam nawet jednym słowem, co jest w domu. Dzieci też nigdy nie pisnęły słowem.

W domu jest tydzień spokoju, a potem tydzień piekła. Dwa razy byłam przy takiej ścianie, że prawie podjęłam próbę samobójczą.

Wcześniej czas spokoju trwał dłużej, teraz się skraca. To jest dręczenie psychiczne, oskarżenia o zdrady, prostytucję, puszczanie się. Wyzwiska straszne, przy dzieciach. Oskarżanie, że jestem złą matką, źle wychowałam dzieci, są i będą nikim, a ja je skrzywdzę i wygonie z domu. Wszystko przy dzieciach, aby dokładnie słyszały. Awantury o posiadanie konta na Facebooku, o rozmowy telefoniczne z matką czy siostrą. Z koleżankami rozmawiam tylko poza domem, nie próbuje w domu. Drwiny z mojej pracy, umniejszanie urody wprost, agresywna krytyka( jestem naprawdę szczupła, zadbana, dobrze ubrana ), drwina z osiągnięć. Cały czas krytyka prowadzenia domu, że jestem leniem i brudasem. W seksie nie ma mojego nie, po prostu nie ma. Oskarżenia, że kłamię, że nie zajmuję się nim. Dokuczanie za oglądanie telewizji i czytanie książek. Dokuczanie, które zaczyna się nagle, znikąd.

Mam mocną osobowość. Nie przyjmuję tego biernie, bronię się, odpowiadam na zarzuty, podaję argumenty. Nic to nie daje.
Kiedy nie odpowiadam, milczę, to chodzi za mną, dokucza, doprowadza do ostateczności, gnębi, wygląda to dosłownie tak, ze bierze kubek z kawą, staje w drzwiach kuchni i zaczyna: masz takuego synusia wspaniałego, a łóżka nie pościelał, leży, bawi się, gra, twój synuś, rośnie na chwasta, jest nic niewart. Jeśli wychodzę, idzie za mną i mówi do mnie, wybuchnę i powiem za dużo, nadrę się. Wtedy mówi, że ma rację, bo to wszystko moja wina i ja rozwalam małżeństwo.

Plucie w twarz, polewanie wodą po głowie, rozbijanie talerzy, rzucanie sloikiem w ścianę.
Nie uderzył nigdy.

Przy dzieciach mówi : zobaczcie wasza matka chodzi do pracy ruchac się z innymi. Nowego tatusia wam szuka.

Nie wiem, co jeszcze napisać. Możecie pytać. Nie mam odwagi nic zrobić, bo cały czas mam nadzieję, że będzie w końcu dobrze. Albo, że za kilka lay dzieci pójdą z domu, a ja wtedy będę mogła odejść. Bo teraz się boję, bo on mi nie pozwoli odejść. Zabierze mi dzieci.
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 02.05.20, 22:24
      To jest przemoc w czystej postaci i nie ma nic wspólnego z tym co robisz. Pamiętasz wyrażenie, że jak chce się uderzyć, to kij zawsze się znajdzie? No właśnie. Twój mąż jest oprawcą. Umniejsza cię, poniża, aby cię sobie podporządkować. Co z tego, że nie uderzył cię z liścia ani nie kopnął, skoro wszystko co robi jest przemocą? I nie łudź się, że tydzień spokoju oznacza, że to dla niego normalny stan. Wywołuje te konflikty i będzie wywoływał. Zbieraj dowody, rób zdjęcia, nagrywaj jego słowa wobec ciebie i dzieci, aby mieć co przekazać prokuraturze. I przestań ukrywać przemoc. Jeśli nikt nie będzie o tym wiedział, to zarzucą ci kłamstwo. Poza tym dlaczego w ogóle go chronisz? On się nad tobą znęca, a ty go chronisz nie mówiąc o tym nikomu, nie rozumiesz? Jest bezkarny. I jakim cudem facet zabierze ci duże dzieci? Przecież w przypadku sprawy rozwodowej dzieci są pytane o to, z którym rodzicem chcą być, a 15 latka może nawet zeznawać.
      Facet przez lata poniżania zrobił ci wodę z mózgu, przez co nie widzisz oczywistości. A musisz mu się przeciwstawić, bo któregoś dnia cię zabije. I wtedy naprawdę zostawisz dzieci.

      --
      "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
      by NN
    • tt-tka Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 02.05.20, 22:46
      Aha, w kwestii co robic - poki nie masz odwagi zrobic nic, to i nic nie zrobisz, poki nie nabierzesz odwagi. Idz do prawnika, moze byc darmowy w fundacji czy stowarzyszeniu antyprzemocowym. Idz do psychologa, najlepiej z dziecmi. Idz do TPD.Zadzwon choc na niebieska linie.

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • walentyna_w_kosmosie Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 02.05.20, 22:47
      Melancholia, uciekaj, ratuj się. Od tego co piszesz włos się jeży na głowie. Twój mąż jest człowiekiem głęboko zaburzonym. NIE BĘDZIE LEPIEJ. Będzie tylko gorzej. Sama zresztą piszesz, że okresy spokoju są coraz krótsze.
      Żadne twoje zachowania, cokolwiek, co - jak piszesz - być może robisz źle i czym być może denerwujesz męża, nie usprawiedliwiają jego postępowania. Już sam fakt, że w ogóle jesteś w stanie rozumować w ten sposób, pokazuje, co mąż zrobił z Tobą i Twoją psychiką. To są najbardziej typowe schematy myślenia dla ofiar przemocy domowej.
      Co znaczy - mąż nie pozwoli mi odejść? Co konkretnie miałby zrobić? Dzieci nie zabierze ot tak, o tym przecież decyduje sąd. Macie duże dzieci, pomijając wszystko inne to ich opinia w kwestii tego z kim chcą mieszkać będzie brana pod uwagę.
      Weź pod uwagę, że nie myślisz teraz logicznie, żyjesz w ogromnym stresie, w takiej sytuacji obawy potrafią urosnąc do rozmiarów paranoi. Prawda jest taka, że mąż nic Ci nie może zrobić. Jest zwykłym małym, żałosnym dupkiem.
      Zakładam że Twoja sytuacja finansowa nie jest najgorsza, masz pracę, wykształcenie, masz duże, w znacznej mierze samodzielne dzieci. To są ogromne atuty, dzięki którym będzie Ci łatwiej stanąć na nogi.
      800 120 002, to jest telefon Niebieskiej Linii dla ofiar przemocy domowej. Zadzwoń. Dla siebie i dla dzieci. W głowie się nie mieści przez co one muszą przechodzić.
      • malinowa.melancholia Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 00:25
        Ale skoro dzieci cały czas słuchają, że to ja jestem ta zła, cały czas nabija im głowy, że mają złą matkę, to one pójdą za nim i wyjdzie, że to jednak ja jestem wariatką?

        On biega po domu, otwiera drzwi do ich pokoi i woła - chodzcie zobaczyć matkę zdzirę, chce odejść od nas, znaleźć nowego fagasa, narodzić sobie nowych dzieci. Albo woła ich, jak mnie po cichu doprowadzi do rozpaczy i coś zrobię, nie wuem - walnę garnkiem do zlewu, albo dzisiaj zrzuciłam jegi koszulę z wieszaka i powiedziałam, że już nigdy mu nie wyprasuję, to on woła dzieci, że mają matkę wariatkę i demoluje dom.
        I co jeśli one myślą, ze to moja wina? I pójdą za nim?

        Najgorsze są wspólne posiłki. Cały czas krzyczy na dzieci, że źle trzymają widelce, że krzywo siedzą, następnie krzyczy na mnie, że źle ich wychowałam, że to wszystko moja wina, że to jest nasz pakt, żeby go wyprowadzać z równowagi i że mamy wszyscy dobry humor, że ja nie strofuje ich co chwilę, przez co oni uważają, że wszytko mogą. Że go lekceważą, że są złymi dziećmi.
        A naprawdę to idealne, ładne, zdrowe dzieci. Mnóstwo im dałam jako matka, on zawsze zapracowany, spełniający się zawodowo, ja musiałam wozić ich wszędzie, dbałam, rozwijałam. Są świetni, z potencjalem, średnia 5,5.
        Ale te posiłki to jest horror.

        Ale nadal myślę, naprawdę, że może jestem niesprawiedliwa, że on chce dla nich dobrze, bo żyją w bogatym domu, mają wszystko na wyciągnięcie ręki i należy ich nauczyć pokory.

        Zwłaszcza syn ma przechlapane. Jest przez niego solidnie stawiany do pionu. Cały czas.

        Woli córkę. Córce często mówi : matka cię nienawidzi, woli brata. Ale to nieprawda, to jest moja najukochańsza córka. On wie, jakie mamy porozumienie, córka do niego z niczym nie chodzi i on chyba chce to rozwalić.

        A jednocześnie potrafi być dla nich dobry, zabiera nas wszystkich na narty, na wakacje do Dubaju, czy ostatnio na Barbados. Przecież to nie jest takie oczywiste dla wszystkich ich rówieśników. Często funduje im pizzę.

        Nie wiem, może ja naprawdę wyolbrzymiam i powinnam go wesprzeć w tym ganianiu dzieci? Gubię się w tym.
        • krokodil123 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 06:49
          Dzieci świat już jest spiepszony (przepraszam za wyrażenie) i trzeba go naprawiac jak najszybciej. Co oni robią przez ten czas jak ojciec ma odloty. Chowają się, wstydzą się, boją się...tak samo będą mieli i do rówieśników, do szefow,. Taka sama rodzina załóza. To wy im dajecie wzór do naśladowania....Nie myśl czy jesteś dobra czy zła.Ty jesteś sobą. JESTEŚ JEDYNA I WYJATKOWA. Nikt nie ma prawa cię obrażać, krzyczeć na ciebie naruszać twoje granicę. To nie jest miłość i to nie jest dobry człowiek. Musisz tego sobie uzmysłowić i to cholernie boli, przyznać się przed samej sobie że się zrobiło błąd i że człowiek obok ciebie którego kochasz jest potworem.Ty na niego patrzysz o reagujesz jak na kochającego męża a masz się nauczyć reagować jak na potwora. On nie traktuje cię jak żona a jak śmiecia. To jest przemoc i poniżanie. To się nie skończy a przeciwnie eskaluje. Twoje zdrowie i zdrowie dzieci się zrujnuje. Nie myśl o samobójstwie a o działaniu.
          • krokodil123 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 07:07
            Wiem że tego nie zrobisz. A raczej nie zrobisz tego TERAZ ale napiszę jak się postępuje normalnie. Przy następnej awantury jak mąż zacznie cię obrażać spokojnie mówisz - Proszę się uspokoić i mne przeprosić , takie słowa są obraźliwe i nie życzę aby były wypowiadane w tym domu. To jest nasz rodzinny dom gdzie dzieci mają mieć spokój i normalnie warunki, czuć się bezpiecznie. Na przyszłość nam nadzieję że to się nie powtórzy.

