Dodaj do ulubionych

Pieniadze od rodzicow

30.09.20, 16:27
Postaram sie krotko... Brat zamieszkal u partnerki w mieszkaniu jej zapisanym przez rodzicow. Nie sa malzenstwem ale maja male dziecko. Jego partnerka wziela rowniez kredyt na remont tego mieszkania bo bylo w straszny stanie. Brat nie chcial brac kredytu bo jakies zaleglosci plus znali sie wtedy dopiero od roku. Jednak on pracuje i splacaja go razem. Mieszkanie jednak nie jest jego, jak wczesniej wsponialam. Problem w tym, że teraz jego tesc robi jakies uwagi MOIM rodzicom nt. tego że mlodzi potzrebuja zaluzji, mebli itd. Prawda jest taka, ze mieszkanie jest w pelni umeblowane, maja dobre zaroki, dwa auta i wykonczone mieszkanie. Robi jakies aluzje... Moi rodzice maja bardzo male dochody i zadnych oszczednosci. Co o tym myslicie. Rodzice czuja sie strasznie glupio. Co o tym myslicie? Jak reagowac w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • enith Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 17:05
      Jeśli młodzi nie proszą twoich rodziców o pomoc, to niech się drudzy rodzice nie wtrącają. Choć to oczywiste, skąd to wtrącanie się wzięło. Teściowie uważają, że zainwestowali w związek córki nieporównanie wiecej, niż twoi rodzice, bo wszak podarowali mieszkanie (nawet jeśli tylko ruderę, którą to młodzi swoimi wysiłkami doprowadzili do stanu używalności).
      Swoją drogą, to twój brat nie boi się, że zostanie kiedyś bez dachu nad głową? Inwestuje przecież w wyłączną własność partnerki (nawet nie żony) współspłacając jej kredyt.
        • enith Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 17:52
          zofija1 napisał(a):

          > Czyli skoro oni zainwestowali to teraz moi rodzice maja taki sam obowiazek??

          Podejrzewam, że właśnie tak myślą teściowie twojego brata. Stąd ich uwagi do twoich rodziców. "Skoro my daliśmy mieszkanie, to teraz wy też coś dajcie." Ja na waszym miejscu puszczałabym te uwagi mimo uszu. Raz, że młodzi nie proszą o żadną pomoc. Dwa, rodziców na pomoc nie stać. Trzy, nie ma żadnego obowiązku równego ani żadnego innego inwestowania w dorosłe dzieci. Teściowie podarowali dziecku mieszkanie, bo tak chcieli. Ich decyzja, ich sprawa. A twoi rodzice nie podarowali i też jest to ich decyzja i ich sprawa. Niech się teściowie nie wtrącają. Ich uwagi olewajcie.
          • anula36 Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 18:37
            mysle ze nie tylko " tesciowie" przedstawiaja tu specyficzne myslenie:)Brat bal sie brac kredytu, bo sie krotko znaja, ale nie bal zrobic dziecko znajac sie tyle samo :)
            Ale abstrahując od tego - czemu brat / jego rodzice ma/ maja wyposazac mieszkanie ktore " tesciowie" dali tak naprawde na wylacznosc swojej corce? Uwazam,ze splacanie kredytu na wyposazenie mieszkania z ktorego moze byc w kazdej chwili formalnie wystawiony na wycieraczke ( a gdyby tak tej kobiety braklo ktoregos pieknego dnia???) to calkowicie wystarczajace w tej calej sytuacji.
            • enith Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 19:10
              Dziecko po krótkiej znajomości to prawie na pewno wpadka, więc trudno robić z tego zarzut. Wpadli i tyle. A rezygnacja z brania kredytu na cudzą nieruchomość ma sens jak najbardziej. Pan nie ma, póki co, żadnych praw do nieruchomości, którą swoimi pieniędzmi już pomógł wyremontować z poziomu rudery do poziomu mieszkalnego, wyposażyć w meble i sprzęty, i który współspłaca partnerce kredyt na to mieszkanie. Jak widać pobieranie przez niego kredytu potrzebne nie było, pan inwestuje dość intensywne i bez bankowych zobowiązań. Ryzykując, jak sama napisałaś, możliwość zostania "wystawionym na wycieraczkę" i bez możliwości odzyskania zainwestowanych pieniędzy.
              Gdyby prawdą było, co pisze autorka wątku, że "oni sobie ufają", to pani bez problemów dopisałaby partnera i ojca ich dziecka do aktu własności mieszkania. Skoro tego nie robi, to chyba jednak państwo aż tak bardzo sobie nie ufają.
              • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 21:44
                A skąd pomysł dopisywania partnera do swojego mieszkania ot tak? Po pierwsze nie w małżeństwie to trzeba zrobić proces darowizny i zapłacić za koszty notariusza i jeszcze podatek, bo to nie rodzina i dużą wartość darowizny.

                Możesz komuś ufać i szanować jego własność. Nawet w małżeństwie przy wspólnocie majątkowej nie wszystko jest wspólne według prawa. Spadki i dochody z praw autorskich są wyłączone.

                Życie się bardzo różnie układa. Można się kochać i ufać a potem naprawdę różne rzeczy się potrafią zdarzyć. Dawanie komuś pół mieszkania po roku związku czy dwóch jest lekkomyślnością.

                A co do teściów - powiedziałabym, że nie chce się wtrącać w sprawy młodych i tyle.lodzi nie są głupi. Wiedzą jak sytuacja wygląda. A teściowe z gestu ich wobec ich własnej córki chcą wyciągnąć dodatkowe korzyści. To mieszkanie będzie jej czy ona w tym związku będzie czy nie. Nie wdawała hm się w żadne dyskusje z nimi na ten temat.
              • lumeria Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 21:56
                Ale jak maja sie rozliczac lepiej?

                To jej własność, lecz on tez tam mieszka i korzysta, wiec w jakiś sposób musi za to placic. Mieszkający w wynajętym tez ryzykują, ze coś sie stanie i właściciel nie odnowi umowy lub mieszkanie sprzeda.

