martasylwek
25.07.07, 21:46
Mam pięćio miesięczną córkę. Weronika od początku nie należała do spokojnych
dzieci miała kolke od pierwszego miesiąca do trzeciego nie dawno byłam z nią w
szpitalu na zapalenie płuc a teraz szelki na bioderka. Każda przygoda z nią
zmniejszała moją wartość jako że jestem ,,dobrą,, mamą. Do tego dochodzą
kłutnie z moim mężem. Kiedy Weronika zaczynała płakać kłutnia była
gwarantowana. Często słysze od mojego męża że wiele rzeczy robie źle i on
zrobił by to lepiej ale jak przechodzi co do czego to on nie chce tego
zrobić.Chodzi mi np. o przewjanie robienie mleka bo córka jest na sztucznym
mleku i często ulewa i mąż czesto twierdzi że jak on zrobi mleko to nie ulewa
ale rzadko robi to mleko. Ostatnio jak jest jakiś problem z Weroniką poprostu
wychodzi "odreagowac" z kolegami. Nie daje rady nie moge się z nim dogadać a
chciałabym . Czy jest dla nas jeszcze ratunek.Jakich mam używać argumentów by
go przekonać do mnie i córki. Czasami jest idealny we wszystkim mi pomaga a
czasami po prostu mnie zostawia z problemami samą nie moge się z tym pogodzić.