problem z nastolatką

10.05.07, 13:38
Czuję ze zaczyna sie robić coraz większy problem z moja prawie 14-letnia córką. Zwłaszcza ostatni rok zrobił sie bardzo ciężki. Wiem że jest w okresie dojrzewania, ale zupełnie nie mam z mężem pojęcia jak z nią już postepować.
Strasznie pyskuje, wiecznie obrażona, siedzi w swoim pokoju i praktycznie z niego nie wychodzi. W poradnikach pisza że powinno się z dzieckiem rozmawiać, ciekawe w jaki sposób jeśli ona wogóle nie chce. Z mężem ma bardzo zły kontakt. Uważa że jest nadopiekuńczy, prawde mówiąc nie szanuje go, nie jest dla niej autorytetem. Przez pierwsze lata mieliśmy sporo problemów w małzeństwie (teściowa a mąż jest jedynakiem), pomalutku zaczęło się to normować. Może to miało na nią jakikolwiek wpływ. Stwierdzono u niej parę lat temu nadpobudliwość z deficytem uwagi, bierze leki na poprawę koncentracji.
Nie przyjmuje do siebie żadnych uwag, nie ma z nia dyskusji ona wie najlepiej. Zaczynamy się bać co będzie dalej. Zaczęły sie problemy z jedzeniem, jest wysoka jak na swój wiek i ma z tego powodu kompleksy. Juz sama nie wiem co może być przyczyną takiego zachowania. Ja wpadnie w nerwy potrafi klnąć i nic do niej nie dociera. Była bardzo wesołym dzieckiem przez lata i nic nie zapowiadało takiej zmiany.
Prosze o jakieś rady od czego zacząć, jak sie z nią porozumiec.
    • verdana Re: problem z nastolatką 10.05.07, 17:29
      Obawiam się, ze mamy za mało danych, aby Ci cokolwiek doradzić. Nie wiemy,
      dlaczego ma zły kontakt z ojcem. Nie wiemy, o co ma pretensje. Nie wiemy, o co
      są awantury i do czego próbujecie ją przekonać.
      Nic własciwie nie wiemy, oprócz tego, ze 14-latki stosunkowo często są w żlym
      humorze.
      • lady68 Re: problem z nastolatką 11.05.07, 11:11
        w zasadzie trudno to sprecyzowac dlaczego akurat do męża ma gorszy stosunek niz
        do mnie. Może tak jak pisałam przyczyna moga być niezbyt dobre początki
        naszego małżeństwa, albo to że jest człowiekiem dość zmiennym, impulsywnym.
        Prawde mówiąc to ja jestm osoba bardziej dominującą w domu, ale nigdy nie
        starałam sie umniejszać pozycji męża w domu. To on jest osoba która bardziej
        jej odpuszcza.
        Trudno powiedzieć dlaczego ma takie humory, ciężko do niej dotrzeć, zamknie sie
        w pokoju i jak sie do niej wejdzie to widac że czeka kiedy sie w końcu zostawi
        ją samą. Wczoraj z kolei była nawet dość miła.
        czytałam Verdana kiedyś twoje porady dotyczące nastolatków, stwierdzam że
        niestety nie zawsze sie nadają do każdego nastolatka. Wywiązuje sie
        niepotrzebna dyskusja i głupia pyskówka która do niczego nie prowadzi.
        • sir.vimes Pyskówka 12.05.07, 10:16
          Nie da rady zrozumieć drugiej osoby bez ROZMOWY (czyli dania szansa
          wypowiedzenia się także dziecku, nie tylko sobie). Dzieci maja to do siebie, że
          są niedojrzałe. Także w konwersacji nie grzeszą raczej zbytnią dojrzałością ;)
          Stąd "pyskówka"

          Warto też zastanowić się czy się NAPRAWDĘ SŁUCHA co dziecko mówi czy się tylko
          je SŁYSZY.
    • ochna.c Re: problem z nastolatką 11.05.07, 15:05
      Tak zwane pyskowanie czy odpowiadanie rodzicom jest bardzo typowe dla
      przecietnego nastolatka w tym wieku. Okres rozwoju w jakim sie znajduje taki
      nastolatek jest pod kazdym wzgledem bardzo trudny dla mlodej osoby. Kazda
      rodzina z nastolatkami przechodzi te awantury w domu. Nalezy postepowac z takim
      mlodym czlowiekiem bardzo wyrozumiale dla jej burzy uczuc i nastrojow. Jezeli
      sie uczy i nie robi nic zlego poza domem, nalezy otoczyc ja tolerancja jezeli
      chodzi o inne drobiazgi: ubior, makijaz, spanie w dzien, czytanie w nocy -
      bardzo typowe.

      Radzilabym pozyczyc w biblotece ksiazke o tym okresie rozwoju dzieci, aby miec
      poglad na calosc problemu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z nastolatką 12.05.07, 00:25
      Okres dorastania to przede wszystkim okres separacji od rodziców. Trzeba to
      jakoś przepowadziĆ. Najłatwiejszym i od razu dostępnym narzędziem dla
      nastolatka jest opryskliwośĆ, złośĆ, negacja wszystkiego co płynie ze świata
      dorosłych.To jest też okres sprawdzania swojej mocy i sprawczości.Używają do
      tego tych samych narzędzi.Sprawdzają ile wytrzymamy i na ile sobie mogą
      pozwoliĆ. Ponadto jest to czas ustanawiania swojej indywidualaności i
      odrębności. Jednym słowem jest to niezwykle ważny okres. Kształtuje się na
      naszych oczach niezależny i bardzo od nas odmienny człowiek. Obu stronom
      bardzo trudno zaakceptowaĆ wzajemne zachowania. Rodzicom trudno zauważyĆ, że tu
      są potrzebne inne metody kontaktu i próbują na siłę i często bez powodzenia
      stosowaĆ stare reguły gry, wymagaĆ posłuszeństwa, grzeczności i bycia na powrót
      uroczą, wesołą dziewczynką.Rodzice nieświadomie chcą zatrzymaĆ czas i nadal
      mieĆ małe dziecko w domu.Natomiast dzieci znieśĆ tego nie mogą.Zachownia
      rodziców postrzegają jako zamach na swoją wolnośĆ. Otrząsają się więc z tego
      gorsetu posłusznego dziecka nie patrząc na straty dookoła.
      W tym wszytkim tkwi jednak pewna pułapka.Wyglądające na samodzielne i niechętne
      nam dziecko, bardzo nas potrzebuje. Nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo i
      zrobi wszystko, żebyśmy tego nie zobaczyli. Właśnie swoimi trudnymi do
      zaakceptowania zachowaniami.
      A trzeba zdawaĆ sobie sprawę z trudu jaki podejmuje taki młody człowiek.Z
      jednej strony potrzebuje wolności, z drugiej się jej boi. Zastanawia się często
      godzinami czy jest akceptowany, atrakcyjny, fajny. Jest przerażony zmianami
      swojego ciała i zmiennymi nastrojami. A do tego przechodzi mu przez myśl, czy
      jego rodzice z nim wytrzymają czy nie. I czy go jedak nie zostawią lub nakarzą
      radykalne zmiany.
      To wszystko w większym lub mniejszym zakresie przeżywa Pani córka, a Pani wraz
      z nią.
      Trzeba aktywnie przeżyĆ ten czas. Potrzebne jest w nim coś co psycholodzy
      nazywają kontenerowaniem czyli trzymaniem i układaniem. Trzeba pozwoliĆ na
      samodzielnośĆ, na eksperymenty, ale też stworzyć wyraźne granice związane z
      Pani i jej możliwościmi. Niech się kłóci, ale nie wolno jej nikogo obrażać
      ani przeklinać. Trzeba zgodzić się na samodzielność, uszanować samotność, ale
      nie kosztem utraty kontaktów z Państwem czyli np: zawsze razem jecie jeden
      posiłek w ciągu dnia albo raz na tydzień idziecie razem na spacer albo w czasie
      wakacji spędzacie przynajmniej 1 tydzień razem. Można pozwolić jej wtedy na
      milczenie, na samodzielne dozowanie tego kontaktu. niech czuje się sprawcza.
      Jeśli przeholuje w pyskowaniu i sprawi przykrość, zamiast ją karać, powiedzieĆ
      co Pani czuje. np: "Jak mówisz do mnie podniesionym głosem zaczynam robi się
      zła i przestaję cię słuchać. A jestem ciekawa jak ty widziesz tę sprawę" .
      Naprawdę warto uzbroić się w cierpliwość i starać się zrozumieć dziecko. I nie
      da się zwieś pozorom szorstkości. Dzieci w tym wieku potrzebują rodziców, tylko
      w innej formie i formule. Trzeba być wyrozumiałym, co nie oznacza miękkim i
      wysadzonym ze swojej pozycji. Jeśli nic nie dociera do córki w czasie jej furii
      powiedzieć. "Teraz nie będziemy rozmawiać, bo widzę, że jesteś starsznie zła (
      smutna, milcząca, agresywna ). Wrócimy do tego później" I dotrzymać słowa.
      Nie uważam, żeby na ten okres szczególny wpływ miały Państwa wcześniejsze
      trudności małżeńskie.Mogły mieć wpływ na widzenie rodziny i Państwa jako
      rodziców, ale nie na to czy okres dorastania jest łatwy czy trudny.
      Co do pozycji męża, to proszę pamiętać, że to jest pierwszy ważny mężczyzna w
      jej życiu. To on musi się włączyć i też ją wspierać, szczególnie w takich
      separacyjnych obszarach oraz w rozwijającej się kobiecości.
      Nie jest to łatwy czas , ale warto go przeżyć świadomie i wspierać dziecko a
      nie widzieć w nim szalonego odmieńca lub pojawiającego się podstępnie wroga.
      wszyskiego njlepszego. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • sir.vimes Książka "Ocalić Ofelię" 12.05.07, 10:13
      Kup/wypożycz sobie ksiązkę pt. "Ocalić Ofelię" - to gruba , mądra książka tylko
      i wyłącznie o dziewczynkach w tym wieku. Pozwala zrozumieć z czym dziecko walczy
      i stanąć po stronie swojego dziecka.

      Trzymaj się - prawie każda matka córki prędzej czy później będzie musiała się
      zmierzyć z pewnymi problemami, czasem bardziej , czasem mniej nasilonymi. Za
      parę lat odpoczniesz ;))
      • lady68 Re: dziekuje 14.05.07, 09:21
        dziekuje za wyczerpująca odpowiedz. Ja oczywiście jestem w stanie zaakceptować
        że moja córka dorasta, tylko czasami po prostu brak mi już cierpliwości. Wydaje
        mi się że duży z tym problem ma mój mąż, który jest silnie związany
        emocjonalnie z matką i trudno mu zaakceptować że córka tak sie od nas odsunęła.
        Cięzko wymusic na niej chociaz jeden wspolny posiłek w ciągu dnia bo ona lubi
        jeśc przy telewizji i żadna siła ją od tego nie odciągnie. Wychodzenie z nia na
        spacer to już przeszłość, bo ona "chce być wreszcie sama w domu" tak mówi.
        Dobrze że chociaż odwiedza dziadków.
        Książke wypożycze i przeczytam.
        pozdr. wszystkie mamy dorastających córek :)
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: dziekuje 14.05.07, 10:23
          Jeszcze krótka odpowiedź dla "lady68" i innych zainteresowanych tym wątkiem,
          który uważam za ważny głos w dyskusji o rodzinie i miejsca w niej nastolatków.
          Do "lady68". Wiem , że cierpliwość zawodzi, że trudno wytrzymać i zawsze mieć
          pod ręką mądre i wspierające słowa i nie przezywać wsciekłości czy smutku gdy
          patrzy się na własnego nastolatka i ma się z nim do czynienia. Czasem i dorośli
          zrobią coś w furii. Jedzenie wspólnych posiłków czy spacer podałam jako
          przykłady. Moga to być inne rzeczy, które są wspólne. Niech ona też wybiera.
          Choć czasem trzeba ustalić coś arbitralnie. To jest tez sygnał , ze nam zależy
          na kontakcie, rozmowie, czy chocby tylko wspólnej obecności . Ona moze milczaco
          sie przysłuchwać jak Pani i mąż coś wspólnie i przyjemnie robicie.
          Mąż może powinien także wraz z Panią coś doczytać na ten temat. Może bedzie mu
          łatwiej "puścić" córkę.
          A teraz ogólniejsze uwagi.
          Jeszcze raz chcę podkreślić, że to ważny okres w rozwoju człowieka i że mimo
          różnych brutalnych objawów niechęci do rodziców, dzieci wtedy właśnie ich bardzo
          potrzebują. I to takich rodziców, którzy zrozumieją i będą nadal kochać i
          wspierać tę dziwną istotę jaką jest nastolatek, a nie tylko wtedy i pod
          warunkiem, że ten nastolatek się zmieni i ułatwi dorosłym to kochanie.
          Zwróćice uwagę jak często sa popełniane samobójstwa wsród nastolatków. To nie
          wynika tylko z indywidualnie trudnej sytuacji danej osoby. Jest też pochodną
          bardzo labilnej, bardzo kruchej i pełnej wewnętrznych sprzeczności psychiki.
          Dlatego dzieci nas potrzebują. Rozumiemy ich sygnał niewerbalne jak są
          niemowlętami i odkodowując je dajemy im dobrą opieką i cieszymy sie z tego. Co
          dzieje się z nami, gdy musimy dokonać tego samego,wobec nastolatka? Czemu nie
          chcemy z nim współpracować podobnie jak z niemowlakiem ucząc się rozumieć jego
          dziwne i inne formy przekazu. Oczywiście , tak jak pisałam poprzednio wszystko
          musi odbyć się w ramach pewnych nieprzekraczalnych granic. Te granice wyznacza
          prawo i ogólne zasady współżycia między ludźmi.
          Może rodzicom trudno przejść przez ten okres, bo wraz z nim kończy się
          bezpowrotnie rodzicielska omnipotencja, bezpowrotnie odchodzi nasze malutkie
          dziecko. To dla rodziców też trudny okres mierzenia się z utratą własnej , tak
          dotąd ważnej pozycji.
          Ale dzieci, żeby dorosnąć muszą się odsuwać. Sposoby na to wybierają różne, ale
          jest to nieuniknione. Inaczej nie staną się nieżaleznymi dorosłymi, a przecież
          nie o to nam, rodzicom, chodzi. Pozdrawiam rodziców nastolatków. Niech się
          odzywają i mówia jak sobie z tym okresem radzą i co sami przeżywają. Agnieszka
          Iwaszkiewicz
    • kluseczkam Re: problem z nastolatką 17.05.07, 14:29
      Skąd ja to znam. Tak jakby pisała Pani o mojej córce. Ma 16 lat problemy
      zaczęły się w takim samym wieku około 2 klasy gimnazjum najmocniej popadła w
      anoreksję ale dzięki szybkiej reakcji naszej rodziców lekarzy wyszła i to nawet
      szybciej niż się spodziewaliśmy wtedy nic nie było ważne tylko żeby JADŁA
      cokolwiek, ale żeby żyła. Teraz je wszystko wrociło do normy z jedzeniem nie
      robimy jej żadnych uwag apropos fibury i jej"zgrabności".Zatrzymała się jej
      miesiączka były już problemy z hormonami.Za to opuściła się a w nauce bierz e
      korepetycje.

      Też pyskuje ale nastolatki są bardzo pobubione muszą czuć że są kochane i
      akceptowane. Wiem jakie to trudne dla rodziców nie raz marzyłam by w końcu ja
      odesłać do szkoły z inernatem daleko od domu bo dłużej nie wytrzymam i zwariuję.

      ale ostatnio przeczytałam w księgarni /bo wpadła mi w ręce ksiązka o trudach
      wieku nastolatkowego/ że dziecko nastoletnie w wieku dojrzewani trzeba trktować
      jak noworodka z taką samą wielką troską.
      Bo ono uczy się jak przetrwac cięzki czas dojrzewania.
      Powodzenia i cierpliwości. A problemy rodziców od nich trzeba zacząć, są
      lustrzanym odbiciem na naszych dzieciach. Musisz poukładać swoje życie by ich
      nie było, tak mi powiedziała mądra psycholoszka. Musi byc dobrze i
      będzie ,głowa do góry.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja