Częste wyjazdy do rodziców

10.07.20, 14:38
Założyłem podobny wątek na inny gazetowym forum, ale tutaj też chciałbym podpytać.

Jestem ze swoją dziewczyną od ponad pół roku. Ma 30 lat, ja jestem 4 lata młodszy.

Ona jeździ do rodziców (około 150 km) średnio raz w miesiącu na tydzień (z reguły jeden czy dwa weekendy nam wypadają przez to). Nie mieszkamy razem jeszcze. Wiec widujemy się w weekendy i czasami w tygodniu.

Twierdzi, że musi pomagać rodzicom w gospodarstwie i jest im to winna, ponieważ oni ją wspierali, gdy studiowała i kupowała mieszkanie.

Moim zdaniem to zdecydowanie za często/zbyt długo. Ale nie znam za bardzo wiejskich realiów.

Przesadzam?
    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 10.07.20, 15:42
      Nie w kategoriach przesady lub jej braku, tylko od czapy ocena - moze ona czuje sie zobowiazana, moze zwyczajnie lubi byc z rodzicami, moze ma tam interesy.

      Dla ciebie/was dwojga istotne jest, czy spedzacie ze soba dosc czasu, gdy ona nie wyjezdza. Jesli tak - ok. Jesli dla ktoregos z was jest to za malo - musicie sie dogadac. Albo rozstac.
    • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 10.07.20, 21:14
      A jak się mają takie wyjazdy do pracy i urlopu skoro jeździ raz w miesiącu na tydzień?

      Pamiętaj, że Twoja dziewczyna ma prawo do elementów życia nie związanych z Tobą.
      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 10.07.20, 23:11
        Ona pracuje zdalnie (info z innego forum).
    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 14:07
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,170195535,170195535,Jak_czesto_jezdzicie_do_rodzicow_.html
      • bominka Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 14:48
        Aspekt zrewanzowania się rodzicom,za coś co od nich dostała może nie mieć końca. Znam związek,gdzie kobieta nigdy nie odcięła pepowiny. Zawsze w związku istotne były wyjazdy do rodziców i pomaganie im. Małżeństwo nie przetrwało.
        • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 14:59
          Na gospodarstwie >Jest ojciec, ale z różnych powodów nie ma z niego zbyt wiele pożytku. Jest tez siostra (prawie 40 letnia), która tam mieszka i naciska na moją dziewczynę, by ta jak najczęściej przyjeżdżała.

          Dlaczego ojciec jest zwolniony z aktywnego udziału w pracy?

          Dlaczego siostra (mężatka czy nie?) naciska by druga siostra przyjeżdżała?
          • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 15:21
            A czy autor zna odpowiedzi na te pytania ?
            Ojciec moze byc chory lub niepelnosprawny, siostra nie wyrabiac, roznie moze byc.
            Kobieta lat 30 moze miec inne priorytety niz 26-latek.
            Oni sa ze soba raptem kilka miesiecy i to na statusie "moja dziewczyna, moj chlopak" - co robia razem, co ich laczy, co wspolnie planuja, autor nie napisal. Dla kogos, z kim spedzam czas w wymiarze czasowym dwa weekendy w miesiacu i "czasem w tygodniu" nie zmienialabym stosunkow z rodzina, szczerze mowiac :)

            Dawne dzieje, ale gdy moj ojciec i jego rodzenstwo jezdzilo pomagac dziadkom na wsi, oferowali sie z wyjazdem i pomoca rowniez ich chlopaki i dziewczyny. Czy autor chcial kiedys pojechac z dziewczyna do jej rodzinnego domu, proponowal to ? Czy ona poznala/bywa u jego rodzicow ? Jakie on ma wlasne zobowiazania rodzinne czy towaryskie i jak ona sie do nich odnosi ? Za malo wiemy...
            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 22:55
              Tak w wielkim skrócie. Ojciec to niestety patologiczny przypadek, skłonność do alkoholu, rzadko ale niestety tez do agresji. Wiec z niego pożytku w gospodarstwie nie mają.

              Siostra (35 lat) jest singielką.

              Spędzamy ze sobą każdy pt-nd, chyba ze ona jedzie do rodziców. Plus w miarę możliwości wychodzimy na miasto lub nocujemy u siebie nawzajem w tygodniu.
              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 23:21
                Czyli jej pomoc jest w gospodarstwie realnie potrzebna, bo ojciec-alkoholik nie nadaje się do pracy. Nie dziwi mnie wcale, że siostra ciśnie drugą siostrę, żeby pomagała więcej. Jest możliwe, że bez tej pomocy gospodarstwo upadłoby. A, jak się domyślam, jest ono dla tych ludzi źródłem utrzymania. No chyba, że nie jest, a praca na roli to bardziej w ramach hobby.
                Na razie trzymaj się tego, co partnerka faktycznie robi, a nie tego, co ci obiecuje. Bo obiecać można gwiazdkę z nieba i gruszki na wierzbie, nic takie obietnice wszak nie kosztują. Jeśli nie odpowiada ci jej zaangażowanie w rodzinne gospodarstwo, to nie ma co udawać, że sytuacja ci pasuje i się do niej wbrew woli naginać.
                • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 23:45
                  Z tego co wiem, to mają jakieś prace dorywcze na rzecz gminy plus emerytury. Ale nie znam dokładnie szczegółów. Myślę, że gospodarstwo jest ważnym źródłem dochodu, ale na pewno nie jedynym.

                  Rozmawialiśmy o tym, że mi się tego nie podoba. Nie udało się skończyć dyskusji, gdyż ona się rozpłakała, powiedziała, że chce żeby wszyscy byli zadowoleni (tj. Ja, siostra i rodzice) i to kompletnie nie wychodzi. Potem miała już busa do domu.
                  • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 00:27
                    Czy partnerka byla na terapii DDA? Bo wyglada na to, ze w tej rodzinie wszyscy sa współuzależnieni/uwikłani. I nie sa w stanie z tego się wyrwać.

                    Tobie polecilabym zapoznanie sie z tematem zanim podejmiesz zyciowe decyzje.


                    Niepokojące jest tez, ze kobieta zamyka trudne rozmowy płaczem. Czy byliście w stanie wrócić do tej dyskusji kiedy ochłonęła? Czy temat stal się pewnym tabu, którego teraz nie wolno ci poruszyć?
                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 00:34
                    eeeeemacarena napisał:


                    >
                    > Rozmawialiśmy o tym, że mi się tego nie podoba.

                    No to ladnie zagrales :(
                    nie o bezsensie, nie o tym, ze ona sie przemecza, nie o tym, jak inaczej mozna to rozwiazac... tylko nie podoba mi sie. Zamiast "martwie sie o ciebie" to "jestem z ciebie niezadowolony". Dziwisz sie, ze sie rozryczala ? Kolejna w jej zyciu osoba, ktora mysli o sobie, a nie o niej.

                    >Nie udało się skończyć dyskusji

                    Dyskusji ????

                    • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 00:52
                      tt-tka napisała:

                      > eeeeemacarena napisał:
                      >
                      >
                      > >
                      > > Rozmawialiśmy o tym, że mi się tego nie podoba.
                      >
                      > No to ladnie zagrales :(
                      > nie o bezsensie, nie o tym, ze ona sie przemecza, nie o tym, jak inaczej mozna
                      > to rozwiazac... tylko nie podoba mi sie. Zamiast "martwie sie o ciebie"
                      > to "jestem z ciebie niezadowolony". Dziwisz sie, ze sie rozryczala ? Kolejna w
                      > jej zyciu osoba, ktora mysli o sobie, a nie o niej.
                      >
                      > >Nie udało się skończyć dyskusji
                      >
                      > Dyskusji ????
                      >
                      >
                      Ok, tutaj muszę doprecyzować.
                      Generalnie obustronnie umówiliśmy, że będzie jeździła do domu raz w miesiącu na 3-4 dni. Tuż przed jej wyjazdem zadzwoniła jej mama i dziewczyna poinformowała mnie, że ona jedzie jednak na 1,5 tygodnia, a nie na 3 dni. Wtedy powiedziałem, że nie podobają mi się jej tak częste wyjazdy plus ze szczególnie nie podoba mi się, że jej mama jednym telefonem może sobie anulować nasze ustalenia jako pary. Źle to rozwiązałem? 😞
                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:29
                        Ok, jak doprecyzowales, to inaczej to brzmi.
                        Skoro sie umowiliscie, a potem nastepuje jednostronna zmiana ustalen (jak rozumiem, nie spowodowana czyms takim jak nagla choroba, wypadek itp), to byles w prawie powiedziec, co powiedziales :)

                        Ktos tu sugerowal czy pytal o terapie DDA dla twojej dziewczyny, moze warto by o tym pogadac rzeczywiscie.

                        Bo tak na moje oko - moge sie mylic - ona czuje sie z jednej strony bardzo wdzieczna za to, ze matka umozliwila jej wyjscie z domu, zdobycie wyksztalcenia pozwalajacego na prace w miesccie, kupno mieszkania itd, a z drugiej strony czuje sie winna, ze zostawila matke z pijacym ojcem i robota w gospodarstwie. Oba uczucia rownie zrozumiale, co niekonstruktywne, ale czy ona bez fachowego wsparcia sobie z tym poradzi ?

                        Czy ty tam byles, znasz jej rodzine osobiscie, czy tylko ze slyszenia ?

                        Czy planowaliscie wspolna przyszlosc juz tak konkretnie, dom, dzieci, stosunki rodzinne ?
                        • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:42
                          Znam osobiście tylko jej najmłodszą siostrę, która mieszka w innym mieście i raczej izoluje się od rodziny pochodzenia. Jest bardzo ok.


                          Tak, rozmawialiśmy. Mamy tutaj wspólne plany i oczekiwania. Ale wstrzymuje się z rozpoczęciem realizacji np. wspólne mieszkanie, bo widzę ten właśnie problem z jej rodziną i wolę to wcześniej sprawdzić.
                          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 03:07
                            Wiesz, wspólne zamieszkanie to nie wyrok dożywocia, a pomoże różne rzeczy sprawdzić i zweryfikować. Choćby to, czy partnerka wywiązuje się ze swoich obietnic wobec ciebie. Poza tym jako DDA może mieć poważne deficyty, których możesz w tej chwili nie zauważać, gdy jesteście na etapie randkowania. Życie pod jednym dachem często gęsto otwiera oczy na kwestie, których wcześniej nie byliśmy w ogóle świadomi. Ja przez 3 miesiące wspólnego mieszkania z partnerem dowiedziałam się o nim więcej, niż przez poprzednie trzy lata dość intensywnego randkowania z nim. Bardzo, zapewniam, pouczające doświadczenie.
                            Jeśli chcecie i macie możliwość zamieszkać razem bez wywracania życia twojego lub jej do góry nogami, polecam spróbować. Może się okazać, że te jej wizyty w domu rodzinnym to twój najmniejszy problem.
                            • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 09:29
                              Ale po co ma chłopak rezygnować z mieszkania jeśli ma fajne żeby udowodnić, że jest coś nie tak jak z nią zamieszka jak już widzi, że jest jakiś problem? Minimalizowanie ryzyka jest dobrą strategią w takim wypadku, póki dziewczyna jedno mówi a drugie robi.
                              • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 10:56
                                eriu napisała:

                                > Ale po co ma chłopak rezygnować z mieszkania

                                zeby zobaczyc i poczuc, jak wyglada i smakuje wspolne zycie z dzieczyna na co dzien i noc, a nie weekendowo.
                                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 12:16
                                  Jakby dziewczyna się spotykała z chłopakiem, który pije i obiecuje, że przestanie ale on mimo wszystko pije to też byś jej poradziła żeby się wprowadziła i zobaczyła jak się z nim żyje na co dzień?

                                  Po co się pchać w taki krok jak w związku są problemy? Żeby potem były większe problemy i przechodziło w dramaty?
                                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 14:25
                                    eriu napisała:

                                    > Jakby dziewczyna się spotykała z chłopakiem, który pije i obiecuje, że przestan
                                    > ie ale on mimo wszystko pije to też byś jej poradziła żeby się wprowadziła i zo
                                    > baczyła jak się z nim żyje na co dzień?

                                    Gdyby pil weekendowo, raz czy dwa w miesiacu trzydniowka ? tak, poradzilabym - nie rezygnujac ze swojego mieszkania zamieszkaj z nim na troche i zobacz, jak bedzie. O ile ci na nim zalezy. Nie przypasuje , on nie przestanie, nie ograniczy sie do dawki, ktora obiecywal - wracasz do siebie juz dokladnie wiedzac dlaczego


                                    > Po co się pchać w taki krok jak w związku są problemy? Żeby potem były większe
                                    > problemy i przechodziło w dramaty?
                                    >

                                    Najlepiej nie wchodzic w zaden zwiazek, bo kazdy rodzi jakies problemy, nespa ? Nie wchodzac ma sie tylko swoje. Ale jakos ludzie wola zyc parzyscie.
                                    Autor chce tej dziewczyny, nie innej. Poki co przynajmniej. Ona obiecywala, ze jak beda rodzina, to przestanie tak czesto i na tak dlugo jezdzic na wies. No to najprosciej sprawdzic, zamieszkujac razem bez formalizowania. Wyjdzie - jadziem z tym koksem, nie wyjdzie - nie marnujemy sobie wiecej czasu.
                                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:10
                                      >Ona obiecywala, ze jak beda rodzina, to przestanie tak czesto i na tak dlugo jezdzic na wies. No to najprosciej sprawdzic, zamieszkujac razem bez formalizowania. Wyjdzie - jadziem z tym koksem, nie wyjdzie - nie marnujemy sobie wiecej czasu.

                                      Mieszkajac razem ludzie sie do siebie przywiązują, pogłębiają uczucia. I nie jest wcale tak latwo sie wtedy rozstac.

                                      Takze na roli najwięcej roboty jest wiosna-lato. Czyli teraz jeszcze parę miesięcy bedzie wytężona praca, a potem jesienią-zimą partnerka powie "popatrz, juz tam tak często nie jeżdżę". I będzie sielanka. A powtórka z rozrywki może sie zacząć na wiosnę, kiedy rodzina zasadzi pola czy kupi inwentarz tak, ze pomoc tej córki znowu będzie potrzebna. I znowu partnerka rzuci sie do ratowania sytuacji, no bo szkoda będzie zmarnować wkład.

                                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:15
                                        Jesienia tez, zbiory. Wzglednie wolne na wsi to ma sie od listopada do marca i to tylko, gdy chodzi o prace polowe, bo inwentarz obrobienia wymaga zawsze.
                                        Mamy pierwsza polowe lipca. Akurat dobry czas na sprawdzian.
                                        I co przeszkadza pojechac tam i rozejrzec sie na miejscu wlasnie teraz ?
                                    • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 16:51
                                      Nie każdego stać na takie zamieszkanie i utrzymywanie innego miejsca.

                                      Do tego co byś pomyślała o takich m facecie co z Tobą zamieszkuje ale ma w zanadrzu od razu miejsce żeby się wyprowadzić? Nie robi to poważnego wrażenia i ja bym się zniechęciła, że ma dużo wątpliwości i nie idzie w to.

                                      Poza tym skąd wiesz kiedy zostaje się rodziną według dziewczyny autora wątku? Dla Ciebie to może być sformalizowanie związku a dla niej to może być moment kiedy się dzieci pojawią chociażby.
                                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 16:59
                                        Przeciez i tak mieszkaja oddzielnie i kazdy utrzymuje swoje lokum.
                                        Pomyslalabym, ze facet siebie i mnie sprawdza - nie wiem, czy nastroiloby mnie to przychylnie (raczej watpie), ale po postawieniu sprawy "zobaczmy na probe, jak nam bedzie razem" - zgodzilabym sie.

                                        Nie wiem, to oni to musza miedzy soba dogadac. Poki co autor chce zmienic czestotliwosc spotkan z dziewczyna, a nie wymienic dziewczyne na inna. I w tej kwestii doradzam.
                                        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 17:48
                                          Tylko weź pod uwagę, że jak ktoś się do kogoś wprowadzi to dobrze by było koszty mieszkania razem podzielić. Komuś się zwiększają wydatki na media.

                                          Nie każdy się zgodzi na takie sprawdzanie i ma do tego prawo.

                                          Ale ja nie doradzam autorowi rozstania. Dziewczyna powinna iść na terapię DDA.
                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 10:53
                              enith napisała:

                              > Wiesz, wspólne zamieszkanie to nie wyrok dożywocia, a pomoże różne rzeczy spraw
                              > dzić i zweryfikować. Choćby to, czy partnerka wywiązuje się ze swoich obietnic
                              > wobec ciebie.

                              Swiete slowa. To wlasnie doradzalabym - zamieszkac razem bez formalizowania zwiazku poki co. Najlepszy sprawdzian intencji, mozliwosci i checi :)
                              • biszkopty35 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 05:12
                                Ja bym nie chciała, żeby ktoś zamieszkał ze mną po to, żeby mnie sprawdzić. Poza tym to, czy egzamin się zda, zależy w dużej mierze od woli egzaminatora. A ten tu egzaminator jeszcze nie wie, jaką miałby te wolę.
                            • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 11:21
                              Ja bym zaczela od odwiedzin w domu rodzinnym - na weekend. Jesli byloby ok, to zainwestowalabym tydzien lub dluzej, czyli wystarczajaco dlugo by opadly maski - po to by zobaczyc co tam sie dzieje - przed podjeciem tak zobowiazujacego kroku jak wprawadzenie sie razem.





                              • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 14:28
                                lumeria napisała:

                                > Ja bym zaczela od odwiedzin w domu rodzinnym - na weekend. Jesli byloby ok, t
                                > o zainwestowalabym tydzien lub dluzej, czyli wystarczajaco dlugo by opadly mask
                                > i - po to by zobaczyc co tam sie dzieje - przed podjeciem tak zobowiazujacego k
                                > roku jak wprawadzenie sie razem.


                                A to bardzo dobry pomysl. Bez rewolucji w zyciu, bez przestawiania wszystkiego.
                                Mnie zastanawialo, juz pisalam, czemu on tam nie byl dotad i nie zna nikogo z tej zamieszkalej na wsi rodziny.
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:43
                                lumeria napisała:

                                > Ja bym zaczela od odwiedzin w domu rodzinnym - na weekend. Jesli byloby ok, t
                                > o zainwestowalabym tydzien lub dluzej, czyli wystarczajaco dlugo by opadly mask
                                > i - po to by zobaczyc co tam sie dzieje - przed podjeciem tak zobowiazujacego k
                                > roku jak wprawadzenie sie razem.

                                Gdybym ja na tej podstawie miała oceniać swój poprzedni związek i eks-partnera, to oceniłabym go na pięć z plusem. Wielokrotnie byłam u partnera w domu rodzinnym, spędzałam z nim i jego rodziną wakacje, czasem i do dwóch tygodni. To okazało się w moim przypadku absolutnie niewystarczające do prawidłowej oceny. Bo tydzień czy dwa razem spędzonych wakacji mają się dokładnie nijak do prozy życia codziennego. Co pięknie wyszło w praniu, gdy wynajęliśmy wreszcie wspólnie mieszkanie. Po trzech miesiącach miałam czarno na białym, że ta wersja partnera, którą znałam z 3-letniego randkowania, to było fajne demo mało co mające wspólnego z rzeczywistością. Żałowałam potem, że na wspólne zamieszkanie nie zgodziłam się wcześniej (partner nalegał), nie marnowałabym wtedy czasu na coś, co od początku miało małe szanse powodzenia. Dlatego uważam, że jeśli da się razem zamieszkać bez robienia rewolucji w życiu, to powinno się do tego dążyć. Nic, moim zdaniem, nie weryfikuje rzeczywistości związkowej tak, jak wspólne zamieszkanie.
                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:02
                      Nie napisal, ze jest z kobiety niezadowolony. Napisał, ze jej jednak częste i dosyć dlugie wyjazdy mu sie nie podobają. A ma prawo powiedzieć, ze jemu się to nie podoba.

                      Jego uczucia na temat jej zachowania są równie ważne, jak jej uczucia powodujące, ze zachowuje sie tak nie inaczej. On nie jest krzywdzicielem kiedy wyrazi niezadowolenie z czegoś.

                      I on nie jest jej ratownikiem by nie musiała brać odpowiedzialności za swoje akcje i za ich konsekwencje. Ona jest dorosła. Wiec nie infantylizujmy jej.

                      Ja uwazam, ze to nie fair, ze kobieta obiecuje ze będzie rzadziej jeździła do rodziny, a potem na zawołanie tam jedzie. A jechała, bo faktycznie coś się stało (choroba, wypadek, cos pilnego?), czy znowu wkręcili ja w poczucie winy? - to warto wybadać.

                      Uczciwiej byłoby powiedzieć - 'Często jeżdżę do rodziny, potrzebują mnie i ja mam potrzebę tam jeździć. Albo sie dostosowujesz do tego albo nie.'

                      Nie róbmy z niego krzywdziciela skoro nim nie jest.
                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:05
                        Podobno jest straaaaaasznie dużo roboty w gospodarstwie.
                        • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:23
                          >Podobno jest straaaaaasznie dużo roboty w gospodarstwie.

                          I zawsze będzie.

                          • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:23
                            Sorry, to nie bylo fair. Nie chce brzmiec tak jakbym byla przeciw tej kobiecie.

                            Chodzi o to, bys ty byl swiadomy dynamik i podejmował następne kroki bez zaślepienia dobrymi intencjami i obietnicami. Bo ona na pewno obiecuje z najlepszych powodów, tez chce dobrze. Moze to wam wystarczy, moze inne aspekty waszego związku to wyrównają.
                        • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:08
                          no niestety roboty w gospodarstwie zawsze jest duzo. Jedzi i pomoz, silne meskie rece moga sprawic ze z 9 dni roboty zrobia sie 4 a reszta na relaks.
                          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:30
                            Może pan nie może pojechać na wieś na 4 dni? Może partnerka nie chce go tam? Albo jej rodzina sobie nie życzy obcego w gospodarstwie? Gdyby taka opcja w ogóle istniała i była logistycznie do przeprowadzenia, domyślam się, że już by dawno na to wpadli.
                            Poza tym skąd założenie, że facet jest silny? On jest informatyk, pracuje głową i palcami. Bardziej prawdopodobne jest, że to jego krzepka kobita ze wsi jest sporo od niego silniejsza :-)
                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:50
                              Dosc naturalne byłoby zaproszenie go tam na weekend. Pytanie, czemu dziewczyna nie zaprosila dotad - nie chce mu pokazac rodziny, nie chce pokazac jego rodzinie, nie chce sama pokazywać sie z widłami, boi sie, ze on sie do zaproszenia odniesie bez entuzjazmu, nie chce go ustawić w roli czarnoroboczego ? Inne ?
                              • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 00:07
                                albo po portu on nie chce bo woli miec leniwy weekend na kanapie dla siebie?
                                • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 00:35
                                  anula36 napisała:

                                  > albo po portu on nie chce bo woli miec leniwy weekend na kanapie dla siebie?

                                  A to jego dobre prawo. Może tez wolec na rower albo na basen i tez ma prawo. Nie ma obowiązku oddawania sie pracom rolnym w czasie przeznaczonym na odpoczynek. Mnie ciekawi tylko, czy on nie chce na wies, czy ona nie chce go tam i dlaczego.

                                  PS ja bym pewnie pojechala, z milosci albo i z ciekawości, ale jednak czekałabym na zaproszenie, a nie zapraszala sie sama
                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 11:47
                                    tez bym pojechala z ciekawosci, nie trzeba czekac na zaproszenie, zapytac wprost czy moze, bo chetnie pojedzie, jesli sei okaze,ze nie moze bedzie to kolejny kamyczek do ogrodka.
                            • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 00:06
                              a coz to za mimoza bidniutka meska? Sily nie ma, 4 dni wiolnych nie ma, zapytac kobity czy jej moze towarzyszyc bo chcialby nie umie....
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 01:49
                                Czterech dni wolnych pod rząd w KAŻDYM miesiącu? Nie, pewnie nie ma. Jak zresztą większość pełnoetatowo pracujących ludzi.
                                • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 11:49
                                  wystarczy ze pojedzie raz na 2 dni i byc moze wszystko mu sie wyjasni w glowie, to jest czasem warte tyle co 20 wolnych dni.
                              • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 11:01
                                A po co się pchać tam? Żeby zobaczyć alkoholika w akcji i zamiast niego robić na jego ziemi żeby on miał za co pić? W życiu bym nie poświęcała na to mojego urlopu ani czasu wolnego.
                                • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 11:50
                                  zobaczyc prawdziwe zycie, rodzine i otoczenie i rzeczywistosc kobiety z ktora podobno chce sie zwiazac, moze mu to bardzo duzo rozjasnic na tak i na nie, lepiej wszesniej niz pozniej.
                                • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 12:28
                                  eriu napisała:

                                  > A po co się pchać tam? żeby zobaczyć alkoholika w akcji i zamiast niego robić
                                  > na jego ziemi żeby on miał za co pić? W życiu bym nie poświęcała na to mojego
                                  > urlopu ani czasu wolnego.

                                  Będąc jego dziewczyną i córką owego alkoholika sama nie chciałabym zapraszać swojego faceta z tego właśnie powodu.

                                  Zastanawiający jest zapał, z jakim anula pragnie rozbić ten związek :D
                                  Ciekawe, jakie doświadczenia za tym stoją..
                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 12:36
                                    w pewnym momencie zycia doszlam do tego etapu ze zaczelam bliznim dobrze zyczyc, tak po prostu.
                                    temu zestawowi zycze dobrze kazdemu z kazdym innym i tyle.
                                    No nie widze ich razem na dluzsza mete i nie zobacze, z calym szacunkiem dla obojga.
                                    I co gorsze mam do tego prawo, czyz nie:) w koncu to tylko forum internetowe miejsce wymiany mysli i pogladow a i tak kazdy musi najtrudniejsze zyciowe decyzje musi podjac sam.
                                    • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 13:20
                                      anula36 napisała:

                                      > w pewnym momencie zycia doszlam do tego etapu ze zaczelam bliznim dobrze zyc
                                      > zyc, tak po prostu.

                                      "Dobrze" na Twój sposób.

                                      Jak się komuś naprawdę dobrze życzy, to nie deprecjonuje się go, nie poniża, nie ujmuje jego wartości - nawet w zawoalowany sposób, a może wręcz tym bardziej - jak robisz to w przypadku macareny.
                                      No i na pewno nie wkłada się tyle energii w te "dobre życzenia" :D
                                      • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 14:09
                                        To Twoja interpretacja, nie bardzo rozumiem po co Ci jest potrzebne to wystepowanie w roli adwokata e macareny i te personalne wycieczki do mnie ? Ja sie do Ciebie nie przyczepiam, nie krytykuje Twoich pogladow na sprawe,nie deprecjonuje Twojej dobrej woli, nie wnikam w Twoje doswiadczenia, wiec czemu Ty to robisz?
                                        • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 20:52
                                          anula36 napisała:

                                          > czemu Ty to robisz?

                                          Deprecjonujesz autora wątku, w nieprzyjemny sposób, i nie udawaj, że nie wiesz, o co chodzi.
                              • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 12:26
                                anula36 napisała:

                                > a coz to za mimoza bidniutka meska?

                                Taka, która jednak podoba się jego partnerce. Tobie nie musi.
                                • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 12:37
                                  no nie musi , nie ten przedzial wiekowy, zdecydowanie:)
                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 12:49
                                    a tak zwyczajnie zycze tej dziewczynie, tak jakbym zyczyla kazdej bliskiej mi mlodej kobiecie, kogos bardziej dojrzalego do wspolnego zycia, kto ja bardziej wesprze w nielatwym juz i tak jej zyciu, a nie bedzie tylko wbijal w wymagania i poczucie winy, odrywal od rodziny i ganial po ginach, taka solidarnosc jajnikow.

                                    • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 14:39
                                      Rzeczywiście to jest takie straszne, że ktoś dla komfortu i zdrowia partnerki wysyła ją do ginekologa, bo ona odczuwa duży dyskomfort podczas stosunku a ona zaniedbuje tę część opieki nad swoim zdrowiem. Rzeczywiście straszne. Nie wspominając o tym, że cytologię dziewczyna powinna mieć robioną regularnie też.
                                      • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:04
                                        no to jest straszne ze 30 letnia kobiete musi do ginekologa i na cytologie doprowadzac facet. Naprawde straszne.
                                        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:18
                                          Straszne to jest to, że 30-letniej wykształconej, niezależnej, aktywnej seksualnie kobiecie trzeba tłumaczyć sprawy tak elementarne, jak konieczność regularnej opieki ginekologicznej. To jest dopiero katastrofa.
                                          • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:22
                                            chyba ze te "niezbyt regularne wizyty " ktore odbywa od strony fizjologicznej nie wykazuja zadnych odstepstw od normy a problem lezy gdzie indziej.
                                        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:24
                                          anula36 napisała:

                                          > no to jest straszne ze 30 letnia kobiete musi do ginekologa i na cytologie dopr
                                          > owadzac facet. Naprawde straszne.


                                          Ciekawe czy pan sam lata regularnie do lekarza bada penisa jajka i prostatę per rectum.
                                          No straszne jeśli nie, niemal 30-letni facet.
                                          Zreszta cały wątek robi się obrzydliwy.
                                          Żeby tak obce baby z forum dziewczynie w gacie zaglądały.
                                          • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:21
                                            Rozmowa o konieczności regularnej opieki ginekologicznej jest obrzydliwa? Tym bardziej w europejskim kraju, gdzie rak szyjki macicy zbiera takie żniwo? Przecież do Polski przyjeżdżają lekarze z zagranicy żeby zobaczyć tak zaawansowanego raka szyjki macicy, bo w swoich krajach go nie zobaczą.
                            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 15:44
                              Nie dostałem zaproszenia na wieś, a wpraszać się nie chcę. Z kontekstu wynika, że po pierwsze się trochę wstydzi standardu (jej rodzina jest biedna, moja mocno zamożna), ojca (ma ciągotę do alkoholu) plus mówiła, ze jej nie mama nie pozwoliłaby na moja prace przy ich gospodarstwie więc nie miałbym, co tam robić za bardzo. Ale mówiła, że chciałaby mnie zabrać na jesieni na weekend, jak będzie mniej pracy w polu.
                              Jestem sporo silniejszy od swojej dziewczyny 😉
                              • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 17:13
                                Ja jednak bym sie tam wprosila - po to właśnie, by zobaczyć jak sytuacja wyglada kiedy jest stres i presja, a nie wtedy, kiedy pracy nie ma i jest luz. Zobaczyc, jak domownicy sie traktuja wzajemnie, etc.

                                Nie musisz od razu zaprzęgać sie do kieratu. Ale zobaczyc co kryje sie pod tymi wszystkimi zawoalowanymi stwierdzeniami "masa" pracy, "ciągoty" do alkoholu.
                              • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:06
                                no to juz jest jakis punkt zaczepienia:)
                                Swoja droga ciekawe ze facet nie moze pracowac w gospodarstwie, bo mama zabrania:) pelna feminizacja widze:) KObiety zasuwaja, panowie odpoczywaja:)
                                • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:26
                                  Gosc nie moze. Ale np. w czasie zniw kazda para rak powinna sie przydac, wiec...

                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 01:15
                                    sama jestem ze wsi i tak nie bylo takich karesow;) Moj ojciec choc miastowy( ale po rolniczej uczelni) jeszcze jako przed narzeczony pomaga sie cielic krowie w ramach randki i nie bylo ze chlop/miastowy/ gosc/nie maz itp.
    • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 17:12
      A może to gospodarstwo to ma w przyszłości być jej scheda? Wtedy ma sens praca tam, zwłaszcza jeśli ojciec i siostra nie wyrabiają się z robotą i potrzebują pomocy twojej dziewczyny. Zresztą nawet i bez tego uważam, że dzieci powinny pomagać w rodzinnym gospodarstwie według własnych możliwości.
      Bierzesz pod uwagę, że ona będzie tam być może kiedyś mieszkać i gospodarzyć? A do tego czasu będzie pomagać, bo rodzice się starzeją i roboty będzie nie mniej, a więcej z każdym rokiem.
      Jeśli zaangażowanie partnerki w domu rodzinnym przeszkadza ci już teraz, zastanów się, czy na pewno chcesz się głębiej w tą relację angażować. Bo nie wierzę, że ona tak po prostu po zamieszkaniu z tobą przestanie jeździć do rodziców i obrabiać rolę.
      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 22:57
        Raczej nie będzie przejmowała gospodarstwa. Kupiła nowe mieszkanie w mieście i tutaj chce się zdecydowanie rozwijać. Gospodarstwo jest generalnie zbyt małe, by dać dochód porównywalny z jej możliwościami zawodowymi.
        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 17:52
          eeeeemacarena napisał:

          > Raczej nie będzie przejmowała gospodarstwa.

          "Raczej nie" czy "na pewno nie"? Wiesz na pewno, bo o tym rozmawialiście, czy są to tylko twoje dywagacje? Poza tym jest jeszcze kwestia spadku. Może ustalenia są takie, że jej się część gospodarstwa będzie należeć po śmierci rodziców i ta jej praca tam to zwyczajnie dbanie o jej przyszły majątek.
          Czy ona pomaga więc, bo musi (bo np. ma taką umowę z rodzicami w zamian za pomoc w kupnie mieszkania czy obietnicę spadku) czy tylko czuje się zobowiązana, choć realnych zobowiązań nie ma? Poza tym, czy bierzesz pod uwagę, że ona może zwyczajnie lubić tam jeździć i pracować? A tobie wciska kit, że ma zobowiązania?
          Zbyt mało wiesz na temat jej faktycznej sytuacji rodzinnej, by dało się ocenić, z czego wynika jej zachowanie i czy są realne szanse na jego zmianę. Dlatego to ty musisz sprawę postawić jasno, co będziesz tolerować, a czego absolutnie nie. Jeśli partnerce nie będzie to odpowiadało lub znów będzie ci składać obietnice bez pokrycia, ty już będziesz wiedział, co robić.
          • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 20:01
            Obecne ustalenia u nich są takie, że ona na pewno nie przejmuje gospodarstwa po rodzicach. Bo chce mieszkać w mieście plus gospodarstwo jest za małe, by je rozsądnie podzielić między dzieci.

            Nigdy nie wspominała, ze odpracowuje pomoc od rodziców. Zawsze mówiła o wdzięczności i że nie chce przeciążenia pracą w gospodarstwie reszty członków rodziny.
            • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 12:48
              Ale ona może pracować w pełnym wymiarze i do tego robić w gospodarstwie prawie 1/3 miesiąca? Jak pisałeś, że pojechała na 9 dni. Ehh wygląda jak DDA.
              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 13:04
                Tak, pracuje 7:30 - 15:30 zdalnie. A potem już w polu.
                • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:47
                  To strasznie duzo pracy.

                  Takze zwróciłabym uwagę, ze jesli mieszka u niej brat (w czasie studiow - oraz ile bedzie mieszkał po studiach?), to jej mieszkanie nie jest całkowicie jej własnością. Tzn formalnie może byc, ale faktycznie ona nim nie dysponuje. Poza tym rodzina wiele oszczędza nie płacąc studentowi za akademik, wiec troche kwestionuje ile ona jest rodzinie dluzna.

                  A propos - brat tez tam jeździ tak często by pracować - szczególnie poza sesjami i latem?

                  Oraz - czy starsza siostra ma jakies prospekty na utrzymanie sie bez gospodarstwa? Czy jest uzalezniona finansowo od rodzicow?
                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 18:06
                    Brat jest licealistą jeszcze. Więc te oszczędności będą duże przez lata liceum i studiów.
                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 00:12
                      O kurcze....i nastolatek do wychowania? Co jeszcze? Co jeszcze ci rodzice mogliby zrobić by ta młodą kobietę uziemić?

                      Do autora - czy ta kobieta ma swoich znajomych? Jakieś bliskie koleżanki, z którymi może pogadać? Ludzi, którym ufa i polega? Kogos oprocz Ciebie w mieście gdzie mieszkacie?
                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 00:22
                        W zamian za przygarnięcie brata rodzice się dorzucili do kredytu. Ale z tego co wiem, to praca w polu już jest na zasadzie przysługi i troski etc.

                        Tak, ma kilka przyjaciółek (przelotnie poznałem dwie). Ale rzadko się z nimi widuje. Koleżanki mają w większości małe dzieci wiec nie były zbyt chętne do spotkań w trakcie lock-downu. Natomiast ostatnio coś nie mogły sie zgrać.
                        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:22
                          Ale z kumpelami to się można nawet zdzwonić. Tym bardziej jak mają małe dzieci.

                          A wiadomo jak długo ten chłopak ma z nią mieszkać w zamian za to dorzucenie się? Do końca nauki czy dalej?

                          Lumeria - ten chłopak to ją trochę wychowuje: jak on zaczął komentować jej znikanie u macareny na noc to je chciała ograniczyć, bo źle na niego wpływa.
                          • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 14:20
                            Telefonicznie często z nimi rozmawia.

                            Brat do momentu, aż będzie w stanie się jako tako samodzielnie utrzymać. Wybrał dobre studia wiec myślę, ze jest to horyzont 2-3 lat.

                            Ja mieszkam samemu w swoim mieszkaniu, więc ona będzie mogła się do mnie swobodnie wprowadzić.
                            • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 14:44
                              A to on nie jest licealistą?
                              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 14:48
                                Właśnie idzie na studia od października.
                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 15:41
                              eeeeemacarena napisał:

                              > Telefonicznie często z nimi rozmawia.
                              >
                              > Brat do momentu, aż będzie w stanie się jako tako samodzielnie utrzymać. Wybrał
                              > dobre studia wiec myślę, ze jest to horyzont 2-3 lat.


                              Zaraz, zaraz. Dwa dni mnie nie bylo, a juz tyle wpisow, ze nie nadazam :(

                              To jej mieszkanie ma byc dla brata na najblizsze lata ? I to nie beda 2-3 lata, skoro brat dopiero w tym roku zaczyna studiowac.


                              >
                              > Ja mieszkam samemu w swoim mieszkaniu, więc ona będzie mogła się do mnie swobod
                              > nie wprowadzić.



                              Rozmawialiscie o tym ? Ona to akceptuje ? Czy brat zajmujac mieszkanie przejmie rowniez jej obowiazki na wsi ? Czy ona wprowadzajac sie do ciebie (ewentualnie) bedzie oplacac swoje mieszkanie i utrzymywac brata, czy jednak zajma sie tym rodzice ?

                              Calkiem z boku - czy byla rozwazana kwestia podnajetego pracownika w gospodarstwie, czy to proste wyjscie nikomu nie przyszlo do glowy/zostalo uznane za nie do przyjecia ?

                              No i - czy zostaly zakreslone jakies ramy czasowe ? Powiedzmy, stanowcza decyzja (co do mieszkania, brata, pomocy itd) to na najblizsze lato i jesien, czy na dwa lata, czy rozwiazawane to bedzie "kiedys tam" bez konkretow ?
                              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:09
                                tt-tka napisała:

                                > eeeeemacarena napisał:
                                >
                                > > Telefonicznie często z nimi rozmawia.
                                > >
                                > > Brat do momentu, aż będzie w stanie się jako tako samodzielnie utrzymać.
                                > Wybrał
                                > > dobre studia wiec myślę, ze jest to horyzont 2-3 lat.
                                >
                                >
                                > Zaraz, zaraz. Dwa dni mnie nie bylo, a juz tyle wpisow, ze nie nadazam :(
                                >
                                > To jej mieszkanie ma byc dla brata na najblizsze lata ? I to nie beda 2-3 lata,
                                > skoro brat dopiero w tym roku zaczyna studiowac.

                                Brat poszedł na informatykę wiec zakładam, że dość szybko zacznie rozsądnie zarabiać (przynajmniej ja zacząłem 😉 ).
                                > > Ja mieszkam samemu w swoim mieszkaniu, więc ona będzie mogła się do mnie
                                > swobod
                                > > nie wprowadzić.
                                >
                                >
                                >
                                > Rozmawialiscie o tym ? Ona to akceptuje ? Czy brat zajmujac mieszkanie przejmi
                                > e rowniez jej obowiazki na wsi ? Czy ona wprowadzajac sie do ciebie (ewentualni
                                > e) bedzie oplacac swoje mieszkanie i utrzymywac brata, czy jednak zajma sie tym
                                > rodzice ?


                                Brat pomaga na wsi tez, chociaż ostatnio coraz mniej. Gdyby ona się wyprowadziła, to pewnie wynajęliby jej pokój i byłby z tego dodatkowy dochód.

                                > Calkiem z boku - czy byla rozwazana kwestia podnajetego pracownika w gospodarst
                                > wie, czy to proste wyjscie nikomu nie przyszlo do glowy/zostalo uznane za nie d
                                > o przyjecia ?


                                Sugerowałem to wielokrotnie, ale dostałem info, ze ich na robotnika nie stać, bo gospodarstwo jest za małe.

                                > No i - czy zostaly zakreslone jakies ramy czasowe ? Powiedzmy, stanowcza decyzj
                                > a (co do mieszkania, brata, pomocy itd) to na najblizsze lato i jesien, czy na
                                > dwa lata, czy rozwiazawane to bedzie "kiedys tam" bez konkretow ?
                                >
                                Sztywnych ram czasowych nie ma niestety. Założenie jest, ze póki brat się nie usamodzielni.
                                • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:37
                                  eeeeemacarena napisał:


                                  > Brat pomaga na wsi tez, chociaż ostatnio coraz mniej. Gdyby ona się wyprowadził
                                  > a, to pewnie wynajęliby jej pokój i byłby z tego dodatkowy dochód.

                                  Tak przypuszczasz czy zostalo to ustalone ? Przez kogo ?
                                  Delikatny temat, bo poki nie macie wspolnego gospodarstwa, to w zasadzie nie powinno cie obchodzic, kto bedzie utrzymywac jej brata na studiach, ale ciekawi mnie, czy to jej slowa, czy twoj domysl.


                                  > Sugerowałem to wielokrotnie, ale dostałem info, ze ich na robotnika nie stać, b
                                  > o gospodarstwo jest za małe.

                                  Mialam na mysli wklad finansowy dziewczyny ... kto powiedzial, ze ona musi swiadczyc osobista robocizna ? Zamiast tam zasuwac (skoro juz sie poczuwa) zaplacic komus, kto bedzie zasuwal za nia - przypuszczam, ze jej praca jest oplacana wyzej godzinowo niz poldniowka czy cwiercdniowka robotnicy rolnej.



                                  > >
                                  > Sztywnych ram czasowych nie ma niestety. Założenie jest, ze póki brat się nie u
                                  > samodzielni.

                                  Jestes gotow czekac te dwa-trzy lata ? uzgodniliscie to czy ona zalozyla bez konsultacji z toba ?
                                  • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:46
                                    tt-tka napisała:

                                    > eeeeemacarena napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Brat pomaga na wsi tez, chociaż ostatnio coraz mniej. Gdyby ona się wypro
                                    > wadził
                                    > > a, to pewnie wynajęliby jej pokój i byłby z tego dodatkowy dochód.
                                    >
                                    > Tak przypuszczasz czy zostalo to ustalone ? Przez kogo ?
                                    > Delikatny temat, bo poki nie macie wspolnego gospodarstwa, to w zasadzie nie po
                                    > winno cie obchodzic, kto bedzie utrzymywac jej brata na studiach, ale ciekawi m
                                    > nie, czy to jej slowa, czy twoj domysl.

                                    Kiedyś sama wspomniała o takim rozwiązaniu.


                                    > > Sugerowałem to wielokrotnie, ale dostałem info, ze ich na robotnika nie s
                                    > tać, b
                                    > > o gospodarstwo jest za małe.
                                    >
                                    > Mialam na mysli wklad finansowy dziewczyny ... kto powiedzial, ze ona musi swia
                                    > dczyc osobista robocizna ? Zamiast tam zasuwac (skoro juz sie poczuwa) zaplacic
                                    > komus, kto bedzie zasuwal za nia - przypuszczam, ze jej praca jest oplacana wy
                                    > zej godzinowo niz poldniowka czy cwiercdniowka robotnicy rolnej.

                                    Myślę, że szkoda jej kasy. Nie zarabia jakoś strasznie dużo (ale powyżej średniej regionalnej), a ma wydatki w postaci kredytu plus wykończenia mieszkania. Dość mocno ogranicza swoje wydatki.

                                    > Jestes gotow czekac te dwa-trzy lata ? uzgodniliscie to czy ona zalozyla bez ko
                                    > nsultacji z toba ?
                                    >

                                    Taki był plan rodzinny jeszcze przed tym, jak ja się pojawiłem. Co do mojego czekania - dla mnie to nie problem, bo mam sporo większe/lepsze mieszkanie wiec tylko jej przeprowadzka do mnie wchodzi w grę. A co ona będzie robić ze swoim mieszkaniem, to jej sprawa, jeśli będzie partycypować w kosztach życia.
                                    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:53
                                      raczej pytalam, czy jestes gotow czekac na jej wprowadzke do ciebie, nie na jej mieszkanie :)
                                      Juz teraz, po pol roku, doskwiera ci to, ze jestescie ze soba za malo, jak na twoje potrzeby i oczekiwania. Tak samo, lub gorzej, bedzie przez kolejnych pare lub kilka lat.

                                      I nie chodzi o to, zeby dziewczyne sklaniac do zmiany ustalen - ok, plan rodzinny od dawna, akceptowany przez nia - tylko o twoj zasob cierpliwosci.
                                      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 18:48
                                        eeeeemacarena napisał:

                                        > Akcja ratunkowa jest pewna niestety. Kiedyś mieliśmy poważną rozmową na
                                        > temat jej zachowania w innej sferze. Jej reakcja to był silny płacz, że ona nie
                                        > chciała. Więc w sumie, aż się boję jej reakcji na ewentualne zerwanie.

                                        Napisane po 5 mies znajomości. I tak ludzie przeżyją cale życie - on coś powie, ona poplącze, temat zamknięty.
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:15
                                tt-tka napisała:

                                > Rozmawialiscie o tym ? Ona to akceptuje ? Czy brat zajmujac mieszkanie przejmi
                                > e rowniez jej obowiazki na wsi ? Czy ona wprowadzajac sie do ciebie (ewentualni
                                > e) bedzie oplacac swoje mieszkanie i utrzymywac brata, czy jednak zajma sie tym
                                > rodzice ?

                                Nie bardzo widzę, jak studiujący pełnoczasowo w mieście miałby spędzać jeden tydzień (lub więcej) w każdym miesiącu na wsi pracując w gospodarstwie rodziców. Chyba, że studia zaoczne, ale wtedy mógłby chłopak wrócić do rodziców, a nie mieszkać z siostrą w mieście. Więc studia chyba jednak dzienne, a to wyklucza regularną robotę w gospodarstwie.
                                • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:28
                                  enith napisała:


                                  > Nie bardzo widzę, jak studiujący pełnoczasowo w mieście miałby spędzać jeden ty
                                  > dzień (lub więcej) w każdym miesiącu na wsi pracując w gospodarstwie rodziców.

                                  No, ale to nie nasz problem, prawda ? Niech spedza kazdy weekend zamiast tygodnia jednorazowo, na przyklad.
                                  Niech spedza miesiac wakacji. Niech rozwazy (i zakomunikuje siostrze), czy ta pomoc jest rzeczywiscie niezbedna w takim wymiarze, w jakim jest swiadczona. Zwlaszcza ze brat ostatnio swoja pomoc ograniczyl.


                                  > Chyba, że studia zaoczne, ale wtedy mógłby chłopak wrócić do rodziców, a nie mi
                                  > eszkać z siostrą w mieście. Więc studia chyba jednak dzienne, a to wyklucza reg
                                  > ularną robotę w gospodarstwie.

                                  Alez, alez. Ona tez nie pracuje regularnie, dzien w dzien przez 30 dni w miesiacu.
                                  Jedna siostra sie urwala, brat ograniczyl swoj wklad roboczy, a jednak jakos sie kreci.

                                  Nie wiem, czy w rezultacie wklad finansowy na sezonowego/dorywczego pracownika (ze strony dziewczyny lub wszystkich dzieci, bo rodzice to juz wiemy, ze nie chca) nie bylby rozwiazaniem bardziej ekonomicznym. Tydzien miesiecznie od 16.00 ? Nie powinno kosztowac majatku.

                                  Co ona w ogole tam robi, co sie kryje pod tym enigmatycznym "pomaga" ? Znie i kosi, plewi, obrzadza inwentarz ? Orze, nawozi ? Co jest w tym gospodarstwie ? Autorze, pytales o to ?
                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:48
                                    Eeee tam. Wszystko to są jałowe rozważania, bo cała ta przeprowadzka do macareny jest palcem po wodzie pisana. Pani ograniczyła randki z panem, bo dzidziuś - braciszek się denerwował, gdy go samego w domu zostawiała. Już widzę, jak ona na stałe przeprowadza się do partnera, a brata zostawia samego w swojej chacie, skoro z głupimi randkami był taaaaaki problem. Poza tym nie po to rodzice podrzucili jej brata, żeby ona teraz zostawiła go tam, by mieszkał w jej mieszkaniu z kimś obcym.
                                    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:57
                                      enith napisała:

                                      > Eeee tam. Wszystko to są jałowe rozważania, bo cała ta przeprowadzka do macaren
                                      > y jest palcem po wodzie pisana. Pani ograniczyła randki z panem, bo dzidziuś -
                                      > braciszek się denerwował, gdy go samego w domu zostawiała. Już widzę, jak ona n
                                      > a stałe przeprowadza się do partnera, a brata zostawia samego w swojej chacie,
                                      > skoro z głupimi randkami był taaaaaki problem. Poza tym nie po to rodzice podrz
                                      > ucili jej brata, żeby ona teraz zostawiła go tam, by mieszkał w jej mieszkaniu
                                      > z kimś obcym.

                                      Dzidzius braciszek moze zmienic zdanie, gdy sam zacznie sie z kims spotykac. Wtedy wolna chata bedzie mu raczej na reke.
                                      No chyba ze misja pilnowania siostry jest i bedzie wazniejsza niz jego wlasne zycie intymne...

                                      Ogolnie masz racje, nie bardzo wierze ani w przeprowadzke w jakims dajacym sie przewidziec czasie, ani nawet w czestsze spotkania. Wyglada na to, ze tylko jednej stronie na tym zalezy :(
                                      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 17:09
                                        tt-tka napisała:

                                        > Ogolnie masz racje, nie bardzo wierze ani w przeprowadzke w jakims dajacym sie
                                        > przewidziec czasie, ani nawet w czestsze spotkania. Wyglada na to, ze tylko jednej
                                        > stronie na tym zalezy :(

                                        E, nie wiadomo. Na razie dziewczyna powiedziała rodzinie, że nie będzie już tak często przyjeżdżać, bo jej to dezorganizuje życie. Od czegoś trzeba zacząć. Z uwikłania nie wychodzi się jednym wielkim susem - na początku nawet nie wiadomo za bardzo, co i jak zrobić. Ona zrobiła na początek to, co mogła - i dobrze.

                                        Teraz się okaże, czy utrzyma tę decyzję, czy jednak pobiegnie z podkulonym ogonem, jak tylko rodzina strzeli focha.
                                        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 18:54
                                          ola_dom napisała:

                                          > Na razie dziewczyna powiedziała rodzinie, że nie będzie już tak
                                          > często przyjeżdżać, bo jej to dezorganizuje życie. Od czegoś trzeba zacząć. Z
                                          > uwikłania nie wychodzi się jednym wielkim susem - na początku nawet nie wiadomo
                                          > za bardzo, co i jak zrobić. Ona zrobiła na początek to, co mogła - i dobrze.

                                          Macarena nie wie, czy ta rozmowa się faktycznie odbyła, a jeśli tak, to jak przebiegała i co konkretnie partnerka rodzicom powiedziała. Bo domyślam się, że świadkiem tej rozmowy nie był, skoro nigdy jego noga nie postała w domu rodzinnym partnerki. Czy nastąpią jakieś pozytywne zmiany, a zwłaszcza czy są one trwałe, tylko czas pokaże. I trochę to niestety potrwa, bo partnerka może ograniczyć wizyty w domu na kilka miesięcy, by uśpić obawy partnera, by potem, gdy już poczuje się w związku pewniej, wrócić do starych nawyków. Z takim scenariuszem niestety też się musi Macarena liczyć.
                                          A więc pozostaje cierpliwie czekać, obserwować, wyciągać wnioski i nie podejmować żadnych rewolucyjnych zmian życiowych, dopóki nie będzie się miało pewności, że zmiany u partnerki są trwałe i związek zmierza w dobrym kierunku.
                                          • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 19:39
                                            enith napisała:

                                            > A więc pozostaje cierpliwie czekać, obserwować, wyciągać wnioski
                                            > i nie podejmować żadnych rewolucyjnych zmian życiowych, dopóki
                                            > nie będzie się miało pewności, że zmiany u partnerki są trwałe
                                            > i związek zmierza w dobrym kierunku.

                                            Otóż to. O to mi chodziło, a nie o to, żeby od razu skreślać dziewczynę, bo ma niefortunną sytuację rodzinną, z którą nie za dobrze sobie radzi.
                                            Jeśli będzie chciała sobie poradzić i coś zmienić - to rokuje.
                                            Jak będzie płakać, ale też przyjmować do wiadomości, że trzeba coś zmienić - można się zastanowić.
                                            Jak będzie tylko płakać, zwłaszcza po to, żeby zakończyć niewygodny temat - nie ma co tracić czasu.
                                            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 15.07.20, 09:21
                                              Mniej więcej taki jest pomysł. Moje zdanie na temat spędzania 1/3 miesiąc u rodziców zna. Rozmawiała z mamą o zmniejszeniu częstotliwości i długości wyjazdów. Jeśli dotrzyma słowa, to jest o czym dalej myśleć. Jeśli nie, to pewnie na jesieni trzeba będzie zarządzić ewakuację dla własnego dobra.
                                              Szkoda mi jej, bo ogólnie to świetna dziewczyna, ale strasznie pogubiona w obszarze swoich relacji rodzinnych.
                                              • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 15.07.20, 09:54
                                                Fajnie, że postanowiłeś podpytać o tę sytuację i że się nie ewakuujesz od razu ale dajesz jej szansę.
                                              • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 15.07.20, 18:15
                                                mysle ze przede wszystkim dla dobra tej dziewczyny, nie jestes nawet narzeczonym, paromiesieczna sympatia, a juz chcesz ukladac jej zycie rodzinne, erotyczne, gdzie ma mieszkac i z kim i wyznaczac slowa do dotrzymania, oferujac co najwyzej wymuszany seks i wlasne fochy.
                                                Dziewczyna ma jeszcze szanse spotkac kogos o podobnych wartosciach i stworzyc harmonijny zwiazek. Niestety dla dobrego zwiazku trzeba miec albo podobny pakiet wartosci,albo podobny pakiet ich braku, wyscie sie calkowicie rozmineli w tej kwestii.
                                                • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 14:13
                                                  anula - jak na razie to nie widze ingerencji, tylko kwestionowanie zachowania pani.

                                                  Poza tym to nie jest *jej* zycie erotyczne, skoro bierze w nim udzial partner. To *ich* pozycie seksualne, na ktore *jej* decyzje wplywaja (oziębłość/strach, brak wizyty u ginekologa, nieadekwatna antykoncepcja). Podobnie z innymi sferami. Na razie sa *jej* i *jego* - lecz jesli zdecyduja sie na zwiazek, to to beda *ich wspolne* sprawy - finanse, mieszkanie, wyjazdy do rodziny i wiele innych.

                                                  I to nie on "wyznaczyl jej slowa do dotrzymania" tylko razem ustalili, po czym ona zlamala wspolne ustalenia. Miala szanse sie nie zgodzic.
                                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 16:30
                                                    no niestety kobitka latwo sie dala omotac,ale moze jeszcze przejrzy na oczy. Nie ma sensu mordowac czlowieka czyms co wspolne nie jest i nie bedzie, moze byc co najwyzej wymuszone i wymeczone.
                                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 16:39
                                                    Hmm... sądziłam, że ona chce w tym związku być. Tak przynajmniej deklaruje. Nie widzę, żeby partner siłą ją w tej relacji trzymał, wręcz przeciwnie, wygląda na to, że to ona jest stroną, której bardziej zależy, a on się waha. A ponieważ wychodzi na to, że nie ma tłumu potencjalnych adoratorów na miejsce macareny, a pani stuknęła trzydziestka, to trzyma się macareny pazurami i zgadza na rzeczy, na które nie ma ochoty. Ale w dalszym ciągu to jest jej decyzja, na co się zgadzać, a na co nie. Ona może się z tego związku wypisać natychmiastowo. Nie robi tego? No to najwyraźniej ma z niego jakieś korzyści. Może właśnie okazję do założenia rodziny, zanim będzie za późno.
                                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 17:28
                                                    i predej czy pozniej taki zgadzanie sie na rzeczy na ktore nie ma sie ochoty wyjdzie bokiem i jej i jemu.
                                                    Desperacja zawsze zle sie konczy.Rozbieznosc w podstawowych zasadach rowniez.
                                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 17:55
                                                    Zgadzam się. No, ale co sugerujesz, by robić w tej sytuacji? On powinien ją rzucić? Czy powinien czekać, aż ona rzuci jego? Ani on, ani ona rozstania przecież nie chcą. On twierdzi, że nie chce laski skreślać już na samym wstępie i widzi w niej potencjał, ona twierdzi, że wreszcie znalazła sensownego faceta. Więc oboje, przynajmniej na chwilę obecną, widzą korzyści z pozostawania w związku pomimo wątpliwości i różnych niedogodności. Widać ich to nie odstrasza.
                                                  • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 19:20
                                                    enith napisała:

                                                    > Zgadzam się. No, ale co sugerujesz, by robić w tej sytuacji?

                                                    Prawdopodobnie - oboje powinni poczekać na swój ideał i drugą połówkę jabłka :>
                                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 19:32
                                                    jak dla mnie nikt nikogo nie powienien rzucac, po prostu przyznac sie uczciwie przed samym soba i partnerem ze to nie to i ze dosc szkod juz sie narobilo, ze sa za bardzo z innej bajki. Roznic sie mozna w szczegolach a nie podstawach. ludzie przed i kolo 30-tki tak sie desperacko przyklejaja do kogos zupelnie niepasujacego, jakby na nim swiat sie konczyl. Na co on widzi potencjal? Na to ze przymusi dziewczyne do mieszkania z nim, tak ja przymusil do seksu?Laska sie bedzie z tym meczyc ale zamieszka bo takie sa wymagania.
                                                    Jemu bedzie zdecydowanie lepiej z osoba oderwana od rodziny, ktora jutro stanie z walizka przed jego drzwiami i wskoczy do lozka z pelnym wachlarzem uslug i umiejetnosci, a jej z czlowiekiem ktory ma bardziej tradycyjne poglady na zycie, malzenstwo.
                                                    Inaczej poszarpia sie tak z 5- 10- 15 lat i przejda na forum dla rozwodnikow, w miedzyczasie wyprodukujac kilkoro dzieci ktore przejma ich poszarpany spadek na swoje zycie.
                                                  • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 20:13
                                                    anula36 napisała:

                                                    > Jemu bedzie zdecydowanie lepiej z osoba oderwana od rodziny, ktora jutro
                                                    > stanie z walizka przed jego drzwiami i wskoczy do lozka z pelnym wachlarzem
                                                    > uslug i umiejetnosci, a jej z czlowiekiem ktory ma bardziej tradycyjne poglady
                                                    > na zycie, malzenstwo.

                                                    Tja... bo teraz pod przymusem są ze sobą.
                                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 21:38
                                                    Gbyby byli sobie wciskani pod przymusem pewnie szybko by zobaczyli co jest grane i zwiali
                                                    Miks fascynacji, desperacji, seksu, ambicji trzyma znacznie mocniej,
                                                  • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 21:47
                                                    anula36 napisała:

                                                    > Miks fascynacji, desperacji, seksu, ambicji trzyma znacznie mocniej,

                                                    Co komu potrzebne.
                                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 22:50
                                                    rozne rzeczy podniecaja, pytanie czy uszczesliwiaja?
                                                  • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:08
                                                    anula36 napisała:

                                                    > jak dla mnie nikt nikogo nie powienien rzucac, po prostu przyznac sie uczciwie
                                                    > przed samym soba i partnerem ze to nie to i ze dosc szkod juz sie narobilo, ze
                                                    > sa za bardzo z innej bajki. Roznic sie mozna w szczegolach a nie podstawach. l
                                                    > udzie przed i kolo 30-tki tak sie desperacko przyklejaja do kogos zupelnie niep
                                                    > asujacego, jakby na nim swiat sie konczyl. Na co on widzi potencjal? Na to ze p
                                                    > rzymusi dziewczyne do mieszkania z nim, tak ja przymusil do seksu?Laska sie bed
                                                    > zie z tym meczyc ale zamieszka bo takie sa wymagania.
                                                    > Jemu bedzie zdecydowanie lepiej z osoba oderwana od rodziny, ktora jutro stanie
                                                    > z walizka przed jego drzwiami i wskoczy do lozka z pelnym wachlarzem uslug i u
                                                    > miejetnosci, a jej z czlowiekiem ktory ma bardziej tradycyjne poglady na zycie,
                                                    > malzenstwo.
                                                    > Inaczej poszarpia sie tak z 5- 10- 15 lat i przejda na forum dla rozwodnikow,
                                                    > w miedzyczasie wyprodukujac kilkoro dzieci ktore przejma ich poszarpany spade
                                                    > k na swoje zycie.


                                                    👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻
                                                    Tylko facet jest mało dojrzały stawia warunki wymusza i chce ja uklepać/wymodelować jak lalkę jak jemu pasuje.
                                                    A ona jest między młotem a kowadłem.
                                                    I zaraz będzie się czuła przytłoczona cała sytuacja.
          • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 21:14
            Dlatego to ty musisz sprawę postawić jasno, co będziesz tolerować, a czego absolutnie nie. Jeśli partnerce nie będzie to odpowiadało lub znów będzie ci składać obietnice bez pokrycia, ty już będziesz wiedział, co robić.

