Dodaj do ulubionych

Teściowie i nasze dziecko

19.08.20, 10:18
hej,
proszę powiedzcie co myślicie o całej sytuacji. Ja już mam taki mętlik w głowie, jestem wyrezana problemem, chodze jak cien.
Teściowa czepiała się nas od początku, wszystko jej przeszkadzało. Jak nie było coś po jej myśli to robiła histerie na całą rodzinę. Ciągle coś próbowała na nas wymusić. Płakała, manipulowała emocjonalnie mojego męża. Mój mąż chciał mieć z nią dobre stosunki, dlatego ciagle te problemy zamiatał pod dywan. Kłóciliśmy sie o to ze nie jest stanowczy i nie przedstawi sprawy jasno i wyrazie. On unikał jej, ona się uprzykszała.
Teściowej nie podobalo sie imie naszego dziecka, nie podobały się chrzciny bo nie były zaproszone te osoby co ona chciała, nie podobał się nasz ślub bo za krótki, nie podobało się to że na świeta pojechaliśmy do Karpacza sami, jak siedzieliśmy u niej przy stole 2 godziny nie wiecej to nam plakała że jest źle bo za krótko, czepiała się mnie ze mąż ma niewyprasowaną koszulę. Wciągała w to wszystko męża brata i babcie bo uważała, ze to są problemy rodzinne( u nich wszystkie jej problemy to sa problemy rodzinne - nie jej).Dużo tego było.
Mój mąż prze jej ciągłe czepianie się ma zaniżoną samoocenę, jest zastraszony. Cała rodzina jest zastraszona- boją się jej histerii.

Mamy dziecko 5 letnie. Pomimo tego wszystkiego moj maż poprosił ją o pomoc jak nasz syn leżał w szpitalu aby tam troche przy nim była jak my pracowaliśmy (1 tydzień przez 6 godzin dziennie, ona nie pracuje), dała nam też pieniądze na nianie 12 tysięcy i sama się nim opiekowała 4 miesiące.

Nie mogliśmy już wytrzyać jej charakteru, zaczęło być gorzej. Zauważyłam że jej charakter ma negatywny wpływ na nasze 5 letnie dziecko. Zaczęła w obecności dziecka zle mowic o mnie. Mówiła że nie potrafie jemu wiązać butów- mój syn mnie obronił i powiedział że mama umie. Śmiałą sie jak nie mogłam podnosić dziecka bo bolał mnie kregosłup. Zreszta jak sie nim opiekowała to dawała jemu lody kiedy lekarz powiedzial ze on lodów nie może jeść. Dodatkowo pomyślałam o tym jak jej charakter może mieć wpływ na moje dziecko w przyszłości, gdy zacznie sie do niego wtracac..

Zaczęłam ograniczac kontakty dziadków z moim dzieckiem. Mąż wymyślał, że jest zajety nie może do nich przyjechać z dzieckiem. Powiedział jej po 5 latach wszystko co do niej mamy.

Tesciowa wtedy powiedziala ze czuje sie wykorzystana i że robi za murzyna. Powiedzieliśmy ze mozemy zwrocic wszsytkie pieniadze i zeby rozliczyla cala pomoc dla dziecka ile to kosztowalo. Powiedziala ze nie chce zebysmy jej pieniadze oddawali. Natomiast powiedziala, ze posadza nas do sadu o widzenia z wnukiem. Chce zabysmy my i tesciowie poszli razem na terapie rodzinna.
Załuje ze pozwalalam jej na pomoc, chcielismy jej dac szanse pomimo jej charakteru. Nie chcemy terapii, chcemy uciec od tego wszystkiego i miec spokój nie chcemy aby moj syn mial kontakt z taka toksyczna osoba, nie chce aby kiedys przez nia mial tez problemy tak jak my. Ona sie nie zmieni. Do niczego sie nie przyznaje i nigdy sie nie przyzała, nigdy nie jest winna. My nic juz od niej nigdynie wezmiemy, chcemy jej wszystko oddac.

Czuje sie strasznie w tej sytuacji. Powiedziala ze wywalczy w sadzie widzenia z wnukiem, jest nianią ma referencje, meza brat za nia stoi, ciągle się jemu żali i płacze. Moj maz pracuje u brata (przez 2 lata nie mogl znalezc innej pracy), jest to jedyne nasze zrodlo dochodu ja jestem od pol roku na wychowawczym. Musimy sie rozgladac za praca, zeby byc niezalezni od tej rodziny..myslimy zeby wyjechac jak najdalej od nich. Chcemy miec spokój i chcemy byc szczesliwi. Ale to nie jest latwe zaczynac wszystko gdzies od nowa. Zostając tu bylibysmy w stanie zgodzic sie na spotkania z wnukiem raz na 2 miesiace w naszej obecnosci. Pewnie znow z czasem jej bedzie cos przeszkadzac :( Ale nie mam zamiaru miec po tym szystkim z nia relacji, moj maz tez nie.

