Wieczne kłótnie przy malutkim dziecku!

05.07.07, 08:44
Witam!
Mam 8-miesięcznego synka, który jest kochanym dzieckiem, ale mój problem
polega na ciągłych kłótniach z mężem odkąd się urodził mały. Na początku
potrafilismy pokłócuić się w nocy jak mały obudził sie z płaczem i mąż
obwiniał mnie, że nie umiem temu szybko zaradzić, a ja nie byłam mu dłużna w
krzykach i w efekcie mały się uspokajał i na nas patrzył. Teraz jest troszkę
lepiej, ale i tak potrafimy bardzo na siebiue krzyczeć i kłócimy się o
pierdoły, ale jesteśmy nerwowi i nikt nie potrafi ustąpić! Czy te kłótnie
mogą już w tej chwili mieć negatywny wpływ na dziecko? Czy przez nie dziecko
może być nerwowe. Mały od urodze4nia jest nadpobudliwy. Nie wiem jak mamy
sobie pomóc. Bardzo się kochamy, ale boję się, że te ciągłe awantury zniszczą
nasze małżeństwo! I jeszcze jedno, jak mąż mnie zdenerwuje to potem jestem
zła również na dziecko i tracę cierpliwość i czasem krzykne jak np. nie chce
jeść. Może powinnem brać jakieś leki uspokajające? Dziekuje i pozdrawiam
    • drobnazosia Re: Wieczne kłótnie przy malutkim dziecku! 05.07.07, 09:35
      Poki nasza corcia byla mniejsza w czasie naszych awantur (bo tak juz to
      wygladalo) byla raczej bardziej zaciekawiona co sie dzieje niz wystraszona.
      Teraz Mala ma 17 miesiecy i jak tylko ktores z nas zaczyna klotnie, ona
      momentalnie zaczyna plakac, widac ze sie wyraznie boi. Przytulam ja wtedy mocno
      i za wszelka cene staram sie nie krzyczec. Ostatnio po dosc silnej wymianie
      zdan z moim mezem Mala dostala goraczki. Rozmawialam nawet z kolezanka ktora ma
      12 miesiecznego syna i u niej bylo dokladnie tak samo. Po klotni rodzicow Maly
      budzi sie w nocy, jest strasznie placzliwy i niespokojny.
      Postanowilismy z mezem zmienic nasze stosunki ze wzgledu na coreczke. Wiemy, ze
      klotni nie unikniemy, bo mamy takie charaktery ze czasem trudno ktoremus
      ustapic, ale przynajmniej przykrecilismy ton. Klocimy sie pocichu, zeby nie
      straszyc dziecka. Wymieniamy zdania, mozemy sie nawet do siebie nie odzywac,
      ale nie wciagamy dziecka w nasze sprawy. Wiemy, ze ona kocha nas oboje, a my
      dlatego oddzielamy nasza zlosc na siebie od tego co laczy nas z dzieckiem.
      Dziecko nie jest tu niczemu winne, ono jest tylko obserwatorem gdy dwoje
      najblizszych mu ludzi (mama i tata) skacza sobie do gardla i po co je w to
      mieszac?
      Porozmawiajcie z mezem i jak juz sie klocicie to nie straszcie Malucha, bo to
      nie on zawinil.
      • agnieszkaw19 Re: Wieczne kłótnie przy malutkim dziecku! 05.07.07, 16:34
        Dzięki za odpowiedź. U nas jest dokładnie tak samo mały jest zaciekawiony i jak
        marudzi, a my zaczynamy swoje krzyki to on sie uspokaja i patrzy. Cieszę się
        tylko z tego, że widzimy w tym problem i próbujemy to zmienić i przyrzekliśmy
        sobie, że jak synek będzie na tyle duży, że zacznie rozumieć o co chodzi to
        napewno będziemy starać się poskromić emocje, bo u mnie w domu rodzinnym też
        były awantury i nie wspominam tego dobrze. Pozdrawiam
        • kajamama1 Re: Wieczne kłótnie przy malutkim dziecku! 06.07.07, 20:06
          U mnie tez bylo nerwowo jak maly byl jeszcze mniejszy (teraz ma 1,5 roku). Nie
          zeby awantury, ale to jest z reguly trudny okres dla rodzicow. Z roznych
          powodow bylismy strasznie zestresowani, a tu jeszcze jakis taki malec, drze sie
          i nie wiadomo jak mu pomoc. Mysle, ze ukrywanie przed nim/nia i 'ciche
          awantury' nie sa najlepszym rozwiazaniem. Dziecko jest jak barometr i wyczuwa
          wszelkie wahania nastrojow miedzy Wami. Lepiej chyba siasc z mezem i pogadac
          normalnie co mozna by zrobic, zeby bylo mniej stresujaco. Czasem latwiej
          powiedziec niz zrobic, ale czasem nawet samo powiedzenie moze pomoc. A czasem
          tez najmniejsza zmiana, np. ustalenie granic miedzy Wami, moze przyniesc duze
          polepszenie. Jestescie rodzina i tak sie bedzie mialo Wasze dziecko jak wszyscy
          czlonkowi tej rodziny. Nie da sie przeprowadzic podzialu miedzy dziecko-my a my
          do siebie nawzajem. To sa naczynia zespolone. Wydaje mi sie tez ze ten
          najwczesniejszy okres jest w pewnym sensie najwazniejszy, bo to potencjal na
          cale zycie. Ale oczywiscie nie ma o co sie obwiniac, tylko zaczac nastepny
          dzien z przekonaniem ze od dzis bedzie lepiej. Pozdrawiam
          • agnieszkaw19 Re: Wieczne kłótnie przy malutkim dziecku! 08.07.07, 22:08
            Dzięki za słowa wsparcia!Też tak to sobie tłumaczymy, że to najbardziej nerwowy
            czas, gdzie ciągle trzeba rozwiązywać jakieś problemy z malutkim, a to ząbki,
            to znowu brzuszek itd. Pocieszające jest to, że potrafimy ze sobą rozmawiać i
            to, że widzimy problem, ale głównie to niestety zasługa naszych upartych i
            nerwowych charakterów. Bardzo sie kochamy, a synek jest naszym największym
            skarbem i nie chcielibyśmy, żeby wychowaywał się w niedobrej atmosferze dlatego
            staramy się powstrzymywać swoje emocję, a jak zanosi się na kłótnie to jedno z
            nas poprostu wychodzi z pokoju. Już nie krzyczymy, ale czasem mówimy głośniej,
            ale również przy synku okazujemy sobie uczucia, więc myślę, że wszystko się
            ułoży. Pozdrawiam
Pełna wersja