Dodaj do ulubionych

Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku

15.03.21, 19:18
Piszę, bo chcę się wygadać, poszukać rad i znaleźć potwierdzenie słuszności swych działań.
Otóż śmiało mogę powiedzieć, że nienawidzę świąt. Rok temu, gdy byliśmy wszyscy jeszcze mocno przestraszeni pandemią i postanowiliśmy zostać w domu, cieszyliśmy się jak dzieci i były to dla nas najlepsze święta ever.
Dlaczego nienawidzę świąt. Bo zawsze je spędzam zupełnie inaczej niż bym tego chciała. Mieszkamy z mężem i dziećmi w Warszawie blisko teściów, dalej od mojej rodziny, ale wszyscy w Warszawie. Gdy żyła moja mama, święta spędzaliśmy tak, że jeden dzień świąt u teściów, drugi u mamy lub odwrotnie, albo nieraz oni przyjeżdżali do nas... Teraz gdy mama nie żyje, a z ojcem i jego nową żoną mamy dość chłodne stosunki, święta spędzamy głównie u teściów, bo ojciec jeździ na wieś do rodziny nowej żony (ona ma tam dzieci itd.). I mamy już tych świąt i innych zasiadanych imprez (jakich w roku jest kilkanaście) z udziałem jego rodzinki dosyć. Dlaczego dosyć? Bo rozsadzają wszystkich w ciasnym pokoju za stołem, że nie ma możliwości się z krzesła ruszyć, więc całe bite 6-8 godzin jesteśmy przykuci do krzeseł. Jego rodzina jest dość prosta, konserwatywna. Siostra męża przejęła od nich sposób biesiadowania: zastawione stoły i siedź, jedz, pij aż do wieczora. Kilkanaście razy w roku twarze te same, scenariusz ten sam, to samo do jedzenia (wszystko co dla mnie jest normalne to dla nich jest dziwne i za nowoczesne), te same tematy, już dawno omówione 10 lat temu, zero elementu zaskoczenia. Do tego włączona przy stole telewizja i wspólne komentowanie tego, co akurat leci. Najbardziej męczące jest to wielogodzinne siedzenie za stołem. W ich zwyczaju jest siedzieć do późnego wieczora i nie daj boże chcesz się urwać wcześniej, bo robią wymówki itd. Po prostu nie są w stanie zrozumieć, że ktoś może chcieć inaczej.
Tak jak pisałam wyżej, wcześniej święta spędzaliśmy jeden dzień tu, jeden gdzie indziej. Teraz skazani jesteśmy tylko na nich. Boże Narodzenie wygląda tak, że wigilię spędzamy razem, potem pierwszy dzień świąt np. u teściów, a na drugi jesteśmy zapraszani do siostry męża. Z tym, że to są 3 dni siedzenia za stołem, w tym samym towarzystwie. Jak dla mnie i mojego męża a nawet dzieci - dramat. Więc swego czasu postawiliśmy się, sporo nas to kosztowało, bo teściowa nie znosi słowa sprzeciwu, ale przeforsowaliśmy temat, że jeden dzień spędzamy z nimi a jeden sami ze sobą i odpoczywamy od biesiadowania. I tak co roku jesteśmy na drugi dzień zapraszani, namawiani, ale odmawiamy.
Ale w tym roku wyszła taka sytuacja: ze względu, że czujemy taką powinność, bo już z 1,5 roku nie organizowaliśmy u siebie świąt, postanowiliśmy ich zaprosić (bo jakby nasza kolej). Jako, że nie wyobrażamy sobie siedzenia od śniadania wielkanocnego do wieczora za stołem, zaprosiliśmy ich na obiad w I dzień świąt. Teściowa napisała do męża, że dla niej śniadanie wielkanocne jest b. ważne i że ona sobie nie wyobraża nie zjeść uroczystego śniadania z rodziną, więc "jak chcecie robić obiad, to w drugi dzień świąt, a w pierwszy przyjdziemy do nich". Zagotowało się we mnie, bo: teściowa nigdy nie była elastyczna i miała zasady dla samych zasad; bo próbuje sterować naszym życiem i mówić kiedy mamy co zorganizować, bo tym sposobem siedzielibyśmy bity dzień od rana do wieczora u nich za stołem a potem w pon na abarot u nas kolejne siedzenie, od czego od lat się odżegnujemy, a teściowa jak widać nie bierze tego pod uwagę. Liczy się tylko ona i to co ona chce. Bo ona chce zjeść uroczyste śniadanie. A nie bierze pod uwagę, że my chcemy zjeść z nimi obiad, a resztę świąt spędzić po swojemu. Nas traktuje jak dziwolągów, którzy ciągle coś wymyślają i zaburzają jej obraz świętowania, no bo przecież święta należy spędzać z rodziną, całe bite 2-3 dni od świtu do nocy za stołem. Dla odmiany, moja mama była wysoko elastyczna, potrafiliśmy robić wigilię tydzień wcześniej, bo inaczej nie dało rady się razem spotkać.
Reasumując mamy z mężem i dziećmi dosyć siedzenia na pupie przez wiele godzin, za każdym razem w tym samym, ogromnie nudnym gronie, jedząc to samo, pijąc i oglądając tv, bo tylko stamtąd można czerpać jakieś tematy do rozmów. I o ile jesteśmy w stanie się poświęcić i ten jeden dzień świąt spędzić w ten sposób, a nawet ich do siebie zaprosić raz na jakiś czas, to nie jestem w stanie zdzierżyć ustawiania nam przez teściową całych świąt. Jak Wy to odbieracie, czy to ja przesadzam, czy teściowa? Wg. mnie teściowa mogłaby zaproponować, że skoro chcemy zrobić obiad, to w takim razie na śniadanie zaprasza do siebie (mieszkamy blisko). W czym problem, żeby śniadanie zjeść u nich a obiad u nas? Niestety w jej wyobrażeniu, trzeba usiąść od 8-9 do stołu, jeść, pić (wódkę również, aczkolwiek nie jest to alkoholowa rodzina, tylko takie mają zwyczaje) i nieodchodziwszy od stołu, w porze obiadowej podać obiad i tak do wieczora. Inny scenariusz mógłby być taki, że teście jedzą sobie sami śniadanie, albo z córką i jej teściami (która toczka w toczkę jest tak jak ona i tego typu biesiadowanie to dla niej najlepszy sposób spędzania świąt). Ale niestety warianty te nie brane są zupełnie pod uwagę.
Nas najbardziej przeraża perspektywa siedzenia od 9 rano do 9 wieczór za stołem a raczej skakania przy gościach i serwowania kolejnych dań. Wybrnęliśmy z tego w ten sposób, że zaproponowaliśmy, skoro to wspólne śniadanie jest dla nich tak ważne, że zapraszamy ich na śniadanie, po czym idziemy wszyscy wspólnie na spacer, po czym przychodzimy i wstawiamy obiad. Teściowa na to przystała. Trochę czuję się dumna, że jakieś rozwiązanie jednak znalazłam aby nie siedzieć z nimi od rana do wieczora przy stole, z drugiej, nadal nie czuję że jest to "moje", bo wmanipulowaliśmy się w robienie również śniadania.
Jak Wy to wszystko widzicie, macie rady jak rozmawiać z teściową i rodziną męża?
Dodam, że widujemy się z nimi dość często, może dlatego nie jesteśmy aż tak spragnieni ich obecności przez cały bity dzień lub kilka dni pod kolej. Dodam również, że ogólnie z teściową łączą nas dobre/przyzwoite stosunki i wiem, że stawiając na swoim, bez wyczucia, nie naginając się do niej, mogłabym ją jednak urazić, a jednak zależy mi na utrzymywaniu poprawnych relacji.
Obserwuj wątek
    • panna.nasturcja Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 20:27
      Z teściową w ogóle nie rozmawiać i z niczego się nie tłumaczyć.
      Zaprosiliście na obiad? Zaprosiliście.
      Przyjdą? Ok.
      Nie przyjdą? Ich problem.
      A Wy na resztę zaproszeń reagujecie metodą zdartej płyty: zapraszamy na obiad, jak mówiłam, śniadanie i poniedziałek chcemy spędzić sami z dziećmi. Bo tak.
      I tak w kółko, bez tłumaczenia się.
      Nie wiem ile macie lat, ale skoro macie własne dzieci to najwyższy czas dorosnąć.
      • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 21:18
        No właśnie, dopiero jakiś czas temu zorientowałam się, że już nie mam dwudziestu kilku lat i ostatecznie to ja mam prawo stanowić o swoim życiu i zaczęłam się im stawiać. I dlatego, że nie było tak od początku, to teraz są ciągle w szoku, że przez naście lat było po ich myśli a tutaj nagle bunt. Mąż jest tego samego zdania, ale w ich mniemaniu to pewnie ja mu mieszam w głowie. Z tym, że ja to przyjmuję na klatę. Niestety oni sami sobie wymyślają swoje teorie, potem oceniają, nawet nie pytając jak jest w rzeczywistości. Całe szczęście jestem na tyle silna, żeby się tym mocno nie przejmować.
        • panna.nasturcja Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 23:05
          Nie jesteś silna i się przejmujesz.
          Inaczej nie byłoby ani tego wątki, ani śniadania u Was.
          Oraz poszlibyście na spacer pomiędzy śniadaniem a obiadem, na który ńie pójdziecie, bo teściowa odmówi wstania od stołu.
          I jak się ma dwadzieścia kilka lat to tez się stanowi o swoim życiu, dwadzieścia kilka to nie dwanaście.
    • eriu Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 20:41
      Serio wierzysz, że ktoś kto zawsze spędza święta siedząc za stołem grzecznie wymaszeruje od Was w święta na spacer po śniadaniu? Powiedzą, że są gośćmi a gości się nie wyrzuca i chcą sobie posiedzieć.

      Macie prawo stawiać granice i nie chcieć tak za stołem spędzać całych świąt.
      • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 21:08
        Puki co, zaakceptowali i zgodzili się. Będą jeszcze teściowie siostry męża. Oni mają ten sam styl spędzania Świąt. Ale liczę na to, że jak wstaniemy od stołu i spytamy gdzie idziemy, czy do Łazienek czy do pobliskiego parku, to się ruszą. Jeżeli tylko część się ruszy, to nie omieszkam wyjść z nimi, a tym co zostają zlecić wstawienie ziemniaków i nakrycie do stołu. Faktycznie, nie przewidziałam, że mogą się zupełnie wycofać...
        • eriu Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 21:34
          Mogli się zgodzić z myślą, że jak przyjdą to nie wyjdą na ten spacer i będzie Wam głupio iść, bo gości się nie zostawia. Tym bardziej, że będziecie Wy kontra cała reszta.

          Poza tym zaprosić gości i zlecać im wstawić ziemniaki i nakryć do stołu a samemu iść na spacer to po prostu niegrzeczne zachowanie. I nie chodzi o nowoczesność/ brak nowoczesności. To po prostu niegrzeczne i tyle.
          • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 21:48
            Po pierwsze zaproponowaliśmy im, że zrobimy śniadanie i obiad, ale po śniadaniu chcemy, żebyśmy wspólnie wyszli na spacer i oni się na to zgodzili. A więc jeżeli oni się z tego wyłamią, to z ich strony będzie to niegrzeczne. Po drugie sami przecież nie pójdziemy zostawiając wszystkich gości. Jednak dopuszczam taki scenariusz, że przykładowo część wyjdzie a część zostanie. Umowa była jasna i klarowna, że wychodzimy na spacer. Jeżeli oni pierwotnie się na to zgodzili a potem wyłamują, to niech sobie zostają, a my będziemy towarzyszyć tym, z którymi się umawialiśmy na wyjście i którzy nas nie zawiedli. Jeżeli już zostaną, to mogę ich poprosić o wstawienie ziemniaków, czy podgrzanie mięsa, akurat to są na tyle bliskie mi osoby, że mogę ich o to poprosić. Znając życie sami będą się pytali czy mają coś przygotować.
            • panna.nasturcja Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 23:11
              Nie, nie zaproponowaliście, ze zrobicie śniadanie i obiad, tylko zaprosiliście ich na obiad.
              A oni wymusili śniadanie. Pozornie zgadzając się na Twoją propozycje spaceru tylko, ze dźwigiem ich na ten spacer nie wyniesiecie, a jak goście odmówią wyjścia to i Wy zostaniecie.
              W ten sposób spędzicie święta jak chce teściowa a nie jak Ty chciałaś.
            • bramstenga Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 09:08
              > chcemy, żebyśmy wspólnie wyszli na spacer i oni się na to zgodzili

              Ty naprawdę jesteś naiwna. Zaraz się okaże, że zimno, wieje i w ogóle zaraz zacznie padać (niewykluczone zresztą, że naprawdę będzie taka pogoda), więc oni nigdzie nie idą. Uczepiłaś się tej obietnicy spaceru jak pijany płotu.
              • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 09:59
                bramstenga napisała:

                > > chcemy, żebyśmy wspólnie wyszli na spacer i oni się na to zgodzili
                >
                > Ty naprawdę jesteś naiwna. Zaraz się okaże, że zimno, wieje i w ogóle zaraz zac
                > znie padać (niewykluczone zresztą, że naprawdę będzie taka pogoda), więc oni ni
                > gdzie nie idą. Uczepiłaś się tej obietnicy spaceru jak pijany płotu.

                Znam ich trochę lepiej niż Ty i inne osoby z tego forum i wiem, że jeżeli nie będzie paskudnej pogody, to wyjdą. Mają swoje zatwardziałe przyzwyczajenia i schematy świąteczne, ale ogólnie prowadzą zdrowy tryb życia i ruch jest dla nich ważny. Teściowa lata z kijkami codziennie po 8-10 km. A jeżeli coś nie wypali i nie wyjdą, to świat się od tego nie zawali. Już wiem, że nie rozegrałam tego zbyt dobrze. Na drugi raz powiem, że u nas obiad, niezależnie co oni o tym myślą, a jak teściowa chce to niech sobie śniadanie organizuje we własnym zakresie.
          • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 23:38
            Serio, nie jest aż tak źle, tak bynajmniej mi się wydaje ;) Wiele lat temu zaprosiliśmy ten sam skład na podobną opcję, z tym, że po śniadaniu wyjście do kościoła a potem obiad. Została teściowa, bo ona była na Rezurekcji. I przygotowała co nieco. Z własnej woli. Wyjęła ze zmywarki i włożyła nowe.
            Dziś narzekam, bo to było dawno i jakoś nie zaszczepiło w nich nowego ducha, a i ja walczyć z wiatrakami przez lata nie miałam siły. No i chyba znów jestem w punkcie wyjścia. Ale mam wrażenie, że u mnie na terytorium czują się mniej komfortowo i wywiążą się z obietnicy. Aczkolwiek wiele zależy od pogody... bo jak będzie wiało, padało, to przecież ich nie wygonię... Ostatnio, na jakichś tam imieninach, albo dniu Babci w tym samym składzie oczywiście, synek przyniósł grę planszówkę, ale taką z otwartymi odpowiedziami, skłaniającą do poznania siebie nawzajem ,bynajmniej nie chodziło o rozgrywkę... Niestety część udawała, że nie wie o co chodzi, część próbowała coś z siebie wykrzesać, część po raz pierwszy stanęła przed takim zadaniem, jak pograć sobie przy stole. Po chwili gra upadła, bo wrócili do swoich nudnych, nic nie wnoszących rozmów. Ciężko cokolwiek z nich wykrzesać.
            • koronka2012 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 15.03.21, 23:58
              Raczej ci się wydaje bo zapewne nikt z tej ekipy na spacer nie będzie się garnął.
              Moim zdaniem źle to rozegrałaś.
              Za rok spróbuj wynająć gdzieś jakiś pokój w agroturystyce... Polecam bo podobnie jak ty nie cierpię świąt bo u mnie wyglądają niemal identyczne.
              Z tą różnicą że siedzimy krócej. Idziemy na spacer żeby szybciej czas zleciał.
              • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 20:15
                koronka2012 napisała:

                > Raczej ci się wydaje bo zapewne nikt z tej ekipy na spacer nie będzie się garną
                > ł.
                > Moim zdaniem źle to rozegrałaś.
                > Za rok spróbuj wynająć gdzieś jakiś pokój w agroturystyce... Polecam bo podobni
                > e jak ty nie cierpię świąt bo u mnie wyglądają niemal identyczne.
                > Z tą różnicą że siedzimy krócej. Idziemy na spacer żeby szybciej czas zleciał.

                To nie jest rozwiązanie, bo przecież do końca życia na święta nie będziemy wyjeżdżać aby uciec.
                Zależy mi na rozwiązaniu problemu w ten sposób, żeby móc spędzać je w przyjemny dla siebie sposób.
                • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 20:19
                  pilarsanik napisała:

                  > To nie jest rozwiązanie, bo przecież do końca życia na święta nie będziemy wyje
                  > żdżać aby uciec.

                  To JEST sposób na mało inwazyjne przyzwyczajania rodziny, że świąt nie spędzacie konwencjonalnie - z nimi za stołem i macie do tego prawo. Mamo, wpłaciliśmy już spory zadatek i jedziemy na Wyspy Bergamuty.
            • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 09:54
              Uważam że dużo lepszym rozwiązaniem było przyjąć zaproszenie na śniadanie wielkanocne z zastrzeżeniem, że to WYŁĄCZNIE na śniadanie i stanowczo ewakuować się przed obiadem, mówiąc że idziecie na długi spacer obiecany dziecku. Tu przynajmniej decyzja o tym jak spędzić dzień należałaby wyłącznie do Was. A ewentualne pretensje czy foch pozostałyby po stronie teściowej. Pozostawiając tę decyzje w gestii zaproszonych gości którzy lubią i maja zwyczaj biesiadować niejako związaliście sobie ręce..
              • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 16:17
                aqua48 napisała:

                > Uważam że dużo lepszym rozwiązaniem było przyjąć zaproszenie na śniadanie wielk
                > anocne z zastrzeżeniem, że to WYŁĄCZNIE na śniadanie i stanowczo ewakuować się
                > przed obiadem, mówiąc że idziecie na długi spacer obiecany dziecku. Tu przynajm
                > niej decyzja o tym jak spędzić dzień należałaby wyłącznie do Was. A ewentualne
                > pretensje czy foch pozostałyby po stronie teściowej. Pozostawiając tę decyzje w
                > gestii zaproszonych gości którzy lubią i maja zwyczaj biesiadować niejako zwią
                > zaliście sobie ręce..

                Chyba źle mnie zrozumiałaś, albo ja nie rozumiem Ciebie. Chodzi o to, że teściowa wyraziła się w ten sposób, że bardzo zależy jej na śniadaniu (tego nie powiedziała, ale na obiedzie i całym dniu też, bo to przecież OCZYWISTE), więc "zróbcie obiad w drugi dzień świąt, a u nas będzie w pierwszy". Więc zaproszenia jako takiego nie dostaliśmy a raczej dyspozycję kiedy to my mamy zrobić obiad. U nich w rodzinie jest wszystko albo w takim domyśle, albo w niedopowiedzeniu, nie potrafią jasno formułować swoich oczekiwań. U nich nigdy nie było tekstu: Kochani, jak planujecie święta, czy przyjdziecie do nas na śniadanie a potem na obiad? Czy pasuje wam? Wtedy moglibyśmy powiedzieć: tak z chęcią przyjdziemy na śniadanie, ale obiad spędzamy gdzie indziej. U nich jest tak: Jednego roku w okolicach świąt: To my robimy pierwszy dzień świąt. Przyjdźcie na 9.00. A drugiego roku jest cisza, nikt nic nie pyta, nikt nic nie mówi: taka cisza wskazująca na to, że to teraz nasza kolej i mamy się zadeklarować...
                • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 18:13
                  pilarsanik napisała:

                  > teścio
                  > wa wyraziła się w ten sposób, "zrób
                  > cie obiad w drugi dzień świąt, a u nas będzie w pierwszy". Więc zaproszenia jak
                  > o takiego nie dostaliśmy a raczej dyspozycję kiedy to my mamy zrobić obiad.

                  Na taką deklarację oświadcza się zdecydowanym głosem - Niestety kochani nam to nie pasuje w tym roku. Jeśli chcecie do nas przyjść i spotkać się świątecznie, to zapraszamy serdecznie na obiad w pierwszy dzień świąt. Przemyślcie i dajcie znać wcześniej, to zaprosimy jeszcze Zdziska z Krychą i dziećmi. A jeśli nie, to spędzimy ten dzień inaczej bo mamy ochotę na niekonwencjonalne święta. Tyle.


                  • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 19:43
                    aqua48 napisała:

                    > pilarsanik napisała:
                    >
                    > > teścio
                    > > wa wyraziła się w ten sposób, "zrób
                    > > cie obiad w drugi dzień świąt, a u nas będzie w pierwszy". Więc zaproszen
                    > ia jak
                    > > o takiego nie dostaliśmy a raczej dyspozycję kiedy to my mamy zrobić obia
                    > d.
                    >
                    > Na taką deklarację oświadcza się zdecydowanym głosem - Niestety kochani nam to
                    > nie pasuje w tym roku. Jeśli chcecie do nas przyjść i spotkać się świątecznie,
                    > to zapraszamy serdecznie na obiad w pierwszy dzień świąt. Przemyślcie i dajcie
                    > znać wcześniej, to zaprosimy jeszcze Zdziska z Krychą i dziećmi. A jeśli nie,
                    > to spędzimy ten dzień inaczej bo mamy ochotę na niekonwencjonalne święta. Tyle.
                    >
                    >
                    >
                    Tu masz rację. Niestety teściowa rozmawia z mężem, a nie ze mną w tych sprawach, więc ja jej nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo do mnie się nie zwraca. A mąż niby zarzeka się, niby protestuje, ale jak teściowa swym tonem nieznoszącym sprzeciwu coś powie, to on staje się bezbronnym synkiem i się zgadza, albo mówi, że jeszcze da znać itd. Problem w tym, że on nie potrafi być asertywny w stosunku do swojej mamy. Ja swojej mamie zawsze mówiłam wszytko prosto z mostu.
                    Kiedyś, gdy właśnie uwidzieli sobie żeby spędzać wigilię, pierwszy dzień świąt i drugi razem, my mieliśmy z mężem postanowione, że w drugi dzień nigdzie nie idziemy. A ona zadzwoniła i mu oznajmiła: daj spokój, nie ma mowy, przychodzicie do nas, nie chcę o tym słyszeć, że nie. No i on nie potrafił nic jej powiedzieć. Wtedy ja zadzwoniłam i powiedziałam, że mamy tak postanowione a nie inaczej, że mąż nie potrafi jej odmówić, więc w takim razie ja odmawiam i oznajmiam, że nas nie będzie. Ona była wtedy w szoku, bo chyba ktokolwiek z rodziny jej tak wprost powiedział. Była mocno zdumiona i zbita z pantałyku, próbowała mi powiedzieć, że przecież święta są od tego, żeby je spędzać rodzinnie. Więc odpowiedziałam jej, że właśnie ja też tak uważam i dlatego spędzamy z nimi wigilię i pierwszy dzień świąt a w drugi spędzamy z naszą 4 osobową rodziną. No więc odpowiedziała z niesmakiem, mocno zawiedziona, że jak chcesz. Potem cały pierwszy dzień świąt próbowali nas namówić, ale się nie daliśmy. To już było tak ogromne przeforsowanie tematu, że teraz nie mam już chyba siły i energii na toczenie z nią kolejnych takich "bitew".
                      • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 19:54
                        Ja asertywna w stos. do męża potrafię być, ale potem robi się z tego wielka chryja u nas wewnętrznie bo biedulek nie jest w stanie sobie poradzić z presją mamusi i moją asertywnością. Jest między młotem a kowadłem i zaczyna mówić, że przecież nic się nie stanie jak jednak pójdziemy do nich.
                        Ale tu przypomniałaś mi, że ja często jestem od odkręcania różnych spraw za męża, tym samym on nie ponosi za swoje decyzje odpowiedzialności. On coś namota, a potem ja muszę z tego wybrnąć. Tylko, że on nie potrafi, bo on ma dwa wyjścia: zgodzić się na to co mówi mamusia, albo stwierdzić, że jak nie chcesz iść, to sobie sama załatwiaj (oczywiście nie mówi mi tego wprost, ale do tego się to sprowadza).
                    • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 19:59
                      pilarsanik napisała:

                      > Niestety teściowa rozmawia z mężem, a nie ze mną w tych sprawach
                      > A mąż niby zarzeka się, niby protestuje, ale jak teściowa swym tonem nieznoszącym s
                      > przeciwu coś powie, to on staje się bezbronnym synkiem i się zgadza, albo mówi,
                      > że jeszcze da znać itd.

                      Naucz go że ma nie odpowiadać ani tak ani nie tylko mówić że musi jeszcze uzgodnić z żoną. I oddzwaniaj Ty.

                      > teraz nie mam już chyba siły i energii na toczenie z nią kolejnych takich "bitew".

                      Oczywiście co wolisz. Twój wybór.
                • panna.nasturcja Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 18:14
                  Nie, taka cisza skazuje wyłącznie na to, ze w tym roku nikt Was nie zaprasza.
                  Więc się cieszycie i spędzacie święta w domu.
                  Nota bene fakt, ze ktoś Was zaprasza tez nic nie oznacza, bo zawsze można grzecznie odmówić, z niczego się nie tłumacząc.
                  Ale Ty żyjesz w konwenansach, niedomówieniach, domyslaniu się.
                  W ogóle Ci nie przychodzi do głowy ani komunikacja wprost, ani myśl, ze mogłabyś żyć po swojemu i sama decydować.
                  • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 19:48
                    Haha, parę razy, kilka ciężkich tematów musiałam powiedzieć im wprost, ale oni tak bardzo źle się z tym czują, wybałuszają oczy, jak małe dzieci, są w totalnym szoku, faktycznie wpędzają mnie w poczucie winy swoją reakcja, swoim szokiem, że kosztuje mnie to ogrom energii, żeby po prostu powiedzieć im coś wprost i postawić na swoim.
                    Ale bardzo Ci i innym dziękuję za te wypowiedzi, może szybciej się otrząsnę. Bo to ja muszę zmienić sposób rozmawiania z nimi, bo wiadomo, że ich nie zmienię.
                    • bene_gesserit Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 18.03.21, 18:39
                      Po pierwsze, jesteś na dobrej drodze - chcesz zmiany i widzisz rzeczy coraz wyraźniej. Jestem pod wrażeniem :)
                      Po drugie - masz dużą przewagę nad swoimi przeciwnikami: jesteś od nich bardziej świadoma i dobrze ich znasz. Oni reagują na trudne sytuacje w specyficzny sposób, który opisałaś powyżej. Szok, próby wpędzania cię w poczucie winy, pewnie i inne rzeczy, zawsze ten sam repertuar. Wiesz, co się stanie, więc może się po prostu na to przygotuj? Jeśli będziesz miała gotowe odpowiedzi i reakcje, nie będzie cię to kosztować tyle energii. Poza tym - jeśli po takiej rozmowie będziesz wyczerpana, zawsze możesz zaplanować jakiś sposób na reanimację (spacer, rower, kąpiel w pianie czy cokolwiek, co na ciebie działa).

                      Powodzenia, fajna jest u ciebie ta otwartość na uwagi.
                      • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 19.03.21, 10:00
                        bene_gesserit napisała:

                        > masz dużą przewagę nad swoimi przeciwnikami: jesteś od nich
                        > bardziej świadoma i dobrze ich znasz.

                        A moim zdaniem traktowanie rodziny jak "przeciwników" i wchodzenie w jakieś rozgrywki zamiast asertywnego powiedzenia - dziękuję, doceniam dobre chęci, ale nie skorzystam ( z Twoich rad, podpowiedzi, rozwiązań, przepisów kulinarnych, pomysłów na to jak i z kim dziecko ma spędzić wakacje, kiedy i w jaki sposób urządzić święta itp) jest poważnym błędem i wikłaniem się w kolejne uzależnienia, zamiast z nich wychodzić.
                        Autorka nie powinna grać w grę "ja ci teraz powiem jak zrobisz - czyli szach i mat" z teściową i mężem.
                        Odmówić uczestnictwa i nie brać na siebie odpowiedzialności za samopoczucie osób które próbują jej narzucić reguły tej gry.
                        • eriu Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 07:59
                          Podstawowe pytanie: co autorka chce osiągnąć? Patrząc po wątku wnoszę, że spędzać święta jak ona i jej najbliższa rodzina chce czyli inaczej niż reszta rodziny. Dalej nie pójdę, bo to jest zadanie autorki żeby określić czego chce.

                          Nie ma sensu ustawiać takiej sytuacji na zasadzie my-przeciwnicy, bo to od razu ustawia nasze nastawienie. Na „przeciwników” się spinamy a tu chodzi o to aby nauczyć się wyrażać swoje zdanie, swoje granice w sposób asertywny. Tu nie potrzeba przeciwników! Walka z przeciwnikami wymaga mnóstwa energii i stresu. Po co to sobie robić? Tę sytuację ze stawianiem granic trzeba sobie normalizować. Owszem to będzie nowość dla rodziny na początku, ale każda zmiana nią jest. Tego się nie da uniknąć.

                          Aqua daje świetną radę.
                          • bene_gesserit Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 18:21
                            eriu napisała:

                            > Podstawowe pytanie: co autorka chce osiągnąć? Patrząc po wątku wnoszę, że spędz
                            > ać święta jak ona i jej najbliższa rodzina chce czyli inaczej niż reszta rodzin
                            > y. Dalej nie pójdę, bo to jest zadanie autorki żeby określić czego chce.

                            Podziwiam twoją powściągliwość, serio.
                            Podczytuję forum od niedawna i to jest dość rzadkie tutaj. Miałam nawet teorię, że interpretacja wrzucanych tu przez ludzi w kryzysie treści działa jak test miękki.

                            > Nie ma sensu ustawiać takiej sytuacji na zasadzie my-przeciwnicy, bo to od razu
                            > ustawia nasze nastawienie. Na „przeciwników” się spinamy a tu chodzi o to aby
                            > nauczyć się wyrażać swoje zdanie, swoje granice w sposób asertywny.

                            Ależ to spięcie - i ustawienie teściowej w roli przeciwniczki - już się zadziało. Bunt schabowy jest tego dobitnym imo przykładem. Plątanie się w rozmowie i wyczerpanie po niej - również. Ja się od tych przeciwników dystansuję, stąd kursywa.

                            Tu nie potr
                            > zeba przeciwników! Walka z przeciwnikami wymaga mnóstwa energii i stresu. Po co
                            > to sobie robić?

                            Słusznie, ale mam wrażenie, że to już się zadziało.
                            Opisane tutaj działania są moim zdaniem podobne do buntu dorastającej córki. To taka powtórka z rozrywki - 'jestem już dorosła, mamo i sama będę o sobie decydować'. O marnowaniu na rozmowy z teściową energii i towarzyszącemu temu stresie, a wręcz wyczerpaniu po ich zakończeniu sama autorka pisze bardzo otwarcie.

                            Stąd moja sugestia, że powinna się do nich przygotowywać. Ma do czynienia najwyraźniej z osobami konserwatywnymi i zachowawczymi pod każdym względem, co akurat może wykorzystać. Celowo nie używałam słowa 'asertywność', bo wiele osób kojarzy je potocznie, czyli nieprawidłowo.

                            Tę sytuację ze stawianiem granic trzeba sobie normalizować. Ow
                            > szem to będzie nowość dla rodziny na początku, ale każda zmiana nią jest. Tego
                            > się nie da uniknąć.

                            Oczywiście, powinna wziąć stres na klatę.
                            Ale mamy do czynienia, jak mi się wydaje, z miłą osobą. To jest problem miłych osób - swój stres zniosą, cudzego - zwłaszcza takiego, które same tworzą - nie, albo mają z tym gigantyczny problem.

                            > Aqua daje świetną radę.

                            No zaintrygowałaś mnie, aż przeczytam.
                        • bene_gesserit Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 18:30
                          aqua48 napisała:

                          > bene_gesserit napisała:
                          >
                          > > masz dużą przewagę nad swoimi przeciwnikami: jesteś od nich
                          > > bardziej świadoma i dobrze ich znasz.
                          >
                          > A moim zdaniem traktowanie rodziny jak "przeciwników" i wchodzenie w jakieś roz
                          > grywki zamiast asertywnego powiedzenia - dziękuję, doceniam dobre chęci, ale ni
                          > e skorzystam ( z Twoich rad, podpowiedzi, rozwiązań, przepisów kulinarnych, pom
                          > ysłów na to jak i z kim dziecko ma spędzić wakacje, kiedy i w jaki sposób urząd
                          > zić święta itp) jest poważnym błędem i wikłaniem się w kolejne uzależnienia, za
                          > miast z nich wychodzić.

                          Trudno się z tobą nie zgodzić, ale nie rozumiem, z kim lub z jakimi treściami polemizujesz.
                          Wiele osób, zwłaszcza kobiet - mam podejrzenia, że autorka tego wątku również - nie potrafi odmówić. Te różne może/przemyślę to/jeszcze się zastanowię/porozmawiamy o tym później zamiast prostego, odcinającego słowa. Ale do tego, jak sugerowałam, można się przygotować.

                          > Autorka nie powinna grać w grę "ja ci teraz powiem jak zrobisz - czyli szach i
                          > mat" z teściową i mężem.

                          Ja to w takich sytuacjach boję się słowa 'powinnaś'. Nie bardzo czuję, abym miała kwalifikacje do jego użycia. Powinnaś to, nie powinnaś tego... nawet, jeśli rozmawiam z bliskimi, z którymi znam się blisko i od lat, jestem ostrożna.

                          > Odmówić uczestnictwa i nie brać na siebie odpowiedzialności za samopoczucie osó
                          > b które próbują jej narzucić reguły tej gry.

                          No, teraz sama piszesz tu o tych ludziach jak o - teraz się nie zdystansuję kursywą - przeciwnikach (PWN: «ten, kto występuje przeciw komuś lub czemuś»). Troszkę to zaczęło być skomplikowane.
            • eriu Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 10:30
              A czujesz różnicę między wyjściem do kościoła w najważniejsze święto religijne w roku a spacerem narzucanym ludziom, którzy nie chodzą na spacery w święta tylko zalegają za stołem na wiele godzin?

              Moja pierwsza myśl o zostawianiu gości żeby iść na spacer i żeby oni ogarnęli stół i ziemniaki była "no i żeby w spokoju mogli ci szafki poprzeglądać".

              Nawet nie było jeszcze świąt a Ty już przegrałaś. Fatalnie to rozegrałaś. Wystarczy, że goście powiedzą, że są zmęczeni i już tracisz argument, że to "niegrzeczne" że się wycofują z umówionego spaceru. Jak oni mają problem żeby w planszówkę pograć przy stole, która trochę wysiłku wymaga.
            • tt-tka Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 14:00
              pilarsanik napisała:

              > Serio, nie jest aż tak źle, tak bynajmniej mi się wydaje ;)

              Skoro tak ci sie wydaje, to wlasnie ci sie wydaje. Bynajmniej.
              Stawiam dolary przeciw orzechom, ze goscie sie nie rusza od stolu, a ty i twoja rodzina bedziecie mieli kolejne spieprzone swieta.

              Chyba ze jednak - jeszcze troche czasu jest - powiesz dobitnie im wszystkim, ze prosisz tylko na sniadanie, obiadu nie bedzie i czesc piesni. I bedziesz na tyle twarda, ze wezmiesz ich glodem. Ale czemus watpie.
              • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 16:22
                Wiesz, mogę im dobitnie stawiać warunki, ale poczują się urażeni jak zbite pieski. Co śmieszne, oni nie robią tego wszystkiego na złość, tylko taka ich mentalność, żyją sobie na tym osiedlu całe życie, nosa nie wytykają, nie poznają ludzi, więc nie przyjdzie im do głowy, że można inaczej. Więc nie chcę zadzierać z nimi i stawiać na swoim, próbować przeciągnąć linę na swoją stronę. Szukam raczej kompromisu i wybrnięcia z całej tej sytuacji, tak aby wszyscy byli zadowoleni. Gdybym postawiła sprawę w ten sposób, że robimy tak i tak i nie chcemy słyszeć o czymś innym, to postawiłabym na swoim, ale pozostałby duży niesmak.
                • szpil1 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 16:55
                  pilarsanik napisała:

                  > Wiesz, mogę im dobitnie stawiać warunki, ale poczują się urażeni jak zbite pies
                  > ki.

                  I co z tego?

                  Więc nie chcę zadzierać z
                  > nimi i stawiać na swoim, próbować przeciągnąć linę na swoją stronę. Szukam racz
                  > ej kompromisu i wybrnięcia z całej tej sytuacji, tak aby wszyscy byli zadowolen
                  > i.

                  Żadnej liny na swoją stronę nie przeciągniesz. Dziewczyny wyżej dobrze piszą, trzeba albo wynająć coś gdzieś i wjechać albo iść do nich i opuścić towarzstwo kiedy Wam pasuje.


                  Gdybym postawiła sprawę w ten sposób, że robimy tak i tak i nie chcemy słysz
                  > eć o czymś innym, to postawiłabym na swoim, ale pozostałby duży niesmak.

                  I po raz kolejny zrobicie co rodzina sobie życzy.

                  Obstawiam, że sytuacja się nie zmieni. Zwyczajnie - z Twoich wypowiedzi wynika że wbrew temu co Ci się wydaje oboje jestście miękkie buły i tyle. Myslisz, że będąc grzeczną osiągniesz co chcesz - nie z takimi ludźmi.

                • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 18:19
                  Nie można jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko. Kompromis owszem jeśli OBIE strony do niego dążą i pamiętaj, że i wówczas obie tylko w połowie mogą być zadowolone. Jeśli nie bierzesz tego pod uwagę, kończysz sama z niesmakiem dostosowując się do drugiej strony z obawy przed urażeniem jej, fochem sprawieniem przykrości itp.
                  A w chęci i dążeniu do spędzenia świąt po swojemu NIE MA żadnego powodu do obrazy dla drugiej strony.
                  Zastanów się po prostu na czym Ci bardziej zależy - na spełnieniu po raz kolejny oczekiwań teściowej czy na swojej wizji świąt i zadowoleniu siebie i własnych dzieci.
            • agniesia331 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 22.03.21, 14:59
              A dlaczego np w 1 i 2 dzień świąt nie przychodzisz do yesiow na np 15 na obiad? I ok 18 do domu?
              I tylko Wigilia i np 1 dzień świąt Wielkanocnych. Ja robiąc śniadanie wielkanocne nie igielam się przed moim ojcem(on lubi rano zjeść i ok, mama na siłę mi gotuję żurek to mu zostawia) a zaproszenie jest na 10.30 jak się wszyscy wyśpią. No i wtedy jest ten obiad i posiafowka np do 17 dla mnie to max. I tylko 1 dzień w każde święta, reszta każdy u siebie odpoczywa. Teraz jest covid ale co to za sztuka zarezerwować w hotelu 2 dzień świąt i kilka dni po np w grudniu? A na Wiosnę powiedzieć że jedziecie na wycieczkę z dziećmi np do Kazimierza?
        • redwineiswhatilike Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 12:22
          pilarsanik napisała:

          > Puki co, zaakceptowali i zgodzili się. Będą jeszcze teściowie siostry męża. Oni
          > mają ten sam styl spędzania Świąt. Ale liczę na to, że jak wstaniemy od stołu
          > i spytamy gdzie idziemy, czy do Łazienek czy do pobliskiego parku, to się ruszą
          > . Jeżeli tylko część się ruszy, to nie omieszkam wyjść z nimi, a tym co zostają
          > zlecić wstawienie ziemniaków i nakrycie do stołu. Faktycznie, nie przewidziała
          > m, że mogą się zupełnie wycofać...


          Ja tak raz chciałam zrobić. Chętnych na spacer nie było oprócz mnie i męża. Zostali u nas w domu a my na spacer.
      • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 13:45
        Ja zdecydowanie odmówiłam uczestnictwa w świątecznych spędach i posiadach typu teściowie siostry męża i brata żony kuzyna wuj :) Nie ruszyła mnie nawet obraza że jak mogę bo ktoś sobie umyślił, że im więcej ludzi tym bardziej "rodzinnie". Tyle że z tymi osobami nie ma wspólnych tematów, a siedzenie na dostawianych zydelkach w ścisku i jedzenie kolejnych porcji donoszonych dań i zrzucanych mimo protestów na talerze mnie nie bawi.
        Obraza z czasem przeszła, doszło do zainteresowanych, że ja za zaproszenie grzecznie dziękuję i odmawiam, więc od lat już każdy sobie organizuje święta jak chce, bez urządzania ich na siłę innej rodzinie i atmosfera się oczyściła.
      • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 16:24
        redwineiswhatilike napisał(a):

        > Przeżyłam coś takiego. Już dawno temu temu powiedziałam, że nie będę siedziała
        > przy stole 3 dni pod rząd po 10 godzin. Trochę to trwało i co roku było lepiej,
        > stopniowo. Udało się ostatecznie spędzić z rodziną tylko 3 godziny na obiedzie
        > u nas w ciągu całych świąt. Teściowa jakoś to przyjęła.
        Oo, czyli jednak da się :) Czy możesz zdradzić szczegóły jak do tego doszło, że to się ukróciło?
        • redwineiswhatilike Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 22:30
          Niestety to trwało stopniowo może z 6 czy 7 lat. Najpierw całe święta, potem tylko 1 dzień świąt ale ze śniadaniem, cały dzień od rana do wieczora a potem już tylko obiad. Samo się nie ukróciło. Po prostu mówiłam, że tym razem tylko 1 dzień a nie 2. Potem, że chcemy się wyspać i odpocząć i dlatego tylko obiad. Niestety były kłótnie z mężem. Bo on też nie umiał odmówić mamie. Myślę, że teściowa się obraziła. Ale warto było. Po kilku latach spotykamy się w czasie świąt na obiad i starczy. W czasie pandemii rok temu byliśmy sami na Wielkanoc i to samo na Boże Narodzenie. Wszyscy przeżyli :)
    • tt-tka Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 17:02
      pilarsanik napisała:

      > Piszę, bo chcę się wygadać,

      OK

      > poszukać rad

      hm...

      > i znaleźć potwierdzenie słuszności swy
      > ch działań.

      JAKICH dzialan ? Co konkretnie zdzialalas albo choc zadzialalas ?


      N/t - albo bedzie obraza, a co najmniej przykrosc rodziny, albo wasze wielogodzinne siedzenie przy stole. Bezbolesnie sie nie da. Wybor nalezy do ciebie.
      • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 20:08

        >
        > > i znaleźć potwierdzenie słuszności swy
        > > ch działań.
        >
        > JAKICH dzialan ? Co konkretnie zdzialalas albo choc zadzialalas ?
        >

        Wydawało mi się, że właśnie zdziałałam tyle, że nie dałam się wrobić w organizację obiadu w drugi dzień świąt, bo mamy ustalone, że w drugi dzień się po prostu z nimi nie spotykamy. I to zdziałałam. Jednak poszłam na kompromis z tym, że skoro teściowej tak bardzo zależy na śniadaniu, to ok, zorganizuję śniadanie + obiad, ale chociaż zyskamy ten drugi dzień dla siebie.
        Tak sobie czytam te Wasze wpisy i wnioski wyciągam. Powinna byłam przejąć pałeczkę, napisać do teściowej, że skoro jej zależy na wspólnym śniadaniu, to ja nie mam nic przeciwko i możemy iść do niej, jeżeli ona ma chęć je zorganizować. A na obiad zapraszam do nas. Jakby teściowa próbowała przeforsować, że to już się nie opłaca zmieniać lokalu, to powinnam powiedzieć, że przykro nam, ale my nie jesteśmy w stanie wysiedzieć całego dnia za stołem, więc możemy posiedzieć u nich do obiadu i za chwilę znikamy (bez siedzenia do wieczora). A drugi dzień był ustalony, że się nie spotykamy i to podtrzymujemy. A oni niech sobie z córcią czy kimkolwiek nadal siedzą za stołem. Teściowe przecież mają rodzeństwo mieszkające albo w naszym mieście albo tuż pod, to sama się dziwię, że raz na jakiś czas nie spędzają razem świąt. Tym sposobem, my dzieci jesteśmy ich jedyną rozrywką i maskotką do zabawiania w święta. Pasożytują na nas. Przecież nie muszą spędzać świąt samotnie, gdy my spędzamy je w inny sposób. Mogą się spotkać z kimś z dalszej rodziny... Tylko, że oni wtarli się już sami w takie schematy, że nie wyobrażają sobie inaczej.
        • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 20:16
          Zwróć uwagę na to że opisujesz bardzo szczegółowo teściową i to co ona myśli robi czuje, co ją może obrazić, jak zareaguje, co zadysponuje co powinna zrobić ze świętami, kogo zaprosić w Wasze miejsce itp.
          A to nie są Twoje sprawy.
          Albowiem wpływ masz tylko na siebie samą i to swoimi odczuciami powinnaś się przejmować..
          Przesuń środek ciężkości.
          • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 20:19
            aqua48 napisała:

            > Zwróć uwagę na to że opisujesz bardzo szczegółowo teściową i to co ona myśli ro
            > bi czuje, co ją może obrazić, jak zareaguje, co zadysponuje co powinna zrobić z
            > e świętami, kogo zaprosić w Wasze miejsce itp.
            > A to nie są Twoje sprawy.
            > Albowiem wpływ masz tylko na siebie samą i to swoimi odczuciami powinnaś się pr
            > zejmować..
            > Przesuń środek ciężkości.

            No właśnie. Dobrze powiedziane. Dziękuję
        • redwineiswhatilike Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 16.03.21, 22:40
          pilarsanik napisała

          Teściowe przecież mają rodzeństwo miesz
          > kające albo w naszym mieście albo tuż pod, to sama się dziwię, że raz na jakiś
          > czas nie spędzają razem świąt. Tym sposobem, my dzieci jesteśmy ich jedyną rozr
          > ywką i maskotką do zabawiania w święta. Pasożytują na nas. Przecież nie muszą s
          > pędzać świąt samotnie, gdy my spędzamy je w inny sposób. Mogą się spotkać z kim
          > ś z dalszej rodziny... Tylko, że oni wtarli się już sami w takie schematy, że n
          > ie wyobrażają sobie inaczej.


          Dokładnie. Skąd ja to znam? Schematy.
          Przeżyłam to. Da się nawet wcale nie spotykać w czasie świąt albo tylko co drugi rok na obiad. Niestety może to oznaczać kłótnie z mężem dla którego ważniejsze jest samopoczucie mamy w czasie świąt niż własnej żony i dzieci. Ale warto pogadać. Może od razu nie robić rewolucji ale powoli, co roku, spotykać się na trochę krócej. Nie wiem co wybierzesz, czy tak czy rewolucja :)
          • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 00:32
            redwineiswhatilike, dziękuję za Twój wpis. Jestem bliższa Twojej wersji, ale odstawiać teściów trzeba konsekwentnie. Już poczyniłam w tej kwestii kilka sporych kroków, ale przedmówczynie, które dają swoje rady też mają rację. Nie mogę bazować na uczuciach teściowej, nie licząc się ze swoimi. Ostatecznie teściowa albo teść zostaną kiedyś sami, coraz bardziej starzy, będą zdani na swoje dzieci. Niech się przyzwyczajają do naszych zwyczajów, bo chcąc być pod naszą opieką, będą musieli w końcu nasz rytm zaakceptować.
    • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 00:41
      Ha ha, wiecie na jaki pomysł wpadła moja teściowa? Że ona zrobi na obiad (tzn chce się dołożyć, nie przyjść z pustą ręką i chwała jej za to) lekki bigos i coś tam jeszcze (nie określiła), a my możemy zrobić schab, który zrobiła ciocia Hania i bardzo dobry jej wyszedł i da nam przepis. Oczywiście wszystko mówiła mojemu mężowi. Jak to usłyszałam, to mało nie padłam. Od razu wybiłam mu ten pomysł z głowy. Już troszkę mądrości zaczerpnęłam od Was. Dlaczego miałabym robić, to co ona proponuje??? Skoro taki dobry ten schab, to zamiast tego "czegoś" dodatkowego może sama go zrobić, albo może nie robić bigosu tylko schab, albo może zrobić go do siebie lub córki na drugi dzień świąt. Co by się nie działo, jedno jest pewne - schabu nie zrobię ;)
        • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 01:11
          panna.nasturcja napisał(a):

          > Mnie się zawsze wydawało, że menu na proszony obiad ustalają gospodarze i to on
          > i przygotowują potrawy.
          > Jeśli to nie jest impreza składkowa z definicji to przynoszenie potraw jest nie
          > grzeczne, proszenie by goście coś przynieśli także.

          Akurat u nas takie dobrowolne składkowe potrawy są w zwyczaju i dobrze się w rodzinie przyjęły. I trzeba przyznać, że o ile teściowie robią przyjęcie, to nic nie oczekują, ale czasami sami wyskoczymy z pomysłem, że coś zrobimy. Jak jest Wigilia, to zawsze składkowa. Jak siostra męża robi przyjęcie typu święta, to coś zawsze od siebie dokładamy, ale tutaj jest sytuacja nadzwyczaj czysta, że to jest wszystko dobrowolne i nikt od nikogo niczego nie oczekuje.
      • tt-tka Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 08:44
        pilarsanik napisała:

        > Ha ha, wiecie na jaki pomysł wpadła moja teściowa? Że ona zrobi na obiad (tzn c
        > hce się dołożyć, nie przyjść z pustą ręką i chwała jej za to) lekki bigos i coś
        > tam jeszcze (nie określiła), a my możemy zrobić schab, który zrobiła ciocia Ha
        > nia i bardzo dobry jej wyszedł i da nam przepis. Oczywiście wszystko mówiła moj
        > emu mężowi. Jak to usłyszałam, to mało nie padłam. Od razu wybiłam mu ten pomys
        > ł z głowy. Już troszkę mądrości zaczerpnęłam od Was. Dlaczego miałabym robić, t
        > o co ona proponuje??? Skoro taki dobry ten schab, to zamiast tego "czegoś" doda
        > tkowego może sama go zrobić, albo może nie robić bigosu tylko schab, albo może
        > zrobić go do siebie lub córki na drugi dzień świąt. Co by się nie działo, jedno
        > jest pewne - schabu nie zrobię ;)

        Slusznie, nie rob.
        niezaleznie od tego oducz meza - nie tylko i nie glownie tesciowa, meza tez ! - przyjmowania zobowiazan w twoim imieniu. Co to znaczy, ze on slucha spokojnie "powiedz pilar, zeby zrobila schab"? Normalny czlowiek w takiej sytuacji mowi "to niech mama to ustali z pilar" !
        • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 09:51
          No wiesz, to nie jest takie proste jak piszesz, ale faktycznie ostatecznie wychodzi na to samo. Otóż ona robi to w bardziej wyrafinowany sposób i uwierz mi, że nie robi tego celowo, tylko taką ma już naturę, że przez "przypadek" wchodzi komuś z butami, nie zdając sobie z tego sprawy. U nich to była taka rozmowa. Teściowa: A co robicie do jedzenia? Mąż: Nie wiem, jeszcze nie rozmawialiśmy o tym. T: Bo ja to zrobię bigos i coś tam jeszcze. M: Ok. T: Wiesz, ciocia Hania robi taki genialny schab, jest taki i taki (tutaj opowiadania i zachwalania jaki dobry). To możesz go zrobić, dam ci przepis... Druga sprawa, że mój mąż sporo gotuje i nieraz on sam deklaruje: na święta zrobię to i to... np. karkówkę w warzywach.
          Więc teściowa miała "dobre zamiary" (tutaj sarkazm), bo skoro mąż nie wie co zrobić, to ona mu daje gotowy przepis.
          Kurcze, tylko jak sobie pomyślę to uświadamiam sobie, że: moja mama, której mogłam wszystko powiedzieć, wygarnąć, zawsze pytała co robimy, nieraz ja się pytałam o radę i ew. wspólnie coś uzgadniałyśmy. U teściowej nigdy nie ma czegoś takiego jak wspólne uzgadnianie. Ona nie pyta co sama ma zrobić, tylko oznajmia, że zrobi to i to. Jakoś nikt nie wyobraża sobie, żeby miał jej sugerować co ma zrobić na obiad czy święta.
          Kurczę, jak sobie przypomnę ile było podobnych, znacznie większego kalibru spraw, gdy ona coś oznajmiała i nawet nie brała pod uwagę, że ktoś może chcieć inaczej, to aż coś w żołądku mi się przestawia. Jednym z najbardziej bezczelnych zachowań była sytuacja pogrzebu mojej mamy. Udało nam się z księdzem ustalić jedyny możliwy termin w przeciągu najbliższego półtora tygodnia (bo przed nami były święta kościelne i w tych dniach nie robią pogrzebów) i oznajmiając całemu światu o terminie pogrzebu, ona jedyna spytała, czy nie dałoby rady ustalić innego terminu, bo ona ma wtedy pracę (!!!!). Teraz jestem przekonana, że ona o tym nie pamięta, bo też była w ciężkim szoku i pewnie by się wypierała, że nic takiego nie miało miejsca. Inne sytuacje były takie, że ona nigdy nie spytała jakie mamy plany wyjazdowe itd, tylko oznajmiała: jedziemy nad morze wtedy i wtedy i bierzemy K (czyli naszą córkę). A, że K nie chciała, to było nie istotne, oni tak postanowili. A, że nie mają samochodu, to mój mąż musi ich zawieźć, wrócić, potem po nich pojechać, wrócić, w międzyczasie przenocować, bo daleka droga, bo akurat nie ma w Polsce innych miejsc, tylko zachodniopomorskie w odległości prawie 600 km od nas. Ich bezczelność była tak daleko posunięta, że nie uzgadniali z nami terminu, kiedy to mężowi pasowałoby jechać, tylko sami decydowali w jaki dzień jadą. A, że mój mąż ma specyficzną pracę i akurat pracował w weekendy a w tyg miał wolne, to nie było ważne, bo oni zarezerwowali sobie pokój już od soboty do niedzieli. I oczywiście nieważne, że mąż musiał na paliwo wydać ok 1 tys zł na te ichnie przejażdżki. Wtedy po raz pierwszy zareagowałam zdecydowanym sprzeciwem i powiedziałam, że mąż nie pojedzie. No i pojechali sami, bez wnusi pociągiem. Wtedy też wymyślili sobie, że wezmą jeszcze drugiego wnuka (od córki). Tłumaczyliśmy im, że z tymi fotelikami nie pomieszczą się w samochodzie i że nie da rady jechać ściśniętym z tyłu pomiędzy fotelikami 600 km. To wymyśliła, że przecież dzieci nie muszą jechać w fotelikach, wystarczą podkładki (!). Tłumaczyłam, że nie po to dopiero co kupiliśmy dzieciom atestowane foteliki na raty (bo chwilowo za gotówkę nie było nas stać), żeby dzieci na drugi koniec Polski miały jechać na podkładkach i że to niebezpieczne itd. Wtedy baaardzo się oboje z teściem zszokowali, uważali, że z tymi fotelikami to jakaś moja fanaberia.
          Zdecydowanie muszę jej wszystkie "rady", "sugestie", "propozycje" zbijać na samym wstępie, zanim się nawet zastanowię, czy jest to słuszne, czy nie. Ona musi w końcu zacząć rozumieć, że jesteśmy odrębnymi jednostkami i może sobie decydować o swoim życiu, ale nie o naszym.
          • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 10:35
            No jeśli teściowej NIKT się nigdy nie sprzeciwia, to skąd ma wiedzieć że komuś coś nie pasuje. Jest po prostu przyzwyczajona do podejmowania decyzji za wszystkich i dopasowywania rozwiązań do swojej wygody..
            Zamiast wykłócać się, oburzać, tłumaczyć, dyskutować, upuszczać pary uszami, itp., wystarczy grzecznie odpowiadać coś w rodzaju - kochana mamusiu dziękujemy za twoją propozycję, ale NAM to nie odpowiada, zrobimy zatem po swojemu/podjęliśmy już inną decyzję/mamy inne plany. Jeśli dołączysz do nas będzie nam bardzo miło.
      • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 09:50
        pilarsanik napisała:

        > Ha ha, wiecie na jaki pomysł wpadła moja teściowa?

        To nie ma żadnego znaczenia. Znowu robisz to co do tej pory - przejmujesz się tym co powiedziała teściowa i zupełnie niepotrzebnie bierzesz to do siebie..
        Teściowa ustala z mężem menu w WASZYM domu? Super! Ciebie to nie dotyczy. Niech mąż przyrządza schab cioci Hani skoro się zgodził. TY robisz to co zaplanowałaś. Kurtyna.
        • pilarsanik Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 09:53
          aqua48 napisała:

          > pilarsanik napisała:
          >
          > > Ha ha, wiecie na jaki pomysł wpadła moja teściowa?
          >
          > To nie ma żadnego znaczenia. Znowu robisz to co do tej pory - przejmujesz się t
          > ym co powiedziała teściowa i zupełnie niepotrzebnie bierzesz to do siebie..
          > Teściowa ustala z mężem menu w WASZYM domu? Super! Ciebie to nie dotyczy. Niech
          > mąż przyrządza schab cioci Hani skoro się zgodził. TY robisz to co zaplanowała
          > ś. Kurtyna.

          O nie, już mu powiedziałam, że my schabu nie zrobimy. Jak teściowej tak bardzo smakuje i ma przepis, to zamiast bigosu może zrobić schab, albo bigos i schab albo może ten schab zrobić sobie na drugi dzień świąt. U nas schabu nie będzie.
        • eriu Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 17.03.21, 17:52
          Myślę, że to jest kluczowa odpowiedź, bo autorka się teraz fiksuje na tym schabie, że "oni" go nie robią na te święta. A tak naprawdę to była tylko sugestia ze strony teściowej, nawet nie było, że mąż się zgodził. Mam wrażenie, po przytoczonym dialogu w temacie schabu, że dyskusja się rozgrywa w głowie autorki. Nie mówię przez to, że problem jest wyimaginowany, bo nie jest. Ale autorka powinna reagować na realne ustalenia. Jak teściowa zasugerowała schab to traktować to jak sugestię. Z mężem rozmawiać o menu. Jak mąż powie, że ustalił z matką, że schab to niech on się wywiązuje z tego na co się umówił. I tak traktować wszystkie inne ustalenia męża. Bo mam wrażenie, że autorka traktuje męża jak dziecko, które w kontaktach z mamusią trzeba ratować nieustannie. I po co ma się facet uczyć i jakoś zachowanie zmieniać jak wie, że żona załatwi.

          A to co mówi teściowa traktować jak mówi. Jak sugeruje to to sugestia. Jak wymyśla bez ustalania, że ktoś ma nie iść do pracy to mówić, że nie ustalała. Jak wymyśla na temat pogrzebu, bo ona w ten dzień pracuje to powiedzieć wprost, że chyba oszalała i że nikt nie planował śmierci pod nią.

          Kobieto ten schab to Twój najmniejszy problem.
          • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 18.03.21, 09:49
            Eriu mądrze mówi. Myślę, że jeśli ktoś przez lata z zaciśniętymi zębami robił wbrew sobie to co teściowa wymyśliła, teraz może traktować banalną sugestię schabu w menu jako personalny atak na swoją niezależność.
            Warto jednak w tej relacji przywrócić równowagę, a pomysły teściowej traktować z uwagą (bo może nie wszystkie są głupie lub nieżyczliwe autorce z założenia) ale nauczyć się je weryfikować według tego czy jej odpowiadają czy nie. A jeśli nie, to zdecydowanie i stanowczo, choć grzecznie odsyłać je w kosmos i nie zajmować się nimi więcej.
            • eriu Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 18.03.21, 11:11
              I się nie dziwię, bo ten symboliczny schab urasta jako symbol i jest wyrazem wylewającej się frustracji. Ale nie jeden schab jest ważny. Lepiej spojrzeć globalnie i zacząć zmieniać swoje życie niż zadowolić się jedną bitwą o schab a przegrać całą wojnę czyli dalej całe życie podporządkowywać każdej sugestii czy nawet niewypowiedzianemu życzeniu teściowej.
    • enith Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 18.03.21, 13:05
      Ani teściowa, ani jej schab nie są twoim problemem, tylko mąż, robiący ustalenia z matką za twoimi plecami nie licząc się z twoimi/waszymi planami. Od dziś, skoro cała komunikacja dzieje się na linii mąż - matka, odkręcanie obiecanek niech bierze na siebie mąż. Dla mnie absurdem jest, że mąż poustala z mamusią, a TY to musisz potem naprawiać. Bo on nie chce jej robić przykrości. Jak rozumiem, z robieniem przykrości czy kłopotu tobie mąż jakoś problemu nie ma.
      Olej schab, olej ustalenia świąteczne robione bez twojego udziału i zrób święta po swojemu, tak, jak ty byś chciała. Dopasowywaliście się latami do teściów tradycji wielogodzinnych posiedzeń za świątecznym stołem, czas najwyższy na stworzenie swoich własnych, skoro jesteście odrębną rodziną. Bo jak nie teraz, to kiedy? Jak wam dzieci wyfruną z domu i pozakładają własne rodziny?
      I nigdy nie stawiaj samopoczucia teściowej (czy kogokolwiek innego) ponad swoje własne, rezygnując ze swoich planów czy marzeń. Taka postawa zadowalacza innych potrafi się po latach odbić bardzo nieprzyjemną czkawką. Widać zresztą, że tobie ta sytuacja już ewidentnie zaczyna wychodzić bokiem.
      • koronka2012 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 21.03.21, 21:35
        Autorka od lat toleruje ten sam schemat i jak dotąd nic kompletnie z tym nie zrobiła.

        Teściowa dzwoni do męża, robi jakieś ustalenia więc skoro do tej pory nie zadziałało wychowanie faceta (żeby mąż oddał słuchawkę żonie/ skonsultował propozycje na bieżąco) to ja już dawno wyszłabym poza schemat i załatwiła sprawę we własnym zakresie, własnym telefonem w drugą stronę z szybkim przedstawienie własnej koncepcji.

        I tyle. Nie da się w białych rękawiczkach załatwić sprawy z osobą, która nie widzi niczego poza czubkiem własnego nosa.
      • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 12:05
        3-mamuska napisała:

        > Z tym śniadaniem ona ma racje jest ważniejsze. Bez sensu zapraszać kogoś na ob
        > iad skoro tradycyjnie siadanie jest ważniejsze.

        Polemizowałabym. Nie tradycyjne śniadanie, obiad, kolacja czy inny posiłek są ważne. To byłby przerost formy nad treścią. Ważne jest spotkanie z rodziną, w dobrej atmosferze i bez przymusu.
        Jeśli popatrzeć z tego punktu widzenia zapraszanie na jakikolwiek posiłek czy tylko wodę mineralną i słone paluszki, obojętne podczas świąt czy nie, okazuje się mieć sens nie jako okazja do najedzenia się za darmo i po uszy tradycyjnych potraw, tylko pretekst do spotkania i spędzenia wspólnie i miło wolnego czasu z lubianymi ludźmi.



        • tt-tka Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 12:59
          Jednak dla osob przestrzegajacych tradycji - sniadanie. Bo to byl nie tylko pierwszy porzadny posilek po 40-dniowym poscie :), ale w ogole pierwszy radosny od srody popielcowej. Koniec gorzkich zali, radujmy sie, hosanna ! barwny, obrzedowy, dzielenie sie jajeczkiem czy jakos tak (jednak nie obiadowym kotletem) - ocuywiscie, kazdy swietuje jak chce lub wcale, jednak jesli ktos swietuje, to Wielkanoc zaczyna od sniadania.
          • aqua48 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 15:13
            Śniadanie wielkanocne owszem, jest pierwszym posiłkiem świątecznym, ale wcale nie wokół niego obraca się wszystko co Wielkanocy dotyczy. I dla wierzących i dla tradycjonalistów jedynie. I fakt że jest świątecznym posiłkiem nie oznacza wcale, że zaproszenie bliskich na obiad świąteczny nie ma sensu..
            • 3-mamuska Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 19:49
              aqua48 napisała:

              > Śniadanie wielkanocne owszem, jest pierwszym posiłkiem świątecznym, ale wcale n
              > ie wokół niego obraca się wszystko co Wielkanocy dotyczy. I dla wierzących i dl
              > a tradycjonalistów jedynie. I fakt że jest świątecznym posiłkiem nie oznacza wc
              > ale, że zaproszenie bliskich na obiad świąteczny nie ma sensu..


              Serio? Ja uważam ze śniadanie wielkanocne podczas której spożywa się święconkę jest najważniejsze, jak w BN wigilia.

              Nie ma sensu prosić ich widząc ze znowu cały dzień przejedzą przesiedzą i znowu jej rodzina będzie „nieszczęśliwa” przecież ich nie wyrzuci.

              Poszłabym na 2 godziny ( 9-11 czy 10-12) a potem wyszła pod byle pretekstem jeśli takowego potrzebują.
              Jeśli nie kochana mamusiu dziękujemy za goście my już pojedzmy. Od 12 maja cały dzień wolny i spędzają jak chcą. Na poniedziałek umówiłbym się na obiad z nimi u nas.
              I to najlepiej późny obiad. 😉
              • panna.nasturcja Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 19:58
                3-mamuska napisała:

                > Ja uważam ze śniadanie wielkanocne podczas której spożywa się święconkę
                > jest najważniejsze, jak w BN wigilia.

                A ja uważam, że jest kompletnie nieważne i żadnej święconki nie spożywam.
                Naprawdę ani moje, ani Twoje poglądy nie mają tu nic do rzeczy, ważne co myśli autorka i jej rodzina.
                • 3-mamuska Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 20:15
                  panna.nasturcja napisał(a):

                  > 3-mamuska napisała:
                  >
                  > > Ja uważam ze śniadanie wielkanocne podczas której spożywa się święconkę
                  > > jest najważniejsze, jak w BN wigilia.
                  >
                  > A ja uważam, że jest kompletnie nieważne i żadnej święconki nie spożywam.
                  > Naprawdę ani moje, ani Twoje poglądy nie mają tu nic do rzeczy, ważne co myśli
                  > autorka i jej rodzina.


                  Ale my nie rozmawiamy o tobie a o rodzinie autorki.
                  Wiec skoro teściowa poruszyła temat śniadania to najwidoczniej jest u nich ważny.
                  • tt-tka Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 20:32
                    Nie widocznie, a na pewno. Jest w starterze, ze dla tesciowej sniadanie wielkanocne jest bardzo wazne i ona nie wyobraza sobie nie zjesc tego uroczystego sniadania z rodzina (w pelnym skladzie)
                    Autorka moze sie do tego ustosunkowac tak, owak lub jeszcze inaczej, ale co mysli rodzina, to akurat wiadomo.
                    • 3-mamuska Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 20:41
                      tt-tka napisała:

                      > Nie widocznie, a na pewno. Jest w starterze, ze dla tesciowej sniadanie wielkan
                      > ocne jest bardzo wazne i ona nie wyobraza sobie nie zjesc tego uroczystego snia
                      > dania z rodzina (w pelnym skladzie)
                      > Autorka moze sie do tego ustosunkowac tak, owak lub jeszcze inaczej, ale co mys
                      > li rodzina, to akurat wiadomo.
                      >

                      No wiec nie wiem po co ta dyskusja ,na temat ważności świąt i śniadań skoro jak widać w danej rodzinie o której jest wątek i wypowiadamy się na ich temat jest to ważne.

                      Dlatego napisałam ,ze zle zagrała powinna iść na śniadanie, celebrowane i ważne dla danej rodziny.
                      Zjeść, wyjść i resztę dnia spędzić jak im pasuje.
                      Zapraszając na obiad do siebie powoduje ,ze musi coś naszykować wrócić wcześniej.
                      I do wieczora będzie kwitła przy stole. Zamiast siedzieć dzień na spokojnie.
                    • 3-mamuska Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 21.03.21, 02:26
                      panna.nasturcja napisał(a):

                      > 3-mamuska napisała:
                      >
                      > > Ale my nie rozmawiamy o tobie a o rodzinie autorki.
                      > > Wiec skoro teściowa poruszyła temat śniadania to najwidoczniej jest u nic
                      > h ważny.
                      >
                      > No dokładnie. Rozmawiamy o autorce a nie o tym czy dla Ciebie wielkanocne śniad
                      > anie jest ważne.
                      > A autorka chciała zaprosić rodzinę na OBIAD.


                      No i co w związku z tym? Gdzieś ja napisałam ze dla mnie jest ważne? Ostatni raz święconkę widziałam 15 lat temu. Ogólnie dla osób wierzących/tradycyjnych.
                      Przecież podkreślam ze dla teściowej autorki takie śniadanie jest ważne i dlatego chce mieć rodzinie przy boku wiec lepiej było iść na śniadanie wymigać się i resztę dnia mieć wole. Bo PENWIE i tak śledzą razem i śniadanie i obiad.

                      Napisałam ze złe to rozegrała powinni iść na śniadanie i resztę dni spędzić błogo ,a nie na obiad się umawia i w sumie cały dzień zmarnowany.
        • 3-mamuska Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 20.03.21, 19:40
          Akturat tu chodzi o śniadanie wielkanocne, nie o każde inne w roku. (Święta/tradycja. Zależy od wiary)
          Gdyby pisała o świętach BN poradziłabym jej przyjść w ostatniej chwili coś przynieść i wyjść.

          Tylko dlatego tak napisałam.
          Wolałbym iść do nich i wyjść niż zaprosić na obiad na 14-15? I siedzieć z nimi do wieczora skoro oni lubią.
    • heniek.8 Re: Święta z rodziną męża - koszmar jak co roku 21.03.21, 08:12
      Ogólnie to cię rozumiem bo też kiedyś trafiłem do takiej rodziny (jprdl nawet do ciotki na imieniny chodziło się tam w garniturach). Ktoś tam wcisniety w kąt siedział, trudno było wyjść więc nie oddawał moczu przez wiele godzin.

      Zatem

      1 Dopóki możesz to nie rób świąt na swoim terenie tylko jedź do nich. Jak się mąż będzie pruł, to niech on przygotuje święta u was, ty mu możesz trochę pomóc, w końcu to chodzi o dopieszczenie jego rodziców

      2 zapraszanie kogoś z takim planem że "zjecie śniadanie a potem pojedziecie na spacer" jest słabe - jak już chcesz kogoś zaprosić na cały dzień, to daj mu możliwość wyboru czy chce wychodzić

      3 teraz wyobraź sobie jakiej odporności na naciski potrzebujesz jeżeli zaprosisz teściów a po śniadaniu zostawisz ich z ich synkiem i pójdziesz sama na spacer (jeżeli im się nie będzie chciało to ich nie wygonisz przecież) jeżeli nie masz tej odporności teraz to znaczy że za późno się zabrałaś za myślenie o swietach

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka