lady68
10.05.07, 13:38
Czuję ze zaczyna sie robić coraz większy problem z moja prawie 14-letnia córką. Zwłaszcza ostatni rok zrobił sie bardzo ciężki. Wiem że jest w okresie dojrzewania, ale zupełnie nie mam z mężem pojęcia jak z nią już postepować.
Strasznie pyskuje, wiecznie obrażona, siedzi w swoim pokoju i praktycznie z niego nie wychodzi. W poradnikach pisza że powinno się z dzieckiem rozmawiać, ciekawe w jaki sposób jeśli ona wogóle nie chce. Z mężem ma bardzo zły kontakt. Uważa że jest nadopiekuńczy, prawde mówiąc nie szanuje go, nie jest dla niej autorytetem. Przez pierwsze lata mieliśmy sporo problemów w małzeństwie (teściowa a mąż jest jedynakiem), pomalutku zaczęło się to normować. Może to miało na nią jakikolwiek wpływ. Stwierdzono u niej parę lat temu nadpobudliwość z deficytem uwagi, bierze leki na poprawę koncentracji.
Nie przyjmuje do siebie żadnych uwag, nie ma z nia dyskusji ona wie najlepiej. Zaczynamy się bać co będzie dalej. Zaczęły sie problemy z jedzeniem, jest wysoka jak na swój wiek i ma z tego powodu kompleksy. Juz sama nie wiem co może być przyczyną takiego zachowania. Ja wpadnie w nerwy potrafi klnąć i nic do niej nie dociera. Była bardzo wesołym dzieckiem przez lata i nic nie zapowiadało takiej zmiany.
Prosze o jakieś rady od czego zacząć, jak sie z nią porozumiec.