                Jak wyglądałoby uczciwy podział wydatków?
                • enith Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 02:11
                  Pan za przywilej mieszkania u partnerki zapłacił zapewne wielokrotność obecnie obowiązujących czynszów za wynajem. Jeśli mieszkanie faktycznie było w stanie tragicznym, to doprowadzenie go do stanu używalności oraz umeblowanie go to koszt nie kilku, nie kilkunastu, a kilkudziesięciu tysięcy złotych. I z której strony nie patrząc i jak nie licząc, to jego partnerka jest w tej chwili o całkiem konkretną kasę do przodu w porównaniu z nim. A już spłacanie kredytu partnerki to nieroztropność i nic innego, jak klasyczny przykład inwestowania w cudzy majątek. Pan regularnie przekazuje środki ze swojego majątku osobistego do majątku osobistego partnerki nic w zamian nie otrzymując. I jeśli, nie daj buk, związek się kiedyś rozpadnie, pani zostanie z wyremontowanym, umeblowanym i częściowo spłaconym przez partnera mieszkaniem, a pan zostanie z ręką w nocniku, bez dachu nad głową i bez oszczędności, które miałby, gdyby nie spłacał partnerce kredytu. Mnie taka nierównowaga finansowa w partycypacji partnerów w związku zawsze wydaje się podejrzana. Nie mówię, że ma być po równo co do grosza, ale taka sytuacja, jak u tych państwa, dla mnie osobiście byłaby nie do zaakceptowania i to niezależnie od tego, czy byłabym w jego, czy w jej sytuacji.
                  • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 11:02
                    Zgadzam się, układ jest dla mnie dziwny jeśli mężczyzna ten kredyt spłaca. Nie wymagała bym tego od partnera. Ale meble może w przypadku rozstania zabrać, a co do inwestycji w mieszkanie może się potem ubiegać o zwrot, ale sądowo i uważam, że zdrowiej by było mieć czysta sytuację niż potem uprawiać tego typu manewry. Ale to są dorośli ludzie i oni decydują na co ssie godzą w tym związku.
                    • lumeria Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 14:15
                      A w praktyce to jak byście to załatwiły? Facet ma poprosić o udział w mieszkaniu? Przecież nawet jeśli by się rozstali, to tam będzie mieszkało jego dziecko.

                      Na ematce był długi watek z odwrotnymi rolami - facet powiedział zonie, by sie dokładała do remontów jego domu (amortyzacja!), mimo, ze ona płaciła większą cześć codziennych wydatków. forum.gazeta.pl/forum/w,567,168488111,168488111,Placenie_czynszu_ukochanej_osobie.html

                      Oczywiście w tym wątku wygląda na to, ze państwo nie maja problemu z układem.
                      • enith Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 14:38
                        Ja załatwiłabym to tak, że albo w ogóle nie zgodziłabym się na partnera spłacanie mojego kredytu albo przepisałabym na niego udziały w mieszkaniu w wysokości odpowiadającej jego inwestycjom. Po prostu zadbałabym o to, żeby żadna strona nie była finansowo stratna. W takiej sytuacji, jak brat autorki wątku, pan może spłacać kredyt partnerki przez dziesięć czy dwadzieścia lat, po czym pani może wyjść za mąż za innego, wprowadzić go na swoją nieruchomość, a eks zostaje z niczym. Fakt zamieszkiwania tam jego dziecka jemu samemu w niczym nie pomoże, bo on zostanie po tych wszystkich latach inwestowania w cudzą nieruchomość bez dachu nad głową.
                        Jeśli państwu ten układ pasuje, to znaczy, że albo pan rozumie potencjalne ryzyko i bierze je na klatę albo w ogóle nie bierze pod uwagę możliwości rozpadu związku.
                      • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 14:44
                        lumeria napisała:

                        > A w praktyce to jak byście to załatwiły? Facet ma poprosić o udział w mieszkan
                        > iu? Przecież nawet jeśli by się rozstali, to tam będzie mieszkało jego dziecko
                        > .
                        >
                        > Na ematce był długi watek z odwrotnymi rolami - facet powiedział zonie, by sie dokładała do remontów jego domu (amortyzacja!), mimo, ze ona płaciła większą cześć codziennych wydatków.

                        Tam bylo nawet gorzej, bo pani nie byla zona i majac dwojke wlasnych dzieci dokladala sie do domu, ktory kiedys mialy dziedziczyc dzieci niemeza, a sama ze swoimi dziecmi w wypadku smierci pana miala polroczny termin wyprowadzki !

                        Bylo sporo - tu i na ematce - watkow niejakiej ad.y6, ktora pensja partera splacala swoj wlasny kredyt na swoje wlasne mieszkanie. Skonczylo sie na tym, ze facet sie zawinal zostawiajac klucze i kartke z info, ze chce miec swiety spokoj :), no ale oni nie mieli wspolnego dziecka.

                        Jak zalatwic w praktyce, nie mam pojecia - na wypadek wypadku trzymac kwity, ze on splacal w czesci jej kredyt ? Czy to mu cos daje ?


                        > Oczywiście w tym wątku wygląda na to, ze państwo nie maja problemu z układem.

                        I daj im buku. Znalam kilka par, nawet niesformalizowanych, ktore przezyly ze soba po kilka dziesiatkow lat bez sporow o sprawy majatkowe. W dwoch wypadkach panie wlascicielki lokumow na kilka miesiecy przed smiercia (obie chorowaly dlugo, rokowania byly niestety oczywiste) wziely slub i formalnie zalatwily sprawy wspolwlasnosci, zeby owdowiali partnerzy zyciowi nie mieli problemow.
                      • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 18:56
                        Czynsz i rachunki na pół. Kredyt spłacała bym sama. Meble ruchome możemy kupić razem - da się je podzielić ale np zabudowane wolałabym dama zapłacić. Nie dopisała bym nikogo do mieszkania swojego. A to co by się za czynszu i rachunków połowę dostawało od faceta można nadpłacać kredyt.
                        • lumeria Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 20:31
                          Hmm.. a co jak np. czynszu nie ma (w wypadku domu) albo jest niski z porównaniem z ratami kredytu? Co wtedy?

