jarzebinowa
14.04.07, 19:22
Mamy zamiar pobrać się z narzeczonym we wrześniu tego roku (zarezerwowany
kościół, sala, itd). Obecnie mieszkamy w małej kawalerce, ale oczywiste jest
ze będziemy chcieli kiedyś się przeprowadzić do czegoś większego. Niedawno
pojawił się pomysł bydowy domu wraz z jego rodzeństwem (dom składający się z 3
segmentów), któremu jestem bardzo przeciwna. Po pierwsze dlatego że
niekoniecznie dobrze się dogaduję z jego rodziną (wiem jacy potrafią być) a po
drugie dlatego ze wolałabym mieszkać w jakiejś bezpiecznej odległości, mieć
swój azyl, prywatność a w przypadku zajmowania jednego domu przez 3 rodziny
byłoby to niemożliwe. Mój facet upiera się ze to swietny pomysł i nie chce
zmienić zdania. Bardzo mnie zaniepokoiło, że najpierw rozmawia o sprawach dot.
budowy domu ze swoją rodziną a na końcu ze mną. Ostatnio nawet stwierdził ze
jestem przeciwko jego rodzinie i ze on na pewno jej nie poinformuje o moim
sprzeciwie (mam to zrobic sama a on nie udzieli mi wsparcia).
Jestem bardzo załamana całą ta sytuacją i coraz częściej myśle o rozstaniu.
Boję się ze nie tylko w tej kwestii ale tez i w innych mogą pojawiać się w
przyszłości problemy a wszystko przez to ze tak bardzo liczy się z wizjami i
zdaniem swojej rodziny a nie moim.
Nie wiem co robić...