Dodaj do ulubionych

Kryzys w małżeństwie

24.11.21, 21:03
Witam, chciałabym opisać swój wątek kryzysu w malzenstwie, ponieważ już trwa to już około rok. Ale od początku. Jesteśmy z mężem że sobą od 7 lat a małżeństwem od ponad dwóch lat. Od początku naszego związku maz co roku jeździł za granicę w lato na 4-5 miesięcy a przez resztę roku pracowal dorywczo to tu to tam i tak z roku na rok. Jest naprawdę inteligentnym człowiekiem bo skończył studia zrobił dodatkowe kursy i podyplomowke. Starał się szukać pracy w zawodzie (ksiegowosc) ale zawsze chcieli ludzi już z doświadczeniem. Dużo też jest mojej winy w tym że stałej pracy w jednym miejscu bje znalazł bo pracowałam w delegacji to tu dwa lata to tam. Pod koniec poprzedniego roku męża rodzina spotkała się z jego rodzicami i tak od słowa do słowa stwierdzili ze załatwia nam pracę u siebie. Najpierw mi bo etat sje zwalniał a później pociągną do siebie mojego męża. W międzyczasie maz złożył papiery do służby cywilnej w pewnej jednostce państwowej i został wybrany jako najlepszy. Oczywiście ja byłam niezadowolona z tego że trochę skomplikował sprawę bo bedzie trzeba obu dojeżdżać po 30 km do każdej z pracy a przecież obiecali z rodziny jego pomoc. Nawet jego rodzice mówili że przecież ci ludzie z rodziny pomogą z pracą i będziecie razem pracować. Po czasie udało im się mnie zatrudnić i tym bardziej byłam niezadowolona ze wogole złożył tam papiery i teraz nie wiadomo co robić. Widać było że mu zalezy bo zaczął ćwiczyć i wogole a ja chyba nie chciałam tego widzieć. Koniec końców zrezygnował ale przez ro nie odzywał się do mnie przez 2 dni bo żałował ze zrezygnował. W końcu znowu pojechał za granicę na 3 miesiące. Po powrocie ludzie z jego rodziny powiedzieli ze narazue mogą mu załatwić staz ale w innej firmie. Na początku się ucieszył ale później ten z rodziny zaczął coś gadać ze może gdzieś indziej mu znajdzie robote bo jak weźmie go do siebie to zaraz ludzie będą gadać ze najpierw zona a teraz maz. Tak się wkurzył że został oszukany i na każdym kroku mi wypomina że nie poszedł tam gdzie się dostał. Bardzo żałuję że mu odradzałam ale cxAu już nje cofnę. Postanowił sobie ze będzie się starał dalej do służby cywilnej jak pojawia się ogłoszenia i puki nie dostanie pracy tam gdzie xhxe to mogę zapomnieć i o dzieciach i o jakimś swoim lokum. Wogole denerwuje mnie jego takie podejście że jak coś kupić z mieszkania czy z domu to najlepiej wyremontowane i wyposażone i najlepiej jak najtaniej... ja bym cxuala nawet jakiś stary domek wyremontować czy coś pod siebie zrobić ale zawsze jest na nie... nie wiem co już robić bo wiecznie są tylko kłótnie awantury krzyki ... ja już psychicznie nje mogę wytrzymać...
Obserwuj wątek
    • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 24.11.21, 21:49
      Nie rozumiem po co jesteście razem. W ogóle zero wsparcia w tym związku. Decyzje życiowe podjęłaś z rodziną męża a nie z mężem. To małżeństwo jest do wywalenia do kosza. Ono nie ma żadnej szansy. Nic Was nie łączy.

      Tylko "Ty byś chciała", "Ty byłaś niezadowolona". Zero zauważenia co w tym czasie mąż przeżywał, co to wszystko dla niego oznacza, jak on może cierpieć w tej sytuacji. Weź się z nim rozstań i tyle. Tylko pewnie problemem będzie praca, bo pracujesz dla rodziny męża. Biedny facet.
    • enith Re: Kryzys w małżeństwie 24.11.21, 22:18
      Twój brak wsparcia dla działań i osiągnięć męża jest strasznie przykry nawet dla mnie, obcej osoby. Nawet sobie nie wyobrażam, jak w takim razie musi czuć się twój mąż. Ja, gdybym była na twoim miejscu, dumna byłabym jak paw, że mąż pozyskał ambitne stanowisko, bo uznany został za najlepszego z całej rzeszy kandydatów. A ty zrobiłaś mężowi problem, bo dojazdy i pomoc rodziny, a w ogóle to miałaś zupełnie inny plan, który nie uwzględniał tego, co chce mąż. Ty i jego rodzina umówiliście się na coś, nie licząc się z planami męża, a gdy w końcu zrezygnował z tej wymarzonej posady, jego własna rodzina zamiast wywiązać się z obietnicy i go zatrudnić, pokazała mu wała. Właściwie to wszyscy kolegialnie pokazaliście mu wała. Nie obracaj więc teraz kota ogonem, bo jesteś w tej sytuacji na swoje własne życzenie. Jeśli zależy ci na małżeństwie, uderz się w pierś i przyznaj przed mężem, że popełniłaś błąd i go przepraszasz za te wszystkie razy, gdy nie dawałaś mu wsparcia. To będzie dobry wstęp do poważnej rozmowy o was i waszych wzajemnych oczekiwaniach. Kibicuj mężowi w jego staraniach o wymarzoną pracę, zainteresuj się tym, jak idą poszukiwania i nie truj mu o domku do remontu, gdy on ma w tej chwili zupełnie inny życiowy cel. I weź pod uwagę, że skoro sama storpedowałaś swoje szanse na dzieci i lokum, to korona ci z głowy nie spadnie, jak sobie trochę na te rzeczy poczekasz. Podsumowując: przestań myśleć wyłącznie o sobie i tym, czego ty chcesz, a pokłoń się nieco nad potrzebami męża.
      • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 24.11.21, 22:24
        A najgorsze, że jak wreszcie facet poczuł motywację, bo ktoś go docenił jak go wybrali i się starał i ćwiczył to ona była niezadowolona i go zmusiła do rezygnacji. To się tak przykro czytało.
    • tt-tka Re: Kryzys w małżeństwie 25.11.21, 10:54
      On pewnie tez juz psychicznie slabo wytrzymuje...
      Nie dal sie zlamac do konca (a staraliscie sie bardzo, wszyscy razem), nie zwatpil w siebie, nadal szuka takiej pracy, jaka chce miec i plan na zycie ma sensowny - najpierw baza materialna, potem dom i dzieci. Ale jak dalej bedziesz mu podcinac skrzydla, to moze sie okazac, ze ten dom i dzieci on postara sie miec z kim innym.
    • 3-mamuska Re: Kryzys w małżeństwie 25.11.21, 22:30
      Hehe maskara znikał na 4 miesiące złe ale 30 km tez złe.

      Po co wy jesteście razem?
      Ja tez uważam ze remont to katastrofa. Nich idzie gdzie chce. A tam możecie kupić domek/mieszkanie.
      Zacznij rozmawiać z nim a nie z ludźmi z boku o waszym życiu.
    • magonia2020 Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 08:14
      Moim zdaniem jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji będzie chyba wspólna rozmowa rodziny twojego męża oraz twoja z osobą która obiecała ze pomoże wam z pracą i przedstawienie całej sytuacji. Domyślam się,ze osoba która miała wam pomóc nie jest świadoma z położenia twojego męża. W końcu to wy doprowadziliście do sytuacji w której twój mąż zrezygnował. Bądź co bądź mąż nie pomyślał o sobie gdy nadarzyła się okazja tylko o was. Teraz gdy wszystkie obietnice nie zostały dotrzymane to czuje żal i rozgoryczenie cała sytuacją. Postawił na "was" a nie na własne "ja" I wcale mu się nie dziwię. Będziecie musieli jakoś rozwiązać ta cała sytuację bo inaczej to będzie ciągle stawać między wami.
      • tt-tka Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 13:27
        magonia2020 napisała:

        > Moim zdaniem jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji będzie chyba wspólna rozmowa
        > rodziny twojego męża oraz twoja z osobą która obiecała ze pomoże wam z pracą i
        > przedstawienie całej sytuacji.

        W jakim celu ? Maz nie jest juz zainteresowany praca u rodziny, chce znalezc prace w sluzbie cywilnej. Omawianie spraw dotyczacych meza z jego rodzina i innymi osobami nie sprawdzilo sie i raczej nie sprawdzi.
      • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 13:29
        Ale bym się wkurzyła na miejscu męża żeby wszystko tak wywlekać na poziomie rodziny. Może niech żona ruszy 4 litery i spróbuje coś zrobić dla niego. A nie znowu konsylium. Upublicznianie problemów pary nie jest rozwiązaniem. Tym bardziej jeśli chodzi o tak delikatne sprawy jak tutaj. On już był wystarczająco wiele razy odrzucany itp. Czy jemu potrzeba teraz żeby się zebrało ileś osób i o tym rozmawiało?
        • magonia2020 Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 13:37
          Dlaczego mąż miałby się wkurzyć? Uważam, że jeśli mąż przez rodzinę i żonę nie dostał pracy to teraz te osoby powinny zrobić wszystko żeby się zrehabilitować. Największym problemem jest chyba to że osoba, która miała pomoc w tej pracy nie wie jak jest naprawdę. Może gdyby wiedziała jak to wszystko się potoczyło postarałaby się dotrzymać słowa i pomóc.
          • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 21:32
            Bo to jest opowiadanie o tym, że on ma problem żeby sam znaleźć pracę. Raz mu się udało i żona go zmusiła do rezygnacji. A teraz by rodzina musiała wymuszać żeby mu dano pracę. Dla mnie by to było upokarzające tym bardziej przy angażowaniu tylu osób.
    • ritual2019 Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 11:24
      Twoj maz udowodnil ze potrafi znalezc dobra prace, natomiast niestety liczy sie z twoim zdaniem, z tym co ty chcesz i taki tego efekt. Zostaw meza w spokoju, jesli zalezy ci na zwiazku to wspieraj go w szukaniu pracy i nie wtracaj sie. Rodziny w to nie mieszaj. Plany na dom, dzieci zostaw na czas kiedy maz znajdzie prace i ustabilizuje swoja sciezke zawodowa. Poprpstu nie przeszkadzaj mu, nie komplikuj mu tego. Wiesz jakie bledy popelnilas wiec nie rob ich wiecej. Serio daj mu czas i przestac wywierac presje na kupno domu oraz potomstwo. Facet zrezygnowal z rozwijajacej pracy a zostal z niczym, bo zostal faktycznie oszukany i musi zaczynac od poczatku a ty cisniesz znowu na swoje
      • verdana Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 13:25
        To nie jest "kryzys w małżenstwie" tylko przemoc [sychiczna stosowana przez Ciebie. Gdyby to samo napisał facet o swojej żone byłoby to widoczne od razu. Wybory i decyzje męża w ogóle się ne liczą, mąż ma ssię podporządkować decyzjom Twoim i rodziny, a to, co chce w ogóle nie ma zadnego znaczenia. Chce pracę, która mu pasuje? Nie, to nie jest ważne, wazne jest to, że Ty masz inne plany, bo zadnych racjonalnych powodów, aby tej pracy nie brał nie ma. Nie ma ochoty na duże wydatki i remont? Nie rozpatrujesz tego jako inne rozwiązanie, w zasadzie bardzo racjonalne, tylko jedynie to, ze jest "na nie". Bo inny pomysł, niz Ty masz jest wyłącznie rozpatrywany jako złośliwość, upór, a nie jako coś, co jest równie ważne co Twoje pomysły i tak samo musi byc brane pod uwagę. Oczywiście, ze nie mozsz psychicznie wytrzymać, bo oczekujesz w domu nie partnera, tylko ogoś absolutnie podporządkowanego, kto bezwolnie zaakceptuje to, ze ty decydujesz nawet o jego prywatnych sprawach i nie będzie dyskutował. Myślę, ze potrzebna byłaby terapia małzeńska, bo nie potrafisz funkcjonować w związku. Chociaż szczerze, uwazam, ze w takiej sytuacji facet moze chcieć sie ze związku wymiksować jak najszybvciej i sadzę, ze dla własnego dobra powinien to zrobić.
      • kamamilko Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 13:26
        Dziekuje za wszystkie wpisy. Dzięki nim otworzyliście mi oczy jaka jestem egoistyczna osoba. Będę pracować nad sobą i wspierać męża chociaż wiem że czasu już nie cofnę. Dziękuję raz jeszcze
    • magonia2020 Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 13:38
      Dlaczego mąż miałby się wkurzyć? Uważam, że jeśli mąż przez rodzinę i żonę nie dostał pracy to teraz te osoby powinny zrobić wszystko żeby się zrehabilitować. Największym problemem jest chyba to że osoba, która miała pomoc w tej pracy nie wie jak jest naprawdę. Może gdyby wiedziała jak to wszystko się potoczyło postarałaby się dotrzymać słowa i pomóc
      • tt-tka Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 14:36
        magonia2020 napisała:

        > Dlaczego mąż miałby się wkurzyć? Uważam, że jeśli mąż przez rodzinę i żonę nie
        > dostał pracy to teraz te osoby powinny zrobić wszystko żeby się zrehabilitować.
        > Największym problemem jest chyba to że osoba, która miała pomoc w tej pracy ni
        > e wie jak jest naprawdę.

        Nie. najwiekszym imo problemem jest to, ze maz chcial robic zupelnie co innego, niz ustalila rodzina, i ze w swoich zamiarach nie mial wsparcia najblizszej osoby, wlasnej zony.
        ja osobiscie wkurzylabym sie bardzo, gdyby moje malzenskie i domowe sptrawy byly omawiane z osobami trzecmi, a jeszcze bardziej, gdyby decydowc mialy te osoby.

        Autorka przemyslala sprawe, przyjela inna perspektywa i moze potoczy sie lepiej, czego zycze. Ale sprawy malzenskie to sprawy wlasnie malzenskie, a nie ogolnorodzinne.

        > Może gdyby wiedziała jak to wszystko się potoczyło pos
        > tarałaby się dotrzymać słowa i pomóc

        Maz tej "pomocy" ani nie chce, ani nie potrzebuje.
        • magonia2020 Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 14:45
          To czy potrzebuje, czy nie powinna widzieć po zachowaniu męża. Gdybym była na, jej miejscu za wszelką cene starałabym się, pomoc mężowi. Skoro miał "niby" obiecana pracę to sądzę że gdyby szansa się nadarzyła to by z niej skorzystał.
        • ritual2019 Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 19:26
          tt-tka napisała:


          > ja osobiscie wkurzylabym sie bardzo, gdyby moje malzenskie i domowe sptrawy by
          > ly omawiane z osobami trzecmi, a jeszcze bardziej, gdyby decydowc mialy te osob
          > y.

          On sie tez zdenerwowal ale jakby po fakcie bo pozowlil im zdecydowac, nagial sie do tego co oni chcieli. Szkoda. Powinien poprocowac nad asertywnoscia oraz podejmowaniem decyzji w sprawach ktore dotycza jego bezposrednio.


          > Maz tej "pomocy" ani nie chce, ani nie potrzebuje.

          Nie potrzbuje i nie chce ale nie potrafi podjac sam decyzji. Jakby nie patrzec to pomimo ukonczenia studiow, kursow itp nie znalazl jednak przez kilka lat stalej pracy ktora pozwolilaby mu sie rozwijac zawodowo, natomiast wyjezdzal do sezonowej pracy za granice i imal sie prac dorywczych. Autorka napisala ze to po czesci jej wina bo ona pracowala w delagacji i czytajac pomyslalam ze chodzilo o opieke nad dziecmi ale oni dzieci nie maja. Pytanie wiec dlaczego pracowal kilka lat w taki sposob? Nie majac dzieci prospekt prac jest o wiele szerszy, nie ma ograniczen.
          • tt-tka Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 19:42
            zrozumialam, ze pracowal dorywczo za granica, bo w kraju szukal takiej pracy, jaka bedzie mu odpowiadac. I znalazl, szkoda tylko, ze zrezygnowal z jej podjecia pod naciskiem rodziny. Pozostaje nadzieja, ze kiedy tym razem znajdzie (bo zdecydowal, w czym chce pracowac, w tym mianowicie, gdzie juz raz znalazl uznanie), to juz nie zrezygnuje.
            • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 21:40
              Moim zdaniem to nie wiadomo nawet co się wtedy działo. Bo jeśli żona taka marudna i wiecznie ma muchy w nosie i narzeka, że to nie tak, tu 30 km trzeba dojechać, ta praca się nie podoba, to może mąż miał propozycje stażu w zawodzie na start ale jej nie przyjął bo żonie się nie podobała, że tyle nauki włożone a on tu na staż będzie iść a ona chce mieszkanie i dzieci będzie chciała przecież kiedyś. Skoro facet konkurs wygrał to dokumentów najokropniejszych też mieć nie może. Pytanie co jest tak naprawdę problemem tego faceta przy szukaniu pracy: jego umiejętności czy żona? Bo patrząc na bazie historii tutaj: żona, bo jakoś ten konkurs wygrał i jakoś za granicą też jak trzeba to kasę zarobić umie. A rodzina też nie pomaga, bo wcina nos w nie swoje sprawy.
              • tt-tka Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 22:34
                Eriu, troche poplatalas... maz pracowal na swoje starania, dyplom zrobil, podyplomowke i kursy, a pracy w kraju nie mogl znalezc, bo chcieli czlowieka z doswiadczeniem, a nie tylko z wyksztalceniem. Z konkursu dostal te prace od razu, nie na staz, staz zaproponowala mu rodzina w rodzinnej firmie, a potem sie z tego wycofali.
                Albo to ja zle zrozumialam... niemniej na te dwa lata malzenstwa maz przynajmniej raz zrezygnowal na zyczenie zony z czegos, co juz mial gwarantowane i przynajmniej raz zostal w brzydki sposob wyrolowany przez rodzine.
                Niejasne jest jeszcze to, co autorka wspomniala w starterze, ze przerzucano ich to tu, to tam w zwiazku z jej praca i ze to tez moglo utrudniac mezowi znalezienie stalego zatrudnienia - wtedy jeszcze nie byli malzenstwem, czy to znaczy, ze kiedy ja gdzies delegowano na dluzej, on jechal za nia ? Cale wspolne, nawet jeszcze przedmalzenskie zycie jej podporzadkowane ?
                • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 23:41
                  No właśnie nie poplątałam, ja sobie po prostu dopowiedziałam, że tam był jeszcze jakiś dodatkowy czynnik w związku z żoną/ dziewczyną, który utrudniał znalezienie zatrudnienia dla niego. I teraz sama doszłaś do wniosku, że być może chodzi o to, że on całe życie podporządkował jej żeby być blisko i to mogło być tym utrudnieniem. I wcale bym się nie zdziwiła, że o to może chodzić. Bo znalezienie czegoś jak się nie ma doświadczenia może potrwać. Bo jak np. on miał wziąć staż żeby zacząć zbierać doświadczenie w zawodzie jak trzeba było się zobowiązać np. na ileś miesięcy a on wiedział, że się będą musieli przeprowadzić? No beznadzieja.

                  Czyli rolą męża jest poświęcać się. Nawet by to pasowało z tym co autorka napisała o swoim egoizmie.
                  • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 23:43
                    A piszę o stażu, bo jak nie masz doświadczenia to może być łatwiej na początku iść na staż i złapać doświadczenie żeby się rozeznać w temacie. Tylko tam się człowiek zobowiązuje na okres czasu.
                  • ritual2019 Re: Kryzys w małżeństwie 27.11.21, 10:02
                    eriu napisała:

                    I teraz sama doszłaś do wniosku, że być może chodzi o to, że on całe życie podporządkował jej żeby być blisko i to mogło być tym
                    > utrudnieniem. I wcale bym się nie zdziwiła, że o to może chodzić

                    To kolejny problem, takie zachowanie nie jest zdrowe, nie realizowanie wlasmych planow zawodowych bo partnera/ki sa wazniejsze.
                    • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 27.11.21, 12:51
                      A ten związek w ogóle brzmi Ci zdrowo? Żona ustala z rodziną męża co mają robić i jaki jest plan? Gdzie tu jest dyskusja z mężem?

                      Jak dla mnie ten związek brzmi jakby jego zasady były całe chore i tyle.
                      • ritual2019 Re: Kryzys w małżeństwie 27.11.21, 16:38
                        W tym wszystkim to jednak postawa tego faceta dla mnie wyglada na niezdrowa, podporzadkowanie partnerce/owi nie jest ok. On nie potrafi podjac decyzji i pozwala soba sterowac. To robil do tej pory, dopiero po tym gdy zostal oszukany zmienil zachowanie co manifestuje zloscia.
                        • eriu Re: Kryzys w małżeństwie 27.11.21, 18:36
                          Przecież on podjął decyzję, tylko ona się żonie nie spodobała. Tu nie znamy historii związku ani tych osób, dlatego ja napisałam o chorych zasadach w związku. Bo to, że ktoś się komuś podporządkowuje może wynikać z bardzo wielu rzeczy.

                          A złość jest adekwatną emocją jeśli się czuje oszukany. Złość jest zdrową emocją w pewnych okolicznościach i chroniącą.
    • magonia2020 Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 13:41
      Patrząc na to z innej strony. Jeśli żona i rodzina męża a zwłaszcza żona nie będzie próbowała naprawić błędów odczytywalabym to jako strach o własną posadę bo pracuje u rodziny która miała pomoc obojgu. Więc to też niejako myślenie o sobie w stylu że może jednak jakoś to się ułoży.
      • enith Re: Kryzys w małżeństwie 26.11.21, 18:26
        Moim zdaniem żona mogła się pięknie zrehabilitować z oczach męża i w momencie, gdy niesłowna rodzinka odmówiła mu obiecanego zatrudnienia, mogła odejść z firmy i na jej miejsce mógł wskoczyć mąż. Odpadłby wtedy argument, że "co ludzie powiedzą". A sama mogła szukać pracy gdzie indziej. A tak, ona ma swoją ciepłą posadkę i jeszcze jęczy, że chce dzieci i domek do remontu, a mąż nadal szuka pracy w służbie cywilnej i kto wie, jak długo te poszukiwania będą trwały i czy zakończą się sukcesem.
    • margarita831 Re: Kryzys w małżeństwie 27.11.21, 18:22
      Przeczytałam twój wpis i trochę słabo wszystko wyszło. Wychodzi na to że dostałaś pracę po części kosztem męża i teraz masz nadzieję że wszystko się jakimś cudem ułoży. Tylko pytanie czy mężowi uda się znów dostać pracę w sluzbie cywilnej? O tym chyba już nie pomyślałaś tylko liczysz na szczęście. To że raz go wybrali nie znaczy że uda mu się po raz kolejny. Podejrzewam, że twój mąż jest bardzo sfrustrowany cała sytuacja. Ty może i przejrzałaś na oczy jeśli chodzi o Twoje zachowanie tylko pytanie co to zmienia dla niego obecnie? Teraz chcesz żeby uznał ze faktycznie źle się stało tylko pytanie co mu z tego? Żadnej pracy tylko niepewność co do przyszłości i pewnie rezerwa w stosunku do ciebie bo postąpiłaś samolubnie. Na twoim miejscu starałabym się pomóc mężowi za wszelką cenę. Kto wie może rodzina która miała mu pomóc po usłyszeniu prawdy się zrehabilituje i mu pomoże? Myślę że jednak jest tu obawa o własną skórę. Miej tylko nadzieję że przez tą całą opisywana sytuację mąż nie popadnie w marazm i nie odejdzie lub nie wyjedzie za granicę na stałe (bo wspominałaś że jeździ). Może po prostu poczuć ze skoro się wszyscy na niego g wypieli kiedy on chciał dobrze i nie proboja tego naprawić że warto spróbować czegoś nowego z dala od was. Ale to tylko moje zdanie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka