Kobieta, matka, żona pracująca i robiąca karierę

29.07.07, 13:12
Zawsze byłam ambitna, zawsze chciałam do czegoś dojść. Sama.
Dlatego skończyłam studia dzienne, równocześnie pracując. Marzyła mi się
wielka kariera. Potem ambicję przesłoniły mi sprawy rodzinne. Kochany
mężczyzna, urodziło nam się dziecko, dla którego chciałam rzucić wszystko.
Siedziałam z nim przez rok w domu. Potem postanowiłam pójść do pracy.
Niestety, mały był tak ze mną związany, że moje życie polegało na siedzeniu w
biurze, po czym pędem leciałam do domu, do synka i męża. Codziennie tak samo,
praca-dom, zakupy, gotowanie i sprzątanie gdy mały już śpi, bo nie dawał mi
chwili wytchnienia.

Jak skończył 3 latka, postanowiłam zrobić coś więcej dla siebie. Wieczorami
chodziłam na aerobic, postanowiłam też założyć swoją firmę, zaczęłam pracować
na dwa etaty - nie rzucając obecnej pracy podpisałam umowę agencyjną z dużą
firmą. Przedyskutowaliśmy ten temat z mężem wielokrotnie. Oboje doszliśmy do
wniosku, że aby coś osiągnąć, trzeba się poświęcić chociaż przez rok,
zwłaszcza że mamy dopiero po 30 lat.

Sytuacja wygląda teraz tak, że po pół roku mam dosyć. Wstaję o 6 rano, aby
ugotować, zrobić pranie, śniadanie i wyprawić dziecko do przedszkola. Jestem
w biurze od 9-17, a po południami mam spotkania z klientami. Wracam do domu
ok. 19, jednak staram się nie poświęcać każdego dnia na dodatkową pracę. 2-3
popołudnia poświęcam dziecku. W biegu między jedną a drugą pracą oraz domem
robię zakupy. A wieczorem, jak mały śpi, albo robię coś w domu, albo pracuję
przy komputerze. Do 12-1 w nocy. Niby sobie radzę dobrze, ale jest gorzej z
każdym dniem. Mąż przestał mnie wspierać, nie robi nic w domu, twierdzi, że
zajmuje się dzieckiem popołudniami i to wystarczy.

Wczoraj miałam urodziny, nie dostałam nawet kwiatów, nie wspominając o
prezencie. A jak w weekend chcę się wyspać, to mały po mnie skacze, mąż
natomiast twierdzi, że powinnam jak najwcześniej wstać, aby poświęcić synkowi
więcej czasu.

Zaczęłam palić papierosy po 5-letniej przerwie. I sama nie wiem co mam
zrobić. Odezwały się moje dawne ambicje, chęć zrobienia czegoś ponad to, co
robię, chęć osiągnięcia czegoś więcej. Nie chcę też stracić rodziny.
Natomiast nie chcę być dla nich jedynie gosposią. A oni tylko wymagają i
oczekują.

Czy mi się w takim razie nic nie należy? Przyjemności i pomoc z ich strony?
Czy nie można osiągnąć sukcesu wspólnie??