            I co? Już widzę twoją reakcję.,To jest niemożliwe???? ON cię wyśmieje....ON się nie zmieni.....ON to i ON tamto?????

            Jest możliwe kochana i trzymam kciuki i życzę ci aby nastąpiło jak najszybciej. Po jego dalszej reakcji spokojnie mówiłam że proszę jeszcze raz i za chwile, albo po 22 jak się nie uspokoi wzywam policję i to robiłam. Nie był potulny baranek, telefon też miałam potłuczonych.... już żyje spokojnie parę lat po rozwodzie. Ale to są niestety jedynie kroki do powrotu do normalności ja się bałam że albo się zabije albo się ciężko rozchoruje.
            • krokodil123 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 07:51
              ,,Plucie w twarz, polewanie wodą po głowie, rozbijanie talerzy, rzucanie sloikiem w ścianę.
              Nie uderzył nigdy....,,

              Czytam twoje słowa jeszcze raz i jeszcze raz. Naprawdę uwierz mi że wiem jak ci ciężko w tym momencie. Jak ja pisałam kiedyś po pomoc nic nie widziałam na oczy bo ciągle płakałam. Siedziałam pod drzwiach do terapii i się strasznie bałam i ciągle płakałam.... widziałam dużo kobiet takie jak ja, takie jak ty wystraszone, niedowierzajace że mogą być sterem w swojej rodzinie.....przesiedziałam godzinny na komisariacie....szukalam prawników z centrach pomocy ( mam nadzieję że po 10 latach się zmienili) Dużo razy usłyszałam zamiast pomocy :A jak Pani pomogła, broniła swoich dzieci. Dlaczego Pani pozwoliła im żyć w takim domu? I to dopiero był cios. Wszyscy mnie wstawiali na równo z oprawcą...Oiiii bolało... bolało.... Musisz to przeżyć ale jest koniec.

              Tak chciałam tylko napisać prawdopodobnie twój ma kochankę i dlatego cię poniża jak kobietę.
              Moje dzieci mieli 12 i 16 lat jak byli małe to tatuś się ich nie cierpiał już jak podrosli się zabrał za nenkanie. Słoikami nie rzucał, ale po mojej wyprowadzce chciał zorganizować sam dziecku urodziny które skończyły się rzuceniem całego tortu urodzinowego na ścianie w salonie jeszcze przed ,, impreza,,

              I ty uważasz że dzieciaki z takim furiatem chcą zostać sam na sam. Proszę cię -ludzie mają instynkt sozachowawczy!
        • eriu Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 16:01
          "często funduje im pizzę" - a na co dzień funduje im horror w domu. Taka osoba jak Twój mąż nie jest dobrym ojcem. Nazywa Wasze dzieci idiotami i wyzywa ich, bo źle trzymają widelec? A co od tego ktoś umrze? Jak źle trzymają to czemu zamiast się drżeć i stosować wobec Was wszystkich przemoc nie pokaże jak się trzyma widelec? Bo nie chce! Bo chce Was kontrolować!

          Wasze dzieci wychowywane w takiej domowej atmosferze są na super drodze do depresji i samobójstwa. Jeśli Ciebie mąż już prawie dwa razy do samobójstwa doprowadził to jak Wasze dzieci się czują? One nie mają pracy, nie są dorosłe, jak mają odejść z takiego domu?

          Zrób to dla dzieci: zadzwoń do Centrum Praw Kobiet - oni Cię pokierują. Wałcz dla dzieci i siebie - a niech walka polega na tym żeby odejść od niego. Psycholog po zbadaniu dzieciaków będzie widział, że ojciec je krzywdzi.

          --
          Being alone is fine. Being alone together id perfect.
          66/93/95
      • marsylvik Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 05.05.20, 08:10
        walentyna_w_kosmosie napisała:

        > Weź pod uwagę, że nie myślisz teraz logicznie, żyjesz w ogromnym stresie, w tak
        > iej sytuacji obawy potrafią urosnąc do rozmiarów paranoi.

        Zgadza się, w dodatku jak się z nikim o sytuacji nie rozmawia, to praktycznie nie da się spojrzeć na nią z dystansu. Ofiary przemocy często są w szoku, jak się zmienia ich widzenie sprawy po samym tylko jej opisaniu i przeczytaniu własnych słów! A to przecież tylko namiastka rozmowy.
        To dlatego, że do napisania już potrzebne jest jakieś zdystansowanie. Do rozmowy z kimś jeszcze większe.
        Wtedy się widzi różne nielogiczności i zaczyna widzieć co i jak bez zniekształceń, jakie produkuje nasz własny umysł pod wpływem oprawcy. Izolacja ofiar przemocy jest jednym z najważniejszych elementów przemocowej strategii, dzięki której agresor trzyma ofiarę przy sobie.
        • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 05.05.20, 10:06
          marsylvik napisała:

          > Ofiary przemocy często są w szoku, jak się zmienia ich widzenie sprawy
          > po samym tylko jej opisaniu i przeczytaniu własnych słów!
          > To dlatego, że do napisania już potrzebne jest jakieś zdystansowanie.
          > Wtedy się widzi różne nielogiczności i zaczyna widzieć co i jak bez
          > zniekształceń, jakie produkuje nasz własny umysł pod wpływem oprawcy.

          No właśnie.
          Bo to, że melancholia "wymyśla" niedorzeczne argumenty, dla których "nie może zabrać dzieci z ich ukochanego domu", dlaczego "nie może rozbić ich rodziny" i tym podobne - widzimy my - bo mamy dystans.
          Ktoś, kto przez lata ma codziennie mózg prany przez oprawcę, widzi sytuację przedstawianą przez oprawcę, a nie tak, jak ona naprawdę wygląda.
          I trochę okrutnie jest winić ją za to i dopytywać "czy Ty naprawdę nie widzisz???" - no naprawdę nie widzi. Taka to specyficzna przypadłość ofiary przemocy i prania mózgu.

          Więc sugerowałabym, żeby nie dowalać melancholii, bo ona akurat dowalanie ma na co dzień, i tym niewiele da się zmienić - po prostu wyhoduje sobie jeszcze grubszą zbroję, a przez zbroję dotrze jeszcze mniej.


          --
          W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
    • malinowa.melancholia Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 00:05
      Bardzo się wstydzę i boję reakcji otoczenia. Nikt, naprawdę nikt nie wie, co się u nas dzieje.
      Z racji zawodu męża, często gdzieś wychodzimy, na jakieś bankiety, rozdania nagród, gale. To fajny, dobrze ubrany facet, w towarzystwie swojej rodziny czy znajomych jest dla mnie idealny, miły, kulturalny.
      Wiem, to mpha wina, przyjmuję tę konwencję idealnego małżeństwa, łapię się na jego gry. Zawsze przed ważnym dla niego wyjściem jest miły, idealny, żeby wszystko się udało. Wiem to, a nic z tym nie robię. Nie umiem.
      Szkoda mi go, tłumaczę go.
      Czasem bywałam kłótliwa, co prawda to było jakieś 15-20 lat temu, przed urodzeniem dzieci . Takie szczeniackie sprzeczki. Potem się dotarliśmy.
      Myślę, że może popsułam wszystko, że nie spełniłam nadziei jako dobra, ciepła, idealna żona i stąd to wszystko.
      Że mu zszargałam nerwy.

      Jak patrzę na to, co powyżej napisałam to wiem, że to jest chore. Ale nie umiem zrobić kroku.

      Myślę o moich rodzicach, o jego, o dzieciach. Że wszystkich zawiodę, że rozwalę im spokojny świat. Że różni ludzie będą mieli satysfakcję, że mi się nie udało, że będą się ze mnie śmiać, że moje życie jest takie skopane.

      Ale jednocześnie jak sobie wyobrażę, że syn pójdzie na studia za 7 lat, to widzę przed sobą czarną ścianę.

      Jakvto wytrzymać, jak sobie z tym poradzić?
      Jak zbudować pancerz, żeby to wytrzymać?
      Nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi atak, chociaż czasem kilka dni przed narasta napięcie. On przestaje być miły, jest milczący, tak jakby przygotowywał się do skoku.

      Ostatnio byłam na spotkaniu z koleżankami z pracy. Wróciłam o 23.00.
      To było babskie spotkanie, naprawdę, spokojba knajpa, gdzie tylko się je, pije kawę, wino, drinki, żadnych tańców, żadnego podrywania. To restauracja. Weszłam do domu - od razu wylał mi na głowę cały dzbanek wody. Powiedział, że to za to, że nie odbierałam telefonu, że mam go w du..., że nie dbam o to, że się martwił i dzwonił. Wiem, powinnam była sprawdzić telefon, ale byłam bezpieczna, powiedziałam też z góry o ktorej wrócę. Pod restauracją widno, a na posesję wjeżdżam przez bramę na pilota, nie wysiadam z auta nawet. Nie powinien się martwić. Ale może faktycznie zachowałam się nieodpowiedzialnie....
      • tt-tka Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 00:18
        Pardon, JAKI swiat rozwalisz swoim dzieciom ? SPOKOJNY ??? One twoim zdaniem zyja w spokojnym swiecie ?

        Ty nie buduj pancerza, zeby to wytrzymac. Ty przestan to wytrzymywac !