                          Załóżmy, ze (w uproszczeniu):

                          Syt.1) Czynsz 200, kredyt 800 miesięcznie. Czyli jedno (A) płaci 100 miesięcznie za mieszkanie, drugie (B) 900 ale ma własność mieszkania. Gdybyście wynajmowali to 1,000 (każde po 500).

                          Syt.2) Jak powyżej, tylko A ma swoje mieszkanie, które wynajmuje i z wynajmu mu sie placi?
                          • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 20:39
                            Jak nie ma czynszu, bo dom, to z reguly sa wyzsze rachunki - podatek, smieci, opalanie, konserwacja itp.

                            Gdybym mieszkala u kogos (jestem wyczulona na "u niego" vs "z nim w jego mieszkaniu") placilabym polowe czynszu i rachunkow, czyli to, co zuzywam. Zaufanie zaufaniem, ale rok czy nawet kilka lat razem to zadna gwarancja i zaden powod, by wtapiac swoje pieniadze w jednak nieswoje. Na spolke mozemy miec co innego (auto, dzialke).

                            Gdybysmy wynajmowali, bylibysmy oboje w tym samym stopniu u kogos/u siebie.

                            jezeli jedno z nas ma mieszkanie wynajmowane i dochodowe, a drugie mieszkanie, w ktorym mieszkamy, pieniadze z wynajmu traktuje jako wspolne (na wspolne konto, na wspolne wydatki, na wspolne oszczednosci)
                          • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 21:57
                            Ja tak miałam że mieszkał ze mną partner a czynsz był niski a mieszkanie moje. Dla mnie było oczywiste, że płacimy czynsz i rachunki po połowie. W życiu bym nie policzyła partnerowi w takiej sytuacji kosztów rynkowych.

                            2) dla mnie to by były pieniądze partnera.
                            • lumeria Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 22:31
                              A gdybyś jeszcze płaciła hipotekę? To jakbyście sie w takiej sytuacji rozliczali?

                              Wiadomo, ze w realu sytuacje sa bardziej złożone - różnice w zarobkach, dzieci, spadki...
                              • enith Re: Pieniadze od rodzicow 02.10.20, 05:10
                                lumeria napisała:
                                > Wiadomo, ze w realu sytuacje sa bardziej złożone - różnice w zarobkach, dzieci, spadki...

                                Otóż to. Sądzę, że nie da się a priori odpowiedzieć na takie pytanie, bo ustalenia finansowe między partnerami/małżonkami będą wypadkową wielu czynników. I każda para oczywiście powinna wypracować swój własny, pasujący obojgu układ, ale moim zdaniem celem nadrzędnym powinno być osiągnięcie i utrzymanie względnej równowagi w każdym aspekcie związku, w tym finansowym. Tak, żeby nikt finalnie nie czuł się pokrzywdzony czy wykorzystany. I żeby, jeśli związek nie przetrwa, nie ciągać się później latami po sądach próbując odzyskać swoją własność.
                              • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 02.10.20, 20:47
                                Nie chciałabym żeby mi się facet dokładał do spłacania. Po prostu. Życie się różnie układa. Nie warto pewnych rzeczy komplikować. Wspólne mieszkanie to duży problem w przypadku rozstania. A jak nie będzie środków na spłatę i trzeba będzie sprzedać?
                  • koronka2012 Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 18:23
                    Już narazie to pan spłaca jak rozumiem połowę raty kredytu więc w zależności od lokalizacji I warunków kredytowych jest to raczej sporo poniżej stawki rynkowej za wynajem. Więc nie jest to jakaś wielka „inwestycja”.
                    • enith Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 04:13
                      Ale najpierw współopłacił generalny remont mieszkania, co w zależności od metrażu, lokalizacji i użytych materiałów kosztowało na bank co najmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt tysięcy złotych. A to już jest jednak konkretna inwestycja. I to OBOK tego spłacanego nie jego kredytu na nie jego mieszkanie.
                      • koronka2012 Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 12:28
                        W odniesieniu do postu startowego. On nie zapłacił za remont. Ona wzięła na to kredyt który teraz razem spłacają. Nawet jeśli ten kredyt na kilkadziesiąt tysięcy to i tak połowa raty wynosiłaby mniej niż koszt wynajmu.
                        • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 13:29
                          koronka2012 napisała:

                          > W odniesieniu do postu startowego. On nie zapłacił za remont. Ona wzięła na to
                          > kredyt który teraz razem spłacają. Nawet jeśli ten kredyt na kilkadziesiąt tysi
                          > ęcy to i tak połowa raty wynosiłaby mniej niż koszt wynajmu.


                          Moze nie wynajmowalby, tylko mieszkal u rodzicow i odkladal na wlasne. Moze wzialby kredyt, mieszkal juz w swoim i splacal swoje. Poki co pan wklada pieniadze w podniesienie wartosci cudzej nieruchomosci.

                          Przy czym - nie moja sprawa. Widac panstwu obojgu to pasuje, bywa. Sa takie uklady wieloletnie i udane. Tylko - prosty przelicznik "splacajac jej kredyt wydatkuje mniej niz gdyby wynajmowal" zaklada, ze wynajem bylby opcja jedyna i ze panu to sie oplaca. No wiec niekoniecznie...
              • anula36 Re: Pieniadze od rodzicow 02.10.20, 00:55
                daleka jestem do czynienia komukolwiek zarzutow;)
                mam tylko taka refleksje ze czlowiek nie boi sie powolania do zycia nowego czlowieka na cale jego zycie, a kredytu na kilka lat juz owszem.
    • aqua48 Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 20:21
      TY nie powinnaś reagować w żaden sposób, bo nie dotyczy Cię ta sprawa w żaden sposób. To twój brat powinien powiedzieć raz, a dobitnie że jest dorosłym człowiekiem, który sam dba o swoje potrzeby i umie na nie zarobić, a kwestii ewentualnych prezentów nie ma zwyczaju omawiać ani uzgadniać z innymi ludźmi. I wobec tego stanowczo prosi o nieporuszanie tematu jego potrzeb z jego rodzicami.
      • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 30.09.20, 21:17
        Zrozumialam, ze autorce chodzi o to, jak reagowac powinni rodzice i co IM w tej kwestii poradzic. Byc moze blednie zrozumialam.

        Czy brat wie o tych sugestiach prawie-tescia kierowanych do waszych rodzicow ?
        • enith Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 02:17
          tt-tka napisała:

          > Czy brat wie o tych sugestiach prawie-tescia kierowanych do waszych rodzicow ?

          Też się nad tym zastanawiam i uważam, że jeśli wie, to do niego należy rozmowa z teściami i ukrócenie ich zapędów do dysponowania majątkiem jego rodziców. A jeśli nie wie, to należy go czym prędzej uświadomić.
      • lumeria Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 14:27
        Moze dziecko tych komentujących rodziców powinno z nimi porozmawiać by przestali, bo oni sami ogarniają sprawy zakupów do swojego domu? W formie - "Usłyszałam jak mówiliście teściom co mają nam kupić - prosze, nie róbcie tego, my sie tymi sprawami zajmiemy."
            • enith Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 15:03
              Jest to możliwe, ale jeśli tak jest, to należy młodych jak najszybciej uświadomić. I młodzi powinni tę sprawę załatwić. A rodzice autorki wątku nie powinni się głupio czuć, bo nie mają ku temu żadnych racjonalnych powodów. Czy te komentarze dotknęły ich, bo uważają, że jednak mają jakiś obowiązek finansowy wobec młodej pary? Czy po prostu nie życzą sobie takich komentarzy w swoją stronę, ale nie potrafią tego asertywnie wyrazić?
    • 71tosia Re: Pieniadze od rodzicow 01.10.20, 20:47
      zaregowac powinin przede wszystkim brat i jego partnerka, dajac do zrozumienia ze nie chca takiego adwokata ich interesow. Rodzice moga co najwyzej powiedziec ze doceniaja troske o mlodych ale na wsparcie materialne ich nie stac za to emocjonalnie wspierac beda z calych sil ;-) Swoja droga jak sobie ci rodzice dziewczyny wyobrazaja ze rodzice chlopaka beda oszczedzac na chlebie by mlodzi mieli ladne firnaki?
    • karen_ann Re: Pieniadze od rodzicow 02.10.20, 13:11
      U mnie w dalszej rodzinie była taka sytuacja, że rodzice kupili kuzynowi mieszkanie(wkład początkowy itd) a on spłacał kredyt, ale zapisali na siebie. Był już ustalony ślub i wesele ale dziewczyna zerwała zaręczyny na miesiąc przed ślubem, bo uważała że mieszkanie powinno być na nich oboje czyli na parę młodych, nie chciała wejśc w układ że mieszkanie nie jest wspólne.
      Myślę że miała rację albo sobie ufamy albo budujemy mur.
      Tutaj też uważam, że brat powinien pilnować swoich interesów, skoro remontuje nie swoje mieszkanie powinien stawiać warunki, bo może zostać z niczym. Równie dobrze może płacić połowę czynszu pani i zbierać na swój wkład własny i swoje mieszkanie, które będzie spłacał a które może wynajmować zamiast inwestować w ten układ, bo to taki nieczysty układ biznesowy, gdzie jedno więcej inwestuje niż 2.
      Jak się mieszka w nie swoim płaci się czynsz i właściciel remontuje mieszkanie:)
      Już lepiej by to wyglądało, gdyby mieli ślub, wtedy od daty śluby to co zainwestował, gdyby miał rachunki mogłoby się liczyć do wspólnoty majtkowej a tak w świetle prawa inwestuje w czyjś majątek, to aż się prosi o wykorzystanie. Wogóle układ moje, twoje jest niezdrowy kiedy się jest razem, bo znaczy że jednak od początku sobie nie ufamy. Może właśnie niech on tak do tego podejdzie, że mu nie ufają i w każdej chwili może zostać bez dachu nad głową, jak nagle coś się pani nie spodoba ale spodoba się inny pan:(


          • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 05:34
            I dodam, że nie poszłabym na układ z rodzicami, że oni dają wkład własny, ja spłacam kredyt a mieszkanie jest na rodziców. Rodzicom coś się stanie, starość piękna nie jest, ktoś ich oszuka i po mieszkaniu spłacanym dwadzieścia lat.
            • enith Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 05:46
              eriu napisała:

              > I dodam, że nie poszłabym na układ z rodzicami, że oni dają wkład własny, ja sp
              > łacam kredyt a mieszkanie jest na rodziców.

              A to swoją drogą. Co za poroniony pomysł, by spłacać cudze mieszkanie (co z tego, że rodziców)? Ci rodzice to też jacyś dziwni kombinatorzy, że kupili mieszkanie na kredyt, figurują jako właściciele w akcie własności, ale synowi każą spłacać kredyt. To w końcu czyje to mieszkanie ma być?
              • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 10:27
                A potem chłopak będzie miał problem jak rodzice umrą, no wejdą kwestię podatkowe i nierozwiązany kredyt na to mieszkanie. I jak będzie trzeba to nawet nie będzie mógł tym mieszkaniem normalnie dysponować z powodów podatkowych.
      • enith Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 02:47
        karen_ann napisała:

        > Był już ustalony ślub i wesele ale dziewczyna zerwała zaręczyny na miesiąc przed ślubem, bo uważała że mieszkanie powinno być na nich oboje czyli na parę młodych...

        A na jakiej podstawie pani uważała, że należy się jej pół mieszkania, do kupna którego nie dołożyła ani grosza? Gdyby na dzień dobry spłaciła teściom połowę kosztów przez nich poniesionych (a druga połowa mieszkania została przepisana na ich syna), wtedy mogłaby wołać o dopisanie do aktu własności. Bez tego pani nie ma żadnych roszczeń do mieszkania kupionego przez teściów. Jeśli na tej podstawie zerwała zaręczyny, to widać miała chrapkę na cudzą własność, a właściciele mieli nosa, ze coś jest nie halo i się nie ugięli.
        • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 08:34
          enith napisała:


          > > Był już ustalony ślub i wesele ale dziewczyna zerwała zaręczyny na miesi
          > ąc przed ślubem, bo uważała że mieszkanie powinno być na nich oboje czyli na pa
          > rę młodych...
          >
          > A na jakiej podstawie pani uważała, że należy się jej pół mieszkania, do kupna
          > którego nie dołożyła ani grosza? Gdyby na dzień dobry spłaciła teściom połowę k
          > osztów przez nich poniesionych (a druga połowa mieszkania została przepisana na
          > ich syna), wtedy mogłaby wołać o dopisanie do aktu własności. Bez tego pani ni
          > e ma żadnych roszczeń do mieszkania kupionego przez teściów.


