poczatek pracy i dzidziuś plasterek:)

20.05.07, 21:18
moja 8 miesięczna córeczka jest dzieckiem wyjątkowo pieszczosznym i niechętnie
pozwala mi odejść na chwile od siebie... bywa to bardzo meczące, ale cały czas
tłomacze sobie ze taka po prostu jest.Tymczasem wszyscy wokół mnie twierdza,
ze tak ja nauczyłam, ze była cały czas ze mną a nie leżała w łóżeczku i nie
bawiła sie sama. Zgłupiałam doszczętnie.Czy to, ze mała tak niechętnie
przebywa z innymi osobami to moja wina? jak mialam ja zostawiać samą w pokoju
jak musiałam przygotować je śniadanie w kuchni itp? wracam do pracy- stresuje
sie podwójnie. Ratunku!
    • verdana Re: poczatek pracy i dzidziuś plasterek:) 21.05.07, 13:01
      Naprawdę, nigdy do głowy by mi nie przyszło, ze nie mogę wyjść do kuchni
      przygotowac śniadania, do łazienki wziąć kapiel, na spacer zostawiając dziecko
      z ojcem... Oczywiscie, zę czasem zostawiałam dziecko samo w pokoju!!!!
      Niestety, wydaje się, ze Twoi bliscy mają rację. Nauczyłaś dziecko, ze mama
      jest stałą częścią otoczenia. To nie jest tak, ze ono niechętnie przebywałoby z
      obcymi, gdyby było tego nauczone - ale w przypadku, gdy mama jest zawsze, tak
      jak ręka czy noga, jej zniknięcie musi u dziecka wzbudzić panikę. Nie nauczyłaś
      dziecka, ze mama czasem znika, a potem wraca - nauczyłas je, ze mama zawsze
      jest. Znikniecie będzie kataklizmem, bo dziecko nie wie, ze wrócisz. I na razie
      nie mozesz mu tego wytłumaczyć.
      Musisz stopniowo przygotowac dziecko - zacząć wychodzić najpierw na trochę
      (choćby do tej kuchni), potem na dłużej, a nie od razu znikać na 10 godzin.
    • kicia031 Re: poczatek pracy i dzidziuś plasterek:) 21.05.07, 15:06
      Wydaje mi sie, ze nie powinnac sie tu samobiczowac – 7 – 8 miesiec to czas,
      kiedy u dziecka pojawia sie lek przed obcymi I lek separacyjny. To normalny
      element rozwoju.
      Ja od urodzenia moich synow starałam się spędzać z nimi jak najwięcej czasu i
      tez tak jak ty, jak szlam do kuchni zrobić sniadanie to zabierałam ze sobą
      malucha w wozku a potem układałam w lezaczku, rozmawiałam, zachęcałam do
      zabawy. Tez przeżyliśmy trudne chwile w wieku, w jakim mniej więcej teraz jest
      twoja coreczka.
      Ale to mija – starszy jest w tej chwili bardzo samodzielnym 15-latkiem, a
      młodszy ma 2 lata i choć jest za mną bardzo stęskniony jak wracam a pracy, to
      jednak kocha również tate i ciocie, która się nim zajmuje i tęskni za tymi
      wszystkimi osobami gdy ich nie ma. Potrafi się sam bawić i często oddala się do
      swojego pokoju gdy ja np. gotuje, by rozpocząć jakąś wlasna zabawe. Oczywiście
      po 15 – 20 minutach gora wraca, ale uważam, ze jak na ten wiek to i tak
      osiągnięcie.
      Na pewno ważne jest, bys próbowała stworzyć w zyciu dziecka inne osoby
      znaczace, tak by twoja nieobecność nie była powodem do rozpaczy. Natomiast
      sadze, ze nieporozumień jest oczekiwania, by bezradne niemowle, dla którego
      kwestia przetrwania jest obecność opiekuna, nie protestowalo w chwili gdy tego
      opiekuna nie ma. To by znaczylo, ze z jego rozwojem jest cos nie halo.
      Wiem, ze wielu rodzicow jest dumnych z tego, ze zdusilo naturalne instynkty
      dziecka, nie reagujac na jego potrzebe bliskości. Ale nie jest rozwiązanie do
      przyjęcia dla mnie. Uważam, ze dziecko które ufnie może liczyc na stala
      obecność troskliwych opiekunow staje się szybciej niezależne i pewne siebie. I
      tak wlasnie było w przypadku 2 moich chłopaków.
      • elaczusia Re: poczatek pracy i dzidziuś plasterek:) 22.05.07, 20:24
        Kochana jestes ze tak piszesz-jak sie okazalo-mala swietnie sobie radzi beze
        mnie ale za to jak wracam z pracy-jest bardzo szczesliwa ze mnie widzi... mysle,
        ze bardzo latwo w dzisiejszym czasie pokazac dziecku, ze jest jednym zelementow
        naszego zycia, i przypadkiem nie pozwolic mu myslec ze jest w jego centrum czy
        tez jest wazniejsze od innych osob. ja wiem jedno-coreczka przynajmniej czuje
        sie kochana i wie ze ZAWSZE moze na mame liczyc, a to jest chyba
        najwazniejsze... dziekuje za wsparcie i nie zgadzam sie zdecydowanie z pierwsza
        odpowiedzia na moj apel...
    • jola_ep Re: poczatek pracy i dzidziuś plasterek:) 26.05.07, 19:44
      > moja 8 miesięczna córeczka jest dzieckiem wyjątkowo pieszczosznym i niechętnie
      > pozwala mi odejść na chwile od siebie...

      Leżę sobie przy laptopie, zmęczona po całym dniu pracy, upał, a do mnie przytula się 12-letni "plasterek" mrucząc: "czytasz o mnie?" ;)

      Moja córa była właśnie takim przylepcem. A ja postępowałam tak jak Ty: dając jej dużo z siebie, nie zostawiając w łóżeczku ...
      Momentami było to bardzo męczące. Próbowałam usamodzielniać - a ona wtedy przyklejała się mocniej. Ostatecznie okazało się, że najlepszą taktyką jest pozwolić jej nacieszyć się sobą. Była dzieckiem samodzielnym, pod warunkiem, że ja byłam w pobliżu ;)

      Z czasem okazało się, że moje dziecko ładuje przy mnie "akumulatorki", a potem radośnie rusza na zdobycie świata.

      Jeśli chodzi o moją nieobecność - to bardzo szybko dostosowała się do mojego rytmu dnia. W dzień - proszę bardzo - mamy może nie być ;) Wieczorem mama jest niezbędna. Jak zmęczona uciekałam do kuchni, aby spokojnie coś zjeść, ona stała przy płotku oddzielającym kuchnię i z ząbkami na barierce czekała aż wyjdę ;)

      Zawsze myślałam, że mam wyjątkowo wrażliwe dziecko. Ale już w zerówce okazało się, że to bardzo samodzielna i odważna dziewczyna :) Doczekałam się też dnia, gdy moje dziecko zamruczało, że mogę ją spokojnie zostawić u babci ("będę płakać, ale jedź mamo"). Pewnego wieczoru dowiedziałam się, że nie ma potrzeby jej przytulać, bo ona jest zajęta czytaniem ;)

      Teraz też mruknęła, że mogę wysłać i poleciała pomagać tacie...

      Synek zaś okazał się zupełnie innym dzieckiem. Umiał bawić się sam w łóżeczku, nie potrzebował mnie aż tak bardzo. Jego mogłam w wieku 8 miesięcy spokojnie zostawić i wyjść do kuchni. Inne osoby? Żaden problem. I była to moja zasługa. Nic nie zmieniałam w sposobie mojego postępowania. Po prostu inny charakter.

      Pozdrawiam
      Jola
      • elaczusia Re: poczatek pracy i dzidziuś plasterek:) 27.05.07, 11:43
        dziekuje za takie promyczki i pocieszacze. nawet nie wiesz ile radosci mi one
        sprawiaja, zwlaszcza, ze Lusia jest miom pierwszym dzieckiem i az trudno zliczyc
        ile razy czuje sie jak dziecko we mgle bladzace. Bycie rodzicem to dla mnie
        wazne zadanie i chce je wykonywac jak najlepiej. chce mala wychowywac a nie
        hodowac... chyba mamy podobne coreczki, hihi... moze to i lepiej ze sa takie
        plasterkowate-przynajmniej beda mialy bogaty swiat emocji i beda umialy
        wspolodczuwac:) dziekuje raz jeszcze! elka
Pełna wersja