Nie wiem co robić... Zatracam się coraz bardziej. Zaczęły się awantury i
krzyki w domu, czasami podnoszenie ręki na zbuntowane dziecko.
Z mężem coraz częściej wogóle nie rozmawiam, i zaczynam się czuć cholernie
nieszczęśliwa....
    • miacasa Re: Kobieta, matka, żona pracująca i robiąca kari 29.07.07, 14:08
      Biegiem zatrudnij kogoś, kto odciąży Cię w obowiązkach domowych, jak trochę uda
      Ci się odpocząć i nabrać sił(musisz być potwornie przemęczona) weź się za męża i
      wspólnie ustalcie plan działania, wierzę, że Ci się uda musisz jednak wypocząć
      by zacząć jasno widzieć Swoją sytuację, wszystkiego masz za dużo na głowie, tak
      się nie da, to ślepa uliczka, jesienią Twoje ciało może zacząć chorować.
      Wszystkiego dobrego z okazji urodzin.
    • triss_merigold6 Re: Kobieta, matka, żona pracująca i robiąca kari 29.07.07, 16:07
      Jesteś przeciążona, zwyczajnie przeciążona. Spróbuj zatrudnić kogoś
      przynajmniej do części prac domowych, zmienić cały etat w biurze na pół etatu
      czy ograniczyć liczbę spotkań z klientami.
      Z drugiej strony - jak sobie wyobrażasz osiąganie sukcesu wspólnie? Być może
      mężowi wcale tak bardzo na Twoim sukcesie zawodowym nie zależy i czuje się
      odsunięty. Wybacz ale gdyby życiowy partner zafundował mi taki rytm życia, z
      wieczorami spędzanymi do późna na pracy, z weekendami kiedy marzysz tylko o
      spokoju i wyspaniu się, to by dostał kopa. Do widzenia, nie potrzebuję dzielić
      życia z kimś kto jest fizycznie bądź duchowo wiecznie nieobecny. Zastanów się
      nad tym.
      Pracoholizm się leczy, tak btw.
    • anulkas86 Re: Kobieta, matka, żona pracująca i robiąca kari 29.07.07, 18:07
      A nie wydaje Ci sie że rzeczywiście trochę za mało czasu spędzasz z rodzina?
      Godzinka rano i godzinka wieczorem z dzieckiem? A raczej przy dziecku?
      Oczywiście pomijając dnie gdzie Cię nie ma bo idziesz na aerobik. Myślę że sama
      powinnaś zdecydować co w tej chwili jest dla Ciebie ważniejsze? Kariera czy
      rodzina. Jeżeli na dzień dzisiejszy najbardziej zależy Ci na sukcesie to
      zatrudnij kogoś do pomocy w domu kto przy okazji pobawi sie z dzieckim. A jeżeli
      rodzina jest najważniejsza to zrezygnuj z etatu, zajmij się swoja firmą, albo
      odwrotnie. Coś za coś.
    • mama303 Re: Kobieta, matka, żona pracująca i robiąca kari 29.07.07, 22:14
      aczerk napisała:

      Jedno co mi przychodzsi do głowy: rzuć etat albo zamknij własną firmę i podziel
      po równo obowiązki tzw domowe między siebie i meża.
      Inaczej sie wykończysz.
      • ika997 Re: Kobieta, matka, żona pracująca i robiąca kari 30.07.07, 02:49
        Uważam, że mąż powinien bardziej ci pomagać i nad tym trzebaby popracować.
        Porozmawiaj z nim spokojnie, na poważnie. Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że
        wnosisz konkretne pieniądze na życie.

        Nie uważam, aby należało koniecznie rezygnować z tego, bo mąż ma gdzieś ciebie,
        kariere twoją i pomoc w domu na zasadzie chciałas to rób, ja sie nie mieszam,
        ale w domu ma być zrobione bo jestes żona i twoje miejsce przy garach(Kinder,
        Kuche, Kirche). Wypracowałas sobie niezależność finansową, niewiele kobiet to
        osiąga, potem czasami nie mają wyjścia są zdane na łaskę i niełaskę mężów, ty nie.

        Jeśli mąż zarabia krocie i nie musiałabyś pracować w jego mniemaniu, zatrudnij
        faktycznie kogoś. Bo to co ciągniesz w tej chwili to zbyt wiele.
        Mów mężowi żeby ci pomagał spokojnie, mów jak się czujesz czego potrzebujesz.
        Nie wymówki, krzyk i obwinianie, a spokojna wymiana zdań.
        • ika997 Re: Kobieta, matka, żona pracująca i robiąca kari 30.07.07, 02:55
          Przypomnij mu jak pół roku temu doszliście do wspólnego wniosku że należy się
          poświęcić dla sprawy przez rok. Zadaj pytanie czy odczuł że lepiej sie wam
          powodzi gdy pracujesz i czy nie warto by było jemu też zadziałac dla wspolnego
          dobra, pomóc w domu podczas gdy ty pracujesz???
    • sir.vimes Nie oni, tylko mąż 30.07.07, 10:52
      > Natomiast nie chcę być dla nich jedynie gosposią. A oni tylko wymagają i
      > oczekują.

      Dzieciaka w to nie mieszaj;)
      Fajnie, że jestes samodzielna i ambitna ale przy takim trybie życia dorobisz sie
      przede wszystkim wrzodów a nie satysfakcji.
      Zakupy może mąż zrobić, choćby przez internet. Zdecyduj się na jedną pracę -
      albo chociaż 1,5 etatu zamiast dwóch.

      Też próbowałam tak żyć - skończyło się na zawaleniu wielu spraw i trzy
      miesięcznej "odsiadce" w domu (zachorowałam).

      Co do domu - na pewno stać was na panią do sprzątania. Chwile wolne od pracy
      poświęcaj sobie lub dziecku - nie dowalaj sobie etatu gospodyni bo to nie ma
      najmniejszego sensu.

      Mąż akceptował twoje plany - niech teraz nie oczekuje, że będziesz robotem lub
      zrezygnujesz ze wszystkich swoich ambicji. To jego problem, nie twój.

      Wyluzuj, naucz się odpoczywać, zapisz się na jakieś sensowne warsztaty.


      • bea53 Re: Nie oni, tylko mąż 30.07.07, 14:04
        Duzo osób pisze ze trzeba poswiecic wiecej czasu partnerowi i to jest
        przywiazanie do tradycyjnegoi podzialu ról, bo facet ktory by był na miejscu
        Agnieszki oczekiwalby poswiecen ze strony kobiety, skoro ja haruję ty zajmujesz
        sie domem i dzieckiem...i nie widzialby nic zdroznego tego ze go nie ma w domu
        skoro robi karierę, natomiast wy czesto sajecie po stronie faceta...
        Ja uwazam ze nalezy konczyc co się zaczeło, reczywiscie zatrudnic pomoc, robic
        zakupy przez internet i niech to robi mąz, mysle ze on sie przyzwyczail ze to Ty
        wszystko robisz i Ty tez sie do tego przyzwyczailas.
        Myslimy robimy kariere ale tez dalej musimy ciagnoąc obowiazki domowe i opiekę
        nad dzieckiem, wydaje mi sie ze tak sie nie da, musimy przerzucic czesc
        obowiazków na faceta i nie byc idealna mamą, dziecko 3 letnie mozna czyms zająć,
        babcia, jakies zajęcia, hobby...bez przesady, nie robmy z siebie atlasa co to
        wszystko pociagnie...ja uwazam ze z ambicji nie nalzey rezygnować ale tez
        rozsadnie wszystko rozgrywać...
        Bez wsparcia męza nie da sie zrobic samemu bezbolesnie kariery, tak jak facet
        nie zrobi kariery i nie bedzie mial rodziny bez nieustannej pracy poswięcen
        zony...moze warto tego faceta trochę pocwiczyc, urobic, dostosować, bo inaczej
        widzi on tylko przemeczona sfrustrowana kobietę ktora nie wiadomo czego od niego
        chce...
        • ika997 Re: bea 31.07.07, 11:15
          Święte słowa. Podpisuję się też pod tym.
        • echtom Re: Nie oni, tylko mąż 31.07.07, 16:37
          20 lat temu też bym się pod tym podpisała, ale z wiekiem robię się coraz
          bardziej konserwatywna i uważam, że tradycyjny podział ról wcale nie jest taki
          zły. Idealny układ to dla mnie taki, w którym facet pracuje i przynosi do domu
          konkretną kasę, kobieta zajmuje się domem, a w wolnych chwilach pracuje dla
          przyjemności i coś tam sobie zbiera do emerytury. Gdybym mogła sobie na to
          pozwolić, natychmiast rzuciłabym pracę na etacie i zajęła się wyłącznie
          zleceniami albo założyła małą działalność. Dom i rodzina są ciekawsze niż 8
          godzin siedzenia przy biurku i komputerze, bo do tego sprowadza się praca
          większości wykształconych kobiet, niezależnie od tego, jak efektownie brzmi
          nazwa stanowiska. No ale jeśli ktoś lubi wstawać o świcie, by do wieczora
          nabijać firmie wyniki sprzedaży, to jego święte prawo, tylko czemu oczekuje, że
          rodzina będzie się tym zachwycać?
          • bea53 Re: Nie oni, tylko mąż 31.07.07, 16:45
            Ja ososbiscie tez teraz uwazam ze chetnie bym w domu sobie posiedziala z
            dzieckiem, gdyby ktoś mi potrafił zapewnic zycie na pewnym poziomie, niestety
            nawet nie mam takiego wyboru, bo mam sama utrzymuje male dziecko no mam małe
            alimenty..chetnie bym sobie w domku posiedziala...tak wiec rozumiem o czym piszesz
            az za dobrze..
            Natomiast uwazam ze jesli kobieta chce robic tzw kariere to uwazam ze czemu
            nie..inna sprawa ze dobrze wtedy miec domowego faceta ktorego kręca obowiązki
            domowe...
            Moze autorka ma zamiar pracowac ciezko przez jakis czas by wszystko rozkręcic i
            pozniej wrocic na łono dostatniego domu...nie wiem...ale rozumiem to...

            Najpewniej jest tak z wszelką karierą u kobiet ze wszelkie koszta ponosza
            kobiety..i najpewniej nie wychodzi albo kariera albo rodzina...

            • echtom Re: Nie oni, tylko mąż 31.07.07, 17:01
              A, to witaj w klubie. Ja sama wychowuję troje większych (przyznaję, eks od paru
              lat dokłada się sumiennie do ich utrzymania) - coś tam pomogą w domu, ale
              większość dnia spędzają w szkole i na zajęciach pozalekcyjnych, więc niewielki
              z nich pożytek. Na szczęście załatwiłam sobie od jesieni obniżkę wymiaru etatu
              i trochę wyluzuję - obrzydło mi już dzielenie obiadów na pizzę zamawianą, pizzę
              mrożoną i pichcone o 23 potrawy jednogarnkowe :).
          • kicia031 Re: Nie oni, tylko mąż 31.07.07, 17:37
            Echtom, nie kazda praca to siedzenie przy biurku. Wspolczuje niewielkich
            zyciowych aspiracji, ja mam spore i na pewno nie zrelizuje ich stojac przy
            garach i jezdzac na miotle.
            A autorce watku radze, by wlaczyla meza w obowiazki domowe, zatrudnila
            sprzataczke i przestala byc perfekcjonistka domowa. A jesli maz nie chce robic
            niczego w domu - nie gotuj obiadu, nie pierz, nie prasuj. Dlaczego tylko na
            ciebie mialyby spadac te obowiazki?
            • echtom Re: Nie oni, tylko mąż 31.07.07, 18:28
              Nie napisałam, że każda, tylko większość. Aspiracje życiowe też mam spore, ale
              nie utrzymam z nich rodziny i nie opłacę ZUS-u, więc muszą zaczekać :). A swoją
              drogą smutne, że młode kobiety trywializują bogactwo życia rodzinnego,
              sprowadzając je do garów i miotły.
              • bea53 hmmm 31.07.07, 19:04
                Skoro dyskusja zachacza o temat czy kariera czy rodzina i zona przy męzy, to
                jednak ja uwazam ze warto inwestowac w siebie, po prostu miec wlasny biznes,
                czy karierkę, pisze to z perespektywy wlasnie osoby wychowujacej dziecko
                samodzielnie.

                Inwestycja w karierę męza i dopieszczanie rodzine jest ok ale nigdy nie wiemy
                czy za 20 lat facet obudzi sie i nie zechce wymienic pani przy domu na młodsża
                i zostajemy z dziecmi i naszymi mozliwosciami zainwestowanym w faceta ktory
                idzie sobie z dobrą pensją moscic gniazdko innej..wiec dobrze zachowac proporcje
                i jak sie da postawić na siebie to czemu nie....
                Inna sprawa ze nie kazda ma męza zaradnego, zdarzają sie niezradni i warto wziąc
                finase w swoje ręce..i polepszyc finase rodziny...



                • echtom Re: hmmm 31.07.07, 19:27
                  Jestem jak najbardziej za "karierką", ale my dyskutujemy o kobiecie, która
                  wybrała zap... 12-14 godzin na dobę. Ja tak ciągnę od kilkunastu lat i z każdym
                  rokiem wydaje mi się to coraz bardziej bezsensowne i coraz mniej rozumiem
                  kobiety, które w takim życiu widzą swoje spełnienie. Powtarzam - jeszcze 10 lat
                  temu myślałam zupełnie inaczej, to przyszło z wiekiem i "mądrością życiową".
                  Tak szczerze mówiąc - chroniczne niedosypianie, przemęczenie i praca, która
                  prędzej czy później sprowadza się do wąskiej specjalizacji i rutyny, niewiele
                  mają wspólnego z "samorozwojem". Na realizowanie swoich pasji i rozwijanie
                  zainteresowań praktycznie nie ma wtedy czasu.
                  • verdana Re: hmmm 31.07.07, 19:38
                    A ja z punktu widzenia dziecka. 30-latkowie moga sobie powiedzieć, ze poświęcą
                    rok dla kariery i nawet przez ten rok być na pograniczu zalamania nerwowego.
                    Ale 30-latkowie, ktorzy maja małe dziecko poświęcają nie tylko rok, ale i
                    dziecko. Dziecko nie myśli kategoriami "za rok bedzie lepiej", dla niego ten
                    rok to rok wyrwany z bycia z rodzicami, z normalnego życia rodzinnego. Uważam,
                    ze nie można przyjąć, ze dziecku przez rok nic sie nie stanie - to czas,
                    ktorego można już nigdy nie odrobić, bo zmeczeni rodzice, ktorzy nie maja sily
                    dla dziecka, to horror.
                    Trdno, wszystkiego na raz nie da się zrobić - nie mzna mieć małego dziecka,
                    pracowac calymi dniami, miec swietnie utrzymanego domu. Coś z tego musi nie
                    wyjść. Obawiam się, ze może nie wyjść wychowanie dziecka.
                    • triss_merigold6 Re: hmmm 31.07.07, 21:33
                      A potem kolejny rok i kolejny... w pracoholizm i nadmierne ambicje łatwo wpaść.
                      Rodzic, który ma etat, firmę i czas dla siebie w postaci areobiku czy innych
                      atrakcji to rodzic nieobecny, zmęczony i poirytowany.
                      Męża damy doskonale rozumiem. Czemu wszyscy zakładają, że zależy mu na obsłudze
                      domu a nie na obecności żony i kontakcie z nią? Śmiem wątpić czy w takim
                      układzie mają w ogóle czas na rozmowę poza wymianą najprostszych
                      organizacyjnych komunikatów i na seks, nie mówiąc już o wspolnym spędzaniu
                      czasu.
                      Z punktu widzenia kobiety - wszystko jedno matki czy bezdzietnej singielki -
                      nie byłabym zainteresowana panem tak intensywnie pracującym, bo satysfakcja ze
                      związku żadna.
                  • kicia031 Re: hmmm 31.07.07, 22:03
                    tylko nie wiem skad zalozenie, ze zeby zrobic kariere, trzeba pracowac 12 - 14
                    godzin. Ja tez kiedys tak mysleam, jednak pracodawcy nie zalezy na pracowniku
                    przemeczonym tylko na pracowniku efektywnym. Pisze to jako szefowa.
                    • echtom Re: hmmm 31.07.07, 23:01
                      kicia031 napisała:

                      > tylko nie wiem skad zalozenie, ze zeby zrobic kariere, trzeba pracowac 12 - 14
                      > godzin.
                      Z postu autorki wątku.
                • mama303 Re: hmmm 31.07.07, 21:18
                  bea53 napisała:

                  > Skoro dyskusja zachacza o temat czy kariera czy rodzina i zona przy męzy, to
                  > jednak ja uwazam ze warto inwestowac w siebie, po prostu miec wlasny biznes,
                  > czy karierkę, pisze to z perespektywy wlasnie osoby wychowujacej dziecko
                  > samodzielnie.
                  >
                  > Inwestycja w karierę męza i dopieszczanie rodzine jest ok ale nigdy nie wiemy
                  > czy za 20 lat facet obudzi sie i nie zechce wymienic pani przy domu na młodsża
                  > i zostajemy z dziecmi i naszymi mozliwosciami zainwestowanym w faceta ktory
                  > idzie sobie z dobrą pensją moscic gniazdko innej..wiec dobrze zachowac
                  proporcje
                  > i jak sie da postawić na siebie to czemu nie....

                  Zwłaszcza że sprawą dyskusyjną jest czy taki model rodziny jest faktycznie
                  najlepszy dla dzieci. Moim zdaniem zdrowszy dla dzieci jest układ bardziej
                  partnerski - dzieci mają wtedy "zdrowszy" obraz stosunków damsko-męskich.
                  Chyba najmniej korzystny jest model rodziny - tzw.gospodyni domowa i tyrający
                  całymi dniami a i w soboty i niedziele - ojciec.

                  • echtom Re: hmmm 31.07.07, 23:04
                    Nie wiem, czy bardziej korzystny jest model z obojgiem rodziców, którzy harują
                    całymi dniami, a w weekendy odpoczywają bez dziecka.
                    • mama303 Re: hmmm 01.08.07, 08:04
                      echtom napisała:

                      > Nie wiem, czy bardziej korzystny jest model z obojgiem rodziców, którzy
                      harują
                      > całymi dniami, a w weekendy odpoczywają bez dziecka.

                      Jesli to do mnie to taki model tez jest zły moim zdaniem.
                      Natomiast model partnerski tzn i matka i ojciec pracuja zawodowo a obowiazkami
                      domowymi dzielą się po równo jest OK
                      • miacasa Re: hmmm 01.08.07, 09:27
                        Jakoś nie wyobrażam sobie dzielenia się obowiązkami domowymi po równo,
                        oznaczałoby to dla mnie wykonywanie ciężkich prac budowlanych (nasz dom jeszcze
                        jest w fazie wykończeniowej), uważam, że podział obowiązków powinien być
                        elastyczny i uzależniony od możliwości i umiejętności małżonków a także od stylu
                        życia rodziny. Wyznacznikiem właściwego podziału obowiązków jest
                        satysfakcjonujące życie wszystkich członków rodziny, a czy to będzie model
                        partnerski, tradycyjny czy jeszcze inny jest sprawą drugorzędną i nie ma co tu
                        dyskutować, co jest lepsze, bo dla każdy z nas ma swój pogląd na ten temat,
                        istotne jest by podzielał go również współmałżonek a nie obca osoba na forum.
                        • kicia031 Re: hmmm 01.08.07, 09:51
                          Rowno to przeciez nie znaczy to samo? Skad ten pomyysl.
                          U nas rowno oznacza tyle, by kazdy mial tyle samo czasu wolnego dla siebie.
                          Pracujemy wszyscy, alaczajac starsz edzieci w obowiazki, az wszytko w domu jest
                          zrobione (lub to zco zostalo zaplanowane do zrobienia na dany dzien) a potem
                          wszyscy odpoczywamy.

                          Nie wyobrazam obie sytuacji, ze jeden z partnrow siedzi przez TV, a drugi
                          zasuwa i tak jest na stale.
                        • mama303 Re: hmmm 01.08.07, 10:10
                          miacasa napisała:

                          > Jakoś nie wyobrażam sobie dzielenia się obowiązkami domowymi po równo

                          A ja tak, nie oznacza to bynajmniej że robimy to samo

                          >uważam, że podział obowiązków powinien być
                          > elastyczny i uzależniony od możliwości i umiejętności małżonków

                          A ja nie uważam, jesli jedna strona jest bardziej obciążona to druga powinna
                          nauczyc się tego czego nie umie i odciązyć te druga stronę.

                          >Wyznacznikiem właściwego podziału obowiązków jest
                          > satysfakcjonujące życie wszystkich członków rodziny,

                          Jakos nie wyobrażam sobie satysfakcjonujacego życia wszystkich członków rodziny
                          gdy jedna strona tyra od rana do nocy a druga znajduje czas na odpoczynek, wiec
                          powinno byc w miare po równo.

                          >i nie ma co tu
                          > dyskutować, co jest lepsze, bo dla każdy z nas ma swój pogląd

                          Własnie dlatego jest sens dyskutować, że kazdy może miec inny poglad w tej
                          kwestii.
                          Pozdrawiam
                          • bea53 Re: hmmm 01.08.07, 11:32
                            Nie traktujmy wszystkich wyrazen dosłownie,
                            podzial jasne ze w miare umiejetnosci i mozliwosci, proporcjonalnie i wg uznania
                            i chęci...nikt nie mowi ze mamy sie nagle uczyc budowlanki zeby bylo po rowno ale
                            akurat prace przy dziecku, pozmywanie garów i robienie zakupów czasem mozna
                            podzielic...
                            Ktos napisal ze trzeba dyskutowac ale zdaje sie wlascicielka watku dyskutowal z
                            mezem o wszystkim
              • kicia031 Re: Nie oni, tylko mąż 31.07.07, 22:01
                Prawdopodobnie my dear jestem starsza od ciebie...
                • echtom Re: Nie oni, tylko mąż 31.07.07, 22:58
                  Sprawdziłam wizytówkę - jesteś młodsza :)
                  • aczerk Trochę lepiej 01.08.07, 23:30
                    Widzę, że dyskusja rozgorzała na dobre.:)

                    Od mojego pierwszego wątku sporo się zmieniło. Jak napisałam go, to było już
                    apogeum, to forum było chyba ostatnią deską ratunku i chęcią wykrzyczenia tego,
                    co w środku mi siedzi. I przez to chyba też pękłam, a sprawy potoczyły się
                    jakby poza mną.

                    Mieliśmy z mężem spory kryzys, to fakt. Najpierw kilka dni praktycznie nie
                    rozmawialiśmy, aż pewnego wieczoru nie wytrzymałam. Kilka godzin rozmów,
                    płaczu, wzajemnych pretesji, doprowadziły nas do bardzo konstruktywnych
                    wniosków - faktycznie, zaczęliśmy się mijać, przestaliśmy rozmawiać, nasze
                    kontakty ograniczyliśmy jedynie do wzajemnych pretensji. Myślę że ta rozmowa
                    dużo nas nauczyła, wiele postanowiliśmy i mam nadzieję że będzie lepiej.

                    Przy okazji - sprawy zawodowe też jakby same się toczą. Firmę, w której nadal
                    pracuję, zdecydowano się zamknąć. Mam 2 miesiące na załatwienie formalności
                    związanych z wypowiedzeniami (jestem managerem) i likwidacją spółki. No i 2
                    miesiące na podjęcie konkretnych decyzji. Od kilku dni rozmawiamy z mężem jak
                    to rozegrać, aby było dobrze dla nas wszystkich.

                    Zaczęłam się uśmiechać, a on zaczął robić zakupy :)
                    Rozmowa czyni cuda, to fakt.

                    Dziękuję Wam bardzo za wszystkie słowa, i krytyki, i wsparcia,

                    Pozdrawiam
Pełna wersja