relacje między bratem a siostrą

11.06.07, 15:50
Chciałabym poprosić o radę.
Mam brata starszego o 3 lata. Kilkanaście lat temu odziedziczyliśmy wspólnie
mieszkanie po prababci. Jesteśmy właścicielami po 50%. Mieszkanie przez te
kilkanaście lat wynajmowaliśmy, bo byliśmy paronastolatkami i mieszkaliśmy
jeszcze w domu rodzinnym. Wyglądało to tak, że pieniędzmi dzieliliśmy się po
połowie, ale wszelkie sprawy to ja musiałam załatwiać, bo mój brat po prostu
tego nie robił (mówił, że zrobi, ale nie robił, czyli stosował bierny opór).
Robiłam mu wyrzuty, ale nic się nie zmieniało i w dodatku z roku na rok coraz
mniej się do mnie odzywał. Myślałam, ze to po prostu dlatego, ze jest typem
introwertycznym. Ale okazało się, ze nie. Jakiś czas temu dowiedziałam się,
że CELOWO od wielu lat odzywa się do mnie tylko wtedy, kiedy musi. Na
przykład, kiedy jest Wigilia i wszyscy sobie składają życzenia, i cała
rodzina patrzy. Naprawdę bardzo mnie to zabolało, bo nigdy nic złego mu nie
zrobiłam.

W dzieciństwie byliśmy zgranym rodzeństwem. Potem – odkąd brat dostał
komputer, zaczął przed nim przesiadywać, zamykać się w sobie i zaczęliśmy się
od siebie oddalać. Kiedy znalazłam sobie chłopaka, a brat dziewczynę – juz
prawie się ze sobą nie widywaliśmy. Ale nigdy nie było między nami jakiegoś
konfliktu (co mi usilnie wmawia bratowa, a jemu już wmówiła).

Pół roku temu mój brat wyemigrował do Wielkiej Brytanii wraz z żoną. A ja
wychodzę za mąż, i jeszcze przez 3 lata studiuję w naszym mieście, nie
emigruję. Chcemy z narzeczonym zamieszkać w tym mieszkaniu. Chcemy założyć
rodzinę. Jesteśmy w trakcie robienia kosztownego remontu mieszkania.

Mój brat uważa, że „mieszkanie powinno być wynajęte”- jak mi napisał w mailu.
Pisząc to był już w Wielkiej Brytanii. Pojawiło się pytanie, kto miałby się
tym wynajmem zajmować, skoro nie ma go na miejscu. Brat napisał, że wszystko
można załatwiać przez Internet. Remont, znalezienie najemcy, kontakt z
administracją... a mi wydaje mi się to niedorzeczne. Uważam, że w praktyce
byłoby tak, ze znowu ja musiałabym wszystko załatwiać. Poza tym ja juz nie
chce, ze by mieszkanie było wynajęte. Chcę żeby zaczęło pełnić swoja normalną
funkcję – żeby rodzina znów tam mieszkała. A brat chce zarabiać na tym
mieszkaniu pieniądze ...dodam, że bratowa nie pracuje, choć ma skończone 2
fakultety- i z tego, co wiem nie szuka pracy.
    • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 11.06.07, 15:52
      Długo wahaliśmy się z narzeczonym, czy robić ten remont i czy się tam
      wprowadzać, ale po którejś kolejnej rozmowie z moim bratem stwierdziliśmy z
      narzeczonym, ze juz nie dojdziemy do porozumienia. Rozmowy z nim są dziwne i
      obraźliwe. Wymaga on na przykład żeby zawsze obecna była przy tych rozmowach
      nasza mama oraz bratowa. Zupełnie, jakbym kiedykolwiek go okłamała itp. Maile,
      które pisałam do brata również musiałam wysyłać do mamy i bratowej – i nie
      rozumiem po co te obwarowania. Kiedy zmęczona nic nie wnoszącymi mailami
      zadzwoniłam do niego – zapytał, czy jest mama tuz obok mnie. Powiedziałam, ze
      jest w pokoju obok – i odłożył słuchawkę! Potem jak dzwoniłam po jakimś czasie
      jeszcze parę razy – odrzucał połączenie. W mailach natomiast nigdy nie pisze na
      temat, nie pisze, jak sobie wyobraża przyszłość mieszkania, nie daje
      propozycji, tylko no maniakalnie powtarza jakieś zdania, np. „na jaki numer do
      niego zadzwoniłam dnia tego to a tego”, albo powtarza uparcie zdanie „mam prawo
      być informowany o mieszkaniu” – choć nigdy nie zdaje pytań, nigdy nie
      zainteresował sie, co sie dzieje z mieszkaniem. Dla mnie to wszystko jest
      surrealistyczne.