        Zadzwon choc na te niebieska linie. Do centrum praw kobiet idz. Albo do TPD, przeciez, do diabla, krzywda dzieje sie waszym dzieciom, nie tylko tobie ! A one nie maja wyboru.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • krokodil123 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 06:35
          Autorki proszę o kontakt ze mną jeżeli jest zainteresowana podam. Przeszłam przez to wszystko ale uwaga w bardziej subtelnej i delikatnej formy. To tutaj jest hardkor. Mąż ma my wylewać wody na głowie i obrażać mnie wulgaryzmami? To jest dobry mąż , milosc i troska? Droga jest długa i cholernie ciężka. Tylko ten kto przez to przeszedł tego wie. Tak na szybko , od razu zacząć z blogiem/książką ,,moje dwie głowy,,. Nic nie mówić mężowi zapisać się na terapię ofiar przemocy. Dobrze jest też na grupie radzenia z przemoca, agresji. I tak na początek do męża spokojnie przy dzieciach. Proszę mnie nie obrażać. To jest twoje zdanie. Nie życzę takie zachowanie w domu. Jako ojciec powinieneś dawać przykład i zachowywać się kulturalnie i dawać dzieciom bezpieczeństwo i spokój. Chodzi o to aby dzieci wreszcie usłyszeli twój głos i to że TO nie jest normalnie. Słowa nie zmienia twojego męża.Dadza sygnał dzieciom i to dla nich musisz ich wymawiać nawet nieśmiało na początek.
        • jak.z.nut Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 08:15
          Moja droga była taka: powiedziałam rodzinie co dzieje się w domu, przyjaciółka zaprowadziła mnie do TKOPD na spotkanie, wsparto mnie terapia, następnie prawnik i wizyta na policji, wyprowadzka, nie jestem pewna czy ja to robiłam wtedy dla siebie, bardziej dla dzieci, żeby zapewnić im spokój. Dziewczyno- uciekaj i idź na terapie, która uzmysłowi ci ze nie odpowiadasz za czyjeś zachowanie, i agresja męża nie jest twoja winą! Siły ci życzę i nie wstydź się opowiadać, nawet nie wiesz jak wiele kobiet przechodzi takie piekło w domu!
    • aqua48 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 09:32
      Bardzo współczuję dziewczyno. Masz męża psychopatę. Ty jesteś od niego uzależniona. A wasz dom nie jest spokojnym miejscem, odpowiednim do wychowywania dzieci. Mimo wyjazdów zagranicznych, pizzy itp. Musisz je te dzieci przede wszystkim ratować. Nie pozwolić na to by rosły wśród takich nienormalnych zachowań jakie prezentuje Twój mąż. I nie bój się, zostaną z Tobą.
      • verdana Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 14:42
        Tak, mąż jest klasycznym psychopatą. Te dobre dni na zmianę z awanturami to klasyka. Nie tylko Ty przechodzisz piekło , dzieci te. Tobie już zdołał wmówić, ze być moze wina jest częściowo po Twojej stronie. Nie jest. Przemoc jest przemocą i winny jest tylko ten, kto ją stosuje. Ty jesteś ofiarę, której usiłuje sie wmówić, ze sama jest sobie winna, tak to działa. Jeśli dzieci mają być mniej-więcej zdrowe psychicznie to lepszy bedzie dla nich dom samotnej matki niż ojciec urzadazający matce awantuy za nic i wrzeszczący takze na nie. Musisz też brać pod uwagę, ze córka dorasta, lada moment i ją mąż nazwie dziwką. Potrzebujesz natychmiastowego wsparcie psycholog i pranika. Awantury nagrywaj i daj rodzinie do wysłucchania, aby zrozumiała, ćo się dzieje w Waszym małżeństwie i poproś o wsparcie.
    • tt-tka Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 17:16
      Maz tresuje, terroryzuje i upokarza wasze - takze twoje ! - dzieci, a ty piszesz "problem w malzenstwie". NIE, to jest problem w rodzinie i jest to problem was wszystkich !

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • malinowa.melancholia Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 17:54
      Dziewczyny, dziękuję Wam wszystkim za to, co napisałyście.
      To dla mnie niezmiernie ważne, bo ja cały czas szczerze rozważam, ile jest w tym mojej winy.
      Bardzo potrzebowałam, żeby mi ktoś napisał, to co Wy napisałyście. Że to naprawdę nie jest ok, że to nie moja wina.

      Naprawdę, to trwa od 2014 roku.
      A tu pierwszy raz napisałam o tym.
      Nikt, nigdy o tym ode mnie nie usłyszał, chociaż obracam się wśród dużej rodziny i masy koleżanek.

      Nie pozbyłam się wątpliwości, co do mojej winy.
      Tak, macie rację, nie zrobię żadnego radykalnego kroku. Jeszcze.
      Ale nie obwiniajcie mnie za to.
      Poczułam się naprawdę dobrze, milion razy lepiej od wczoraj.

      Wiem, dziękuję szczególnie za tę radę - będę mocniej chronić dzieci dając im sygnał, że jestem z nimi i za nimi.
      Źle to brzmi, ale spróbuję je bardziej pilnować, żeby uchronić je przed gniewem ojca, żeby zapobiec niezadowoleniu. Tyle mogę na teraz.

      Nigdy wcześniej nie pomyślałam o żadnej niebieskiej linii, o żadnej terapii, czy pójściu po pomoc. Nie do wiary pewnie dla wielu z Was, które to przeszłyście....

      Nie mam jeszcze siły tego skończyć, nie wiem, co się na to składa strach, uczucie do męża, obawa przed reakcją rodziny i znajomych, skazanie dzieci na życie w niepełnej rodzinie, nadzieja na coś lepszego ?

      Finansowo nie mam żadnych przeszkód, i to jest pewnie jeszcze straszniejsze, bo wiem, że kobiety wychodzą z domu z niczym, bez perspektyw, a mimo to dają radę.

      Spróbuję jeszcze zrobić jeden krok i znaleźć pomoc specjalisty. Sprawdzę wszystkie polecone przez Was źródła.

      Dziękuję raz jeszcze.
      • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 18:26
        malinowa.melancholia napisała:

        > Tak, macie rację, nie zrobię żadnego radykalnego kroku. Jeszcze.

        Najpierw poczekasz, aż tyrania ojca zryje im psychikę tak, że nie będzie czego odbudowywać?


        > Wiem, dziękuję szczególnie za tę radę - będę mocniej chronić dzieci dając
        > im sygnał, że jestem z nimi i za nimi.
        > Źle to brzmi, ale spróbuję je bardziej pilnować, żeby uchronić je przed gniewem
        > ojca, żeby zapobiec niezadowoleniu. Tyle mogę na teraz.

        Jak to? To do tej pory nie zrobiłaś wszystkiego, żeby je chronić? Co konkretnie więcej planujesz robić?

        --
        W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
      • tt-tka Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 18:44
        malinowa.melancholia napisała:


        > Naprawdę, to trwa od 2014 roku.

        Jezusiemaryjo. Od szesciu lat ??? On zaczal te tresure i terror, gdy corka nie miala jeszcze dziesieciu lat, a syn byl zaledwie pieciolatkiem ?



        > Nie pozbyłam się wątpliwości, co do mojej winy.

        Dlatego potrzebny ci psycholog...

        > Tak, macie rację, nie zrobię żadnego radykalnego kroku. Jeszcze.
        > Ale nie obwiniajcie mnie za to.

        My jak my, nas mozesz bimbac. Dzieci masz i to jest wazne.

        > Poczułam się naprawdę dobrze, milion razy lepiej od wczoraj.

        Twoje dzieci tez sie lepiej poczuly ?


        >
        > Wiem, dziękuję szczególnie za tę radę - będę mocniej chronić dzieci dając im sy
        > gnał, że jestem z nimi i za nimi.
        > Źle to brzmi, ale spróbuję je bardziej pilnować, żeby uchronić je przed gniewem
        > ojca, żeby zapobiec niezadowoleniu. Tyle mogę na teraz.

        Na teraz to ja ci moge napisac, ze to zadna ochrona. A gniewowi i niezadowoleniu terrorysty jak zaierzasz zapobiegac i jak chronic dzieci ?


        > Nie mam jeszcze siły tego skończyć, nie wiem, co się na to składa strach, uczuc
        > ie do męża, obawa przed reakcją rodziny i znajomych, skazanie dzieci na życie w
        > niepełnej rodzinie, nadzieja na coś lepszego ?

        Lepsza rodzina niepelna niz przemocowa i patologiczna -a w takiej teraz zyja twoje dzieci.
        Na czym opierasz nadzieje na "cos lepszego" i co to mialoby byc ?

        > Spróbuję jeszcze zrobić jeden krok i znaleźć pomoc specjalisty. Sprawdzę wszyst
        > kie polecone przez Was źródła.

        Pomoc specjalisty potrzebna jest takze synowi i corce, nie tylko tobie, nie zapominaj o tym... i to juz, a nie kiedys tam.

        > Dziękuję raz jeszcze.




        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • eriu Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 20:20
        Możesz pilnować dzieci żeby nie drażniły męża tylko, że to nic nie da. On się musi wyżyć i Was kontrolować. Dlatego zawsze znajdzie ku temu powód. Nie łudz się, że będzie inaczej.

        Wyszłam z przemocowego związku i tak po prostu jest. Też się nie skarżyłam ale było coraz ciężej żyć samej że sobą.

        Przemoc nie jest Twoją winą, ale pamiętaj że masz powinności wobec dzieci i dla nich lepiej żeby ojca nie było już żeby były świadkiem tej przemocy.

        Mam nadzieję, że skorzystasz z linków. Zachęcam Cię zadzwoń do Centrum Praw Kobiet i porozmawiaj o tej sytuacji.



        --
        Being alone is fine. Being alone together id perfect.
        66/93/95
        • eriu Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 20:26
          I pamiętaj - Twoje dzieci już mają w ogromny sposób wypaczony obraz związku, swój obraz także. To się będzie za nimi ciągnęło całe życie. Jeśli nic nie zostanie zrobione to będą się pchały w związki wyglądające jak ten w domu. Bo tylko taki znają, tylko to wyda im się znajome a jako ludzie szukany znajomego. Chcesz żeby Twoja córka żyła tym życiem? Chcesz żeby Twój syn tak samo traktował żonę jak mąż Ciebie?

          Masz na to wpływ i wybór tym bardziej, że jak piszesz masz możliwości finansowe żeby odejść.

          Na co czekasz? Aż dzieci się potną, bo ojciec im mówi, że są bezwartościowe a ich matka to najgorsza osoba, która o nie nie dba?

          Dziewczyny dobrze piszą: nie wiem na co czekasz. Ty już byłaś bliska samobójstwa i to nie raz. W tym momencie wiesz, że sytuacja nie jest Twoją winą i możesz szukać pomocy.

          --
          Being alone is fine. Being alone together id perfect.
          66/93/95
      • lumeria Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 22:52
        >Nie pozbyłam się wątpliwości, co do mojej winy.
        >Tak, macie rację, nie zrobię żadnego radykalnego kroku. Jeszcze.