            Tak tak pan i władca powiedział i pani ma się dostosować.

            Pamietajmy ze znamy tylko jedna stronę a druga nie ma szans się bronić.
            • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 23:33
              3-mamuska napisała:

              > Pamietajmy ze znamy tylko jedna stronę a druga nie ma szans się bronić.

              Nie ma przed czym się bronić, bo nikt drugiej strony nie oskarża.
              • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 23:47
                ola_dom napisała:

                > 3-mamuska napisała:
                >
                > > Pamietajmy ze znamy tylko jedna stronę a druga nie ma szans się bronić.
                >
                > Nie ma przed czym się bronić, bo nikt drugiej strony nie oskarża.
                >
                >


                Nie? Wywleka życie intymne, pozawala zaglądać w majtki swojej partnerki ,pisze o jej rodzinie.
                Obrzydliwe jest co facet robi.
                Tylko dlatego ze chciał seksu a ona śmiała pojechać do rodzinki.🤦‍♀️
                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:25
                  Mamuśka wiesz, że jesteś na forum życie rodzinne i tutaj ludzie piszą o swoich rodzinach? To dlaczego tylko ten autor jest według Ciebie obrzydliwy?
                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:28
                    A i jeszcze dodam, że wiele autorek wątków pisze o swoim życiu seksualnym z partnerem mężem - jakie kiedyś było i jakie jest teraz. Często jest to taka sytuacja, że go już nie ma. To też jest według Ciebie obrzydliwe? I jakoś w takich wątkach nie komentujesz, że to takie obrzydliwe wywlekanie takich informacji.
                    • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:39
                      eriu napisała:

                      > A i jeszcze dodam, że wiele autorek wątków pisze o swoim życiu seksualnym
                      > z partnerem mężem - jakie kiedyś było i jakie jest teraz. Często jest to taka
                      > sytuacja, że go już nie ma.

                      Co gorsza - przeważnie na forum pisze tylko jedna strona, a druga jest obsmarowywana! Nie do pomyślenia!
                      • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 10:38
                        Normalnie Sodoma i Gomora się tu na forum wyprawia 😉
                    • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 13:58
                      eriu napisała:

                      > A i jeszcze dodam, że wiele autorek wątków pisze o swoim życiu seksualnym z par
                      > tnerem mężem - jakie kiedyś było i jakie jest teraz. Często jest to taka sytuac
                      > ja, że go już nie ma. To też jest według Ciebie obrzydliwe? I jakoś w takich wą
                      > tkach nie komentujesz, że to takie obrzydliwe wywlekanie takich informacji.
                      >
                      Z mężem się ma chociaż wspólnotę małżeńską prawa i obowiązki.
                      Facet wywleka nie dość ze życie intymne ledwo znanej mu kobiety jej rodzine i „ilu” partnerów miała jej siostra.
                      A wy mu radością radzicie jak ma nią kierować.
                      Jakie żądania i warunki jej stawiać.
                      Chore.
                      Mam nadzieje ze dziewczyna trafi na ten wątek i kopnie pana w dupę.
                      Wychodzi brak lojalności ,szacunku.
                      Ale pan i władca wysyła ja do lekarza i zabrania jeździć do rodziny, bo akurat miała dni płodne i se pojechała. 🤦‍♀️
                      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:07
                        Gdzie pan moze sie zwrocic po porade? Gdzie uzyskac rozne punkty widzenia, wglad na rozne opcje?

                        Anonimowosc jest zachowana.

                        Jesli facet jest takim opresorem i takim "panem i wladca" i "wysyla" kobiete do lekarza i na terapie DDA - to masz racje, jesli kobiecie taka ingerencja przeszkadza, to powinna sie ewakuowac.
                      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:10
                        3-mamuska napisała:

                        > Facet wywleka nie dość ze życie intymne ledwo znanej mu kobiety jej rodzine i „
                        > ilu” partnerów miała jej siostra.
                        > Wychodzi brak lojalności ,szacunku.

                        Tak, tak - z danymi, zdjęciami i adresami. Wszystko napisał czarno na białym. Wstrząsające!
      • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 09:34
        Nie zgadzam się z Tobą. Czym innym jest pomoc okazjonalna a czym innym regularne zrzucanie odpowiedzialności za prowadzenie gospodarstwa na osobę, która nie mieszka w domu rodzinnym, mieszka w ogóle w innym miejscu i ma swoją pracę. To jest nie fair w stosunku do tego dorosłego dziecka. Matka i siostra powinny tak się zorganizować żeby bez jej pomocy być w stanie sobie radzić. A jak trzeba to się pozbyć ojca alkoholika. To jest ich wybór, że utrzymują w domu osobę z problemem alkoholowym i tym samym pozwalają jej trwać w nałogu. A wzywanie na pomoc dziewczyny autora bo ojciec chleje i nie ma pomocy w gospodarstwie to jest współuzależnienie i krycie oraz ochrona alkoholika i odbywa się kosztem życia dziewczyny autora.
        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 17:34
          Póki co kobieta jeździ tam z własnej woli. I to jest jej wybór, który należy uszanować. Nie jest zresztą wykluczone, że ona ma realne zobowiązania w tym gospodarstwie. Rodzice pomagają kupić mieszkanie, wzamian dziecko pomaga w gospodarstwie przez tydzień w skali miesiąca. Mogło tak być?

          Ja polecam autorowi wątku nie wtrącać się w ogóle w stosunki na linii partnerka - dom rodzinny. Z prostego powodu: nie do niego należy ocena tego, jak ona sobie je układa. On ma sprawę postawić jasno od SWOJEJ strony: "Nie podoba mi się twoje zaangażowanie w gospodarstwo rodziców, nie podoba mi się, że jednostronnie zrywasz nasze wspólne ustalenia. Nie obchodzi mnie, jak sprawę załatwisz z rodzicami, ale masz ją załatwić, jeśli, jak deklarujesz, zależy ci na naszym związku". I zostawić pole do popisu partnerce. Niech ona sie wykaże. Niech udowodni, że traktuje swoje obietnice i partnera poważnie. Jeśli tego nie zrobi, będzie wiadomo, że nie ma co tego dalej ciągnąć.
          • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 18:28
            >Rodzice pomagają kupić mieszkanie, wzamian dziecko pomaga w gospodarstwie przez tydzień w skali miesiąca. Mogło tak być?

            Wtedy partnerka mialaby obowiazek poinformowac autora, ze odpracowuje dlug, a w bardziej zaangazowanym zwiazku - na jakich zasadach (jak czesto, jak dlugo to potrwa). Jesli dlug jest, lecz zasad splaty nie ma, albo nie sa okreslone - to bedzie problem. Takze wtedy partnerka nie powinna obiecywac, ze bedzie jezdzila rzadziej jesli ma obligacje do wypełnienia.

            >nie do niego należy ocena tego, jak ona sobie je układa

            Wtrącać sie nie powinien, ale wybadać i ocenić - jak najbardziej. I wyciągnąć wnioski czy z tym chce żyć.
            • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:49
              lumeria napisała:

              > >Rodzice pomagają kupić mieszkanie, wzamian dziecko pomaga w gospodarstwie
              > przez tydzień w skali miesiąca. Mogło tak być?
              >
              > Wtedy partnerka mialaby obowiazek poinformowac autora, ze odpracowuje dlug, a w
              > bardziej zaangazowanym zwiazku - na jakich zasadach (jak czesto, jak dlugo to
              > potrwa). Jesli dlug jest, lecz zasad splaty nie ma, albo nie sa okreslone - to
              > bedzie problem. Takze wtedy partnerka nie powinna obiecywac, ze bedzie jezdzi
              > la rzadziej jesli ma obligacje do wypełnienia.
              >
              > >nie do niego należy ocena tego, jak ona sobie je układa
              >
              > Wtrącać sie nie powinien, ale wybadać i ocenić - jak najbardziej. I wyciągnąć
              > wnioski czy z tym chce żyć.

              Ocenić? Mąż tez ci oceny wystawia?




              Nie ma takiego obowiązku informować go ,a może ona nie dopracowuje długu, a czuje ze ma moralny obowiązek pomoc rodzinie jak i rodzina pomogła jej?
              • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 01:11
                >> Wtrącać sie nie powinien, ale wybadać i ocenić - jak najbardziej. I wyciągnąć
                >> wnioski czy z tym chce żyć.

                >Ocenić? Mąż tez ci oceny wystawia?

                Nie oceniasz zachowan, przyzwyczajen, wartosci innych ludzi? Nie decydujesz czy tobie odpowiadaja i chcesz je miec w swoim życiu?

                Autor sam musi podjac te decyzje.

                Ja np. chetnie zgodzilabym sie na zwiazek z kims, kto pomaga w gospodarstwie, albo jest rolnikiem. Jesli sytuacja bylaby czysta. Jasno okreslone warunki i oczekiwania. Jesli jezdzilby czy pracowalby tam z checia i przyjemnoscia. Jesli by tam panowała mila atmosfera. Wręcz sama chciałabym w tym uczestniczyć.

                Takze oczekiwalabym, ze jesli obieca, to nie przemieni sie to w cos innego (naruszajacego ustalenia) bez poważnego powodu. Jesli nie moze obiecać, to nie powinien tego robić.

                Podobnie z dotarciem w seksie - jesli zobaczylabym, ze czlowiek sie stara, slucha moich komunikatow zwrotnych (a ja jego), seks ze mna sprawia mu radosc, podchodzi do niego entuzjastycznie - to wtedy chętnie dopracowałabym co nam obojgu odpowiada.

                Ale tego nie da sie wymusić. Trzeba właśnie ocenić, czy jesteśmy kompatybilni czy nie.
          • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:46
            Nie podoba mi się twoje zaangażowanie w gospodarstwo rodziców, nie podoba mi się, że jednostronnie zrywasz nasze wspólne ustalenia. Nie obchodzi mnie, jak sprawę załatwisz z rodzicami, ale masz ją załatwić, jeśli, jak deklarujesz, zależy ci na naszym związku". I zostawić pole do popisu partnerce. Niech ona sie wykaże. Niech udowodni, że traktuje swoje obietnice i partnera poważnie. Jeśli tego nie zrobi, będzie wiadomo, że nie ma co tego dalej ciągnąć.


            Serio peron ci odjechał?

            Co on jest jej pan i władca nie obchodzi mnie jak to załatwisz ,masz być dostępna do seksu bo ja tak chce🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
            I to pisze kobieta?
            F.u.ck a jeśli ona musi odpracować pomoc w zakupie mieszkania ? Na to się godziła za nim go poznała a teraz po 6 miesiącach on stawia warunki?

            Ta ma mu oddać dziewictwo i UDOWADNIAĆ miłość bo masz robić jak jak chce. Obrzydliwe jest to co mu radzisz.

            Boże chroń mnie przed takimi ludźmi brrrr.
        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:41
          eriu napisała:

          > Nie zgadzam się z Tobą. Czym innym jest pomoc okazjonalna a czym innym regularn
          > e zrzucanie odpowiedzialności za prowadzenie gospodarstwa na osobę, która nie m
          > ieszka w domu rodzinnym, mieszka w ogóle w innym miejscu i ma swoją pracę. To j
          > est nie fair w stosunku do tego dorosłego dziecka. Matka i siostra powinny tak
          > się zorganizować żeby bez jej pomocy być w stanie sobie radzić. A jak trzeba to
          > się pozbyć ojca alkoholika. To jest ich wybór, że utrzymują w domu osobę z pro
          > blemem alkoholowym i tym samym pozwalają jej trwać w nałogu. A wzywanie na pomo
          > c dziewczyny autora bo ojciec chleje i nie ma pomocy w gospodarstwie to jest ws
          > półuzależnienie i krycie oraz ochrona alkoholika i odbywa się kosztem życia dzi
          > ewczyny autora.
          >

          Bzdury wypisujesz. Ma nie pomagać one maja sobie radzić same ale po śmierci wyciągnie rączkę po spadek?
          Nie wiemy jakie ustalenia ona ma z domem,
          Jeśli maja zapisana gospodarkę w darowiźnie czy tez w testamencie, to jako dzieci musza na równio pomagać ,a nie pani z miasta przyjedzie tylko majątek odebrać.

          Mam w rodzinie sytuacje gdzie 2 z 3 córek wyjechały do miasta założyły rodziny ,3 została założyła rodzine i mieszka w domu z matką i od 10 lat pracuje na roli z mężem i opiekuje się starzejącą matka i pozostała 2 zrzekła się domu i pola na jej rzecz. Właśnie dlatego ze nie chce pomagać. Bo maja prace dzieci męża i swoje życie w mieście.
          Wiec to ona byłby nie fair ze nie pomaga.

          Myślisz ze dostała kasę na mieszkanie na ładne oczy ?
          Może musi odpracować np. Sprzedaż upraw i z tego było na mieszkanie.
          • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:37
            Akurat Ty się mylisz i ewidentnie nie czytasz wątku. Dziewczyna nie odpracowuje dofinansowania mieszkania - za pomoc w kupnie mieszkanie mieszka z nią brat do usamodzielnienia się w czasie nauki w liceum i podczas studiów. I dziewczyna też nie dostanie nic z gospodarstwa, bo ono jest za małe żeby je dzielić między dzieci.

            Twojego pomijania wątku alkoholowego w rodzinie już nawet nie będę komentować.
            • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:41
              eriu napisała:

              > Akurat Ty się mylisz i ewidentnie nie czytasz wątku. Dziewczyna nie odpracowuje
              > dofinansowania mieszkania

              Założę się o dużo, że dziewczyna w ogóle nie odpracowuje niczego realnego, tylko współuzależnienie tak ją wiąże z rodziną pochodzenia. To przecież bardzo typowy objaw.

              > Twojego pomijania wątku alkoholowego w rodzinie już nawet nie będę komentować.
              • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 10:36
                Też jestem tego zdania.
              • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:07
                Nie odpracuje realnie?
                Heheh rodzice dołożyli się do mieszkania i ona nie dopracowuje?
                Odchowali ,dali jeść i wykształcenie.
                Na roli normalka ze dzieci pomagają.

                Hello ,są rodzinom nic nie odpracowuje ale pomaga. Rodziny tak robią Bez dzielenia ty tle ,ja tyle. Zwłaszcza na wsiach niezależnie czy jest alkoholizm czy nie. Zostaje spadek po rodzicach. Dzieci po równo pracują i po robi się dzieła.

                Ale co tam wąskie specjalistki wiedza lepiej ze pani nie czuje swojego rodzaju przynależności do rodziny.

                Wy tez swoim rodzicom nie pomagacie. Od skończenia 18 lat macie ich w dupie.
                Pan ma rodzine przy dupie może iść kiedy chce, x razy w tygodniu na kawę. Ale pretensje ze ona jedzie x km i musi tam trochę pobyć. Bo nie opłaca się wracać. Dobrze ze jej w klatce nie zamknął.

                Ciekawe czy pan tez nigdy matce ojcu nie pomoże. Nawet nie teraz ,ale za trochę lat. Wyciągnie tylko raczki po pieniądze ze spadku bo mu się należą bez pomagania.
                • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:14
                  3-mamuska napisała:

                  > Wy tez swoim rodzicom nie pomagacie. Od skończenia 18 lat macie ich w dupie.

                  Nie bzdurz.
                  Przez lata utrzymywałam dom rodzinny. Od lat go współutrzymuję, choć dawno tam nie mieszkam i nie będę. Nie wiem, czy moja "pomoc" jest konieczna. Ale to robię.
                  Tak, jestem współuzależniona, choć nie było alkoholu ani roli do obrabiania.
                • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:16
                  3-mamuska napisała:

                  > Ciekawe czy pan tez nigdy matce ojcu nie pomoże. Nawet nie teraz ,ale za trochę lat.
                  > Wyciągnie tylko raczki po pieniądze ze spadku bo mu się należą bez pomagania.

                  Ja wiem, że trollom się nie odpisuje, ale niech będzie ostatni raz:
                  pan jest z zamożnej rodziny, więc niby jak i po co miałby pomagać rodzicom w utrzymaniu gospodarstwa domowego? "Bo tak"?
                  Głupiaś i czytać nie umiesz. Wnioskować też nie.
                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 16:05
                  Dziecko się nie prosi na świat. To sprawa rodziców żeby je nakarmić i ubrać. Wykształcenie jest w Polsce bezpłatne. Nie ma czegoś takiego jak wycena ile się rodzicom należy za powołanie dziecka na świat.

                  Powiem Ci, że się obśmiewać z Twojego wnioskowania na temat mojego życia ;)
                  • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 21:18
                    eriu napisała:

                    > Dziecko się nie prosi na świat. To sprawa rodziców żeby je nakarmić i ubrać. Wy
                    > kształcenie jest w Polsce bezpłatne. Nie ma czegoś takiego jak wycena ile się
                    > rodzicom należy za powołanie dziecka na świat.
                    >

                    O jejku dziecko się nie prosiło upss.🤣🤣🤣🤣
                    Są rodziny które sobie pomagają. Koniec kropka.
                    Bez analizy alkoholowych zawiłości.

                    Ta bezpłatne ile wydałaś na podręczniki przybory zeszyty dla dziecka? Ciuchy jedzenie i cała resztę na dodatkowe zajęcia? Mogła sobie tez sama na całość mieszkania zapracować.
                    Ile na dojazdy do szkoły dopłacali rodzice ze wsi?
                    Niektórzy się poczuwają w zamian za opiekę rodzicielska pomagają rodzicom.

                    Ty jak mniemam oddasz rodziców do domu starców jak będą starzy , bo ty się na świat nie prosiłaś. Nie umyjesz starej matce okien, czy nie zrobisz zakupów bo długów odpracować nie musisz. I nie masz żadnych zobowiązań wobec potrzebującej rodziny.
                    No cóż tylko współczuć rodzicom ze taka egoistkę wychowali.

                    > Powiem Ci, że się obśmiewać z Twojego wnioskowania na temat mojego życia ;)
                    >
                    Mnie śmieszy wasze podejście jak to facet ma jej smycz przykrócić i wasze wywody na temat współuzależniona dziewczyny ,której nawet nie znacie i nie wiece czemu to robi.
                    Tylko dlatego za bogaty paniczyk chciał pobzykać a mu dziewczyna na wies wyjechała. No jak śmiała rodzinie pomoc.


                    Mam rodzinę zreszta nie tylko jedna , na wsi bez żadnych spraw z alkoholem i cała 3 dorosłych dzieci pomagali dopóki rodzice trzymali gospodarkę.
                    Chłopaki budując domy, jeden drugiemu pomagał w pracach budowlanych. Ociec ,wujkowie którzy byli fachowcami w miastach jeździli podpiąć gaz/elektrykę. Tak działa rodzina dziś my pomagamy ,jutro oni nam.
                    Bo tak się na wsiach dzieci wychowywało.
                    Chłopaki jaki kilkulatki traktorem jeździli, jako nastolatkowie za kasę u sąsiadów pomagali.
                    A my z miasta jeździliśmy i pomagaliśmy przy żniwach.
                    Mój tato swojemu bratu na ojcowiźnie. Cały lipiec tam spędzaliśmy.
                    Moja matka swojemu bratu u jego teściów.
                    Zebrali truskawki ,tytoń, ziemniaki . Potem odstawiliśmy ziemniaki na zimę czy truskawki na dżemy ,ale reszta szła do skupu/sprzedaży.
                    Dzięki temu my mieliśmy owoce oni darmowych pracowników. Świetnie się przy tym bawiliśmy.
                    Na zakończenie było ognisko ,pieczone ziemniaczki. Granie na gitarze śpiewanie .Świetne mam wspomnienia z tamtego okresu.

                    Wiec mało wiesz a eksperta udajesz.

                    Po prostu rodzina. Niektórzy wychowani w miastach w bogatych domach pojęcia nie maja.
                    Choć teraz większość z tych rodzin nie ma już gospodarki, pare kur i pole obsiewa zboczem , ze tylko kombajn wjedzie i wywożą do skupu na pasze.
                    Wiec minimalne roboty do której wynajmują kogoś. Teraz oni maja firmy i prace w miastach.
                    Ale są rodziny które w dalszym ciągu maja gospodarkę i dorosłe dzieci pomagają.
                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 21:36
                      Jesli jest tak, ze rodzina i sama kobieta oczekuje, ze będzie im na gospodarce pomagala w zakresie 1/3 miesiąca większość miesięcy wiosenno-letnio-jesiennych przez nieokreslony okres to powinna to jasno przedstawić mężczyźnie.

                      Ona moze wlasciwie robic co chce - nie chce stosowac antykoncepcji - to nie. Nie czuje sie komfortowo z seksem - no to nie.

                      Teraz wlasciwie mezczyzna o tym wszystkim wie, i teraz jest - widziały gały co brały.

                      Albo chce z nia zyc taka jaka jest, albo nie.
                      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 21:58
                        I o tyle zgadzam sie z toba, ze narzucanie tej kobiecie co powinna robić przez partnera nie da nic dobrego.
                      • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 22:05
                        lumeria napisała:


                        > Ona moze wlasciwie robic co chce - nie chce stosowac antykoncepcji - to nie. N
                        > ie czuje sie komfortowo z seksem - no to nie.

                        Otóż to. Zamiast składać partnerowi obietnice bez pokrycia albo zgadzać się na coś, na co nie ma ochoty, pani w każdej chwili może się z tej relacji ewakuować. Ani ślubu, ani dzieci, ani kredytu we frankach państwo wszak nie mają. A pani, zamiast być z partnerem szczerą i opisać konkretnie, jak wyglądają jej zobowiązania rodzinne i jaki ma stosunek do seksu, kombinuje, jak się da, żeby tylko partner jej nie zostawił. I w efekcie niezadowoleni są wszyscy: ona, partner i jej rodzina. Gdyby pani na samym początku powiedziała jasno: "nie zgadzam się na seks, do domu jeżdżę co miesiąc na tydzień, spotykać będziemy się wtedy, gdy ja chcę i to nie podlega negocjacji", to pan szybciutko zwinąłby się ze związku lub wręcz żadnego związku by nie było. Ale nie, pani nie jest wobec partnera (i chyba samej siebie) szczera, obiecuje mu gruszki na wierzbie, łaskawie zgadza się na seks, który nie sprawia jej przyjemności. Kto jest za to JEJ zachowanie odpowiedzialny, partner czy jednak ona sama?
                        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 23:46
                          Ale pan się może zmyć z tego związku,skoro pani seksu za bardzo nie. Jeździ do rodziny to zamiast jej tu warunki stawiać namawiać do obietnic. Powinen zerwać i to szybko.
                          A nie dostaje kupę rad jak ja urobić by go słuchała.
                          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 23:56
                            Halo halo, pani NIKT nie zmusza ani do składania obietnic bez pokrycia, ani do niechcianego rozkładania przed panem nóg. Nie zdejmuj z mocno dorosłej, wykształconej kobiety odpowiedzialności za JEJ własne decyzje.
                    • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 08:13
                      Zobacz jakie masz podejście: według Ciebie dziecko odpracowuje poniesione nakłady przez rodziców na jego wychowanie. Nie zwracasz w ogóle uwagi na więzi rodzinne i poczucie bliskości, które według mnie wpływają na chęć pomocy w rodzinie.

                      A co ciekawe dziewczyna autora wspomina, że po ślubie ona nie będzie jeździć pomagać. Więc nagle przestanie być rodziną ze swoimi rodzicami i siostrą po ślubie? To się kupy nie trzyma.
                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 09:24
                        Jej zdaniem teraz jej najbliższą rodziną są rodzice i rodzeństwo więc im mocno pomaga. Po ślubie najbliższą rodziną będzie mąż i to on będzie miał priorytet.
                        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 13:54
                          eeeeemacarena napisał:

                          > Jej zdaniem teraz jej najbliższą rodziną są rodzice i rodzeństwo więc im mocno
                          > pomaga. Po ślubie najbliższą rodziną będzie mąż i to on będzie miał priorytet.


                          Bo bo tak jest jesteś obcym człowiekiem dla niej.
                          Możesz być dziś ,jutro nie. A rodzina jest z nią od 30 lat. Wiec zamiast ja przyciskać i nękać zrozum.
                          Jedz z nią ,pomóż zobaczysz jak to wyglada.
                          Tak by postąpił kochający facet ,który chce być z nią może stworzy rodzine dom dzieci w przyszłości ,a nie tylko wymagał i urabiał stawiał warunki.
                          • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 14:11
                            3-mamuska napisała:

                            > Bo bo tak jest jesteś obcym człowiekiem dla niej.
                            > Możesz być dziś ,jutro nie.
                            > facet ,który chce być z nią może stworzy rodzine dom
                            > dzieci w przyszłości ,a nie tylko wymagał i urabiał stawiał warunki.

                            Właśnie. Najpierw ślub, a dopiero potem sobie wymagaj, urabiaj i stawiaj warunki!
                            Bo poświęcony przez księdza i zaobrączkowany z automatu staje się bliską osobą. Wcześniej to zawsze "obcy człowiek".
                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 16:16
                              Tak, tak... "on sie na pewno zmieni po slubie".
                              Coz, przeważnie sie jednak nie zmienia i po slubie robi to samo, co przed slubem, niekiedy tylko bardziej.
                              Onej tez to dotyczy.
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 16:56
                                tt-tka napisała:

                                > Tak, tak... "on sie na pewno zmieni po slubie".
                                > Coz, przeważnie sie jednak nie zmienia i po slubie robi to samo, co przed slube
                                > m, niekiedy tylko bardziej.

                                A jak się nie podoba i się komuś poskarżysz, to usłyszysz "widziały gały, co brały".

                                Po to jest właśnie czas zapoznawania się i narzeczeństwa, żeby się bardzo dokładnie potencjalnemu przyszłemu małżonkowi przyjrzeć, a nie po ślubie płakać, że się zaobrączkowało obcego sobie człowieka.
                                • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 18:36
                                  Nie wzielo sie z nikad powiedzenie "jak siegal to przysiegal, jak dostal to przestal".
                        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 17:05
                          eeeeemacarena napisał:

                          > Jej zdaniem teraz jej najbliższą rodziną są rodzice i rodzeństwo więc im mocno
                          > pomaga. Po ślubie najbliższą rodziną będzie mąż i to on będzie miał priorytet.

                          Wierzysz w to? Bo ja ani trochę. Twoja miła buja cię, aż miło, żebyś się przypadkiem nie ewakuował. Składa mętne obietnice zmian kiedyś tam, w przyszłości, najlepiej po ślubie. A jak się z tych obietnic nie wywiąże, a sam wiesz, że ma taką brzydką tendencję, dla ciebie będzie za poźno, by cokolwiek z tym zrobić. Więc albo robicie z tym coś wspólnie teraz albo dziękujecie sobie za spędzony czas i każde idzie w swoją stronę. A opowiadanie bajeczek niech partnerka zostawi dla przyszłych dzieci.
                          • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 17:34
                            Niestety - tez uważam, ze pani klamie jak najeta, skladajac obietnice bez pokrycia. Może zresztą ona wierzy, ze tak będzie, jak ci obiecuje, ale imho nie zrobi nic, by to wdrozyc.

                            na początku watku uznałam, ze polroczna wasza znajomość to nie dość, by rzucac wszystko dla partnera, ale im więcej pisales, tym bardziej mi sie oglad zmienial :(

                            teraz sadze, ze ona tobie rzuca ochlapy, minimum tego, co potrzebne, bys nie odszedł, ale priorytetem sa i pozostaną rodzice i rodzeństwo. lacznie z ta siostra, która sie z gospodarskich "obowiazkow" wymiksowala i z bratem, który wlasnie sie wymiksowuje.
                      • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 14:03
                        eriu napisała:

                        > Zobacz jakie masz podejście: według Ciebie dziecko odpracowuje poniesione nakła
                        > dy przez rodziców na jego wychowanie. Nie zwracasz w ogóle uwagi na więzi rodzi
                        > nne i poczucie bliskości, które według mnie wpływają na chęć pomocy w rodzinie.
                        >
                        No ale o to chodzi ze rodzina sobie pomaga to ze względu na więź i miłość , to odpracowanie to skrót myślowy, bo przecież siostrze nie musi nic odpracowywać. Tak samo jak dorosłe dzieci pomagają rodzicom tak samo rodzice opiekują się dziećmi. ( często robiąc więcej niż to minimum dać jeść i ubrać). Stad ona chce i jeździ. Bo tak jest w rodzinie.


                        > A co ciekawe dziewczyna autora wspomina, że po ślubie ona nie będzie jeździć po
                        > magać. Więc nagle przestanie być rodziną ze swoimi rodzicami i siostrą po ślubi
                        > e? To się kupy nie trzyma.
                        >
                        >
                        Nie nie przestaje być rodziną i nie wiesz czy faktycznie przestanie jeździć, a może będzie jeździć z mężem. Tak jeździł mój brat ze swoją żona do niej na wieś pomagali oboje.
                        Poza tym jeśli otrzymała katolickie wychowanie to tak jest ze po ślubie mąż staje się rodzina i odchodzi się od rodziców. Ale oferuje opiekę na stare lata.
                        Oni są razem 6 miesięcy myślisz ze będzie się podporządkować facetowi którego ledwo zna?

                        I w rodzinie się zmienia, raz jedni pomagają potem drudzy. Proste dziwne ze tego nie pojmujecie.
                        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 17:21
                          3-mamuska napisała:

                          > Poza tym jeśli otrzymała katolickie wychowanie to tak jest ze po ślubie mąż sta
                          > je się rodzina i odchodzi się od rodziców.

                          Interesujące jest to jej "katolickie" wychowanie. Do dnia ślubu partner to obcy facet, ale lodzik, minetka i okazjonalny stosunek już są dla pani OK? Z obcym facetem? Pani "katolickość" jest jakoś dziwnie wybiórcza, stosowana tam, gdzie lasce pasuje, a nie stosowana tam, gdzie jej nie pasuje. Hipokryzją i manipulacją pani cuchnie na kilometr.
                          • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 19:45
                            enith napisała:

                            > Interesujące jest to jej "katolickie" wychowanie. Do dnia ślubu partner to obcy
                            > facet, ale lodzik, minetka i okazjonalny stosunek już są dla pani OK? Z obcym
                            > facetem? Pani "katolickość" jest jakoś dziwnie wybiórcza, stosowana tam, gdzie
                            > lasce pasuje, a nie stosowana tam, gdzie jej nie pasuje. Hipokryzją i manipulacją
                            > pani cuchnie na kilometr.

                            Ja nie byłabym taka kategoryczna w ocenach. Nie podejrzewam tu manipulacji - bo manipulację rozumiem jako świadome i celowe działanie według jakiegoś planu.

