On - nikczemnik

16.07.07, 14:28
Witam, poznałam człowieka, który stał się kimś waznym w moim życiu, jednak...
oszukiwał,od samego początku do samego końca - to wszystko juz za mną, ale
długo trwało zanim pozbierałam się w sobie i zaczęłam umieć żyć bez niego.
Znam mnóstwo ludzi - moi znajomi (koledzy) to w większości podobni
charakterologicznie do wspomnianego przez mnie przypadku - mówią swoim
kobietom 'kocham' choć to tylko słowa - puste niestety. Jakiś czas temu
postawiłam sobie za punkt honoru 'poprzeszkadzać' im odrobinę. Skoro już
krzywdzą innych, niech spróbują jak żyje się ze świadomością, że te kobiety
coś 'podejrzewają' albo wręcz o czymś wiedzą. Już choćby taka świadomość nie
jest łatwa - może kiedyś dotrze do nich, jak czują się kobiety krzywdzone (a
to niewspółmierne uczucie z tą ich 'karą').

Ale chyba się poddaję, tracę zapał do swojego pomysłu - może złość i żal
przechodzą, może czas faktycznie goi rany...
    • asiamarta1 Re: On - nikczemnik 16.07.07, 21:49
      Straszne jest to co piszesz,bo aż wrzesz z nienawiści do mężczyzn.Nie mierz ich
      wszystkich jedną miarą!Każdy człowiek jest inny,niezależnie od płci.Kobiety
      także bywają potworami...A związek trzeba zaczynać od jasno postawionych
      reguł.Jeśli się tego nie zrobi,to wtedy rodzą się frustracje i nieporozumienia.
      I dotyczy to obu stron związku.
      • femmina_diavolo Re: On - nikczemnik 17.07.07, 07:56
        A co, jeśli reguły te były klarowne aż nadto? Co, jeśli obydwie strony
        deklarowały ich 'przestrzegania'? Wiem, że i kobiety potrafią być straszne. Nie
        miałam planów 'utrudniania' łamania reguł tym, którzy tego nie robili - nie
        wrzucam wszystkich mężczyzn do jedneo worka... chciałam tylko poutrudniać im co
        nieco i pokazać, jak trudno żyć ze świadomością tego, że ta druga strona wie,
        że się ją świadomie krzywdzi - jak wtedy spojrzeć jej w twarz...(?)
        Tylko tego chciałam - świadomości.
        Ale tak, jak mówiłam - chyba czas goi rany... choć niczego nie ułatwia.
    • kicia031 Re: On - nikczemnik 17.07.07, 09:43
      A moze zamiast zyc zyciem innych ludzi warto zainwestowac energie we wlasne
      zycie - rozwoj, stawanie sie lepszym, madrzejszym czlowiekiem? Niektorzy ludzie
      (mezczyzni i kobiety) zle postepuja, ale oglaszanie krucjaty z tego powdu
      wydaje mi sie przesadna rakcja - ja bym zamiast tego skupila sie na
      zastanowieniu, co jest WE MNIE takiego, ze dokonalam blednego wyboru i jak moge
      sobie z tym poradzic, by nastepnym razem nie popelnic podobnego bledu?
      • femmina_diavolo Re: On - nikczemnik 17.07.07, 10:25
        Idealistka...

        Ale coś w tym jest... Dziękuję :)
      • mama303 Re: On - nikczemnik 17.07.07, 11:52
        kicia031 napisała:

        ja bym zamiast tego skupila sie na
        > zastanowieniu, co jest WE MNIE takiego, ze dokonalam blednego wyboru i jak
        moge
        >
        > sobie z tym poradzic, by nastepnym razem nie popelnic podobnego bledu?

        Odradzam. Szukanie w sobie tego czegoś do niczego nie poprowadzi poza
        frustracją.
        Ludzie bywają rózni. Ty trafiłas na gorszy egzemplarz, kazdemu może się takie
        trafienie zdarzyć.
        • bea53 Re: On - nikczemnik 19.07.07, 11:30
          popieram Kicie, trafienie trafieniem i moze sie trafic ale co w jednej drugiej
          jest takiego ze była w tym zwiazku, czesto mimo zorientowania sie ze sie jest
          oklamywanym czyli podswiadomie wyrazenie zgody na bycie w czyms takim a to juz
          nie jest trafienie ale wlasna zgoda i wtedy jest sie sfrustrowanym i zlym na
          siebie i na faceta i dyszy sie zemstą
          ale lepiej zaczac od siebie i jak ktos napisał inwestowac w siebie niz marnowac
          czas i energie na naprawianie swiata i innych, zawsze najskuteczniej sie
          naprawia siebie bo my innych nie naprawimy jesli oni sami nie chcą
Inne wątki na temat:
Pełna wersja