      Więc właściwie zrezygnowaliśmy z dogadania się. Zrobiliśmy juz wszystko co w
      naszej mocy, żeby sie dogadać. Odrzucili propozycje kupna jego części
      mieszkania. Nie chcą również odkupić swojej części od nas. Zachowują sie wobec
      nas obraźliwie. Trkatują mnie jak jakąś oszustkę! Wiele już łez przez to
      wylałam, bo przecież kocham swojego brata i nigdy bym go nie skrzywdziła.

      Robimy więc ten remont i mamy zamiar sie wprowadzić. Nie wiem, tylko, czy
      dobrze robimy? Czy jest cos, co mogę zrobić, żeby mój brat zrozumiał, ze nie
      jest w porządku siedzieć zagranica i tylko dostawać na konto co miesiąc
      pieniądze z mieszkania?
      I przede wszystkim: że przecież nigdy nie było żadnego konfliktu???
      • marta406 Re: relacje między bratem a siostrą 11.06.07, 16:09
        Możesz wydzielić połowę mieszkania i w niej zamieszkać a z resztą niech brat
        robi co chce (z tego co się orientuje to można zrobić to nawet notarialnie). A
        może płać mu tyle ile zarabiał na wynajmowaniu swojej połowy? Chyba takie
        wprowadzenie się do wspólnego mieszkania i zagarnięcie części należącej do
        brata pogłębi konflikt... Bo z tego co piszesz wynika że konflikt jednak jest.
        • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 11.06.07, 16:34
          Ale to dopiero teraz jest konflikt. A brat bojkotuje mnie już od wielu wielu
          lat i od dawna traktuje jak oszustkę, zabezpiecza się przede mną, np. do
          załatwienia jednej sprawy (wspólnej) potrzebowałam jego nr pesel - i nie podał
          mi go! Choć to było w jego interesie (wiedział o tym).
          Więc było tak, że konflikt urojony zrodził konflikt realny.

          Mój brat jakiś czas temu wybrał nasza mame na "mediatorkę". Mama po wielu
          konferencjach osobno ze mną i osobno z bratem jakiś czas temu "zasądziła" pewną
          kwotę co miesiąc, ktora mamy mu płacić za mieszkanie. Ale mój brat nie odniósł
          się do tej propozycji nijak i przestał sie odzywac tak do mnie jak i nawet do
          mamy. Nie wiem więc, czy milczenie jest zgodą? Czy kiedy sie wprowadzimy mamy
          zaczac tyle płacić?

          Acha, nie napisalam jeszcze, ze wciąż proponuję bratu, że z momentem
          wprowadzenia przejmę również płacenie całego czynszu i funduszu remontowego
          oraz podatku za wieczyste użytkowanie gruntu (obecnie płacimy po połowie). To
          jest sporo pieniędzy co miesiąc. Moj brat jednak ignoruje te propozycje tak jak
          zignorował tez propozycję mamy.

          [Czasem wydaje mi się, ze brat został rozpieszczony, przyzwyczaił się, ze za
          nic-nie-robienie ma co miesiąc pieniądze, i teraz wydaje mu się, ze tak właśnie
          powinno być, bo to słuszne i godne....
          W dzieciństwie z powodu jego alegrii zawsze miał "fory" w rodzinie, a
          szczegónie u mamy, ktora wiele rzeczy za niego robiła, oraz kazała mi tez wiele
          robić za niego. Były to rzeczy, ktore doskonale mógł zrobić sam, np. podgrzanie
          sobie obiadu, przeprowadzenie z kimś trudnej rozmowy itp.]
        • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 11.06.07, 16:36
          Co do dzielenia mieszkania: to jest możliwe przy domach wielopoziomowych, z
          wieloma łazienkami, kuchniami. Tu rozmawiamy o małym mieszkaniu 2 pokojowym z
          jedną kuchnią i jedną łazienką. Podział byłby raczej nierealny.

          Poza tym skończyłoby się na tym, że wydzielony dla niego pokój stały pusty i
          zimny. Nic przyjemnego mieszkać w ten sposób.
        • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 12.06.07, 09:37
          A prawnie to wygląda tak, że jesli jesteśmy wspolwlaścicielami mieszkania, to
          on jest właścicielem całego i ja te zjestem właścicielką całego. I z tego
          wynika, ze każde z nas może bez pytania o pozwolenie i bez płacenia odstępnego
          zamieszkać w tym mieszkaniu.
          Nie robię więc nic niezgodnego z prawem, a nawet skoro robię tam remont (w
          całym mieszkaniu, a nie w jego połowie), i mam zamiar bratu płacić odstępne
          (choć nie muszę), to robię więcej niż muszę... szczególnie, ze brat traktuje
          mnie źle.
    • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 15.06.07, 14:37
      Może powinnam sprecyzować pytanie:

