Dodaj do ulubionych

Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

06.05.20, 12:17
Witajcie,
Mieszkamy we wspólnym gospodarstwie z rodzicami męża. Maz ogarnia gospodarstwo, które od kilku lat należy do niego - tata pomaga. Dom jeden, ale mieszkania i budżet osobny. Jednak problem w tym, ze zauważyłam, ze jego rodzice chcą mieć nad nim, nad nami 100% kontrolę. Jak za często gdzieś wyjeżdżaliśmy to mówili, ze za czesto, ze po co i przede wszystkim wypytywali dokąd jedziemy. Teściu otwarcie mezowi komunikowal, ze nie podoba mu się, ze ja gdzieś wyjeżdżam np. sama (gdy wyjezdzalam do koleżanki, na zakupy, do rodziny). Dlaczego on mnie tak puszczą, ze on by swojej żonie poprzebijał opony gdyby tak ciągle gdzieś wyjezdzala (pół żartem). Gdy wychodzę biegać na godzinkę i zostawiam mezowi dzieci on zaraz słyszy od ojca "Ja bym tak nie puszczał, ale ty się dajesz uwiązac z dziecmi". Raz była sytuacja, ze mąż wyjeżdżał na weekend autem, a drugie było zepsute więc chcielismy pozyczyc od tescia zebym mogla w ten czas pojechać do swojej rodziny z dziećmi. Mieliśmy nadzieję, ze nam pożyczy ponieważ maz opłaca opłaty za auto, czesto tez pozycza swoje itp. Jednak tesciu stwierdził, że nie muszę tak czesto wyjeżdżać i nie pożyczy. Tego wieczoru sami jednak wyjechali do siostry męża, a w tym czasie maz zawiózł mnie do przyjaciółki. Na drugi dzień tesciowa miała czelność obdzwonic pol mojej rodziny i znaleźć przyjaciolke na fb żeby pod byle pretekstem dowiedziec się gdzie wyjechalam...
Czesto też gdy mąż że mną gdzieś jest (np. W niedziele u mojej rodziny/znajomych) o dosłownie 10 min za długo od obrządku to on manifestuje to w ten sposób, że nie idzie z mężem i mu nie pomaga. Wówczas maz jest spięty na wyjazdach, zawsze bardzo się spieszy i ma wyrzuty sumienia. Sami jednak rzadko mówią dokąd jadą np. do męża rodzeństwa. Zdarzało się że tesciu mowil w prost "A po co ty będziesz jechał, tam już wszyscy są, zaraz trzeba obrzadzac/pilnować gospodarstwa". Jednak sam jedzie i świetnie się bawi. Nigdy nie zaproponowali bysmy jechali np. Wspolnie - jakby chcieli mieć resztę rodziny na wyłączność. Zdarzało się, że bez słowa wyjeżdżali, a potem spotykaliśmy ich na urodzinach u np. Brata A oni wielkie zaskoczenie bo nie wiedzieli, ze my też bedziemy, ale nie pisneli słowem że jadą właśnie tam. Ostatnio też wyjeżdżali, pytamy dokąd, bo przecież panuje wirus. Tata odpowoada "aa jeszcze nie wiemy gdzie pojedziemy" po 2 godzinach widzimy na fb zdjecia z grilla z połową rodziny męza...Jak gdzieś wyjeżdżamy to dzwonią do rodzeństwa i pytają czy tam jesteśmy. Ostatnio tesciowa mowi do mnie bym ubralam córkę, bo oni za 15 min. Wyjeżdżają i ja chcą zabrać. To w takiej sytuacji pytam, ale dokąd, a ona oczywiście zdawkowo "na wycieczkę" A ja na to, ze nie, bo ona wyjeżdża zaraz z nami. Więc tesciowa oczywiscie dopytuje dokąd.. na co odpowiedziałam jej to samo co ona mi - obraza majestatu. Zawsze, ale to zawsze muszą wiedzieć gdzie jedziemy, do kogo i po co. Pytają perfidnie - sami robiąc ze swoich wyjazdów swoje sprawy i tajemnice. Jak tu postępować?
Obserwuj wątek
    • ola_dom Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 12:57
      A jak Twój mąż postępuje? Bo to przede wszystkim on ma problem z kontrolującymi rodzicami. I jeśli on niczego nie zrobi, to niewiele się zmieni.
      Macie szanse, żeby się wyprowadzić?

      --
      W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 18:51
        Hej,
        hmm ogólnie to sytuacja z mężem wygląda tak, że mamy swojej bardzo nie lubi, ale za ojcem jest bardzo. Razem zawsze pracowali, raczej rzadko się kłócą chyba, że właśnie w takich sytuacjach jak ojciec coś wymusza, manipuluje, szantażuje, że jak czegoś tam nie zrobi to mu nie pomoże, albo strzela fochy gdy coś nie jest po jego myśli. Mąż go we wszystko angażuje, wszędzie zabiera, często stara się mu odwdzięczyć np. ekstra kasą, wyręczaniem z jakichś opłat czy kupowaniem czegoś. Ojciec też często podejmuje próby spełniania swoich ambicji, a jego narzędziem jest własny syn. Namawia go do 100% poświęcenia, ciężkiej pracy, kupowania dużych ilości ziemi, maszyn podczas gdy sam nie miał odwagi tego robić, gdy sam prowadził gospodarstwo.

        Ale ogólnie w takich sytuacjach jest bierny, albo odpowiada na około. Mam wrażenie, że przerzuca trochę na mnie tą odpowiedzialność tłumaczenia się i wychodzenia jakoś z tych sytuacji.
      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 19:08
        Szansa na wyprowadzkę.. Hmm temat, który chodzi za mną od lat. Ciężki temat. Bo jednak jest ta gospodarka. Mąż co prawda wyraził chęć zmian. Poszedł na studia, co ma dać w przyszłości możliwość jakiejś zmiany rzeczywistości. Finansowo też stoimy dobrze. Mąż jest odpowiedzialny i rozsądny, dobrze gospodarujemy pieniędzmi. Kredyty spłaciliśmy, jesteśmy na czysto. Ale decyzja o zmianie miejsca jest ciężka, bo nie wiemy dokąd, czy to będzie dobra decyzja. Mąż coś mówi, że chciałby jeszcze na początku dojeżdżać.. chyba po to by uprawiać ziemię a ze zwierzętami skończyć. Także ciężko mi sobie to wyobrazić.. przecież nie wybudujemy się gdzieś w polu czy w tej samej wsi bo to bezsensu.
    • aqua48 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 15:24
      Jak postępować? ucinać rozmowy nie wdawać się w pogawędki i nie dawać naciągać na zwierzenia. komentarze teścia wpuszczać jednym uchem, wypuszczać drugim. Albo na wszystko potakiwać, tak tak ma ojciec rację, ale robić swoje i nie zmieniać planów. A mąż niech przestanie robić opłaty za auto z którego nie możecie skorzystać w razie potrzeby. Wszystko grzecznie i z uśmiechem. I przestańcie śledzić teściów. Niech robią to co chcą. Wy też.
      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 18:54
        Witaj,
        no oczywiście zwierzenia się i otwierania darowałam sobie już po roku od poznania, wówczas dostrzegłam z kim mam do czynienia. Również dlatego, że te rzeczy prędzej czy później były gdzieś wykorzystywane czy wygadywane przeciw mnie samej, albo rozszerzane po chwili na skalę całej rodziny. Teraz wiem, że im mniej wiedzą tym lepiej - w każdej dziedzinie życia. Ale oni i tak gdzieś znajdą sensację. Te opłaty to też taki wyraz wdzięczności myślę za tą pomoc ze strony taty.
    • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 15:24
      to jest taka "enmeshed family" - wszyscy się nawzajem kontrolujecie
      jak ty gdzieś jedziesz i teść pyta gdzie i po co - to źle
      potem teściowa sprawdza na fejsie gdzie byłaś - jeszcze gorzej

      ale jak oni gdzieś jadą - to powinni ci wszystko opowiedzieć, bo będziesz miała za złe

      wyluzuj najlepiej - nie interesuj się ich życiem, a jeżeli oni się interesują twoim - to w takim zakresie że coś im się wydaje i komentują że "po co" - to realnie w niczym ci nie przeszkadza, bo każdy może sobie myśleć co chce.

      najgorzej chyba ma mąż, bo się spina na jakieś próby manipulacji, jeżeli ta sytuacja jest dla niego niekomfortowa to niech on nad sobą popracuje
      a jeżeli nie jest i nie chce nic robić - to tym bardziej nic nie zdziałasz, teściów nie zmienisz
      • grrrrw Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 15:52
        Nie muszą sobie nawzajem udzielać pozwoleń na wyjścia i wyjazdy, ale o zabranie dziecka to trzeba przynajmniej jedno z rodziców zapytac o zgodę i wyszczególnić, jaka to wycieczka, jak długo potrwa itd.

        Natomiast zwyczaj informowania domowników o swoich planach wyjścia (do kogo, trasa, pora powrotu) jest wyrazem wzajemnego szacunku. Zwyczaj ten docenia się, jak wydarzy się cos nieprzewidzianego, alboktoś zaginie bez wieści.

        Czy tesciowie tak blisko zamieszkali podpadaja pod te zasade, to tylko zależy od stosunkow, odtego, czy pytaja z zyczliwosci czzy ciekawosci czy wscibstwa.
        • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 16:11
          grrrrw napisała:

          > Natomiast zwyczaj informowania domowników o swoich planach wyjścia (do kogo, tr
          > asa, pora powrotu) jest wyrazem wzajemnego szacunku. Zwyczaj ten docenia się, j
          > ak wydarzy się cos nieprzewidzianego, alboktoś zaginie bez wieści.

          to jest dla mnie właśnie "enmeshment" - przecież teściowie nie wyjeżdżali w Himalaje
          są dwie rodziny na różnych piętrach i jeżeli jedna z nich jedzie na imieniny do brata czy co to tam było, to wg mnie ryzyko że coś się stanie i zaginą bez wieści jest tak niewielkie, że nie ma obowiązku podawać trasy i czasów podróży

          zwłaszcza że z tonu wpisu wynika że synowa teściów nie lubi, więc najprostsza technika relaksująca to nie opowiadać im gdzie i po co jedzie, i nie spodziewać się że teśiowa jej będzie takie rzeczy zapowiadała - w opisanej sytuacji to jest wyraz szacunku, i wzajemnego, i do siebie samej
            • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 19:03
              Wiecie co, wydaje mi się, że ja chyba potrafię odróżnić wyraz troski a wścibstwa i próby kontroli, bo to tak dla mnie wygląda. Każdy pieprzony raz, choć modlę się bym przy drzwiach wyjściowych jej nie zobaczyła, zawsze, ale to zawsze wyskoczy nawet z lodówki cy wyłoni się nagle z podziemi i bezczelnie zapyta gdzie się wybieram choćbym miała jechać na 15 minutowe zakupy do marketu. To na prawdę przytłaczające. Jesteśmy już niespełna 30 latkami do jasnej cholery.. Albo gdy mąż ostatnio wyjechał do brata traktorem pomóc mu w czymś. Po godzinie już była u góry dopytywać się dokąd pojechał ''bo się martwi''. W co wątpię, bo godzina to chyba nie tak długo, by snuć zaraz domysły o wypadkach czy innych tragediach. Tak samo wtedy, gdy wyjechałam gdy nie chcieli mi pożyczyć auta. Jestem dorosłą kobietą, a ona kontroluje mnie dosłownie obdzwaniając i jednocześnie siejąc panikę w mojej całej rodzinie! Dostałam kilka telefonów od rodziny, bo myśleli, że coś się stało, tylko dlatego, że nie zameldowałam teściowej, że jadę na weekend do przyjaciółki - szok.
              • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 19:24
                z pierwszego postu wyglądało jakbyście mieszkali oddzielnie, w różnych mieszknaiach czy piętrach,
                ale jeśli tak jest że nie możesz się od niej uwolnić, dnia bez niej nie przeżyć, to chyba ja bym rozglądał się za innym lokalem, niezależnie od korzyści jakie daje taki wielopokoleniowy dom
                • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 19:47
                  Dom rodzinny, który zbudowali rodzice - przepisany na męża wraz z gospodarstwem. Po ślubie od razu zamieniliśmy piętro tego domu na osobną kuchnię, łazienkę, sypialnię i pokój dla dzieci.. drzwi oddzielające mieszkania znajdują się wewnątrz domu, a wejście jest niestety wspólne - połączone bezpośrednie z ich dołem.. więc wiedzą zawsze kiedy wychodzimy.
                  • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 19:57
                    no to sobie pomieszkacie razem z tego wygląda

                    wsiadasz do samochodu i osoba X pyta cię "dokąd się wybierasz?"
                    pewnie różnica jest w tym kto to jest X, czy np. własna mama albo siostra czy teściowa

                    teściowej nie lubisz to cię wkurzają te pytania, ale siostry - takie samo pytanie - byś odebrała inaczej?

                    czyli jest kwestia interpretacji, wszystko jest w twojej głowie

                    jak zalecał Marek Aureliusz, każdego dnia rano powiedz sobie "dzisiaj będę narażona na niekompetencję, złą wolę, złe nastawienie, bezczelność mojej teściowej. ale z mojej strony olewka starej baby"
                      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 20:30
                        Zdecydowanie to drugie, ale i bywało, że robiła mi na szkodę. kiedyś, gdy po urodzeniu pierwszego dziecka postanowiłam wrócić do pracy. Myśleliśmy, że choć na początku , do momentu ustabilizowania się sytuacji z pracą będziemy mogli liczyć na jej pomoc przy dziecku, jednak ona stanowczo odmówiła. Uważała, że ja nie powinnam w ogóle iść do pracy, że mamy gospodarstwo a praca się znajdzie dla wszystkich. Jednak ja nie tak siebie widzę - mąż to akceptuje i nie zmusza. Ona nam zgotowała piekło, robiła wszystko na przekór, obgadywała do sąsiadów, sklepowej,, rodziny czy każdej napotkanej osoby każdą moją decyzją niezgodną z jej wyobrażeniem. Zatrudniliśmy nawet nianię - znajomą z tej samej wsi, która odeszła od nas podejrzewam, że z teściowej właśnie powodu, bo pożegnała mnie wyrazami współczucia mówiąc: ''myślałam, że ja mam zaborczą teściową, ale Twoja jednak jej nie dorównuje''.
                        • grrrrw Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 20:46
                          Miala prawo odmówić pomocy przy wnuku.
                          Miala prawo miec i wyrazic wlasne zdanie na temat pracy zawodowej, ale na tym koniec.

                          Co do zwyczaju opowiadania sie, czyli informowania domowników, że się wychodzi i na jak długo to: dajemy dobry przyklad dzieciom, efekty beda widoczne za kilkanascie lat, nie stwarzamy sytuacji, ze domownik nie wie, ze pozostał sam w domu (kwestia włamania, oszustów, pożaru itp.) czyli bezpieczeństwo.

                          Z tesciami macie glupi układ - troche jak z sasiadami (ktorych tez czasem prosi sie o piecze nad domem z racji dluzszego wyjazdu) a troche jak z domownikami, bo jakas wspolna przestrzen, za ktorej bezpieczenstwo jestescie wpólnie odpowiedzialni, istnieje.
                          Dlatego warto wypracowac zwyczaj wzajemnego info o tm, że was czy ich nie bedzie i jak długo.
                          • grrrrw Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 22:46
                            Miało być - zwyczaj bez niepotrzebnego wlazenia z butami w przestrzen osobista.

                            Dorzuce jeszcze - gdy nie informuje, ze wychodze lub mam zamiar wyjsc niebawem, nie daje informacji, kiedy mniej wiecej bede - jest to brak szacunku dla wspoldomownika. On też ma jakieś plany, a ja moge nie wiedziec, że beda chodzic i sprawdzac dzis instalacje gazowa, maa przybyc kurier i ktos musi byc w mieszkaniu.

                            Ludzie, ktorzy mieszkaja na odludziu dla zasady utrzymuja zwyczaj, ze zawsze ktos jest w domu i daje baczenie na obejscie, ustalaja harmonogram wyjsc domowych..
                            • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 23:00
                              grrrrw napisała:

                              > Dorzuce jeszcze - gdy nie informuje, ze wychodze lub mam zamiar wyjsc niebawem
                              > , nie daje informacji, kiedy mniej wiecej bede - jest to brak szacunku dla wspo
                              > ldomownika. On też ma jakieś plany, a ja moge nie wiedziec, że beda chodzic i s

                              jeżeli mieszkasz z mężem na 50 mkw to owszem - kiedy wychodzisz to wypada mu powiedzieć że wychodzisz, i kiedy wrócisz i gdzie będziesz

                              ale my tu rozmawiamy o dwóch mieszkaniach, dwóch oddzielnych gospodarstwach domowych

                              stawiasz się trochę na miejscu tej starej baby - urodziłaś syna, a kiedy podrósł to zostawiłaś dla niego i jego żony piętro w rodzinnym domu a w zamian chcesz żeby się meldowali dokąd idą, kiedy wrócą bo to jest szacunek dla starej baby
                      • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 08:21
                        marsylvik napisała:

                        > A ja myślę, że różnica jest w tym, jak ta osoba traktuje analogiczne pytanie za
                        > dane przeze mnie :P

                        widzisz teściową jak wsiadła do samochodu i gdzieś jedzie? skiń jej głową, powiedz dzien dobry i tyle w temacie

                        ale nieee - zaczniesz pytać "a gdzie jedziesz? a po co? a kiedy wrócisz?" - wtedy ona czuje że próbujesz ją kontrolować, a gdyby wiedziała że takie wspaniałe forum istnieje w czeluściach internetu, to by z pewnością nam tu napisała swoją wersję

                        od tego właśnie zaczynają się kłótnie
                        • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 08:35
                          heniek.8 napisał:

                          > marsylvik napisała:
                          >
                          > > A ja myślę, że różnica jest w tym, jak ta osoba traktuje analogiczne pyta
                          > nie za
                          > > dane przeze mnie :P
                          >
                          > widzisz teściową jak wsiadła do samochodu i gdzieś jedzie? skiń jej głową, powi
                          > edz dzien dobry i tyle w temacie
                          >
                          > ale nieee - zaczniesz pytać "a gdzie jedziesz? a po co? a kiedy wrócisz?" - wte
                          > dy ona czuje że próbujesz ją kontrolować, a gdyby wiedziała że takie wspaniałe
                          > forum istnieje w czeluściach internetu, to by z pewnością nam tu napisała swoją
                          > wersję
                          >
                          > od tego właśnie zaczynają się kłótnie

                          A ta sama sytuacja w drugą stronę?
                          • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 08:52
                            marsylvik napisała:

                            > A ta sama sytuacja w drugą stronę?

                            no to właśnie mówię - to zależy od nastawienia do danej osoby, nie musisz nawet sprawdzać jej reakcji

                            jeżeli uważasz teściową za wścibską starą babę, to o cokolwiek by nie zapytała, odbiór będzie "nadmiernie próbuje kontrolować, co ją to obchodzi" a jeżeli dla odmiany z siostrą masz dobry kontakt to interpretacja będzie "troszczy się, zresztą gdzie ja jadę to żadna tajemnica"
                            • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 11:55
                              Moim zdaniem szukasz problemu tam, gdzie go nie ma. I ten wyimaginowany problem przesłania Ci obraz. Albo może być tak, że ja nie rozumiem Ciebie lub Ty mnie.
                              Wiesz co, weź jeszcze raz uważnie przeczytaj pierwszy post wątkodajki, bo na razie to ja chyba piszę o gruszce, a Ty o pietruszce :)
                              I wtedy napisz co sądzisz o wzajemności w tych relacjach, o równości praw i obowiązków związanych z opowiadaniem się kto gdzie po co i na jak długo.
                  • tt-tka Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 20:04
                    Mozna dobudowac schody bezposrednio na pietro, zewnetrzne :)
                    Ewentualnie wypracowac tak, zeby ci to odruchowo wyskakiwalo na usta "Dokad? sama nie wiem, a bede, jak wroce". Lub uprzejmiej "a czemu mama pyta" i na kazde jej pytanie odpowiadac takze pytaniem. Lub raz a dobitnie powiedziec obojgu i w obecnosci meza, ze takie wscibstwo cie irytuje i ze nie masz ochoty ani zamiaru opowiadac sie z kazdego wyjscia, a przy kolejnych pytaniach powtarzac "mowilam, ze nie lubie takiego wypytywania, nie odpowiem".
                    Niepokojona telefonami rodzina - mysle o twoich rodzicach i rodzenstwie - niech sobie poblokuje tesciow. Wzglednie powiedz im, ze niech sami zalatwiaja sprawy z tesciowa i tobie nie zawracaja glowy tym, ze ona wydzwaniala wypytujac o ciebie.

                    Sorry, ale tu trzeba stanowczosci i konsekwencji. Albo rzeczywiscie wyprowadzki.

                    --
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 17:04
                      tt-tka napisała:

                      > Mozna dobudowac schody bezposrednio na pietro, zewnetrzne :)

                      Schody zewnętrzne to akurat bardzo dobry pomysł, jeśli finanse i logistyka pozwalają. W mojej dalszej rodzinie dobudowa zewnętrznej klatki schodowej do istniejącego domu zapobiegła eskalacji konfliktu między teściami mieszkającymi na parterze, a młodą parą mieszkającą na piętrze. Dwa osobne niezależne mieszkania, ale wspólna klatka schodowa i wejście do domu. W efekcie podczas każdego wyjścia i wejścia młodzi i ich goście przechodzili de facto przez część mieszkania rodziców. To generowało nerwy po obu stronach. Budowa zewnętrznych schodów rozwiązała problem.
        • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 07:54
          Tylko tu problem leży w braku wzajemności. Teściowie chcieliby, żeby te zasady działały w jedną stronę, tzn młodzi mają się opowiadać, gdzie wychodzą, ale młodych już o tym nie informują, dają wypowiedzi wymijające nawet wtedy, kiedy taka informacja wyraźnie leży w interesie młodych. Z opisu nie wynika, żeby problem polegał na niezgodzie co do słuszności obowiązywania tej zasady, tylko jest to pole siłowania i próby pokazania, kto tu rządzi.
          Moim zdaniem właśnie zasada wzajemności jest kluczowa dla rozpoznania na czym polega problem. I miracle999 dobrze go rozpoznaje.
            • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 12:32
              Znaczy dobrze Cię zrozumiałam, cieszę się :)

              Natomiast z radami trochę trudniej. Sytuację masz rzeczywiście dość skomplikowaną. Rozumiem, że rada "wyprowadź się od teściów" nie jest taka łatwa do wprowadzenia w życie. Ale moim zdaniem warto o tej opcji przynajmniej z mężem rozmawiać, może przyjdzie moment, kiedy będziecie się cieszyli, że temat obgadany i znacie dokładnie swoje stanowiska w sprawie wyprowadzki oraz ewentualne możliwości.

              Próbowałaś wyartykułować w rozmowie z teściami te niepisane zasady, które Ci przeszkadzają? Ustalić wprost, czy one obowiązują, jak one brzmią? Wtedy będzie też okazja, żeby ustalić kogo obowiązują: uważam, że albo wszystkich albo nikogo pełnoletniego i pełnosprawnego psychicznie.

              Na pewno dobrze by było nauczyć się asertywności i rozpoznawania oraz stawiania granic. Można poczytać literaturę na ten temat, można skorzystać z pomocy psychologa.
              Temat wbrew pozorom jest mało znany i zwykle źle rozumiany przez większość ludzi. Już nawet zaczynając od samej definicji asertywności, którą podsumowałabym tak: zachowanie nieuległe, nieagresywne i niemanipulacyjne oraz świadomość swoich asertywnych praw, która daje odwagę i pewność siebie. A większość zapytanych osób odpowie, że to umiejętność mówienia "nie"...

              W kontakcie z taką osobą trzeba tych swoich granic nieustannie pilnować. A to jest trudne, jeśli nie wiemy, gdzie te nasze granice przebiegają, jakie zachowania są agresywne, jakie uległe, jakie manipulacyjne a jakie asertywne.
              Przydaje się znajomość "komunikatu ja" - uwaga, ważna jest nie tylko zawartość ale i kolejność w tym schemacie.

              Na pocieszenie dodam na koniec, że o ile będziesz w miarę asertywna, to problem z czasem sam się rozwiąże. Niedługo Wy będziecie w sile wieku, a nie młodzi. Teściowie będą starzejący się, a nie w sile wieku. Trzeba naprawdę silnie spolaryzowanego układu charakterów "uległy" i "dominujący" żeby się taki układ na dłuższą metę utrzymał w tej konfiguracji. Większe niebezpieczeństwo widzę w tym, że się układ może odwrócić... i chociaż zaspokoiłoby to jakoś poczucie sprawiedliwości, to nie byłoby wcale dobre, także dla Ciebie.
              • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 14:35
                Dziękuję za odpowiedź. Co do wyprowadzki jesteśmy zgodni. Tylko nie wiemy jak to pogodzić z gospodarką.(tzn. czy mąż np. by po pracy czasami przyjeżdżał, albo obrabiał tylko pola) to się wiąże wtedy z tym, że niezbyt daleko trzeba by było się wybudować. A ja bym wolała gdzieś w mieście. Rodzice i rodzina będą patrzeć nam na ręce cokolwiek zrobimy. Mąż nie chce raczej tego całkowicie sprzedawać, może sprowadzić do minimum działalności, a potem np. wydzierżawić..
                Co do literatury to chętnie sięgnę.
                Natomiast zastanawiam się czy to nie jest czasem z ich strony zagranie na zasadzie będziemy ich trzymać, podcinać skrzydła, żeby czasem nas nie zostawili, żeby miał się kto nimi zająć itp. My w umowie mamy, że w zamian za ten przepis musimy im większość spraw bytowych zapewnić typu prąd, opał, możliwość poruszania się po terenie domu/ gospodarstwa i coś tam jeszcze..
                • wbka2 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 09:25
                  Gdyby teściowie potrzebowali i myśleli o pomocy na starość to sami wydzierżawiliby lub sprzedali gospodarstwo i za te pieniądze zatrudnili nawet kilka osób, wdzi e cznych za pracę. Trudno mi wyobrazić sobie, co to za pomic od niechętnie, oględnie mówiąc synowej.
                    • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 15:14
                      Niemniej jednak decyzja o przepisie gospodarstwa padła zanim mąż mnie poznał. W ogóle b. młodo się za to wziął - podziwiam go. I niestety ja nie miałam na to wpływu. Może ktoś powiedzieć, że widziały gały co brały.. jednak jeśli widziałam w nim mężczyznę mojego życia i nadal widzę i kocham go, to miałam skreślać go tylko dlatego, że jest rolnikiem.. Cała reszta też nie była tak oczywista jak to się później okazało..

                      I wydaje mi się, że teściowie mogli jednak przyjąć, że tak się należy i przyszła synowa i syn jednak się nimi zajmą. Skoro są w jednym domu na jednym gospodarstwie..
                          • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 20:52
                            Nie wiem co ja sobie myślałam tak szczerze mówiąc.. Wtedy byłam młoda i głupia. Znaczy co do męża się nie myliłam na szczęście i gdybym miała się z nim ożenić jeszcze raz to zrobiłabym to. Ale wtedy ta sytuacja nie wydawała mi się aż tak groźna.. Ja sobie gdzieś tam zawodowo pracowałam, potem wracałam do domu do niego, spędzaliśmy czas razem, ze znajomymi i jakoś to było.. Schody zaczęły się jak byłam w pierwszej ciąży i siedziałam w domu, potem jak podzieliliśmy dom na osobne mieszkania, następnie jak się dziecko urodziło itd. Wszystko sobie to uświadamiałam w międzyczasie. Z tą wiedzą którą mam teraz nigdy nie zdecydowałabym się na mieszkanie z teściami.. ale co wtedy by było z nami.. czy mąż by rzucił to wszystko? też nie mógłby tego tak od razu zostawić.,.,
          • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 16:29
            marsylvik napisała:

            > Tylko tu problem leży w braku wzajemności.

            Też mnie ta dysproporcja wymagań uderzyła i też widzę to jako wyraz prób nadmiernej kontroli nad życiem dorosłych dzieci. Wychodzi na to, że wraz z przepisaniem domu i gospodarstwa na syna, rodzice dali sobie święte prawo do włażenia młodym w życie z buciorami. Teściowa, dotychczasowa gospodyni domu i obejścia nie ma, jak widać, najmniejszego zamiaru dać się "zdetronizować" synowej. Stąd te chore akcje teściowej i traktowanie syna i synowej jakby mieli nie po 30, a po 13 lat.
            Skoro rychła wyprowadzka nie wchodzi w grę, pozostaje uzbroić się w cierpliwość i kilka standardowych odzywek (grzecznych lub mniej grzecznych w zależności od zachowania teściowej). I robić swoje nie oglądając się na teściową, jej fochy i wścibstwo. Najważniejsze i tak jest to, żebyście się z mężem dogadywali i trzymali wspólne stanowisko wobec teściów.
    • elle-joan Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 06.05.20, 22:23
      miracle999 napisała:

      Jestem do
      > rosłą kobietą, a ona kontroluje mnie dosłownie obdzwaniając i jednocześnie siej
      > ąc panikę w mojej całej rodzinie! Dostałam kilka telefonów od rodziny, bo myśle
      > li, że coś się stało, tylko dlatego, że nie zameldowałam teściowej, że jadę na
      > weekend do przyjaciółki - szok.

      Jakos sie nie klei ta historia. Dlaczego dzwonili do Twojej rodziny? Nie macie Ty ani mąz telefonów komórkowych? Chyba macie skoro Twoja rodzina dodzwoniła się do Ciebie.
      To nie jest kwestia wieku, ale dobrych obyczajów. Tutaj akurat miała rację. Jezeli mieszka się w jednym domu z tak bliską rodziną, to wypadałoby uprzedzić, ze nie wraca się na noc. Wy nie martwilibyście się o teściów, gdyby nie wrócili na noc?
      • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 08:12
        No nie klei się, jeśli zakładasz, że opisywani teściowie postępują racjonalnie i są pełni dobrej woli, a autorka źle interpretuje ich motywacje.
        Jeśli tego (wbrew opisowi autorki) nie założysz, jeśli uznasz wstępnie, że ocena sytuacji dokonana przez autorkę jest trafna, to jak najbardziej się ta historia klei. Taka akcja pt "jak mnie nie będziesz słuchać to ci narobię siary" jak najbardziej klei się z charakterkiem o dużej potrzebie kontroli, przemocowym.
        • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 11:20
          Otóż to, czuję tą potrzebę kontrolowania również na innych polach, nie tylko tych związanych jakby z naszym życiem poza domem i gospodarką. Teściowa zawsze tutaj wszystkim rządziła. Gospodarką, domem, mężem, czwórką dzieci, była nawet szefową pewnego stowarzyszenia. I nagle większość dzieci z domów wybyła, gospodarkę przejął syn - z resztą z ich woli. Do domu wkradła się młoda synowa raczej typowy mieszczuch. Dom się podzielił, budżet również. Nawet w stowarzyszeniu straciła pozycję. Więc może jej tego brakować. Ona nie jest jeszcze w wieku emerytki.. moim zdaniem powinna mieć jakieś zajęcie czy pracę dodatkową, gdzie mogłaby się wyładować. Na każdym kroku pokazuje mi, że raczej nigdy jej w tym wszystkim co ona ''osiągnęła' nie dorównam. Że za nim ja wstanę, to ona kładzie się spać. Nawet teść kiedyś na forum rodzinnym stwierdził, jak w sumie dopiero zaczynałam z mężem wspólne życie - przed ślubem, że jak mamy zabraknie to TU nic nie będzie..
      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 11:12
        Sytuacja wyglądała tak: Mąż wyjeżdżał na weekend. Ja nie lubię być w tym domu sama, gdy go nie ma, więc planowałam wyjechać do rodzinnego miasta - to chyba jedyny kierunek gdzie mogłabym się wybrać, ewentualnie do rodziny męża, ale z nimi aż tak zżyta nie jestem. Oni wiedzieli o tych planach - tata na pewno. Bo przecież mąż prosił go o pożyczenie tego auta. Dyskutowali na ten temat sporo wieczór przed wyjazdem i on wiedział gdzie zamierzam jechać, ale to nie jest zgodne z jego wizją kobiety i tylko dlatego mi tego auta nie pożyczył. Następnie oni sobie gdzieś wyjechali, a ja postanowiłam by mąż mnie do przyjaciółki zawiózł - więc nawet ich nie było, by ich o tym poinformować. A wybaczcie, ale i tak byłam po prostu tą złośliwością na tyle zdenerwowana, że ostatnia rzecz o której myślałam to dzwonić im i mówić: ''Wiecie, to nic, że nie pożyczyliście mi auta i tak sobie pojadę tam gdzie chcę i wrócę wtedy i wtedy''. Telefon mi się rozładował i rano był rozładowany kiedy teściowa próbowała się ze mną skontaktować. Mąż miał wykłady więc nie mógł odebrać, a sprawa była raczej pretekstem żeby się skontaktować i obdzwonić wszystkich, gdzie ja mogę być.
    • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 11:26
      Wiecie, szkoda mi męża bardzo. On się w to dał tak wkręcić. W te relacje z tatą, który jak jest dobrze, jest praca i mam wrażenie mąż znajduje mu zajęcia i sprawia, że coś się dzieje to jest OK. Ale gdy tata ma dać coś od siebie, wyciągnąć go gdzieś, oderwać od tej ciągłej pracy, zintegrować trochę z resztą rodziny, a nie traktować ich jak swoją odskocznie i na wyłączność. W ostatecznym rozrachunku to teść ma jeszcze dobre relacje z innymi, a mąż zostaje z wszystkim łącznie z obowiązkami sam. Bo wydaje mu się, że robiąc to wszystko dla taty są w jednej drużynie i na pewno mu smutno, kiedy tata wyjeżdża sobie bez słowa, spotyka się z rodziną na grillach i popijawkach a do syna dzwoni, żeby po niego przyjechał, bo on nie może wsiąść do auta. Mąż chyba oczekuje takiej solidarności razem pracujemy razem też się bawmy..
      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 11:32
        mąż nie ma żadnej własnej przestrzeni. tylko dom rodzinny i praca na gospodarstwie z ojcem. no jedynie studia na które go długo namawiałam. ojciec jest z nim wszędzie. jest nawet z nim kojarzony. nie jedzie nigdzie bez niego. a jak pojedzie, to nagle wszyscy się dziwią.. a ojca nie ma z Tobą? mąż w ogóle ma mało kontaktów. tłumaczyłam mu, że musi to w końcu zmienić, bo jak go zabraknie to zostanie w końcu sam. I moim zdaniem mając te własne sprawy, kontakty tą przestrzeń zyskał by może ten szacunek. Jak dla mnie jest po prostu za dobry dla ojca.
      • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 16:42
        Rozumiem, że ci szkoda męża, ale to, jak on sobie ustawia stosunki z rodzicami i innymi osobami, to jego sprawa. Chyba się z tym zgodzisz? Jest dorosły, podejmuje decyzje samodzielnie. Dlaczego próbujesz mu wmawiać, że powinien szukać nowych kontaktów? Może jest introwertykiem i obecna sytuacja mu odpowiada? Jeśli nie szuka nowych znajomości pomimo tego, że ojciec od czasu do czasu "porzuca go" i jedzie bawić się sam, to może błędnie interpretujesz, że jest mu smutno? Bo może tobie byłoby w analogicznej sytuacji, więc założyłaś, że mężowi pewnie też? Pytałaś go o to? Rozmawialiście o tym, jak się czuje w takim układzie z ojcem?
        Ty przyszłaś z miasta, jak rozumiem masz dużo więcej znajomych, niż mąż, który wychował się na wsi i dużo barwniejsze od niego życie towarzyskie. Może dlatego wydaje ci się, że mąż powinien stworzyć sieć kontaktów pozarodzinnych. Jak on się na to zapatruje?
          • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 07.05.20, 18:20
            Ale w mieście nadal ma się dużo większe możliwości towarzyskie, niż na standardowej wsi. Są rozrywki kulturalne i nie tylko, których wieś nie zapewnia. W tym celu trzeba się kopnąć do większej miejscowości, co nie byłoby problemem, gdyby nie to, że ma się do obrobienia gospodarstwo rolne. To nie praca w biurze od 7 do 15, po czym można się zrelaksować i spotkać ze znajomymi.
            Inna sprawa, że mąż autorki wątku może być typem osoby małotowarzyskiej, nie potrzebującej do szczęścia większego grona znajomych. To żona uważa, że mąż powinien szukać kontaktów poza rodziną i wsią. A co na to mąż? Przecież jeździ na studia do miasta. Poznał tam przy okazji nowych ludzi? Utrzymuje z nimi kontakty poza szkołą? Czy też po zajęciach wraca z radością na swoją spokojną wieś?
            • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 15:36
              Nie wiem.. Ja jednak chyba bym chciała żeby ten jego/nasz świat nie kończył się tylko na gospodarstwie/ rodzicach i domu.. W momencie kiedy go poznałam właśnie taki był. Towarzyski, wszędzie było go pełno, miał kilku dobrych kolegów, udzielał się społecznie-miał pełno kontaktów, był ogólnie zaradny i towarzyski. To mi imponowało i myślę, że jemu też to służyło.. był na wiecznym haju. Potem stopniowo stracił funkcję społeczną, słabły mu kontakty rodzinne, tracił kolegów z różnych powodów i wyszło na to, że tylko ojciec-gospodarstwo-dom.. a kiedy przychodził wolny dzień to dosłownie nie mieliśmy opcji żeby się do kogoś udać..
              Ja z racji tego, że zamieszkałam od mojego rodzinnego miasta kilkadziesiąt km to, że tak powiem przejęłam to co on tu wypracował. Czyli jeśli on stracił znajomych to i ja ich nie miałam. A nie muszę chyba tłumaczyć, że jeśli ja nie pracowałam ze względu na dzieci, a on pracuje tylko z tatą to ciężko mieć nowe znajomości... Taka jest smutna rzeczywistość. Utrzymuję tylko te kontakty, o które jestem w stanie zadbać tzn. : jedną przyjaciółkę, siostrę i jej rodzinę, 3 pary znajomych i 2 kuzynki z rodzinami. I trochę mi też to ciąży, że to idzie tylko z mojej strony. Jakbym o to nie dbała to w ogóle nie mielibyśmy się do kogo odezwać. Myślę, że warto mieć coś dla siebie poza domem i pracą - taką odskocznię by naładować trochę baterie. Widzę, że mąż po spotkaniach towarzyskich, studiach wraca pozytywnie naładowany więc twierdzę, że mu to służy.. po prostu jest między młotem a kowadłem, bo ojciec każe mu się w 100 % poświęcać pracy a ja uważam, że zasługuje na coś więcej..
              • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 16:26
                miracle999 napisała:

                > Towarzyski, wszędzie było go pełno, miał kilku dobrych kolegów, udzielał się społecznie-miał pełno kontaktów, był ogólnie zaradny i towarzyski... Potem stopniowo stracił funkcję społeczną, słabły mu kontakty rodzinne, tracił kolegów z różnych powodów i wyszło na to, że tylko ojciec-gospodarstwo-dom...

                Ale co takiego się stało? Byli koledzy, dalsza rodzina, kontakty... Co i dlaczego się z tym wszystkim stało? Co spowodowało, że z towarzyskiego, bywającego w świecie mężczyzny twój mąż zamienił się odludka? Co spowodowało tak dramatyczną zmianę w zachowaniu męża? Potrafisz wrócić pamięcią do chwili, gdy te zmiany zaczęłaś zauważać? Potrafisz wskazać wydarzenie lub wydarzenia, od których te zmiany się zaczęły?
                Piszesz o ojcu, że wymaga od syna, ale przecież zawsze tak chyba było, to nie zaczęło się przecież nagle parę lat temu. Jestem pewna, że teść od zawsze był wymagający i absorbujący wobec syna, którego przecież przygotowywał do przejęcia gospodarki.
                Zastanawiam się, czy twój mąż nie jest zwyczajnie przepracowany. Dom, rodzina, gospodarka ze zwierzętami, studia. Gdzie tu czas na relaks, odprężenie? Pisałaś, że teść realizuje swoje rolnicze ambicje rękami syna. Czy mąż potrafi ojcu powiedzieć "nie", odmówić przyjęcia na siebie jeszcze większej ilości obowiązków? Bo tu może być pies pogrzebany. Mąż bierze na siebie za dużo, by zadowolić ojca, a odbija się to negatywnie na waszym życiu. Rozmawiasz o tym z mężem? Mąż mówi ci, jak się w układzie z ojcem czuje?
                • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 20:22
                  Co do rodziny to hmm.. jak mnie nie było to mąż był 100% podporządkowany rodzicom i pracy.. oni byli zadowoleni, reszta starszego rodzeństwa też. Przyszła synowa, namieszała, rodzice dołożyli i oczywiście to oni pierwsi z telefonami czy wizytami u nich żalili się a to, że młodzi robią tak czy inaczej, a to synowa taka czy owaka, a to jeżdżą ciągle zamiast siedzieć. A wiadomo rodzicee są na wygranej pozycji. Mąż też przestał mieć na to czas, a zadowalał się tym, że to rodzeństwo i tak często tu przyjeżdżało z uwagi na rodziców. Mieliśmy też akcję z jego jedną siostrą, która też jest strasznym mieszadłem i manipulantką :(. Nie robiłam po jej myśli więc zaczęła próbować mężowi ''mnie odradzać'' szukać jakichś powodów by mnie zostawił typu ''poleciała pewnie tylko na samochód'' haha.. wiem nieprawdopodobne.. I to też sprawiło, że raczej za sobą nie przepadamy z uwagi na różnego rodzaju akcje z jej strony w moim kierunku. Ja trzymam kompletny dystans.. jeżdże tam może max 3 razy do roku dla włąsnego komfortu psychicznego - męża nie ograniczam.

                  Znajomości też chyba umarły śmiercią naturalną, bo to były znajomości z czasów technikum. Jeszcze na początku spotykaliśmy się regularnie. Z jego kolegami się lubiłam, niestety gorzej z ich partnerkami potem żonami.. Zawsze jakoś tak wychodziło, że mi się w nich dużo nie podobało (typowe chamskie zachowania, poniżania partnerów i innych) ale myślę, że z uwagi na dobro znajomości nie okazywałam tego. Spotykałam się dla dobra znajomości męża z kolegą. Widać one też mnie nie lubiły, trochę wyglądały jakby na zazdrosne..ale o co to nie wiem. Potem uważałam, że skoro my kobiety za sobą nie przepadamy to może niech faceci spotykają się sami. Ale nigdy mąż nie mógł ich do takich spotkań namówić - widać komuś na tym aż tak nie zależało. Wiadomo każdy ma swoje życie prywatne i zawodowe.. skończył się ten wspólny mianownik który ich kiedyś łączył myślę, że większość znajomości tak kończy.. chyba, że były to jakieś wyjątkowe znajomości na miarę przyjaźni. Teraz mąż ma z nimi sporadyczny kontakt tel, ma jednego kumpla singla - to wiadomo, że prowadzi trochę inny tryb życia. No i te 3 pary znajomych od czasu do czasu się z nami widują i tu bez większych przebojów.
                  To z przepracowaniem to myślę, że bardzo prawdopodobne, ale on chce tych studiów.. wiemy też oboje, że bez tego niemożliwa jest żadna zmiana.. jak on sobie poradzi gdy zostawi gospodarkę w przyszłości?
                  Myślę, że potrafi powiedzieć nie, chyba zauważył co się dzieje, że ojciec jak jest to jest, ale nie jest to stabilne. Bo nagle ktoś do niego dzwoni, że jest grill i wtedy go nie interesuje, że syn sam z tym wszystkim zostaje. Dlatego jak pojawiła się ostatnio możliwość kupienia dzierżawionej ziemi i mąż musiał podjąć decyzję to oczywiście ojciec go namawiał, ale ja raczej odradzałam. Mówiłam, że nie chcę się znowu wplątywać w kredyty, uwiązywać tutaj i w ogóle, że mamy przecież inne plany. A mąż na szczęście sam stwierdził, że nie będzie się w to pakował i przepracowywał.
                  • ola_dom Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 20:36
                    miracle999 napisała:

                    > A wiadomo rodzicee są na wygranej pozycji.

                    Jeśli oboje (jak rozumiem niemal 30-latkowie) tak uważacie - to macie równo przesrane. Tak, dosłownie, i nie przepraszam za słowa.
                    Przede wszystkim powinniście się zająć tym, jak zmienić ten pogląd, bo on powinien się zmienić w okresie nastoletnim.
                    Pozwalam sobie być obcesowa, bo sama miałam tak samo przesrane. I straciłam najlepsze lata życia.

                    --
                    W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
                    • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 20:44
                      No nie wiem właśnie czy ja już mam spaczone spojrzenie na to, ale w tej rodzinie to rodzice są jakby kartą przetargową. Wszyscy chcieliby mieć dziadków jak najwięcej, chcieliby żeby jak najczęściej do niech przyjeżdżali. To takie układy, układziki. Bo zawsze dzieci mogą podwieźć, bo babcia dobrze ugotuje, upiecze, naszykuje jedzenia na zapas, da coś z ogródka.. z teściem fajnie jest wypić/pośmiać się. A jak do kogoś jeżdżą częściej to pozostali się denerwują, że do nich mniej często i tak w kółko..
                      • ola_dom Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 21:18
                        miracle999 napisała:

                        > No nie wiem właśnie czy ja już mam spaczone spojrzenie na to

                        No to Ci mówię, że masz.
                        Co innego dobre relacje z rodzicami, dziadkami i teściami, wzajemna pomoc, bliskie kontakty;
                        a zupełnie co innego, kiedy rodzice są najważniejsi dla dorosłych, zamężnych/żonatych ludzi.
                        To po co się żenić i wychodzić za mąż, skoro i tak rodzice na zawsze pozostają najważniejsi?


                        --
                        W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
                        • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 21:32
                          Hmm no też mi się ciągle wydaje, że to takie dziwne trochę tutaj. Rozumiem, że fajnie jest mieć dobre kontakty z rodzicami i rodzeństwem, ale gdzie jeszcze czas na życie zawodowe, czas tylko dla partnera, dla rodziny, gdzie inne znajomości, pasje itp. ? Jak ja ich tak z boku obserwuję to oni na prawdę często się widują, rozmawiają przez tel. Wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Czasami jest tak, że się długo nie widzimy, ale i tak każdy wszystko wie i czasem nie ma nawet czym się z nimi podzielić. W tygodniu zdarza się, że jak nie jedni to drudzy są z wizytą, innym razem to rodzice u nich. Jak dla mnie to ta częstotliwość jest za duża.. Nie umiałabym tego wszystkiego pogodzić.. a gdzie czas dla samego siebie jeszcze?
    • an-i-ka Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 10:58
      Widzę tu uzależnienie od starszego pokolenia, poczucie winy, lęk przed zmianą itd.
      Polecam konsultacje z psychoterapeutą dla Ciebie (można przez Internet w dobie korony) i docelowo terapię dla par, która nie tylko dotyczy - jak się ogólnie uważa - problemów pomiędzy małżonkami, ale może też pomóc małżonkom w zrozumieniu siebie i siebie nawzajem.

      Jednak - można się ze mną nie zgadzać - ale uważam, że mieszkanie z rodzicami czy teściami w dorosłym życiu powinno być nielegalne i karane wysokimi grzywnami. W moim odczuciu to jest źródło większości problemów i zaburzeń jakie mają ludzie w dorosłym życiu. Człowiek jest zaprojektowany tak, żeby w pewnym wieku opuścić gniazdo i zacząć swoje życie. Inaczej jest wystawiony na długoletni stres, a stres powoduje ogrom nieszczęść i chorób. Jest to prawda, której wiele osób nie dopuszcza do siebie szukając wymówek - a to nie mam gdzie mieszkać, a to nie będę płacić za wynajem, itd. Mieszkając z teściami nie płacisz za wynajem czy kredyt ale płacisz własnym zdrowiem i życiem, a w dłuższym okresie relacjami ze swoją rodziną, w tym przypadku mężem.
      • heniek.8 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 11:08
        an-i-ka napisała:

        > Jednak - można się ze mną nie zgadzać - ale uważam, że mieszkanie z rodzicami c
        > zy teściami w dorosłym życiu powinno być nielegalne i karane wysokimi grzywnami

        są ludzie którzy mają ok rodziców (albo są wplątani w grę którą uważają za ok bo mają korzyści większe niż koszty) więc jeżeli ty się nie dogadujesz ze swoimi to nie jest norma którą bym polecał narzucać innym

        trzeba mieć po prostu świadomość - 80% starych bab ma program jęczenie i pierd**lenie pod nosem
        to jest w DNA baby i tego nie da się wyplenić
        autorka za 20 lat sama będzie starą babą i będzie to samo transmitować w stosunku do swojej synowej

        nie zawsze jest możliwość żeby się wyprowadzić, żeby wybudować schody itd - lekarstwem na to jest uzmysłowić sobie że stara baba działa tak automatycznie jak papuga która nauczyła się mowić "a dokąd się wybierasz?"

        to jak nas osądzają papugi mamy głęboko gdzieś, i tak samo nastawienie zastosujmy ze starymi babami a życie stanie się prostsze
      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 15:49
        Witaj,
        Z mężem się dogadujemy, rozumiemy się w tych sprawach, wspieramy, ale i tak uważam, że rodzina męża go zepsuła. Strasznie boi się odrzucenia, jest uczulony na każdy najmniejszy jego przejaw.. no i to straszne poczucie lęku i winy, że nie zadowoli ojca. Że musi być na czas, bo wie, że on będzie zły, strzeli focha.. że nie może zostać za długo z nami na śniadaniu, bo rozczaruje ojca, a ten już nie będzie miał ochoty z nim iść do pracy ''bo za długo, bo on czeka, bo traci czas''. Myślę, że przydałaby się tu jakaś terapia, nawet na wakacjach mąż nie może się wyluzować i myśli o jak najszybszym powrocie do domu. Tylko jak go namówić? Ja nie mam z tym problemu..

        Co do drugiej części wypowiedzi to się zgadzam jak najbardziej. Jednak jesteśmy na etapie zbierania kasy no i kombinowania jak to pogodzić.. czy najpierw gdzieś wynająć czy od razu kupić.. Mąż jednak póki co musi tu wracać na 7:00 rano i ok. 7 wieczór.. I spędzać tu sporo czasu póki ma zwierzęta..
        • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 16:41
          miracle999 napisała:

          > Co do drugiej części wypowiedzi to się zgadzam jak najbardziej. Jednak jesteśmy
          > na etapie zbierania kasy no i kombinowania jak to pogodzić.. czy najpierw gdz
          > ieś wynająć czy od razu kupić.. Mąż jednak póki co musi tu wracać na 7:00 rano
          > i ok. 7 wieczór.. I spędzać tu sporo czasu póki ma zwierzęta..

          Miracle, czy na pewno przemyśleliście z mężem, jak logistycznie pogodzić prowadzenie gospodarstwa, na którym się nie mieszka, z mieszkaniem w innej miejscowości i pełnoetatową pracą w jeszcze innej plus, być może, budową domu?
          Z tego co napisałaś wyżej, wynika, że mąż dostał gospodarkę w darowiźnie w zamian za umowę dożywocia. No przecież nie po to rodzice przepisali swoją własność na syna, by ten się z tej własności wyprowadził i zostawił ją ojcu do obrabiania czy ją wydzierżawił. Jak twoi teściowie zareagują, gdy im się po ich ukochanej gospodarce będą plątać jacyś obcy ludzie?
          Tak, jak z tą opieką nad pierwszym dzieckiem, absolutnie nie licz na jakąkolwiek pomoc ze strony teściów w realizacji waszego marzenia o wyprowadzce z męża domu rodzinnego. Nie tylko nie dostaniecie wsparcia, ale podejrzewam, że teściowie będą wam bardzo mocno robić pod górkę, komplikując sprawy, gdzie tylko się da. Ty przecież nawet samochodu od teścia nie możesz się doprosić, bo masz siedzieć na dupie w domu, gdzie mają cię na oku.
          Teściowie wiedzą w ogóle o waszych planach?
          • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 08.05.20, 20:39
            Otóż to... Tego wszystkiego się tak strasznie obawiam co wymieniłaś wyżej. Nie przypuszczałabym nigdy, że takie naturalne rzeczy będą tak trudne do osiągnięcia. :(. Ciągle od 5 lat myślę jak to pogodzić żeby zachować w miarę jakieś tam dobre relacje z nimi, a jednocześnie żeby się wyprowadzić i żyć w spokoju bez stresu i ciągłego niezadowolenia. Ja już robię się na maksa sfrustrowana.. Aż samej mi źle ze sobą. Ale nic mi nie przychodzi do głowy.. Może jakiś mediator by tu pomógł?
            Ja kompletnie nie wiem jak to pogodzić, liczę, że mąż ogarniając ten temat będzie wiedział jak to pogodzić. Może najpierw pozbędzie się zwierząt - największego uwiązania, potem zajmie się dorywczo uprawom pól.. a może po śmierci rodziców wydzierżawi dopiero, albo sprzeda. Na razie zaczął studia.. jest na pierwszym roku, więc praca zawodowa chyba wchodzi w grę po ich ukończeniu. Boję się, że przez taką decyzję reszta rodzeństwa też z jakichś powodów się od nas odwróci.
            Ja to wiem, że tak będzie. Pomocy żadnej nie oczekuję, a plany snujemy po cichu, będziemy chcieli te zmiany stopniowo wprowadzać, bo wiemy, że oni są na nie wyczuleni..
            • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 01:00
              Potwierdziłaś to, co podejrzewałam już od pewnego czasu, że mąż jest albo jedynakiem, albo tym dzieckiem spośród kilkorga rodzeństwa, które otrzymało w darowiźnie gospodarkę rodziców za obietnicę dożywotniej nad rodzicami opieki. Moim zdaniem szanse na wyprowadzkę za życia teściów macie małe. Nie zgodzą się na to ani teściowie ani reszta rodzeństwa. A twój mąż na pewno nie podejmie decyzji, która zaskutkuje utratą całej jego rodziny pochodzenia. Bo tym się to prawdopodobnie skończy, jeśli spróbujecie pójść na swoje.
              Moja rada jest taka: nie traćcie czasu na snucie planów, które przez najbliższych 15-20 lat nie będą miały szans realizacji. Będziecie się tylko oboje frustrować. Zacznijcie za to tak zmieniać swoją obecną sytuację, by wycisnąć z życia jak najwięcej. Tobie potrzebny jest trening asertywności, żeby postawić tamę wścibstwu teściowej. Mężowi zresztą też, by postawić tamę żądaniom i aspiracjom ojca. Tylko czekać, aż ten zapieprz na gospodarce ponad siły zrujnuje mu zdrowie. Oboje powinniście szukać odskoczni od życia rodzinnego, kręcącego się tylko wokół teściów. Niech mąż wykorzysta studia do zawarcia bliższych znajomości. Ty poszukaj jakiegoś hobby, oderwiesz się od domowego kieratu, a przy okazji poznasz nowych ludzi.
              Macie trudną sytuację, owszem, ale macie też możliwość jej modyfikacji na lepsze bez podejmowania drastycznych decyzji typu ucieczka ze wsi do miasta. Pomyśl o tym, porozmawiaj z mężem, ustalcie wspólnie plan działania.
              • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 10:20
                enith, to nie do końca taka umowa. mąż opowiadał, że w umowie jest napisane, że musi zapewnić bodajże opał, prąd i możliwość poruszania się po domu i gospodarstwie do końca życie - nie opiece. Z resztą wyraźnie to zaznaczył podczas rodzinnego posiedzenia, że on nie chce brać na siebie opieki nad rodzicami i że wszyscy po równo powinni się nimi na starość zajmować - przynajmniej tak mi to zrelacjonował. Także takie rzeczy moglibyśmy im zapewniać nawet na odległość..
                Jezu nie dobijajcie mnie, że aż tak jest źle :(
                • ola_dom Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 10:33
                  miracle999 napisała:

                  > Jezu nie dobijajcie mnie, że aż tak jest źle :(

                  Nie, nie jest "tak" źle, na razie chyba tylko enith poradziła Ci, że skoro znaleźliście się w dupie, to najlepiej zacząć się w niej jak najwygodniej urządzać.

                  Ale wcale nie jesteście w sytuacji bez wyjścia, tylko trzeba zacząć coś ROBIĆ. Nie oczekiwać, że teściowie znienacka się zmienią, bo się nie zmienią, co więcej - założę się o wiele, że jak poczują, że się im wymykacie, to przypuszczą taki atak, jakiego sobie teraz nawet nie wyobrażacie.

                  Dlatego w tej chwili przede wszystkim mąż powinien popracować nad sobą i nad swoją odrębnością i niezależnością, no i poczuciem winy, którym rodzice go skutecznie wytresowali.
                  Może jak mąż przeczyta polecaną tu książkę o szantażu emocjonalnym (wierzę, że nie ma pojęcia, że rodzice stosują go wobec niego, tak jak i nie ma pojęcia, że nie musi się mu poddawać), to zechce pójść na terapię. Bo bez niej chyba się nie obędzie.
                  Tylko że to trzeba zacząć od razu, nie czekać - bo na co? Nic się nie zmieni, będzie się tylko utrwalać status quo.
                  A im później, tym trudniej, bo teściowie się starzeją i będą coraz bardziej wymagać realnej pomocy. Teraz tylko potrzebują, żeby ich zabawiać i spełniać zachcianki. Teraz jeszcze możecie się z tego wyrwać stosunkowo niewielkim kosztem emocjonalnym. Z każdym rokiem ten koszt będzie rósł.


                  --
                  W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
                  • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 22:51
                    Jak za każdym razem mężowi wskazuję te ich zachowania i staram się mu wyjaśniać '' o widzisz.. on tu stosuje szantaż emocjonalny/manipulację'', ''oni nas próbują kontrolować'' itp.gdy takie sytuacje mają miejsce, wówczas on przyznaje rację więc chyba jego świadomość rośnie, ale tą pozycję chętnie mu podrzucę. Właśnie przed chwilą wyjechaliśmy sobie na spontaniczną sesję zdjęciową na łonie natury i już był kontakt do reszty rodziny czy czasem ich syna tam też nie ma... : ( brak mi słów.
                    Domyślam się, że im dłużej tym gorzej.. Moja cierpliwość też już powoli się wyczerpuje, ich zachowania się zaostrzają, a wiadomo na starość to jeszcze gorzej. Ale jak sobie myślę, że najpierw jesteśmy uwiązani, bo gospodarka, a kiedyś, bo teściowie to mi słabo :( Co my z tego życia będziemy mieć :(. Jeszcze jakby oni byli trochę inni...
                    Ok no co.. kształcimy się, zbieramy kasę i co możemy na tą chwilę więcej zrobić?
                  • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 22:58
                    Mam dostęp. Wiele razy rozmawialiśmy i mąż mówił mi, że w akcie notarialnym musi zapewnić prąd, wodę i poruszanie się na terenie gospodarstwa i domu. Nie ma na pewno wzmianki o tym, że musi się nimi zająć na starość - przynajmniej formalnej. Chciał mi kiedyś to pokazać, ale nie chciałam.. w sumie jak rodziców nie będzie to chyba jednak zajrzę.
                    • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 23:10
                      Zajrzyj. Uważam, że masz prawo, a wręcz powinnaś wiedzieć, jaką umowę podpisał twój mąż, mimo, że podpisana była wiele lat temu, zanim się poznaliście. Skutki tej umowy przecież także i ciebie dotyczą. Powinna wiedzieć, na czym konkretnie z mężem stoicie i jakie jest wasze pole manewru.
                      • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 10.05.20, 17:39
                        Odkręcić umowy się nie da. Prawo takiej opcji nie przewiduje, chyba, że mówisz o dalszym zbyciu gospodarstwa wraz z obciążającym je dożywociem. Ale po pierwsze, muszą się na to zgodzić rodzice - dożywotnicy, a dwa, muszą się znaleźć nabywcy, ktoś z rodzeństwa. A po trzecie autorka wątku i jej mąż muszą mieć dokąd się wyprowadzić i mieć się za co utrzymać. A póki co poza gospodarstwem pracuje tylko ona, a mąż jest dopiero na pierwszym roku studiów i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle znajdzie po tych studiach pracę dobrze płatną na tyle, by starczyło na utrzymanie rodziny z dziećmi. Ale w teorii jest to do przeprowadzenia.
                        • grrrrw Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 10.05.20, 17:57
                          Wiedziała o tym, że jest umowa przed ślubem.
                          Gospodarstwo i dom jest jej i męża, czyli to rodzice mieszkaja z młodymi, nie młodzi z teściami.
                          Jej ten układ nie pasuje, woli miejskie zycie albo po prostu z dala od wścibskich teściów. Tesciowie to wyczuwają.
                          Skoro odkręcić się nie da, pozostaje polubić.
                          • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 10.05.20, 19:20
                            grrrrw napisała:

                            > Jej ten układ nie pasuje, woli miejskie zycie albo po prostu z dala od wścibski
                            > ch teściów. Tesciowie to wyczuwają.
                            > Skoro odkręcić się nie da, pozostaje polubić.

                            Czy ja dobrze zrozumiałam, że uważasz, że kontrola nad młodszym, acz dorosłym i wścibskość starszego pokolenia oraz brak symetrii w relacjach (czyli podejście co wolno wojewodzie, to nie tobie s...dzie) jest nierozerwalnie związana z życiem na wsi? Jakoś tak mi zabrzmiało to co napisałaś...
                            • grrrrw Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 10.05.20, 20:08
                              Polubić życie na wsi, fakt zamieszkiwania w jednym domu z teściami. I przyszłe obowiązki. Ma z tego taką korzyść, że jest z mężem współwłaścicielką nieruchomości, która daje dwóm rodzinom utrzymanie. A po śmierci tesciów będzie do ich dyspozycji.
                              Kontroli nie widzę, jest wścibstwo i brak symetrii - do przepracowania. Mieszkanie w jednym domu z władczymi (nie - zaborczymi) teściami może się zdarzyć w mieście i na wsi.
                              Młode synowe sa wyczulone na krytykę. Teściowa mogła ze znajomymi i panią sklepową (która też jest znajomą, jak to na wsi) omawiać , nawet bardzo emocjonalnie, problem pójścia synowej do pracy i odrzuconą propozycję baby-sittingu, nie wynika z tego, że miała miejsce niesprawiedliwa krytyka synowej.

                              Myślę, że tesciowie nie lubią miracle999, bo wyczuwają jest brak zamilowania do życia na wsi, miejski styl zycia (jogging). Pewnie jest tam jakis ogródek kwiatowy itp. , który teściowa pielegnuje, pewnie się spodziewa udziału ze strony synowej.
                              • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 11.05.20, 07:49
                                Uff, to jednak źle Cię zrozumiałam :)
                                Ja jednak wyraźnie widzę kontrolę. Dla mnie jest wyraźna w wymaganiu, żeby młodzi zawsze mówili gdzie wychodzą, podczas kiedy teściowie sami nie chcą tego powiedzieć, zapytani dają odpowiedzi wymijające i nieprawdziwe. No przepraszam, nie wierzę, że wyjeżdżając nie wiedzieli, że jadą na proszone urodziny, na których się potem z młodymi spotkali :)
                                Nie widzę za bardzo, żeby miracle narzekała na krytykowanie. Narzeka na kontrolę. Wychowywanie i kontrolowanie dorosłego jest zawsze zachowaniem przemocowym, nie ma znaczenia, czy chodzi o dorosłego syna, żonę, dziadka, matkę czy synową.
                                Tak, zawsze, nawet kontrolowanie i wychowywanie alkoholika jest zachowaniem przemocowym. Jeżeli zaś ktoś rzeczywiście potrzebuje kontroli (wychowywania już raczej nie) to należy go ubezwłasnowolnić sądownie
                                Nie jest ważne, czemu jej teściowie nie lubią. Nie muszą jej wcale lubić. Mają ją szanować. Traktować z szacunkiem, jak człowieka równego sobie. Mogą wymagać respektowania ich zasad, ale pod warunkiem, że sami je respektują wobec niej - tego wymaga szacunek. To wystarczy. Tam gdzie jest szacunek, tam nie ma przemocy.
                                • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 11.05.20, 12:51
                                  Otóż to. Ja też ich nie lubię, ale staram się szanować i czasem ugryźć się w język. A jeśli oczekują tego meldowania się to niech sami też to robią. Z resztą mnie to nie interesuje. I nie chciałabym w zamian za to mówić im za każdym razem gdzie się wybieram.
                                  Taka obłuda z ich strony zdarza się rzadko. Ostatnio w dobie pandemii zwłaszcza na początku teściowie przeżywali, nigdzie nie wyjeżdżali na urodziny/odwiedziny, nas również przestrzegali przed wyjazdami. No to my, głownie w trosce o nich nie wyjeżdżaliśmy. Teściu pewnego razu nawet zgłosił sąsiada na policję, który wrócił zza granicy (choć nie wiadomo dokładnie kiedy) i prawdopodobnie powinien przebywać na kwarantannie. Oczywiście w obawie o to, że nas wszystkich pozaraża i skoro oni muszą siedzieć w domu to on tym bardziej powinien. Po czym 2 tygodnie później pojechał na wspomnianego grilla z połową rodziny i od tamtej pory regularnie jeździli to tu to tam nie zważając na zagrożenie epidemiczne :D.
                • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 17:22
                  Po pierwsze: czy ty, jako żona, widziałaś w ogóle tą umowę? Przeniesienie własności nieruchomości w zamian za dożywocie musi być sporządzone w formie aktu notarialnego. A ten konkretnie określa zakres obowiązków obdarowanego i praw dożywotników. Przeczytaj umowę, a dowiesz się, co zostało faktycznie ustalone.
                  Po drugie: niezależnie od umowy dożywocia, nie po to rodzice przekazali dziecku majątek, by ten się z tego majątku wraz z żoną i dziećmi wyniósł do miasta. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że gdyby rodzice wiedzieli, że dziecko obdarowane zechce się za ich życia wynieść z gospodarki, to żadnej darowizny by nie było. Po prostu, jedno z dzieci zostaje z rodzicami, zakłada tu rodzinę, prowadzi gospodarkę. Reszta dzieci dostaje inne formy rekompensaty. To nadal jest na polskich wsiach standard. Ty świadomie wyszłaś za mąż za to dziecko, które zostało wybrane do pozostania z rodzicami na gospodarce. Rozumiem, że nie układa ci się z teściami (co wcale nie dziwi przy ich charakterach), ale nie możesz oczekiwać, że mąż podejmie teraz czy w przyszłości decyzję, której skutkiem będzie utrata wszystkich kontaktów rodzinnych. Ty, będąc w analogicznej sytuacji, zdecydowałabyś się na taki krok? Gdybyś to ty jednym cięciem straciła kontakt z rodzicami, braćmi, siostrami, szwagrostwem? A wasze dzieci kontakt z kuzynostwem? Sama napisałaś, że wiesz, że tak się to właśnie skończy, poznałaś swoich teściów i szwagrostwo już na tyle, że potrafisz przewidzieć rozwój sytuacji.
                  Po trzecie: twoje słowa: "Ja kompletnie nie wiem jak to pogodzić, liczę, że mąż ogarniając ten temat będzie wiedział jak to pogodzić." Nie zrzucaj na męża wyłącznej odpowiedzialności za wykombinowanie, jak wyjść z waszej sytuacji. Co to znaczy, że "on będzie wiedział"? A ty? Ty z nim na ten temat nie rozmawiasz? Nie radzisz? Nie szukasz, nie podsuwasz możliwych opcji? Dla mnie, może błędnie, ale wygląda to tak, że scedowałaś na męża całkowicie zadanie wyrwania was ze wsi i to on ma kombinować, jak pogodzić trudne kwestie, a ty siedzisz i czekasz, aż on odtrąbi sygnał do wyjścia. Znowu, w analogicznej sytuacji, chciałabyś, żeby mąż postawił cię w sytuacji "wiesz, kochanie, to twoja rodzina, ty wymyśl, jak nas stąd wyrwać"? Na pewno nie.
                  Na koniec: przed podjęciem jakichkolwiek poważnych decyzji musicie z mężem omówić wszystkie możliwe scenariusze, z najgorszymi włącznie. Musicie mieć plany B, C i D na wypadek, gdy A nie wypali. Liczcie się z tym, że będziecie ze wszystkim sami, że nie tylko nie otrzymacie od rodziny męża wsparcia, ale wręcz będą próbować sabotować wasze działania. Sama już tego zresztą od tych ludzi doświadczyłaś mieszkając z nimi pod jednym dachem. Twoim mottem powinno być: miej nadzieję na najlepsze, bądź przygotowana na najgorsze.
                    • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 18:24
                      Jeśli prawdą jest to, co autorka wątku napisała o zakresie obowiązków syna wobec rodziców, to wyprowadzka młodych z gospodarstwa nie będzie złamaniem ustaleń umowy pomiędzy darczyńcami a obdarowanym. Czyli z prawnego punktu widzenia syn i synowa mogą się stamtąd wyprowadzić, o ile będą się nadal wywiązywać z tych określonych w umowie obowiązków wobec rodziców (zapewnienie dachu nad głową, opału, utrzymania, możliwości poruszania po nieruchomości itd.). Ale domyślam się, że poza umową notarialną istnieje też domniemanie, może nawet umowa ustna, że syn z rodziną faktycznie na tej gospodarce mieszka, prowadzi to gospodarstwo, a gdy rodzice zniedołężnieją to on, jako obdarowany będzie w pierwszej kolejności zobowiązany do opieki nad nimi. I o to się rozchodzi i rozchodzić będzie, jeśli młodzi wyniosą się do miasta i zostawią rodziców samych na gospodarce. Tu właśnie trzeba szukać sensownych wyjść, jak te właśnie kwestie ogarnąć, gdy będzie się mieszkać i pracować w mieście, a na wsi będzie się miało drugi dom, rolę i starzejących się rodziców.
                  • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 23:14
                    Czemu to wszystko musi być takie trudne :( .
                    Tak jak wyżej pisałam mąż mówił mi, że w akcie notarialnym musi zapewnić prąd, wodę i poruszanie się na terenie gospodarstwa i domu. Nie ma na pewno wzmianki o tym, że musi się nimi zająć na starość - przynajmniej formalnej. Mogę to w każdej chwili sprawdzić razem z nim tylko musimy poczekać aż teściów nie będzie aby nie budzić podejrzeń.
                    Tak ja to wszystko rozumiem, że nie po to przepisywali.. Tylko okropnie żałuję, że mąż podjął taką a nie inną decyzję zanim był w poważnym związku tylko w momencie kiedy był sam.. nie zastanawiając się nad przyszłością i wolą np żony.. Nie wiedział przecież na jaką osobę trafi i czy każda to zaakceptuje. Ja wiem, że to zabrzmi absurdalnie, ale wychodząc bardzo młodo za mąż nie miałam bladego pojęcia o wszystkich konsekwencjach związanych z gospodarką, życiem z teściami. Rodzina mnie co prawda przestrzegała, ale w kontekście obawy, że na gospodarze to na pewno się narobię itp. Co wiązało się raczej ze stereotypem biedy i ciężkiej pracy w gospodarstwie i na wsi - co w tych czasach się mocno zmieniło - gospodarstwa są zmodernizowane i nowoczesne, a praca kobiety jest już zbędna.
                    Oczywiście nie chciałabym żeby tracił te kontakty.. nie wiem na prawdę jak oni by na to zareagowali.. No, ale jak każdy dzień się oboje razem męczymy to co ja tak na prawdę mogę oczekiwać?
                    Może trochę tak jest, że go tym obarczam, ale od tej strony gospodarki, bo ja w tym nie siedzę i kompletnie nie wiem jak tym zarządzać, od czego najlepiej zacząć minimalizować działalność czy da się pracować mieszkając gdzie indziej - myślę, że mąż znając dobrze system swojej pracy najlepiej jest w stanie te kwestie ocenić. Natomiast pozostałe kwestie oczywiście rozważamy wspólnie - ja również.
                    Ale dzięki za wiadro zimnej wody..
                    • tt-tka Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 09.05.20, 23:42
                      Bo zycie w ogole jest nielatwe :)
                      Prawdopodobnie maz ma obowiazek zapewnic rodzicom godne warunki bytowe - co nie jest niczym nagannym imho, za to jest to bardzo przezorny zapis. Jezeli rzeczywiscie nie ma wzmianki, a tym bardziej zobowiazania do sprawowania osobistej opieki, to umowa nie krepuje twojego meza w kwestii zycia towarzyskiego, rodzinnego itd.


                      --
                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 10.05.20, 03:50
                      Nie było moją intencją wylewać ci wiadra zimnej wody na głowę. Chcę, żebyś realnie oceniła waszą sytuację i wasze możliwości teraz i w przyszłości. Decyzji męża odkręcić się nie da. Dożywocie trwać będzie do czasu śmierci obojga teściów. I tego zmienić nie możecie. Nie trać więc czasu na próżne żale, że mąż mógł się w ten interes nie pakować, że mógł jakimś cudem przewidzieć, że przyszła żona nie będzie dogadywać się z jego rodzicami. Idąc tym tokiem myślenia można powiedzieć, że ty też powinnaś była przewidzieć, że ci z życiem na roli i na kupie z teściami nie po drodze. I inaczej pokierować swoim życiem. Ale pokierowałaś tak, a nie inaczej, to samo mąż i tego zmienić się nie da. Skupcie się więc na tych aspektach waszego życia, które zmienić możecie.
                      Przedstawiłaś nam tu szeroką litanię zarzutów wobec rodziny męża, niektóre trochę niepoważne, jak zarzut, że szwagrostwo za często odwiedza rodziców, niektóre natury upierdliwej, jak to wścibstwo teściowej, a niektóre poważne, jak podporządkowanie męża ojcu. Ustaw je sobie w hierarchii ważności i po kolei z mężem nad nimi pracujcie. Nie wiem, jak ty, ale ja na twoim miejscu najbardziej bałabym się przepracowania i stresu męża spowodowanego spełnianiem wybujałych ambicji ojca i tego, że mężowi posypie się z tego tytułu zdrowie. Na tym skupiłabym się w pierwszej kolejności. Dziewczyny wyżej poleciły terapię i lektury, więc nie będę się powtarzać. W międzyczasie ty pracuj nad swoją asertywością w stosunkach z teściami i szwagrostwem. A oszczędzanie na przyszłe lokum i studia męża kontynuujcie, na pewno i z jednego i z drugiego w przyszłości bliższej lub dalszej skorzystacie.
                      I nie dołuj się tak. Twoja sytuacja, choć nieciekawa, nie jest tragiczna i jest iskierka nadziei na poprawę. Spróbuj coś zmienić teraz, choćby najmniejszą rzecz, która cię wkurza, choćby po to, byś poczuła, że masz moc sprawczą w swoim życiu, że nie musisz płynąć z prądem w kierunku, który ci wcale nie odpowiada. Ja widzę, że się kompletnie w domu i rodzinie teściów nie odnalazłaś, i że w ucieczce upatrujesz nadziei na lepsze życie. Ale skoro ucieczka nie jest teraz możliwa z tych wszystkich powodów, o których tu już pisaliśmy, to walcz o lepsze życie dla siebie, męża i dzieci tam, gdzie obecnie jesteście. I wypatruj, gdzie tylko się da szans i okazji do wprowadzania pozytywnych zmian.
                      • marsylvik Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 10.05.20, 08:00
                        enith napisała:

                        > Ale skoro ucieczka nie jest teraz moż
                        > liwa z tych wszystkich powodów, o których tu już pisaliśmy,

                        Jest możliwa. Może być trudna, można tej ucieczki nie chcieć, można nie chcieć zapłacić ceny za tę ucieczkę. Ale jest możliwa, w takich sprawach naprawdę zawsze mamy wybór i sami decydujemy. Już samo zdanie sobie z sprawy z tego, że możliwość ucieczki istnieje i jest realna może jej dodać sił i zmienić jej pozycję w tym układzie! Dlatego też dobrze mieć taką opcję przegadaną z mężem, żeby mieć świadomość, że jeśli ją jednak wybierze, to jest realna i wie co robić.
                        To nie wyrok odsiadywany w pilnie strzeżonym więzieniu!
                        • ola_dom Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 10.05.20, 11:58
                          marsylvik napisała:

                          > Jest możliwa. Może być trudna, można tej ucieczki nie chcieć, można nie chcieć
                          > zapłacić ceny za tę ucieczkę. Ale jest możliwa, w takich sprawach naprawdę
                          > zawsze mamy wybór i sami decydujemy.
                          > To nie wyrok odsiadywany w pilnie strzeżonym więzieniu!

                          Otóż to.


                          --
                          W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
                      • miracle999 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 11.05.20, 12:35
                        Enith, wiem, że zarzut tego, że szwagrostwo trochę za często odwiedza rodziców brzmi niepoważnie. Ale jak jest niezwykle uciążliwy to wiemy tylko my. Oni łącznie posiadają sporą gromadkę dzieci.. Jak tylko zbliża się jakieś wolne (ale nie tylko) to dogadują się z teściami czy dzieci mogą przyjechać. Oczywiście oni się zgadzają. Dzieci z reguły nie są u nich a u nas.. Czy mamy na to ochotę czy nie.. Pomimo tego, że je na prawdę lubimy, to czasami też chcemy mieć chwilę prywatności. A najgorsze jest to, że teściowa symuluje, że się nimi zajmuje, a one zwyczajnie spędzają czas u nas.. ona je tylko karmi i kładzie spać. Jak mąż po całym dniu przebywania u nas poprosił teściową by zabrała dzieci do siebie,bo chcemy pooglądać film to nagadała dzieciakom, że nie do nas chodzić wcale, bo wujek jest zły - i robi im wodę z mózgu..
                        Z kolei jak szwagrostwo często przyjeżdża to też mamy przesyt, nie zdążymy się kompletnie za nimi stęsknić ani ich osobiście bez udziału teściów odwiedzić, bo oni 100 razy zdążą być u nas.. A jak już są to często oczekują, że my też na tej wizycie będziemy. Bo jak np. mamy inne plany, nie mamy nastroju czy cokolwiek to zaraz jest to odbierane, że ''ich olewamy, noo goście przyjechali, a oni gdzieś jadą itp.'' Albo wpadają kiedy chcą. Na zasadzie my nie wiemy, że umówili się z rodzicami, a mamy np. bajzel w domu, albo spędzamy upojne popołudnie w łóżku, a tu masz...szwagierka w drzwiach :D
                        Na razie budujemy kontakty dookoła. Poprawiamy relacje z sąsiadami i znajomymi z którymi nigdy nie mieliśmy czasu wyjść na kawę a mieszkają niedaleko. Fajnie się złożyło, bo jednego dnia znów cała rodzina się zjechała, a my akurat byliśmy umówieni do tych znajomych. Trochę się z tego rodzinnego schematu wyłamaliśmy i wszyscy byli w szoku..zwłaszcza rodzice.
                            • enith Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 11.05.20, 23:30
                              Złe jest to, że teściowa nagradzana jest za pracę wykonaną rękami syna i synowej.
                              Ja bym się nie szczypała i przy okazji kolejnych oklasków dla teściowej spytałabym: "A gdzie oklaski dla nas? W końcu to my zajmowaliśmy się waszymi dziećmi przez cały weekend, jak zawsze zresztą?" I powiedziałabym to przy wszystkich, dobitnie i głośno tak, że wszyscy usłyszeli, z teściową włącznie.
                              Tu naprawdę czas przestać się żalić mężowi czy płakać w poduszkę, a zacząć wymagać szacunku przez jawne nazywanie kłamstw i manipulacji teściowej po imieniu, głośno i bez owijania w bawełnę. Dopóki nikt teściowej nie skonfrontuje publicznie, ta będzie sobie bez krępacji i wyrzutów sumienia pozwalać na takie zachowania. A jestem pewna, że w stosunku do osób, które potrafią bronić swoich granic, nie pozwala sobie na takie akcje, bo wie, jaka będzie reakcja.
                        • szpil1 Re: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci 12.05.20, 07:58
                          miracle999 napisała:

                          > Enith, wiem, że zarzut tego, że szwagrostwo trochę za często odwiedza rodziców
                          > brzmi niepoważnie. Ale jak jest niezwykle uciążliwy to wiemy tylko my. Oni łącz
                          > nie posiadają sporą gromadkę dzieci.. Jak tylko zbliża się jakieś wolne (ale ni
                          > e tylko) to dogadują się z teściami czy dzieci mogą przyjechać. Oczywiście oni
                          > się zgadzają. Dzieci z reguły nie są u nich a u nas.. Czy mamy na to ochotę cz
                          > y nie.. Pomimo tego, że je na prawdę lubimy, to czasami też chcemy mieć chwilę
                          > prywatności.

                          Problem nie w tym, że oni przyjeżdżają za często tylko w tym, że nie umiecie stawiać granic. Powiedzieć, ze jesteście zajęci, odesłąć dzieci do dziadkóe, nie zajmować się nimi. Tyle, ze to zależy od was obojga. A ja mam wrażenie, że ty oczekujesz od męża by to załatwił, zamiast sama się odezwać. Skoro masz z tym problem to sama próbuj to rozwiązać, a nie chować za mężem i narzekać po cichutku by broń Boże teściowa nie usłyszała.