                            Ja to widzę tak:
                            dziewczyna ma głęboko wdrukowane katolickie wychowanie - co być może powoduje problem z seksem, na który czasem się godzi tylko dlatego, żeby nie stracić macareny. Ale świadomość, że to grzech + strach przed ciążą może fatalnie blokować w takich sytuacjach.
                            A że jednak czasem się godzi na seks - z "jednorazowego" współżycia można się skutecznie wyspowiadać. Z antykoncepcji hormonalnej - nie. I mogę się założyć, że to może być faktyczna przyczyna niechęci do stosowania stałej antykoncepcji.
                            Pozostaje kwestia jej faktycznego nastawienia do macareny i do związku. Wcale nie wykluczam, że naprawdę jest zakochana i zależy jej na nim i na związku, jednak uwikłania rodzinne i religijne powodują te wszystkie problemy.
                            Ale może być też tak, że - jak to zostało wcześniej napisane - bardziej zależy jej na statusie "bycia w związku", a na samym związku już mniej.
                            I jest jeszcze opcja, że dziewczyna postrzega związek jako jedyną możliwość wyrwania się z uwikłania rodzinnego - stąd słowa o tym, że po ślubie rodzina przestaje być tak ważna, a ważny staje się mąż.
                            No i oczywiście żadna z opcji nie wyklucza innej.

                            Ale mimo wszystko nie uważam jej za manipulantkę, tylko za kogoś, kim miotają sprzeczności i uwikłanie. I współuzależnienie, to przede wszystkim.
                            • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 20:38
                              Myślę, że kwestia moralności katolickiej jest tu bardzo istotna. Seks oralny ok, bo "nadal jest dziewicą", bo nie doszło do stosunku waginalnego. Unikanie stosunków waginalnych i komentarze młodszego dorosłego brata o spędzaniu czasu u mężczyzny, które mają wpływ na zachowanie 30-letniej kobiety - jak dla mnie to się składa w całość.
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 21:22
                                Mam podejrzenia, że katolickie wychowanie ma niewiele wspólnego z partnerki obecnym zachowaniem (co było tropem podrzuconym przez mamuśkę). Skąd to wiem? Bo Macarena pisał, że jak się jej nie chce, to partnerka rezygnuje z uczestnictwa we mszy świętej. Jako była głęboko wierząca i praktykująca katoliczka mogę was wszystkich zapewnić, że nie ma takiej możliwości, by prawdziwy katolik z lenistwa zrezygnował z uczestnictwa we mszy świętej. To grzech ciężki, śmiertelny, wymagający spowiedzi, by móc przyjąć komunię świętą, inaczej jest to świętokradztwo. Stąd wiem, że partnerka Macareny nie bierze swoich zobowiązań jako katoliczki zbyt poważnie. Świadczą o tym i to nieuczęszczanie na msze, i ten seks oralny, i te okazjonalne pełne stosunki seksualne. A skoro pani nie przejmuje się nauczeniem kościoła katolickiego w tych kwestiach, to nie można argumentować, że przejmuje się nim w innych, jak to pozostawanie pod skrzydłami i kuratelą rodziców aż do dnia ślubu. U niej nie wiara, a współuzależnienie wynikające z dorastania w domu z alkoholem, jest odpowiedzialne za jej uwiązanie tam. Dlatego uważam, że ten trop prowadzi na manowce.
                                • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 21:29
                                  enith napisała:

                                  > nie ma takiej możliwości, by prawdziwy katolik z lenistwa zrezygnował
                                  > z uczestnictwa we mszy świętej. To grzech ciężki, śmiertelny, wymagający
                                  > spowiedzi, by móc przyjąć komunię świętą, inaczej jest to świętokradztwo.

                                  Aż tak? Tego nie pamiętałam z religii.
                                  W takim razie faktycznie trop religijny może nie być słuszny, choć z drugiej strony hipokryzje i niespójności wszelkiego rodzaju są w tej religii tak powszechne, że jestem skłonna uwierzyć w każdą opcję.
                                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 11:10
                                  Tylko ja mówię o moralności a nie wierze. Są ciekawe artykuły mówiące o tym, że osoby wychowywane w środowiskach mocno religijnych mają potem problem z seksem. Na przykład po ślubie seks im się ciągle kojarzy z czymś brudnym i to mocno wpływa na ich życie seksualne.

                                  Także ona nie musi być wierząca żeby piętno wychowania miało na nią wpływ. Bo dla mnie to jest dziwne, że osoba, która uprawia seks oralny tak długo się powstrzymuje przed seksem waginalnym (do 30stki). To nie ma racjonalnego uzasadnienia. Na dodatek potem unika tych stosunków jak ognia. Do tego robi wszystko żeby nie rozwiązać problemów z seksem, które są. No dziwne to jest.
                                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 11:23
                                    No wiec wlasnie (to i do Oli, i do Eriu) - to unikanie seksu z zalozeniem niczym niepotwierdzonym, ze będzie lepiej, gdy ona będzie sobie mogla na ciaze pozwolić, gdy wpadka nie będzie katastrofa dla mnie swiadczy o tym, ze dziewczyna niczego ze sobą robic nie zamierza, a lekiem omnipotentnym ma być malzenstwo. Slub na zaleznosci w rodzinie, na strach przed ciaza, na brak checi do wspolzycia, na brak czasu, na ojca, na brata, na siostrę...
                                    • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 12:00
                                      Tt-ka Już kwestia małżeńska mi lata. Po prostu nie ma dobrego związku bez seksu. Jeszcze bym zrozumiała gdyby była chora i ciąża by zagrażała jej życiu a nie mogła stosować antykoncepcji. Ale tak nie jest!

                                      Po prostu nie ma sensu siedzieć w związku, gdzie nie ma seksu i ktoś majaczy jakimś widmem, że kiedyś do stosunku dojdzie. To nie ma szansy. Osoba, która chce seksu będzie na maksa sfrustrowana i będzie się odsuwać.

                                      Choćbym była z najlepszym mężczyzną na świecie, ale jakby mi wyjechał z czymś takim, że on się boi ciąży i nie będziemy z tego powodu uprawiać seksu do odwołania i nie byłby otwarty na dyskusje o antykoncepcji i itp to bym się pożegnała i skończyła związek bez żalu.
                                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 12:29
                                        Eriu, ja rozumiem, ale jak słusznie tu podniesiono, mowa nie o nas :)
                                        Ty o związku już teraz, ja o przyszłości. I brak seksu to tylko jedna z kwestii (racja, ze uciazliwa bardzo), za bardziej niepokojące uważam odkładanie wszystkiego związanego z chłopakiem na kiedyś tam i wiare, ze slub rozwiaze wszystkie problemy. Wiadomo przecież, ze nie rozwiaze, ale tymczasem ta postawa, ze wszystko samosie, utrwala sie z każdym dniem.
                                        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 12:45
                                          Wiem, że nie o nas mowa :) Ale trochę jestem zszokowana postawą dziewczyny a Makarenie nie będę pod tym kątem doradzać, bo sam musi zdecydować. Dlatego tylko napisałam co myślę. Ale ja jestem ja ;)

                                          A brak seksu się przekłada też na związek nie tylko teraz ale w przyszłości też. Bo jak się pojawi frustracja z jego braku to ona nie zniknie sama i będzie wpływała na kontakty pary.

                                          A z odkładaniem na potem masz rację.
                                          • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 13:06
                                            Jesli mężczyzna ma niskie libido - a tacy są - to taki układ może mu akurat bardzo pasować. Lecz publicznie tego nie powie, właściwie sam może być tego nieświadomy w pełni.

                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 21.07.20, 22:54
                              ola_dom napisała:

                              > Nie podejrzewam tu manipulacji - bo
                              > manipulację rozumiem jako świadome i celowe działanie według jakiegoś planu (…) nie uważam jej za manipulantkę, tylko za kogoś, kim miotają s
                              > przeczności i uwikłanie. I współuzależnienie, to przede wszystkim.
                              >
                              >

                              Wiesz, nawet bylabym sklonna uwierzyć, ze pani szczerze chciałaby sie ze swego uwikłania wywiklac

                              ALE

                              nie ma na to dość odwagi/ nie ma dość sily /nie umie odmawiać /uważa, ze nie ma prawa i dowolne inne. Ona liczy na to, ze po slubie to maz wezmie sprawy we własne rece i zabroni jej tam jezdzic tak często i na tak długo, względnie ze mezem będzie sie można oslonic przed oczekiwaniami rodziny. A to kiepsko rokuje, bo jeśli pani jest i zamierza być marionetka sterowana przez animatora, to zapewne jej rodzinie wprawnej w pociąganiu za te sznurki macarena nie podskoczy - oni maja wieloletnia wprawe i wiedza, jak na niej grac.

                              W ogole kiepsko rokuje związek z kims, kto swoje decyzje i odpowiedzialność za nie ceduje na innych i stale chowa sie za czyimiś plecami.
                              • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 03:20
                                tt-tka napisała:

                                > ola_dom napisała:
                                >
                                > > Nie podejrzewam tu manipulacji - bo
                                > > manipulację rozumiem jako świadome i celowe działanie według jakiegoś pl
                                > anu (…) nie uważam jej za manipulantkę, tylko za kogoś, kim miotają s
                                > > przeczności i uwikłanie. I współuzależnienie, to przede wszystkim.
                                > >
                                > >
                                >
                                > Wiesz, nawet bylabym sklonna uwierzyć, ze pani szczerze chciałaby sie ze swego
                                > uwikłania wywiklac
                                >
                                > ALE
                                >
                                > nie ma na to dość odwagi/ nie ma dość sily /nie umie odmawiać /uważa, ze nie ma
                                > prawa i dowolne inne. Ona liczy na to, ze po slubie to maz wezmie sprawy we wł
                                > asne rece i zabroni jej tam jezdzic tak często i na tak długo, względnie ze mez
                                > em będzie sie można oslonic przed oczekiwaniami rodziny. A to kiepsko rokuje, b
                                > o jeśli pani jest i zamierza być marionetka sterowana przez animatora, to zapew
                                > ne jej rodzinie wprawnej w pociąganiu za te sznurki macarena nie podskoczy - on
                                > i maja wieloletnia wprawe i wiedza, jak na niej grac.
                                >
                                > W ogole kiepsko rokuje związek z kims, kto swoje decyzje i odpowiedzialność za
                                > nie ceduje na innych i stale chowa sie za czyimiś plecami.
                                >
                                >

                                🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
                                Nie no ekspertka... postawiła diagnozę bez pacjenta🤦‍♀️😅
                                • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 05:05
                                  Ty też postawiłaś, więc daruj sobie te żałosne prześmiechujki i fejspalmy, bo sama sobie wystawiasz świadectwo.
                            • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 04:32
                              ola_dom napisała:

                              > Ja nie byłabym taka kategoryczna w ocenach. Nie podejrzewam tu manipulacji - bo
                              > manipulację rozumiem jako świadome i celowe działanie według jakiegoś planu.

                              Nie uważam, by partnerka macareny była perfidną, wyrachowaną manipulantką, ale uważam, że manipuluje partnerem, może nawet nie całkiem nieświadomie. Zna opinię partnera i na temat jej zaangażowania w domu rodzinnym, i na temat seksu przedmałżeńskiego, i na temat intensywności ich spotkań i ogólnego zaangażowania związkowego. Są one dość rozbieżne z jej opiniami. Ona z seksem chce czekać, spotykać się raczej sporadycznie, a do domu rodzinnego jeździć w zakresie, jaki ona uznaje za słuszny. Ale z jakiegoś powodu wcale tej swojej pozycji ani tych swoich zasad nie broni. W momencie, gdy może jasno i dobitnie, krótko i na temat powiedzieć partnerowi o SWOICH oczekiwaniach co do ich związku, ona zgadza się na seks, ograniczenie wyjazdów do rodziców i intensywniejsze spotkania. Jakie to zachowanie daje sygnał jej partnerowi, jak nie taki, że te jej zasady czy zobowiązania dla niej samej znaczą niewiele lub nic? Czy to nie jest przykład manipulacji, a może wręcz oszukiwania partnera? Najpierw mówić, deklarować i robić jedno, by po zorientowaniu się, że partnera stanowisko jest zasadniczo różne od jej, nagle zacząć śpiewać na kompletnie inną nutę, żeby partner się przypadkiem nie rozmyślił? Czy pani swoimi manipulacjami nie buduje fałszywego obrazu swojej osoby jako kompatybilnej z partnerem, choć państwo wyglądają na ewidentnie niezgranych w pewnych kwestiach? Ktoś pewnie napisze, że pani jest zwyczajnie zdesperowana, a ludzie w desperacji różne rzeczy robią i może to jest prawda. A ja myślę, że pani, niezależnie od stopnia jej desperacji czy celowej lub nie manipulacji, próbuje budować związek na nieszczerości wobec partnera i wobec siebie i stąd jej dylematy i miotanie się. I dopóki ona sama nie zrobi porządku w swojej głowie, ten związek ma małe szanse na udaną kontynuację.
                              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 09:10
                                Parę dni temu mieliśmy dość poważną rozmowę.
                                W kwestii seksu dostałem dość jasny przekaz, że dla niej stres związany z ciążą jest zbyt silny i ona nie chce uprawiać seksu klasycznego póki nie będzie miała przekonania, że ,,ciąża nie będzie katastrofą”.
                                Co do wyjazdów, to przyznała że zbyt duzo czasu na to poświęcała i przez to nie wyrabiała się z innymi ważnymi dla niej sprawami np. remont mieszkania, koleżanki i ja. Powiedziała, że jeden weekend w miesiącu na to poświęci. Dodała też, że nie chce iść na wojnę z rodzinką, gdyż nie jest pewna czy jest dla mnie ,,tą jedyną” i boi się, że ona zawalczy z rodziną, ja odejdę sobie, a ona zostanie bez bliskich osób.
                                • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 09:39
                                  jeden weekend na remont mieszkania, koleżanki i ciebie ? :)

                                  Sorki, domyślam sie, ze jeden weekend rodzinie, ale wyszlo ci prześmiesznie.

                                  Ograniczenie wyjazdow pani okreslila jako wojne z rodzina (z siostra, która nie jeździ i z bratem, który przestaje jezdzic, tez ?), a wobec ciebie zadeklarowala otwarcie brak zaufania. Coz, handluj z tym...
                                  • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 09:51
                                    tt-tka napisała:

                                    > Ograniczenie wyjazdow pani okreslila jako wojne z rodzina (z siostra, która nie
                                    > jeździ i z bratem, który przestaje jezdzic, tez ?), a wobec ciebie zadeklarowala
                                    > otwarcie brak zaufania. Coz, handluj z tym...

                                    Tt-tko - nie zapominaj, że piszemy o dziewczynie DDA, naprawdę mocno uwikłanej.
                                    Która jednak najwyraźniej chce coś w życiu zmienić, choć niekoniecznie dobrze umie to robić. Ale chce i próbuje.
                                    Moim zdaniem to rokuje, także otwartość i szczerość, z jaką powiedziała, dlaczego wybiera tak i tak.
                                    Choć co i jak powiedziała, pewnie nie brzmi zachwycająco, ale ja ją jakoś rozumiem. Podobnie próbowałam się "odwikłać" i podobnie wydawało mi się, że takie "szczere przedstawienie sprawy" będzie najuczciwsze.

                                    Ja jej nie skreślam ;)
                                    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 10:06
                                      Imo - gdyby rzeczywiście chciała, poszukalaby terapii, a nie wykretow. Ale tak jak to widze, ona zakłada, ze okoliczności zewnętrzne, a nie jej własne stanowisko maja zalatwic sprawę.

                                      Skreslam czy nie, bez znaczenia :), przecież to nie ja mam sie z nia wiazac lub uciekać od niej. Ale, uczciwie powiem, ani majac 26 lat, ani tym bardziej teraz nie zgodziłabym sie terapeutyzowac wybranka malzenstwem. Zakladalabym, ze jeśli mu zależy, zechce sie zdobyc na jakiś wysiłek celem poukładania spraw, a nie uzna, ze formalizacja związku jest lekiem na wszystko.
                                      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 10:30
                                        tt-tka napisała:

                                        > Imo - gdyby rzeczywiście chciała, poszukalaby terapii, a nie wykretow. Ale tak
                                        > jak to widze, ona zakłada, ze okoliczności zewnętrzne, a nie jej własne stanowisko
                                        > maja zalatwic sprawę.

                                        Łatwo mogę sobie wyobrazić, że dla niej na tym etapie terapia to jest jakiś kosmos.
                                        Dla mnie była.
                                        Teraz wysyłam na nią każdego. Ale kilka lat temu nie za bardzo mogłam sobie wyobrazić, co też na takiej terapii miałabym robić.

                                        Moim zdaniem wciąż przykładasz do dziewczyny miarę, którą należy stosować do przeciętnie zdrowej (emocjonalnie), dojrzałej i samoświadomej osoby. I ona nijak nie będzie pasować.


                                        > Skreslam czy nie, bez znaczenia :), przecież to nie ja mam sie z nia wiazac lub
                                        > uciekać od niej. Ale, uczciwie powiem, ani majac 26 lat, ani tym bardziej teraz
                                        > nie zgodziłabym sie terapeutyzowac wybranka malzenstwem.

                                        Przecież to był żart :)
                                        Wiadomo, że małżeństwo nie powinno być terapią dla nikogo i wcale nie namawiam do niego macareny.


                                        > Zakladalabym, ze jeśli mu zależy, zechce sie zdobyc na jakiś wysiłek celem poukładania spraw,
                                        > a nie uzna, ze formalizacja związku jest lekiem na wszystko.

                                        To jasne i wydaje mi się, że to powinien być warunek dla dalszego związku.

                                        Wszystko jest kwestią tego, jak bardzo macarenie zależy na dziewczynie i ile ma cierpliwości, bo nawet jeśli dziewczyna będzie chciała się "prostować", to zajmie czas, tym bardziej, że naprawdę na początku tej drogi człowiek nie wie, czego się chwycić, co zrobić i jak.
                                        Bo nie zapominajmy, że macarena nie przyszedł tutaj pytać, jak się pozbyć męczącej baby - tylko czy związek z ogólnie fajną, ale mocno pogubioną dziewczyną jednak rokuje.

                                        Ja cały czas się zastanawiam, co przeczytałby w analogicznej sytuacji mój facet, gdyby ileś lat temu przyszedł na to forum i opisał moje uwikłanie z matką. Założę się o milion, że forum kazałoby mu (tak - kazało) spieprzać aż się kurzy. Bo naprawdę widzę bardzo wiele analogii z moją sytuacją sprzed lat.

                                        Tyle że u macareny występuje jeszcze bardzo istotna kwestia unikania seksu przez partnerkę i do tego trudno mi się odnieść, a moim zdaniem to jest właśnie najważniejszy problem.
                                        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 11:27
                                          Dla mnie akcja, że 30-latka, która ma swoje mieszkanie, pracę plus rodzinę i nie chce uprawiać seksu waginalnego do czasu aż ,,ciąża nie będzie katastrofą”, do tego nie chce iść do ginekologa (już nawet nie chodzi o temat antykoncepcji hormonalnej, o której nie ma pojęcia realnego ale jakąś wiedzę o swoim ciele) to porażka.

                                          Już odpuszczam wszelkie kwestie DDA ale ja bym się zawinęła z takiego związku w ciągu 5 minut i piszę to jako kobieta. To świadczy tylko o tym, że nie wiadomo kiedy będzie seks a przecież on pomaga budować związek i jest potrzebny. Do tego nie wiadomo kiedy wreszcie będzie go można uprawiać? Może po 35 roku jej życia, bo wtedy spada płodność i przynajmniej będzie wiedziała, że jak wytrzyma 5 lat bez seksu to ten jedyny.

                                          Jak się człowiek naprawdę boi ciąży ale zależy mu na drugim człowieku to naprawdę będzie kombinował co zrobić żeby móc uprawiać seks ale w ciążę nie zajść. I będzie sprawdzał różne opcje antykoncepcji czy coś jest dla niego.

                                          Ale wiadomo - każdy dokonuje swoich wyborów.
                                    • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 12:29
                                      Plus obecnie jest taki, że zaczęła jasno komunikować mi swoje plany i oczekiwania (mniej lub bardziej rozsądne, ale przynajmniej nie trzeba się już domyślać aż tak).

                                      Z tematem seksu klasycznego już więcej nie zrobię, bo widzę, że ona za bardzo boi się ciąży w związku z relatywnie wczesnym etapem naszego związku.

                                      Co do rodzinki, to wyglada to tak, ze ona w przyszłym miesiącu chce dwóch weekendów dla siebie. Jeden żeby odwiedzić mamę i jeden, żeby ze starszą siostrą pojechać w góry (siostrze nudzi się już siedzenie w gospodarstwie, a jej nieliczne koleżanki mają małe dzieci i nie chcą jechać).
                                      • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 12:53
                                        Co do rodzinki, to wyglada to tak, ze ona w przyszłym miesiącu chce dwóch weekendów dla siebie. Jeden żeby odwiedzić mamę i jeden, żeby ze starszą siostrą pojechać w góry (siostrze nudzi się już siedzenie w gospodarstwie, a jej nieliczne koleżanki mają małe dzieci i nie chcą jechać).

                                        A co cię odchodzi co siostra chce?
                                        masz manie kontroli czy ocenienie innych super ci wychodzi?
                                        Ma siostrę chce jechać z nią i tyle.
                                        Boże co za faceta.
                                        Ty masz rodzeństwo tobie bliskie czy tylko z nazwy?
                                        • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 13:04
                                          3-mamuska napisała:

                                          > Co do rodzinki, to wyglada to tak, ze ona w przyszłym miesiącu chce dwóch weeke
                                          > ndów dla siebie. Jeden żeby odwiedzić mamę i jeden, żeby ze starszą siostrą poj
                                          > echać w góry (siostrze nudzi się już siedzenie w gospodarstwie, a jej nieliczne
                                          > koleżanki mają małe dzieci i nie chcą jechać).
                                          >
                                          > A co cię odchodzi co siostra chce?

                                          Wpływa to bezpośrednio na moją sytuację i moje plany więc ciężko mi nie interesować się tym.
                                          > masz manie kontroli czy ocenienie innych super ci wychodzi?
                                          Nikt się nigdy nie skarżył na moją manię kontroli ale faktycznie podobno jestem dobry w ocenianiu i analizowaniu innych (szkoda, że słabo mi to wychodzi względem najbliższych i muszę się radzić na forum).
                                          > Ma siostrę chce jechać z nią i tyle.

                                          I pojedzie. Nie zamierzam protestować ani się fochać. Po pierwsze dlatego, że szkoda mi czasu i wysiłku, a po drugie chcę zobaczyć jej zachowanie bez moich nacisków czy sugestii.
                                          > Boże co za faceta.
                                          Nie jest tak źle, nie przesadzajmy.
                                          > Ty masz rodzeństwo tobie bliskie czy tylko z nazwy?
                                          Nie mam rodzeństwa.
                                          >
                                          • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 13:05
                                            No i nie zamierzam się fochac oczywiście dlatego, że wyjazd z siostrą jest normalną aktywnością i ciężko się do tego przyczepić po prostu.
                                      • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 13:06
                                        Że komunikuje to super.

                                        Co do weekendów: tak naprawdę masz co chciałeś: chce pojechać do matki na jeden weekend, więc już nie na 1/3 miesiąca. A że dziewczyna ma swoje plany na jakiś weekend to ma do tego prawo. I jak najbardziej niech sobie jedzie w góry. Nie ma znaczenia czy się siostrze nudzi czy nie. Siostra ma kasę i chęci to jedzie a Twoja dziewczyna ma prawo jechać z nią. Zresztą co za różnica czy Twoja dziewczyna by pojechała z koleżanką/ koleżankami/ siostrą. Mam jakiś pomysł i go chce zrealizować - super. Nie musisz być zaangażowany w każdą rzecz, którą ona planuje. To nawet nie byłoby zdrowe.
                                      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 13:52
                                        Tak z ciekawości zapytam - jak sobie oboje wyobrażacie współżycie przez dajmy na to 20+ lat bez antykoncepcji hormonalnej/spirali domacicznej? Miedzy dziećmi, po urodzeniu dzieci np.?
                                        • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 14:43
                                          Generalnie jej podejście jest takie, że ona boi się, że antykoncepcja hormonalna rozreguluje jej organizm i będzie jej ciężko zajść w ciążę za 3-5 lat. Natomiast mówiła mi, że po urodzeniu dzieci może przejść na tabsy.
                                          • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 15:00
                                            A skąd Twoja dziewczyna bierze wiedzę o antykoncepcji jak ona nawet do ginekologa nie chodzi regularnie?

                                            Czyli czeka Cię 3-5 lat bez seksu? Niezła perspektywa.
                                            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 15:15
                                              Nie mam pojęcia. Na razie jest dość szybki postęp w kwestii wyjazdów do rodziny. Liczę, że uda się osiągnąć podobny progres w temacie antykoncepcji. Tyle lat bezseksia mnie nie interesuje więc jeśli się nie dogadamy tutaj, to będzie trzeba się rozstać niestety.
                                              • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 17:28
                                                eeeeemacarena napisał:

                                                > Nie mam pojęcia. Na razie jest dość szybki postęp w kwestii
                                                > wyjazdów do rodziny.

                                                I to oznacza, że dziewczyna chce zmian, i dobrze wróży. No i oczywiście to, że wreszcie otwarcie z Tobą rozmawia.


                                                > Liczę, że uda się osiągnąć podobny progres w temacie antykoncepcji.
                                                > Tyle lat bezseksia mnie nie interesuje więc jeśli się nie dogadamy tutaj,
                                                > to będzie trzeba się rozstać niestety.

                                                Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi - powiedz jej to właśnie wprost.
                                                "Dziwnie", bo to wydaje się oczywiste. Ale niekoniecznie jest. I dopiero jak się jednoznacznie usłyszy, to dociera do świadomości.
                                                Przykład - ja w ogóle nie zdawałam sobie sprawy, że ciągam mojego faceta co weekend do mamusi, i że każdy weekend planujemy pod kątem tego, czy tym razem jedziemy od niej w sobotę, czy w niedzielę. I że on niekoniecznie jest tym zachwycony.
                                                Pamiętam, jak mnie uderzyło prosto w głowę, jak wprost mi to powiedział. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jak nienormalna jest ta sytuacja.
                                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 18:00
                                                eeeeemacarena napisał:

                                                > Tyle lat bezseksia mnie nie interesuje więc jeśli się nie dogadamy tutaj, to będzie trzeba się rozstać niestety.

                                                Popieram radę Oli. Powiedz to partnerce wprost: "nie będę czekał pięć lat, żeby iść z tobą do łóżka". Tak, żeby do niej dotarło. Tak, żeby nie miała wątpliwości, jaka jest twoja opinia w tym temacie. Moim skromnym zdaniem macie totalnie rozbieżny obraz waszego pożycia seksualnego i nie bardzo widzę tu miejsce na kompromis. Ona nie chce brać pigułek i zasadniczo nie ma znaczenia, z jakiego powodu. Nie chce i już, jej święte prawo. A twoim świętym prawem jest chcieć uprawiać seks. Masz 26 lat i absolutnie standardowe potrzeby intymne, które chcesz realizować z partnerką. Któreś z was będzie musiało ze swoich przekonań/pragnień zrezygnować. Albo ty wbrew sobie rezygnujesz z seksu albo partnerka wbrew sobie zaczyna stosować te "straszliwe tabsy". Która to forma antykoncepcji jest wysoko skuteczna, ale nie jest bynajmniej jedyną skuteczną metodą zapobiegania ciąży.
                                                Bierzesz w ogóle pod uwagę fakt, że ten rzekomy strach przed "rozregulowanym organizmem" może być zwykłą wymówką partnerki przed stosunkami? Bo gwarantuję ci, że kobieta, która NAPRAWDĘ chce uprawiać seks, choćby się waliło i paliło, poszuka odpowiedniej dla siebie metody antykoncepcji. Nie zastanawia cię, że twoja partnerka nie szuka?
                                                • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 18:11
                                                  Zastanawia mnie to oczywiście. Mam ogólnie mindfuck tutaj i jej jeszcze nie rozgryzłem. Bardzo często z własnej inicjatywy przytula się, siada na kolanach, całuje. Dość często inicjuje seks oralny (ja trochę częściej ale generalnie tutaj nie mogę narzekać). Jedynie ze stosunkiem klasycznym jest ewidentny problem. Mam poczucie, że szuka bliskości fizycznej ze mną, ale widziałem jak ogarnia ją panika, gdy chciałem przejść do seksu klasycznego.
                                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 18:31
                                                    Pozostaje ci szczera rozmowa. Tylko szczera rozmowa, jasne proste komunikaty o TWOICH oczekiwaniach. Bo jeśli po usłyszeniu od niej, że ona z seksem klasycznym poczeka 3-5 lat, ty od razu nie powiedziałeś wprost, że ciebie taka opcja nie interesuje, to dałeś jej sygnał, że jesteś skłonny czekać. A NIE jesteś, to jasne. Więc polecam szybko wrócić do tej rozmowy i rozwiać jej ewentualne nadzieje, że tobie opcja czekania latami na seks odpowiada. Bo ci nie odpowiada i nie ma co związku ciągnąć dalej i dawać partnerce złudnej nadziei, że macie wspólną przyszłość. Jeśli teraz nie znajdziecie satysfacjonującego dla was wyjścia z tego impasu, wspólnej przyszłości nie macie. I lepiej wiedzieć to teraz, niż tracić cenny (zwłaszcza dla niej!) czas i inwestować uczucia w coś, co ma małe szanse powodzenia.
                                                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 18:23
                                                  Enith ma rację. Jak jej zależy na osobie i chce seksu to będzie szukać rozwiązania, które będzie obejmowało seks i zabezpieczenie. W chwili obecnej różne są sposoby zapobiegania ciąży.

                                                  Powiedz jej wprost jak dziewczyny radzą, że kilka lat bez seksu nie. A jak ona ma takie odruchy, że ją łapie panika to idźcie do seksuologa.
                                • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 12:43
                                  eeeeemacarena napisał:

                                  > Parę dni temu mieliśmy dość poważną rozmowę.
                                  > W kwestii seksu dostałem dość jasny przekaz, że dla niej stres związany z ciążą
                                  > jest zbyt silny i ona nie chce uprawiać seksu klasycznego póki nie będzie miał
                                  > a przekonania, że ,,ciąża nie będzie katastrofą”.
                                  > Co do wyjazdów, to przyznała że zbyt duzo czasu na to poświęcała i przez to nie
                                  > wyrabiała się z innymi ważnymi dla niej sprawami np. remont mieszkania, koleża
                                  > nki i ja. Powiedziała, że jeden weekend w miesiącu na to poświęci. Dodała też,
                                  > że nie chce iść na wojnę z rodzinką, gdyż nie jest pewna czy jest dla mnie ,,tą
                                  > jedyną” i boi się, że ona zawalczy z rodziną, ja odejdę sobie, a ona zostanie
                                  > bez bliskich osób.


                                  No właśnie bardzo dobrze myśli , ty stawiasz warunki ona wejdzie dla ciebie w konflikty z rodziną ,a ty się zawiniesz a ona zostanie sama.
                                  • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 12:46
                                    3-mamuska napisała:

                                    > No właśnie bardzo dobrze myśli , ty stawiasz warunki ona wejdzie dla ciebie
                                    > w konflikty z rodziną ,a ty się zawiniesz a ona zostanie sama.