      Czy Waszym zdaniem (a szczególnie oczywiście zdaniem pani Agnieszki) postępuję
      słusznie, czy jest jeszcze jakiś sposób porozumienia się z bratem, którego nie
      wykorzystałam?
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: relacje między bratem a siostrą 16.06.07, 23:10
        Wygląda na to, że Pani brat nie akceptuje takiego wykorzytania mieszkania jakie
        proponuje Pani. Nie jest istotne w tym wypadku, czy brak jego akceptacji
        wynika z racjonalnych czy nieracjonalnych pobudek i czy przejawia się w tym
        więcej niechęci do Pani czy mniej oraz jaka jest przyczyna takiej niechęci.
        Ważne jest, że jego pogląd na korzystnie z mieszkania jest inny niż Pani i że
        jest to sprawa konfliktowa między Wami.
        Wygląda na to, że realizując swój plan zaostrzy Pani ten konflikt. I nie jest
        także tu ważna moja czy innych ocena, czy obiektywnie Pani postępowanie jest
        słuszne czy nie. Po prostu wchodzi Pani w konflikt i zdaje się, że żadne dalsze
        propozycje, sposoby i działania zastosowane wobec brata tego nie zmienią.
        Dlatego trzeba sobie odpowiedzieć czy uniesie Pani taką sytuację rozpatrując ją
        jedynie z prawnego punktu widzenia, co wolno robić a czego nie. Czy zależy
        Pani na dobrych stosunkach z bratem i jego uznaniu czy też poradzi sobie Pani z
        sytuacją, w której ta sprawa zamiesza w Waszej relacji, i tak już chyba trochę
        nadwyrężonej wcześniejszymi zadrażnieniami i charakterem brata oraz jego rolą w
        Waszym rodzeństwie i Waszej rodzinie. Trzeba też zdać sobie sprawę, że spór o
        mieszkanie może się ciągnąć długo a nawet mieć reperkusje w różnych innych
        Waszych wspólnych sprawach.
        Dlatego nie chodzi to o słuszność Pani postępowania, ale raczej o konsekwencje
        Pani decyzji. Jeśli przemyśli Pani tę sytuację od tej strony to podjęcie
        decyzji jak korzystać z mieszkania sprowadzi się już chyba tylko do problemu
        pewnej czynności operacyjnej. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
        • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 21.06.07, 21:23
          Dziękuję za odpowiedź.

          ...po zastanowieniu:
          Tak czy owak od bardzo dawna brat sie do mnie po prostu nie odzywa, traktuje
          mnie jak zło konieczne. Zdaje się, ze cokolwiek nie zrobię, to i tak będę w
          jego oczach ZŁA - nie wiem dlaczego. A skoro tak, to chyba niewielka różnica,
          czy zamieszkam tam, czy nie.
          Takie jest moje wrazenie.

          Po drugie myślę, że to, co sie między nami dzieje jest to pewne starcie:
          manifestacja ze strony brata, ze jego fochy są ważniejsze od moich racjnalnych
          argumentów i od moich spraw. Moja manifestacja, ze nie mam zamiaru brać jego
          fochów i mrzonek poważnie podczas gdy życie idzie do przodu i wymaga podjęcia
          jakichs kroków. Nie chcę przegrywać w tym starciu, bo utrwali to na zawsze
          niesprawiedliwy schemat rodzinny.

          Po trzecie jeśli tam nie zamieszkam, to co sie stanie z mieszkaniem? W tej
          chwili stoi puste i dobiega końca remont (na poczatku lipca mamy sie
          przeprowadzać). Więc jeśli tam nie zamieszkam, to będzie stało puste -
          wyremontowane. Czy o to chodzi?

          [Brat nie chce nam sprzedac swojej części, ani sam nie chce kupić naszej.
          Współwłasność będzie więc trwała. Złożenie sprawy do sądu o zniesienie
          współwłasności jest jak oddanie komuś mieszkania za pół darmo. Nie zrobię tego.
          I co bardzo ważne: To mieszkanie pamiętam z dzieciństwa. Mieszkali tam moi
          pradziadkowie. Nie chcę sprzedawać ani wynajmować tego mieszkania komuś spoza
          rodziny.]

          Być może rzeczywiście zmieszkanie tam byłoby stratą brata na zawsze? Ale czy ja
          nie straciłam go na zawsze już dawno temu? Przecież podejmowałam tyle prób
          dogadania sie z nim, gdyby była jakakolwiek szansa na porozumienie, to juz
          byśmy się porozumieli.


          Chyba dochodzę do wniosku, ze nie mam już nadzieji na dogadanie sie z bratem.
          Cały ten wątek chyba był po to, zeby sobie to uświadomiła. Przecież
          wykorzystalam już wszytkie sposoby (tj. te, które nie krzywdzą mnie samej).

          Chyba nie tylko psycholog, ale nawet najmędrszy mędrzec nic nie poradzi na to,
          że mój brat wbił sobie do głowy, że jestem zła, i że jego misją jest
          pokazywanie mi gołych pośladków na wszystkie możliwe sposoby.

          Jest mi z tym bardzo źle, ale nie sądze, zeby niezamieszkanie tam cokolwiek
          zmieniło.

          _ _
          przyjemne
          oczekiwanie
    • iwucha Re: relacje między bratem a siostrą 15.06.07, 15:13
      A dlaczego nie sprzedacie tego mieszkania? Ja na Twoim miejscu połowę zysku ze
      sprzedaży mieszkania wpłaciłabym na nowe, własne mieszkanie, a resztę spłacała z
      kredytu - zapewne koszty rat byłyby takie same bądź mniejsze niż Twoje aktualne
      opłaty względem brata. Będziesz za niego płacić fundusze remontowe, czynsze,
      odstępne, wkładać kasę i pracę w remont wiedząc, że to tylko w połowie Twoje
      mieszkanie. Jak dla mnie - bez sensu i mało odpowiedzialne. no i wyrzucone
      pieniądze, które już mogłyby pójść na poczet własnego M.

      Brat mógłby postąpić podobnie ze swoim zyskiem ze sprzedaży mieszkania. Raty
      kredytu spłacałby z wynajmu tego nowego mieszkania zwłaszcza, że siedzi teraz za
      granicą. czyli mieszkanie zarabiałoby na siebie. Wszystkim by się to opłaciło.
      Każdy byłby w 100% na swoim i zniknęłoby źródło konfliktów.

      Moje zdanie: źle robisz. Wyrzucone pieniądze i zszarpane nerwy. Jeśli po
      dotychczasowych doświadczeniach z bratem robisz tam remont i chcesz tam zakładać
      rodzinę - to uważam, że to zły pomysł i pretensje będziesz mogla mieć do siebie
      a nie do brata, bo on - z tego co piszesz - raczej nie rokuje by się zmienić.
      Najlepsza metoda - przerwać tę wzajemną bezsensowną zależność, w której tkwi
      każde z Was, z wzajemną rywalizacją w tle czyli sprzedaż mieszkania. Na drodze
      kompromisu albo na drodze sądowej. Jak zakładasz rodzinę to nie możesz tkwić
      jedną nogą w jakiejś wątpliwej symbiozie bo za jakiś czas nie wytrzyma tego ani
      Twój mąż ani Twoje dzieci, na których odbiją się problemy z Twoim bratem.
      Bezpieczne miejsce na ziemi to podstawa, a zamieszkiwanie tego mieszkania z całą
      pewnością Ci jej nie da.
      • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 21.06.07, 21:50
        Masz w 100% rację!!!

        Jednak moj brat nie chce sprzedawać mieszkania. Nie wiem, dlaczego - zdaje się,
        ze przydalaby mu sie kasa na osiedlenie się zagranicą, ale jego złośliwość
        wobec mnie tu wygrywa, i swojej połowy mieszkania nie chce nam odsprzedać (ani
        sprzedac komus innemu).
    • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 21.06.07, 21:56
      Proszę, jesli ktos ma pomysł na wyjście z impasu, to piszcie!

      Pani Agnieszko,
      moj wniosek na dziś jest taki, że spełnienie jego warunków byłoby równoznaczne
      ze zgodą na pewnego rodzaju krzywdzenie samej siebie, a ja na takich warunkach
      (za WSZELKĄ cenę) jednak "naprawiać" tej relacji nie chcę - bo nie byłaby to
      naprawa, tylko kapitulacja i ostateczne pogrążenie się w roli jego niańki,
      sekretarki, i sprzątaczki.