Prosze pomóżcie nam ja juz nie wiem co mam na ten temat do konca myslec. NIe potrafie juz spojrzec z dystansem na ta sprawe. Dziękuję za wszelkie sugestie.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 19.08.20, 13:44
      Cóż, teściowa się nie zmieni. Zmienić swoje nastawienie do niej możecie tylko Wy - Ty i mąż. Co zrobiliście. Możecie jeszcze próbować rozmawiać na spokojnie i ustalać Wasze warunki spotkań waszego dziecka z babcią. Pomysł żebyście szli razem z teściami na terapię rodzinną - moim zdaniem jest kuriozalny, nie jesteście z teściami w związku. Natomiast możecie skorzystać z mediacji i pomocy mediatora by ustalić wzajemne kontakty i ich warunki. To na pewno nie zaszkodziłoby. Warto by też było uniezależnić się od rodziny całkowicie. Mąż niech szuka pracy poza rodzinną firmą.
        • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 19.08.20, 19:03
          Dodam jeszcze, że teściowej może się nie podobać imię Waszego dziecka ślub, ilość zaproszonych gości, stopień prasowania koszul, itp sprawy, ale WY absolutnie nie musicie się tym przejmować, ani brać jej zdania pod uwagę. Można uwag grzecznie wysłuchać, kiwnąć głową - ok rozumiemy i ..dalej robić swoje. Można też nie słuchać tyrad i pouczeń i też grzecznie powiedzieć coś w rodzaju - dziękujemy mamo za rady, doceniamy twoje doświadczenie i chęć pomocy, ale ustaliliśmy, że będziemy robić inaczej, po swojemu. I..nadal robić swoje. A jeśli denerwuje Was że teściowa wciąga w Wasze życie innych dalszych członków rodziny - po prostu stosujcie sprawdzoną zasadę im mniej wie, tym mniej przekazuje dalej. Czyli - sprawdzone rozmowy na neutralne tematy - o pogodzie itp. Co u was? A nic nowego, właśnie chcemy rozmrozić lodówkę i zaraz musimy wywiesić pranie, a wczoraj oglądaliśmy ciekawy film o papugach. A w weekend wybieramy się na spacer. I odbijać pytania - a jak ty się dzisiaj czujesz mamo, co u ciebie, u cioci Krysi, i kuzyna Zdziska.
          • alicja2110qwe Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 08:44
            To jest rzeczywiście dobre wyjście. Tak też staraliśmy się być dyplomatyczni, gdy jej coś przeszkadzało i się nas czepiała.Natomiast wysłuchanie uwag i kiwnięcie głową nic nie pomagało, bo nękała nas telefonami i esemesami, że che spotkanie, że chce się dowiedzieć dlaczego, rozdrapywała sprawy. Szantażowała męża i nie dawała jemu spokoju do czasu wyjaśnienia danej sprawy, a odpowiedz w stylu to nasza sprawa doprowadza ją do furii. Męczyła nas na każdym spotkaniu, płakała i próbowała w ten sposób wymusić to co chce (np: to dlaczego pojechaliśmy na święta w góry, albo dlaczego jak przyjeżdzamy to siedziemy u niej 2 godziny a nie trzy). Gdy mąż nie dobierał telefonu zaraz był sms od brata "odbierz telefon".A może relacje ograniczone jedynie do wizyt dziecka, bez praktycznie żadnych rozmów i relacji między nami (dziadkami a nami) są tu jedynym wyjściem.
            • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 11:39
              alicja2110qwe napisała:

              >wysłuchanie uwag i kiwnięcie głową nic nie pomagało, bo nękała nas telefonami i esemesami, że che spotka
              > nie, że chce się dowiedzieć dlaczego, rozdrapywała sprawy.

              Do znudzenia powtarzać to samo - mamo, nie mamy czasu na spotkanie teraz, nie chcemy wracać do spraw zamkniętych, a co u ciebie nowego? Ignorować kolejne sms-y.

              > odpowiedz w stylu
              > to nasza sprawa doprowadza ją do furii.

              Aaa to już jej problem. Jeśli jest w stanie furii - wychodzicie, odkładacie słuchawkę mówiąc spokojnie - widzimy że jesteś zdenerwowana, i nasza obecność Cię męczy. Pa.

              >Gdy mąż nie dobierał telefonu zaraz był sms od brata "odbierz telefon

              A mąż nie może odpowiedzieć bratu że nie, teraz nie odbierze bo mama ma atak furii i nie jest w stanie z nią rozmawiać?

      • eriu Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 12:14
        Nie idzie się na mediacje z kimś, kto jest skłonny do zachowań przemocowych a to co teściowa wyrabia to przemoc psychiczna. Do tego jej drugi syn będzie świadczyć za matką. Nic nie zyskacie a jeszcze stracicie, bo teściowa manipuluje wszystkimi: Wami, drugim synem itp.

        Terapia z teściową nie. Lepiej dla męża i dla Ciebie (oddzielne terapie).

