Toksyczna(?) siostra męża

24.04.07, 23:50
Chciałabym poradzić się w pewnej sprawie. Mam tylko mamę której mogę się
pożalić - resztę otoczenia stanowi rodzina mojego męża, no i oczywiście nasi
wspólni znajomi. Proszę zatem o opinię osób zupełnie mnie nie znających.
Jestem mężatką od 6 lat i mamy 4 letnią córeczkę. Ja nie pracuję a mój mąż
prowadzi firmę ze swoim tatą. Mamy swoje mieszkanie ale nad nami do nie dawna
mieszkała babcia męża natomiast od roku mieszka tam siostra męża ze swoim
mężem (wrócili po 10 latach z Niemiec). Oni nie mogą mieć dzieci i siostra
całe swoje macieżyństwo chce przelać na moją córeczkę - i tu (wg mnie)
zaczyna się problem. Mąż nie widzi w tym żadnego problemu - "bo jego siostra
jest taka nieszczęśliwa". Natomiast mi trochę to przeszkadza ponieważ siostra
jest z zawodu pedagogiem i nieustannie wychowuje moje dziecko i dodatkowo
robi mi uwagi. Dodam również że ona strasznie przeklina w obecności mojej
córki i ma nerwicę. Codziennie chce ją zabierać na spacer, odwiedzać ( tu
zaznaczam że odwiedza tylko moją córkę bo ze mną nie zamienia nawet słowa).
Również teściowie zupełnie nie rozumieją dlaczego ja nie daję widzieć się im
i siostrze męża z moim dzieckiem codziennie. Czuję się zupełnie osaczona
przez rodzinę męża i proszę o jakąś wskazówkę jak sobie z tym poradzić!
    • anccia Re: Toksyczna(?) siostra męża 25.04.07, 13:33
      Pedagog i przeklina przy dziecku??!! Wydaje mi się, że od wychowywania dziecka
      są rodzice, a nie siostra Twojego męża i jej uwagi (mam wrażenie,że częste) są
      nie na miejscu - i co dość istotne nie jest dopuszczalne żeby były robione w
      obecności dziecka (podważają autorytet rodzica). Nie pozwól się ignorować (przy
      okazji odwiedzin córeczki) - to zły przykład zachowania dla dziecka. Przykre,
      że Siostra nie może mieć własnych dzieci, ale Twoja córeczka nie może
      mieć "dwóch mam" i każdy w rodzinie powinien znać swoje miejsce. Oczywiście
      bliskie kontakty są mile widziane, ale bez przesady. Spróbuj może porozmawiać z
      mężem (również na temat przeklinania i ignorowania Ciebie) i spróbujcie ustalić
      jakieś zasady, które będą Wam odpowiadać. Siostra (pedagog) nie powinna nawet
      próbować zastępować dziecku matki i wchodzić w jej kompetencje. Tak mi się
      wydaje, może się mylę... Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • piatikow1 Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 12:01
        Dziękuję za fachową odpowiedź, zawsze to zdrowo posłuchać czyjejś opini i oceny
        sytuacji. Siostrze wiele razy mówiłam że coś mi się nie podoba ale jak można
        powiedzieć coś komuś, kto uważa że wszystko wie o dzieciach (szkoda że to tylko
        wiedza książkowa). Z tym wyznaczanie zasad jakoś sobie radzę narazie ale to
        cały czas walka z wiatrakami - a mąż ma ciągle pretensję że ja izoluję dziecko
        od jego rodziny. Pozdrawiam
    • marta_mamamaciunia Re: Toksyczna(?) siostra męża 25.04.07, 15:01
      Pierwszy i najważniejszy krok, to nakreślic wyraźnie granice: co akceptujesz,
      na co się nie zgadzasz. Ty jesteś Matką i masz do tego prawo.
      na to się zgadzam...
      na to nie mogę pozwolić....
      dziękuję za radę, ale ja mam inne zdanie w tej kwestii...
      przepraszam, ale mała nie pójdzie teraz na spacer bo mam inne plany...
      i już:)
      grzecznie i stanowczo
      to, że kogoś spotkało nieszczęście nie oznacza, że ma prawo robić z otoczeniem
      wszystko, na co ma ochotę.
      • mysz56 Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 10:43
        dokładnie też tak uwazam -jako matka decydujesz o dziecku ,na co się godzisz a
        na co nie-wyznacz granice bratowej bo może ich nie zna
      • marta406 Re: Toksyczna(?) siostra męża 15.05.07, 10:44
        Zgadzam się. A może warto byłoby kupić siostrze kota?
    • iwucha Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 11:12
      Może jakieś warsztaty z asertywności dla Ciebie i dla męża?
      • piatikow1 Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 11:54
        Tu nie chodzi o asertywność. Poprostu tylko ja uważam że coś jest nie tak.
        Reszta rodziny męża jest niestety za siostrą - z mężem włącznie. Mąż nie ma
        własnego zdania tylko zdanie rodziny. Oni nawet mieli pomysł żebym ja urodzila
        dla siostry dziecko - zupełnie chore. Ale dziękuję za odpowiedź :)
        • iwucha Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 12:12
          > Tu nie chodzi o asertywność. Poprostu tylko ja uważam że coś jest nie tak.
          > Reszta rodziny męża jest niestety za siostrą - z mężem włącznie. Mąż nie ma
          > własnego zdania tylko zdanie rodziny. Oni nawet mieli pomysł żebym ja
          urodzila
          > dla siostry dziecko - zupełnie chore. Ale dziękuję za odpowiedź

          Cała Twoja wypowiedź świadczy o tym, że chodzi o asertywność. To rzeczywiście
          jest chore ale niestety, oni najprawdopodobniej sie nie zmienią, gderanie,
          awantury ich nie przekonają. Wpłynąc może tylko Twoja zdecydowana postawa, a
          tej mozna się nauczyć. No i trzeba by odciąć pępowinę - a to powinien zrobić na
          moje oko Twój mąż i Wasza własna rodzina (Wasze dziecko, Ty i mąż) powinny być
          dla niego priorytetem.
          • verdana Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 12:47
            Ja bym stawiała nie na asertywność - czyli na grzeczne mowienie "nie" - bo to
            nic nie pomoze. masz przeciw sobie nie tylko siostre, ale i całą rodzinę.
            Spisałabym zarzuty, z przeklinaniem na czele, z negowaniem przy dziecku Twoich
            decyzji (karygodne) i wprost, w sposób dobitny i stanowczy wymowila siostrze
            dom. Moze przychodzić np. raz czy dwa w tygodniu , w wyznaczonych godzinach.
            Problem w tym, ze tego się nie da grzecznie zalatwić, bo Twoj mąż moze i tak,
            zapraszać siostrę i jako rodzic dawać jej możliwość na wplywanie na wychowanie
            dziecka. Musisz liczyć się z nieziemską awanturą, a nie z grzeczną, asertywną
            odmową podlegania poleceniom siostry.
            Ale ja zaczęłabym nie od siostry, a od męża - i w nim, a nie w niej widze
            problem. Na moje oko, bez przeprowadzki nie masz szans.
        • jponikowska Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 12:50
          Zgadzam się z przedmówczynią. Musi Pani stanąć na głowie i pokazać zarówno
          mężowi jak i całej jego rodzinie, że to Pani jest matką i żoną i że to Pani
          decyduje o życiu swoim i swojego dziecka. Ja nie miałam takiego problemu bo
          ucięłam wszelkie ingrencje w sprawy naszej rodziny w zarodku. Pani będzie
          trudniej bo juz zdążyla Pani pokazać rodzinie męża, że nie muszą liczyć się z
          Pani zdaniem. Radzę postawić sprawę na ostrzu noża. Trudno, niech sie obrażają,
          oburzają i komentują. Proszę zakomunikować, ze od tej pory nie życzy sobie Pani
          jakichkolwiek ingerencji i narzucania zdania i proszę w tym wytrwać. Bo inaczej
          odbije sie to bardzo źle nie tylko na Pani rodzinie, ale również na Pani
          psychice, a o to trzeba dbać, w końcu ma Pani dla kogo być zdrową.
        • hemming Re: Toksyczna(?) siostra męża 05.05.07, 16:27
          piatikow1 napisała:

          > Oni nawet mieli pomysł żebym ja urodzila
          > dla siostry dziecko - zupełnie chore. Ale dziękuję za odpowiedź :)

          To juz nawet nie toksycznosc, ale zwyczajna patologia! Nie wiem, ktory z
          czlonkow rodziny Twojego meza wpadl na ten pomysl, ale bym spytal go dlaczego
          SAM nie urodzi jej dziecka?!
    • ochna.c Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 13:49
      Moim zdaniem zgodzilabym sie na wszystko co jest pozytywne dla dziecka.
      Powiekszona rodzina o ciocie wujka i dziadkow jest dobrym srodowiskiem dla
      dziecka. Wizyty z ciocia jezeli dziecko je lubi oraz nie koliduja z innymi
      zajeciami dziecka, sa pozytywne.

      Zwalczalabym jednak negatywy: przeklinanie itp. Nieproszone rady mozna
      skwitowac, ze przemysle je jutro - i dalej stosowac swoje przekonania. Dobrze by
      bylo postarac sie troche "zaprzyjaznic z wrogiem", wowczas traci sie mniej sil i
      zdrowia i latwiej jest negocjowac wszelkie negatywy.
      • verdana Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 14:15
        To nie jest do konca tak. Ciocia jest bardzo dobra, pod warunkiem, ze nie
        uzurpuje sobie praw matki. Dwie matki dla dziecka to o jedna za dużo. Poza tym,
        oprocz dziecka jest w domu takze mama. Ciocia może przychodzić, skoro jest
        zaprszona. Wpadanie bez zapowiedzi, dezorganizowanie zycia rodzinnego jest po
        prostu nie do wytrzymania. W swoim domu czlowiek przyjmuje tych co chce i kiedy
        chce.
        "Zaprzyjeźnienie się z wrogiem" oznacza w tym wypadku scedowanie na ciotke
        dużej części wychowania wlasnego dziecka, a to już na pewno dla dziecka nie
        jest korzystne. Przeklinanie jawi mi sie tu jako najmniejszy, zaiste, problem.
        • iwucha Re: Toksyczna(?) siostra męża 26.04.07, 18:37
          zgadzam sie w pełni z verdaną.
    • maggan1 Re: Toksyczna(?) siostra męża 13.05.07, 13:05
      Witajcie!

      Mam poddobna sytuacje z szwagrem...... Bezdzietny kawaler, interesujacym sie
      pschychologia w kazdej postaci. Wielokrotnie zwraca moim dziecia uwagi w mojej
      obecnosci, wkracza i zmienia moje decyzje wobec dzieci, kupuje literature na
      temat wychowania dziecka (razem z tesciowa), nie akceptuje moich zyczen co
      chodzi o zasady wobec dzieci, komentuje ze nie zajmuje sie dziecmi kiedy
      szykuje im sniadanie, komentuje ze to nie moje dzieci tylko wasze (w sytuacji
      kiedy nie ma mojego meza obecnego) itd.
      Wielokrotnie zwracalam mu uwage ze jestem mu wdzieczna jezeli dziecia zwruci
      uwage jezeli mnie nie ma obecnej albo jezeli w mojej obecnosci grozi im jakies
      niebezpieczenstwo..... Niestety nie akceptuje tego i wywoluje to agresje wobec
      mnie. Ma zarzuty ze niani wolno zwrucic uwagi a ja jemu nie (niania ma te prawa
      kiedy mnie nie ma w domu a ona ma odpowiedzialnosc za dzieci, w mojej obecnosci
      to sie nie zdarza).
      A co moj maz na to.... Bierze strone brata i uwaza ze powinam postarac sie o
      dobrego pschychologa........
      • mamotek Re: Toksyczna(?) siostra męża 16.05.07, 12:46
        Piatikow1 zagnębią Cię, najprawdopodobniej trafiłaś do takiego specyficznego
        klanu, który radośnie powtarza, że "żona to nie rodzina". Są takie rodziny, dla
        których kobieta niespokrewniona jest głównie inkubatorem potrzebnym do
        pomnażania ich genów. Dziecko już urodziłaś, Twoja wartość spada a pozycja jest
        marna. Najbardziej nawala tu Twój mąż i to raczej przykra sprawa. Jesteś w
        mniejszości, oni mają przewagę liczebną i materialną, no i niestety nie liczą
        się z Twoimi uczuciami i zdaniem. Ostre postawienie sprawy niewiele zmieni,
        pogorszy tylko Twoje relacje z mężem a to właśnie z nim powinniście tworzyć
        jeden front. Może to mało odkrywcze ale w dzisiejszych czasach trudno to
        bagatelizować: zacznij zarabiać pieniądze, wspieraj męża w jego wysiłkach, odsuń
        na trochę problem cioci i powalcz o Swoje małżeństwo. Niech Twój mąż stanie się
        orędownikiem Twojej sprawy, użyj wszystkich kobiecych sposobów, po dobroci,
        delikatną perswazją.
        • wasil_ka Re: Toksyczna(?) siostra męża 06.06.07, 14:16
          a może po prostu jak ona wpadnie to powiedz żę właśnie wychodzisz z córką i
          wyjdź (choćby do koleżanki , na spacer) i jak tak będziesz powtarzać to jakoś
          się ustawisz w tej sytuacji.
Pełna wersja