        >Spróbuję jeszcze zrobić jeden krok i znaleźć pomoc specjalisty. Sprawdzę wszystkie polecone przez Was źródła.

        Bardzo Ci współczuje i również podziwiam Twoja samo-świadomość. Jesli nie czujesz sie wystarczająco silna by odejsc natychmiast (a to jest zrozumiale widzac tragiczny poziom przemocy do którego sie przyzwyczaiłaś), to metoda małych kroczków bezpiecznie wyprowadzi Cie na wolność i pomoże Ci uratować Twoje dzieci.

        Musisz sie wzmocnić - poczytaj linki, skontaktuj sie z pomoc i szukaj przez nich terapeuty specjalizującego sie w pomocy kobietom w sytuacjach przemocy. Nie boj eis terapii - czy to indywidualnej, czy grupowej - terapia ratuje życie. Dostaniesz wsparcie i wskazówki jak się wyplątać z tej sytuacji. Twoja psychika sie zmieni, będziesz silniejsza, a gdy będziesz silna, to odejście stanie sie oczywistością.

        Ale musisz działać. Kazdy dzień coś - jeden telefon, jedna rozmowa, jedna lektura - wytrwale. Czytaj o dynamice przemocy w rodzinie ile tylko możesz, a zobaczysz, ze to nie Twoja wina. I dasz rade - stopniowo to wszystko sie pookłada jesli będziesz cos w wym kierunku robiła.

        Trzymam za Ciebie i za Twoje dzieci kciuki - i za Waszą wolność.

      • aqua48 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 10:27
        Tak jak radzą dziewczyny zacznij nagrywać zachowanie męża. I pokaż te nagrania swoim bliskim, którzy dadzą Ci realne wsparcie, pomoc, która pomoże Wam uwolnić się od przemocowca-psychopaty. Tylko w ten sposób możesz ochronić swoje dzieci, pokazać im, że one nie są winne psychopatycznych reakcji i agresji, a nie ucząc je jak "nie drażnić tatusia".
        Wspominasz o skazaniu ich na życie w niepełnej rodzinie. Zapewniam, że teraz skazujesz je na coś dużo gorszego. Na zniwelowanie poczucia bezpieczeństwa w jakim powinny się wychowywać, na skrzywiony obraz małżeństwa i rodziny, a przede wszystkim na ciągły stres, który może prowadzić u nich do zaburzeń.
        Pomyśl, że jeśli u Ciebie, dorosłej osoby mąż wyrobił takie poczucie winy to jak mogą obwiniać siebie za obecną sytuację Wasze dziec i jak to wpływa na ich psychikę. Ale one same nie uciekną z domu. Rozwiązanie tego problemu lezy w Twojej gestii. I TY jako matka jesteś odpowiedzialna za ich dobrobyt, zdrową psychikę i spokój. Daj sobie i swoim dzieciom pomóc. Nie czekaj.
        • lumeria Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 08.05.20, 00:10
          Stresująca praca to tylko wymówka. Żadna praca nie jest tak stresująca, by powiedzieć dzieciom, ze ich matka to __ i rucha sie z facetami.

          Trzeba skoncentrować sie na sobie, a nie terapeutyzowac męża. On na terapii sie dowie jak jeszcze bardziej sterroryzować rodzinę. No i powie, ze on byl na terapii, nic z nim złego, tylko zona jest nienormalna.

          Nie tedy droga.
        • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 08.05.20, 11:26
          klaramara33 napisała:

          > Zakładam, że ma stresująca pracę i się rozładowuje na Tobie.

          A ja zakładam, że jest psychopatą i żadna praca nie ma tu nic do rzeczy.

          Zakładam również, że możesz być trollem, bo trudno inaczej mi zrozumieć takie kocopały i "rady", jakie wypisujesz przy ewidentnych przejawach przemocy.


          --
          W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
          • klaramara33 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 08.05.20, 21:04
            To se zakładaj. Ani ja ani Ty nie znasz człowieka( dlatego można stawiać różne teorie ) ale wiem jak permanentny stres działa degradujące/o na psychikę co ma miejsceczęsto w korporacjach. To jest forum publiczne i mam prawo wypowiadać się. Jeżeli to tak Ci przeszkadza i emocjonalnie bardzo traktujesz , to nie czytaj.
            Po pierwsze wpis nie był do Ciebie, a po drugie Twoje agresywne wypowiedzi w moim kierunku nie świadczą też o tobie dobrze. Proszę o nie podpisywane.
            • krokodil123 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 09.05.20, 05:21
              Ale takie sytuacje już dla tego Pana bywali wielokrotnie. Czy może kalamara33 wylewasz na swojego męża wody, popychacz go, rzucasz szklanki, kiedy wychodzi do pracy biegasz po pokojach zbierasz dzieci i krzyczysz aby zobaczył skurwielu który idzie do pracy aby się pieprzyć z koleżankami i podobne kwiatki? Przecież szansę były nie jedną. Ta kobieta już dwa razy mogła się targnąć na życie. Permanentny stres? To dlaczego nie pójdzie do baru dać w mordę facetowi? Niech na swojego szefa nakrzyczi. A może sąsiadów wodą poleje...

              Sytuacja kiedy się na pomóc wzywa policja i zakłada się nk jest jak najbardziej szansa na opamiętanie. Facet dostanie jasny sygnał że rodzina dalej nie będzie kozłem ofiarny, coś się w domu dzieje nie tak i czas najwyższy pomyśleć nad swoim zachowaniem.

              Przecież kalamara33 policja go nie zamknie dożywotnio lub nie obetną mu jaja. Następna awanturę- to policja plus rodzina plus sąsiady i znajomy poznają rozrywki pana. Za trzy miesiące to żona się wyprowadza powiedzmy z dowodami. Dalej facet ma szansę- nich pokażę swoje przemyślenia i jaki ma plan na dalsze życie.
              • klaramara33 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 09.05.20, 20:34
                Nie traktuję w ten sposób męża ani on mnie. Kiedyś jednak postępował wobec dzieci niedopuszczalnie więc postawiłam jemu warunek, że jeśli nie zmieni się nie ma musi o dalszym wspólnym zamieszkiwaniu. Opamiętał się i teraz tworzymy szczęśliwą rodzinę. Stąd wiem, że czasem warto ostrzec zanim się podejmie radykalne kroki.
    • zuzi.1 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 03.05.20, 21:21
      Melancholia, współczuję i tobie i dzieciom bardzo. Zacznij nagrywać zachowania męża, idź do prawnika, zacznij się realnie przygotowywać do rozwodu. Tutaj lepiej nie będzie na pewno, a może być znacznie gorzej. A już teraz jest wręcz tragicznie. Szkoda dzieci i Ciebie. Jesteś ofiarą własnego, zaburzonego męża. Przygotuj sie psychicznie i zacznij realnir działac. Nikt nie zasluguje na to, aby byc tak traktowanym. Po tym wszystkim i dzieci i ciebie czeka dluga terapia, zeby dojsc do psychicznej normy, po latach doznanej przemocy. Jesli finanse, to nie problem, to tym lepiej dla ciebie. Dzieci potrzebuja spokojnego domu, a nie wychowywania z ojcem swirem i nagrod w postaci wyjazdow na narty czy Barbados. Po takim chorym dziecinstwie dzieci beda pokiereszowane emocjonalnie bardzo. Polecam do poczytania:forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
    • marsylvik Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 07:59
      Najpilniejsza sprawa, nieważne, czy kiedyś coś z tym zrobisz, czy nie, ale będziesz mogła zrobić: nagrywaj. Każdy, dosłownie, telefon ma funkcję nagrywania. A jak nie ma, to można apkę działającą jak dyktafon sobie ściągnąć. I można włączyć nagrywanie ukradkiem, na przykład wychodząc do łazienki. Nagrywaj koniecznie.
      Jeśli będziesz kiedyś potrzebowała pomocy, albo jeśli zdecydujesz się odejść, dzięki temu nie będziesz wariatką, która to sobie wymyśliła. Mało tego, jeśli odejdziesz, jeśli wszystko pójdzie gładko, jeszcze przez długi czas będą wracały myśli, że może źle zrobiłaś, może przesadzałaś, może nie było tak źle. Wtedy to sobie puścisz.

      Powiem Ci, że jak to czytam, to jestem na Ciebie zła. Za to, co robisz swoim dzieciom skazując je na życie w takiej "rodzinie". Tak się dzieciom nie robi!

      Opowiem też pokrótce życie znajomej mi osoby, która była w takim miejscu jak Ty 25 lat temu. Niedługo potem mąż ją zostawił z dwójką dorastających dzieci. Te dzieci to moje koleżanki. Dziś jedna z nich nie żyje, związała się z przemocowcem, niedawno popełniła samobójstwo. Druga z nich stosuje przemoc. Wobec matki, wobec własnej córki... I uważam, że to wina tej znajomej o której piszę, ich matki. Nie mówię jej tego, bo to już nic nie zmieni... ale tak, uważam, że jakby nie pozwoliła na to, żeby jej dzieci patrzyły na przemoc, jakby odeszła od ich ojca i pokazała im, że istnieje droga życiowa bez przemocy, to nie musiałyby w swoim życiu wybierać pomiędzy zostaniem ofiarą a oprawcą.

      Nigdy nie będzie dobrze. Mało tego, kiedy odejdziesz a on się z kimś zwiąże, albo kiedy Cię zostawi i się z kimś zwiąże, to z tą drugą też nie będzie dobrze. To nie jest pojedyncze zachowanie. On tak ma. I inaczej nie umie. I nie chce umieć. Bo niby czemu ma chcieć? Nigdy nie będzie dobrze w związku z nim...
      Poczytaj proszę wcześniejsze wątki na tym forum.
    • rena.k Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 11:54
      Też jestem zła, jak możesz robić to dzieciom. Dla fajnych wakacji? Dla jakiegoś prestiżu, który mąż Ci zapewnia? Obudź się. Pogadaj z dziećmi o zachowaniu ojca, bo z tego ci piszesz, nie zrobiłaś tego nigdy. Nastolatki to nie maluchy, powinnaś z nimi rozmawiać, wtedy byś wiedziała, co o tym myślą i po czyjej są stronie. Te biedne dzieci są z tym wszystkim same. A Ty udajesz, że wszystko jest ok, bo "co sobie ludzie pomyślą..." Porozmawiaj z dziećmi, męża nagrywaj i zacznij działać w kwestii rozwodu i ograniczenia praw.
      • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 12:42
        rena.k napisała:

        > Też jestem zła, jak możesz robić to dzieciom. Dla fajnych wakacji? Dla jakiegoś prestiżu, który mąż Ci zapewnia?
        > udajesz, że wszystko jest ok, bo "co sobie ludzie pomyślą..."

        Ani dla prestiżu, ani dla wakacji - tylko ZE STRACHU. I z tego strachu racjonalizuje i wymyśla kolejne "powody", dla których jeszcze niczego nie zrobiła.

        To bardzo powszechne ("nie rozbiję dzieciom rodziny", "a może nie jest aż tak źle?", "może muszę się jeszcze bardziej postarać?"), ale najgorsze jest w tym, że zwala na dzieci odpowiedzialność za ten koszmar.
        Bo "dla dzieci tego nie zrobi", bo "dzieci będą miały niepełną rodzinę", bo milion idiotycznych argumentów, które w takich sytuacjach się pojawiają.

        Melancholio - jak by Ci nie było trudno, nie wymawiaj się dziećmi. Odpowiedz sobie uczciwie - czy one TERAZ są szczęśliwe pomiędzy pizzą a Barbadosem? One nie mogą NIC zrobić. Tylko Ty możesz teraz zadziałać. Niestety - choć nie jesteś winna przemocy, to jesteś współodpowiedzialna za to, że one jej teraz doznają.

        I mogę sobie tylko wyobrazić, jak potwornie trudno jest Ci zrobić cokolwiek, ale dziewczyny napisały już dużo mądrych rzeczy - zacznij od czegokolwiek. A najlepiej od nagrywania - z powodów, które perfekcyjnie wyłożyła marsylvik.
        Potem zrobisz kolejną rzecz. Ale zacznij robić cokolwiek - także dlatego, że dzięki temu zaczniesz odzyskiwać poczucie sprawczości, które ten psychopata skutecznie w Tobie stłumił.


        --
        W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
    • malinowa.melancholia Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 20:39
      Dziękuję za wszystkie rady.
      Tak, mam dużą świadomość tego wszystkiego, ale też jestem na początku tej świadomej drogi.
      Dopiero jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, co mnie spotyka.

      Szkoda mi strasznie dzieci, zdaję sobie sprawę z tego, na co patrzą i jaki to może mieć na nich wpływ. Bardzo chciałabym ich ochronić.

      Wiem, że je krzywdzę, nie zabierając stąd natychmiast. Chociaż widzę jak kochają ten dom, to ich miejsce na ziemi. Nie wiem, jak dałyby radę, gdyby musiały stąd odejść. Tak bym chciała, żeby tu mogły żyć bezpiecznie...

      Dużo mi ten wątek dał. Jeszcze raz powiem : pierwszy raz to wyartykułowalam. To nie takie proste zabrać wszystko i stąd wyjść. Usłyszałam tu od was mnóstwo mądrych rzeczy i dostałam wiadro zimnej wody i wiele serdecznych słów, i zrozumienie. To są cenne rzeczy, których nikt mi jeszcze nie dał w tej sprawie.
      Jeszcze nikt mnie nie przytulił i nie pocieszył w tym wszystkim, jesteście pierwsze.

      Już wypisałam telefony do instytucji, wyciągnęłam dyktafon na pulpit telefonu i utworzyłam skrót klawiszowy.

      Przeczytałam dostępne na szybko w sieci fragmenty książki Dwie Głowy.

      I poczułam się trochę lepiej. Tak, jak któraś z Was napisała: poczułam, że coś kontroluję.

      Mam nadzieję, że jest to dla mnie początek drogi.
      • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 20:59
        malinowa.melancholia napisała:


        > Już wypisałam telefony do instytucji, wyciągnęłam dyktafon na pulpit telefonu i
        > utworzyłam skrót klawiszowy.

        Brawo! Już zaczęłaś, a to bardzo ważny początek. Z czasem zrobisz kolejne rzeczy - i o to chodzi.
        Nie da się zrobić wszystkiego naraz, nawet jak się umie.
        To jak z jedzeniem słonia - trzeba po kawałku, nie da się inaczej.

        A jak będziesz miała już przygotowane zaplecze - nagrania, wsparcie, fachowe porady - będziesz miała więcej siły na dalsze, bardziej kategoryczne działania.


        --
        W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
      • edw-ina Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 21:44
        Naprawdę sądzisz, że dzieci kochają dom, w którym są upokarzane przez ojca i w którym ich matka doznaje przemocy? Jestem skłonna założyć się z tobą niemal o wszystko, że opuściłyby ten ukochany dom w ułamku sekundy, gdy tylko mogły. Teraz są niewolnikami tej sytuacji. Są za mali, by móc sami decydować, a ty ukrywając przemoc pokazałaś im, że nie mogę prosić o pomoc nikogo z zewnątrz. Są sami, absolutnie sami. Zdani tylko na siebie. I jeśli sądzisz, że nie widzą, co się dzieje, to widocznie sama chcesz nie widzieć.


        --
        "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
        by NN
        • lumeria Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 04.05.20, 22:15
          Nie sugerowałabym sie tym, czy dzieci opuściłyby dom czy nie. One niczego innego nie znają. Dopiero z perspektywy czasu i dystansu będą mogły odpowiednio ocenić to co się obecnie dzieje.

          Po to rodzice sprawują nad dziećmi piecze, by zapewnić dzieciom bezpieczeństwo. Nie dobrobyt w pięknym domu, tylko właśnie bezpieczeństwo, wolność od prześladowania, upokorzenia, bólu psychicznego.

          Ich "miejsce na ziemi" może być również w kawalerce w bloku, jeśli będzie z nimi kochający, serdeczny rodzic.

          Słyszałaś to powiedzenie, ze największy dar jaki może dać mężczyzna swoim dzieciom, to miłość do ich matki.

          Co Twój mąż daje Waszym dzieciom? Kiedy wyzywa ich matkę, niecenzuralnie obraża, poniża ja, oblewa woda, robi rożne inne niedopuszczalne rzeczy? I to ma być ich "miejsce na ziemi"? To jest piekło za życia.
      • krokodil123 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 05.05.20, 07:03
        Nikt jeszcze tego nie.napisal a to jest bardzo ważne. Pod żadnym pozorem nie zdrazaj się mężowi co teraz robisz. To nie działa tak że jak przeczytasz dwie książki to będziesz umiała się bronić. Jak mu pokażesz o zobacz jesteś przykładem psychopaty on się zawstydzi i się zmieni. Odwrotnie, wyśmieje cię zacznie cię baczniej obserwować, zasili przemocy. Może zniscic nagrania. A co do dzieci , moi sami zostawili dużego domu i przyjechali do mnie. Oijcu się po tygodniu znudziło opiekowanie, gotowanie i najważniejsze wożenie do szkoły a co najważniejsze zaciął się zajmować głównie sobą a to znaczy poszukiwaniem następnej kobiety czytaj ofiary.
        • zuzi.1 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 05.05.20, 22:11
          Dokładnie, pełna konspiracja przed mężem. Każdą z możliwych sytuacji przekuwaj na potencjalne dowody. Musisz mieć konkrety w ręku, zanim w niego uderzysz. Kopiuj na nośniki w swoim telefonie czy komputerze (ukryte) wszelkie informacje finansowe, dotyczące męża i swoje, numery rachunków, stany kont, inne ważne dokumenty dot. stanu waszego posiadania, wpływy na konta z jakich tytułów etc. akty not. I inne dokumenty sądowe i notarialne, dot. stanu posiadania. To też są potencjalne dowody. Wszystko co tylko możesz, co może ci się w przyszłości przydać, gdy mąż zostanie osaczony i zacznie być rozliczany za to co wam robi. Nagrywaj jego zachowania w stosunku do dzieci. A przed nim nie możesz się zdradzić niczym, ani tonem głosu, ani niczym innym. I nie daj się złapać na swoich działaniach ani nie wzbudż w nim podejrzeń. Musisz to wszystko robić mądrze i konsekwentnie. Określić sobie cel ( zebranie dowodów jego winy) i go skutecznie i bezpiecznie zrealizować. Jesli wzbudzisz w nim podejrzenia, sytuacja może stać się mocno nieprzewidywalna i niebezpieczna dla was wszystkich. Z człowiekiem pokroju twojego męża, powinnaś naprawdę bardzo uważać. Każdy śliski ruch, może kiepsko się skończyć. Bądź ostrożna w swoich działaniach i mądra, wręcz przebiegła. I pamiętaj że walczysz o swoją i dzieci wolność i spokój. Gdy wszystkie mozliwe dowody zbierzesz, przegraj je na dysk zewnętrzny i zdeponuj gdzieś bezpiecznie poza domem i organizuj wizytę u dobrego prawnika od rozwodów, najlepiej kobietę, majaca do czynienia z rozwodami na tle przemocy czy wręcz z rozwodami z psychopatami. Rozwód z takim człowiekiem to będzie również nie lada wyzwanie. Ale im lepsze będziesz miała dowody, tym szybciej wygrasz i pozbedziesz się go z waszego życia. I pamiętaj gdy zaczniesz z nim wojnę, facet nie cofnie się przed niczym i będzie bezwzględny w swoich działaniach. Wszystko co tylko będzie dostępne, wykorzysta przeciwko tobie. I dołoży wszelkich starań, żeby cię zniszczyć fizycznie, psychicznie i finansowo. Nie pozwól mu na to. Bądź przygotowana na odparcie jego ataków. Wiedz, że to Ty masz rację, w tym co robisz i pełne prawo a wręcz obowiązek, aby to wszystko zrobić, po to, aby ratować dzieci i siebie.
          • zuzi.1 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 05.05.20, 22:45
            I jedno z ważniejszych, własne pieniądze, na własnym, odrębnym koncie, o którym mąż nie ma żadnej wiedzy, które pozwolą ci przetrwać samodzielnie z dziećmi, jak najdłuższy okres czasu, zanim sprawy w sądzie nabiorą tempa. Pamiętaj, że możesz założyć skrytke w banku, na poczcie, w której możesz przechowywać, ważne dla siebie dokumenty. Z różnych oryginalnych dokumentów możesz porobić sobie odpisy notarialne, aby byc zabezpieczoną dokumentacyjnie. Pomysl sama, co jeszcze pozwoli Ci zabezpieczyć swoje posiadanie i bezpieczeństwo finansowe na czas rozwodu i po rozwodzie. Sama najlepiej wiesz, w jakiej znajdujesz się sytuacji. Pamiętaj, że pieniądze ze wspólnego konta mąż może oczyścić jedna dyspozycja przelewu, na rachunek gdziekolwiek, więc to żadne zabezpieczenie dla ciebie.
      • aqua48 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 05.05.20, 12:27
        malinowa.melancholia napisała:

        > To nie takie proste zabrać wszystko i stąd wyjść.