        Jesteście w bardzo niekomfortowej sytuacji, bo jesteście zależni od rodziny męża i mają narzędzia żeby na Was wymuszać różne rzeczy. Dokumentuj co wyrabia teściowa (np. nagrywaj, że źle o Tobie mówi itp), bo gdyby jej przyszło do głowy pozować w sądzie na ofiarę a potrafią iść do sądu, to będziesz mieć dowody. Ogólnie też nie ukrywaj problemów przed znajomymi żebyś miała świadków. Przykład sprawy w sądzie z przemocową matką o kontakty z wnukami: narcystycznirodzice.blogspot.com/2018/05/w-sadzie-z-narcystyczna-matka-wniosek-o.html
      • koronka2012 Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 14:59
        Ale terapia ma służyć rozwiązaniu pewnych problemów niekoniecznie w związku. I byc może to dobra płaszczyzna żeby przedstawić swoje racje tak żeby dotarło. Teściowa z pewnością spodziewa się przytakiwania a tu może trzeba bedzie oczyścić atmosferę.
    • heniek.8 Re: Teściowie i nasze dziecko 19.08.20, 21:55
      wyglądasz na osobę która zyska na terapi
      to nie jest napiętnowanie że jesteś "nienormalna" raczej rozmowa z kimś kto widzi rzeczy z odpowiedniej perspektywy

      nie korzystaj z rad forumowych expertek które piszą "postaw męża do pionu" "ja bym zrobiła awanturę żeby pożałował" bo pogorszysz swoje położenie
    • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 08:53
      Nie ma żadnego znaczenia że teściowa jest nianią z referencjami ani komu się żali na Was.
      Dodam jeszcze, że dzieci same dobrze wiedzą kogo słuchać nie bój się że teściowa będzie miała zły wpływ. Sama piszesz, że kiedy mówi coś przeciwko Tobie, to syn Cię broni. Cokolwiek niewłaściwego ona zrobi to w rezultacie i tak obróci się przeciwko niej w relacji z dzieckiem. Dzieci też uczą się, że wśród bliskich istnieją takie osoby ze złymi emocjami i fatalnym nastawieniem do innych i jak sobie z nimi radzić. I zazwyczaj radzą sobie koncertowo ustawiając babcię do pionu, bo babci na wnuku zależy, i to jest haczyk. A Wy z kolei macie obowiązek bronić emocji dziecka - możecie zapowiedzieć teściowej że kiedy będzie mówiła lub robiła coś przeciwko Wam to koniec wizyty. Wychodzicie. I tak zrobić. Szybko nauczy się czego jej nie wolno.
      • alicja2110qwe Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 09:01
        Dziękuję Ci bardzo że spotkałam Ciebie na swojej drodze. Tyle dałaś mi do rozważenia myśli i kierunków działań i możliwości o których wcześniej nawet nie myślałam. Myślałam że jest to sytuacja już bez wyjścia i że cały świat się zawalił. Dziś pierwszy raz spałam spokojnie od dawna. Dla mnie dobro dziecka jest teraz najważniejsze, poczucie tego, że jest szansa na to, że może nie wydarzyć się jemu nic złego. Czy mogę wiedzieć jak masz na imię. Tak dziwnie jest nawet nie wiedzieć jak na imię ma osoba, która mi tyle pomogła.
        • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 11:48
          Na forum nie posługujemy się imionami tylko nickami. Przyjmij, że mam na imię Aqua. Jestem matką, babcią, teściową jak również synową. Mam sporo doświadczenia życiowego i miło mi jeśli udało mi się coś Ci podpowiedzieć. Jeśli to wdrożysz i sprawdzi się, to fajnie. Ale moje rozwiązania mogą też nie zadziałać tak jakbyś chciała. Ważne byś odzyskała - Ty i Twój mąż, wewnętrzny spokój i żebyście umieli zachować dystans do poczynań teściowej. Wszak to matka Twojego męża i babcia Twojego dziecka. Nawet jeśli jest apodyktyczna, narcystyczna, czy toksyczna to pewnie nie jest do gruntu złą osobą. Dystans i asertywność pozwalają na nabranie oddechu, umocnienie się we własnych postanowieniach, nie uleganie szantażom czy płaczom (mamusiu, może mamusi może zaparzyć meliski?) i nie pozwalanie na wchodzenie sobie na głowę. A jednocześnie ułożenie kontaktów w sposób mniej lub bardziej poprawny.
          • eriu Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 12:27
            Aqua nie zgodzę się z Tobą: toksyczna czy narcystyczna osoba nie zwraca uwagi na dobro innych osób tylko chce osiągnąć swój cel za wszelką cenę. Nie chodzi wtedy o kontakt z wnukami taki prawdziwy dobry, tylko żeby było jak taka osoba chce.

            Babcia daje dziecku lody mimo jasnemu zakazowi lekarskiemu nie dlatego, że chce dobra dla dziecka tylko się kreuje na fajną babcię. A stawianie dziecka w sytuacji kiedy czuje, że musi bronić matki nie ma nic wspólnego z dobrem dziecka. To jest używanie dziecka do rozgrywek z rodzicami dziecka.

            5-latek to małe dziecko. Ono nie rozumie wielu rzeczy. Stawianie 5-latka w sytuacji gdy musi bronić rodziców jest mocno nie fair w stosunku do niego i tego typu zachowania babci mogą mieć na niego wpływ. Radzę porozmawiać z terapeutą dziecięcym na ten temat i spytać o konsekwencje takich akcji.
            • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 13:51
              eriu napisała:

              > Babcia daje dziecku lody mimo jasnemu zakazowi lekarskiemu nie dlatego, że chce
              > dobra dla dziecka tylko się kreuje na fajną babcię. A stawianie dziecka w sytu
              > acji kiedy czuje, że musi bronić matki nie ma nic wspólnego z dobrem dziecka.

              Dla mnie ten podany wyżej przykład z butami nie jest jakoś drastycznie wymagający obrony, ani też pewnie nie skrzywdził psychiki dziecka które sobie poradziło doskonale. Dziecko w życiu - przedszkolu, szkole, rodzinie często będzie stawiane wobec sytuacji i ludzi którym powinno się przeciwstawić, czy wręcz nauczyć odpowiednio reagować i stawać w cudzej obronie, a także pilnować własnych granic. A dzieci nawet pięcioletnie często bywają mądrzejsze niż starsi ludzie. Jedni mogą i powinni się uczyć od drugich, również babcia od wnuka. A tu widać że babcia jednak opiekowała się wnukiem gdy była taka potrzeba, ma z nim związek emocjonalny warto go moim zdaniem pielęgnować i kierunkować zamiast zrywać. Choć podanie lodów wbrew zaleceniom lekarskim było wyjątkowo głupie i powinna zostać za to mocno przez rodziców dziecka obsztorcowana.
              Znamy sytuację z jednej strony, i wobec tego warto wypowiadać się w sposób wyważony, bez zakładania złych intencji.


            • heniek.8 Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 16:41
              eriu napisała:

              > Aqua nie zgodzę się z Tobą: toksyczna czy narcystyczna osoba nie zwraca uwagi n
              > a dobro innych osób tylko chce osiągnąć swój cel za wszelką cenę. Nie chodzi wt
              > edy o kontakt z wnukami taki prawdziwy dobry, tylko żeby było jak taka osoba ch
              > ce.

              tu mamy przykład że randomowa osoba przez internet bardzo łatwo stawia diagnozę : "toksyczna" czy "narcystyczna" osoba - ekspertka już wie o co jej chodzi a o co nie chodzi

              miejmy nadzieję że ci którzy są w sytuacji zawahania i zadają pytania na tym forum nie potraktują poważnie takich analiz
              • eriu Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 18:11
                Może zamiast kierować się uprzedzeniami warto przeczytać co ktoś pisze? Odniosłam się do tego co napisała Aqua: "Nawet jeśli jest apodyktyczna, narcystyczna, czy toksyczna to pewnie nie jest do gruntu złą osobą."

                Sama autorka wątku określiła babcię mianem toksycznej.
                • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 09:17
                  eriu napisała:

                  > Może zamiast kierować się uprzedzeniami warto przeczytać co ktoś pisze?
                  > Sama autorka wątku określiła babcię mianem toksycznej.

                  Sama autorka napisała też o niej że udzielała im znacznej pomocy jak syn leżał w szpitalu gdy jej syn "poprosił aby tam troche przy nim była jak my pracowaliśmy (1 tydzień przez 6 godzin dziennie, ona nie pracuje), dała nam też pieniądze na nianie 12 tysięcy i sama się nim opiekowała 4 miesiące".

                  • eriu Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 09:56
                    A mimo wszystko nie chce aby zwrócono jej pieniądze, chociaż autorka z mężem chcieli to zrobić.

                    Zobacz to: "Teściowej nie podobalo sie imie naszego dziecka, nie podobały się chrzciny bo nie były zaproszone te osoby co ona chciała, nie podobał się nasz ślub bo za krótki, nie podobało się to że na świeta pojechaliśmy do Karpacza sami, jak siedzieliśmy u niej przy stole 2 godziny nie wiecej to nam plakała że jest źle bo za krótko, czepiała się mnie ze mąż ma niewyprasowaną koszulę. Wciągała w to wszystko męża brata i babcie bo uważała, ze to są problemy rodzinne( u nich wszystkie jej problemy to sa problemy rodzinne - nie jej).Dużo tego było.
                    Mój mąż prze jej ciągłe czepianie się ma zaniżoną samoocenę, jest zastraszony. Cała rodzina jest zastraszona- boją się jej histerii."

                    To nie wygląda niewinnie tylko tak że wszyscy mają grać jak chce teściowa i koniec.

                    Osoby, które szkodzą innym (toksyczne, narcystyczne itp) są w stanie zrobić coś co z pozoru wygląda jak dobry gest. Ważną kwestią jest to co się dzieje dookoła tego: czy ten dobry gest jest wykorzystywany jako element szantażu, wypominany itp. Znam przypadki, że za takim dobrym gestem pomocy szła chęć po prostu kontrolowania życia innego człowieka na zasadzie "zachowujesz się ja chcę to jest wszystko ok" ale jak szło coś nie pomyśli tej osoby, która wykonała "dobry" gest to już były szantaże, groźby, nakazanie specyficznego zachowania, próby przejęcia kontroli nad innym człowiekiem włącznie z wnioskiem przeddsądowym. Także ja bym była ostrożna z tym wszystkim. Bez pomocy terapeuty się nie obędzie.
                    • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 12:39
                      eriu napisała:

                      > To nie wygląda niewinnie tylko tak że wszyscy mają grać jak chce teściowa i kon
                      > iec.

