Dodaj do ulubionych

Dzieci moje a nie moje

25.08.21, 21:24
Związałam się z ojcem 3 dzieciaczków. Wiele problemów rozwiązaliśmy sami, dzieci z bagażem doświadczeń - dom dziecka, brak matki, rodzina zastępcza. Kiedy się poznaliśmy dziewczynki mieszkały z ojcem od pół roku. Razem tworzyliśmy rodzinę 5 lat. Dzieci mówią do mnie mamo. Bardzo je kocham. Ich ojca także. Nasza rodzinę. Ale od 2 lat bardzo dużo razy mnie zawodził przez alkohol. Kilka szans. Ale kilka dni temu przekreślił wszytsko. Juz nie chce z njm być. Mam zwyczajnie dość. Nie uda nam się juz odbudować tego. Odeszłam. Ale co teraz z naszymi dziecmi ? Formalnie ani mama ani żona nie jestem. Nie mam żadnych praw. Na pewno nie będę z nim. Co powinnam zrobić w tej sytuacji ? Zniknąć zupełnie z oczu dzieciom ? Odzywać się ale nie widywać? Spotkania na pewno tylko w domu, a tam nie dam rady progu przestawić. Proszę moze ktoś miał podobna sytuację. Co dla dzieci bedzie najlepsze ? Kiedy stawiam sie w ich sytuacji ja wybrałabym zeby macocha zniknęła i w głowie mi nie mieszała. Serce peka mi, ale ja naprawdę nie dam rady być z ich ojcem. Nie mam też do nich praw a porwać nie mogę. Co będzie dla dzieci najlepsze ?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 25.08.21, 23:10
      Spotykać się z dziećmi w końcu uczucia nie znikną.
      Wyjaśnić im co zaszło, bez obwiniania żadnego z was. Zapewnić o uczuciu i o tęsknocie jeśli jest nie kłamać.
      A reszta zależy od nich czy będą chciały się widywać, napewno nie znikać. Kupić drobiazg na urodziny święta pozwalać dzwonić i utrzymywać kontakt.
      Oby ojciec okazał się mądry dla dobra dzieci.powodzenia.
    • aqua48 Re: Dzieci moje a nie moje 25.08.21, 23:10
      Chcesz zostawić dzieci z ojcem alkoholikiem? Możesz i masz prawo wystąpić do sądu rodzinnego o bycie rodziną zastępczą dla nich z powodu alkoholizmu ojca i przywiązania dzieci do Ciebie. Ja bym o to walczyła. Na pewno nie znikała i nie zawodziła tych dzieci jako kolejny dorosły, który je zostawia na pastwę losu..Czy ojciec ma założoną niebieska kartę? Czy wzywałaś do niego policję gdy się upijał? Czy masz na to upijanie się świadków?
      • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 25.08.21, 23:20
        Może ona nie chce brać odpowiedzialności za cudze dzieci i ma do tego prawo.
        W końcu przez ten czas nie zrobili nic aby uregulować sytuacje prawną między nią a dziećmi.
        Nie wbijaj jej w poczucie winy.
        • aqua48 Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 08:22
          3-mamuska napisała:

          > Może ona nie chce brać odpowiedzialności za cudze dzieci i ma do tego prawo.

          Przecież zadała pytanie co z NASZYMI dziećmi. I powiedziała, że mówią do niej mamo. To jak cudze, czy nie cudze? Pyta też co byłoby dla dzieci najlepsze. Ma prawo zawinąć się i odejść bez słowa i bez żadnej odpowiedzialności zostawiając dzieci z ojcem - alkoholikiem, ale moim zdaniem to byłoby dla dzieci najgorszym rozwiązaniem.
          • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 11:38
            aqua48 napisała:

            > 3-mamuska napisała:
            >
            > > Może ona nie chce brać odpowiedzialności za cudze dzieci i ma do tego pr
            > awo.
            >
            > Przecież zadała pytanie co z NASZYMI dziećmi. I powiedziała, że mówią do
            > niej mamo. To jak cudze, czy nie cudze? Pyta też co byłoby dla dzieci najlepsz
            > e. Ma prawo zawinąć się i odejść bez słowa i bez żadnej odpowiedzialności zosta
            > wiając dzieci z ojcem - alkoholikiem, ale moim zdaniem to byłoby dla dzieci naj
            > gorszym rozwiązaniem.


            Napisała nasze po czy stwierdziła ze chciałby żeby macocha zniknął z jej życia i nie mieszała jej w głowie.

            Nikt nie twiedzi ze to super rozwiązane zostawić dzieci z ojcem alkoholikiem ,jednak wciskanie jej w poczucie winy jak to może zostawić dzieci z takim ojcem to cios poniżej pasa.

            Ja bym w życiu się nie zdecydowała na opiekę i prawy obowiązek zająć się cudzymi dziećmi. Za duża odpowiedzialność jak dla mnie i może dla niej tez. Nikt nie mówi o znikaniu z życia dzieci.
            • sabina211 Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 14:59
              Ślub pewnie tak. Możliwość przysposobienia zależy od tego, czy matka dzieci żyje, a jeśli tak to, czy ma zabrane prawa rodzicielskie, bo jeśli nie to najpierw musiałoby być pozbawienie, a dopiero potem adopcja. "Brak matki" może prawnie oznaczać co najmniej kilka sytuacji.
              • panna.nasturcja Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 15:15
                Z faktu zawarcia ślubu w żaden sposób nie wynika, ze mogłaby przysposobić dzieci.
                Pytanie co jest z ich matką. Czy żyje, czy ma odebrane prawa rodzicielskie czy tylko ograniczone.
                Dzieci były w DD a ojciec jednak żyje i prawa ma, z matką może być podobnie.
                Poza tym nikt jej nie wbija w poczucie winy tylko odpowiada na zadane przez nią pytanie co byłoby najlepsze dla dzieci.
                Nie, po tym co przeszły, zostawienie ich z ojcem alkoholikiem nie jest dla nich najlepsze.
                • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 16:01
                  Odżywianie ze wbija w poczujcie winy
                  „Chcesz zostawić dzieci z ojcem alkoholikiem?”

                  Matki zapewne nie ma wcale ,może nie żyje, może się zrzeka dzieci nikt by alkoholikowi dzieci nie dał gdyby matka była.

                  Nie chodziło ze ślub gwarantuje przysposobienie.
                  Ale ślub daje poczucie ze stają się rodziną, są konsekwencje prawne. I można przystąpić do formaliści związanych z dziećmi.
                  Skoro przez 5 lat nie byli w stanie zmienić żadnego statusu prawego swojego i dzieci. Znaczy ze raczej pani nie kwapi się do odpowiedzialności. Sam pomysł ze zniknięciem jest conajmiej dziwny.
                  Wiec pisanie o rodzinie zastępczej, niestety lekko nie na miejscu.
                  Pani ma prawo pójść własna drogą oczywiście ja bym nie zniknęła ale napewno nie miałbym o rodzinie zastępczej.
        • aqua48 Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 21:13
          3-mamuska napisała:

          > Może ona nie chce brać odpowiedzialności za cudze dzieci i ma do tego prawo.

          Ma. Ale może trzeba było o tym pomyśleć ZANIM związała się z facetem z trójką dzieci i ZANIM pozwoliła im od siebie mówić mamo?Jeśli je teraz pozostawi własnemu losowi i zerwie kontakt będzie po prostu kolejnym dorosłym w ich życiu który je zawiódł...I nie oszukujmy nikogo że zrobi to dla dobra tych dzieci.
          • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 22:15
            aqua48 napisała:

            > 3-mamuska napisała:
            >
            > > Może ona nie chce brać odpowiedzialności za cudze dzieci i ma do tego pr
            > awo.
            >
            > Ma. Ale może trzeba było o tym pomyśleć ZANIM związała się z facetem z trójką d
            > zieci i ZANIM pozwoliła im od siebie mówić mamo?Jeśli je teraz pozostawi własne
            > mu losowi i zerwie kontakt będzie po prostu kolejnym dorosłym w ich życiu któr
            > y je zawiódł...I nie oszukujmy nikogo że zrobi to dla dobra tych dzieci.


            A pomyślałaś ze nie branie odpowiedzialności to nie oznacza to samo co zerwania kontaktów?
            Jakbyś wiedziała ze się przewrócisz to byś se usiadła. Skąd mogła wiedzieć za facet się stoczy?
            Jakbyś nie zauważyła cała sytuacja nie jest tylko jej winą.
            Tatusia jakoś nie obarczasz krzywdą jaka wyrządził jej i dzieciom ,a ona winna bo sobie dzieciatego wzięła.
            • aqua48 Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 22:31
              Zwróć uwagę, że nie ja obarczam wszystkich wokół winą, tylko Ty, ja odpowiadam na rozważania autorki cytuję: "Co powinnam zrobić w tej sytuacji ? Zniknąć zupełnie z oczu dzieciom ? Odzywać się ale nie widywać?" I piszę co taka decyzja znaczyłaby moim zdaniem dla tych dzieci.
              Jest dla mnie oczywiste, że nie ona odpowiada za alkoholizm partnera ani też że nie musi go znosić. Natomiast wiążąc się z dzieciatym warto wziąć pod uwagę konsekwencje tego kroku. Bo sorry, ale zrywanie kontaktu z facetem posiadającym dzieci które mówią do niej mamo, i które wychowywali wspólnie, to nie jest to samo co zerwanie z dorosłym singlem i pójście w swoją stronę.
              • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 27.08.21, 13:21
                Tak, tyle ze skąd miała wiedzieć ze facet zacznie pic? To jego wina ze niszczy rodzinę ,ze niszczy życie własnych dzieci.
                Może ją pobił skoro ona nie jest w stanie tam wrócić.
                Obarczasz wina ją że nie zajmie się dzieci i zostawi je z alkoholikiem.
                • szpil1 Re: Dzieci moje a nie moje 28.08.21, 13:07
                  3-mamuska napisała:

                  > Tak, tyle ze skąd miała wiedzieć ze facet zacznie pic? To jego wina ze niszczy
                  > rodzinę ,ze niszczy życie własnych dzieci.

                  Jeśli poznajesz kogoś kogo dzieci są w domu dziecka to nie daje ci to do myślenia? Nie zastanawiasz się co się takiego stało?
                  • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 28.08.21, 13:45
                    szpil1 napisała:

                    > 3-mamuska napisała:
                    >
                    > > Tak, tyle ze skąd miała wiedzieć ze facet zacznie pic? To jego wina ze n
                    > iszczy
                    > > rodzinę ,ze niszczy życie własnych dzieci.
                    >
                    > Jeśli poznajesz kogoś kogo dzieci są w domu dziecka to nie daje ci to do myślen
                    > ia? Nie zastanawiasz się co się takiego stało?

                    Wiesz to zależy od sytuacji ojciec mógł być za granica jak matka zginęła w wypadku i dzieci trafiły do placówki.
                    Mogły dzieci nie mieć wpisanego ojca w metrykę, wiec trochę zajęło odkręcenie sytuacji.
                    Nie wiemy ani dlaczego matka jest nieobecna ani dlaczego dzieci były w placówce.

                    Co nie zmienia faktu ze kobieta dała facetowi szanse na rodzinę dom a on z niej nie skorzystał.
                    Winny jest tylko on ze nie potrafił docenić co ma i tak ja potrakował ze ona nie chce nawet tam wejść.
                    • szpil1 Re: Dzieci moje a nie moje 28.08.21, 14:40
                      3-mamuska napisała:

                      > szpil1 napisała:
                      >


                      >
                      > Wiesz to zależy od sytuacji ojciec mógł być za granica jak matka zginęła w wyp
                      > adku i dzieci trafiły do placówki.
                      > Mogły dzieci nie mieć wpisanego ojca w metrykę, wiec trochę zajęło odkręcenie s
                      > ytuacji.

                      Bzdura. W takiej sytuacji ojciec wraca do kraju albo zabiera dzieci do siebie, a nie siedzi za granicą, a dzieciaki w DD.
                      Ile znasz par gdzie dzieci nie maja ojca wpisanego do metryki?
                      • morelowamorela Re: Dzieci moje a nie moje 28.08.21, 15:56
                        Oczywiście. Tak jak wcześniej pisałam mój mąż pracuje w DD ćwierć wieku. Tam nie ma dzieci z biednych domów. Tam są przede wszystkim dzieci alkoholików. Piją i ojciec i matka. To patologia często ,,dziedziczona". Babcie i dziadkowie z większymi problemami niż rodzice. Robią dużo zamieszania, kiedy dziecko już trafi do placówki i niczego, by wyjść na prostą. Do DD nie trafia się, bo zupy nie było tydzień, bo nie było pieniędzy.
                        • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 28.08.21, 18:03
                          morelowamorela napisał(a):

                          > Oczywiście. Tak jak wcześniej pisałam mój mąż pracuje w DD ćwierć wieku. Tam ni
                          > e ma dzieci z biednych domów. Tam są przede wszystkim dzieci alkoholików. Piją
                          > i ojciec i matka. To patologia często ,,dziedziczona". Babcie i dziadkowie z wi
                          > ększymi problemami niż rodzice. Robią dużo zamieszania, kiedy dziecko już trafi
                          > do placówki i niczego, by wyjść na prostą. Do DD nie trafia się, bo zupy nie b
                          > yło tydzień, bo nie było pieniędzy.

                          Oczywiście ze są z biednych rodzin.
                          Mąż pracuje w jednym miejscu nie w całym pl.
                          Ja znam rodzinie gdzie samotnej matce zabrano najstarszego syna, bo nie mogła ich wyżywić nie starczyło kasy. Pracowała w sklepie wtedy jeszcze Społem, najstarszy syn zaczął wagarować młodsze dzieci były w przedszkolu zaprowadzanie i odbierane. Chłopak uciekła z szkoły która nie jest zamknięta na klucz, matka w pracy.
                          Dopiero jak poznała faceta wyszła za mąż on wojskowy zarabiał, to chłopak wróciły do domu.
                          A matka była styrana, nie piła. Potem mogła mniej pracować poprawiły się warunki dostali większe mieszkanie. Wiec to zależy od sytuacji.
                            • 3-mamuska Re: Dzieci moje a nie moje 28.08.21, 18:17
                              morelowamorela napisał(a):

                              > Syn trafił do DD ponieważ nie chodził do szkoły, matka była niewydolna wychowaw
                              > czo. Sama bieda nigdy nie jest powodem pobytu w placówce. Mąż pracuje w jednym
                              > miejscu, ale dzieci są z całego kraju.


                              Hahahah a jak sobie wyobrażasz pilnowanie 7-8 latka które odprowadziła do szkoły i MUSIAŁA IŚĆ DO PRACY? Mogła zrezygnować z pracy i warować pod szkola? A jest tynk ze ściany? Jak on uciekł w polowe lekcji mówił ze idzie siku i już do klasy nie wracał czy po 1 lekcji?
                              I kto tu był niewydolny wychowawczo?
                              Matka czy szkola?
                              Najlepiej zwalić winę na kobietę tu i w omawianym przypadku tez.
    • panna.nasturcja Re: Dzieci moje a nie moje 26.08.21, 02:34
      Ojciec alkoholik?
      Wcześniej miał ograniczone prawa skoro dzieci były w DD?
      Możesz próbować zostać rodziną zastępczą na podstawie więzi z dziećmi.
      Porzucenie ich teraz przez Ciebie to dołożenie im cegiełki do ich dramatycznego dzieciństwa.
      Ile mają lat?
    • morelowamorela Re: Dzieci moje a nie moje 27.08.21, 14:16
      5 lat to długo, dla dzieci nawet bardzo długo. Jesteś w trudnej stytacji i moralnej i emocjonalnej. Wiem trochę o takich dzieciakach, mój mąż jest wychowawcą w DD. Dzieci zostaną w domu z ojcem, który nadal pije? Tak wynika z Tojego postu. To chyba się nie stanie. Jeśli dzieci wrócą do DD nie zrywaj z nimi kontaktu. Jeśli są Ci bliskie, zakładam, że tak. Odwiedzaj je, dzwoń, utrzymuj kontakt z wychowawcami. Jest prawna zagwostka, ale z doświadczenia wiem, że przy odrobinie dobrej woli prawnych opiekunów, nie wiadomo, kto nimi jest, możesz starać się o ich urlopowanie i spędzenie czasu w Twoim domu. Wszystko zależy od Ciebie i od związku jaki z nimi masz.
    • heniek.8 Re: Dzieci moje a nie moje 28.08.21, 10:38
      to już dość duże dzieci są, możesz mieć z nimi kontakt przez jakieś messengery itp i w razie potrzeby reagować
      ale docelowo to nie masz do nich "praw" , jak się stary zwiąże z kimś innym to już w ogóle będziesz na aucie

      więc twoją rolę możesz widzieć raczej jako taką "ciocię"

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka