vegabond
07.05.07, 12:10
Zdaję sobie sprawę, że może zostanę zlinczowana za pytanie, które chcę zadać -
zaryzykuję jednak.
Sytuacja wyglada następująco: rozstaliśmy się z mężem dwa lata temu, każde z
nas było w innych związkach, mój mąż ma z takiego związku dziecko. Jakiś czas
temu postanowiliśmy wrócić do siebie, decyzja była przemyślana i chcemy być
już razem. Mamy dwoje dzieci.
Moje pytanie dotyczy dziecka mojego męża z byłego związku. Związek trwał
kilka tygodni. Może nieelegancko wyrażać się w ten sposób ale była to
niestety próba złapania mężczyzny na dziecko. Kobieta ta ma także dziecko z
poprzedniego związku. Mój mąż rozstał się z tą panią zanim jeszcze okazało
się że jest w ciąży. Gdy ciąża wyszła na jaw nic w jego decyzji się nie
zmieniło jakkolwiek zapewnił że postara się pomóc na ile będzie mógł. Ta
kobieta niestety cały czas miała nadzieję że jednak będą razem, a gdy my
wrócilismy do siebie wpadła w szał, najpierw zabroniła zupełnie kontaktów z
dzieckiem, nam utrudniając życie przy okazji. Teraz sytuacja trochę się
uspokoiła, prawnie zostały zasadzone alimenty... ale ona nadal próbuje wbijać
klina między nas. Moje pytanie dotyczy jednak czegoś innego: mianowicie od
przysądzenia alimentów matka dziecka namawia mojego męża aby całkowicie
usunął się z ich życia, zaniechał kontaktów z dzieckiem gdyż ona chce ułożyć
sobie życie od nowa. Namawiam męża aby kontakt z dzieckiem utrzymywać,
planujemy złożyć w sądzie wniosek o przydzielenie terminów kontaktów gdyż
matka dziecka nie jest zupełnie skora do jakichkolwiek rozsądnych ustaleń w
sprawach kontaktów z dzieckiem.
Od jakiegoś czasu jednak nachodzi mnie myśl - czy ta kobieta nie ma racji?
czy ja na jej miejscu nie chciałabym postąpić tak samo? czy w tej sytuacji
nie jest jednak zasadne aby ten kontakt z dzieckiem przerwać. Czy
rzeczywiście jest tak, że każdy ojciec, nawet ten bywający raz na dwa
tygodnie i nie mogący całkowicie poświęcić się dziecku ma zbawienny wpływ na
jego rozwój. Czy późniejsza świadomość dziecka że tatuś owszem gdzieś jest,
ale ma swoją rodzinę i głównie o nią dba, a to dziecko pojawiło się zupełnie
z przypadku będzie dla tego dziecka dobra?
Bardzo proszę o radę... wiele słyszy się na temat wręcz konieczności
utrzymywania kontaktu z dzieckiem z poprzednich związków... ale czy w tym
konkretnym przypadku nie lepiej byłoby jednak odpuścić i pozwolić wychowywać
się dziecku bez ojca?
Pozdrawiam,
Vegabond