                      Ale o co Ci chodzi? Teściowej ma prawo się nic nie podobać, a jej dzieci mają prawo postępować po swojemu. I tyle. Ważne żeby nauczyć się nie ulegać płaczom, szantażom, ukracać wypominanie i nauczyć się, że nie ma żadnego obowiązku się tłumaczyć przed nikim z rodziny ze swego życia i że dorosłe dzieci mają prawo nie odbierać od teściowej telefonu gdy nie chcą. Teściowa też musi się tego nauczyć. Poza tym mogą utrzymywać poprawne stosunki. Można tę naukę prowadzić ostro, idąc na noże i do sądu, a można kolejnymi krokami, stanowczo i konsekwentnie egzekwując swoje oznajmione wcześniej postanowienia. Typu - mamo - jak nie przestaniesz/uspokoisz się, to wyjdziemy.
                      Dla mnie kuriozalne jest, że brat męża godzi się na rolę pośrednika i wymaga od brata by odebrał telefon od matki. Oraz że tamten po sms-ie nie spuścił go ostro po brzytwie.

                      Kontrolować innego człowieka można tylko w takich granicach w jakich ten na to pozwala. I tu leży pies pogrzebany.
                      • eriu Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 16:44
                        Myślę, że nie doceniasz poziomu skomplikowania tych relacji i uwikłania w tej rodzinie. Ale powinnaś się z tego cieszyć, bo to znaczy, że masz po prostu dobre doświadczenia rodzinne.

                        I owszem teściowej nie musi się podobać co robią dzieci, ale krytykowanie wszystkiego co robią dzieci normalne ani zdrowe nie jest. A już na pewno nie świadczy o tym, że teściowa chce mieć dobre, zdrowe z nimi stosunki.
                        • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 17:41
                          eriu napisała:

                          > Myślę, że nie doceniasz poziomu skomplikowania tych relacji i uwikłania w tej r
                          > odzinie.

                          Nie wchodzę w poziom skomplikowania sytuacji o której wiem tylko ze szczątkowego opisu jednej zainteresowanej strony.

                          > powinnaś się z tego cieszyć, bo to znaczy, że masz po prostu dobre
                          > doświadczenia rodzinne.

                          Akurat doświadczenia rodzinne mam i dobre i złe. Mam w rodzinie bliższej i dalszej i osoby toksyczne i roszczeniowe i apodyktyczne i zachowujące się niezrozumiale i dziwacznie. I takie bardziej normalne. Ot zwykła, przeciętna rodzina :) Nie zakładam że w każdej sytuacji i każda OSOBA musi mieć złe intencje, bo wiem, że często bywają to ludzie dobrzy, tylko trudni w kontakcie i łatwo wchodzący na głowę nieasertywnym, lub nie dość asertywnym bliskim. Natomiast przy ustaleniu i pilnowaniu własnych granic da się z nimi jakoś funkcjonować.
                          Co więcej z takimi trudnymi osobami zadziwiająco często miałam do czynienia i w życiu zawodowym..

                          > I owszem teściowej nie musi się podobać co robią dzieci, ale krytykowanie wszys
                          > tkiego co robią dzieci normalne ani zdrowe nie jest. A już na pewno nie świadcz
                          > y o tym, że teściowa chce mieć dobre, zdrowe z nimi stosunki.

                          Nie mamy pojęcia czego chce, czy nie chce teściowa. I nie naszą sprawą jest zajmowanie się tym. Bo to nie teściowa założyła wątek, tylko jej synowa.
                          Dodam jeszcze, że mało kto cały czas zachowuje się jak zdrowy i normalny człowiek :) Ważne jest natomiast jak sobie z takim zachowaniem radzą inni.

    • ortolann Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 09:46
      Z tym sądem to grubsza bzdura, ona Was straszy. Za chwilę wymyśli inną bzdurę.
      Ważne, abyście przecięli wszystkie więzy, które Was od nich uzaleźniają. Być może znajdą się tutaj osoby, które powiedzą, że więź z dziadkami jest cenna i warto ją za wszelką cenę pielęgnować. W Twojej sytuacji jasne jest że nie warto i raczej należy zrobić wiele aby babci nie pozwolić wywierać wpływu na dziecko (i na całą Waszą rodzinę). Ktoś Ci już tutaj napisał, że zyskasz na terapii - i chyba tak jest, potrzebujesz się wzmocnić, poczuć własną siłę i sprawczość.
      A rozwiązanie na już? Spróbuj sobie zadawać pytania "i co z tego?". Jeśli babcia robi Wam złą prasę w okolicy - no to co z tego? Co realnie z tego dla Was wynika? Jaka jest szansa, że ludzie jej uwierzą? I że w ogóle będą o tym rozmyślać, a nawet jeśli - to znów: co z tego? Co z tego, że babcia się obraża i uderza w wysokie emocje? Co realnie z tego dla Was wynika, że ona płacze lub krzyczy (poza zmęczeniem)? Wychodzicie z pomieszczenia, ucinacie rozmowę, kończycie telefon.
      Jak zaczniesz sobie na te pytania odpowiadać, to wyjdzie, że ona Was tylko straszy, że manipuluje i chce kontrolować. Ale realnego wpływu na wydarzenia nie ma, jeśli zdecydujecie się jej sprzeciwić.
      • alicja2110qwe Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 10:41
        "Ważne, abyście przecięli wszystkie więzy, które Was od nich uzaleźniają. Być może znajdą się tutaj osoby, które powiedzą, że więź z dziadkami jest cenna i warto ją za wszelką cenę pielęgnować. W Twojej sytuacji jasne jest że nie warto i raczej należy zrobić wiele aby babci nie pozwolić wywierać wpływu na dziecko (i na całą Waszą rodzinę)."

        Dzięki za radę. Czy masz na myśli to, żeby też nie umożliwiać jej kontaktów z wnukiem? Czy raczej spotkania w naszej obecności i pod kontrolą?
        • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 11:50
          Ja bym stawiała na spotkania w Waszej obecności i pod kontrolą, po uprzednim jasnym wyjaśnieniu czego oczekujecie od teściowej, i wychodzenie gdy nie zastosuje się, a dopiero jak to nie zadziała to dalsze kroki.
        • ortolann Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 12:07
          Nie, uniemożliwianie kontaktów to już bardzo grube działa, nie jestem zwolennikiem stawiania spraw na ostrzu noża, palenia mostów i wszczynania burzliwych awantur. Wiele da się powiedzieć stonowanym głosem i spokojnie - tylko, że to bywa bardzo trudne, wymaga wiele wewnętrznej siły i opanowania. Ale w wielu przypadkach przynosi skutek. Metoda zdartej płyty działa. Jeśli jednak tak by się zdarzyło, że babci nie da się reformować ani "wychować", to wtedy trudno - jakiś sposób będzie trzeba znaleźć. Jeśli babcia będzie posuwać się do jakichś aboslutnie nieakceptowalnych numerów - to wtedy może trzeba rozważyć odcięcie się (na jakiś czas albo na stałe). Ale to naprawdę ostateczność. Jednak na Waszym miejscu przygotowywałabym się na to, że babcia zechce wywinąć jakieś nieprzewidziane wolty i pewnie jeszcze nieraz Was zaskoczy. Jeśli masz w życiu przestrzeń na terapię - to chyba warto i warto byłoby także znaleźć takie wzmocnienie dla Twojego męża. A jeśli czujesz, że jeszcze nie jesteś gotowa na terapię, to warto się samej dokształcać i poczytać o toksycznych rodzicach, babciach. O narcystycznych członkach rodzin.
      • alicja2110qwe Re: Teściowie i nasze dziecko 20.08.20, 21:33
        Gdybym wiedziala ze taka jest, nigdy bym nie chciala z nią mieć nic wspólnego. Nigdy bym o nic nie poprosiła, nic bym od niej nie chciała.Wolałabym siano wcinać, niż coś brać od niej. To był błąd. Oddamy jej pieniadze za to w najbliższym czasie.
            • aqua48 Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 12:42
              alicja2110qwe napisała:

              > Myśleliśmy że się zmieni, że pojawienie się wnuka coś zmieni. Wiele razy dawali
              > śmy jej szansę.

              Dlaczego sądziliście, że się zmieni? Namieszaliście jej tylko w głowie, bo sądziła, że wszystko jej wolno, a wasze szansy traktowała jak uległość. Zamiast dawać kolejną szansę trzeba jasno tłumaczyć czego oczekujecie, i co będzie w przypadku gdy teściowa zacznie zachowywać się inaczej. I konsekwentnie się tego trzymać.
    • quba Re: Teściowie i nasze dziecko 21.08.20, 07:35
      Ciekawe. Teściowa zła czarownica, a wy macie białe sumienia. To lusterko ma plamy. Mało prawdopodobne, z pewnością macie coś na sumieniu brzydkiego wobec teściowej, ale kto się teraz tutaj przyzna?
    • barbra25 Re: Teściowie i nasze dziecko 22.08.20, 17:25
      Co to znaczy, że chcecie teściowej wszysko oddać? W tej wypowiedzi zdaje się być ukryte głęboko poczucie winy, w które histeriami udało się w Was wepchnąć. A może nie jesteście nic winni? Pieniądze? Tylko? Jakiej wysokości to jest dług? 12tyś.? Spisana była jakaś umowa? Czy jedynie ustnie ustalony został termin spłaty?

      Wspaniale pojechać na święta w góry. Od tej pory będziecie już chyba jeździć każdorazowo aby móc doświadczać tego cudownego uczucia wolności od zrzędliwej manipulantki?

      Jak płyniemy na fali poczucia wzbudzonego łzami czyjejś bezradności nie dajemy sobie prawa do samostanowienia do tego co my czujemy i czego chcemy. Ona wyczuła, że to działa na Was i na tym jedzie. Na Twoim i Twojego męża poczuciu winy. Co stanie się jak stanowczo i spokojnie odmówisz wszystkim jej żądaniom a telefony przestaniecie odbierać? Można odmawiac z uśmiechem na twarzy. Można uniknąć awantur o ile jest się pewnym co jest ważne dla Was. Będzie reakcja z przerzuceniem odpowiedzialnosci na Ciebie? Taki mechanizm, na którym teściowa wychowała Twojego męża tak dobrze działał do tej pory...no patrz. Pognieciona koszula synusia - winna synowa. Przepraszam za złośliwość ale czasem jedynym sposobem na uwolnienie się z poczucia winy jest zerwanie więzi, zablokowanie na jakiś czas lub nawet na stałe połączeń przychodzących z jej numeru. Co o tym myślisz? A brata pytać jaki ma interes w tym aby jego matka bruździła w nie swoich sprawach.

      alicja2110qwe napisała:

      > Gdybym wiedziala ze taka jest, nigdy bym nie chciala z nią mieć nic wspólnego. Nigdy bym o nic nie poprosiła, nic bym od niej nie chciała. Wolałabym siano wcinać, niż coś brać od niej. To był błąd. Oddamy jej pieniadze za to w najbliższym czasie.

      Teraz już wiesz jaka jest ale czy wiesz czego Ty chcesz? Teraz już nie chcesz mieć nic wspólnego z nią czy jeszcze żywisz nadzieję na jakąkolwiek dobrą relację?
      Chcesz tych widywań raz na dwa miesiące? Jeśli tak to na jakich zasadach? Napisałaś, że nic byś nie chciała mając wiedzę wcześniej. Wiedzę masz później tzn. teraz ale jeszcze nie tak późno aby zapobiec manipulacjom na Twoim dziecku. Moja teściowa potrafiła powiedzieć mojemu dziecku, że "mama cię nie kocha, tylko babcia cię kocha" po to aby stopniowo odbierać mi władzę rodzicielską i pozwalać sobie na coraz więcej w obecności mojego dziecka. Zrujnowała moje zaufanie do niej. Utraciłam szacunek dla tej starszej osoby. Tak, szacunek można stracić nawet dla kogoś starszego zwłaszcza jeśli temu komuś wydaje się, że może wszystko a szacunek i tak będzie mu/jej się należeć. Napisałaś ważną rzecz: czepialstwo teściowej wprawia Ciebie w tak złe samopoczucie, że czujesz się jak cień...
        • alicja2110qwe Re: Teściowie i nasze dziecko 23.08.20, 14:07
          Dobrze ze nie rosci sobie praw do wnukow . Podobno jak tesciowie nie bija wnukow, nie ma jakiegos ich wykorzystywania seksualnego i dziecko w opinii psychologa nie wykazuje glebszych anomalii zwiazanych z kontaktami z dziadkami. Czyli nie ma totalnej patologii. To moga sobie roscic prawa do tego zeby je widziec np raz w miesiacu :(
      • barbra25 Re: Teściowie i nasze dziecko 23.08.20, 12:42
        Ucięłam to w porę. Na dzień dzisiejszy nie korzystam z "pomocy" teściowej, wnuczki nie mają kontaktu z babcią pomimo zamieszkiwania w sąsiedztwie. Na święta wyjechaliśmy aby teściowa nie przyszła z inspekcją pod przykrywką "życzeń".
        Ostatni raz kiedy dała mi powód do nerwów był w maju gdy podeszła do wnuczek skaczących na trampolinie z pytaniem:
        - chcecie żelki?
        Starsza córka odpowiedziała, że nie bo mama nie wie o tym. A teściowa - to musi wiedzieć?
        Córka: - musi.

        Całe szczęście, że córkę mam rozsądną ale tą młodszą pięciolatkę tak łatwo można zbajerować, że na żelki pójdzie za moimi plecami a babcia będzie triumfować swe poczucie zwycięstwa nade mną i wyższości.

        Na co dzień nie kłaniam się teściowej i to ten mój przejaw braku szacunku dla niej ale też sygnał, że do wybaczenia z mojej strony jeszcze daleka droga - właściwie to nie wiem co musiałoby się dziać abym zapomniała na przykład to jak wycedziła po pijanemu w moim kierunku gdy byłam w ostatnim trymestrze ciąży "trzeba by tu komuś łeb upierdolić" przy świadkach, w tym także przy mojej pierwszej córce. Przypuszczam, że musiałaby przestać myśleć o mnie jak o śmieciu ale to nie nastąpi - nie ma się co łudzić. Dla niej zawsze będę nikim bo tylko ona jest "kimś".
        • alicja2110qwe Re: Teściowie i nasze dziecko 23.08.20, 14:11
          Dobrze ze nie rosci sobie praw do wnukow . Podobno jak tesciowie nie bija wnukow, nie ma jakiegos ich wykorzystywania seksualnego i dziecko w opinii psychologa nie wykazuje glebszych anomalii zwiazanych z kontaktami z dziadkami. Czyli nie ma totalnej patologii. To moga sobie roscic prawa do tego zeby je widziec np raz w miesiacu :( A czy moglabym sie dowiedziec co partner na to?
          • barbra25 Re: Teściowie i nasze dziecko 23.08.20, 20:27
            Mąż przejrzał na wylot swoją matkę i stoi po mojej stronie już teraz twardo (wcześniej różnie bywało, czuł się jak między młotem a kowadłem).

            Ze trzy lata temu przed komunią mojej starszej córki teściowej zginęły 4 złote obrączki. Wtedy jeszcze tej córce pozwalałam bywać u babci i doszło do nieprzyjemnej rozmowy, z której wynikło, że moja córka miała dostep u babci do biżuteri pozostawionej zupełnie bez ograniczeń (wnuczka bawiła się na dole, a babcia z dziadkiem oglądali sobie tv na pięterku). Teściowa chciała wyjaśnić gdzie te obrączki są ale przyjęła ton wskazujący na pretensje o złodziejstwo. Stanęłam w obronie mojej córki widząc, że już prawie płacze bo wiem, że prędzej gdzieś jej spadło w trakcie zabawy to czym w ogóle nie powinna się tam bawić bez nadzoru niż gdziekolwiek miałaby to wynieść ze sobą. W trakcie tej ostrej wymiany zdań moja córka usłyszała wulgarne słowa od babci, których później w trakcie rozmów z moim mężem babcia wyparła się.
            Obrączki znalazły się u szwagra ale babcia nie przyszła przeprosić za wypowiedziane "spierdalaj stąd". Po miesiącu zagadywała do mojej córki na podwórku, że już się nie gniewa. Nie obchodziło ją zupełnie to, że my się gniewamy w dalszym ciągu i że odpowiedzialność za to zajście leży po stronie babci w znacznej mierze bo pozostawiła wnuczkę bez dozoru z dostępem do drogocennych przedmiotów aby potem z wnuczki robić złodzieja a mojemu mężowi sączyć jad, że z pewnością mam coś do ukrycia przed nią i ze mną jest coś "nie tak" skoro się na nią złoszczę bo powinnam chyba płaszczyć się przed nią udowadniając jaka jestem wartościowa, zabiegać o akceptację tak jak ona musiała przed swoją teściową starać się pokazać od jak najlepszej strony...
            • eliksir_czarodziejski Re: Teściowie i nasze dziecko 24.08.20, 13:27
              barbra25 napisała: i ze mną jest coś "nie tak" skoro się na nią złoszczę
              > bo powinnam chyba płaszczyć się przed nią udowadniając jaka jestem wartościowa
              > , zabiegać o akceptację tak jak ona musiała przed swoją teściową starać się pok
              > azać od jak najlepszej strony...

              To jest samo clue problemów między synowymi i tesciowymi, między matkami i córkami, starszymi i młodszymi kobietami. " Ja miałam źle, jestem i byłam nieszczęśliwa i ty będziesz mieć dokładnie tak samo".
              • madi138 Re: Teściowie i nasze dziecko 24.08.20, 14:10
                I to zawsze najbardziej mnie uwierało w relacjach z moją teściową. Ten totalny brak poszanowania moich uczuć i oczekiwanie, że będę się tylko uśmiechać i robić wszystko tak jak ona chce w imię "dobra rodziny". Każdy mój sprzeciw czy odmienne zdanie był traktowany jak zamach na owo mityczne "dobro rodziny", a dziś widzę, że była to klasyczna manipulacja skutecznie odwracająca uwagę od prawdziego problemu. W ten prosty sposób, teściowej udawało się skupić uwagę wszystkich na mnie i to ja wychodzilam na sprawcę zamieszania, a jej u chodziło wszystko płazem. Bo cóż z tego, że to ona źle się zachowała lub naruszyła granice, skoro to ja zaczęłam o tym głośno mówić. Gdybym nic nie mówiła nie byłoby problemu, więc czyja to wszystko wina?! I też słyszałam, a nawet widziałam na własne oczy, jak źle traktowała ją jej własna matka. Ale teściowa znosiła to wszystko, czasem tylko skarżąc się za jej plecami, a mnie zawsze zdumiewało, że nie widzi korelacji. Sama była wykorzystywana i źle traktowana i miała do matki straszny żal, a mimo to oczekiwała, że ja też będę to samo pokornie znosić z jej strony. Że też nigdy nie przyszło jej do głowy, że skoro ją bolało to i mnie boli i że można przetrwać tę sztafetę pokoleń.
                • enith Re: Teściowie i nasze dziecko 24.08.20, 15:23
                  > Bo cóż z tego, że to ona źle się zachowała lub naruszyła granice, skoro to ja zaczęłam o tym głośno mówić. Gdybym nic nie mówiła nie byłoby problemu, więc czyja to wszystko wina?!

                  Stałaś się sygnalistką (whistleblower) w swojej rodzinie. Nazwałaś głośno i po imieniu manipulacje i paskudne zachowania teściowej. I jak każdy inny sygnalista, ty też stałaś się obiektem ataków. Bo ośmieliłaś się postawić granice, bo wyłamałaś się z utrwalonego od pokoleń schematu, zmieniłaś istniejący dotąd układ sił. Można powiedzieć, że już jesteś wygrana. Przerwałaś tą, jak to określiłaś, sztafetę pokoleń i nie przejęłaś pałeczki toksycznych zachowań, ani nie przekażesz jej dalej swoim dzieciom. Brawo ty.
                  Szantażom teściowej nie ulegaj, ustalcie z mężem jasne zasady widzeń wnuków z babcią, w waszej obecności. Jeśli babci zależy na kontaktach z wnukami, będzie zmuszona trzymać fason i kąśliwy język za zębami.
    • eliksir_czarodziejski Re: Teściowie i nasze dziecko 23.08.20, 09:48
      Odnośnie terapii - wiem, byłam sama i widziałam i zawsze będę polecać. Może teściowej wydaje się że zmanipuluje psychologa albo że psycholog będzie po jej stronie bo to babka?
      Nigdy nie zapomnę jak lata temu jakaś dziewczyna opisywała tutaj przejścia ze swoimi toksycznymi rodzicami. Rodzice owi wysłali ja do psychologa i psychiatry "bo nienormalna" a tam pierwszy raz w życiu ktoś jej powiedział że jej rodzice stosują wobec niej przemoc itd... Jak wyżej, ja terapię zawsze będę polecać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka