Dodaj do ulubionych

Częste wyjazdy do rodziców

10.07.20, 14:38
Założyłem podobny wątek na inny gazetowym forum, ale tutaj też chciałbym podpytać.

Jestem ze swoją dziewczyną od ponad pół roku. Ma 30 lat, ja jestem 4 lata młodszy.

Ona jeździ do rodziców (około 150 km) średnio raz w miesiącu na tydzień (z reguły jeden czy dwa weekendy nam wypadają przez to). Nie mieszkamy razem jeszcze. Wiec widujemy się w weekendy i czasami w tygodniu.

Twierdzi, że musi pomagać rodzicom w gospodarstwie i jest im to winna, ponieważ oni ją wspierali, gdy studiowała i kupowała mieszkanie.

Moim zdaniem to zdecydowanie za często/zbyt długo. Ale nie znam za bardzo wiejskich realiów.

Przesadzam?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 10.07.20, 15:42
      Nie w kategoriach przesady lub jej braku, tylko od czapy ocena - moze ona czuje sie zobowiazana, moze zwyczajnie lubi byc z rodzicami, moze ma tam interesy.

      Dla ciebie/was dwojga istotne jest, czy spedzacie ze soba dosc czasu, gdy ona nie wyjezdza. Jesli tak - ok. Jesli dla ktoregos z was jest to za malo - musicie sie dogadac. Albo rozstac.
      • bominka Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 14:48
        Aspekt zrewanzowania się rodzicom,za coś co od nich dostała może nie mieć końca. Znam związek,gdzie kobieta nigdy nie odcięła pepowiny. Zawsze w związku istotne były wyjazdy do rodziców i pomaganie im. Małżeństwo nie przetrwało.
        • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 14:59
          Na gospodarstwie >Jest ojciec, ale z różnych powodów nie ma z niego zbyt wiele pożytku. Jest tez siostra (prawie 40 letnia), która tam mieszka i naciska na moją dziewczynę, by ta jak najczęściej przyjeżdżała.

          Dlaczego ojciec jest zwolniony z aktywnego udziału w pracy?

          Dlaczego siostra (mężatka czy nie?) naciska by druga siostra przyjeżdżała?
          • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 15:21
            A czy autor zna odpowiedzi na te pytania ?
            Ojciec moze byc chory lub niepelnosprawny, siostra nie wyrabiac, roznie moze byc.
            Kobieta lat 30 moze miec inne priorytety niz 26-latek.
            Oni sa ze soba raptem kilka miesiecy i to na statusie "moja dziewczyna, moj chlopak" - co robia razem, co ich laczy, co wspolnie planuja, autor nie napisal. Dla kogos, z kim spedzam czas w wymiarze czasowym dwa weekendy w miesiacu i "czasem w tygodniu" nie zmienialabym stosunkow z rodzina, szczerze mowiac :)

            Dawne dzieje, ale gdy moj ojciec i jego rodzenstwo jezdzilo pomagac dziadkom na wsi, oferowali sie z wyjazdem i pomoca rowniez ich chlopaki i dziewczyny. Czy autor chcial kiedys pojechac z dziewczyna do jej rodzinnego domu, proponowal to ? Czy ona poznala/bywa u jego rodzicow ? Jakie on ma wlasne zobowiazania rodzinne czy towaryskie i jak ona sie do nich odnosi ? Za malo wiemy...
            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 22:55
              Tak w wielkim skrócie. Ojciec to niestety patologiczny przypadek, skłonność do alkoholu, rzadko ale niestety tez do agresji. Wiec z niego pożytku w gospodarstwie nie mają.

              Siostra (35 lat) jest singielką.

              Spędzamy ze sobą każdy pt-nd, chyba ze ona jedzie do rodziców. Plus w miarę możliwości wychodzimy na miasto lub nocujemy u siebie nawzajem w tygodniu.
              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 23:21
                Czyli jej pomoc jest w gospodarstwie realnie potrzebna, bo ojciec-alkoholik nie nadaje się do pracy. Nie dziwi mnie wcale, że siostra ciśnie drugą siostrę, żeby pomagała więcej. Jest możliwe, że bez tej pomocy gospodarstwo upadłoby. A, jak się domyślam, jest ono dla tych ludzi źródłem utrzymania. No chyba, że nie jest, a praca na roli to bardziej w ramach hobby.
                Na razie trzymaj się tego, co partnerka faktycznie robi, a nie tego, co ci obiecuje. Bo obiecać można gwiazdkę z nieba i gruszki na wierzbie, nic takie obietnice wszak nie kosztują. Jeśli nie odpowiada ci jej zaangażowanie w rodzinne gospodarstwo, to nie ma co udawać, że sytuacja ci pasuje i się do niej wbrew woli naginać.
                • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 23:45
                  Z tego co wiem, to mają jakieś prace dorywcze na rzecz gminy plus emerytury. Ale nie znam dokładnie szczegółów. Myślę, że gospodarstwo jest ważnym źródłem dochodu, ale na pewno nie jedynym.

                  Rozmawialiśmy o tym, że mi się tego nie podoba. Nie udało się skończyć dyskusji, gdyż ona się rozpłakała, powiedziała, że chce żeby wszyscy byli zadowoleni (tj. Ja, siostra i rodzice) i to kompletnie nie wychodzi. Potem miała już busa do domu.
                  • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 00:27
                    Czy partnerka byla na terapii DDA? Bo wyglada na to, ze w tej rodzinie wszyscy sa współuzależnieni/uwikłani. I nie sa w stanie z tego się wyrwać.

                    Tobie polecilabym zapoznanie sie z tematem zanim podejmiesz zyciowe decyzje.


                    Niepokojące jest tez, ze kobieta zamyka trudne rozmowy płaczem. Czy byliście w stanie wrócić do tej dyskusji kiedy ochłonęła? Czy temat stal się pewnym tabu, którego teraz nie wolno ci poruszyć?
                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 00:34
                    eeeeemacarena napisał:


                    >
                    > Rozmawialiśmy o tym, że mi się tego nie podoba.

                    No to ladnie zagrales :(
                    nie o bezsensie, nie o tym, ze ona sie przemecza, nie o tym, jak inaczej mozna to rozwiazac... tylko nie podoba mi sie. Zamiast "martwie sie o ciebie" to "jestem z ciebie niezadowolony". Dziwisz sie, ze sie rozryczala ? Kolejna w jej zyciu osoba, ktora mysli o sobie, a nie o niej.

                    >Nie udało się skończyć dyskusji

                    Dyskusji ????

                    • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 00:52
                      tt-tka napisała:

                      > eeeeemacarena napisał:
                      >
                      >
                      > >
                      > > Rozmawialiśmy o tym, że mi się tego nie podoba.
                      >
                      > No to ladnie zagrales :(
                      > nie o bezsensie, nie o tym, ze ona sie przemecza, nie o tym, jak inaczej mozna
                      > to rozwiazac... tylko nie podoba mi sie. Zamiast "martwie sie o ciebie"
                      > to "jestem z ciebie niezadowolony". Dziwisz sie, ze sie rozryczala ? Kolejna w
                      > jej zyciu osoba, ktora mysli o sobie, a nie o niej.
                      >
                      > >Nie udało się skończyć dyskusji
                      >
                      > Dyskusji ????
                      >
                      >
                      Ok, tutaj muszę doprecyzować.
                      Generalnie obustronnie umówiliśmy, że będzie jeździła do domu raz w miesiącu na 3-4 dni. Tuż przed jej wyjazdem zadzwoniła jej mama i dziewczyna poinformowała mnie, że ona jedzie jednak na 1,5 tygodnia, a nie na 3 dni. Wtedy powiedziałem, że nie podobają mi się jej tak częste wyjazdy plus ze szczególnie nie podoba mi się, że jej mama jednym telefonem może sobie anulować nasze ustalenia jako pary. Źle to rozwiązałem? 😞
                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:29
                        Ok, jak doprecyzowales, to inaczej to brzmi.
                        Skoro sie umowiliscie, a potem nastepuje jednostronna zmiana ustalen (jak rozumiem, nie spowodowana czyms takim jak nagla choroba, wypadek itp), to byles w prawie powiedziec, co powiedziales :)

                        Ktos tu sugerowal czy pytal o terapie DDA dla twojej dziewczyny, moze warto by o tym pogadac rzeczywiscie.

                        Bo tak na moje oko - moge sie mylic - ona czuje sie z jednej strony bardzo wdzieczna za to, ze matka umozliwila jej wyjscie z domu, zdobycie wyksztalcenia pozwalajacego na prace w miesccie, kupno mieszkania itd, a z drugiej strony czuje sie winna, ze zostawila matke z pijacym ojcem i robota w gospodarstwie. Oba uczucia rownie zrozumiale, co niekonstruktywne, ale czy ona bez fachowego wsparcia sobie z tym poradzi ?

                        Czy ty tam byles, znasz jej rodzine osobiscie, czy tylko ze slyszenia ?

                        Czy planowaliscie wspolna przyszlosc juz tak konkretnie, dom, dzieci, stosunki rodzinne ?
                        • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:42
                          Znam osobiście tylko jej najmłodszą siostrę, która mieszka w innym mieście i raczej izoluje się od rodziny pochodzenia. Jest bardzo ok.


                          Tak, rozmawialiśmy. Mamy tutaj wspólne plany i oczekiwania. Ale wstrzymuje się z rozpoczęciem realizacji np. wspólne mieszkanie, bo widzę ten właśnie problem z jej rodziną i wolę to wcześniej sprawdzić.
                          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 03:07
                            Wiesz, wspólne zamieszkanie to nie wyrok dożywocia, a pomoże różne rzeczy sprawdzić i zweryfikować. Choćby to, czy partnerka wywiązuje się ze swoich obietnic wobec ciebie. Poza tym jako DDA może mieć poważne deficyty, których możesz w tej chwili nie zauważać, gdy jesteście na etapie randkowania. Życie pod jednym dachem często gęsto otwiera oczy na kwestie, których wcześniej nie byliśmy w ogóle świadomi. Ja przez 3 miesiące wspólnego mieszkania z partnerem dowiedziałam się o nim więcej, niż przez poprzednie trzy lata dość intensywnego randkowania z nim. Bardzo, zapewniam, pouczające doświadczenie.
                            Jeśli chcecie i macie możliwość zamieszkać razem bez wywracania życia twojego lub jej do góry nogami, polecam spróbować. Może się okazać, że te jej wizyty w domu rodzinnym to twój najmniejszy problem.
                            • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 09:29
                              Ale po co ma chłopak rezygnować z mieszkania jeśli ma fajne żeby udowodnić, że jest coś nie tak jak z nią zamieszka jak już widzi, że jest jakiś problem? Minimalizowanie ryzyka jest dobrą strategią w takim wypadku, póki dziewczyna jedno mówi a drugie robi.
                                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 12:16
                                  Jakby dziewczyna się spotykała z chłopakiem, który pije i obiecuje, że przestanie ale on mimo wszystko pije to też byś jej poradziła żeby się wprowadziła i zobaczyła jak się z nim żyje na co dzień?

                                  Po co się pchać w taki krok jak w związku są problemy? Żeby potem były większe problemy i przechodziło w dramaty?
                                  • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 14:25
                                    eriu napisała:

                                    > Jakby dziewczyna się spotykała z chłopakiem, który pije i obiecuje, że przestan
                                    > ie ale on mimo wszystko pije to też byś jej poradziła żeby się wprowadziła i zo
                                    > baczyła jak się z nim żyje na co dzień?

                                    Gdyby pil weekendowo, raz czy dwa w miesiacu trzydniowka ? tak, poradzilabym - nie rezygnujac ze swojego mieszkania zamieszkaj z nim na troche i zobacz, jak bedzie. O ile ci na nim zalezy. Nie przypasuje , on nie przestanie, nie ograniczy sie do dawki, ktora obiecywal - wracasz do siebie juz dokladnie wiedzac dlaczego


                                    > Po co się pchać w taki krok jak w związku są problemy? Żeby potem były większe
                                    > problemy i przechodziło w dramaty?
                                    >

                                    Najlepiej nie wchodzic w zaden zwiazek, bo kazdy rodzi jakies problemy, nespa ? Nie wchodzac ma sie tylko swoje. Ale jakos ludzie wola zyc parzyscie.
                                    Autor chce tej dziewczyny, nie innej. Poki co przynajmniej. Ona obiecywala, ze jak beda rodzina, to przestanie tak czesto i na tak dlugo jezdzic na wies. No to najprosciej sprawdzic, zamieszkujac razem bez formalizowania. Wyjdzie - jadziem z tym koksem, nie wyjdzie - nie marnujemy sobie wiecej czasu.
                                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:10
                                      >Ona obiecywala, ze jak beda rodzina, to przestanie tak czesto i na tak dlugo jezdzic na wies. No to najprosciej sprawdzic, zamieszkujac razem bez formalizowania. Wyjdzie - jadziem z tym koksem, nie wyjdzie - nie marnujemy sobie wiecej czasu.

                                      Mieszkajac razem ludzie sie do siebie przywiązują, pogłębiają uczucia. I nie jest wcale tak latwo sie wtedy rozstac.

                                      Takze na roli najwięcej roboty jest wiosna-lato. Czyli teraz jeszcze parę miesięcy bedzie wytężona praca, a potem jesienią-zimą partnerka powie "popatrz, juz tam tak często nie jeżdżę". I będzie sielanka. A powtórka z rozrywki może sie zacząć na wiosnę, kiedy rodzina zasadzi pola czy kupi inwentarz tak, ze pomoc tej córki znowu będzie potrzebna. I znowu partnerka rzuci sie do ratowania sytuacji, no bo szkoda będzie zmarnować wkład.

                                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:15
                                        Jesienia tez, zbiory. Wzglednie wolne na wsi to ma sie od listopada do marca i to tylko, gdy chodzi o prace polowe, bo inwentarz obrobienia wymaga zawsze.
                                        Mamy pierwsza polowe lipca. Akurat dobry czas na sprawdzian.
                                        I co przeszkadza pojechac tam i rozejrzec sie na miejscu wlasnie teraz ?
                                    • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 16:51
                                      Nie każdego stać na takie zamieszkanie i utrzymywanie innego miejsca.

                                      Do tego co byś pomyślała o takich m facecie co z Tobą zamieszkuje ale ma w zanadrzu od razu miejsce żeby się wyprowadzić? Nie robi to poważnego wrażenia i ja bym się zniechęciła, że ma dużo wątpliwości i nie idzie w to.

                                      Poza tym skąd wiesz kiedy zostaje się rodziną według dziewczyny autora wątku? Dla Ciebie to może być sformalizowanie związku a dla niej to może być moment kiedy się dzieci pojawią chociażby.
                                      • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 16:59
                                        Przeciez i tak mieszkaja oddzielnie i kazdy utrzymuje swoje lokum.
                                        Pomyslalabym, ze facet siebie i mnie sprawdza - nie wiem, czy nastroiloby mnie to przychylnie (raczej watpie), ale po postawieniu sprawy "zobaczmy na probe, jak nam bedzie razem" - zgodzilabym sie.

                                        Nie wiem, to oni to musza miedzy soba dogadac. Poki co autor chce zmienic czestotliwosc spotkan z dziewczyna, a nie wymienic dziewczyne na inna. I w tej kwestii doradzam.
                                        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 17:48
                                          Tylko weź pod uwagę, że jak ktoś się do kogoś wprowadzi to dobrze by było koszty mieszkania razem podzielić. Komuś się zwiększają wydatki na media.

                                          Nie każdy się zgodzi na takie sprawdzanie i ma do tego prawo.

                                          Ale ja nie doradzam autorowi rozstania. Dziewczyna powinna iść na terapię DDA.
                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 10:53
                              enith napisała:

                              > Wiesz, wspólne zamieszkanie to nie wyrok dożywocia, a pomoże różne rzeczy spraw
                              > dzić i zweryfikować. Choćby to, czy partnerka wywiązuje się ze swoich obietnic
                              > wobec ciebie.

                              Swiete slowa. To wlasnie doradzalabym - zamieszkac razem bez formalizowania zwiazku poki co. Najlepszy sprawdzian intencji, mozliwosci i checi :)
                              • biszkopty35 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 05:12
                                Ja bym nie chciała, żeby ktoś zamieszkał ze mną po to, żeby mnie sprawdzić. Poza tym to, czy egzamin się zda, zależy w dużej mierze od woli egzaminatora. A ten tu egzaminator jeszcze nie wie, jaką miałby te wolę.
                            • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 11:21
                              Ja bym zaczela od odwiedzin w domu rodzinnym - na weekend. Jesli byloby ok, to zainwestowalabym tydzien lub dluzej, czyli wystarczajaco dlugo by opadly maski - po to by zobaczyc co tam sie dzieje - przed podjeciem tak zobowiazujacego kroku jak wprawadzenie sie razem.





                              • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 14:28
                                lumeria napisała:

                                > Ja bym zaczela od odwiedzin w domu rodzinnym - na weekend. Jesli byloby ok, t
                                > o zainwestowalabym tydzien lub dluzej, czyli wystarczajaco dlugo by opadly mask
                                > i - po to by zobaczyc co tam sie dzieje - przed podjeciem tak zobowiazujacego k
                                > roku jak wprawadzenie sie razem.


                                A to bardzo dobry pomysl. Bez rewolucji w zyciu, bez przestawiania wszystkiego.
                                Mnie zastanawialo, juz pisalam, czemu on tam nie byl dotad i nie zna nikogo z tej zamieszkalej na wsi rodziny.
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:43
                                lumeria napisała:

                                > Ja bym zaczela od odwiedzin w domu rodzinnym - na weekend. Jesli byloby ok, t
                                > o zainwestowalabym tydzien lub dluzej, czyli wystarczajaco dlugo by opadly mask
                                > i - po to by zobaczyc co tam sie dzieje - przed podjeciem tak zobowiazujacego k
                                > roku jak wprawadzenie sie razem.

                                Gdybym ja na tej podstawie miała oceniać swój poprzedni związek i eks-partnera, to oceniłabym go na pięć z plusem. Wielokrotnie byłam u partnera w domu rodzinnym, spędzałam z nim i jego rodziną wakacje, czasem i do dwóch tygodni. To okazało się w moim przypadku absolutnie niewystarczające do prawidłowej oceny. Bo tydzień czy dwa razem spędzonych wakacji mają się dokładnie nijak do prozy życia codziennego. Co pięknie wyszło w praniu, gdy wynajęliśmy wreszcie wspólnie mieszkanie. Po trzech miesiącach miałam czarno na białym, że ta wersja partnera, którą znałam z 3-letniego randkowania, to było fajne demo mało co mające wspólnego z rzeczywistością. Żałowałam potem, że na wspólne zamieszkanie nie zgodziłam się wcześniej (partner nalegał), nie marnowałabym wtedy czasu na coś, co od początku miało małe szanse powodzenia. Dlatego uważam, że jeśli da się razem zamieszkać bez robienia rewolucji w życiu, to powinno się do tego dążyć. Nic, moim zdaniem, nie weryfikuje rzeczywistości związkowej tak, jak wspólne zamieszkanie.
                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 01:02
                      Nie napisal, ze jest z kobiety niezadowolony. Napisał, ze jej jednak częste i dosyć dlugie wyjazdy mu sie nie podobają. A ma prawo powiedzieć, ze jemu się to nie podoba.

                      Jego uczucia na temat jej zachowania są równie ważne, jak jej uczucia powodujące, ze zachowuje sie tak nie inaczej. On nie jest krzywdzicielem kiedy wyrazi niezadowolenie z czegoś.

                      I on nie jest jej ratownikiem by nie musiała brać odpowiedzialności za swoje akcje i za ich konsekwencje. Ona jest dorosła. Wiec nie infantylizujmy jej.

                      Ja uwazam, ze to nie fair, ze kobieta obiecuje ze będzie rzadziej jeździła do rodziny, a potem na zawołanie tam jedzie. A jechała, bo faktycznie coś się stało (choroba, wypadek, cos pilnego?), czy znowu wkręcili ja w poczucie winy? - to warto wybadać.

                      Uczciwiej byłoby powiedzieć - 'Często jeżdżę do rodziny, potrzebują mnie i ja mam potrzebę tam jeździć. Albo sie dostosowujesz do tego albo nie.'

                      Nie róbmy z niego krzywdziciela skoro nim nie jest.
                          • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 15:23
                            Sorry, to nie bylo fair. Nie chce brzmiec tak jakbym byla przeciw tej kobiecie.

                            Chodzi o to, bys ty byl swiadomy dynamik i podejmował następne kroki bez zaślepienia dobrymi intencjami i obietnicami. Bo ona na pewno obiecuje z najlepszych powodów, tez chce dobrze. Moze to wam wystarczy, moze inne aspekty waszego związku to wyrównają.
                          • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:30
                            Może pan nie może pojechać na wieś na 4 dni? Może partnerka nie chce go tam? Albo jej rodzina sobie nie życzy obcego w gospodarstwie? Gdyby taka opcja w ogóle istniała i była logistycznie do przeprowadzenia, domyślam się, że już by dawno na to wpadli.
                            Poza tym skąd założenie, że facet jest silny? On jest informatyk, pracuje głową i palcami. Bardziej prawdopodobne jest, że to jego krzepka kobita ze wsi jest sporo od niego silniejsza :-)
                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 18.07.20, 23:50
                              Dosc naturalne byłoby zaproszenie go tam na weekend. Pytanie, czemu dziewczyna nie zaprosila dotad - nie chce mu pokazac rodziny, nie chce pokazac jego rodzinie, nie chce sama pokazywać sie z widłami, boi sie, ze on sie do zaproszenia odniesie bez entuzjazmu, nie chce go ustawić w roli czarnoroboczego ? Inne ?
                                • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 00:35
                                  anula36 napisała:

                                  > albo po portu on nie chce bo woli miec leniwy weekend na kanapie dla siebie?

                                  A to jego dobre prawo. Może tez wolec na rower albo na basen i tez ma prawo. Nie ma obowiązku oddawania sie pracom rolnym w czasie przeznaczonym na odpoczynek. Mnie ciekawi tylko, czy on nie chce na wies, czy ona nie chce go tam i dlaczego.

                                  PS ja bym pewnie pojechala, z milosci albo i z ciekawości, ale jednak czekałabym na zaproszenie, a nie zapraszala sie sama
                            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 15:44
                              Nie dostałem zaproszenia na wieś, a wpraszać się nie chcę. Z kontekstu wynika, że po pierwsze się trochę wstydzi standardu (jej rodzina jest biedna, moja mocno zamożna), ojca (ma ciągotę do alkoholu) plus mówiła, ze jej nie mama nie pozwoliłaby na moja prace przy ich gospodarstwie więc nie miałbym, co tam robić za bardzo. Ale mówiła, że chciałaby mnie zabrać na jesieni na weekend, jak będzie mniej pracy w polu.
                              Jestem sporo silniejszy od swojej dziewczyny 😉
                              • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 17:13
                                Ja jednak bym sie tam wprosila - po to właśnie, by zobaczyć jak sytuacja wyglada kiedy jest stres i presja, a nie wtedy, kiedy pracy nie ma i jest luz. Zobaczyc, jak domownicy sie traktuja wzajemnie, etc.

                                Nie musisz od razu zaprzęgać sie do kieratu. Ale zobaczyc co kryje sie pod tymi wszystkimi zawoalowanymi stwierdzeniami "masa" pracy, "ciągoty" do alkoholu.
    • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 11.07.20, 17:12
      A może to gospodarstwo to ma w przyszłości być jej scheda? Wtedy ma sens praca tam, zwłaszcza jeśli ojciec i siostra nie wyrabiają się z robotą i potrzebują pomocy twojej dziewczyny. Zresztą nawet i bez tego uważam, że dzieci powinny pomagać w rodzinnym gospodarstwie według własnych możliwości.
      Bierzesz pod uwagę, że ona będzie tam być może kiedyś mieszkać i gospodarzyć? A do tego czasu będzie pomagać, bo rodzice się starzeją i roboty będzie nie mniej, a więcej z każdym rokiem.
      Jeśli zaangażowanie partnerki w domu rodzinnym przeszkadza ci już teraz, zastanów się, czy na pewno chcesz się głębiej w tą relację angażować. Bo nie wierzę, że ona tak po prostu po zamieszkaniu z tobą przestanie jeździć do rodziców i obrabiać rolę.
        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 17:52
          eeeeemacarena napisał:

          > Raczej nie będzie przejmowała gospodarstwa.

          "Raczej nie" czy "na pewno nie"? Wiesz na pewno, bo o tym rozmawialiście, czy są to tylko twoje dywagacje? Poza tym jest jeszcze kwestia spadku. Może ustalenia są takie, że jej się część gospodarstwa będzie należeć po śmierci rodziców i ta jej praca tam to zwyczajnie dbanie o jej przyszły majątek.
          Czy ona pomaga więc, bo musi (bo np. ma taką umowę z rodzicami w zamian za pomoc w kupnie mieszkania czy obietnicę spadku) czy tylko czuje się zobowiązana, choć realnych zobowiązań nie ma? Poza tym, czy bierzesz pod uwagę, że ona może zwyczajnie lubić tam jeździć i pracować? A tobie wciska kit, że ma zobowiązania?
          Zbyt mało wiesz na temat jej faktycznej sytuacji rodzinnej, by dało się ocenić, z czego wynika jej zachowanie i czy są realne szanse na jego zmianę. Dlatego to ty musisz sprawę postawić jasno, co będziesz tolerować, a czego absolutnie nie. Jeśli partnerce nie będzie to odpowiadało lub znów będzie ci składać obietnice bez pokrycia, ty już będziesz wiedział, co robić.
          • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 20:01
            Obecne ustalenia u nich są takie, że ona na pewno nie przejmuje gospodarstwa po rodzicach. Bo chce mieszkać w mieście plus gospodarstwo jest za małe, by je rozsądnie podzielić między dzieci.

            Nigdy nie wspominała, ze odpracowuje pomoc od rodziców. Zawsze mówiła o wdzięczności i że nie chce przeciążenia pracą w gospodarstwie reszty członków rodziny.
                • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 13.07.20, 14:47
                  To strasznie duzo pracy.

                  Takze zwróciłabym uwagę, ze jesli mieszka u niej brat (w czasie studiow - oraz ile bedzie mieszkał po studiach?), to jej mieszkanie nie jest całkowicie jej własnością. Tzn formalnie może byc, ale faktycznie ona nim nie dysponuje. Poza tym rodzina wiele oszczędza nie płacąc studentowi za akademik, wiec troche kwestionuje ile ona jest rodzinie dluzna.

                  A propos - brat tez tam jeździ tak często by pracować - szczególnie poza sesjami i latem?

                  Oraz - czy starsza siostra ma jakies prospekty na utrzymanie sie bez gospodarstwa? Czy jest uzalezniona finansowo od rodzicow?
                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 00:12
                      O kurcze....i nastolatek do wychowania? Co jeszcze? Co jeszcze ci rodzice mogliby zrobić by ta młodą kobietę uziemić?

                      Do autora - czy ta kobieta ma swoich znajomych? Jakieś bliskie koleżanki, z którymi może pogadać? Ludzi, którym ufa i polega? Kogos oprocz Ciebie w mieście gdzie mieszkacie?
                      • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 00:22
                        W zamian za przygarnięcie brata rodzice się dorzucili do kredytu. Ale z tego co wiem, to praca w polu już jest na zasadzie przysługi i troski etc.

                        Tak, ma kilka przyjaciółek (przelotnie poznałem dwie). Ale rzadko się z nimi widuje. Koleżanki mają w większości małe dzieci wiec nie były zbyt chętne do spotkań w trakcie lock-downu. Natomiast ostatnio coś nie mogły sie zgrać.
                        • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 13:22
                          Ale z kumpelami to się można nawet zdzwonić. Tym bardziej jak mają małe dzieci.

                          A wiadomo jak długo ten chłopak ma z nią mieszkać w zamian za to dorzucenie się? Do końca nauki czy dalej?

                          Lumeria - ten chłopak to ją trochę wychowuje: jak on zaczął komentować jej znikanie u macareny na noc to je chciała ograniczyć, bo źle na niego wpływa.
                          • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 14:20
                            Telefonicznie często z nimi rozmawia.

                            Brat do momentu, aż będzie w stanie się jako tako samodzielnie utrzymać. Wybrał dobre studia wiec myślę, ze jest to horyzont 2-3 lat.

                            Ja mieszkam samemu w swoim mieszkaniu, więc ona będzie mogła się do mnie swobodnie wprowadzić.
                            • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 15:41
                              eeeeemacarena napisał:

                              > Telefonicznie często z nimi rozmawia.
                              >
                              > Brat do momentu, aż będzie w stanie się jako tako samodzielnie utrzymać. Wybrał
                              > dobre studia wiec myślę, ze jest to horyzont 2-3 lat.


                              Zaraz, zaraz. Dwa dni mnie nie bylo, a juz tyle wpisow, ze nie nadazam :(

                              To jej mieszkanie ma byc dla brata na najblizsze lata ? I to nie beda 2-3 lata, skoro brat dopiero w tym roku zaczyna studiowac.


                              >
                              > Ja mieszkam samemu w swoim mieszkaniu, więc ona będzie mogła się do mnie swobod
                              > nie wprowadzić.



                              Rozmawialiscie o tym ? Ona to akceptuje ? Czy brat zajmujac mieszkanie przejmie rowniez jej obowiazki na wsi ? Czy ona wprowadzajac sie do ciebie (ewentualnie) bedzie oplacac swoje mieszkanie i utrzymywac brata, czy jednak zajma sie tym rodzice ?

                              Calkiem z boku - czy byla rozwazana kwestia podnajetego pracownika w gospodarstwie, czy to proste wyjscie nikomu nie przyszlo do glowy/zostalo uznane za nie do przyjecia ?

                              No i - czy zostaly zakreslone jakies ramy czasowe ? Powiedzmy, stanowcza decyzja (co do mieszkania, brata, pomocy itd) to na najblizsze lato i jesien, czy na dwa lata, czy rozwiazawane to bedzie "kiedys tam" bez konkretow ?
                              • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:09
                                tt-tka napisała:

                                > eeeeemacarena napisał:
                                >
                                > > Telefonicznie często z nimi rozmawia.
                                > >
                                > > Brat do momentu, aż będzie w stanie się jako tako samodzielnie utrzymać.
                                > Wybrał
                                > > dobre studia wiec myślę, ze jest to horyzont 2-3 lat.
                                >
                                >
                                > Zaraz, zaraz. Dwa dni mnie nie bylo, a juz tyle wpisow, ze nie nadazam :(
                                >
                                > To jej mieszkanie ma byc dla brata na najblizsze lata ? I to nie beda 2-3 lata,
                                > skoro brat dopiero w tym roku zaczyna studiowac.

                                Brat poszedł na informatykę wiec zakładam, że dość szybko zacznie rozsądnie zarabiać (przynajmniej ja zacząłem 😉 ).
                                > > Ja mieszkam samemu w swoim mieszkaniu, więc ona będzie mogła się do mnie
                                > swobod
                                > > nie wprowadzić.
                                >
                                >
                                >
                                > Rozmawialiscie o tym ? Ona to akceptuje ? Czy brat zajmujac mieszkanie przejmi
                                > e rowniez jej obowiazki na wsi ? Czy ona wprowadzajac sie do ciebie (ewentualni
                                > e) bedzie oplacac swoje mieszkanie i utrzymywac brata, czy jednak zajma sie tym
                                > rodzice ?


                                Brat pomaga na wsi tez, chociaż ostatnio coraz mniej. Gdyby ona się wyprowadziła, to pewnie wynajęliby jej pokój i byłby z tego dodatkowy dochód.

                                > Calkiem z boku - czy byla rozwazana kwestia podnajetego pracownika w gospodarst
                                > wie, czy to proste wyjscie nikomu nie przyszlo do glowy/zostalo uznane za nie d
                                > o przyjecia ?


                                Sugerowałem to wielokrotnie, ale dostałem info, ze ich na robotnika nie stać, bo gospodarstwo jest za małe.

                                > No i - czy zostaly zakreslone jakies ramy czasowe ? Powiedzmy, stanowcza decyzj
                                > a (co do mieszkania, brata, pomocy itd) to na najblizsze lato i jesien, czy na
                                > dwa lata, czy rozwiazawane to bedzie "kiedys tam" bez konkretow ?
                                >
                                Sztywnych ram czasowych nie ma niestety. Założenie jest, ze póki brat się nie usamodzielni.
                                • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:37
                                  eeeeemacarena napisał:


                                  > Brat pomaga na wsi tez, chociaż ostatnio coraz mniej. Gdyby ona się wyprowadził
                                  > a, to pewnie wynajęliby jej pokój i byłby z tego dodatkowy dochód.

                                  Tak przypuszczasz czy zostalo to ustalone ? Przez kogo ?
                                  Delikatny temat, bo poki nie macie wspolnego gospodarstwa, to w zasadzie nie powinno cie obchodzic, kto bedzie utrzymywac jej brata na studiach, ale ciekawi mnie, czy to jej slowa, czy twoj domysl.


                                  > Sugerowałem to wielokrotnie, ale dostałem info, ze ich na robotnika nie stać, b
                                  > o gospodarstwo jest za małe.

                                  Mialam na mysli wklad finansowy dziewczyny ... kto powiedzial, ze ona musi swiadczyc osobista robocizna ? Zamiast tam zasuwac (skoro juz sie poczuwa) zaplacic komus, kto bedzie zasuwal za nia - przypuszczam, ze jej praca jest oplacana wyzej godzinowo niz poldniowka czy cwiercdniowka robotnicy rolnej.



                                  > >
                                  > Sztywnych ram czasowych nie ma niestety. Założenie jest, ze póki brat się nie u
                                  > samodzielni.

                                  Jestes gotow czekac te dwa-trzy lata ? uzgodniliscie to czy ona zalozyla bez konsultacji z toba ?
                                  • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:46
                                    tt-tka napisała:

                                    > eeeeemacarena napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Brat pomaga na wsi tez, chociaż ostatnio coraz mniej. Gdyby ona się wypro
                                    > wadził
                                    > > a, to pewnie wynajęliby jej pokój i byłby z tego dodatkowy dochód.
                                    >
                                    > Tak przypuszczasz czy zostalo to ustalone ? Przez kogo ?
                                    > Delikatny temat, bo poki nie macie wspolnego gospodarstwa, to w zasadzie nie po
                                    > winno cie obchodzic, kto bedzie utrzymywac jej brata na studiach, ale ciekawi m
                                    > nie, czy to jej slowa, czy twoj domysl.

                                    Kiedyś sama wspomniała o takim rozwiązaniu.


                                    > > Sugerowałem to wielokrotnie, ale dostałem info, ze ich na robotnika nie s
                                    > tać, b
                                    > > o gospodarstwo jest za małe.
                                    >
                                    > Mialam na mysli wklad finansowy dziewczyny ... kto powiedzial, ze ona musi swia
                                    > dczyc osobista robocizna ? Zamiast tam zasuwac (skoro juz sie poczuwa) zaplacic
                                    > komus, kto bedzie zasuwal za nia - przypuszczam, ze jej praca jest oplacana wy
                                    > zej godzinowo niz poldniowka czy cwiercdniowka robotnicy rolnej.

                                    Myślę, że szkoda jej kasy. Nie zarabia jakoś strasznie dużo (ale powyżej średniej regionalnej), a ma wydatki w postaci kredytu plus wykończenia mieszkania. Dość mocno ogranicza swoje wydatki.

                                    > Jestes gotow czekac te dwa-trzy lata ? uzgodniliscie to czy ona zalozyla bez ko
                                    > nsultacji z toba ?
                                    >

                                    Taki był plan rodzinny jeszcze przed tym, jak ja się pojawiłem. Co do mojego czekania - dla mnie to nie problem, bo mam sporo większe/lepsze mieszkanie wiec tylko jej przeprowadzka do mnie wchodzi w grę. A co ona będzie robić ze swoim mieszkaniem, to jej sprawa, jeśli będzie partycypować w kosztach życia.
                                    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:53
                                      raczej pytalam, czy jestes gotow czekac na jej wprowadzke do ciebie, nie na jej mieszkanie :)
                                      Juz teraz, po pol roku, doskwiera ci to, ze jestescie ze soba za malo, jak na twoje potrzeby i oczekiwania. Tak samo, lub gorzej, bedzie przez kolejnych pare lub kilka lat.

                                      I nie chodzi o to, zeby dziewczyne sklaniac do zmiany ustalen - ok, plan rodzinny od dawna, akceptowany przez nia - tylko o twoj zasob cierpliwosci.
                                      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 18:48
                                        eeeeemacarena napisał:

                                        > Akcja ratunkowa jest pewna niestety. Kiedyś mieliśmy poważną rozmową na
                                        > temat jej zachowania w innej sferze. Jej reakcja to był silny płacz, że ona nie
                                        > chciała. Więc w sumie, aż się boję jej reakcji na ewentualne zerwanie.

                                        Napisane po 5 mies znajomości. I tak ludzie przeżyją cale życie - on coś powie, ona poplącze, temat zamknięty.
                              • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:15
                                tt-tka napisała:

                                > Rozmawialiscie o tym ? Ona to akceptuje ? Czy brat zajmujac mieszkanie przejmi
                                > e rowniez jej obowiazki na wsi ? Czy ona wprowadzajac sie do ciebie (ewentualni
                                > e) bedzie oplacac swoje mieszkanie i utrzymywac brata, czy jednak zajma sie tym
                                > rodzice ?

                                Nie bardzo widzę, jak studiujący pełnoczasowo w mieście miałby spędzać jeden tydzień (lub więcej) w każdym miesiącu na wsi pracując w gospodarstwie rodziców. Chyba, że studia zaoczne, ale wtedy mógłby chłopak wrócić do rodziców, a nie mieszkać z siostrą w mieście. Więc studia chyba jednak dzienne, a to wyklucza regularną robotę w gospodarstwie.
                                • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:28
                                  enith napisała:


                                  > Nie bardzo widzę, jak studiujący pełnoczasowo w mieście miałby spędzać jeden ty
                                  > dzień (lub więcej) w każdym miesiącu na wsi pracując w gospodarstwie rodziców.

                                  No, ale to nie nasz problem, prawda ? Niech spedza kazdy weekend zamiast tygodnia jednorazowo, na przyklad.
                                  Niech spedza miesiac wakacji. Niech rozwazy (i zakomunikuje siostrze), czy ta pomoc jest rzeczywiscie niezbedna w takim wymiarze, w jakim jest swiadczona. Zwlaszcza ze brat ostatnio swoja pomoc ograniczyl.


                                  > Chyba, że studia zaoczne, ale wtedy mógłby chłopak wrócić do rodziców, a nie mi
                                  > eszkać z siostrą w mieście. Więc studia chyba jednak dzienne, a to wyklucza reg
                                  > ularną robotę w gospodarstwie.

                                  Alez, alez. Ona tez nie pracuje regularnie, dzien w dzien przez 30 dni w miesiacu.
                                  Jedna siostra sie urwala, brat ograniczyl swoj wklad roboczy, a jednak jakos sie kreci.

                                  Nie wiem, czy w rezultacie wklad finansowy na sezonowego/dorywczego pracownika (ze strony dziewczyny lub wszystkich dzieci, bo rodzice to juz wiemy, ze nie chca) nie bylby rozwiazaniem bardziej ekonomicznym. Tydzien miesiecznie od 16.00 ? Nie powinno kosztowac majatku.

                                  Co ona w ogole tam robi, co sie kryje pod tym enigmatycznym "pomaga" ? Znie i kosi, plewi, obrzadza inwentarz ? Orze, nawozi ? Co jest w tym gospodarstwie ? Autorze, pytales o to ?
                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:48
                                    Eeee tam. Wszystko to są jałowe rozważania, bo cała ta przeprowadzka do macareny jest palcem po wodzie pisana. Pani ograniczyła randki z panem, bo dzidziuś - braciszek się denerwował, gdy go samego w domu zostawiała. Już widzę, jak ona na stałe przeprowadza się do partnera, a brata zostawia samego w swojej chacie, skoro z głupimi randkami był taaaaaki problem. Poza tym nie po to rodzice podrzucili jej brata, żeby ona teraz zostawiła go tam, by mieszkał w jej mieszkaniu z kimś obcym.
                                    • tt-tka Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 16:57
                                      enith napisała:

                                      > Eeee tam. Wszystko to są jałowe rozważania, bo cała ta przeprowadzka do macaren
                                      > y jest palcem po wodzie pisana. Pani ograniczyła randki z panem, bo dzidziuś -
                                      > braciszek się denerwował, gdy go samego w domu zostawiała. Już widzę, jak ona n
                                      > a stałe przeprowadza się do partnera, a brata zostawia samego w swojej chacie,
                                      > skoro z głupimi randkami był taaaaaki problem. Poza tym nie po to rodzice podrz
                                      > ucili jej brata, żeby ona teraz zostawiła go tam, by mieszkał w jej mieszkaniu
                                      > z kimś obcym.

                                      Dzidzius braciszek moze zmienic zdanie, gdy sam zacznie sie z kims spotykac. Wtedy wolna chata bedzie mu raczej na reke.
                                      No chyba ze misja pilnowania siostry jest i bedzie wazniejsza niz jego wlasne zycie intymne...

                                      Ogolnie masz racje, nie bardzo wierze ani w przeprowadzke w jakims dajacym sie przewidziec czasie, ani nawet w czestsze spotkania. Wyglada na to, ze tylko jednej stronie na tym zalezy :(
                                      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 17:09
                                        tt-tka napisała:

                                        > Ogolnie masz racje, nie bardzo wierze ani w przeprowadzke w jakims dajacym sie
                                        > przewidziec czasie, ani nawet w czestsze spotkania. Wyglada na to, ze tylko jednej
                                        > stronie na tym zalezy :(

                                        E, nie wiadomo. Na razie dziewczyna powiedziała rodzinie, że nie będzie już tak często przyjeżdżać, bo jej to dezorganizuje życie. Od czegoś trzeba zacząć. Z uwikłania nie wychodzi się jednym wielkim susem - na początku nawet nie wiadomo za bardzo, co i jak zrobić. Ona zrobiła na początek to, co mogła - i dobrze.

                                        Teraz się okaże, czy utrzyma tę decyzję, czy jednak pobiegnie z podkulonym ogonem, jak tylko rodzina strzeli focha.
                                        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 18:54
                                          ola_dom napisała:

                                          > Na razie dziewczyna powiedziała rodzinie, że nie będzie już tak
                                          > często przyjeżdżać, bo jej to dezorganizuje życie. Od czegoś trzeba zacząć. Z
                                          > uwikłania nie wychodzi się jednym wielkim susem - na początku nawet nie wiadomo
                                          > za bardzo, co i jak zrobić. Ona zrobiła na początek to, co mogła - i dobrze.

                                          Macarena nie wie, czy ta rozmowa się faktycznie odbyła, a jeśli tak, to jak przebiegała i co konkretnie partnerka rodzicom powiedziała. Bo domyślam się, że świadkiem tej rozmowy nie był, skoro nigdy jego noga nie postała w domu rodzinnym partnerki. Czy nastąpią jakieś pozytywne zmiany, a zwłaszcza czy są one trwałe, tylko czas pokaże. I trochę to niestety potrwa, bo partnerka może ograniczyć wizyty w domu na kilka miesięcy, by uśpić obawy partnera, by potem, gdy już poczuje się w związku pewniej, wrócić do starych nawyków. Z takim scenariuszem niestety też się musi Macarena liczyć.
                                          A więc pozostaje cierpliwie czekać, obserwować, wyciągać wnioski i nie podejmować żadnych rewolucyjnych zmian życiowych, dopóki nie będzie się miało pewności, że zmiany u partnerki są trwałe i związek zmierza w dobrym kierunku.
                                          • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 14.07.20, 19:39
                                            enith napisała:

                                            > A więc pozostaje cierpliwie czekać, obserwować, wyciągać wnioski
                                            > i nie podejmować żadnych rewolucyjnych zmian życiowych, dopóki
                                            > nie będzie się miało pewności, że zmiany u partnerki są trwałe
                                            > i związek zmierza w dobrym kierunku.

                                            Otóż to. O to mi chodziło, a nie o to, żeby od razu skreślać dziewczynę, bo ma niefortunną sytuację rodzinną, z którą nie za dobrze sobie radzi.
                                            Jeśli będzie chciała sobie poradzić i coś zmienić - to rokuje.
                                            Jak będzie płakać, ale też przyjmować do wiadomości, że trzeba coś zmienić - można się zastanowić.
                                            Jak będzie tylko płakać, zwłaszcza po to, żeby zakończyć niewygodny temat - nie ma co tracić czasu.
                                            • eeeeemacarena Re: Częste wyjazdy do rodziców 15.07.20, 09:21
                                              Mniej więcej taki jest pomysł. Moje zdanie na temat spędzania 1/3 miesiąc u rodziców zna. Rozmawiała z mamą o zmniejszeniu częstotliwości i długości wyjazdów. Jeśli dotrzyma słowa, to jest o czym dalej myśleć. Jeśli nie, to pewnie na jesieni trzeba będzie zarządzić ewakuację dla własnego dobra.
                                              Szkoda mi jej, bo ogólnie to świetna dziewczyna, ale strasznie pogubiona w obszarze swoich relacji rodzinnych.
                                              • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 15.07.20, 18:15
                                                mysle ze przede wszystkim dla dobra tej dziewczyny, nie jestes nawet narzeczonym, paromiesieczna sympatia, a juz chcesz ukladac jej zycie rodzinne, erotyczne, gdzie ma mieszkac i z kim i wyznaczac slowa do dotrzymania, oferujac co najwyzej wymuszany seks i wlasne fochy.
                                                Dziewczyna ma jeszcze szanse spotkac kogos o podobnych wartosciach i stworzyc harmonijny zwiazek. Niestety dla dobrego zwiazku trzeba miec albo podobny pakiet wartosci,albo podobny pakiet ich braku, wyscie sie calkowicie rozmineli w tej kwestii.
                                                • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 14:13
                                                  anula - jak na razie to nie widze ingerencji, tylko kwestionowanie zachowania pani.

                                                  Poza tym to nie jest *jej* zycie erotyczne, skoro bierze w nim udzial partner. To *ich* pozycie seksualne, na ktore *jej* decyzje wplywaja (oziębłość/strach, brak wizyty u ginekologa, nieadekwatna antykoncepcja). Podobnie z innymi sferami. Na razie sa *jej* i *jego* - lecz jesli zdecyduja sie na zwiazek, to to beda *ich wspolne* sprawy - finanse, mieszkanie, wyjazdy do rodziny i wiele innych.

                                                  I to nie on "wyznaczyl jej slowa do dotrzymania" tylko razem ustalili, po czym ona zlamala wspolne ustalenia. Miala szanse sie nie zgodzic.
                                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 16:39
                                                    Hmm... sądziłam, że ona chce w tym związku być. Tak przynajmniej deklaruje. Nie widzę, żeby partner siłą ją w tej relacji trzymał, wręcz przeciwnie, wygląda na to, że to ona jest stroną, której bardziej zależy, a on się waha. A ponieważ wychodzi na to, że nie ma tłumu potencjalnych adoratorów na miejsce macareny, a pani stuknęła trzydziestka, to trzyma się macareny pazurami i zgadza na rzeczy, na które nie ma ochoty. Ale w dalszym ciągu to jest jej decyzja, na co się zgadzać, a na co nie. Ona może się z tego związku wypisać natychmiastowo. Nie robi tego? No to najwyraźniej ma z niego jakieś korzyści. Może właśnie okazję do założenia rodziny, zanim będzie za późno.
                                                  • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 17:55
                                                    Zgadzam się. No, ale co sugerujesz, by robić w tej sytuacji? On powinien ją rzucić? Czy powinien czekać, aż ona rzuci jego? Ani on, ani ona rozstania przecież nie chcą. On twierdzi, że nie chce laski skreślać już na samym wstępie i widzi w niej potencjał, ona twierdzi, że wreszcie znalazła sensownego faceta. Więc oboje, przynajmniej na chwilę obecną, widzą korzyści z pozostawania w związku pomimo wątpliwości i różnych niedogodności. Widać ich to nie odstrasza.
                                                  • anula36 Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 19:32
                                                    jak dla mnie nikt nikogo nie powienien rzucac, po prostu przyznac sie uczciwie przed samym soba i partnerem ze to nie to i ze dosc szkod juz sie narobilo, ze sa za bardzo z innej bajki. Roznic sie mozna w szczegolach a nie podstawach. ludzie przed i kolo 30-tki tak sie desperacko przyklejaja do kogos zupelnie niepasujacego, jakby na nim swiat sie konczyl. Na co on widzi potencjal? Na to ze przymusi dziewczyne do mieszkania z nim, tak ja przymusil do seksu?Laska sie bedzie z tym meczyc ale zamieszka bo takie sa wymagania.
                                                    Jemu bedzie zdecydowanie lepiej z osoba oderwana od rodziny, ktora jutro stanie z walizka przed jego drzwiami i wskoczy do lozka z pelnym wachlarzem uslug i umiejetnosci, a jej z czlowiekiem ktory ma bardziej tradycyjne poglady na zycie, malzenstwo.
                                                    Inaczej poszarpia sie tak z 5- 10- 15 lat i przejda na forum dla rozwodnikow, w miedzyczasie wyprodukujac kilkoro dzieci ktore przejma ich poszarpany spadek na swoje zycie.
                                                  • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 17.07.20, 20:13
                                                    anula36 napisała:

                                                    > Jemu bedzie zdecydowanie lepiej z osoba oderwana od rodziny, ktora jutro
                                                    > stanie z walizka przed jego drzwiami i wskoczy do lozka z pelnym wachlarzem
                                                    > uslug i umiejetnosci, a jej z czlowiekiem ktory ma bardziej tradycyjne poglady
                                                    > na zycie, malzenstwo.

                                                    Tja... bo teraz pod przymusem są ze sobą.
                                                  • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:08
                                                    anula36 napisała:

                                                    > jak dla mnie nikt nikogo nie powienien rzucac, po prostu przyznac sie uczciwie
                                                    > przed samym soba i partnerem ze to nie to i ze dosc szkod juz sie narobilo, ze
                                                    > sa za bardzo z innej bajki. Roznic sie mozna w szczegolach a nie podstawach. l
                                                    > udzie przed i kolo 30-tki tak sie desperacko przyklejaja do kogos zupelnie niep
                                                    > asujacego, jakby na nim swiat sie konczyl. Na co on widzi potencjal? Na to ze p
                                                    > rzymusi dziewczyne do mieszkania z nim, tak ja przymusil do seksu?Laska sie bed
                                                    > zie z tym meczyc ale zamieszka bo takie sa wymagania.
                                                    > Jemu bedzie zdecydowanie lepiej z osoba oderwana od rodziny, ktora jutro stanie
                                                    > z walizka przed jego drzwiami i wskoczy do lozka z pelnym wachlarzem uslug i u
                                                    > miejetnosci, a jej z czlowiekiem ktory ma bardziej tradycyjne poglady na zycie,
                                                    > malzenstwo.
                                                    > Inaczej poszarpia sie tak z 5- 10- 15 lat i przejda na forum dla rozwodnikow,
                                                    > w miedzyczasie wyprodukujac kilkoro dzieci ktore przejma ich poszarpany spade
                                                    > k na swoje zycie.


                                                    👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻
                                                    Tylko facet jest mało dojrzały stawia warunki wymusza i chce ja uklepać/wymodelować jak lalkę jak jemu pasuje.
                                                    A ona jest między młotem a kowadłem.
                                                    I zaraz będzie się czuła przytłoczona cała sytuacja.
          • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 21:14
            Dlatego to ty musisz sprawę postawić jasno, co będziesz tolerować, a czego absolutnie nie. Jeśli partnerce nie będzie to odpowiadało lub znów będzie ci składać obietnice bez pokrycia, ty już będziesz wiedział, co robić.

            Tak tak pan i władca powiedział i pani ma się dostosować.

            Pamietajmy ze znamy tylko jedna stronę a druga nie ma szans się bronić.
              • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 19.07.20, 23:47
                ola_dom napisała:

                > 3-mamuska napisała:
                >
                > > Pamietajmy ze znamy tylko jedna stronę a druga nie ma szans się bronić.
                >
                > Nie ma przed czym się bronić, bo nikt drugiej strony nie oskarża.
                >
                >


                Nie? Wywleka życie intymne, pozawala zaglądać w majtki swojej partnerki ,pisze o jej rodzinie.
                Obrzydliwe jest co facet robi.
                Tylko dlatego ze chciał seksu a ona śmiała pojechać do rodzinki.🤦‍♀️
                  • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:28
                    A i jeszcze dodam, że wiele autorek wątków pisze o swoim życiu seksualnym z partnerem mężem - jakie kiedyś było i jakie jest teraz. Często jest to taka sytuacja, że go już nie ma. To też jest według Ciebie obrzydliwe? I jakoś w takich wątkach nie komentujesz, że to takie obrzydliwe wywlekanie takich informacji.
                    • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:39
                      eriu napisała:

                      > A i jeszcze dodam, że wiele autorek wątków pisze o swoim życiu seksualnym
                      > z partnerem mężem - jakie kiedyś było i jakie jest teraz. Często jest to taka
                      > sytuacja, że go już nie ma.

                      Co gorsza - przeważnie na forum pisze tylko jedna strona, a druga jest obsmarowywana! Nie do pomyślenia!
                    • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 13:58
                      eriu napisała:

                      > A i jeszcze dodam, że wiele autorek wątków pisze o swoim życiu seksualnym z par
                      > tnerem mężem - jakie kiedyś było i jakie jest teraz. Często jest to taka sytuac
                      > ja, że go już nie ma. To też jest według Ciebie obrzydliwe? I jakoś w takich wą
                      > tkach nie komentujesz, że to takie obrzydliwe wywlekanie takich informacji.
                      >
                      Z mężem się ma chociaż wspólnotę małżeńską prawa i obowiązki.
                      Facet wywleka nie dość ze życie intymne ledwo znanej mu kobiety jej rodzine i „ilu” partnerów miała jej siostra.
                      A wy mu radością radzicie jak ma nią kierować.
                      Jakie żądania i warunki jej stawiać.
                      Chore.
                      Mam nadzieje ze dziewczyna trafi na ten wątek i kopnie pana w dupę.
                      Wychodzi brak lojalności ,szacunku.
                      Ale pan i władca wysyła ja do lekarza i zabrania jeździć do rodziny, bo akurat miała dni płodne i se pojechała. 🤦‍♀️
                      • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:07
                        Gdzie pan moze sie zwrocic po porade? Gdzie uzyskac rozne punkty widzenia, wglad na rozne opcje?

                        Anonimowosc jest zachowana.

                        Jesli facet jest takim opresorem i takim "panem i wladca" i "wysyla" kobiete do lekarza i na terapie DDA - to masz racje, jesli kobiecie taka ingerencja przeszkadza, to powinna sie ewakuowac.
                      • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:10
                        3-mamuska napisała:

                        > Facet wywleka nie dość ze życie intymne ledwo znanej mu kobiety jej rodzine i „
                        > ilu” partnerów miała jej siostra.
                        > Wychodzi brak lojalności ,szacunku.

                        Tak, tak - z danymi, zdjęciami i adresami. Wszystko napisał czarno na białym. Wstrząsające!
      • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 09:34
        Nie zgadzam się z Tobą. Czym innym jest pomoc okazjonalna a czym innym regularne zrzucanie odpowiedzialności za prowadzenie gospodarstwa na osobę, która nie mieszka w domu rodzinnym, mieszka w ogóle w innym miejscu i ma swoją pracę. To jest nie fair w stosunku do tego dorosłego dziecka. Matka i siostra powinny tak się zorganizować żeby bez jej pomocy być w stanie sobie radzić. A jak trzeba to się pozbyć ojca alkoholika. To jest ich wybór, że utrzymują w domu osobę z problemem alkoholowym i tym samym pozwalają jej trwać w nałogu. A wzywanie na pomoc dziewczyny autora bo ojciec chleje i nie ma pomocy w gospodarstwie to jest współuzależnienie i krycie oraz ochrona alkoholika i odbywa się kosztem życia dziewczyny autora.
        • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 17:34
          Póki co kobieta jeździ tam z własnej woli. I to jest jej wybór, który należy uszanować. Nie jest zresztą wykluczone, że ona ma realne zobowiązania w tym gospodarstwie. Rodzice pomagają kupić mieszkanie, wzamian dziecko pomaga w gospodarstwie przez tydzień w skali miesiąca. Mogło tak być?

          Ja polecam autorowi wątku nie wtrącać się w ogóle w stosunki na linii partnerka - dom rodzinny. Z prostego powodu: nie do niego należy ocena tego, jak ona sobie je układa. On ma sprawę postawić jasno od SWOJEJ strony: "Nie podoba mi się twoje zaangażowanie w gospodarstwo rodziców, nie podoba mi się, że jednostronnie zrywasz nasze wspólne ustalenia. Nie obchodzi mnie, jak sprawę załatwisz z rodzicami, ale masz ją załatwić, jeśli, jak deklarujesz, zależy ci na naszym związku". I zostawić pole do popisu partnerce. Niech ona sie wykaże. Niech udowodni, że traktuje swoje obietnice i partnera poważnie. Jeśli tego nie zrobi, będzie wiadomo, że nie ma co tego dalej ciągnąć.
          • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 12.07.20, 18:28
            >Rodzice pomagają kupić mieszkanie, wzamian dziecko pomaga w gospodarstwie przez tydzień w skali miesiąca. Mogło tak być?

            Wtedy partnerka mialaby obowiazek poinformowac autora, ze odpracowuje dlug, a w bardziej zaangazowanym zwiazku - na jakich zasadach (jak czesto, jak dlugo to potrwa). Jesli dlug jest, lecz zasad splaty nie ma, albo nie sa okreslone - to bedzie problem. Takze wtedy partnerka nie powinna obiecywac, ze bedzie jezdzila rzadziej jesli ma obligacje do wypełnienia.

            >nie do niego należy ocena tego, jak ona sobie je układa

            Wtrącać sie nie powinien, ale wybadać i ocenić - jak najbardziej. I wyciągnąć wnioski czy z tym chce żyć.
            • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:49
              lumeria napisała:

              > >Rodzice pomagają kupić mieszkanie, wzamian dziecko pomaga w gospodarstwie
              > przez tydzień w skali miesiąca. Mogło tak być?
              >
              > Wtedy partnerka mialaby obowiazek poinformowac autora, ze odpracowuje dlug, a w
              > bardziej zaangazowanym zwiazku - na jakich zasadach (jak czesto, jak dlugo to
              > potrwa). Jesli dlug jest, lecz zasad splaty nie ma, albo nie sa okreslone - to
              > bedzie problem. Takze wtedy partnerka nie powinna obiecywac, ze bedzie jezdzi
              > la rzadziej jesli ma obligacje do wypełnienia.
              >
              > >nie do niego należy ocena tego, jak ona sobie je układa
              >
              > Wtrącać sie nie powinien, ale wybadać i ocenić - jak najbardziej. I wyciągnąć
              > wnioski czy z tym chce żyć.

              Ocenić? Mąż tez ci oceny wystawia?




              Nie ma takiego obowiązku informować go ,a może ona nie dopracowuje długu, a czuje ze ma moralny obowiązek pomoc rodzinie jak i rodzina pomogła jej?
              • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 01:11
                >> Wtrącać sie nie powinien, ale wybadać i ocenić - jak najbardziej. I wyciągnąć
                >> wnioski czy z tym chce żyć.

                >Ocenić? Mąż tez ci oceny wystawia?

                Nie oceniasz zachowan, przyzwyczajen, wartosci innych ludzi? Nie decydujesz czy tobie odpowiadaja i chcesz je miec w swoim życiu?

                Autor sam musi podjac te decyzje.

                Ja np. chetnie zgodzilabym sie na zwiazek z kims, kto pomaga w gospodarstwie, albo jest rolnikiem. Jesli sytuacja bylaby czysta. Jasno okreslone warunki i oczekiwania. Jesli jezdzilby czy pracowalby tam z checia i przyjemnoscia. Jesli by tam panowała mila atmosfera. Wręcz sama chciałabym w tym uczestniczyć.

                Takze oczekiwalabym, ze jesli obieca, to nie przemieni sie to w cos innego (naruszajacego ustalenia) bez poważnego powodu. Jesli nie moze obiecać, to nie powinien tego robić.

                Podobnie z dotarciem w seksie - jesli zobaczylabym, ze czlowiek sie stara, slucha moich komunikatow zwrotnych (a ja jego), seks ze mna sprawia mu radosc, podchodzi do niego entuzjastycznie - to wtedy chętnie dopracowałabym co nam obojgu odpowiada.

                Ale tego nie da sie wymusić. Trzeba właśnie ocenić, czy jesteśmy kompatybilni czy nie.
          • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:46
            Nie podoba mi się twoje zaangażowanie w gospodarstwo rodziców, nie podoba mi się, że jednostronnie zrywasz nasze wspólne ustalenia. Nie obchodzi mnie, jak sprawę załatwisz z rodzicami, ale masz ją załatwić, jeśli, jak deklarujesz, zależy ci na naszym związku". I zostawić pole do popisu partnerce. Niech ona sie wykaże. Niech udowodni, że traktuje swoje obietnice i partnera poważnie. Jeśli tego nie zrobi, będzie wiadomo, że nie ma co tego dalej ciągnąć.


            Serio peron ci odjechał?

            Co on jest jej pan i władca nie obchodzi mnie jak to załatwisz ,masz być dostępna do seksu bo ja tak chce🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
            I to pisze kobieta?
            F.u.ck a jeśli ona musi odpracować pomoc w zakupie mieszkania ? Na to się godziła za nim go poznała a teraz po 6 miesiącach on stawia warunki?

            Ta ma mu oddać dziewictwo i UDOWADNIAĆ miłość bo masz robić jak jak chce. Obrzydliwe jest to co mu radzisz.

            Boże chroń mnie przed takimi ludźmi brrrr.
        • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 00:41
          eriu napisała:

          > Nie zgadzam się z Tobą. Czym innym jest pomoc okazjonalna a czym innym regularn
          > e zrzucanie odpowiedzialności za prowadzenie gospodarstwa na osobę, która nie m
          > ieszka w domu rodzinnym, mieszka w ogóle w innym miejscu i ma swoją pracę. To j
          > est nie fair w stosunku do tego dorosłego dziecka. Matka i siostra powinny tak
          > się zorganizować żeby bez jej pomocy być w stanie sobie radzić. A jak trzeba to
          > się pozbyć ojca alkoholika. To jest ich wybór, że utrzymują w domu osobę z pro
          > blemem alkoholowym i tym samym pozwalają jej trwać w nałogu. A wzywanie na pomo
          > c dziewczyny autora bo ojciec chleje i nie ma pomocy w gospodarstwie to jest ws
          > półuzależnienie i krycie oraz ochrona alkoholika i odbywa się kosztem życia dzi
          > ewczyny autora.
          >

          Bzdury wypisujesz. Ma nie pomagać one maja sobie radzić same ale po śmierci wyciągnie rączkę po spadek?
          Nie wiemy jakie ustalenia ona ma z domem,
          Jeśli maja zapisana gospodarkę w darowiźnie czy tez w testamencie, to jako dzieci musza na równio pomagać ,a nie pani z miasta przyjedzie tylko majątek odebrać.

          Mam w rodzinie sytuacje gdzie 2 z 3 córek wyjechały do miasta założyły rodziny ,3 została założyła rodzine i mieszka w domu z matką i od 10 lat pracuje na roli z mężem i opiekuje się starzejącą matka i pozostała 2 zrzekła się domu i pola na jej rzecz. Właśnie dlatego ze nie chce pomagać. Bo maja prace dzieci męża i swoje życie w mieście.
          Wiec to ona byłby nie fair ze nie pomaga.

          Myślisz ze dostała kasę na mieszkanie na ładne oczy ?
          Może musi odpracować np. Sprzedaż upraw i z tego było na mieszkanie.
          • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:37
            Akurat Ty się mylisz i ewidentnie nie czytasz wątku. Dziewczyna nie odpracowuje dofinansowania mieszkania - za pomoc w kupnie mieszkanie mieszka z nią brat do usamodzielnienia się w czasie nauki w liceum i podczas studiów. I dziewczyna też nie dostanie nic z gospodarstwa, bo ono jest za małe żeby je dzielić między dzieci.

            Twojego pomijania wątku alkoholowego w rodzinie już nawet nie będę komentować.
            • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 08:41
              eriu napisała:

              > Akurat Ty się mylisz i ewidentnie nie czytasz wątku. Dziewczyna nie odpracowuje
              > dofinansowania mieszkania

              Założę się o dużo, że dziewczyna w ogóle nie odpracowuje niczego realnego, tylko współuzależnienie tak ją wiąże z rodziną pochodzenia. To przecież bardzo typowy objaw.

              > Twojego pomijania wątku alkoholowego w rodzinie już nawet nie będę komentować.
              • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:07
                Nie odpracuje realnie?
                Heheh rodzice dołożyli się do mieszkania i ona nie dopracowuje?
                Odchowali ,dali jeść i wykształcenie.
                Na roli normalka ze dzieci pomagają.

                Hello ,są rodzinom nic nie odpracowuje ale pomaga. Rodziny tak robią Bez dzielenia ty tle ,ja tyle. Zwłaszcza na wsiach niezależnie czy jest alkoholizm czy nie. Zostaje spadek po rodzicach. Dzieci po równo pracują i po robi się dzieła.

                Ale co tam wąskie specjalistki wiedza lepiej ze pani nie czuje swojego rodzaju przynależności do rodziny.

                Wy tez swoim rodzicom nie pomagacie. Od skończenia 18 lat macie ich w dupie.
                Pan ma rodzine przy dupie może iść kiedy chce, x razy w tygodniu na kawę. Ale pretensje ze ona jedzie x km i musi tam trochę pobyć. Bo nie opłaca się wracać. Dobrze ze jej w klatce nie zamknął.

                Ciekawe czy pan tez nigdy matce ojcu nie pomoże. Nawet nie teraz ,ale za trochę lat. Wyciągnie tylko raczki po pieniądze ze spadku bo mu się należą bez pomagania.
                • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:14
                  3-mamuska napisała:

                  > Wy tez swoim rodzicom nie pomagacie. Od skończenia 18 lat macie ich w dupie.

                  Nie bzdurz.
                  Przez lata utrzymywałam dom rodzinny. Od lat go współutrzymuję, choć dawno tam nie mieszkam i nie będę. Nie wiem, czy moja "pomoc" jest konieczna. Ale to robię.
                  Tak, jestem współuzależniona, choć nie było alkoholu ani roli do obrabiania.
                • ola_dom Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 14:16
                  3-mamuska napisała:

                  > Ciekawe czy pan tez nigdy matce ojcu nie pomoże. Nawet nie teraz ,ale za trochę lat.
                  > Wyciągnie tylko raczki po pieniądze ze spadku bo mu się należą bez pomagania.

                  Ja wiem, że trollom się nie odpisuje, ale niech będzie ostatni raz:
                  pan jest z zamożnej rodziny, więc niby jak i po co miałby pomagać rodzicom w utrzymaniu gospodarstwa domowego? "Bo tak"?
                  Głupiaś i czytać nie umiesz. Wnioskować też nie.
                • eriu Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 16:05
                  Dziecko się nie prosi na świat. To sprawa rodziców żeby je nakarmić i ubrać. Wykształcenie jest w Polsce bezpłatne. Nie ma czegoś takiego jak wycena ile się rodzicom należy za powołanie dziecka na świat.

                  Powiem Ci, że się obśmiewać z Twojego wnioskowania na temat mojego życia ;)
                  • 3-mamuska Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 21:18
                    eriu napisała:

                    > Dziecko się nie prosi na świat. To sprawa rodziców żeby je nakarmić i ubrać. Wy
                    > kształcenie jest w Polsce bezpłatne. Nie ma czegoś takiego jak wycena ile się
                    > rodzicom należy za powołanie dziecka na świat.
                    >

                    O jejku dziecko się nie prosiło upss.🤣🤣🤣🤣
                    Są rodziny które sobie pomagają. Koniec kropka.
                    Bez analizy alkoholowych zawiłości.

                    Ta bezpłatne ile wydałaś na podręczniki przybory zeszyty dla dziecka? Ciuchy jedzenie i cała resztę na dodatkowe zajęcia? Mogła sobie tez sama na całość mieszkania zapracować.
                    Ile na dojazdy do szkoły dopłacali rodzice ze wsi?
                    Niektórzy się poczuwają w zamian za opiekę rodzicielska pomagają rodzicom.

                    Ty jak mniemam oddasz rodziców do domu starców jak będą starzy , bo ty się na świat nie prosiłaś. Nie umyjesz starej matce okien, czy nie zrobisz zakupów bo długów odpracować nie musisz. I nie masz żadnych zobowiązań wobec potrzebującej rodziny.
                    No cóż tylko współczuć rodzicom ze taka egoistkę wychowali.

                    > Powiem Ci, że się obśmiewać z Twojego wnioskowania na temat mojego życia ;)
                    >
                    Mnie śmieszy wasze podejście jak to facet ma jej smycz przykrócić i wasze wywody na temat współuzależniona dziewczyny ,której nawet nie znacie i nie wiece czemu to robi.
                    Tylko dlatego za bogaty paniczyk chciał pobzykać a mu dziewczyna na wies wyjechała. No jak śmiała rodzinie pomoc.


                    Mam rodzinę zreszta nie tylko jedna , na wsi bez żadnych spraw z alkoholem i cała 3 dorosłych dzieci pomagali dopóki rodzice trzymali gospodarkę.
                    Chłopaki budując domy, jeden drugiemu pomagał w pracach budowlanych. Ociec ,wujkowie którzy byli fachowcami w miastach jeździli podpiąć gaz/elektrykę. Tak działa rodzina dziś my pomagamy ,jutro oni nam.
                    Bo tak się na wsiach dzieci wychowywało.
                    Chłopaki jaki kilkulatki traktorem jeździli, jako nastolatkowie za kasę u sąsiadów pomagali.
                    A my z miasta jeździliśmy i pomagaliśmy przy żniwach.
                    Mój tato swojemu bratu na ojcowiźnie. Cały lipiec tam spędzaliśmy.
                    Moja matka swojemu bratu u jego teściów.
                    Zebrali truskawki ,tytoń, ziemniaki . Potem odstawiliśmy ziemniaki na zimę czy truskawki na dżemy ,ale reszta szła do skupu/sprzedaży.
                    Dzięki temu my mieliśmy owoce oni darmowych pracowników. Świetnie się przy tym bawiliśmy.
                    Na zakończenie było ognisko ,pieczone ziemniaczki. Granie na gitarze śpiewanie .Świetne mam wspomnienia z tamtego okresu.

                    Wiec mało wiesz a eksperta udajesz.

                    Po prostu rodzina. Niektórzy wychowani w miastach w bogatych domach pojęcia nie maja.
                    Choć teraz większość z tych rodzin nie ma już gospodarki, pare kur i pole obsiewa zboczem , ze tylko kombajn wjedzie i wywożą do skupu na pasze.
                    Wiec minimalne roboty do której wynajmują kogoś. Teraz oni maja firmy i prace w miastach.
                    Ale są rodziny które w dalszym ciągu maja gospodarkę i dorosłe dzieci pomagają.
                    • lumeria Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 21:36
                      Jesli jest tak, ze rodzina i sama kobieta oczekuje, ze będzie im na gospodarce pomagala w zakresie 1/3 miesiąca większość miesięcy wiosenno-letnio-jesiennych przez nieokreslony okres to powinna to jasno przedstawić mężczyźnie.

                      Ona moze wlasciwie robic co chce - nie chce stosowac antykoncepcji - to nie. Nie czuje sie komfortowo z seksem - no to nie.

                      Teraz wlasciwie mezczyzna o tym wszystkim wie, i teraz jest - widziały gały co brały.

                      Albo chce z nia zyc taka jaka jest, albo nie.
                      • enith Re: Częste wyjazdy do rodziców 20.07.20, 22:05
                        lumeria napisała:


                        > Ona moze wlasciwie robic co chce - nie chce stosowac antykoncepcji - to nie. N
                        > ie czuje sie komfortowo z seksem - no to nie.

                        Otóż to. Zamiast składać partnerowi obietnice bez pokrycia albo zgadzać się na coś, na co nie ma ochoty, pani w każdej chwili może się z tej relacji ewakuować. Ani ślubu, ani dzieci, ani kredytu we frankach państwo wszak nie mają. A pani, zamiast być z partnerem szczerą i opisać konkretnie, jak wyglądają jej zobowiązania rodzinne i jaki ma stosunek do seksu, kombinuje, jak się da, żeby tylko partner jej nie zostawił. I w efekcie niezadowoleni są wszyscy: ona, partner i jej rodzina. Gdyby pani na samym początku powiedziała jasno: "nie zgadzam się na seks, do domu jeżdżę co miesiąc na tydzień, spotykać będziemy się wtedy, gdy ja chcę i to nie podlega negocjacji", to pan szybciutko zwinąłby się ze związku lub wręcz żadnego związku by nie było. Ale nie, pani nie jest wobec partnera (i chyba samej siebie) szczera, obiecuje mu gruszki na wierzbie, łaskawie zgadza się na seks, który nie sprawia jej przyjemności. Kto jest za to JEJ zachowanie odpowiedzialny, partner czy jednak ona sama?