          Nawet jeszcze nie tesciow :)
          panstwo byli zareczeni, a nie poslubieni


          nb dopisana przed slubem muialaby zaplacic slony podatek od darowizny, nie byla formalnie rzecz biorac rodzina, ani jeszcze-nie-tesciow, ani nawet pana narzeczonego

          >Jeśli na tej podst
          > awie zerwała zaręczyny, to widać miała chrapkę na cudzą własność, a właściciele
          > mieli nosa, ze coś jest nie halo i się nie ugięli.

          Mieli nosa i 100% racji. Przy takim nastawieniu ja bym nawet na syna nie przepisala tego mieszkania (bo jeszcze gotow by dopisac zone), przynajmniej dopoki malzenstwo nie przetrwaloby kilku udanych lat :)
          • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 10:30
            "Uwielbiam" rodziców, którzy niby coś dzieciom dają a tak naprawdę wykorzystują to żeby sprawować kontrolę nad ich życiem. Byle dalej od takich i ich "darów". Nie dość, że chłopak spłaca kredyt na nie swoje mieszkanie, nie może nim normalnie dysponować.
              • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 19:42
                Odnosiłam się też do wpisu tt-tki: "Mieli nosa i 100% racji. Przy takim nastawieniu ja bym nawet na syna nie przepisala tego mieszkania (bo jeszcze gotow by dopisac zone), przynajmniej dopoki malzenstwo nie przetrwaloby kilku udanych lat :)"
                • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 20:29
                  eriu napisała:

                  > Odnosiłam się też do wpisu tt-tki: "Mieli nosa i 100% racji. Przy takim nastawi
                  > eniu ja bym nawet na syna nie przepisala tego mieszkania (bo jeszcze gotow by d
                  > opisac zone), przynajmniej dopoki malzenstwo nie przetrwaloby kilku udanych lat
                  > :)"
                  >

                  Bo ja, gdybym miala mieszkanie dla syna/corki, to splacone. Nie w kredycie, ktory splacaloby dziecko. I tak, dziecko urzadza po swojemu, zyje jak chce, ale wlascicielka pozostaje ja, dopoki nie przekonam sie, ze dziecko jest rzeczywiscie dorosle i odpowiedzialne. Za duzo znam historii, nawet tu z forum (choc nie tylko stad), gdy dziecko stracilo/zmarnowalo krwawice rodzicow, po czym wrocilo lub chcialo wrocic do mamusi.
                  • enith Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 03:56
                    tt-tka napisała:

                    > I tak, dziecko urzadza po swojemu, zyje jak chce, ale wl
                    > ascicielka pozostaje ja, dopoki nie przekonam sie, ze dziecko jest rzeczywiscie
                    > dorosle i odpowiedzialne.

                    Ja wychodzę z założenia, że jeśli dziś nie mogę zaufać w tej kwestii dorosłemu dziecku, to za rok, dwa czy pięć też nie będę mogła mu ufać. Czyli albo ufam i podarowuję mieszkanie na własność, albo nie ufam i nie podarowuję wcale. Zakładam oczywiście, że mówimy o dziecku dobrze już dorosłym, z jakimś tam już wykształceniem i pracą, a nie osiemnastolatku z fiu bździu w głowie.
                    • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 08:34
                      enith napisała:


                      > Ja wychodzę z założenia, że jeśli dziś nie mogę zaufać w tej kwestii dorosłemu
                      > dziecku, to za rok, dwa czy pięć też nie będę mogła mu ufać. Czyli albo ufam i
                      > podarowuję mieszkanie na własność, albo nie ufam i nie podarowuję wcale. Zakład
                      > am oczywiście, że mówimy o dziecku dobrze już dorosłym, z jakimś tam już wykszt
                      > ałceniem i pracą, a nie osiemnastolatku z fiu bździu w głowie.

                      A ja wychodze z zalozenia, ze na zaufanie trzeba sobie zapracowac. Dziecko moze byc madre i odpowiedzialne, uczylo sie, nie kradlo, podjelo prace i nie mialo wyskokow powyzej normy :), ale doroslosci i samodzielnosci to my sie uczymy, a nie ona sama przychodzi z wiekiem. Smycz rodzicielska luzuje sie w miare dorastania, ale spuszcza sie z niej nie od razu - daje do uzytkowania i nie wtracam sie w sposob tego uzytkowania, ale na wlasnosc dam, jak sie dziecku doroslosc i samodzielnosc potwierdzi. Albo i nie dam i dostanie dopiero po mojej smierci. A niechby mi sie dziecko zwiazalo z hazardzista czy innym nalogowcem lub samo popadlo w nalog... i trzymam sie tego z mysla o sobie, nie o dziecku. Niedobra jestem i dbam o wlasny komfort.
                      • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 16:30
                        To po co kupować dziecku to mieszkanie niby i trzymać je na smyczy nie wiadomo ile czasu? Jak dbasz o swój komfort to wydaje te pieniądze na siebie i tyle.

                        A trzymanie dziecka nie wiadomo ile czasu na smyczy żeby udowodniło, że jest dorosłe jest po prostu obrzydliwe. Tym bardziej, że w nałóg można popaść w każdym wieku. Do śmierci matki dzieciak będzie na smyczy?

                        Znam takie rodzinne historie, gdzie matka pilnowała żeby dziecko dobre decyzje podejmowało. Skończyło się brakiem życia osobistego dziecka i samotnością a matka o zmarła krótko przed dzieckiem (dodajmy w wieku okołoemerytalnym).
                        • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 17:49
                          eriu napisała:

                          > To po co kupować dziecku to mieszkanie

                          Zeby nie mieszkalo ze mna. Nie lubie mieszkac z doroslym dzieckiem.

                          niby i trzymać je na smyczy nie wiadomo
                          > ile czasu?

                          Mieszka oddzielnie, zyje, jak chce, ale wlascicielelm nie jest. Bedzie, jak uznam, ze przyszla pora, jak umre albo jak sobie zarobi na wlasne.

                          > Jak dbasz o swój komfort to wydaje te pieniądze na siebie i tyle.

                          Dzieki, ale wole swoje pomysly, jak wydawac swoje pieniadze. Nie prosilam cie o rady.


                          >
                          > A trzymanie dziecka nie wiadomo ile czasu na smyczy żeby udowodniło, że jest do
                          > rosłe jest po prostu obrzydliwe.

                          Ja to uwazam za racjonalne, ale w koncu - przymusu nie ma. Dziecko moze wziac kredyt i splacac wlasne mieszkanie, jak mu nie odpowiada moje podejscie, czyz nie ?

                          >Tym bardziej, że w nałóg można popaść w każdym
                          > wieku. Do śmierci matki dzieciak będzie na smyczy?

                          Mozna. Sama decyduje, czy uznaje taka mozliwosc za realna, czy nie. I nie na smyczy, tylko w nieswoim mieszkaniu - czy by wynajmowal, czy splacal, takze mieszkalby w nieswoim (dopoki nie splaci). Nie wtracam sie, jak dziecko w tym mieszkaniu zyje, ale to jest dorobek moj, nie dziecka.


                          >
                          > Znam takie rodzinne historie, gdzie matka pilnowała żeby dziecko dobre decyzje
                          > podejmowało. Skończyło się brakiem życia osobistego dziecka i samotnością a mat
                          > ka o zmarła krótko przed dzieckiem (dodajmy w wieku okołoemerytalnym).
                          >


                          A w mojej rodzinie ten model sie sprawdza, wszyscy mamy wlasne zycie, wlasny dorobek - z wiekiem odpowiedni wiekszy - i dobre stosunki.
                      • enith Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 05:17
                        Tt-tka, czy to oznacza, że bierzesz na siebie większe koszty związane z mieszkaniem, które bezpłatnie użyczasz dziecku? Pytam, bo choć mieszkanie jest zwykle tańsze w eksploatacji, niż dom, to jednak jego posiadanie jest związane z pewnymi kosztami. Moi rodzice, właściciele mieszkania w małym budynku kilkurodzinnym w ciągu półtora roku musieli wyskoczyć z około 40 tysięcy na ocieplenie całego bloku oraz nowy dach. Czy w analogicznej sytuacji płaciłabyś ty czy twój syn? I czy mając na utrzymaniu dwa mieszkania byłoby cię na to stać? Co, gdybyś znalazła się w styuacji wyboru: konieczna inwestycja na moje mieszkanie czy na mieszkanie, w którym rezyduje syn? Bo przecież i tak się może zdarzyć. Jaką swobodę w dysponowaniu mieszkaniem (remonty bieżące, remonty poważne, meble, zameldowanie partnera/partnerki/męża/żony) miałoby twoje dziecko? Rozumiem twoją obawę przed przeputaniem mieszkania przez dziecko, ale jeśli ty dorosłemu dziecku nie ufasz, to znaczy, że czymś to twoje zaufanie zniszczyło lub nigdy tego twojego zaufania nie miało. I to się raczej nie zmieni.
                        Mając taką propozycję od rodziców, jak twoja (mieszkaj sobie, córciu, do woli, ale mieszkanie dostaniesz za 10 lat lub po naszej śmierci czyli za jakieś 30), pomieszkałabym sobie tam za absolutne możliwe minimum, zebrała kwotę wkładu własnego i kupiła własne, choćby najmniejsze mieszkanie na kredyt. A to wróciłoby do rodziców, by zrobili z nim, co uważają za słuszne. Nigdy nie zgodziłabym się na dożywotnie w nim mieszkanie bez możliwości decyzji o nim, a już na pewno nie sprowadziłabym do niego na stałe męża. Bo on mieszkałby wtedy u teściów, nie u siebie, ani nawet nie u mnie. U teściów od dobrego humoru których byłby całkowicie zależny. Tu, na forum mieliśmy aż nadto koszmarnych historii, czym się takie niejasne układy kończą.
                        • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 08:42
                          Mnie w ogóle zastanawia jak to mieszkanie by było urządzone: pod potrzeby i gust dziecka czy matki? Podejrzewam, że matki. No i kwestia codziennych decyzji: czy mogę zawiesić coś tam, kto zapłaci za założenie np. klimatyzacji czy żaluzji antywłamaniowych itp.
                          • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 10:40
                            eriu napisała:

                            > Mnie w ogóle zastanawia jak to mieszkanie by było urządzone: pod potrzeby i gus
                            > t dziecka czy matki? Podejrzewam, że matki. No i kwestia codziennych decyzji: c
                            > zy mogę zawiesić coś tam, kto zapłaci za założenie np. klimatyzacji czy żaluzji
                            > antywłamaniowych itp.
                            >

                            Zle podejrzewasz. Wg gustu uzytkownika, ale oczywiscie na jego koszt.
                              • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 13:29
                                Dziecko dostaje mieszkanie zagospodarowane - mamy je dluzej, niz dziecko liczy sobie lat od pelnoletnosci. Jezeli zechce zmienic meble, kafelki itp wg wlasnego gustu, to na wlasny koszt. Jezeli zajdzie potrzeba (dziura w wannie, pekniety sedes, kuchenka przestala funkcjonowac), to na moj koszt. potrzeby pokrywam, kaprysow nie.

                                Wobec dziecka, jak i wobec innych, stosuje zasade ograniczonego zaufania. Mlode to i w wielu sytuacjach trudnych jeszcze nie mialo okazji sie sprawdzic. Moje doswiadczenie zyciowe jest wieksze i np moge miec uzasadnione podejrzenia, ze partner/ka dziecka jest przemocowcem/przemocowczynia, a dziecko takie podejrzenia odrzuci z oburzeniem i obrazi sie.
                                Nie uchronie dziecka przed bledami i ich skutkami, ale siebie przed skutkami bledow dziecka - moge, przynajmniej w pewnym stopniu.
                        • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 10:39
                          To znaczy, ze dziecko dostaje klucze od mieszkania, gdy jest w stanie oplacic samodzielnie czynsz i media. Wymiana zlewozmywaka czy wanny, gdyby zaszla taka koniecznosc, to moj koszt, wymiana wanny, bo dziecko woli trojkatna, to dziecka koszt. W czynszu jest fundusz remontowy, tak ze remonty typu wymiana rur czy krycie dachu to nie jest jednorazowy wiekszy wydatek.
                          za remonty biezace (malowanie, wybita szyba itp) placi uzytkownik, czyli dziecko. I rzecz jasna ma prawo przemalowac, wymienic meble itp; zameldowanie to ja, jako wlascicielka, na razie taka kwestia nie wynikla, ale raczej bylabym na nie. Natomiast zamieszkanie partnera czy partnerki, kot, pies czy patyczaki to nie moja sprawa.

                          Zaufanie, piekna rzecz, ale widzialam wiele razy, jak mozna zglupiec od nadmiaru szczescia i narobic strasznych klopotow sobie i innym - zwlaszcza gdy samodzielnosc spada ludziom na glowe znienacka. Niech pomieszka i pozyje za swoje, niech zobaczy, jak sie maja pieniadze zarobione do tych, ktore trzeba wylozyc, a ja niech sie przekonam, ze czynsz dziecko oplaca, a nie zadluza lokum; ze jesli lubi godzinami siedziec w wannie, to niedoplata za wode zostanie pokryta z dziecka, a nie mojej kieszeni. Czy, krotko mowiac, radzi sobie z samodzielnoscia.

                          Dziecko propozycje moze przyjac lub nie, propozycja jest niewiazaca, wolno przyjac, wolno odrzucic. Jezeli dziecko zdecyduje sie wynajmowac/wziac kredyt, mozemy sie umowic, ze mieszkanie idzie na wynajem i czesc pieniedzy przeznaczyc na splate kredytu/koszt wynajmu. Ale czesc, nie calosc - doroslosc i samodzielnosc to rowniez koszta wlasne.

                          Tu, na forum, mielismy az nadto przykladow, jak przedwczesna samodzielnosc uderza do glowy, jak sie dziecko zwiazalo z nalogowcem lub samo popadlo w nalog, dziecko zostalo porzucone/porzucilo/rozstalo sie z zyciowym partnerem albo co gorsza juz wspolmalzonkiem, zmarlo, nieprawdaz - wypadki chodza po ludziach.

                          Jezeli dziecko zwiaze sie z kims, czy to formalnie, czy nieformalnie, nie ma zadnych przeszkod, by dorabiali sie wspolnie. Pomoge. Ale nie zrobie prezentu wartosci kilkuset tysiecy na dzien dobry.
                          • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 12:53
                            Z tego co piszesz wychodzi na to, że dziecko szybciej się w pracy dorobi zaufania i pozycji samodzielności niż u własnego rodzica. Dla mnie to bardzo smutne. Wychodzi na to, że nie ufasz swojemu dziecku a co za tym idzie swojemu wychowaniu tylko wolisz kontrolować za pomocą własności i tym, że nie wiadomo kiedy przepiszesz mieszkanie.

                            Różne rzeczy funkcjonują w rodzinach, co nie znaczy że to jest zdrowe. Pozdrawiam!
                            • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 13:37
                              eriu napisała:

                              > Z tego co piszesz wychodzi na to, że dziecko szybciej się w pracy dorobi zaufan
                              > ia i pozycji samodzielności niż u własnego rodzica. Dla mnie to bardzo smutne.
                              > Wychodzi na to, że nie ufasz swojemu dziecku a co za tym idzie swojemu wychowan
                              > iu tylko wolisz kontrolować za pomocą własności i tym, że nie wiadomo kiedy prz
                              > episzesz mieszkanie.
                              >

                              Nie kontroluje. Pilnuje wlasnego dorobku. Jezeli dziecku to nie odpowiada - niech sie dorabia samo, czy z partnerem/partnerka. Nie bede przeszkadzac, w miare mozliwosci i checi pomoge, ale, jak pisalam - nie dam bardzo kosztownego prezentu na start. Nawet wlasnemu dziecku, a tym bardziej obcej osobie.

                              > Różne rzeczy funkcjonują w rodzinach, co nie znaczy że to jest zdrowe. Pozdrawi
                              > am!


                              Rozne. Nie sadzisz, ze wiele osob piszacych tutaj mialoby duzo latwiej, gdyby mieszkanie pozostalo ich, a nie dziecka czy dziecka i wspolmalzonka dziecka ?
                              tez pozdrawiam.
                              • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 14:11
                                Szczerze mówiąc myślę, że wiele osób tutaj miałoby dużo łatwiej gdyby zamiast skupiać się na daniu dziecku rzeczy materialnych skupić się na daniu im jak najlepszych zasobie rzeczy niematerialnych: zaufaniu i miłości. I żeby też to osiągnąć warto zainwestować pieniądze w terapię. Bo tak naprawdę dzieciaki by się nie pchały w patologiczne związki gdyby miały dobre wzorce i były wzmocnione miłością. I myślę, że tysiąc razy mieć lepiej poczucie akceptacji, miłości, zaufania i dobrze zbudowaną wiarę w siebie niż mieszkanie.

                                Plus dobra edukacja ekonomiczna. To też jest ważny element i zapomniany u nas.
                                • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 05.10.20, 15:31
                                  Na zaufanie sie pracuje. dziecko dostaje kredyt zaufania, ale nie jest to kredyt nieograniczony.
                                  Poza tym dostaje pewien zasob umiejetnosci, wyksztalcenie, umiejetnosc pracowania, umiejetnosc kontaktow z ludzmi i inne umiejetnosci - i probuj, dziecko, fruwac o wlasnych silach. Ale na te proby moge ci wykupic ubezpieczenie i iles tam godzin lotu, a nie od razu wlasny samolot.

                                  Oraz - milosc jest bezwarunkowa, akceptacja - nie. Sa rzeczy i zachowania, ktorych nie akceptuje i jesli dziecko chce je praktykowac, to beze mnie. Podobnie jak ja sama nie oczekuje od dziecka totalnej akceptacji i jesli dziecku nie odpowiadaja jakies moje poglady, zachowania czy znajomi, to dziecko w nich nie uczestniczy. Jestesmy odrebnymi jednostkami.
          • enith Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 18:12
            tt-tka napisała:


            > dopisana przed slubem muialaby zaplacic slony podatek od darowizny, nie byla
            > formalnie rzecz biorac rodzina, ani jeszcze-nie-tesciow, ani nawet pana narzec
            > zonego

            Nie nie, nie przed ślubem, a po. Państwo się pobierają, rodzice przepisują mieszkanie na syna, żona wnosi majątek w wysokości połowy wkładu teściów, a mąż dopisuje ją do aktu własności. Podatki przy obu transakcjach płacą niziutkie, bo dotyczą darowizn w obrębie tzw. zerowej grupy podatkowej (rodzice--->dziecko, mąż--->żona). I sprawa załatwiona. Nie ma zarzutów, że ktoś (synowa) próbuje się nachapać cudzym kosztem, a młode małżeństwo odtąd spłaca wspólnie kredyt na swoją wspólną własność. Nikt nikogo nie może z tej własności wysiudać. I szafa gra, kwestie finansowe i własności są załatwione, wszyscy są zadowoleni.
            • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 19:15
              enith napisała:

              > tt-tka napisała:
              >
              >
              > > dopisana przed slubem muialaby zaplacic slony podatek od darowizny, nie b
              > yla
              > > formalnie rzecz biorac rodzina, ani jeszcze-nie-tesciow, ani nawet pana
              > narzec
              > > zonego
              >
              > Nie nie, nie przed ślubem, a po.

              Ale ja pisalam w odniesieniu do tej sytuacji, gdy pani zerwala zareczyny obrazona, ze nie zostala dopisana do wspolwlasnosci juz przed slubem.

              Państwo się pobierają, rodzice przepisują mies
              > zkanie na syna, żona wnosi majątek w wysokości połowy wkładu teściów, a mąż dop
              > isuje ją do aktu własności. Podatki przy obu transakcjach płacą niziutkie, bo d
              > otyczą darowizn w obrębie tzw. zerowej grupy podatkowej (rodzice--->dziecko
              > , mąż--->żona). I sprawa załatwiona. Nie ma zarzutów, że ktoś (synowa) prób
              > uje się nachapać cudzym kosztem, a młode małżeństwo odtąd spłaca wspólnie kredy
              > t na swoją wspólną własność.

              Jakie, przepraszam, kredyty, skoro mieszkanie bylo darowizna rodzicow ? Ono jest otrzymane, a nie wziete na kredyt i splacane.
              • tt-tka Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 19:26
                Pardon, teraz wrocilam do postu karen.ann i tam mieszkanie rzeczywiscie bylo splacane przez syna - w tej sytuacji splata przez oboje mlodych powinna skutkowac wspolwlasnoscia, oczywiscie. Po zwrocie polowy wkladu :)

                ja mialam na mysli darowizne juz dokonana, a nie czesciowo dokonana, moja kulpa
                • lumeria Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 20:01
                  >w tej sytuacji splata przez oboje młodych powinna skutkować współwłasnością, oczywiście. Po zwrocie polowy wkładu :)

                  Czy nie można ustalić legalnie, ze np. 40% (czyli wkład) plus polowa reszty płaconej na wspolke z zoną, czyli dalsze 30% jest własnością męża, a pozostałe 30% własnością zony?

                  W razie rozwodu dzielą się 70%-30%. Czy zawsze podział jest 50-50?
                  • enith Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 05:10
                    Można ustalać, co żywnie się podoba. I zmieniać te ustalenia, jeśli zmienią się okoliczności. Ważne, by robić to formalnie, a nie na gębę czy piękne oczy. To bardzo ułatwia życie, gdy dochodzi do rozpadu związku. Bo, powiedzmy sobie szczerze, te wszystkie ustalenia dotyczące tego, co do kogo należy i w jakiej wysokości nie mają znaczenia, gdy para dożywa szczęśliwie starości. Wtedy podziały na moje i twoje nie są potrzebne. Ale jeśli weźmie się pod uwagę, że dzisiaj w Polsce na 100 małżeństw 33 się rozpada, warto o takie kwestie zadbać zawczasu. Żeby potem było mniej nerwów i szarpania się.
                  • eriu Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 16:32
                    A kto potem wyciągnie z kapelusza te 30 procent z pół miliona (jak w niektórych miastach tyle mieszkania są warte) żeby to spłacić w przypadku rozstania? I tak będzie problem i konieczność sprzedaży lokum żeby się rozliczyć.
                    • enith Re: Pieniadze od rodzicow 04.10.20, 17:09
                      Mało kogo stać na spłacenie małżonka w czasie rozwodu. Ale po sprzedaży nieruchomości każdy przynajmniej tą swoją działkę dostanie i będzie miał chociaż na wkład w kolejne lokum. Mniej, owszem, ale tak to jest, jak się dzieli majątek. Siłą rzeczy małżonkowie wspólnie posiadają wiecej, niż eks-małżonkowie osobno po podziale majątku. Ważne, by nie było tak, że ktoś wychodzi z małżeństwa z niczym, choć walnie się do dobrobytu tego małżeństwa przez lata jego trwania przyczyniał.
              • enith Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 19:30
                Mieszkanie było kupione na kredyt. Rodzice wyłożyli wkład i byli właścicielami. A kredyt spłacał syn, zapewne za obietnicę przepisania mieszkania na niego w przyszłości (co faktycznie nastąpiło).
    • 3-mamuska Re: Pieniadze od rodzicow 03.10.20, 12:45
      Ale co ty się wtrącasz?
      Rodzice mogą powiedzieć ze młodzi są dorośli.
      Dobrze ze kobieta ma własne mieszkanie i kredyt tez na siebie.
      Jak się rozstaną zostanie dla niej.
      Wolałbym żeby córka ,nie musiała się dzielić z byłym partnerem.

      Twoi rodzic mogą dać im w prezencie coś do domu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka