joannanb
10.08.07, 12:43
Moja corka ma 7 lat nigdy nie byla typem pieszczocha, juz jako 2-
latka na usciski i calusy wolala 'juz dosc!juz dosc mam tyh
buziakow'. Byla wyczekanym dzieckiem po trudnej ciazy i pierwsza
wnuczka. Bardzo ja kochalam ale gdy miala 3 latka zaczelam tracic z
nia kontakt. Wyemigrowalismy wowczas do innego kraju i nie wiem czy
udzielil jej sie nasz stres czy z innej przyczyny zrobila sie
marudna,histeryczna co noc budzila nas placzem ktorego nie mozna
bylo ukoic. Emocjonalnie zaczelam sie wowczas powoli od niej
oddalac. Po kilku latach zaczela nalegac na posiadanie rodzenstwa i
gdy miala 5 lat jaj marzenie sie spelnilo zaszlam w ciaze
blizniacza. Cala ciaze obawialam sie czy bede w stanie pokochac
rosnace we mnie dzieci gdyz Ole kochalam tak bardzo ze nie
wyobrazalam sobie by tej milosci moglo starczyc dla nastepnego
dziecka. Wkrotce jednak moje fatalne samopoczucie sprawilo ze
wpadlam w depresje i nieswiadomie odsunelam sie zarowno od niej jak
i od meza. Czulam sie fizycznie tak zle ze nawet jej(zreszta nie
tylko) glos mnie meczyl. Pod koniec ciazy wyjechalam z nia do Polski
gdzie zostalam jeszcze miesiac po jej powrocie do UK. Dreczylo mnie
bardzo ze nie moglam jej zaprowadzic gdy zaczynala szkole,
rozmawialam z nia czesto przez telefon i bardzo tesknilam. Miesiac
po porodzie dolaczylam do niej i meza z nowymi czlonkami rodziny.
Niestety nie bylo latwo przez caly dzien bylam sama z bliznietami,
karmilam piersia, gotowalam, pralam, sprzatalam i nie mialam czasu
dla starszej corki. Jedynymi momentami spedzanymi z nia sam na sam
bylo wieczorne czytanie jaj bajek. Ola byla zawsze buntowniczka ale
swoj bunt kieruje nie przeciwko rodzenstwu lecz mnie. Tnie sobie
nowe ubrania nozyczkami, pisze mazakami po wykladzinie, nie
zastanawia sie nad tym co robi(zwracamy jej uwage po kilka razy w
tej samej sprawie) ciagle jeczy, jest wiecznie niezadowolona z
zycia. Swoim zachowaniem i postawa bardzo nas z mezem drazni wiec
krzyczymy na nia, wysylamy do swego pokoju. OPna obiecuje poprawe a
za 5 min robi to samo. Kocha swoje rodzenstwo i nas ale nie potrafi
cieszyc sie ze wspolnyh wycieczek itp. Chce by poswiecac jej wiecej
uwagi, narzeka ze sie z nia nie bawie, ja ja rozumiem ale nie mam
kiedy. Sama zajmuje sie domem i do tego studiuje, maz wraca do domu
po 18 wiec pomocy mam niewiele. Bliznieta pochlaniaja najwiecej mego
czasu lecz nie na zabawie ale na gotowaniu dla nich, zmywaniu,
zmienianiu pieluch i godzeniu ich. Odrabianie lekcji z Ola zajmuje
mi 1-1,5 godz, jestem zmeczona i szczerze mowiac nie wiem czy
chcialabym znalezc te wiecej czasu dla Oli. Jestem na nia zla ze nie
pomaga mi w prostych obowiazkach domowych jak np nakrycie do stolu
czy chocby posprzatanie swego pokoju, denerwuje mnie ze pyta mnie
wiecznie o to samo choc zna odpowiedz('czy Iwonka jest twoja
siostra'...), nie slucha nas, klamie, opowiada obcym ludziom
klamstwa o mnie i nie tylko. Gdy jedziemy na wakacje jej sie
wiecznie z nami nudzi choc staramy sie zapewnic rozrywke, trzyma sie
od nas na dystans i chce by obcy ludzie ja zagadywali.
Prawdopodobnie zle sie zachowuje by zwrocic na siebie uwage lecz
odpycha mnie coraz bardziej. Nie chcialam powielac bledow mojej mamy
i wyrozniac mlodsze rodzenstwo lecz to robie. Nie sprawia mi radosci
wyjscie tylko z nia do kina itp. Czuje ze bardziej kocham jej
mlodsze rodzenstwo i nie wiem jak to zmienic. Przytulanie jej i
calowanie jej jest 'dziwne'. Czy jestem wyrodna
matka? Co mam robic by wszyscy byli zadowoleni?