      To, czego chcę, to porozumienie, komunikacja, powrót do zdrowej, przyjaznej i
      partnerskiej relacji między nami.
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: relacje między bratem a siostrą 21.06.07, 23:47
        Rozumiem, że podejmuje Pani decyzję znając jej konsekwencje emocjonalne, które
        pojawiają się po obu stronach. Rozumiem też, że ta decyzja jest wynikiem pewnej
        sytuacji między Panią a bratem, która nie trwa od czasu tej określonej sytuacji
        mieszkaniowej. Może właśnie ta sytuacja wyzwoliła różne skrywane do tej pory
        uczucia i myśli. Być może właśnie dlatego warto się nad nimi zastanowić. Nie
        namawiam Pani, tym samym,na naprawianie tej relacji, które Pani odbiera jak
        kapitulację. Rozumiem - mam nadzieję - Pani poczucie niesprawiedliwości i
        skrzywdzenia. Ale może warto się zastanowić nad tym co Pani czuje do brata,
        kiedy Pani myśli o sobie, że mogłaby Pani być jego niańką, sekretarką i
        sprzątaczką. Myślę, że chce Pani się wyzwolić z takiej roli ale jednocześnie
        czuje Pani, że na inną rolę nie ma miejsca. I to jest przykra refleksja.Może
        nie mam racji , ale domyślam się, że ten konflikt Pani ciąży. Z jedej strony -
        co zrozumiałe - chce Pani zachować dobre stosunki z bratem i poczuć się przez
        niego zrozuminą i zaakceptowaną. To przecież bliska osoba. Z drugiej zaś strony
        czuje Pani, że każda próba kompromisu spycha Panią na niechciane, poniżające
        pozycje. Trzeba wybrać - co w chwili obecnej Pani zrobiła - tę opcję, która
        da Pani siłę. Więc na razie będzie konflikt. Może Pani stanowczość coś między
        Wami zmieni. Może da Pani znać jaki bedzie finał. Pozdrawiam. Agnieszka
        Iwaszkiewicz
        • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 25.06.07, 15:10
          W naszej rodzinie w przeszłości był podobny konflikt: jedna osoba (1) obraziła
          się nie wiadomo o co na drugą (2). Można przypuszczać, że czegoś jej
          zazdrościła, ale tam naprawdę, to nie wiadomo, i raczej nie było powodu, żeby
          się tak obrażać. Podobnie jak u nas: było to rodzeństwo.

          Osoba 1 nie odzywała się do tej drugiej całe życie. Kiedy 1 zachorowała będąc
          już w podeszłym wieku, to 2 (namówiona przez przyjaciela) pojechała ostatni raz
          spróbowac sie pogodzić, i choć wtedy już 1 nie mówiła wyraźnie, ani nie
          wiadomo, czy jasno myślała - ale moja babcia twierdzi, że 1 i 2 się jakoś
          pogodziły. Było to na parę tygodni przed śmiercią 1.

          Mój brat nie zna tej historii, ale zdaje się, że ma zamiar ją powtórzyć.
          Podobno w rodzinach takie historie się powtarzają.
    • schade Re: relacje między bratem a siostrą 26.06.07, 10:10
      A nie możesz zapytać brata w prost dlaczego się na ciebie obraził?
      Albo nie możesz go zapytać ( nie wiem czy ci to odpowiada) że będziesz
      wynajmować od niego część mieszkania? Przeciez mieszkanie wymaga remontu,
      sprzątania itp...
      Mi to wygląda na typową zawiść - nie dam jej i koniec ! Takich ludzi w polsce
      jest mnóstwo.
      W ostateczności możesz założyć sprawę w sądzie i jeżeli udowodnisz że brat
      wogóle nie interesował się mieszkaniem, sąd może zasądzić mieszkanie jako
      wyłacznie twoją własność.Zwłaszcza, że nie dokłada sie on do remontu itd...
      Tak było dokładnie w rodzinie mojego męża.
      Ale wynika z tego, że ty chyba tego nie chcesz i wcale ci się nie dziwię. Tobie
      chyba najbardziej zależy na dobrych stosunkach z bratem.
      Pogadaj z mamą i spróbujcie wspólnie porozmawiać z bratem o co mu tak naprawdę
      chodzi? Na pewno twoja mama też się z tym źle czuje.
      • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 26.06.07, 15:17
        > A nie możesz zapytać brata w prost dlaczego się na ciebie obraził?

        Kiedy dzwonię do niego - odrzuca połączenie złośliwie włączając pocztę głosową,
        więc za każdym razem tracę impuls połączenia międzynarodowego. Przestałam więc
        do niego dzwonić.

        > Albo nie możesz go zapytać ( nie wiem czy ci to odpowiada) że będziesz
        > wynajmować od niego część mieszkania? Przeciez mieszkanie wymaga remontu,
        > sprzątania itp...

        On uważa, że może zajmować się wszystkimi sprawami dotyczącymi mieszkania przez
        Internet, będąc zagranicą. Mama zaproponowała, żebyśmy płacili mojemu bratu
        pewną konkretną sumę co miesiąc jako odstępne, ale mój brat nie skomentował tej
        propozycji, nie wiem więc, cy się zgadza, i czy mamy mu zacząć ją płacić.

        > Mi to wygląda na typową zawiść - nie dam jej i koniec ! Takich ludzi w polsce
        > jest mnóstwo.
        > W ostateczności możesz założyć sprawę w sądzie i jeżeli udowodnisz że brat
        > wogóle nie interesował się mieszkaniem, sąd może zasądzić mieszkanie jako
        > wyłacznie twoją własność.Zwłaszcza, że nie dokłada sie on do remontu itd...
        > Tak było dokładnie w rodzinie mojego męża.

        Mój brat płaci połowę czynszu, więc raczej nie zabraliby mu mieszkania
        własnościowego (hipoteka) - ?

        > Ale wynika z tego, że ty chyba tego nie chcesz i wcale ci się nie dziwię.
        > Tobie chyba najbardziej zależy na dobrych stosunkach z bratem.
        > Pogadaj z mamą i spróbujcie wspólnie porozmawiać z bratem o co mu tak
        naprawdę
        > chodzi? Na pewno twoja mama też się z tym źle czuje.

        Moja mama czuje się z tym bardzo źle, ale moja próby zorganizowania wspólnej
        rozmowy spełzły na niczym. Moja mama nie ma pojęcia, dlaczego on sie tak
        zachowuje.
        Proponowałam, żeby moj brat przyleciał do Warszawy, ze zapłace mu pół biletu na
        samolot, że prozmawiamy we dwoje, albo jak chce, to we troje z mamą, albo
        jeszcze z kimś - np. jakimś psychologiem albo prawnikiem.... Ani nie
        skomentował propozycji, ani nie przyleciał. Zgodnie ze swoją taktyką:
        1) nigdy nie mówić nic konkretnego.
        2) nigdy nic nie robić.
        • schade Re: relacje między bratem a siostrą 28.06.07, 10:38
          To się wprowadź i nie dyskutuj z nim. Może płać mu jakąś część odstępnego a on
          niech nadal płaci połowę czynszu - albo i nie płać wcale. Jak go nie ma to się
          nie przejmuj nim. Wprowadź sie i tyle, a jak zadzwoni i będzie się awanturował
          to rzuć słuchawką albo powiedz że jak nie przyleci (tym razem na swój koszt) to
          nie będzie rozmowy.
          To jest w końcu twoje mieszkanie na spółkę z nim i masz prawo w nim mieszkać -
          możesz połowy pokoi nie używać- a on musi płacić połowę czynszu - a drugą
          połowę jak chce to niech komuś wynajmnie przez internet. A jak wszystko jest w
          stanie załatwić przez internet to niech cię wyrzuci z tego mieszkania przez
          internet. Ja bym się nim nie przejmowała.
          pozdrawiam
          • bablara Re: relacje między bratem a siostrą 28.06.07, 11:32
            A nie lepiej wcale sie tam nie wprowadzac, tylko kupic sobie oddzielne malutkie
            mieszkanko na kredyt,a to mieszkanie wynajmowac i z tych pieniedzy splacac raty?
            Jak dla mnie takie rozwiazanie to same plus. Nie musze z nikim dyskutowac, czy
            do czegos mam prawo. Mam tylko i wylacznie swoje mieszkanie, do ktorego nikt sie
            nie wtraca. a stare mieszkanie wynajmijcie na starych zasadach .
    • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 06.08.07, 19:55
      Wpowadziliśmy się. :-)

      A mój brat nadal nie odzywa się. :-/
      Dzis wysłałam mu maila, że będzie wujkiem!!!
      • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 08.08.07, 17:32
        beata2802 napisała:

        > Wpowadziliśmy się. :-)
        >
        > A mój brat nadal nie odzywa się. :-/
        > Dzis wysłałam mu maila, że będzie wujkiem!!!

        ...i odpisał, ale napisał tylko jedno zdanie: że mi nie odpisze.
        • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 05.10.07, 22:05
          Szóstego sierpnia 2007 wysłałam do mojego brata mail (ponieważ nie
          odbiera ode mnie telefonów), że jestem w ciąży. Zapytałam też, czy
          przyjeżdża na mój ślub, ponieważ nie zareagował w żaden sposób na
          zaproszenie, a termin się zbliżał. Nic więcej w mailu nie było
          oprócz tych dwóch prostych zdań. Odpisał po prostu, ze nie odpisze
          mi na tego maila. Przykro mi, że się nie cieszy.

          Osiem dni później mój brat opublikował w internecie taki oto tekst,
          który cytuję w całości z jego bloga:


          "Odwrotny dobór naturalny

          Jednym z elementów ewolucji jest dobór naturalny, który z grubsza
          polega na tym, że istnieje korelacja pomiędzy „jakością” osobnika i
          jego szansą na reprodukcję. W przypadku zwierząt są to proste
          wyznaczniki, na przykład wśród myszy większą szansę na dochowanie
          potomstwa mają te które sprawniej uciekają przed kotem.

          Wszystko jest w porządku kiedy rozważam zwierzęta. Niestety, kiedy
          przechodzę do gatunku ludzkiego, zaczynają się schody. Jeżeli macie
          dzieci, proszę, nie bierzcie tego do siebie, kiedy powiem że wśród
          ludzi w pierwszej kolejności rozmnażają się ludzie głupi, brzydcy i
          źli.

          Ci pierwsi z powodów bardzo prostych, takich jak niemożność
          przyswojenia sobie podstawowych zasad biologii i „sztuki”
          antykoncepcji. Ci najczęściej idą do ołtarza z brzuchem i rozwodzą
          się po kilku latach. O brzydkich nie będę się rozpisywał, powiem
          tylko że Angelina Jolie powinna mieć o wiele więcej niż tylko jedno
          dziecko!

          Poważniejszą sprawą są ludzie źli. Trzy razy byłem w życiu oszukany
          na większe pieniądze i za każdym razem były to osoby które właśnie
          miały dzieci. Albo małe, typu rok-dwa, albo właśnie się dzieci
          spodziewające. Zastanawiam się, co jest pierwsze. Jedna teoria jest
          taka, że ludzie skądinąd uczciwi, pod wypływem posiadania potomstwa
          nagle stwierdzają że mogą oszukiwać innych dla dobra swoich dzieci.
          Zaczynają widzieć świat jako dychotomię oni-my, gdzie świat,
          włącznie z innymi żyjącymi w nim ludźmi, stanowi wyłącznie funkcję
          aprowizacyjną, a imperatyw kategoryczny Kanta idzie w odstawkę.

          Drugą teorią jest to, że ludzie źli mają z natury tendencję do
          szybszego posiadania dzieci, na przykład po to żeby ich rodziny
          zdobywały przewagę liczbową, lub w przypadku różnorakich sytuacji w
          których dziecko jest doskonałym instrumentem politycznym, takich jak
          sprawy majątkowe. Może też być tak że ludzie z natury źli stają się
          pod wpływem dzieci jeszcze gorsi niż byli wcześniej.

          Można spojrzeć na to też od strony ludzi mądrych i uczciwych. Kiedy
          się nad tym zastanowić, można łatwo dojść do wniosku że obydwie te
          cechy utrudniają posiadanie dzieci. Ludzie mądrzy będą starali się
          zaplanować swoje życie, w którym będą chcieli skończyć wyższe
          studia, dostać dobrą pracę, a dziecko będą chcieli mięć wtedy kiedy
          będzie to miało dla nich życiowy sens. Oni też lepiej zdają sobie
          sprawę, jak dużą odpowiedzialnością jest wychowanie dziecka i jak
          trudne to zadanie. Ludzie uczciwi z kolei będą chcieli zapewnić
          swojej rodzinie byt poprzez uczciwą pracę, co szczególnie w Polsce
          graniczy z niemożliwością. Na dodatek to oni właśnie stanowią ofiary
          ludzi nieuczciwych, więc de facto muszą poprzez uczciwą pracę
          wyżywić nie tylko siebie, ale też i masę oszustów. Jeżeli ktoś jest
          uczciwy i głupi, ma jeszcze w miarę dużą szansę na podjęcie decyzji
          o posiadaniu dziecka. Ale osoba uczciwa i mądra... szczególnie w
          Polsce... raczej nie zdecyduje się na dziecko. Przed wyjazdem do
          Londynu, ma się rozumieć.

          Całość nastraja raczej pesymistycznie. Jeżeli to co obserwuję wokół
          siebie dzieje się również na większą skalę, ludzkość będzie stawać
          się coraz głupsza i bardziej nieuczciwa. "


          Oprócz tego w niedawnym odezwie do wszystkich możliwych wujków i
          cioć w rodzinie moj brat stwierdza, że traktuję dziecko jak "kartę
          przetargową". Nie mam pojęcia skąd mu się to wzięło, skoro
          poinformowałam go o ciąży jednym prostym zdaniem, bez żadnych
          dodatkowych informacji.
          • news21 Re: relacje między bratem a siostrą 06.10.07, 13:31
            Przede wszystkim musisz sobie zdać sprawę że Twój brat nie chce się
            z Tobą dogadać. Na Twoim miejscu odwiedziłabym dobrego adwokata,i
            spytałabym co przewiduje prawo jeśli jedna strona chce sprzedać
            wspólne mieszkanie a druga nie. Dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem
            byłoby uwolnienie się od tej wspólnoty i zależności, kupienie
            własnego mieszkania.
    • burza4 Re: relacje między bratem a siostrą 06.10.07, 14:28
      nie wypowiem się na temat istoty waszych relacji, bo trudno coś
      powiedzieć.

      Sytuację trzeba rozwiązać, bo jest patowa. Tak dalej być nie może i
      jedyną mozliwością jest wystąpienie do sądu o zniesienie
      współwłasności ze spłatą na rzecz brata, bo to jedyna droga w
      sytuacji, kiedy współwłaściciele się nie dogadują. Wyrokiem sądu
      będziesz mogła zdanie brata pominąć. Nie można tej sytuacji ciągnąć
      w nieskończoność!

      naturalnie nie spotka się to z przyjaznym odzewem, ale wasze
      stosunki i tak są złe, i nic nie wskazuje na to, żeby miały się
      poprawić. Konflikt i tak będzie narastał, a przy okazji - kto
      finansuje remont? ty czy wspólnie? jeśli ty - to duży błąd, zaczną
      się zarzuty, że można było taniej, że niepotrzebnie...

      • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 06.10.07, 20:10
        Remont finansuję tylko ja z mężem, ale nie ma się do czego
        przyczepić, bo naprawdę robimy najtaniej i tylko to, co niezbędne.

        W głębi duszy wiem, że powinnam już zdobyć taki papier sądowy, że
        sytuacja dojrzała do tego, ale mam ciągle irracjonalne opory.
        Boję się, co będzie kiedy umrze babcia, i odziedziczymy działkę oraz
        domek na wsi i obecne mieszkanie babci - wszystko po 50%. I cała
        zabawa od nowa...
        A może poczekam z tym sądem właśnie do tego momentu?
        • burza4 Re: relacje między bratem a siostrą 06.10.07, 20:37
          beata2802 napisała:

          > Remont finansuję tylko ja z mężem, ale nie ma się do czego
          > przyczepić, bo naprawdę robimy najtaniej i tylko to, co niezbędne.

          no tak, ale jeśli dojdzie do sądowego zniesienia współwłasności - to
          pod uwagę będzie raczej brana cena mieszkania PO REMONCIE, na który
          twój brat nie wyłoży ani grosza. Jeśli masz na wszystkie koszty
          rachunki - będziesz mogła dochodzić tego, ile wyłożyłaś sama, twoje
          nakłady mogą być kwestionowane (np. że mieszkanie i bez remontu było
          prawie tyle samo warte) itd. to spowoduje dodatkowe komplikacje.

          >
          > W głębi duszy wiem, że powinnam już zdobyć taki papier sądowy, że
          > sytuacja dojrzała do tego, ale mam ciągle irracjonalne opory.
          > Boję się, co będzie kiedy umrze babcia, i odziedziczymy działkę
          oraz > domek na wsi i obecne mieszkanie babci - wszystko po 50%.

          I cała > zabawa od nowa...
          > A może poczekam z tym sądem właśnie do tego momentu?

          generalnie lepiej byłoby to rozwiązać zawczasu, jeśli babcia żyje -
          spróbować ustalić inną drogę, np. on dziedziczy dom, ty oba
          mieszkania, a działka na sprzedaż, czy jakkolwiek inaczej - byle nie
          mieć znowu związanych rąk. Inaczej będzie powtórka z rozrywki, a
          takie sprawy będą się ciągnąć latami, tym bardziej że jak rozumiem,
          brat jest za granicą, i jest duże prawdopodobieństwo, że nie będzie
          się stawiał na rozprawy, bo zdaje się że nie będzie skory do tego
          żeby ci iść na rękę.

          sytuacja jest patowa, tym bardziej, że wynajem tak naprawdę nie jest
          obecnie zbyt opłacalny (wpłacone do banku pieniądze zarobią tyle
          samo jak nie więcej), a dochodzą atrakcje np. z przestojami w
          wynajmnie, z nieuczciwymi lokatorami, albo zniszczeniem.

          chyba czekanie nic nie da - bo jak rozumiem, chcesz tam mieszkać, a
          to znaczy tyle, że w międzyczasie brat traci dochody z wynajmu,
          jeśli odwleczesz sprawę - tym bardziej trudno będzie przeprowadzić
          wzajemne rozliczenia.
          • beata2802 Re: relacje między bratem a siostrą 07.10.07, 11:28
            > chyba czekanie nic nie da - bo jak rozumiem, chcesz tam mieszkać

            My już tu mieszkamy z mężem od niecalych 2 miesiecy chyba.
Pełna wersja