                                    Bywają takie rodziny, że tylko wejście z nimi w konflikt pozwala wreszcie zacząć ŻYĆ.
                                    • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 13:55
                                      ola_dom napisała:

                                      > 3-mamuska napisała:
                                      >
                                      > > No właśnie bardzo dobrze myśli , ty stawiasz warunki ona wejdzie dla cieb
                                      > ie
                                      > > w konflikty z rodziną ,a ty się zawiniesz a ona zostanie sama.
                                      >
                                      > Bywają takie rodziny, że tylko wejście z nimi w konflikt pozwala wreszcie zaczą
                                      > ć ŻYĆ.
                                      >
                                      >


                                      Tak ,jeśli się chce wejść w ten konflikt.
                                      Ona nie chce, no może gdyby miała męża i wsparcie w ukochanym człowieku.
                                      Ona takiego wsparcia nie ma ,ma tylko żądania i wywody i analizę na forum.
                                      Znają się ledwo 6 miesięcy a on chce żeby ona porzucała rodzinę ( bo najwidoczniej tak by się to skończyło ) on sobie pobzyka, pożyje z nią i odejdzie ,a ona zostanie z bałaganem.

                                      Może z czasem jak zobaczy ze to facet dla niej i chce z nim być i jest realnie na to szansa to zmini podejście. To zupełnie jakby od niej wymagał przeprowadzki do innego miasta po 6 miesiącach znajomosci. Żeby rzuciła całe swoje życie dla tak krótkiej znajomosci.
                                      To dowodzi ze facet jest niedojrzały.
                                      Ma bogata rodzinkę na miejscu z wielu spraw nie zdaje sobie sprawy.


                                      Fakt 30 latka może powinna być bardziej samodzielna, może powinna umieć decydować bardziej o sobie. Ale ludzie są różni ,maja inne charaktery dla mnie rodzina jest ważna, dla mojej siostry mało co ,ona woli jeździć po świecie już jako 15-latka żyła niemal samodzielnie. (Była gościem w domu)
                                      Mój bart odwiedza matkę co piątek ,bo uważa ze tak trzeba. Pomimo tego ze się kłócą ,ale odwiedza i żadne z nich nie jest uzależnione czy było od alkoholu brat ma kochająca żonę dzieci wnuki. Ale ma poczucie ze to matka.
                                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 14:02
                                        Z jej czworga rodzeństwa jedna siostra już sie wylaczyla z tej rodzinnej pańszczyzny, a brat wlasnie sie wylacza. Brat maturzysta i nie dla dziewczyny to robi, tylko dla siebie.

                                        To ona jest niedojrzala. I najwyraźniej zamierza taka pozostać.
                                      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 14:02
                                        3-mamuska napisała:

                                        > Tak ,jeśli się chce wejść w ten konflikt.

                                        Mało kto świadomie chce wchodzić w konflikt.
                                        A już najmniej osoby współuzależnione, które są właśnie wytresowane do łagodzenia i unikania konfliktów.
                                        I przeważnie bardzo późno i po wielu krzywdach rozumieją - a niektóre z nich nigdy nie dochodzą do tego etapu - że wejście w konflikt to ich jedyna szansa na względnie normalne życie.
                                        I nawet wtedy odwlekają ten moment, jak długo się da, jak długo jeszcze zdołają wytrzymać. A są (niestety) bardzo wytrzymałe na krzywdy i upokorzenia ze strony tak zwanych 'najbliższych".
                                        • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 14:16
                                          Może warto by przypomnieć watku Ratamatahatty ? Bardzo dorosla kobieta, mieszkajaca oddzielnie, z wybranym mezczyzna, a jak wygladaly jej stosunki z rodzina pochodzenia ? Calkowita podleglosc nieusprawiedliwiona zadnymi potrzebami ani koniecznościami.
                                          Roznica w tym, ze to ona, a nie jej partner, napisala na forum. Ona szukala rozwiazan. A dla 30-letniej wybranki Macareny nawet 19-letni brat jest tym, który ma prawo narzucać jej swój dyktat i to w sprawach bynajmniej nie związanych z rodzicami i gospodarstwem :P
                                      • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 15:10
                                        Przede wszystkim w ten konflikt z rodziną to ta dziewczyna weszłaby dla siebie: żeby mieć czas na remont w swoim mieszkaniu, którego nie może skończyć, bo ciągle jeździ do rodziny, żeby mieć czas dla siebie, swoich koleżanek i też jeśli będzie z kimś to dla faceta (czy będzie to macarena czy ktokolwiek inny). Ona nie ma realnie czasu na budowanie swojego życia jeśli 1/3 miesiąca spędza w domu rodzinnym zajmując się sprawami tej rodziny!

                                        Życie dorosłej samodzielnej osoby nie powinno kręcić się tylko i wyłącznie wokół domu rodzinnego, gdzie nie ma jakiejś poważnej choroby, bo to świadczy o zaburzeniu. Jak mówi powiedzenie wychowuj dzieci dla świata a nie dla siebie. I to wychowanie dzieci dla siebie żeby dorosłym samodzielnym osobom zapewniały komfort i opiekę (a nie jakieś drobniejsze przysługi i pomoc od czasu do czasu, które są naturalne) nie jest normalne.
                                        • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 15:33
                                          A reszte czasu, te spedzana w miescie, i tak spedza pod dyktando braciszka z zandarmskim zacięciem...
                                          • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 16:15
                                            Dokładnie. Więc dziewczyna i tak nie żyje jak chce, bo rodzina ją w jakiś sposób ciągle kontroluje i prostuje żeby "żyła jak trzeba".

                                            Niektórzy dochodzą do wniosku, że trzeba zmienić swoje życie w obawie przed utratą kogoś wartościowego w swoim życiu, to jest po prostu jedna ze ścieżek. Ale realnie to ona zmiany mimo wszystko wprowadzałaby dla siebie: żeby mieć szansę na szczęśliwy związek.

                                            A że ona chce gwarancji od Macareny, że "jest tą jedyną" pokazuje, że jest szansa, że się może przerzucić ze skupienia na rodzinie na uwieszenie na partnerze. Tym bardziej, że gdzieś się jednak zgadza na pewne rzeczy, z którymi nie czuję się ok jak np. seks. I dopiero z czasem jasno się wyraziła w tym temacie, co akurat jest dużym plusem, że to zakomunikowała. Ale uwieszenie nie jest zdrowe. Owszem warto mieć kogoś bliskiego i rozumiem obawę przed utratą wszystkich bliskich, ale dla osoby współuzależnionej bez należytej terapii istnieje takie ryzyko uwieszenia się na partnerze. Dlatego tak ważne jest też żeby dziewczyna poszła na terapię.
                                            • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 16:41
                                              eriu napisała:


                                              > A że ona chce gwarancji od Macareny, że "jest tą jedyną" pokazuje, że jest szan
                                              > sa, że się może przerzucić ze skupienia na rodzinie na uwieszenie na partnerze.

                                              I to jest niestety bardzo prawdopodobny scenariusz. Pani od 30-stu lat żyje pod dyktando rodziny pochodzenia i nie jest nauczona myśleć samodzielnie. W dniu ślubu przechodzi pod władzę i kuratelę męża i odtąd żyje pod jego dyktando. Stąd to jej uparte "przed ślubem najważniejsza jest moja rodzina, po ślubie najważniejszy jest mąż". I wszystkie decyzje i teraz, i po ślubie są przez panią dobrowolnie cedowane na innych, a ona ma jedno tylko zadanie: słuchać się decydenta.
                                              Jeśli partnerowi odpowiada taka rola (a znam kilku mężczyzn, którzy są takimi mężami - animatorami dla swoich żon - marionetek), to można się w to pchać. Ale wiekszość ludzi woli jednak parować się z osobami, które potrafią choć trochę myśleć samodzielnie i samodzielnie podejmować decyzje.
                                              • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 16:55
                                                Nie potem mąż będzie wymówką .
                                                Powie mąż mi nie pozwala i tyle. Nie ma to nic wspólnego z podejmowaniem samodzielnych decyzji.
                                                To samo robi jak nie chce się z facetam spotkać mówi ze brat jej dogryza.
                                                Może ona lubi jeździć na wieś miasto ja meczy i potrzebuje resetu. Tylko jak wytłumaczyć to facetowi któremu tylko seks w głowie niektórzy maja inna zajęcia.

                                                Jak mi się nie chce spotkać ze znajoma która mi truje dupę o spotkanie na kawę, to żeby nie robić sobie z nim wroga mówię jej ze mąż się wciska.
                                                A on bidulek nawet o niczym nie wie.
                                                Pracuje z nią i nie chce się z nią kłócić. Ona mojego męża nie zna wiec...
                                                A żeby nie było na początku mówiłam ze nie chce nie mam czasu, ale ona jakaś mało kumata jest.


                                                Czasami się mówi komuś upierdliwemu tego co chce usłyszeć ,albo znajduje się pierwsza lepsza wymówkę.
                                                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 17:45
                                                  Nie jest normalnym wykrętem opowiadanie, że 18/19letni brat komentuje wyjścia do chłopaka 30-letniej kobiety i przez to ona chce ograniczyć kontakty czy przychodzenie do tegoż chłopaka. Czego byś nie mówiła to po prostu nie jest normalna sytuacja. I to byłoby nawet bez znaczenia czy to prawda czy nie. To nie jest argument dorosłej osoby, która stanowi o sobie. On jest tak idiotyczny w swojej istocie, że dorosły dojrzały człowiek powinien po usłyszeniu czegoś takiego parsknąć śmiechem i się zapytać czy chłopakowi tak hormony buzują, że nie może znieść że siostra ma z kim seks uprawiać a on nie i nic mu do tego co robi jego siostra.
                                                • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 17:50
                                                  3-mamuska napisała:


                                                  > Może ona lubi jeździć na wieś miasto ja meczy i potrzebuje resetu. Tylko jak w
                                                  > ytłumaczyć to facetowi któremu tylko seks w głowie niektórzy maja inna zajęcia.

                                                  W takim razie laska jest notoryczną kłamczuchą, kombinatorką i lawirantką. I to robi z niej beznadziejny materiał na żonę. Co facetowi po kobiecie, która zamiast powiedzieć jasno, co jej na wątrobie leży, farmazoni coś o urobionych po łokcie rodzicach, gospodarce do obrabiania, bratu, który nie lubi sam w chacie zostawać itd. Nic, dokładnie nic normalnemu facetowi z normalnymi potrzebami po takiej kobiecie.
                                                  • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 17:59
                                                    enith napisała:

                                                    > 3-mamuska napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Może ona lubi jeździć na wieś miasto ja meczy i potrzebuje resetu. Tylko
                                                    > jak w
                                                    > > ytłumaczyć to facetowi któremu tylko seks w głowie niektórzy maja inna za
                                                    > jęcia.
                                                    >
                                                    > W takim razie laska jest notoryczną kłamczuchą, kombinatorką i lawirantką. I to
                                                    > robi z niej beznadziejny materiał na żonę. Co facetowi po kobiecie, która zami
                                                    > ast powiedzieć jasno, co jej na wątrobie leży, farmazoni coś o urobionych po ło
                                                    > kcie rodzicach, gospodarce do obrabiania, bratu, który nie lubi sam w chacie zo
                                                    > stawać itd. Nic, dokładnie nic normalnemu facetowi z normalnymi potrzebami po t
                                                    > akiej kobiecie.

                                                    🤣🤣🤣🤣ze skrajności z skrajność.
                                                    A może ona lubi się urabiać po łokcie?
                                                    Paniczykowi z kasa rodziców nie ma co tłumaczyć ze można lubić brudzić się w pracy na roli.

                                                    Myślisz ze ona szczerze może mu powiedzieć ze woli zapychać przerzucać gnój niż bzykać się z nim?
                                                    Serio nie czaisz ?facet ma ciagle pretensje, ciagle problem z ona nie robi tego czy tamtego.
                                                    On rozmawia, ale jak się o niej wypowiada to ja bym podziękowała.
                                                    Może lubi mieć faceta na 1/4 etatu i robi wszystko żeby tak było. Ma faceta a rownocześnie swoje żyjecie.
                                                    Ciekawe czy to samo byś napisała marynarzowi ze jest manipulantem bo wypływa w morze i to kocha. ? Czy choćby Martynie Wojciechowskiej ze nie ma prawa jeździć po świecie bo portki w domu ważniejsze ?
                                                    Ona jeździ do rodziców do domu zna tych ludzi kocha i PENWIE tęskni. A facet jest nowością dziś jest jutro go nie ma. Od cała tajemnica.
                                                  • tt-tka ów 22.07.20, 18:17
                                                    3-mamuska napisała:



                                                    > A może ona lubi się urabiać po łokcie?

                                                    To niech to powie. Po prostu. Lubie to, tak chce spedzac wolny i niewolny czas. A nie wciska kity o długu wdziecznosci, urobionej siostrze i nie dających rady rodzicach.

                                                    > Paniczykowi z kasa rodziców nie ma co tłumaczyć ze można lubić brudzić się w pr
                                                    > acy na roli.

                                                    To jest gość, za którego ona chce wyjść za maz. I spedzic z nim reszte zycia. Paniczyk z kasa czy parobek bez kasy ma prawo wiedzieć, co lubi robic dziewczyna, zanim sie zaobraczkuja.

                                                    >
                                                    > Myślisz ze ona szczerze może mu powiedzieć ze woli zapychać przerzucać gnój n
                                                    > iż bzykać się z nim?

                                                    I jaki bylby cel malzenstwa, do którego pani dazy ? Nadal - przerzucanie gnoju, tylko już z obraczka na paluchu ? To wypadaloby to powiedzieć przed slubem.


                                                    > Serio nie czaisz ?facet ma ciagle pretensje, ciagle problem z ona nie robi tego
                                                    > czy tamtego.
                                                    > On rozmawia, ale jak się o niej wypowiada to ja bym podziękowała.
                                                    > Może lubi mieć faceta na 1/4 etatu i robi wszystko żeby tak było.

                                                    W takim razie - calkiem swiadomie oszukuje go. Obiecuje gruszki na wierzbie. I budowanie wspólnego zycia z kims takim mija sie z celem.


                                                    > Ciekawe czy to samo byś napisała marynarzowi ze jest manipulantem bo wypływa w
                                                    > morze i to kocha. ? Czy choćby Martynie Wojciechowskiej ze nie ma prawa jeździ
                                                    > ć po świecie bo portki w domu ważniejsze ?


                                                    A marynarz i Martyna nieoczekiwanie zaskoczyli tym swoich życiowych partnerow przed stworzeniem z nimi związku ? Czy jednak wybranka marynarza i wybranek Martyny WIEDZIELI, jak będzie wygladac zycie z nimi ?
                                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 18:18
                                                    Jak laska chce faceta na 1/4 etatu i życie w celibacie, to po kiego grzyba zawraca dudę młodemu mężczyźnie chcącemu spedzać z nią jak najwięcej czasu i (o zgrozo!!) uprawiać seks? Czemu nie poszuka sobie identycznie jak ona aseksualnego partnera, z którym widywać się będzie 3 dni w skali miesiąca, tylko wisi wczepiona kłami i pazurami w faceta ze standardowymi potrzebami intymnymi i wizją związku. Który nigdy jej co do swoich potrzeb i intencji nie okłamał, za to ona okłamuje go cały czas. Serio, nie czaisz, że to ona oszukuje jego?
                                                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 18:39
                                                    A Ty myślisz, że Martyna Wojciechowska obiecuje facetowi, że jak będzie mężatką to przestanie wyjeżdżać? No nie, bo ona taka jest i taką się daje poznać swojemu mężczyźnie.

                                                    A jeśli dziewczyna nie jest w stanie się przyznać mężczyźnie z którym jest pół roku (co znaczy, że jednak coś w niej jest, że on chce z nią być) to jest coś z nią mocno nie tak. To są kwestie, które znajomemu przy kawie powinna móc powiedzieć: "lubię jeździć do domu rodzinnego i pracować w gospodarstwie. Daje mi to duże poczucie satysfakcji, dodatkowo mogę korzystać ze świeżego powietrza i jest odświeżające w porównaniu do całodziennej pracy przy komputerze". A nie ściemniać facetowi, od którego wymaga jasnej deklaracji, że "jest tą jedyną".

                                                    A jak tak mocno tęskni za rodziną, to istnieją też telefony i można pogadać przez telefon. Umiejętność życia samodzielnie jest ważna dla dorosłego człowieka. Co nie wyklucza utrzymywania więzi rodzinnych. Tylko niezdrowe jest ich utrzymywanie kosztem swojego życia.
                                                  • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 18:44
                                                    3-mamuska napisała:


                                                    > 🤣🤣🤣🤣ze skrajności z skrajność.
                                                    > Myślisz ze ona szczerze może mu powiedzieć ze woli zapychać
                                                    > przerzucać gnój niż bzykać się z nim?
                                                    > Ciekawe czy to samo byś napisała marynarzowi ze jest manipulantem bo
                                                    > wypływa w morze i to kocha. ? Czy choćby Martynie Wojciechowskiej ze
                                                    > nie ma prawa jeździć po świecie bo portki w domu ważniejsze ?

                                                    Że jak? Że inni ze skrajności w skrajność? I że stawiają diagnozy przez forum?
                                                    Taa....
                                                    :D
                                                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 18:52
                                                    Zaraz się dowiemy od mamuśki, że dziewczyna jest tak zastraszona, że się boi zerwać, bo on zna jej adres i ona się boi że będzie stał pod klatką i będzie żądał strasznego seksu więc wyjeżdża do rodziców ;)

                                                    A on ma czelność napisać na forum życie rodzinne i pisze o jej rodzinie! ;)
                                                  • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 19:13
                                                    eriu napisała:

                                                    > Zaraz się dowiemy od mamuśki, że dziewczyna jest tak zastraszona, że się boi ze
                                                    > rwać, bo on zna jej adres i ona się boi że będzie stał pod klatką i będzie żąda
                                                    > ł strasznego seksu więc wyjeżdża do rodziców ;)
                                                    >
                                                    > A on ma czelność napisać na forum życie rodzinne i pisze o jej rodzinie! ;)
                                                    >


                                                    Raczej to wy tu stawiacie diagnozy.

                                                    Ona robi to co chce w życiu daje mu tyle z siebie ile chce, na jego marudzenie mówi mu co chce usłyszeć i robi swoje. Metoda koja i marchewki.

                                                    Ale to wy wystawiliście diagnozę ,mówicie mu jak ma przykrócić jej smyczę.
                                                    I ustawić dziewczynę do pionu.

                                                    Ja mówi o tym ze ona ma prawo i chęci jeździć, może to lubi może to robi z obowiązku.
                                                    Może czuje się zobowiązana, a może chce odpocząć od życia w mieście.
                                                    Do wszystkiego tego ma prawo.
                                                    Jak i próbować go zatrzymać bo najwidoczniej coś z niego ma. Od cała tajemnica.
                                                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 19:37
                                                    Chce go zatrzymać nie dając mu tego, co jego mogloby zatrzymać przy niej. Brac, podgarniac do siebie, ot cala tajemnica.
                                                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 19:40
                                                    Pardon, niecala.
                                                    Ona mowi mu NIEPRAWDE, np. zapewniając, ze weekend będzie z nim, a potem sie z tego wycofując. Manipulacja jak zloto, on jasno mowi o swoich potrzebach, marzeniach i wizji wspólnego zycia, ona klamie. A wspolnota oparta na permanentnym kłamaniu jednej strony kiepsko rokuje.

                                                    To oczywiście przy zalozeniu, ze twoja diagnozy sytuacji, której ty oczywiście absolutnie nie stawiasz, jest trafna.
                                                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 22.07.20, 21:04
                                                    Dziewczyno co Ty opowiadasz:

                                                    - mówienie na czym człowiekowi zależy i artykułowanie swoich potrzeb w związku nazywasz marudzeniem
                                                    - wciskanie kitu partnerowi i oszukiwanie go odnośnie swoich zamiarów usprawiedliwiasz jako "mówienie mu co chce usłyszeć i robienie tego co swoje"
                                                    - rady jak sobie radzić z trudną sytuacją nazywasz ukrócaniem smyczy

                                                    Na tym polega związek dorosłych ludzi, że się komunikuje sobie wzajemnie potrzeby i oczekiwania a nie że powiem A a zrobię B, bo mogę. Gdzie tu zaufanie i partnerstwo?

                                                    Wiesz o tym, że istnieją rozwody i rozstania? Takie zachowania o jakich piszesz powodują, że ludzie mają dość i rezygnują ze związków.

                                                    Tak szczerze mówiąc nabieram przekonania, że jesteś całkowicie przeciwko autorowi wyznania, bo on jest mężczyzną. Kobieta może odwalać co chce, być nieszczera, składać fałszywe obietnice, bo mówi tylko co on chce usłyszeć i jest cały. A mężczyzna, który otwarcie mówi na czym mu zależy, ma problem w związku i jak umie szuka pomocy, zwraca uwagę na dyskomfort partnerki w łóżku i jest ważne dla niego aby go nie miała jest według Ciebie jakimś potworem i chce ją uwięzić na smyczy.

                                                    Według tego co zakładasz to ta dziewczyna jest bardzo negatywną bohaterką tej historii, bo jest nieszczera i oszukuje partnera byle tylko tkwić w związku, bo innego celu tego związku nie widać, skoro limituje czas spędzony razem, rzadko kiedy inicjuje spotkania, nie chce uprawiać seksu. To związek tylko dla statusu związku.
    • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 18:10
      Cofam wszystko, co napisałam o wspólnym zamieszkaniu itd. Przeczytałam wątek autora na innym forum i WIEM, że z tej mąki chleba nie będzie.
      Jego partnerka to 30-letnia dziewica, która z seksem chce czekać do ślubu, mieszka z bratem, który ustala jej częstotliwość spotkań z partnerem, ma nieszczęśliwą samotną siostrę, która utknęła z ojcem alkoholikiem na wsi, a wszystkie dzieci to chodzące przykłady DDA. Partnerka w końcu łaskawie zgodziła się na rozdziewiczenie (gdy partnerowi zaczął ulatywać początkowy związkowy entuzjazjm), ale nadal unika seksu jak ognia. Do tego stosuje NPR, a w dni niepłodne, kiedy mogliby się kochać, dziwnym trafem okoliczności MUSI jechać do rodziców na tydzień.

      Chłopie, rzadko to piszę, ale spierdalaj z tego "związku" w podskokach. To się nie ma prawa udać.
      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 18:35
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,170066069,170066069,Problem_z_dziewczyna.html#p170071153
        • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 18:44
          lumeria napisała:

          > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,170066069,170066069,Problem_z_dziewczyna.html#p170071153

          No tak, to teraz chyba jest dość jasne, że autor szuka tu "legalnego usprawiedliwienia", że jednak TAK - ma prawo zerwać z dziewczyną.

          I powinien zrobić to czym prędzej.
          No chyba, że naprawdę im na sobie nawzajem bardzo zależy i dziewczyna zgodzi się pójść na terapię DDA. Natychmiast.
          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 18:54
            Najważniejszy cytat autora w powyższym wątku: "nie widzę w niej tej ,,pasji do faceta”".
            Jeśli w trwającym kilka miesięcy związku są problemy takiego kalibru, to można domyślić się, co będzie dalej. Na tym etapie relacji zwanym popularnie "różowymi okularami" państwo rzadko powinni wychodzić z wyrka, a często spijać sobie z dzióbków, zwłaszcza, jeśli jeszcze razem nie mieszkają. Jeśli odchodzą takie akcje, a do tego jest jeszcze cała podkładka w postaci pochodzenia partnerki z alkoholowej rodziny i wszystkie związane z tym obciążenia, to szanse na udany związek są nikłe. Tak, jak przypuszczałam, te wyjazdy partnerki do domu rodzinnego, to malusi czubek góry lodowej problemów autora wątku.
            • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 19:05
              Mnie najbardziej rozwaliła kontrola licealisty nad życiem związkowym 30latki.

              A co do seksu. Autorowi zależy na seksie i słusznie, bo to ważny element związku. A tu wygląda to kiepsko. W temacie seksu przychodzi mi jeszcze do głowy upewnienie się czy fizycznie jest wszystko ok - może unika seksu bo czuje ból przy stosunku i nie chce się przyznać.

              Ale ogólnie sytuacja jest mocno niepokojąca patrząc na całokształt.
              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 19:34
                eriu napisała:

                > W temacie seksu przychodzi mi jeszcze do głowy upewnienie się czy fizycznie jest wszystko ok - może unika seksu bo czuje ból przy stosunku i nie chce się przyznać.

                Taka możliwość zawsze istnieje i to byłaby ta lepsza opcja, bo to coś, nad czym partnerzy mogą przynajmniej spróbować popracować. Ale jest też możliwe, że kobieta, która czekała do 30-tki, by się przespać z facetem (i to też nie z własnej inicjatywy), ma po prostu i zwyczajnie bardzo niskie libido. A tego naprawić się nie da. Tu jedynym rozwiązaniem jest związać się z osobą o równie niskim popędzie. Autor wątku tego warunku nie spełnia.

                > Ale ogólnie sytuacja jest mocno niepokojąca patrząc na całokształt.

                Dokładnie. Coś strasznie dużo tu grubego kalibru problemów jak na tak młodą relację.
                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 20:10
                  Dla mnie w ogóle jest dziwne, że dziewczyna się uważa za dziewicę, ale seks oralny uprawia. To dziewictwo tak trochę przetargowo wygląda ale też może mieć podłoże religijne albo też wynikać z wychowania.

                  Tak naprawdę co do problemów z seksem to mogą być różne. Może dziewczyna nie jest tak naprawdę jeszcze dobrze rozbudzona albo ją hamuje to co wyniosła z domu np. "szanuj się". Powodów może być tak naprawdę bardzo wiele. Gorzej, że są też inne duże problemy.
                  • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 22:06
                    Rodzina jest mocno katolicka, co ojcu oczywiście nie przeszkadza zapijać mordkę. Dziewczyna jest raczej ,,umiarkowanie wierząca”. Z reguły chodzi co niedzielę do kościoła, ale jak jej się nie chce, to nie idzie.
              • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 19:34
                A mnie ciekawi co watkodajka :) trzyma w tym niefajnym układzie.
                • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 19:58
                  Generalnie ja dostrzegam dwa poważne problemy: życie seksualne plus dziwna relacja z jej rodzicami.

                  Reszta mi bardzo odpowiada. Bardzo lubię z nią spędzać czas tez poza łóżkiem tj. mamy wiele wspólnych tematów, podobne poczucie humoru, hobby. No i podoba mi się fizycznie po prostu ;)
                • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 20:05
                  Podejrzewam, że poczucie winy z jednej, a strach z drugiej strony. Poczucie winy, bo chce porzucić partnerkę, która "poświęciła" dla niego swoje dziewictwo. A strach, bo partnerka już pokazała, że reaguje histerią na partnera próby rozmów na trudne dla niej tematy. Łatwo się domyślić, jak będzie wyglądać zakończenie związku.
                  Myślę, że Macarena w głębi duszy przeczuwa, że ta relacja zmierza donikąd i tu chce znaleźć potwierdzenie, że przeczucia go nie zawodzą.
              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 19:55
                Generalnie dostałem od niej info, że nie czuje się jeszcze fizycznie komfortowo przy stosunku (serio staram się być jak najbardziej delikatny plus pytałem, czy coś powinienem zmienić, żeby było lepiej - twierdzi, że wszystko jest ok plus że ona potrzebuje po prostu czasu. Dodatkowo ona bardzo boi się ciąży.
                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 20:13
                  A jest pod regularna opieką ginekologa? Może warto żeby poszła na wizytę i pogadała o swoich odczuciach podczas seksu. Jeśli nie ma doświadczenia to może nie wiedzieć, że coś jest nie tak i tak naprawdę dyskomfort podczas seksu może to sygnalizować.
                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 20:15
                    Albo jest spięta i to przez to. Już nie mówiąc, że strach przed ciążą nie pomaga ale tu by trzeba było dodatkowej formy antykoncepcji czego nie chce.
                  • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 22:07
                    No właśnie nie chodzi zbyt regularnie do ginekologa. Namawiałem ją, by to robiła, ale jak grochem o ścianę.
                    • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 20:40
                      eeeeemacarena napisał:

                      > No właśnie nie chodzi zbyt regularnie do ginekologa. Namawiałem ją, by to robił
                      > a, ale jak grochem o ścianę.


                      Serio chcesz jej wybierać terminy u rodziców, ginekologa .
                      Boże nie dziwne ze dziewczyna ucieka do rodziców.
                      🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                      • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 21:07
                        Dziewczyna się skarży na dyskomfort przy stosunku. Kto jej ma pomóc jak nie ginekolog?
                        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 21:45
                          eriu napisała:

                          > Dziewczyna się skarży na dyskomfort przy stosunku. Kto jej ma pomóc jak nie gin
                          > ekolog?
                          >

                          Ale o tym sama powinna zadecydować ,a nie żeby ja facet wypychał. Tak samo z wyjazdami rodzinnymi.
                          Zreszta czytałam jego wypowiedzi na jej temat to dobrze by było żeby dziewczyna od niego odeszła.
                          Bo facet jest koszmarny.
                          • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:00
                            A jakby Twój mąż się skarżył na ból w klatce piersiowej ale olewał pójście do lekarza to byś go nie wypychała do lekarza i mówiła, że on sam powinien zdecydować o pójściu do lekarza?
                            • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:05
                              no bez jaj:) dyskomfort przy wspolzyciu ktory moze byc czyto psychiczny, to nie az takie zagrozenie dla zycia jak podejrzenie zawalu:) To juz niech od razu leci kobieta do seksuologa, predzej cos poradzi.
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 00:07
                                anula36 napisała:

                                > To juz niech od razu leci kobieta do seksuologa, predzej cos poradzi.

                                Seksuolog poradzi, żeby zamiast jeździć do mamusi i tatusia, częściej chodziła z partnerem do łóżka.
                                Poza tym gdyby każda kobieta zaczynająca współżycie latała z każdą pierdołą do seksuologa, lekarzy tych specjalności byłyby chyba miliony. Laska Macareny potrzebuje treningu, wprawy i porządnej antykoncepcji, skoro tak się boi wpadki. Ale nie, ona nie będzie sobie "rozwalać organizmu końskimi dawkami hormonów". Tak to niestety jest, jak się do lekarza nie chodzi i nie ma się pojęcia o współczesnej antykoncepcji.
                              • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 11:07
                                Z diagnostyką zaczyna się od podstawowych rzeczy dlatego najpierw ginekolog powinien być tym bardziej jeśli nie jest pod regularną opieką, bo powodów czysto fizycznych może być wiele i trzeba je najpierw wykluczyć. Nie mówiąc już o tym, że strach przed ciążą na pewno nie pomaga.

                                A w przykładzie chodziło mi o to, że nie olewa się problemów zdrowotnych partnera.
                • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 20:15
                  Brak komfortu przy pierwszych stosunkach rozumiem, mam podobne doświadczenia. Na trudności pomogło intensywne uprawianie seksu i szukanie najlepszych pozycji, tempa, technik itd. Unikanie przez partnerkę seksu NA PEWNO nie ułatwi wam uporania się z jej brakiem komfortu. Tak jak i stosowanie NPR przy jej panicznym strachu przed ciążą. To ją blokuje i blokować będzie na tyle, że trudno będzie jej cieszyć się ze zbliżeń, nie będzie się mogła zrelaksować, rozluźnić, a to będzie skutkować nieprzyjemnymi doznaniami w łóżku.
                  Czy uważasz, że macie kompatybilne libido? Czy ona w ogóle incjuje zbliżenia? Mówi ci, co lubi, a czego nie? A ty? Gdy już jesteście w łóżku, czy te zbliżenia dają TOBIE satysfakcję?
                  • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 22:12
                    W kwestii seksu oralnego, to uważam, że libido mamy kompatybilne. Gdybyśmy mieli taką samą częstotliwość seksu klasycznego, to byłbym zadowolony (może bez szału, ale generalnie ok dla mnie). Jeśli chodzi o inicjowanie, to dałbym tak 80%:20% pomiędzy nas, ja inicjuję znacznie częściej, ale jej też się to zdarza. Czasami sygnalizuje, co lubi, ale generalnie mówi, że jest jej bardzo dobrze. Jeśli nie udaje orgazmów, to ma je często, może nawet bardzo często.
                    Seks oralny daje mi dużo satysfakcji. Gorzej z klasycznym, bo widzę po jej twarzy dyskomfort i stres i to niestety mnie mocno schładza.
                    • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 22:13
                      Generalnie zachęcałem ją wielokrotnie, że jeżeli cokolwiek jej nie pasuje i ja tego sam nie wychwycę, to żeby mi o tym otwarcie mówiła i chętnie wprowadzę zmiany.
                    • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 02:28
                      OK, jeśli chodzi o seks klasyczny, to może być zwyczajnie kwestia dotarcia. Uprawiacie go dopiero od maja, dla niej to totalna nowość, skoro raptem dwa miesiące temu uprawiała go po raz pierwszy. Tu pomoże czas, twoja cierpliwość i otwarcie na jej sugestie oraz niezrażanie się początkowymi niepowodzeniami. Ale ona musi seksu i dotarcia się chcieć, to nie może wychodzić tylko od ciebie, a ona nie może przed zbliżeniami uciekać do rodzinnego domu.
                      Natomiast to uwikłanie rodzinne to coś, czemu powinien się przyjrzeć specjalista. Dzieci wychodzące z domów z alkoholem mają zazwyczaj całą paletę problemów z tego wynikających. I dobrze, że ty widzisz i komunikujesz partnerce, że coś się z nią dzieje. Choćby ten płacz na próbę rozmowy o jej wyjazdach.
                      Partnerka bierze pod uwagę terapię, żeby pomóc wam, a przede wszystkim sobie?
                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 09:27
                        Niestety uważa, że wszystko jest ok. Po prostu teraz jej najbliższą rodzina są rodzice i rodzeństwo. Jak ona wyjdzie za mąż, to najbliższą rodziną będzie mąż i wtedy ona będzie dużo rzadziej jeździła.
                        Plus często wskazuje, ze wielu jej znajomych bardzo często jeździ do rodziców.

                        Niestety ona nie widzi problemu tutaj, więc nie sądzę, by terapia wchodziła w grę.
                        • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 09:32
                          eeeeemacarena napisał:

                          > Plus często wskazuje, ze wielu jej znajomych bardzo często jeździ do rodziców.

                          A wielu Twoich - jak sądzę - nie jeździ bardzo często. Czyje zdanie jest Twojsze dla Ciebie?


                          > Niestety ona nie widzi problemu tutaj, więc nie sądzę, by terapia wchodziła w grę.

                          Więc nic się nie zmieni i NIE WIERZĘ, że czarodziejsko coś ulegnie zmianie po zaobrączkowaniu.

                          Dziewczyna jest współuzależniona i bez terapii nie da rady tego zmienić. Z doświadczenia piszę.
                          • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 09:47
                            Tutaj trochę nie znam ,,praktyki rynkowej”. Cała moja rodzina mieszka w tym samym mieście, wiec nigdy nie istniała po prostu kwestia wyjazdu do rodziców, czy dziadków. Wsiadało się po prostu w autobus, wpadało na kawę i 2 godziny później już się wracało do siebie.
                            Moi znajomi jeżdżą tak raz na dwa miesiące na weekend. Wydaje mi się, że jest to bardziej zdrowe podejście niż 1 tydzień w miesiącu (czasami trochę dłużej nawet bo 9 dni - 2 weekendy plus 5 dni roboczych), jak u mojej dziewczyny.
                            • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 10:11
                              eeeeemacarena napisał:

                              > Tutaj trochę nie znam ,,praktyki rynkowej”.
                              > Moi znajomi jeżdżą tak raz na dwa miesiące na weekend. Wydaje mi się, że jest to
                              > bardziej zdrowe podejście niż 1 tydzień w miesiącu (czasami trochę dłużej nawet
                              > bo 9 dni - 2 weekendy plus 5 dni roboczych), jak u mojej dziewczyny.

                              Czyli znasz "praktykę rynkową" i zapewniam Cię, że to jest jak najbardziej przeciętna norma.
                              A nie jest normą to, żeby 30-letnia kobieta spędzała 1/3 miesiąca u rodziców, zmieniała Wasze wspólne plany na każde zawołanie rodzinki, a do tego była dyscyplinowana przez brata-licealistę w kwestii nocowania poza domem i życia seksualnego.

                              Piszę to jako osoba, która była potężnie uzależniona od matki i dość dobrze rozpoznaję te mechanizmy. "Samo" się nie zmieni, bez terapii praktycznie nie ma szans.
                              Ja też miałam nadzieję, że przecież jak zamieszkam z facetem, to "mamusia zrozumie, bo przecież taka jest naturalna kolej rzeczy". Aha.... :D

                              Pisałeś, ze jedna z sióstr praktycznie odcięła się od rodziny. Jak to wygląda - czy jest "czarną owcą" i reszta rodziny wspomina o niej niechętnie, czy po prostu ma swoje życie, a z rodziną pochodzenia kontaktuje się niezbyt często, ale jak już, to ciepło i serdecznie?
                              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 11:23
                                Powiedziałbym, ze raczej mało o niej mówią. Trochę traktują ją, jakby nie była już jedną z nich. Ale ciężko mi to w sumie stwierdzić z pewnością, bo nie byłem jeszcze w jej domu rodzinnym .
                                • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 11:47
                                  eeeeemacarena napisał:

                                  > Powiedziałbym, ze raczej mało o niej mówią. Trochę traktują ją, jakby nie była
                                  > już jedną z nich.

                                  Tak przypuszczałam. NIE DA SIĘ normalnie zmienić relacji z tą rodziną, można jedynie uciec.
                                  Więc nie wierz w zapewnienia partnerki, że "po ślubie to się zmieni". Ona niekoniecznie kłamie, pewnie sama w to wierzy, chce wierzyć. Ale rodzina nie da się jej wymknąć łatwo i polubownie.
                                  I ostatecznie będziesz miał sfrustrowaną, rozdartą kobietę, która chce zadowolić wszystkich, a w efekcie wszyscy - Ty i jej rodzina - są niezadowoleni i mają do niej pretensje. Been there...

                                  Moim zdaniem podstawowym warunkiem dalszego wspólnego życia powinna być decyzja dziewczyny o podjęciu terapii. Jeśli będzie kategorycznie się przed nią bronić - sprawę masz dość jasną, nie licz na jakąkolwiek poprawę.
                                  • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 12:04

                                    > I ostatecznie będziesz miał sfrustrowaną, rozdartą kobietę, która chce zadowoli
                                    > ć wszystkich, a w efekcie wszyscy - Ty i jej rodzina - są niezadowoleni i mają
                                    > do niej pretensje. Been there...


                                    Ona użyła dokładnie tych samych słów, jak rozmawialiśmy ostatnio o tym (ta niedokończona dyskusja, gdy zaczęła płakać). Kropka w kropkę.
                                    • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 12:19
                                      eeeeemacarena napisał:

                                      > Ona użyła dokładnie tych samych słów, jak rozmawialiśmy ostatnio o tym
                                      > (ta niedokończona dyskusja, gdy zaczęła płakać). Kropka w kropkę.

                                      Ano. Bo tak się nie da. Wiem, bo próbowałam długo. Aż musiałam wybrać - mamusia czy mój związek.
                                      I kiedy postawiłam sobie takie pytanie, odpowiedź była dla mnie jasna.
                                      Nie, mój facet nie postawił mi ultimatum. Tylko wyjaśnił, że jest dorosły, samodzielny i nie chce swojego życia i planów uzależniać od pobytów u mojej mamusi.
                                      Pytanie, co wybieram, zadałam sobie sama.

                                      Nie wiadomo, jak zdecyduje Twoja dziewczyna. Ale prawie na pewno wiadomo, że "samo" się nie poprawi. Ona będzie coraz bardziej sfrustrowana, a Ty coraz bardziej wkurzony.

                                      Moim zdaniem kluczowa jest tutaj chęć zmiany - albo jej brak. Zmiana jest bardzo trudna i nie wiadomo, jak się do niej zabrać, ale jeśli CHCE SIĘ coś zmienić - to sposób się znajdzie. Jeśli dziewczyna kategorycznie broni się przed zmianą i terapią - masz odpowiedź.

                                      A że problem jest, i to bardzo poważny, świadczy o tym jej reakcja na Waszą rozmowę - płacz i koniec dyskusji. Gdyby autentycznie czuła, że jej zachowanie jest zdrowe i normalne - w życiu nie rozpłakałaby się w takiej sytuacji.
                                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 12:57
                                        A mogłabyś coś więcej napisać, jak Twój facet podszedł do Twoich relacji z mamą? Co wpłynęło na zmianę Twojego podejścia?

                                        Póki co, napisała mi, że miała poważną rozmowę z rodzicami i wyjaśniła im, że nie będzie już tak często do nich przyjeżdżać, bo to źle wpływa na jej relacje ze mną i koleżankami. No cóż, zobaczymy jak wyjdzie z realizacją tego. Jeśli nic się nie zmieni, to chyba najlepiej będzie to szybko przeciąć.
                                        • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 13:41
                                          eeeeemacarena napisał:

                                          > A mogłabyś coś więcej napisać, jak Twój facet podszedł do Twoich relacji z mamą?
                                          > Co wpłynęło na zmianę Twojego podejścia?

                                          Co wpłynęło?
                                          Realne ryzyko, że mogę stracić fajny związek.
                                          Poczucie, że stoję w rozkroku próbując zadowolić obie strony - a wszyscy są niezadowoleni, za to ja umęczona i sfrustrowana do granic.
                                          Świadomość, że mama jednak nie ma prawa tak dalece wpływać na moje życie.
                                          No i przede wszystkim chęć zmiany tego, jak wygląda moje życie, bo bardzo mnie to uwierało.

                                          Mój facet wykazał się nadzwyczajną cierpliwością, ale kiedy ostatecznie zaczęła się kończyć, pokazał mi na kolejnych przykładach, że mamie wcale nie zależy na bliskości, tylko na kontroli; że bardzo się boi, że urwę się jej ze smyczy. I że wcale nie chodzi jej o moje dobro, tylko o nią samą i postawienie na swoim. Tak z grubsza.

                                          Miałam o tyle inną sytuację, że nie było alkoholu, rodzeństwa ani gospodarstwa do obrabiania. Za to była matka, która trzymała mnie za pępowinę wszystkimi dostępnymi sposobami, głównie wbijaniem w poczucie winy. I choć nie miałam gospodarstwa, w którym trzeba (?) pracować, był dom, który musiałam (?) utrzymywać, bo z jednej lichej emerytury się nie da.


                                          > Póki co, napisała mi, że miała poważną rozmowę z rodzicami i wyjaśniła im,
                                          > że nie będzie już tak często do nich przyjeżdżać, bo to źle wpływa na jej relacje
                                          > ze mną i koleżankami. No cóż, zobaczymy jak wyjdzie z realizacją tego.

                                          Czyli zaczęła od czegoś - to już dobrze. Teraz czas pokaże, jak uda się jej to zrealizować i co okaże się dla niej ważniejsze.
                                          Bo założę się o wiele, że rodzina łatwo nie odpuści. Licz się z atakiem "latających małp" - czyli wysłanników rodziny (siostra, brat, kuzyni, sąsiedzi, etc.), którzy będą ją zawstydzać i wbijać w poczucie winy, że "porzuciła matkę w potrzebie", że "tyle od nich dostała, a teraz jest taka niewdzięczna", i tym podobne.

                                          ALE - jedna siostra już się uwolniła. Więc szansa jest :)
                            • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 12:14
                              >Tutaj trochę nie znam ,,praktyki rynkowej”.

                              Ola swietnie pisze - znasz praktyke rynkowa, tylko nie miales do czynienia z osobami wspoluzaleznionymi z alkoholikiem.

                              Poczytaj o wspoluzaleznieniu, a rozpoznasz wiele cech tej kobiety, szczegolnie usilne zadawalanie alkoholika i innych czlonkow rodziny. Dla niej jest to tak konieczne jak setka wodki. Ona nie jest w stanie nie jechac tam. Bez terapii DDA bardzo slabo to rokuje.


                              Z innej beczki - czy ta kobieta dazy do zaspokojenia siebie seksualnie, czy byłaby skłonna wylacznie zaspakajać ciebie? Zwróciłam uwagę na to, ze myślisz, ze po jeszcze niedługim współżyciu ona jest w stanie osiągnąć orgazm w czasie stosunku. Wiele kobiet potrzebuje stymulacji lechtaczki by osiagnac orgazm - wiec jesli juz to robicie, to super. Moze spędziliście czas eksperymentując jaki dotyk ona lubi, jaki intensywny, czy z wibratorami? I nie mowie 5 minut przed penetracja. Tylko dlugie sesje, by miała czas "rozruszać silnik", byście skoncentrowali sie na jej satysfakcji i doznaniach. Polecam książkę "Jej orgazm najpierw" Ian Kerner autor.
                              • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 12:54
                                W temacie orgazmu zrozumiałam, że autor mówił o seksie oralnym. Raczej ciężko o te orgazmy przy stosunku klasycznym jak dziewczyna jest zestresowana, spięta, czuje dyskomfort i się boi ciąży. Aż się zaczęłam zastanawiać co jej przekazali o seksie w domu. Jak duży był nacisk na religię i "szanowanie się" to może to rzutować na seks.
                                • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 12:59
                                  Tak, chodziło mi o orgazmy przy seksie oralnym. Przy klasycznym się nie pojawiają.
                                  Natomiast z reguły staram się, by doszła przed stosunkiem ( czyli ta zasada, ze jej orgazm najpierw).
                                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 13:09
                                    A próbowaliście wypić ze 2 drinki przed? Bo jak ona jest spięta to napina mięśnie i to może być przyczyną dyskomfortu.
                                    • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 13:14
                                      Próbowałem butelką wina. Niestety ogólnie alkohol działa na nią mocno usypiająco 🤷🏼‍♂️
                                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 13:57
                                      NPR to jest metoda na zapłodnienie a nie na zapobieganie ciazy. Jesli poza tym nic nie stosuja, albo tylko gumki, to daruj, w takiej sytuacji nie da sie zrelaksowac.

                                      Dlaczego kobieta nie zgadza sie na inne środki antykoncepcyjne? Piszesz, ze religijna nie jest....
                                      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:02
                                        lumeria napisała:

                                        > tylko gumki, to daruj, w takiej sytuacji nie da sie zrelaksowac.

                                        Co masz na myśli pisząc "tylko gumki"? Coś jeszcze powinni równolegle z gumkami? Po co?
                                        • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:15
                                          Nie, nie pisze, ze powinni, tylko to, ze jesli ona ma wysoki poziom strachu przed zajsciem w ciaze, to jedna metoda zapobiegania (prezerwatywy) moze nie dac jej wystarczającego komfortu.

                                          • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:24
                                            lumeria napisała:

                                            > jesli ona ma wysoki poziom strachu przed zajsciem w ciaze,
                                            > to jedna metoda zapobiegania (prezerwatywy) moze nie dac
                                            > jej wystarczającego komfortu.

                                            A, to pełna zgoda. Przy takim strachu (a dobrze go znam), nie odpuściłabym antykoncepcji hormonalnej.

                                            Chociaż akurat moim zdaniem to autor wątku bardziej powinien strzec się przed ewentualną ciążą ;)
                                            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:45
                                              Na sugestię, że warto byłoby skorzystać z dobrze dobranej antykoncepcji hormonalnej dostałem odpowiedź, że ona nie chce sobie teraz rozwalić organizmu końskimi dawkami hormonów.
                                              • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:52
                                                eeeeemacarena napisał:

                                                > dostałem odpowiedź, że ona nie chce sobie teraz rozwalić organizmu końskimi dawkami hormonów.

                                                Czyli nawet nie za bardzo ma pojęcie o hormonalnej antykoncepcji i moim zdaniem jej nie chce, "bo nie", bo się jej obawia (?), a nie dlatego, że może jej realnie zaszkodzić.
                                                Tym bardziej, że tak się obawia ciąży!

                                                Zrozumiałabym, gdyby miała złe doświadczenia z hormonalną antykoncepcją. Albo medyczne przeciwwskazania. Albo wprost powiedziała, że jej religia nie pozwala. Albo coś innego względnie racjonalnego.
                                                Ale nie argumenty z ubiegłego wieku, litości...
                                              • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:53
                                                Jest spirala bez hormonów. Też jakaś opcja. Tylko trzeba iść do gina i pogadać.
                                              • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:59
                                                Sa opcje z niskim poziomem hormonów, np. pierścienie dopochwowe. Albo wkladki domaciczne (IUD) - z hormonami lub bez.

                                                Takze pigulki teraz uzywaja minimum hormonów - to nie to samo co bylo dostepne za czasow jej matki. Setki milionów kobiet biorą tabletki anty, i nie rozwalają sobie organizmu.



                                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 16:30
                                                eeeeemacarena napisał:

                                                > Na sugestię, że warto byłoby skorzystać z dobrze dobranej antykoncepcji hormona
                                                > lnej dostałem odpowiedź, że ona nie chce sobie teraz rozwalić organizmu końskim
                                                > i dawkami hormonów.

                                                No cóż, wychodzi na to, że twoja partnerka ma dość niską świadomość antykoncepcyjną. Pewnie pomogłaby rozmowa z sensownym ginekologiem, ale skoro ona nie chce chodzić do lekarza, to nie masz za bardzo pola manewru. Możesz tylko inwestować w dobrej jakości gumki i mieć nadzieję, że nie zawiodą.
                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 16:09
                                    eeeeemacarena napisał:

                                    > Natomiast z reguły staram się, by doszła przed stosunkiem ( czyli ta zasada, ze jej orgazm najpierw).

                                    Mam małą sugestię. Są kobiety, które nie mogą odbyć stosunku zaraz po orgaźmie. Ja jestem tak przez pewien czas nadwrażliwa, że nic, nawet pieszczoty nie wchodzą w grę, nie mówiąc już o penetracji. Może u niej właśnie ten orgazm przed stosunkiem powoduje przewrażliwienie miejsc intymnych i w efekcie dyskomfort podczas penetracji? Spróbuj pieszczot oralnych, ale bez finału, a potem penetracji i zobacz, czy partnerka czuje się wtedy lepiej. Ona może nie wiedzieć o reakcjach swojego ciała, skoro dopiero odkrywa tą sferę życia. Próbujcie na różne sposoby. Nie bójcie się lubrykantów (kompatybilnych z kondomami) i/lub gadżetów erotycznych pomagających w treningu. Może właśnie z pomocą wibratora uda się wam dojść do tego, jaki rodzaj penetracji lubi partnerka. Ona sama mogłaby ci pokazać, co lubi. Myślisz, że byłaby otwarta na takie sugestie?
      • biszkopty35 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 05:37
        Ma z nią zerwać, bo ona z nim nie sypia? Bynajmniej. Może z nią zerwać, bo nie podzielają wspólnych wartości.
        • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 22:45
          biszkopty35 napisał(a):

          > Ma z nią zerwać, bo ona z nim nie sypia? Bynajmniej. Może z nią zerwać, bo nie
          > podzielają wspólnych wartości.

          Byłaś kiedyś z osoba, dla której seks jest obojętny? Albo go unika? Nie da sie takiego związku utrzymać.
    • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 21:24
      Nie jesteś wysoko w priorytetach swojej dziewczyny.
      Wyglda na to jakbyś był facetem na przeczekanie, aż znajdzie kogoś lepszego.
      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 00:15
        Raczej jedyny, który wogóle tak długo wytrzymał. Bo co wpis, to sytuacja wygląda gorzej.
      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 00:57
        Kurczę, może coś w tym być. Nasza pierwsza kłótnia była w czasach lock-downu. Dzień po całym weekendzie, który spędziliśmy razem była transmisja koncertu jej kolegi na yt. W komentarzach wypisywała do niego pełno serduszek i dziękowała za najlepszy wieczór w czasach koronawirusa.
        Niby błachostka, ale zabolała mnie wtedy. Teraz to się zaczyna lekko łączyć w całość.
        • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 01:07
          Błahostka oczywiście
        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 02:20
          Nie błahostka, bo najlepsze wieczory w czasach kwarantanny powinny być z tobą, a nie koleżką z jutuba.
          Odpowiedz sobie szczerze: czy czujesz, że ty i twoje potrzeby są dla partnerki naprawdę ważne? Czy pokazują to jej czyny, a nie słowa i obietnice, których nie ma problemu nie dotrzymywać? Gdyby twój najlepszy kumpel przyszedł do ciebie po radę w identycznej sytuacji i z identycznymi problemami, co byś mu poradził? Takie ćwiczenie w postaci próby spojrzenia na swoje życie z boku potrafi pomóc złapać szerszą perspektywę i obiektywniej ocenić sytuację.
        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:25
          Ej a ja tę akcję z koncertem to rozumiem, ale: uwielbiam muzykę i koncerty i właśnie z lockdownu najlepiej mi się kojarzy wieczór kiedy słuchałam koncertu i można było potańczyć (ale nie mam partnera).

          Więc pytanie: czy ona uwielbia muzykę. Jeśli nie to wtedy bym uznała tę akcję z koncertem za dziwną.
      • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 01:07
        Nie sądzę, by do tej pani potencjalni kandydaci na męża walili drzwiami i oknami. Podejrzewam, że lepszej partii, niż Macarena, to ona nie znajdzie. A to, czy Macarena wytrwa na posterunku, też jest mocno dyskusyjne, biorąc pod uwagę jego liczne (i słuszne!) wątpliwości. Na razie robi za nauczyciela i ratownika 30-latki z deficytami i porąbaną rodziną, ale kto wie, na ile starczy mu cierpliwości.
        • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:00
          Ludzie z deficytami i porąbanymi rodzinami tez maja prawo do zwiazkow i do milosci. Gdyby tak nie bylo, to jakis duzy procent zwiazkow nie mialby prawa istnienia.

          Sa mężczyźni, których kreci bycie ratownikiem, pocieszycielem, rakiem na bezrybiu.

          Zreszta nie wiemy jakie deficyty i jak/czy porabana rodzine ma autor watku, ze kolejne flagi ostrzegawcze nie odstraszaja go, a bardzej jest zainteresowany by ja ratowac i utrzymac przy sobie, niz zajac sie jej wspoluzaleznieniem i DDA.
          • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:08
            No właśnie autora wątku mocno odstraszają te flagi, ale autor wątku lubi przemyśleć pewne rzeczy, skonsultować, a potem działać zgodnie z planem 😉
          • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:24
            lumeria napisała:

            > Sa mężczyźni, których kreci bycie ratownikiem, pocieszycielem, rakiem na bezrybiu.
            > Zreszta nie wiemy jakie deficyty i jak/czy porabana rodzine ma autor watku, ze
            > kolejne flagi ostrzegawcze nie odstraszaja go,

            A może po prostu poza tym wszystkim dziewczyna jest mimo wszystko fajna i warta zachodu...?
            :)

            Tak sobie tłumaczę to, że mój facet w którymś momencie nie zawinął się i nie poszedł w długą - choć "flag" było parę, a typem ratownika wcale nie jest, ani tym bardziej nie rajcuje go bycie "rakiem na bezrybiu".
            • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:28
              Ominęłaś moje pierwsze zdanie :)
              • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:38
                lumeria napisała:

                > Ominęłaś moje pierwsze zdanie :)

                Ja bym je nawet rozwinęła tak, że gdyby "tym ludziom" zakazać związków, to nie wiem, czy znałabym jakiekolwiek związki w ogóle ;D

                Znowu będę się przechwalać, ale moim zdaniem kluczowe jest, czy osoba z porąbanymi wzorcami i uwikłaniami chce coś z tym zrobić i zmienić. Bez tego - lepiej uciekać.
          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 15:31
            Uważam, że każdy, niezależnie od deficytów, wad i zwariowanej rodzinki pochodzenia ma prawo do związków. Sama zresztą jestem typem takiej osoby i w sumie niewiele znam ludzi, którzy takiego bagażu życiowego, większego lub mniejszego nie mają. Ale trzeba mieć świadomość, że związki z takimi osobami będą o tyle trudniejsze do realizacji. Ogrom pracy wykonać będą musiały obie osoby, często nieporównanie większy, niż w parach bez deficytów. A żeby to się w ogóle udało, osoba z deficytami musi przyznać, że je ma, zwłaszcza, gdy partner jasno sygnalizuje, że coś się dzieje. I z tym mam problem u partnerki Macareny. Pomimo deklaracji, że jej na związku zależy, uważa, że problemu nie ma, na próby rozmowy zareagowała płaczem, a w ogóle to kwestią intensywnego zaangażowania w domu rodzinnym zajmie się, gdy będzie już mieć obrączkę na palcu. Taka postawa, moim zdaniem, raczej dobrze nie wróży. I na miejscu Macareny nie podejmowałabym żadnych poważnych decyzji życiowych w oparciu o mętne obietnice partnerki, z którą nawet nie da się normalnie pogadać na poważne tematy.
            Odnoszę wrażenie, że pani poczuła zew natury i upływający czas i próbuje sobie zaklepać męża, ale w taki sposób, by się za bardzo przy budowie relacji nie napracować, a przy okazji nie naruszyć świętego miru domowego czyli toksyczych relacji z rodziną pochodzenia. Trudno na takich słabych podstawach tworzyć udaną relację.
    • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 00:51
      Odpowiadajac na sam starter i pominawszy szczegoly takie jak alkoholizm ojca i te z dyskusji wyzej, to jesli chodzi o "wiejskie" realia, czy realia z rodzin bedacych ze soba blisko, to tak, tak to wyglada. Dorosle dzieci nadal maja kontakt ze soba i z rodzicami, pomagaja i im rowniez jest udzielana pomoc. W przypadku takiej pomocy przy gospodrastwie, druga strona medalu jest pomoc finansowa temu pomagajacemu dziecku ale tez jakies wyjazdy wakacyjne, eko-zarcie, organizacja jego imprez, potem jakies wakacje dla dzieci kiedy te sie pojawia.
      Patnerzy tych doroslych dzieci zazwyczaj w tym uczestnicza. Jest to po prostu jeden ze stylow zycia, przeciwny do wyjazdu 300 km od domu i widywania sie z rodzina tylko na swieta.

      Wiec pominawszy DDA, jesli Ci, autorze watku, nie odpowiada nie tylko ewentualny brak symetri w tej rodziniei, ale tez bliskie relacje z rodzina w ogole, wez to pod uwage na przyszlosc i moze szukaj raczej kobiety w typie mniej rodzinnym, a bardziej niezaleznym i skupionym glownie na sobie.
      • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 00:54
        * nie "glownie na sobie", a "bardziej na sobie". Mam na mysli osoby, ktore nie potrzebuja utrzymywania silnych wiezi z bliskimi, nie w znaczeniu pejoratywnym, tylko jako typ charakteru.
      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 01:08
        Wiesz, dla mnie jest ok utrzymywanie kontaktu z rodzicami, który jest częstszy niż od świąt do świąt. Stad rozmawialiśmy o 3-5 dniach w miesiącu spędzonych u jej rodziców. Natomiast obecnie jest to około 9 dni w miesiącu (dwa weekendy w to włączając) i to tez jest dość standardowe?
        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 03:50
          eeeeemacarena napisał:

          > Wiesz, dla mnie jest ok utrzymywanie kontaktu z rodzicami, który jest częstszy
          > niż od świąt do świąt. Stad rozmawialiśmy o 3-5 dniach w miesiącu spędzonych u
          > jej rodziców. Natomiast obecnie jest to około 9 dni w miesiącu (dwa weekendy w
          > to włączając) i to tez jest dość standardowe?



          Serio chcesz dyktować jej ile ma czasu spędzać z bliskimi?
          Daj jej spokój bo szkoda dziewczyny dla ciebie.
          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 04:34
            Nie może dyktować, ile kobieta spędza czasu z bliskimi, ale może wyrażać niezadowolenie z faktu, że z czterech weekendów w miesiącu pani często spędza dwa u rodziny plus jeden tydzień roboczy. A oni spotykają się właśnie w weekendy i tylko czasem w tygodniu. Więc ile oni w sumie dni spędzają w skali miesiąca razem? Piętnaście? Dziesięć? Mniej? I to na samym początku związku?
            Pani wygląda mi na mniej zainteresowaną spędzaniem czasu z panem (90% spotkań wyłącznie z JEGO inicjatywy?), a bardziej statusem partnerki. Czyli związek jest OK, o ile nie koliduje z jej życiem rodzinnym. Bo to przecież naturalne, że dla trzydziestoletniej kobiety ważniejsi są mamusia, tatuś, rodzeństwo i gospodarstwo, a nie jej partner, z którym się dobrowolnie związała.
            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 15:49

              > Pani wygląda mi na mniej zainteresowaną spędzaniem czasu z panem (90% spotkań w
              > yłącznie z JEGO inicjatywy?), a bardziej statusem partnerki. Czyli związek jest
              > OK, o ile nie koliduje z jej życiem rodzinnym. Bo to przecież naturalne, że dl
              > a trzydziestoletniej kobiety ważniejsi są mamusia, tatuś, rodzeństwo i gospodar
              > stwo, a nie jej partner, z którym się dobrowolnie związała.
              Własnej tego się obawiam.
              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 16:41
                Macarena, mam dla ciebie dwie rady. Po pierwsze: słuchaj swojej intuicji. Jeśli TY czujesz, że partnerka jest dużo mniej od ciebie zaangażowana w wasz związek, jeśli czujesz, że stoi w tym związku tylko jedną nogą, a drugą nadal tkwi w rodzinie pochodzenia, jeśli czujesz, że jesteś na przeczekanie, aż ona znajdzie kogoś lepszego, to słuchaj tych uczuć. Nie zagłuszaj ich ani nie racjonalizuj zachowań partnerki, które ci ewidentnie nie odpowiadają.
                Dwa: ta dysporporcja w inicjowaniu i spokań i seksu jest u was strasznie duża. Wygląda to tak, jakby twojej partnerce w ogóle nie zależało na spędzaniu z tobą czasu czy na intymnej bliskości z tobą. Jeśli masz ochotę, zrób mały test i przestań na jakiś czas inicjować i spotkania i seks. I poobserwuj partnerkę. Pozwól jej się w tej kwestii wykazać, niech ona się trochę postara. Jeśli zmieni zachowanie, jeśli to ona, dla miłej odmiany troszkę za tobą pobiega, jest szansa, że jej zależy. Jeśli nic się w jej zachowaniu nie zmieni, będziesz miał czarno na białym, że wózek w tym związku już zawsze ciągnąć będziesz ty i tylko ty. Jeśli ci taki układ odpowiada, można relację kontynuować. Jeśli natomiast nie widzisz się w związku jako strona zawsze dużo więcej w ten związek inwestująca i zaangażowana, odejdź i daj sobie szansę na ułożenie życia z kimś bardziej co ciebie pasującym.
              • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 17:22
                Obojetnie co sie dzieje w rodzinie - mloda kobieta na początku związku normalnie jest zainteresowana seksem. Seks to przyjemnosc, zabawa, eksperymentacja. Młodzi ledwie co sa w stanie wytrzymać bez siebie, oboje dążą do zbliżeń. Często i radośnie.

                Z twojego opisu ta dziewczyna jawi sie jako aseksualna, i ze na współżycie zgodziła sie raczej z oporem i nie wydaje sie, ze bardzo jej zalezy - raczej używa minimum seksu by utrzymać relacje z tobą.


        • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:00
          9 dni w miesiacu? Czyli 9/30, w okresie wakacyjnym, kiedy sa zniwa? Tak. To jest normalne. Jak sie zwiazesz z dziewczyna, ktora ma dobre relacje z rodzina i ta rodzina mieszka w tym samym miescie, to moze sie zdarzyc, ze ona ich bedzie odwiedzala kilka razy w tygodniu. Moze tez przychodzic na niedzielne obiadki. A dzwonic nawet codziennie. I jak jej zaczniesz to wyliczac, moze sie tez zdarzyc, ze Ci wystawi walizki (jak to sie robi na pewnym sasiednim forum :>).

          3 dni w miesiacu dla osoby majacej bliskie relacje z rodzina to jest nic. 5 rowniez. W Twoim przypadku wychodzi na to, ze dziewczyna ma tez problemy rodzinne, ale nawet bez problemow rodzinnych (i przede wszystkim w takiej sytuacji) bylbys przez dziewczyne dawno pogoniony z takim podejsciem.
          Powtorze jeszcze raz to, co juz pisalam - znajdz kogos o charakterze i wartosciach podobnych do Ciebie. Ona ma inne wartosci. Ma chyba tez powazny problem, ale oprocz tego problemu jej reakcje wcale nie sa glupie. Jesli jest osoba stala w uczuciach i nie zalezy jej na nowoczesnych konfiiguracjach typu fucking friends, tylko chce zalozyc rodzine, to nie bedzie Cie traktowala powaznie jesli Ty bedziesz przedluzal "chodzenie" w nieskonczonosc. Nie umiejac sie zadeklarowac. Ani Cie nie przedstawi rodzinie. I mozliwe, ze jej przejdzie ochota na seks, bo kobiety potrzebuja do tego bliskosci. A ciezko czuc bliskosc, jesli chce sie isc do przodu z kims, kto do przodu isc nie chce. W "jezyku" takiej dziewczyny Ty sie juz odsuwasz emocnjonalnie, wiec ona sie tez odsunie.

          Z tym, ze to co ja pisze dotyczy osob BEZ DODATKOWYCH PROBLEMOW. I jesli trafisz na dziewczyne o podobnych wartosciach do tej, ale bez dodatkowyc problemow, to ona zerwie duzo wczesniej. Bo zalapie, ze Wam nie po drodze. Ta ma pewnie deficyty przez rodzine, albo i jej jeszcze zalezy, wiec sie ze soba meczycie. Ale kazda inna bez deficytow szybciej zauwazy, ze macie inne priorytety i z tej maki chleba nie bedzie. Nie uwazam, ze powinienes z nia byc na sile. Zwlaszcza, ze ma pewne kwestie do przepracowania i to tez bedzie wplywalo na Wasza relacje (nie ta pomoc rodzinie, tylko DDA). Natomiast sadze, ze warto wycignac wnioski i szukac osoby podobnej do siebie. Osoby "rodzinne", funkcjonujace w swoich strukturach, niekoniecznie dogadaja sie z osobami bardziej 'indywidualistycznymi". Niezaleznie od plci. Po prostu poszukaj kogos, kto mysli podobnie do Ciebie. Bo tak, to ani ona nie zrozumie Ciebie, ani Ty jej. I tak sie bedziecie nawzajem meczyli ze soba, kazde bedzie chcialo dobrze, ale bedzie nieswiadomie ranic to drugie. Bo jestescie z innych swiatow i inne macie kody zachowan, wartosci.
          • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:09
            * ewentualnie sprobuj poznac jej sposob zycia, moze sie wciagniesz. tylko tu ona by musiala wspolpracowac. mozna by zaczac od normlanej komunikacji zamiast stawiania wymagan (zastanow sie najpierw co jej chcesz przekazac, zeby rozmowa przebiegla bez atakowania czy oskarzen, a pozwolila sie Wam zrozumiec). i dopiero jak sie dogadacie lub nie (realnie komunikujac, nie projektujac cos w glowie i przedstawiajac potem sama liste wymagan) to podejmiecie wspolnie decyzje co dalej.
            Moim zdaniem oczywiscie, zaznaczam, ze wszechwiedzaca nie jestem :>
            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:18
              Wiesz, próbowałem się z nią porozumieć. Mieliśmy długie, spokojne rozmowy pod koniec czerwca na temat tego, co z tym robimy. Konkluzja była taka, że jeździ na weekend plus 2-3 dni robocze. Powiedziała sama, ze deal ok, bo będzie miała więcej czasu na koleżanki i swoje życie.
              Ale praktyka pokazała inaczej. Wystarczył telefon od mamy i nasze ustalenia poszły do piachu. To mnie chyba najbardziej dobiło.
              • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:35
                Ma nie jezdzic do rodziny, a w zamian wychodzic do kolezanek? To nie z Toba spedzi ten czas?
                A wziales pod uwage, ze ona moze byc introwertyczka? Moim zdaniem (na podstawie tego co piszesz, czyli troche w ciemno) macie dwa problemy. Jeden taki, ze ona jest DDA, wiec nie do konca umie sie komunikowac (i byc moze ma niskie poczucie wlasnej wartosci, wiec daje sobie wchodzic na leb - czy to rodzinie, czy Tobie). A drugi, ze Wam sie priorytety rozjezdzaja. Zmuszajac kogos do zycia wbrew niemu na dluzsza mete uzyskasz neiszczesliwa osobe. Mnie sie wydaje, ze Wasz zwiazek mialby sens, gdybyscie sie nawzajem wspierali, nie wymagali i oczekiwali. Zwiazek to kompromisy. Ale jednoczesnie nie da sie zbudowac dobrego zwiazku kiedy kompromisy sa zbyt duze. Moim zdaniem nie mozesz sie z nia dogadac, bo albo zle sie komunikujecie albo ona nie umie powiedziec wprost, ze wymagasz zbyt wiele i stara sie naginac wbrew sobie. Takie naginanie sie raczej dobrze sie nie konczy dla nikogo, ciezko zyc nie mogac byc soba.
                • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:36
                  * Moze by jej sie terapia przydala? Wtedy latwiej byloby z nia dojsc do ladu i sie porozumeic (wariant jesli Ci zalezy. ja nie bedzie chciala to nie zmusisz, za to moze latwiej sie odkochasz).
                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 22:05
                    umi napisała:

                    > * Moze by jej sie terapia przydala?

                    To na pewno. Tylko widzisz... my piszemy "dziewczyna" , a to jest zupelnie dorosla (metrykalnie), 30-letnia kobieta...
                    Inna rzecz, ze na terapie nigdy nie jest za pozno, samo to forum dostarcza dosc przykladow.
                • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:48
                  Prawda jest tez taka, że przez związek ze mną i częste wyjazdy do domu zaniedbała swoje relacje z koleżankami i trochę jej to doskwierało. Stad była wtedy zadowolona, że będzie mniej jeździć do domu i zaoszczędzony czas będzie mogła rozdzielić miedzy mnie, koleżanki i samą siebie.
                  • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:53
                    Zalezy Ci na niej? Traktujesz ten zwiazek przyszlosciowo, czy po prostu jestescie razem bo tak wyszlo?
                    • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 22:02
                      Zależy mi na niej. Jest kobietą, z którym mógłbym się kiedyś ożenić.

                      Wiem, że w tym wątku skupiłem na jej wadach, natomiast tez prawda jest taka, że ona bardzo dużo zalet i lubię z nią spędzać czas, tak po prostu.

                      Natomiast sprawy rodzinne plus seksualne (tu akturat widzę pewien progres wiec na razie jest dla mnie ok) są ważne w długim okresie. Stad staram się ocenić, czy jest szansa jakoś nas tutaj pogodzić.
                      • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 22:22
                        Po tym co napisales, nadal uwazam, ze najlepiej byloby ja nakierowac na ta terapie DDA. Plus powaznie zastanowic sie, czy macie takie same priorytety. Zebyscie sie niepotrzebnie nie poranili.
                        BTW, nie wiem czy Ty jestes wierzacy, ale troche zastanawia mnei ten twist religijno-ateistyczny. Nie wiem, czy mam racje i moge sie mylic, ale jesli ona nie jest hipokrytka i jest osoba faktycznie, nie jedynie deklaratywnie wierzaca, to za wiara ida pewne zalozenia. Ktore jesli sa zgodne z czyims sumieniem, sa przez nie ciezkie do obejscia. A przynjmniej malo wygodne. Nie mowie, ze to jest Wasz przypadek, ale moze warto sie zastanowic jak to ma wygladac na dluzsza mete. Zeby sie potem ktores z Was mocno nie zdziwilo. Pol biedy jak bedzie bez dzieci, gorzej jak juz sie ich doczekacie.
                    • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 22:11
                      Ide sobie, wiec napisze gdybym juz nie zajrzala. Moim zdaniem - zastanow sie na ile ta relacja jest dla Ciebie wazna i popatrz na nia jak na czlowieka, takiego samego jak Ty. Porownaj Wasze priorytety i to jak sie Wam uklada i wez pod uwage, ze po przyjsciu prozy zycia jest bardziej pod gorke. Dlatego warto miec wspolne cele i wartosci - prawdziwe, nie deklarowane. Duzo mniejsza szansa ze sie rypnie keidy przyjda trudnosci.

                      Niezaleznie od przyszlosci zwiazkowej ja bym z nia porszyla temat terapii DDA i ewentualnei nakierowala. Co z tym zrobi, jej wybor, nie da sie pomoc na sile. Druga osoba musi tego chciec.
            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:35
              Umi, ta dziewczyna nie ma innych priorytetow, ona ma tylko zahamowania.
              Gdyz albowiem zapewniala, ze to, czego oczekuje czy co proponuje macarena - wiecej razem, mniej z rodzina, wiecej wspolnych spraw, mniej zaszlosci - jest zaprawde sluszne i ona bedzie to robic, ale po slubie. Czyli - racje uznaje, ale zada gwarancji sama nie dajac zadnych. A jej rodzinne uwiklania sa bardzo silne - i mowie o uwiazaniu, nie o przywiazaniu - bo o ile pomocy rodzicom mozna bronic, o tyle uleganie kaprysom 19-letniego brata to juz ostre przegiecie. A jesli to nieprawda i ona sie tylko bratem zaslania, to jeszcze gorzej.
              • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:45
                Moim zdaniem ona ma i priorytety i zahamowania. Moim zdaniem oni nie moga sie dogadac, bo ona nauczona jest naginac sie do innych (nawet do smarkatego brata). Do autora watku tez sie nagina, zamiast powiedziec wprost o co jej chodzi. Po prostru leci schematem w ktorym kazdy wchodzi jej na leb. Wiec te priorytety chowa ile moze. Przy facecie jej nie wychodzi do konca, przy rodzinie wychodzi bardziej, bo stopien uwiazania wiekszy. Predzej czy pozniej skonczy z depresja. Albo jej sie uleje i wreszcie zawalczy o siebie.
                Ale nadal - moim zdaniem oni maja inne charaktery. To by moze i moglo wyjsc, ale przy duzym stopniu wspolpracy i zrozumienia. Nie wiem, czy wyjdzie jesli jedno bedzie chowalo glowe w piasek a drugie wymagalo. Albo wymagajcy sie wreszcie wqvi, albo chowaczowi braknie cierpliwosci i albo jedno albo drugie po prostu sobie pojdzie.
                • umi Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 21:47
                  Tych "moim zdaniem" za duzo. Wali po oczach :/ Ale podkreslam, ze to moja opinia i moge trafic kula w plot. Niezbyt madrze jest sobie rozwalic zwiazek na podstawie wypowiedzi osoby z internetu. Takze zalecam duzy krytycyzm.
      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 10:42
        umi napisała:

        > Odpowiadajac na sam starter i pominawszy szczegoly takie jak alkoholizm ojca i
        > te z dyskusji wyzej, to jesli chodzi o "wiejskie" realia, czy realia z rodzin b
        > edacych ze soba blisko, to tak, tak to wyglada. Dorosle dzieci nadal maja konta
        > kt ze soba i z rodzicami, pomagaja i im rowniez jest udzielana pomoc (…)Partnerzy tych dorosłych dzieci zazwyczaj w tym uczestnicza

        I tu jest clou, bo macarena nie uczestniczy - on nie chce, czy partnerka nie chce, czy zadnemu to nie przyszlo do glowy, nie wiadomo.

        tak, to jest styl zycia, znany mi ;), ojciec i jego rodzeństwo swoje dziewczyny i chlopakow przywozili do rodzicow na wies i teraz tez sie tak robi. Pomoc w truskawkobraniu, nafutrowac sie wiejskim zarelkiem, na grzyby przy okazji wizyty, czy na grzyby jako odpoczynek po robocie... ale tu z dwojga jeździ tylko jedno. Te wyjazdy ich dziea, nie lacza.
        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 17:03
          tt-tka napisała:

          > tak, to jest styl zycia, znany mi ;), ojciec i jego rodzeństwo swoje dziewczyny
          > i chlopakow przywozili do rodzicow na wies i teraz tez sie tak robi...

          Widzisz, gdyby partnerka Macareny powiedziała mu wprost, że tak to w rodzinach ze wsi standardowo wygląda, to nie byłoby problemu, miałby Macarena jasny ogląd sytuacji. Ale partnerka wcale nie deklaruje, że tak u nich jest i będzie. Wręcz przeciwnie. Deklaruje, że ograniczy wyjazdy do rodziny i udział w gospodarstwie. Nie, nie teraz, broń boże. Po ślubie.
          Ja z kolei takie obietnice traktuję w kategorii palcem po wodzie pisanych. Bo niby jakim sposobem cudownym po zaobrączkowaniu pani ma się nagle zrobić mniej pracy na roli? Ona, zdaje się, jeździ tam, bo roboty huk i rąk do pracy brakuje. Jak to się ma niby zmienić po zmianie jej stanu cywilnego?
          Obstawiam, że pani obiecuje panu różne rzeczy, żeby nie zwinął się w siną dal, a po ślubie maski opadną i pan obudzi się z ręką po łokieć w oborniku.
          • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 19:06
            Dlatego pisze, ze te wyjazdy ich dziela, a nie lacza...
            • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 21:45
              byc moze maz bedzie chetnie widziany u rodzicow, chlopak , konkubent, duzo mniej.
              Kwestia czy gosc jest tym zainteresowany byciem widzianym.
              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:18
                anula36 napisała:

                > byc moze maz bedzie chetnie widziany u rodzicow, chlopak , konkubent, duzo mniej.

                Może to i prawda, ale to nie powód, by pchać się w małżeństwo nie poznając wcześniej rodziców przyszłej żony, bo im życie córki "na kocią łapę" nie odpowiada. Ja bym była chyba okrutnie podejrzliwa, gdyby rodzice partnera nie chcieli mnie w ogóle poznać, choć wiedzą o moim istnieniu.

                > Kwestia czy gosc jest tym zainteresowany byciem widzianym.

                To raz. Dwa, może on jest chętny, ale partnerka nigdy mu tego nie zaproponowała, a to przecież od niej powinna wyjść sugestia zapoznania partnera z rodzicami. Jeśli więc nie zaproponowała, to czemu? Może wstydzi się ojca alkoholika. Może nie traktuje partnera poważnie na tyle, by przedstawić go rodzicom. Może to rodzice nie mają ochoty poznać Macareny. Któż to wie, poza samą zainteresowaną.
                • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 12:01
                  dlatego nawet w poradniku dobrego wychowania Jana Kamyczka stalo jak byk ze RAZ moze zapytac czy moze z nia jechac, poznac rodzine, cos pomoc- odpowiedz tez duzo rozjasni.
                  Swoja droga ciekawe ze on o zadnych stosunkach z rodzina wlasna nie wspomina.
                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 17:31
                    Jako DDA mogę ci napisać: ja miałam bardzo poważne problemy, by kogokolwiek zaprosić do domu, bo wstydziłam się swojej sytuacji rodzinnej.
                    Macarena WIE, że ojciec partnerki jest czynnym alkoholikiem. Może dlatego nawet nie próbuje się tam wprosić, bo wie, w jakiej niezręcznej sytuacji postawiłby partnerkę. Ja na jego miejscu poczekałabym na zaproszenie mnie tam wprost.
                    Swoją drogą interesujący jest fakt, że z jednej strony krytykujesz faceta za wymuszanie na partnerce pewnych zachowań, a z drugiej postulujesz, by sam wyszedł z sugestią zaproszenia go do jej domu rodzinnego. Ba, sugerujesz wręcz, by w ramach wolontariatu robił u obcych ludzi na gospodarstwie kosztem swojego wypoczynku i swoich dni wolnych, zastępując na stanowisku pracy alkoholika, który jest zbyt pijany, by ochędożać własną rolę.
                    Biorąc pod uwagę, że nigdy go tam nie zaproszono, ani tym bardziej nie poproszono o pomoc, twoje rady, by bardziej angażował się w rodzinne życie partnerki, są nie na miejscu.
                    • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 17:49
                      nie wiedzialam ze zaproponowanie pomocy i towarzystwa jest az takim nietaktem nawet nie w zwiazku ale wsrod w miare zyczliwych sobie ludzi,.
                      Naprawde bylaby to dla Ciebie kiedys taka trauma gdyby Ci ktos zaproponowal swoja obecnosc, wsparcie i ogarniecie czegos bez wzgledu na jakosc Twojej rodziny, zeby Ci ulzyc w urypaniu ta cala sytuacja. ZAPROPONOWAL bez naciskania?

                      • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 17:51
                        czy raczej zakladasz ze jesli ten zwiazek pociagnie sie jeszcze troche, on nie bedzie mial nigdy zadnego kontaktu z jej rodzina i do tego idealu trzeba dazyc?
                      • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 17:58
                        Byłoby mi bardzo niezręcznie, bo wiem, że musiałabym odmówić. Tak, jak to robiłam wielokrotnie, gdy dorastałam w domu z alkoholem. I dlatego bardzo doceniam to, co zrobił lata temu mój partner (teraz już mąż): zostawił MI decyzję o tym, kiedy JA zaproszę go do domu rodziców, by go im przedstawić.
                        • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 18:50
                          a w czasie malzentwa mieliscie w ogole jakies kontakty z Twoja rodzina czy sie odcieliscie ma 100%?
                          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 19:36
                            Mój partner znał moją sytuację rodzinną od samego początku. Dlatego nie naciskał na spotkanie, decyzję w tej kwestii pozostawił mi. Poznał rodziców po jakichś 6 miesiącach naszego związku z mojej inicjatywy. Dziś jest z obojgiem rodziców w bardzo dobrych stosunkach, nad czym wszystkie strony musiały trochę popracować. Nie odcięliśmy się od mojej rodziny, wręcz przeciwnie, widujemy się, gdy czas pozwala na interkontynentalne podróże (teraz nie pozwala).
                            • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 20:42
                              oni sa juz ponad pol roku razem, wiec moze to tez ten czas;)
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:07
                                Może partnerka sama powinna o tym zadecydować, co? A państwo mają już za sobą co najmniej jedną rozmowę o jego wizycie w jej domu rodzinnym. I pani przy jej okazji jednak NIE poszła za ciosem i go NIE zaprosiła. Nie rozumiem więc, czemu upierasz się, że to ON ma wyjść z incjatywą, skoro ona nie podejmuje tematu, a wręcz partnera zbywa ("zaproszę cię jesienią, gdy mniej roboty w zagrodzie").
                                • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:13
                                  no to jednak zaprosila, tylko z opoznionym zaplonem;) Jakis punkt zaczepienia jest.
                                  Taka uroda forum, tu sie kazdy upiera na swoje.
                                  Zwlaszcza kobiety, pamietacie ten wiersz naszej noblistki ( tej starszej)
                                  "Albo go kocha,albo sie uparla, na dobre, na niedobre i na litosc boska":)
                                  Tak ze ile tu glosow damskich, tyle jedynie slusznych:)
                        • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 18:56
                          Ja żałuje, ze nie odwiedziłam rodziny partnera (teraz exa).

                          Szkoda tez, ze wierzyłam, ze przewalczymy problemy razem (w tym ledwo-letni seks) i będziemy fajnie sobie żyć. Niestety wszystkie czerwone flagi przerodzily sie w powazne problemy ktore przyczynily sie do rozpadu zwiazku.

                          Gdyby partnerka autora tylko nie zapraszala go do domu rodzinnego tlumaczac, ze jest bieda i aktywny alkoholik-awanturnik (autor pisze, ze ojciec czasami bije) - to sytuacja wyglądałaby inaczej.






    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 21:15
      Kosz
    • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 23:32
      anula36 napisała:

      > a podobno tylko Zydzi odpowiadaja pytaniem na pytanie;)

      Jak widać nie,
      poza tym to nie było pytanie.

      Ale fakt - wypowiedź na poziomie dna kosza.
      • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 23:59
        bo niezgodna z Twoimi pogladami?
        • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 06:57
          anula36 napisała:

          > bo niezgodna z Twoimi pogladami?

          Tak, niezgodna z moimi poglądami.
          I rasistowska, więc także niezgodna z prawem, o netykiecie nie wspominając.
          • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 15:46
            Coz nie musimy sie ze soba zgadzac.

            Bedziemy jak ta parka :) Albo Duda i Trzaskowski:)
    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.07.20, 14:09
      Watek dobija do 300 wpisow. Gratulacje!!!

      Jak kiedys w przyszlosci sobie przypomnisz, napisz proszę zakończenie tej historii - jak Wam poszło.

      Powodzenia!
      • biszkopty35 Re: Częste wyjazdy do rodziców 27.07.20, 08:35
        Ja Ci powiem, jak to się skończy: ponieważ ona chce ślubu, żeby otworzyć się na seks i dziecko, a on się jej nie oświadczy, to się rozstaną.
        No chyba że emacarena poczuje, że tak naprawdę to chciałby mieć żonę i ta dziewczyna byłaby fajną żonką. Ale na 99% on tego nie zrobi, bo jest analityczno - wymagający. Z tego też powodu będzie mu trudno stworzyć jakikolwiek związek trwały. Ona ze swoim skomplikowaniem i rygorem, nazwijmy to, moralnym, jest z innego świata i prawdopodobnie nie wyjdzie za mąż.

        • gonzo_101 Re: Częste wyjazdy do rodziców 27.07.20, 10:43
          biszkopty35 napisał(a):

          > Ona ze swoim skomplikowaniem i rygorem, nazwijmy to, moralnym, jest z inneg
          > o świata i prawdopodobnie nie wyjdzie za mąż.
          >
          Ciekawie definiujesz współuzależnienie:P
        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 27.07.20, 18:46
          biszkopty35 napisał(a):

          > Ona ze swoim skomplikowaniem i rygorem, nazwijmy to, moralnym, jest z innego świata i prawdopodobnie nie wyjdzie za mąż.

          Nie wyjdzie i nie powinna. Z takim współuzależnieniem, którego nie uznaje i nie adresuje, nie ma szans na założenie udanej rodziny, bo te dysfunkcje zawsze będą gdzieś wypływać. Co widać nawet w tej krótkiej relacji z Macareną. Nie ma się co pchać w małżeństwo i dzieci, dopóki ma się taki bałagan w głowie i życiu osobistym.
    • quba Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.07.20, 14:16
      Oczywiście, że przesadzasz, jesteś zaborczy. Ma dziewczyna Rodziców, których kocha, to do nich jeździ. Pomaga w pracy w gospodarstwie, bo jest dobrym, kochającym dzieckiem. Na jej miejscu nie liczyłabym się z tym, co ty tam sobie uważasz, a wręcz przeciwnie - wywaliłabym cię z mojego mieszkania.
      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.07.20, 16:35
        quba napisał:

        > , a wręcz przeciwnie - wywaliłabym cię z mojego mieszkania.

        Ale kto kogo z czyjego???
        :D
      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.07.20, 17:23
        quba napisał:

        > Oczywiście, że przesadzasz, jesteś zaborczy. Ma dziewczyna Rodziców, których ko
        > cha, to do nich jeździ. Pomaga w pracy w gospodarstwie, bo jest dobrym, kochają
        > cym dzieckiem. Na jej miejscu nie liczyłabym się z tym, co ty tam sobie uważasz
        > , a wręcz przeciwnie - wywaliłabym cię z mojego mieszkania.
        >
        >

        Ciezko by było zwazywszy, ze w tym swoim mieszkaniu to dziewczyna ma zaborczego i kontrolującego własnego BRATA.
        Autor mieszka u siebie.
        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.07.20, 21:59
          Dajcie spokój, przecież to norma, że 18-19latek dyktuje 30-letniej siostrze normy dotyczące jej życia seksualnego i życia ;)
      • gonzo_101 Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.07.20, 20:41
        Nie chciało ci się czytać prawda?
    • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 00:29
      Jako, że była tutaj ożywiona dyskusja w lipcu, to czuję się lekko zobowiązany do updatu 😉

      1) odnośnie wyjazdów z rodzina: tydzień w sierpniu była na wczasach z siostra nad morzem. Chce jeszcze pojechać do mamy na 5-6 dni w tym miesiącu. Moim zdaniem, to już trochę przesada. Ale na razie nie komunikowalem jej tego, bo już w lipcu wyraziłem swoje zdanie na temat spędzania takiej ilości czasu z rodziną i teraz już tylko obserwuję.
      2) odnośnie seksu, to kochaliśmy się klasycznie w tym miesiącu raptem dwa razy (raz z mojej inicjatywy, raz z jej). Wiec niby jest progres, ale daleko niestety do normalności.
      • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 05:53
        Przykro mi, że tak się sprawy układają, ale podejrzewałam od początku, że tak będzie. Jak to wcześniej napisałeś? Nie czujesz, że dziewczyna ma serce do tego związku? To pewnie dobrze czujesz, niezależnie od tego, co ci zdesperowana dziewczyna opowiada czy obiecuje. Z których to obietnic po raz kolejny zresztą się nie wywiązuje.
        Tobie pozostaje słuchać własnej intuicji i własnych uczuć. Jeśli nie jesteś w związku szczęśliwy i pomimo obietnic nie widzisz zmian, to nie ciągnij tego dalej. Dla swojego i jej dobra.
      • biszkopty35 Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 07:06

        to już trochę przesada. Ale na razie nie komunikowalem jej tego, bo już w l
        > ipcu wyraziłem swoje zdanie na temat spędzania takiej ilości czasu z rodziną i
        > teraz już tylko obserwuję.

        Obserwujesz? Ją, tak? Współczuję jej serdecznie. To nie jest budowanie związku, tylko dystansu. Czy nie mógłbyś pojechać do niej na wieś, gdy ona tam jest? Zawieźć, przywieźć? Nie zmuszaj jej do wyborów, tylko wejdź trochę w jej życie, a sama wybiegnie z niego za Tobą czy z Tobą.


        > 2) odnośnie seksu, to kochaliśmy się klasycznie w tym miesiącu raptem dwa razy
        > (raz z mojej inicjatywy, raz z jej). Wiec niby jest progres, ale daleko nieste
        > ty do normalności.

        Wygląda to teraz tak: oczekujesz od niej, aby nie jeździła na wieś, ale jak nie pojedzie, oczekujesz więcej współżycia. Wymagania tu, wymagania tam. Co sam jej oferujesz? Dziewczyna zdaje się, wyraziła się jasno, że nie jest nawet Twoją narzeczoną. I ja ją całkowicie rozumiem.
        Co do normalności: każdy ma swoje normy w sprawach seksu, to jest kwestia intymna i nie powinno się odnosić tego do żadnych wyimaginowanych norm tylko do Was dwojga.
        • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 08:41
          Nie mam samochodu (prawko mam, ale od lat nie jeździłem, więc obawiam się wynajmu) plus nie dostałem zaproszenia do jej rodziców. Twierdzi, że nie ma tam dobrych warunków plus tata popija.
          Co do wymagań. Uważam że daje z siebie bardzo dużo w tym związku (co ona zreszta sama mówi), stąd uważam, ze mogę mieć tez oczekiwania odnośnie drugiej strony. Co do statusu narzeczonej, to chyba jest oczywiste, ze nie będę się oświadczał w obecnym stanie rzeczy.
          • biszkopty35 Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 11:55
            eeeeemacarena napisał:

            > Nie mam samochodu (prawko mam, ale od lat nie jeździłem,
            Czas zacząć, czas kupić. Pisałeś, że doskonale zarabiasz. To jakaś rysa w Twoim wizerunku, wreszcie jakieś pęknięcie.

            plus nie dostałem zaproszenia do jej rodziców. Twierdzi, że nie ma tam dobr
            > ych warunków plus tata popija.

            Może to idealistyczne, co napiszę, ale: ona nie zaprasza cię do siebie - i dlatego w tym seksualnym wymiarze też. Faktycznie musi się odciąć od rodziny mentalnie i emocjonalnie, przestać czuć się odpowiedzialna za to, co tam zobaczysz. Wciąż uważam, że powinieneś tam pojechać, z nią, po prostu. Albo to życie chcecie dzielić, albo nie.

            > Co do wymagań. Uważam że daje z siebie bardzo dużo w tym związku (co ona zreszt
            > a sama mówi), stąd uważam, ze mogę mieć tez oczekiwania odnośnie drugiej strony

            Nieprawda. Miłość to nie transakcja, w której rachunki mają być wyrównane. Bywają okresy, w których trzeba dawać znacznie więcej, niż daje drugi człowiek. Wzajemne oczekiwania prowadzą raczej do rozwodów i rozstań.

            > . Co do statusu narzeczonej, to chyba jest oczywiste, ze nie będę się oświadcza
            > ł w obecnym stanie rzeczy.
            Tak, musisz być pewien. Ale tej pewności nie zdobędziesz z zewnątrz, musisz jej poszukać we własnym wnętrzu.

            Dodam jeszcze, że opisywanie ile razy się z nią kochałeś w ostatnim miesiącu i w jakiej pozycji jest niesmaczne, Ciebie ustawia w pozycji zaliczacza, odziera Waszą intymność.

            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 14:12
              biszkopty35 napisał(a):

              > eeeeemacarena napisał:
              >
              > > Nie mam samochodu (prawko mam, ale od lat nie jeździłem,
              > Czas zacząć, czas kupić.

              A co to, jest obowiazek posiadania samochodu ?
              Ano nie ma, a rower czy transport publiczny jest bardziej ekologiczny. Pochwalam.

              Pisałeś, że doskonale zarabiasz. To jakaś rysa w Twoim
              > wizerunku, wreszcie jakieś pęknięcie.


              Brak auta to rysa na wizerunku ??? :) :) :)



              > Może to idealistyczne, co napiszę, ale: ona nie zaprasza cię do siebie - i dlat
              > ego w tym seksualnym wymiarze też.

              Ona stwarza dystans, oslaniajac sie rodzicami i bratem, a ty masz pretensje do macareny o tworzenie dystansu ???


              W
              > ciąż uważam, że powinieneś tam pojechać, z nią, po prostu. Albo to życie chceci
              > e dzielić, albo nie.

              A tego wlasnie nie wiedza. Czy chca dzielic, czy nie i w jakim stopniu chca do swojego zycia dopuscic to drugie. Dziewczyna najwyrazniej bardzo nie chce, a w zyciu macareny uczestniczy polgebkiem i na cwierc gwizdka.



              > Nieprawda. Miłość to nie transakcja, w której rachunki mają być wyrównane. Bywa
              > ją okresy, w których trzeba dawać znacznie więcej, niż daje drugi człowiek. Wza
              > jemne oczekiwania prowadzą raczej do rozwodów i rozstań.

              W tym wypadku rozstanie wydaje sie opcja wcale nienajgorsza. Stwarza bardziej obiecujace perspektywy :P



              >
              > Dodam jeszcze, że opisywanie ile razy się z nią kochałeś w ostatnim miesiącu i
              > w jakiej pozycji jest niesmaczne, Ciebie ustawia w pozycji zaliczacza, odziera
              > Waszą intymność.


              Reglamentacja stosunkow przez braciszka nie zniesmacza, nie ustawia i nie odziera, absolutnie...

              Gdy jedna strona robi sprawe publiczna ze swojego zycia intymnego, musi sie liczyc z tym, ze rzecz upubliczniona staje sie publiczna wlasnie, no niestety.
            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 15:06
              biszkopty35 napisał(a):

              > eeeeemacarena napisał:
              >
              > > Nie mam samochodu (prawko mam, ale od lat nie jeździłem,
              > Czas zacząć, czas kupić. Pisałeś, że doskonale zarabiasz. To jakaś rysa w Twoim
              > wizerunku, wreszcie jakieś pęknięcie.


              To, że nie mam samochodu, to nie znaczy, że mnie nie stać. Mieszkam w centrum miasta, pracuję centrum miasta, rodzinę mam w dzielnicach sąsiadujących z centrum. Na wypady weekendowe wolę rower/pociąg/samolot.
              > plus nie dostałem zaproszenia do jej rodziców. Twierdzi, że nie ma tam dobr
              > > ych warunków plus tata popija.
              >
              > Może to idealistyczne, co napiszę, ale: ona nie zaprasza cię do siebie - i dlat
              > ego w tym seksualnym wymiarze też. Faktycznie musi się odciąć od rodziny mental
              > nie i emocjonalnie, przestać czuć się odpowiedzialna za to, co tam zobaczysz. W
              > ciąż uważam, że powinieneś tam pojechać, z nią, po prostu. Albo to życie chceci
              > e dzielić, albo nie.
              Ale co mam zrobić? Wbić się do domu jej rodziców bez zaproszenia od nich? Wymusić na niej swój przyjazd?

              > Dodam jeszcze, że opisywanie ile razy się z nią kochałeś w ostatnim miesiącu i
              > w jakiej pozycji jest niesmaczne, Ciebie ustawia w pozycji zaliczacza, odziera
              > Waszą intymność.
              >
              zgadzam się, że opis jest publiczny. Z mojej perspektywy, to wyglada tak, że nie podaję żadnych szczegółów pozwalających na identyfikacje i nawet, gdyby ktoś znajomy to czytał, to nie sądzę, by był w stanie być pewnym tożsamości.
              Ja bym nie miał pretensji, gdyby anonimowo opisywała nasze problemy na forum, jeśli chodziłoby o rozwój związku, a nie bajkopisarstwo etc. Dlatego o tym rozmawiam anonimowo na forum, a nie ze znajomymi, czy rodzicami. Jednocześnie sam nie mam chyba jeszcze tyle doświadczenia życiowego, by mieć pewność , ze dobrze postąpię. Dlatego pytam o rady 😉
              • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 15:11
                To, że nie mam samochodu, to nie znaczy, że mnie nie stać. Mieszkam w centrum miasta, pracuję centrum miasta, rodzinę mam w dzielnicach sąsiadujących z centrum.

                🤣🤣🤣🤣🤣a czepia się dziewczyny paniczyk.

                Ale co mam zrobić? Wbić się do domu jej rodziców bez zaproszenia od nich? Wymusić na niej swój przyjazd?

                Powiedzieć kochanie chce ich poznać warunki i picie twojego ojca mnie niw obchodzi. Chce poznać TOWJA mamę.

                Myślisz 30 lat siostra ,mieszkanie z bratem wyjazdy do domu x razy w miejscu.
                Bardzo łatwo znaleść powiązania.
                Obrzydliwy jesteś.
      • redwineiswhatilike Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.08.20, 14:28
        eeeeemacarena napisał:


        > 1) odnośnie wyjazdów z rodzina: tydzień w sierpniu była na wczasach z siostra
        > nad morzem. Chce jeszcze pojechać do mamy na 5-6 dni w tym miesiącu. Moim zdani
        > em, to już trochę przesada. Ale na razie nie komunikowalem jej tego, bo już w l
        > ipcu wyraziłem swoje zdanie na temat spędzania takiej ilości czasu z rodziną i
        > teraz już tylko obserwuję.
        > 2) odnośnie seksu, to kochaliśmy się klasycznie w tym miesiącu raptem dwa razy
        > (raz z mojej inicjatywy, raz z jej). Wiec niby jest progres, ale daleko nieste
        > ty do normalności.


        Mówimy o 30 letniej kobiecie, prawda. Nie o nastolatce czy studentce.
        Moim zdaniem ona lubi i chce spędzać czas z rodziną. Rodzina jest dla niej bardzo ważna. Będzie miała 45 lat i będzie to samo. Taki typ. Nie ma w tym nic złego. Mnie to też dziwi i nie do końca rozumiem, ale ona naprawdę ma do tego prawo. To jest dla niej bardzo ważne i możliwe, że będzie chciała robić tak zawsze.
        Sex. Najwyraźniej tyle też jest wystarcza.
        Taka jest i już.
        Na początku myślałam, że mowa o 20 latce. A to jest dorosła 30 letnia osoba. Moim zdaniem ona się nie zmieni a ty albo to zaakceptujesz albo nie i wtedy trzeba będzie się rozstać.
        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.08.20, 14:35
          redwineiswhatilike napisał(a):

          > eeeeemacarena napisał:
          >
          >
          > > 1) odnośnie wyjazdów z rodzina: tydzień w sierpniu była na wczasach z si
          > ostra
          > > nad morzem. Chce jeszcze pojechać do mamy na 5-6 dni w tym miesiącu. Moim
          > zdani
          > > em, to już trochę przesada. Ale na razie nie komunikowalem jej tego, bo j
          > uż w l
          > > ipcu wyraziłem swoje zdanie na temat spędzania takiej ilości czasu z rodz
          > iną i
          > > teraz już tylko obserwuję.
          > > 2) odnośnie seksu, to kochaliśmy się klasycznie w tym miesiącu raptem dw
          > a razy
          > > (raz z mojej inicjatywy, raz z jej). Wiec niby jest progres, ale daleko
          > nieste
          > > ty do normalności.
          >
          >
          > Mówimy o 30 letniej kobiecie, prawda. Nie o nastolatce czy studentce.
          > Moim zdaniem ona lubi i chce spędzać czas z rodziną. Rodzina jest dla niej bard
          > zo ważna. Będzie miała 45 lat i będzie to samo. Taki typ. Nie ma w tym nic złeg
          > o. Mnie to też dziwi i nie do końca rozumiem, ale ona naprawdę ma do tego prawo
          > . To jest dla niej bardzo ważne i możliwe, że będzie chciała robić tak zawsze.
          > Sex. Najwyraźniej tyle też jest wystarcza.
          > Taka jest i już.
          > Na początku myślałam, że mowa o 20 latce. A to jest dorosła 30 letnia osoba. Mo
          > im zdaniem ona się nie zmieni a ty albo to zaakceptujesz albo nie i wtedy trzeb
          > a będzie się rozstać.



          No co ty forum orzekło ze dziewczyna jest uzależniona on ojca alkoholika.
          Nie może lubić wsi i spędzać czasu z rodzina.
          Odpocząć na wsi od miasta.
          Jest uzależniona i koniec kropka. 🤦‍♀️
          • redwineiswhatilike Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.08.20, 14:49
            Może i jest uzależniona. Może zwyczajnie lubi rodzinę. Są ludzie, którzy zawsze spotykają się całą wielką rodziną na obiad co niedzielę, jeżdżą razem na wczasy z bratem siostrą i rodzicami, nawet gdy mają 45 lat. Lubią to.
            Jestem zupełnie inna i dla mnie byłby to czysty horror. Ale ludzie są różni. Ta kobieta nie zna innego życia. Ma 30 lat i miota się pomiędzy mamą, tatą, siostrą a facetem. Ma 30 lat a nie umie zdecydować się na wspólne zamieszkanie i tworzenie związku. On ją przeciąga na swoją stronę. Ona chce mieć jedno i drugie. Związek ale też i spędzanie jednej trzeciej miesiąca u rodziców 150 km od domu i pracy. Czy dla niej to jest ważny i poważny związek? Nie wiem. Nie chce zaprosić faceta do swojego rodzinnego domu. Ja wiem, ojciec alkoholik i tak dalej. Rozumiem. Moim zdaniem, gdyby jej naprawdę zależało, to by za jakiś czas zamieszkali razem, nie mówię, że już od razu choć pół roku to nie jest tak mało chyba. Ciągle pada słowo dziewczyna. No dla mnie raczej młoda kobieta. Widzę tu takie przeciąganie struny. A tu trzeba się zatrzymać i osiągnąć jakiś kompromis. Tak, dla mnie też jest co najmniej dziwne jeżdżenie ciągle do mamy i w ogóle tego nie pojmuję. Tylko mam wrażenie, że jak ona ulegnie i nie będzie jeździć tak często, to gdzieś tam w duszy będzie zła, że to przez faceta. Nie wiem naprawdę co tu zrobić. Chyba zaakceptować, że to jest taki typ. Są takie kobiety. Urodzi dziecko i pojedzie na pół roku do mamy a facet w odstawkę. Oczywiście nikomu tego nie życzę. Obyście się dogadali oczywiście.
    • panna.w.paski Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 20:01
      Cześć Eeemacarena, śledzę Twój wątek od samego początku. Na początku kibicowałam Twojemu związkowi, ale im dłużej o nim czytam tym więcej mam wątpliwości.
      Współczuję Twojej dziewczynie - bo rzeczywiście wydaje się być przytłoczona wszystkim: praca, dojazdy do domu, w tle być może obciążenia DDA, związek co do którego nie jest pewna. Myślę, że gdyby spytać ją dwudziestoletnią jak się widzi za 10 lat to miałaby dość standardową wizję: ona, mąż i dwoje dzieci mieszkający w domu blisko jej rodziny. Możliwe, że teraz - dzięki odległości, związkowi z Tobą - zaczyna patrzeć na to wszystko nieco inaczej, dostrzegać nie do końca zdrowe zależności i oczekiwania jej rodziny.
      Rozumiem, że dobrze jest trafić w końcu na kogoś, z kim dobrze się rozumiesz, potrafisz się śmiać i do tego pociąga Cię fizycznie. To dobre podstawy relacji. Jestem kilka lat starsza od Twojej dziewczyny, w wieloletnim szczęśliwym związku i z doświadczenia tylko podpowiem kilka rzeczy:
      - Moim zdaniem warto się wiązać po to, żeby ludziom było łatwiej i lepiej iść przez życie razem niż w pojedynkę. Czuć, że razem więcej mogą, mogą się nawzajem wspierać, kochać, przyjaźnić, wychowywać dzieci. Jeśli na tym etapie związku nie czujecie oboje, że jesteście dla siebie ważni, chcecie inwestować czas/energię w tę relację, chcecie odkrywać siebie nawzajem - to kiedy? Bo powiem Ci szczerze, że kiedy przyjdą gorsze dni, pojawią się problemy finansowe, zdrowotne, czas kompromisów, może pojawi się dziecko i wywróci Wasz związek do góry nogami (przynajmniej na początku) - to już trudniej będzie żyć samą miłością. Warto wtedy móc sięgnąć do woreczka pt. dobre czasy i stamtąd czasem czerpać moc - a do woreczka dosypywać przez cały czas trwania związku bo nie da się jechać tylko na mglistych dobrych wspomnieniach sprzed dekady ;)

      Nie można arbitralnie twierdzić ile weekendów spędzanych u rodziny pochodzenia to za dużo, ile stosunków seksualnych to za mało. To kwestie bardzo indywidualne. Natomiast ważne jest jak Ty się w tym wszystkim czujesz, i tak, zachęcam Cię do tego, żeby spojrzeć na ten związek przez chwilę dość egoistycznie. Czy Twoje potrzeby są zaspokojone? Czy czujesz się wysłuchany, zrozumiany? Czy wyobrażasz sobie przy boku swojej dziewczyny satysfakcjonujący Cię związek na lata, na dobre i złe? Nie chodzi mi o to, żeby nie liczyć się z jej uczuciami. Wydaje mi się właśnie, że liczysz się za bardzo, nie chcesz jej urazić, nie chcesz jej kontrolować ani zawłaszczyć jej całego życia (bardzo zdrowo zresztą). Ale jednocześnie z Twoich postów przebija niepewność, tłumiona złość na nią i na całą sytuację, poczucie bycia niezrozumianym...Nie doprowadź do sytuacji, w której przestajesz lubić siebie samego za to, jaki jesteś w związku. Pamiętaj, że nikt za Ciebie nie zadba, żebyś był szczęśliwy.
      Życzę powodzenia i podjęcia trafnych decyzji. Trzymaj się ciepło!
      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.08.20, 23:41
        Dziękuję za taki mądry post. Będę musiał sporo nad nim pomyśleć 😉
      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.08.20, 15:15
        Panna w paski - bardzo ładnie to napisałaś.

        Od siebie dodam, ze można kogoś bardzo kochać i lubić, fajnie z nimi spędzać czas, a jednocześnie zdecydować z żalem i bólem, ze nie możemy budować wspólnej relacji ze względu na kluczowe sprawy, w których nie jesteśmy kompatybilni.

        Ktos powyżej napisał, ze miłość to nie transakcja. Jednak mądrzy ludzie piszą i mówią, ze dobre małżeństwo to jak dobry biznes. Nie tylko liczy sie w nim miłość, ale tez balans dawania i brania, wspólne cele i oczekiwania, komunikacja, wywiązywanie sie z ustaleń, zaangażowanie, czas i pieniądze. Na długą metę nie da sie żyć w zwiazku, ktory nie spełnia naszych podstawowych potrzeb - bliskości (np. seks, wyjazdy), bezpieczeństwa, wspólnoty.
        • redwineiswhatilike Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.08.20, 15:24
          I tu chyba niestety tak jest.
          • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.08.20, 16:02
            Dodam, ze znam takie zwiazki, dlugoletnie, bedace malzenstwem, majace dzieci... gdy jedna ze stron bardziej pozostaje w zwiazku z rodzina pochodzenia niz z ta, ktora stworzyla. Przykladowo, jezdzi opiekowac sie matka (opisywalam w ktoryms watku ten przypadek), ktora sobie tego zyczy majac drugie dziecko na miejscu plus platna opieke, a dojezdzajaca corka wlasne dzieci widzi przy myciu zebow albo juz spiace. I to trwa latami. Malzenstwo niby jest, ale w jakim stanie... i z pewnoscia nie jest to to, co pani obiecywala, a zapewne tez nie to, czego chciala dla siebie i meza. No, ale to wlasnie maja.
            • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 27.09.20, 13:09
              ciekawe jak tam sie zycie u Was toczy 6 tygodni pozniej po przemysleniach, a pomiedzy zniwami a wykopkami:)
              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 09.12.20, 10:15
                Wciąż jesteśmy razem. Dziewczyna zmniejszyła liczbę wyjazdów do domu. Była na weekend we wrześniu, w listopadzie i teraz pojedzie na tydzień na Święta. Wiem, że w wakacje (po tym jak założyłem wątek na tym forum 🙃) miała poważną rozmowę z rodziną o tym, że za często jeździ do domu. Mama zrozumiala sytuację, siostra zrobila mojej dziewczynie dżihad za to, że za mało pomaga w domu rodzinnym. Mama stanęła po stronie mojej dziewczyny.
                Byłem u nich z wizytą we wrześniu na weekend (jej mama wyszła pierwsza z inicjatywą). Poznałem jej rodziców, bardzo życzliwie mnie przyjęli i podobno zaakceptowali.
                Co do seksu, to stanęło na rozwiązaniu kompromisowym. Nie zgodziła się na antykoncepcję hormonalną (,,nie chce się truć"), ale stosujemy NPR i jednocześnie gumki. Ona nie wykazuje za bardzo inicjatywy w tym obszarze, ale gdy ja zainicjuję, to już jest mocno aktywna.

                Ogólnie jest sporo lepiej między nami. Oczywiście zdarzają się problemy czasami (zwłaszcza jak któreś z nas ma gorszy nastrój), ale generalnie jest fajnie. Gorzej jest ze mną w sumie. Po tych kilku miesiącach walki czuję się kompletnie wypalony i brakuje mi zaufania, co do trwałości tej przemiany. Szkoda, że od początku nasz związek nie był na poziomie tego, co jest teraz.
                • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 09.12.20, 15:56
                  eeeeemacarena napisał:

                  > Wciąż jesteśmy razem....
                  > Gorzej jest ze mną w sumie. Po tych kilku miesiącach walki czuję się kompletnie wypalony i brakuje mi zaufania, co do trwałości tej przemiany.

                  To mnie nie dziwi. Ty musiałeś sobie związek na satysfakcjonującym cię poziomie zwyczajnie wywalczyć. I to w te pierwsze miesiące czy pół roku, które w typowych związkach upływają zazwyczaj pod znakiem różowych okularów, motylków w brzuchu i intensywnego seksu. Was ten etap w dużej mierze ominął.
                  Na twój brak zaufania co do trwałej zmiany partnerki pomoże chyba tylko czas. Jeśli teraz jesteście oboje ze związku zadowoleni, to kontynuujcie go w dotychczasowej formie. Jeśli zmiana zachowania partnerki będzie trwać, tym lepiej dla ciebie i dla was. Jeśli nie, możesz wybrać dalszą walkę o związek albo z niego zrezygnować. Wiedz jednak, że nawet w związkach z pozoru idealnych od samego początku partnerzy mogą się zmienić tak, że związek jest trudno czy wręcz niemożliwe kontynuować.
                  Jeśli naprawdę podoba ci się miejsce, w którym teraz jesteście jako para, a partnerka się stara, czyli odpowiedziała na twoje wcześniejsze zarzuty, to warto dać szansę. Za rok czy dwa będziesz umiał lepiej ocenić, czy coś z tego będzie, czy zmiana jest trwała i czy chcecie zrobić kolejny krok (np. wspólne zamieszkanie).
                  • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 23.12.20, 18:29
                    Dzięki, dokładnie tak to właśnie czuję. Mam wrażenie, że podświadomie mam do niej żal, że ten początkowy czas związku, gdzie wszystko powinno iść gładko upłynął nam pod znakiem walki o satysfakcjonujący związek.

                    Teraz jest generalnie nieźle, ale taki brak zaufania z mojej strony bardzo utrudnia mi życie i trzeźwą ocenę sytuacji. Czasami mam wrażenie, że do pewnych jej zachowań zacząłem podchodzić zbyt alergicznie np. gdy ona proponuje swojemu koledze spacer. Normalnie bym uznał, że to jest zwykłe podtrzymywanie relacji koleżeńskich, a teraz to mnie wk%$# trafia ;)
                    • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 24.12.20, 16:00
                      Ty podjąłeś decyzję, że w tym związku zostajesz i o niego wlaczysz, bo warto. Nikt Ci tego nie narzucił! A teraz się okazuje, że jesteś niedojrzały emocjonalnie, nie cieszysz się ze związku, winą, że nie było łatwo obarczasz dziewczynę. I na dodatek masz jakieś beznadziejne zachowania jak wkurzanie się za spacer z kolegą. Warto iść na terapię.

                      Zdajesz sobie sprawę, że mimo początków związku dookoła nas jest też coś co się nazywa życiem i nam krzyżuje plany i powoduje, że nie jest lekko, łatwo i przyjemnie? Z Twoich wypowiedzi wynika, że brakuej Ci tej świadomości.
                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 24.12.20, 17:03
                        Nie okazałem swojego wkurzenia o to. Wręcz przeciwnie. Natomiast zauważyłem, jak zadziałały moje wewnętrzne emocje.
                    • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.12.20, 13:46
                      eeeeemacarena napisał:

                      > Dzięki, dokładnie tak to właśnie czuję. Mam wrażenie, że podświadomie mam
                      > do niej żal, że ten początkowy czas związku, gdzie wszystko powinno iść gładko
                      > upłynął nam pod znakiem walki o satysfakcjonujący związek.

                      Ej, wcale nigdzie nie jest powiedziane, że na początku wszystko powinno "iść gładko". Mało tego - nawet jeśli przeważnie tak się dzieje, to początek kiedyś się kończy i zaczynają się schody, kłopoty, nieporozumienia i rozczarowania.
                      A Wy - jak można przypuszczać - rozwiązaliście już grubsze problemy. Więc teraz może być tylko coraz fajniej :)
                      Spróbuj tak na to spojrzeć, zamiast przykładać "uniwersalną" miarę, która i tak wcale nie gwarantuje szczęścia.
                      • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.12.20, 15:41
                        ola_dom napisała:


                        > Ej, wcale nigdzie nie jest powiedziane, że na początku wszystko powinno "iść gł
                        > adko".
                        > A Wy - jak można przypuszczać - rozwiązaliście już grubsze problemy. Więc teraz
                        > może być tylko coraz fajniej :)

                        A może też stanąć na tym, co teraz czyli "jest generalnie nieźle". Osobiście uważam, że w związku z rocznym stażem młodych ludzi powinno być dużo dużo lepiej, niż "nieźle". Gdyby związek był teraz naprawdę satysfakcjonujący, to ten rok walki pan puściłby pewnie w niepamięć. Po prostu uznałby, że było warto się trochę pomęczyć na początku, żeby mieć to, co teraz. Ale ponieważ jest tylko "nieźle", denerwuje się nawet na sprawy takie, jak wyjście partnerki z kolegą na spacer. Irracjonalne to, owszem, i on to chyba widzi, ale na uczucia nic się nie poradzi. Podejrzewam zresztą, że gdyby pani najpierw solidnie wymęczyła go w łóżku, a potem poszła sobie na spacerek z kumplem, to w ogóle nie byłoby sprawy, bo panu żadne irracjonalne zazdrości nie siedziałyby w głowie ;-)
                        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.12.20, 18:52
                          To już trzeba nie wiadomo jaką pańczysznę odwalać żeby móc na spacer wyjść?

                          A może pan jest przemocowcem i przedstawia swoją stronę historii i nigdy dobrze nie będzie i ona wiecznie będzie musiała się zmieniać i robić coś żeby on poczuł, że jest dobrze. Tylko jeśli mu tak źle w tym związku to czemu nie odejdzie?
                          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.12.20, 19:44
                            eriu napisała:

                            > To już trzeba nie wiadomo jaką pańczysznę odwalać żeby móc na spacer wyjść?

                            Oczywiście, że nie i zwróć uwagę, że pisałam to z przymrużeniem oka. Sprawa sprowadza się do tego, że pan nie otrzymuje od partnerki tyle uwagi, na ile uważa, że zasługuje i pewnie dlatego tak rażą go te przejawy uwagi partnerki dawane kumplom. Czy możliwe jest, że ma nadmiarowe wymagania? Tak, jest możliwe. Dokładnie tak samo, jak możliwe jest to, że kobieta jest z związku na pół gwizdka i jej na bliskości i intymności z partnerem nie zależy tak, jak jemu. A czemu partner nie odchodzi? Bo jest zakochany, a pani obiecuje zmiany.
                            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.12.20, 23:47
                              Kurczę, to jest naprawdę dobra diagnoza problemu.

                              Jeśli chodzi o moje wymagania i Twój wcześniejszy post. Zdaję sobie sprawę, że uczucie irytacji na jej zaproszenie kolegi na spacer jest bezsensowne i generalnie nie świadczy najlepiej o mnie. Emocje pojawiają się automatycznie niestety. Chociaż staram się nad tym oczywiście panować i w powyższej sytuacji nie wyrazić swojej dezaprobaty.

                              Wydaje mi się, że najbardziej irytujący dla mnie jest wysoki poziom jej empatii i inicjatywy względem innych osób, przy relatywnie niskim poziomie obu tych cech względem naszej relacji. Czyli:
                              1) pilnuje, żeby inicjatywa spotkań z jej kolegami była 50/50, z kolei w naszym związku znaczna większość randek i wyjazdów (tutaj wszystkie) była organizowana przez mnie
                              2) martwi się "demoralizacją brata", ale nie patrzy na to jak ja się poczuję w tej sytuacji
                              3) bardzo uważa na słowa kierowane do innych osób, zarówno gdy je ochrzania, jak i chwali. Natomiast, gdy jest w złym nastroju, to potrafi rzucić do mnie dość ciężkim do przełknięcia tekstem (potem oczywiście płacze i przeprasza, ale mleko się wylało).

                              Dlaczego nie odchodzę? Bo jestem zakochany (chociaż ostatnio mój entuzjazm mocno przygasł) i liczę na zmiany, bo widzę, że pewne zaszły w ostatnich miesiącach. Święta spędziliśmy osobno, dziewczyna wyjechała na tydzień do rodziców. Więc dopiero pojutrze będę mógł z nią o naszej sytuacji porozmawiać.

                              Wszystkie Wasze uwagi (także te uszczypliwe) są bardzo mile widziane. Sam mam relatywnie niewielkie doświadczenie związkowe (jeden czteroletni związek), a małżeństwo moich rodziców nie należy do udanych delikatnie mówiąc. Więc brakuje mi po prostu jakiegoś racjonalnego wzorca ;)
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 30.12.20, 03:59
                                No to podsumujmy:
                                ad. 1 To TY głównie dbasz o to, żeby utrzymywać waszą relację, będąc wyłącznym organizatorem spotkań, randek i wyjazdów oraz prawie wyłącznym inicjatorem seksu.
                                ad. 2 Według twojej partnerki wasz związek demoralizuje jej młodszego, aczkolwiek całkiem dorosłego brata. W jaki konkretnie sposób ten brat jest demoralizowany? Pan świeży student albo sam wkrótce zacznie sprowadzać na chatę panny w wiadomym celu albo już to robi. Jakim sposobem to wasz związek go demoralizuje?
                                ad. 3 Miej oczy szeroko otwarte. Partnerka, która pozwala sobie regularnie na nieprzyjemne (agresywne? wulgarne?) teksty wobec ciebie, podczas, gdy potrafi się dokonale kontrolować w obecności innych, może mieć problemy z agresją. Pamiętaj: twoja partnerka dorastała w domu, w którym był alkohol i czynna agresja ze strony rodzica. Wyszła z tego domu z deficytami, których do dziś, jak rozumiem, nie zaadresowała terapią. I dziś TY jesteś tych deficytów niefortunnym odbiorcą. A nie widzisz tego, bo sam wyszedłeś z nieciekawego domu, w którym nie miałeś dobrych wzorców. Chwali ci się, że walczysz o związek, że nie wypisałeś się niego w chwili, gdy pojawiły się pierwsze trudności. To nie zmienia faktu, że z opisu twoich uczuć, racjonalnych czy nie, wynika, że ten związek nie spełnia twoich podstawowych oczekiwań. Masz za sobą jeden poważny związek. Czy w nim też od samego początku musiałeś walczyć o czas, uwagę i intymność z partnerką?
                                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 01.01.21, 23:50
                                  Enith, zwróć uwagę na słownictwo tego człowieka: jak coś się nie zgadza z jego wizją to jest "uszczypliwe". I zobacz jaka jest reakcja na Twój post: samo dziękuję. Dałaś mu niezłe argumenty żeby sobie dziewczynę ustawiał.

                                  Powiedziała mu coś nieprzyjemnego? Może prawdę, że nie jest aniołem? Ciekawe, że się żaden przykład nie pojawia - może dlatego że by zburzył misterną iluzję biednego misia.

                                  Tak jak wcześniej byłam za autorem, tak już nie jestem. Coś mi tu ewidentnie śmierdzi.
                                  • gonzo_101 Re: Częste wyjazdy do rodziców 02.01.21, 01:11
                                    eriu napisała:

                                    > Enith, zwróć uwagę na słownictwo tego człowieka: jak coś się nie zgadza z jego
                                    > wizją to jest "uszczypliwe".

                                    No tak, uderz w stół a nożyce się odezwą. Może sama łaskawie zwrócisz uwagę na swoje słownictwo? W ostatnich wpisach zarzucasz autorowi emocjonalną niedojrzałość i insynuujesz przemocowość. Jak dla mnie to już nie jest uszczypliwość tylko zwykłe chamstwo. A autor ci jeszcze za to podziękował O.O! Ręce opadają.

                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 02.01.21, 02:39
                                    eriu napisała:

                                    > Powiedziała mu coś nieprzyjemnego? Może prawdę, że nie jest aniołem? Ciekawe, ż
                                    > e się żaden przykład nie pojawia - może dlatego że by zburzył misterną iluzję b
                                    > iednego misia.

                                    Uczestniczę w tym wątku od samego początku i absolutnie nie widzę, by macarena budował iluzję "biednego misia". W ogóle tego tak nie odebrałam. Ja widzę młodego, normalnego mężczyznę zakochanego w kobiecie pochodzącej z toksycznego domu. Mężczyznę, który nie spuścił tej kobiety po brzytwie przy pierwszej komplikacji, a sama przyznasz, że komplikacji, i to grubego kalibru, jak na tak krótki stażem związek jest tam aż nadto.
                                    A z sugestiami, że jest przemocowy wobec partnerki, trochę jednak popłynęłaś. Skąd w ogóle ten pomysł? Co takiego napisał (lub czego nie napisał) macarena, że sugerujesz przemoc?
                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 29.12.20, 23:35
                        Dzięki ;)
Pełna wersja