kaskagoska
26.07.07, 11:55
Było już tak dobrze a tu masz, awantura gotowa! Brzuch mnie tak z nerwów
rozbolal,że nie wiem jak wytrzymam noc.Nazbierało się i sobie powtykalismy, a
zaczęlo się od tego,że :
1) pojechal na dyzur po nocy i miał wrocic po dzieci (bawia je moi
rodzice w czasie gdyu maz ma zmiane) ok. 13.00,zbawilo go dluzej ,ja wrocilam
z pracy o 16.00,jego jeszcze nie było...nie wyrobil się,zajelo wiecej
czasu...ok., ale ja mialam pretensje,ze nie zadzwonil do moich rodzicow i im
nie powiedzial,ze będzie pozniej i czy dysponuja jeszcze czasem (mogli mieć
cos w planach) no i zla bylam,ze mnie nie poinformowal tez o tym,ze go nie ma
jeszcze w domu...(martwilam się czy się cos nie stalo) ...maz raczyl
przyjechac o 17.00 i z pretensjami,co ja od niego wymagam!przeciez oni siedza
w domu,wiec kilka godzin dluzej nie przeszkadza,jak pobedą jeszcze z dziecmi
(ale nie bierze pod uwage faktu,ze lepiej jak ktos jest uprzedzony o czyms a
nie czeka,czeka i nic...) boli mnie fakt,ze on ich traktuje jak
powietrze,niby nic,sa to bawia...(a nie docenia jak duzo nam pomagaja w ten
sposób-robia to z wlasnej, nieprzymuszonej woli ,nie placimy za pomoc itp.)
2) ma pretensje gdy ubieram się ladnie do pracy (teraz jak
cieplo,bluzeczka na ramiączkach, spodniczka...elegancko,dobrze się czuje ale
nie żeby kogos podrywac!!!ma pretensje ze nie chodze tak dla niego po domu!!!!
no Boze, wracam to się przebieram w wygodne ubrania...zal by mi było ciuszka
dobrego ufajdanego przez kaszke malej... no chyba ze dziwna jestem... ?
3) biore od dwoch meisiecy tabletki anty i chyba mi nie sluza,bo nboli
mnie z rana brzuch,mam teraz fatalny nastroj a do tego mam napady gorąca jak
kobieta przy menopauzie!!!strasznie mi to przeszkadza....nie mogę być sobą,
ale on nie rozumie,że cos może mnie bolec....mam milczec i sluczy!!!!
4) Tato mój zaoferowal pomoc przy wyczyszczeniu komina, zrobil mine
jakby chcial go zabic...fakt,szedl wtedy an noc do pracy ale tato chcial mu
pomoc,nawet go wyreczyc-powiedzial ze zrobi sam... i nie ma dziekujje, zero
usmeichu... wstyd mi za takie jego zachowania .tacie przykro,bo zaoferowal
pomoc a tu masz...ale dobra,skoro chce sam,nie am sprawy. Njgorsze,ze gdy ja
zwracam mu na jego zachowanie które mi się nie podoba jako zonie,to on weszy
podstep,ze to pewnie moi rodzice mnie nabuntowali...zona powinna być za
mezem,ale ja zawsze staje po ich stronie....No Boze,mam swoje zdanie...pech
chce ze niestety nie takie jak maz...ale z nim się nie da...on ma
swoje.Przeciez nic się nie stalo,ze nie poinformowal ze przyjedzie
pozniej...dobrze ze wogole przyjechal...zero wyjasnien...
I co Wy na to? Czepiam się?????!!!