        To nie jest proste, ba to bardzo trudne, bo tę sytuacje w której jesteś znasz, mimo iż jest ona traumatyczna i cały czas być może masz nadzieję, że będzie lepiej, albo że nie jest jeszcze tak źle jakby mogło. Tyle, że to nadzieja złudna. Będzie gorzej, bo tego typu psychopatie nieleczone lubią się pogłębiać, a Ty utkniesz w tym jak w bagnie coraz głębiej i głębiej i coraz bardziej bezsilna bo mąż będzie ci robił wodę z mózgu...uciekaj teraz kiedy masz jeszcze siłę się wyzwolić i cel - uratowane dzieci, pokazanie im życia bez traumy, nauczenie ich właściwych ról w rodzinie i właściwych zachowań. Pokaż im że kobieta ma prawo zawalczyć o siebie. Jesteś mądra, rozsądna, silna, masz jeszcze tylko jedno do zrobienia - poszukać sobie sojusznika w rodzinie lub wśród znajomych. Kogoś kto będzie Was wszystkich wspierał i utwierdzał w tym, że robisz dobrze odchodząc od psychopaty.
    • prawda_we_mgle Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 07.05.20, 14:50
      Odpowiem Ci krótko: NIGDY NIE BĘDZIE LEPIEJ, BĘDZIE TYLKO CORAZ GORZEJ.
      Zduś w sobie resztki miłości czy co tam czujesz do niego, nie przejmuj się co ludzie powiedzą, ratuj siebie.
      Miałam podobnie, mąż wyżywał się psychicznie (był zaburzony, zresztą twój też jest - oni NIGDY NIE CHCĄ SIĘ LECZYĆ, uważają i będą ci wmawiać, że to ty jesteś wariatką!).
      Piszę to z perspektywy trzech lat po odejściu.
      Ułożyłam sobie życie, dałam radę, część znajomych (dużo) straciłam, bo do tej pory nie wierzą w to co opowiadałam o naszym życiu, gdy się odważyłam mówić...
      Dwa lata leczyłam się "po nim" na depresję, bo gdy odchodziłam (a właściwie się odczołgiwałam - byłam wrakiem).
      Teraz jestem wewnętrznie piękną, uśmiechniętą, pewną siebie kobietą, zupełnie innym człowiekiem...
      ZRÓB TO DLA SIEBIE I DLA DZIECI I UCIEKAJ.
      ZRÓB PLAN I KONSEKWENTNIE GO ZREALIZUJ ALBO PO PROSTU Z DNIA NA DZIEŃ ZWIEWAJ BEZ PLANU (ja tak zrobiłam, gdy czułam, że albo odejdę albo się zabiję).
      Nie czekaj, bo zmiany w psychice dzieci są i tak juz ogromne. DLA NICH TO ZRÓB!
      Ja odeszłam gdy syn był już starszy niż Twoje i nigdy mi nie darował, że pozwoliłam na takie piekło i nie odeszłam wcześniej...
      Stracisz znajomych - przyjdą nowi, lepsi.
      NIE WAHAJ SIĘ! JA SIĘ TYLE NACZYTAŁAM O TAKICH JAK ON... Z TEGO WYNIKA ŻE NIE MA ŻADNYCH SZANS BY ZMIENIŁ SIĘ NA STAŁE. Będzie cię tylko mamił huśtawkami przez kolejne lata, jeśli w ogóle ich dożyjesz...
      Daj sobie trzy lata
        • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 07.05.20, 16:03
          alpepe napisała:

          > Dlaczego ona ma dawać sobie trzy lata?

          Ma sobie darować 3 lata ŻYCIA - a nie niewoli u tyrana - więc ma zacząć już teraz, a nie zwlekać jak prawda_we_mgle, która odważyła się odejść dopiero, kiedy jej dziecko było 3 lata starsze niż dziecko melancholii.


          --
          W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
          • prawda_we_mgle Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 08.05.20, 13:24
            Coś mi się na końcu dokleiło nieprecyzyjnie...
            Chodziło mi o to, że ja działanie podjęłam natychmiast, jak tylko zaczęłam mocno czuć, ze chcę ze sobą skończyć.
            Odeszłam jak stałam... w niedzielę miałam silne poczucie że nie wytrzymam ani chwili dłużej i chcę się zabić, w poniedziałek w pracy ostatkiem instynktu samozachowawczego zamówiłam samochód przeprowadzkowy, a we wtorek już mnie nie było ze świrem (szczęście że miałam gdzie iść, inaczej już by mnie nie było).
            A trzy lata to okres, którego potrzebowałam, żeby znów zmienić się w pełną życia, szczęśliwą kobietę.
            Przekaz ode mnie do wątkodawczyni jest taki: ratuj siebie i dzieci natychmiast, a po trzech latach będziesz już to wszystko wspominać jak jakiś zły sen, z którego się obudziłaś i zachodzić w głowę, jak do tego doszło;)
    • malinowa.melancholia Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 08.05.20, 23:26
      Jestem tu, czytam każdą wypowiedź i radę.
      O wiele mi lepiej, bo nie jestem już z tym sama.
      Bardzo mi pomaga, że ktoś to wie.
      Obecnie jazda trwa półtora tygodnia.
      Codziennie jest awantura.
      Ona się właściwie nie kończy. Nawet juz nie będę przytaczać przykładów tego, co słyszę codziennie.
      I ten wątek to taka trochę ucieczka i ostoja. Zaczęłam pierwszy raz w życiu myśleć o tym, że mogłabym odejść. Wcześniej czasem przechodziło mi to prsez myśl, ale jak coś nierealnego. Teraz jest to bliżej, poczułam jakby realność takiego rozwiązania.

      I jestem zszokowana - że piszecie tak jednoznacznie - że nie będzie lepiej. Z żalem o tym myślę. Jest z mojej strony silne uczucie, jest obrzydzenie, nienawiść, niechęć. Ale miłość też. I jestem załamana tą nieuchronnością złego zakończenia. Dociera to do mnie z trudem. Liczyłam pewnie po cichu, że będziecie mówic: ułoży się. 20 osób mówi to samo, a ja myślę - może nie powiedziałam wszystkiego, może źle to przedstawiłam, może jednostronnie.
      Dziękuję raz jeszcze.
      • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 08.05.20, 23:38
        malinowa.melancholia napisała:

        > I jestem zszokowana - że piszecie tak jednoznacznie - że nie będzie lepiej.

        Liczysz, że znajdziesz jakieś magiczne słowa, magiczny sposób, którego jeszcze nie znasz, który rozwiąże problem?
        A czy nie zrobiłaś już WSZYSTKIEGO, a nawet dużo więcej, o wiele za dużo?


        > a ja myślę - może nie powiedziałam wszystkiego, może źle to przedstawiłam, może jednostronnie.

        Dam Ci radę, którą sama tu kiedyś dostałam, a teraz radzę wszystkim:
        przeczytaj to, co napisałaś tak, jakbyś czytała historię swojej przyjaciółki, kogoś bliskiego.

        Ja, kiedy pierwszy raz napisałam swoją historię - same suche fakty, niepokolorowane - osłupiałam po przeczytaniu. To pierwszy sposób, żeby załapać jakiś dystans do tego, co nas spotyka.



        --
        W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
      • ylgu Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 10.05.20, 20:10
        Co sie ma ulożyć? Wyzywa cię, seksu nie możesz odmówić ( swoja droga jakbyś powiedziała "nie" to by cię zgwałcił?), oblewa woda, pluje w twarz , robi z ciebie wariatkę , co tu sie ma ulożyć? Zmieni sie tylko tyle, że prędzej czy póniej jak obleje cię woda to pustym dzbankiem dostaniesz w twarz , aż wyplujesz przednie zęby. Boisz się,że dzieci będa chciały z nim zostać. Porozmawiałaś z nimi choć raz co myśla o całej sytuacji? czy boisz się , że ci powiedza to samo co tu uslyszałaś i będziesz zmuszona podjac jakieś kroki czyli zrezygnować z życia z kasiastym mężem i wszystkich wygód zwiazanych z kasa.
          • lumeria Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 10.05.20, 21:18
            Gdyby ktoś na Ciebie od kilkunastu lat pluł i poniewierał, to tez nie wiadomo co by się stało z Twoim charakterem. Wiec nie dowalaj kobiecie, która stara się uwolnic z tragiczniej sytuacji.

            Tymbardziej, ze teraz juz nie chodzi o charakter. Chodzi o to, ze Malinowa się zbudziła - lepiej późno niz wcale - i bez używania 'siły charakteru' - tylko maluśkimi kroczkami, albo jakakolwiek inną techniką - już wprowadza zmiany.

            A to co sie wie, rozumie, nie da sie 'od-wiedzieć' - trudno jest wyprzeć to co mówi wiele osób nawet nie związanych z sytuacją. A to, ze piszący są w tej sprawie niemal 100% zgodni jest tez bardzo znaczące, bo taki poziom jednomyślności na forum jest niemalże nieosiągalny w kwestiach gdzie istnieje jakakolwiek możliwość innej interpretacji/wyboru/rozwiązania.

            Do autorki - nie masz co obawiać sie, ze przedstawiłaś cos zle, jednostronnie, czy niesprawiedliwie. Całokształt + specyficznie detale włączają czytającym syreny ostrzegawcze. Dla mnie to był detal - to ze ten mężczyzna używa słowa "rucha" w odniesieniu do seksualności bliskiej mu kobiety. Naprawdę nie potrzebuje więcej informacji by mieć przekonanie o jego całkowitym braku szacunku czy uczuć do tej kobiety.

            Także chciałabym zapytać Cie Malinowa na temat miłości o której piszesz. Czy to miłość czy raczej przywiązanie do tego człowieka? Bo z tego co piszesz, to Ty go nawet nie lubisz, nie czujesz sie w jego obecności komfortowo, intymność z nim nie jest przyjemnością. Wiec co nazywasz miłością?

            Pytam to w nadziei, ze pomoże Ci to poukładać sobie co Cie tak naprawdę z tym człowiekiem wiąże.

            Trzymam kciuki za Ciebie. :)


            • ylgu Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 10.05.20, 22:46
              Jestem córka takiej kobiety jak malinowa, chociaż mój tatuś nie był aż takim hardcorem jak jej maż. Gdyby ktoś mi naplul w twarz , oblał woda czy zaczał wyzywac od .urew to obawiam się, że skończyłabym w kryminale, a agresor pod ziemia. Przynajmniej to w dorosłym życiu mogę uznac na plus, że takich przemocowych zjebów czułam na kilometr i nawet jeśli zdarzyło mi się z kimś takim poznać znajomość szybko przechodziła do historii, bo oni też szukali kobiet, które miały odpowiednie predyspozycje, żeby je urobić. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze miałam żal do matki, że się z nim nie rozwiodła . Poza tym autorka tu przyszła z nadzieja, że usłyszy, że kiedyś maż się zmieni dzięki czemu nic nie będzie musiała zmieniać w swoim życiu. Najbardziej w tym wszystkim to żal mi dzieci, te traumatyczne zdarzenia odbija się bardzo negatywnie na ich pózniejszym życiu.
      • aqua48 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 12.05.20, 16:45
        malinowa.melancholia napisała:

        > Obecnie jazda trwa półtora tygodnia.
        > Codziennie jest awantura.

        Zbierasz dowody? Nawet jeśli być miała ich nie wykorzystać od razu nagrywaj. Choćby po to by najpierw samej na spokojnie je przesłuchać. I zobaczyć bez emocji co ten człowiek WAM robi. Wam - czyli nie tylko Tobie, ale i dzieciom.
        A potem zastanów się czego one się uczą uczestnicząc codziennie w tych aktach agresji i psychoterroru.

        > Zaczęłam pierwszy raz w życiu myśleć o tym, że mogłabym odejść.
        > I jestem zszokowana - że piszecie tak jednoznacznie - że nie będzie lepiej. Z ż
        > alem o tym myślę. Jest z mojej strony silne uczucie, jest obrzydzenie, nienawiś
        > ć, niechęć. Ale miłość też. I jestem załamana tą nieuchronnością złego zakończe
        > nia.

        Patrzysz z niedobrej strony, od środka tej bańki w której tkwisz. Z zewnątrz Twoje odejście widać nie tylko jako DOBRE, ale nawet najlepsze zakończenie. Dla wszystkich. Bo może być też tak, że i dla Twojego męża to będzie impuls żeby zaczął się leczyć. Leczyć, zanim opluje sprzedawczynię, nagada szefowi, lub zmiesza z błotem swego klienta. Ale to już nie będzie Twój problem.
        Pamiętaj o tym - postępowanie Twojego męża to wyłącznie jego sprawa i tylko on jest za nie odpowiedzialny. Twoją odpowiedzialnością w tym momencie jest spokój i dobrobyt Twoich dzieci. A w tym związku jest on nie do zrealizowania. Musisz o nie zadbać. I dla nich musisz być silna i zadbać o siebie. Bo one nikogo dorosłego na kim mogłyby polegać, prócz Ciebie nie mają.
      • zuzi.1 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 12.05.20, 21:25
        Malinowa, w rokujacej relacji takie rzeczy jak opisujesz się nie zdarzają. Za wylany dzbanek wody po powrocie ze spotkania z koleżankami, normalnie facet powinien już zbierać walizki z dworu i własne ciuchy wyrzucone przez okno. Nikt nie akceptuje takich zachowań ani nie przechodzi nad czymś takim do porządku, to jest mocna przemoc. Twój mąż, gdyby trafił na inną kobietę to albo by już zbierał te swoje ciuchy z podjazdu albo zbierał zęby z podłogi, po zderzeniu ze stalowa patelnia, a na pewno miałby już założoną niebieską kartę. Kobieta z normalnym poczuciem wartości nigdy nie pozwoli sobie na takie zachowania. Ty przez to przeszlaś i jesteś z nim dalej. Nie ma innej opcji, jego przemoc w takiej sytuacji może się tylko nasilac. Już przekroczył wszelkie granice, teraz brakuje jeszcze, żeby cię porządnie pobił, a każde następne jego zachowanie po takim kolejnym przemocowym etapie, będzie jeszcze gorsze. Tu nie ma szansy ani nadziei na lepiej.
        Zrozum to i zacznij działać jak najszybciej. Jeśli masz wsparcie rodziców, to ponagrywaj jego akcje, żebyś miała dowody, zabieraj dzieci i uciekaj do rodziców!!! Już wystarczy tego pastwienia się nad Wami, musisz to przerwać, to jest jedyna Wasza realna nadzieja na spokój i normalne życie!!! Naprawdę już wystarczy tego, na co już się dzieci napatrzyly i tego co sama już doznalas. Zasługujesz na normalne spokojne życie, a nie na ciągle poniżanie i niszczenie emocjonalne i Ciebie i dzieci.
        • zuzi.1 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 12.05.20, 21:43
          Dzieci, zanim dorosna do etapu studiów, to będą miały już tak zryta psychikę, że nawet studia na Harwardzie im nie pomogą. Będą mocno pokiereszowanymi psychicznie ludźmi z ogromną ciazacą emocjonalnie przemocową historią. One nigdy tych obrazow z domu nie zapomną. Nie rób im tego. Żadne studia nie sà tego warte. Jeśli są zdolne, to nawet bez pieniędzy sobie poradza i studia skończą. Plus jeśli wybiorą studia prywatne, to teraz są takie czasy, że sobie na nie zarobią same, żaden problem. Więc pieniądze chorego psychicznie ojca nie są im do niczego potrzebne. Im jest potrzebny normalny, kochający rodzic i spokój i wyrzucenie ojca świra z ich życia. I to Ty jesteś osobą dorosłą, odpowiedzialna za to i decyzyjna w tej sprawie. Kiedyś te dzieci może Ci wykrzyczą, że nie ratowałas ani ich ani siebie, z opresji chorego człowieka. Ze strachu. A strach ma tylko wielkie oczy. Gdy zaczniesz działać, zobaczysz jak wszystko zacznie się układać na lepsze. Zyskacie wszyscy nowe lepsze zdrowsze życie.
        • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 15:57
          lumeria napisała:

          > Gdyby te zachowania pojawiły się niespodziewanie u poprzednio zdrowej
          > i normalnie zachowującej się osoby - to jak najbardziej wizyty u neurologa
          > i psychiatry byłyby wskazane.
          >
          > Ale tu sytuacja pogarsza się od 15tu lat.

          Właśnie. Pan "powinien iść" do więzienia, a nie do lekarzy.


          --
          W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
            • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 18:31
              grrrrw napisała:

              > Co ty radzisz melancholii ? By wytoczyła sprawę karną mężowi ? Z jakiego artykułu ?

              Ja nic nie radzę na temat męża, bo to nie mężem ma się zajmować, tylko SOBĄ.

              Mąż stosuje przemoc, a przemoc jak najbardziej kwalifikuje się do sądu a potem do więzienia - przypomnij sobie niedawny przypadek b. posła Piaseckiego.

              Ale przede wszystkim - tutaj kompletnie nie ma nic do rzeczy, co "powinien" zrobić mąż, bo to malinowa ma się zatroszczyć o siebie i dzieci.
              Po co mamy się zastanawiać, co też mąż psychopata "powinien"? I na dodatek - jak sprawić, żeby mąż zrobił to, co powinien? To jest bezsensowna strata czasu i energii.


              --
              W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
              • grrrrw Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 18:59
                Piasecki był radnym. Oskarżony był o awantury, poniżanie, obrażanie słowami powszechnie uważanymi za obelżywe, uniemożliwianie korzystanie z samochodu i telefonu komórkowego, naruszanie nietykalności cielesnej żony poprzez kopniaki w pośladki, bicie po głowie i całym ciele czy podduszanie.

                Melancholia jest obrażana słownie. Jak chce sprawy sądowej, to musi sama zebrać material dowodowy i złożyć doniesienie na policji lub w prokuraturze.

                Pierwsze co zrobi adwokat mężą, to wniesie o powolanie biegłego psychiatry.

                Na miejscu melancholii wyjasnilabym męzowi, co plaanuję. Jest spora szansa, że go namówi na wizytę i ewentualne leczenie.
                • lumeria Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 19:35
                  Dlatego ze 20 razy rożne osoby napisały, by zbierała dowody.

                  A rada by krzywdziciela ostrzegać, ze zona planuje odejście i zbiera dowody jest nie tylko nieodpowiedzialna, ale również niebezpieczna. Wielu przemocowców intensyfikuje swoja agresje kiedy sa skonfrontowani.

                  Piszemy tyle razy - kobieto, idź po pomoc pierw. Pozwól, by pomogli ci ludzie, którzy od podszewki znaja temat, wiedza jak poprowadzić sprawę w jak najbardziej bezpieczny sposób - o ile jest to możliwe.

                  Po pierwsze i najważniejsze - bezpieczeństwo kobiety i dzieci to cel #1. A prokuratura na końcu.
                      • grrrrw Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 20:20
                        Melancholia wyraźnie pisze, że chciałaby, przynajmniej do doroslości dzieci, a to jakies 8 lat, ocalic życie rodzinne, a dopiero potem odejsc.

                        Zalózmy, że to schorzenie psychiatryczne lub neurologiczne (psychiatra zaleci konsultację u neurologa i odwrotnie), to lepiej dla sprawy zacząć od wizyty jak wyżej, a nie wyciągać cieżkie działa z art. o znecanie się oraz wnosić orozwód z winy męża.

                        Może on pójdzie do lekarza sam lub zgodzi się na wywiad od rodziny lub tylko od żony . Porobi badania, zacznie brać leki i życie rodzinne się unormuje.

                        Chodzi o osobę zamożną, mąż weźmie adwokata.
                        Jak biegły ustali, że mężowi nic nie jest, dokucza żonie świadomie i złośliwie, to mu wlepią jakieś zawiasy albo grzywnę. Jego zachowanie jest naganne ale znane są bardziej drastyczne sytuacje.
                        Akta sprawy przydadza sie w sadzie rodzinnym.

                        A jak biegły ustali, że mąż musi się leczyć, to prawdopodobnie odstąpią od wymierzenia kary. Rozwodu nie bedzie, bo mąż jako osoba chora może nie wyrazić zgody w związku z zasadami życia społecznego. Separacja. Czyli bedzie to samo jak by poszedł do lekarza, a dużo taniej, bo lekarz z NFZ nic nie kosztuje, leki tanie.
                          • grrrrw Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 21:20
                            Załóżmy, że melancholia zgromadzi w krotkim czasie materiał dowodowy.
                            Pójdzie do prokuratury, złoży doniesienie.
                            I co?
                            Przyjada na sygnale po meża, czy miną tygodnie zanim go wezwą jako świadka lub podejrzanego.
                            Aresztują po przesłuchaniu ? Bardzo wątpię.

                            Sprawa karna w sytuacji koronaepidemii może odbyc się nawet za dwa lata. I bedzie ciagnac tyleż. Z rozwodem podobnie, dwa-trzy lata.

                            A lekarz prywatnie dostepny od jutra, na fundusz kilka tygodni czekania.
                            • lumeria Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 21:37
                              Proponujemy, by skontaktowala sie z doradcami z Niebieskiej Linii, porozmawiala z osobami wspierajacymi kobiety uciekajace od przemocy w jej miescie/okolicy. By oni ja poprowadzili tak jak bedzie najlepiej w jej sytuacji.

                              Kobieta nie musi nic zgłaszać do prokuratury by ewakuować siebie i dzieci.

                              Moze odejść bez oznajmiania tego przemocowcowi. Po przygotowaniu sie do tego i psychicznie i finansowo.

                              I obojętnie czy ma dowody czy nie. Ma prawo dziada zostawić. Bo tak.








                            • krokodil123 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 21:41
                              Za dużo filmów się naogladalasz. Jak autorka zaproponuje mężowi psychopacie wizytę u lekarza to ja wyśmieje i przed dzieciach i powie że wasza matka znowu dostała małpiego rozumu i zaczyna się zachowywać jak wariatka albo jeszcze lepsze obelgi zastosuje. Łatwo to mozna sprawdzić , jest to zdanie lub dwa a efekt będzie zagwarantowany nie po myśli autorki.
                              • grrrrw Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 19.05.20, 21:52
                                1. Zostawić dziada... Może jego zachowanie wynika z choroby?

                                2. Jasnowidzem jesteś ? Niech zaproponuje przy świadku/ach.

                                Odejść do ośrodka dla matek samotnych może w każdej chwili.
                                Pozostaje jeszcze eksmisja z ustawy antyprzemocowej.
                                Efekt gwarantowany i pewny = eskalacja konfliktu.

                                I co z "uczynię wszystko, by małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe"?


                                • lumeria Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 20.05.20, 12:58
                                  Dziekuje, ze podajesz wszystkie te dopupne argumenty, bo dają nam szanse pokazać, ze sa wlasnie zupelnie idiotyczne. W razie gdyby kobieta doznajaca przemocy miala przemyslenia idace tymi torami:

                                  Może jego zachowanie wynika z choroby? Albo ze stresu w pracy. Albo dlatego ze zupa była za słona. Albo miał trudne dzieciństwo.

                                  I zadna z tych rzeczy nie upoważnia go do tego by wyzywać żonę i dzieci, by stosowac przemoc, by dopuszczać sie do fizycznej przemocy (tak wylewanie wody na glowe zony to przemoc fizyczna).

                                  Niech zaproponuje przy świadku/ach.

                                  Juz sia swiadkowie przemocy - zona i dzieci. :( Dodatkowe rozgrywki 'przy swiadkach' sa zbedne - kobieta ma zajac sie ewakuacja siebie i dzieci a nie rozgrywaniem czegokolwiek 'przy swiadkach'.


                                  I co z "uczynię wszystko, by małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe"

                                  Skad to? Jeśli chodzi o przysięgi ślubne, czy obietnice składane kiedy związek byl budowany, to jednak zona nie ślubowała, ze będzie z mężem przy wyzwiskach, przemocy psychicznej i fizycznej, znęcaniu sie, wyzywaniu ja. Takie zachowanie kasuje jakiekolwiek obietnice, marzenia, pragnienia. Naturalnie ludzie chca dobrego związku - ale tutaj takiego związku nie ma. Jest przemoc i trzeba sie ewakuować.
                                  • ola_dom Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 20.05.20, 13:20
                                    lumeria napisała:

                                    > Może jego zachowanie wynika z choroby? Albo ze stresu w pracy. Albo dlatego ze
                                    > zupa była za słona. Albo miał trudne dzieciństwo.
                                    > I zadna z tych rzeczy nie upoważnia go do tego by wyzywać żonę i dzieci, by stosowac
                                    > przemoc, by dopuszczać sie do fizycznej przemocy (tak wylewanie wody na glowe zony
                                    > to przemoc fizyczna).

                                    Ani do gwałtów. O których mowa jest już w pierwszym poście założycielskim.



                                    --
                                    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
      • malinowa.melancholia Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 14.05.20, 22:39
        Jestem, zaglądam.
        Teraz jest cisza, nie odzywam się do niego, on do mnie też, od niedzieli jest spokój, bo on teraz jest w fazie wyciszenia, za kilka dni zacznie być miły, szukać zgody i seksu.
        Chwilowo napawam się ciszą w domu.... Dzieci też.

        To jest dla mnie czas odpoczynku, wakacji od udręki. Jest tak dobrze, czemu nie może być tak zawsze.

        Tak, wiem, że to jest w moich rękach.

        Na razie dziękuję każdej z was, za każde słowo. I pociechy i reprymendy.
        Mam przeczucie, że ten wątek jest dla mnie początkiem jakiejś nowej drogi.
    • ola_dom Czy jest tu moderator? 19.05.20, 21:33
      I czy mógłby usunąć posty grrrw, które są w bardzo wredny sposób szkodliwe?

      To nie jest błaha sprawa, dotyczy okrutnej i wyrafinowanej przemocy, więc zabawa i gierki z ofiarą, która szuka na forum pomocy, są podłe i powinny zniknąć, czym prędzej tym lepiej.


      --
      W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
    • blablapa Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 20.05.20, 15:41
      Droga malinowa.melancholio!
      Piszę z perspektywy dziecka, które wyrosło w domu z ojcem - tyranem, psychopatą i z matką, która nie reagowała na przemoc. Więc musisz sobie uzmysłowić, że dzieci widzą i słyszą wszystko. I pamiętają. I niejednokrotnie - nie wybaczają. Nie tylko ojcu, ale i matce. Czy tego właśnie chcesz?
    • widosna Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 22.05.20, 23:35
      Malinowa melancholio, bardzo poruszyła mnie Twoja historia. Tak jak poprzedniczki piszą, nie będzie lepiej. Ratuj siebie i dzieci, to musisz zrobic dla nich i mieć sile dla nich - dla dzieci. Dzieci wiedza, ze nie jesteś taka jak opisuje ojciec, jeszcze to wiedza. Nie znają Twojego cierpienia i myśli samobójczych bo pewnie robisz dobra minę do złej gdy. A gdybys popełniła samobójstwo, czy dała się pobić mężowi (do tego dojdzie bo jego agresja eskaluje), czy gdyby zrozumieli, ze jesteś gwałcona - jak one by się czuły? Zaczęłyby brac winę na siebie, może już to robią. I zaczęłyby zachowywać się jak Ty. Nie chcesz córki która popełni samobójstwo bo poczucie winy ja przytłoczy. Czy syna, który zacznie wyzywać się na innych podobnie jak ojciec bo nie da rady walczyć z tymi negatywnymi emocjami. Ratuj dzieci, ratując siebie.
      Wszyscy mądrze radzą, nagrywaj i najlepiej od razu przesyłaj w bezpieczny punkt. I nie daj się złapać, nie zdradzaj zamiarów. Strony, które przegadasz w komputerze, usuwaj z historii, nie zostawiaj sladow. Idz na spotkanie z kolezankami, swoj powrot nagraj. Moze warto isc do jakiejs agencji detrktywistycznej by zainstalowala Wam nieco pluskiew w domu? Bedziesz wtedy spokojniejsza, ze ktos nagra za Ciebie. Szukaj pomocy, bądź silna dla dzieci. Odezwij się co jakiś czas jak sprawy się maja ale ostrożnie - nie zostawiaj śladów tego wątku w konputerze. Życzę Ci dużo wytrwałości i powodzenia. Dasz radę.
    • fi0 Re: Problem w małżeństwie - nie wiem co robić. 23.05.20, 21:52
      Melancholio, napisz proszę, co u Was, martwię się tą ciszą.
      Padło tu dużo dobrych rad. Mnie przypomniała się taka historia. Bliska mi osoba była kiedyś z partnerem, który stosował przemoc i manipulacje. Przemoc była finansowa, były też wybuchy gniewu, rzucanie przedmiotami o ścianę. Odeszła. On przepraszał itp, chciał był przyjaciółmi, chciał zrozumieć dlaczego ich związek musiał się skończyć, omawiać jakieś sytuacje z przeszłości. On mieszka zagranicą, więc po rozstaniu "przyjaźń" była przez telefon.
      Niestety, przez telefon nadal dręczył. Mówił np. zabiję się, jeśli z kimś się zwiążesz. Ona zrozumiała, że on jest tak głęboko nieszczęśliwy i ma tak poważne problemy , że utrzymywanie tej relacji mu nie pomaga, tylko szkodzi, bo podtrzymuje chore mechanizmy tworzenia więzi z drugą osobą. Przerwanie relacji, która ugruntowana jest na chorym fundamencie sprawi, że facet zostanie sam, i może ta samotność skłoni go do zaopiekowania się sobą i podjęcia próby naprawienia swojej psychiki. Powiedziała mu to, zaproponowała terapię (sama już korzystała). On wpadł w gniew, pisał okropne rzeczy, ale koniec końców dostał bana.
      Tak myślę Autorko, że Twój mąż musi być głęboko nieszczęśliwy. Odreagowuje frustracje na Tobie i całej rodzinie, a te frustracje muszą być ogromne, choćby taka patologiczna zazdrość - gdzieś tam, na samym dnie musi być mega ból i lek. To są tematy do pracy u terapeuty, a on "załatwia je" , wyżywaniem się na rodzinie. To mu nie pomaga. Nie piszę tego, aby empatyzować z Twoim mężem, bo w nosie mam jego psychiczny komfort. Ale ponieważ dla Ciebie to wciąż bliski człowiek, może taka perspektywa na coś się przyda. On także może skorzystać na waszym rozstaniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka