co zrobić? problemy z mężem...

14.08.07, 10:07
Mamy po 30 lat - jesteśmy 6 lat po ślubie. Od tych 6 lat staram się
jak mogę, aby wpoić w męża inne wzorce, przyzwyczajenia. Niestety
jest to trudne. Najgorsze jest to, że jego mama ma nad nim wielką
kontrolę i za moimi plecami wpaja swoje wartości, które uważam że
nie są dobre. On wie o tym, ale nie sprzeciwi sie mamie i wysłuchuje
w spokoju co ona ma do powiedzenia. Brak u niego szacunku dla mnie,
gdyż mama wpoiła mu że szacunek ma sie tylko do osób starszych oraz
do rodziców. On twierdzi,że tak nie jest, ale widze jak mnie
traktuje obojętnie.
Najgorsze jest to, że jego mama twierdzi, że bardzo dobrze go
wychowała. Ona jest bardzo leniwa i brak u niej ambicji. Na swoje
podobieństwo wychowała jego. Nie zależy mu na niczym, każdą wolną
chwilę spędza przed komuterem lub telewizorem. Nie dąży do niczego.
Każda decyzja w domu jest podejmowana przeze mnie. Bardzo mnie męczy
takie życie.
Dużym problemem jest również kwestia kulinarna, gdyż mój mąż całe
swoje młodzieńcze życie karmiony był dwiema prostymi potrawami,
które szybko sie wykonuje - pozostałe wmówiono mu że są złe i nie
dobre. Nie jada warzyw, owoców, ryb,wykwintnych dań, które ja
uwielbiam. Niestety wszelkimi sposobami próbuję go namówić na
potrawy tego typu - bezskutecznie - nie je, a odpowiedź jest nie bo
nie... wiele razy rozmawiałam z nim na ten temat, ale nie daje to
skutku
co zrobić, aby to zmienić ???
czasmi brak mi juz sił


    • irma29 Re: co zrobić? problemy z mężem... 14.08.07, 13:51
      odciąć pępowinę ;]
    • bablara Re: co zrobić? problemy z mężem... 16.08.07, 11:43
      Hmmm cos tu jest nie tak , ale chyba z Wami obojgiem. Chcesz 30 letniego faceta
      wychowywac? To chyba jakies pomylenie roli, jestes jego zona a nie matka. On juz
      jest doroslym uksztaltowanym czlowiekiem
      i wydaje mi sie ,ze musiecie po prostu usiasc i wypracowac wspolnie jakis
      kompromis i plany zyciowe, a nie on ma sie zmienic bo Ty tego sobie zyczysz. To
      jakas pomylka. Z drugiej strony odrazu w oczy rzuca sie ,ze zwyczajnie nie
      lubisz tesciowej. Co ona robi takiego zlego. Pieszesz ,ze jest leniwa i brak jej
      ambicji...ale wlasciwie to na czym to polega? a moze nie powinnas w ogoe tym sie
      zajmowac? pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: co zrobić? problemy z mężem... 16.08.07, 12:47
      Cóż, widziały gały co brały.
    • kicia031 Re: co zrobić? problemy z mężem... 16.08.07, 12:58
      Bardzo jestes wykwintna rzeczywiscie. Moz enajpierw naucz sie pisac
      poprawnie po polsku i nie robic bledow ortograficznych, a potem
      zajmij sie wychowywaniem innych?
      • 4lilka Re: co zrobić? problemy z mężem... 16.08.07, 13:38
        kolejna osoba na forum, która odbiega kompletnie od tematu ale musi
        zabrać głos

        czy za każdym razem kiedy coś piszę muszę światu oznajmiać że mam
        dysleksje i dysortografię - chyba nie
        a Tobie nigdy nie zdarzyło się zrobić błędu ?
        ja prosiłam o radę w sprawie, z którą mam problem, a nie na temat
        ortografii...
        ale widzę, że ty masz problemy chyba ze sobą
        pozdr.
      • 4lilka Re: co zrobić? problemy z mężem... 16.08.07, 13:54
        przepraszam, ale wracając do mojej ortografii
        w których wyrazach zrobiłam błedy?
        bo jakoś nie moge sie doszukać????
      • agnieszkaw19 Re: co zrobić? problemy z mężem... 17.08.07, 22:22
        kicia ty masz jakiś prblem ze sobą kobieto. Autorka postu prosi o
        poradę w konkretnej sprawie, a ty piszesz jakieś pierdoły!
        Nauczycielką jesteś czy co? Jeśli tak to ucz dzieci w szkole
        ortografii a nie pouczaj innych!!!! To ty naucz sie pisać, bo
        literki ci sie poprzestawiały tak się spieszyłaś pouczac innych ha
        ha! I stawiaj w odpowiednich miejscach znaki interpunkcyjne! Ja
        również niedopatrzyłam się błędów ortograficznych!
    • moniska2511 Re: co zrobić? problemy z mężem... 18.08.07, 00:52
      Nie chcę cię martwić, ale nie wiem czy uda ci się zmienić męża. Ja też
      próbowałam, ale niestety nie miał ochoty. Zawsze chwalił się, że jest
      bezproblemowy do jedzenia, że jemu wystarczaja ziemniaki, jajka i mleko. Bardzo
      często nie jadał obiadu, który zrobiłam tylko dlatego, że "on tego nie lubi". A
      wiem, że nigdy nie jadł. Jest gruby i próbuję przekonac go, że jajka są
      niezdrowe ( ok 15 sztuk tygodniowo), że tłuszcz podwyższa cholesterol itd. - nic
      nie działa. Już przestałam próbować.
      • arwen8 Re: co zrobić? problemy z mężem... 18.08.07, 20:59
        moniska2511 napisała:

        > jemu wystarczaja ziemniaki, jajka i mleko.

        Jeśli je nie więcej niż 200g ziemniaków dziennie, to nie jest to
        żaden problem. Jajka są super, szczególnie żółtka. Dołóż mu do tego
        duży kawałek pieczeni, lub tłustego mięsa w jakiejkolwiek postaci,
        odstaw mleko (poczytaj o jego szkodliwości), pieczywo i wszystkie
        produkty zbożowe, słodycze, soczki, alkohol i napoje gazowane (jeśli
        je pije), a zobaczysz efekt już po 2 tygodniach. Generalnie chodzi o
        to by zachęcić męża do diety niskowęglowodanowej (np. Atkins, Lutz,
        Kwaśniewski) pozwalając przy tym jeśc wartościowe białko i dużo
        tłuszczu.

        > Jest gruby i próbuję przekonac go, że jajka są niezdrowe ( ok 15
        > sztuk tygodniowo), że tłuszcz podwyższa cholesterol itd.

        Nie masz racji co do jajek (15 tygodniowo, to wcale nie jest dużo,
        ja jem ok. 22 tygodniowo) i co do tłuszczu. Te mity już zostały
        obalone. Cały problem tkwi w nadmiarze weglowodanów. Twój mąż może
        łatwo (i z przyjemnością dla zdrowia i podniebienia) schudnąć jedząc
        swoje ulubione jajka, tłuszcze, frytki, etc. jeśli tylko odrzuci
        niepotrzebny nadmiar węglowodanów (chleb, makaron, ryż, słodycze,
        cukier, mleko, soki, duże ilości owoców, etc.).

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: co zrobić? problemy z mężem... 18.08.07, 19:54
      Tak jak część osób odpowiadających na poruszony przez Panią
      problem, uważam, że odgórna zmiana męża będzie trudna.
      Ważniejsze jednak wydaje mi się to, czemu Pani chce go zmienić. Tak
      naprawdę, te cechy , które Pani opisuje musiał mąż przejawiać od
      początku związku. Więc z jakichś powodów takiego go właśnie Pani
      wybrała. Może przyświecała Pani wtedy nieuświadomiona nadzieja, że
      przy Pani on się zmieni lub, że Pani go zmieni. To bardzo kusząca
      myśl, żeby się poczuć czyimiś stwórcą. Chyba ta potrzeba nadal Pani
      nie opuszcza. Pamięta Pani mit o Pigmalionie, greckim rzeżbiarzu,
      który zakochuje się w wyrzeźbionej przez siebie kobiecie, a potem
      gdy ta, dzięki boginie Afrodycie, ożywa, żeni się z nią? Jest w tym
      micie zawarta potrzeba kochania kogoś idealnego z jednej strony, ale
      też potrzeba związania się z kimś, kogo się samemu ukształtowało
      według własnych potrzeb, idałów i wartości, z drugiej. Ale to
      pułapka, w którą można wpaść. Wtedy problem bardziej dotyczy Pani,
      a nie męża.
      Druga sprawa to rywalizacja z teściową o wpływy. Każda z Was uważa
      swoje wartości za te lepsze, które mąż musi przyjąć. Odwieczny
      problem, który nie pozwala na spokojną ocenę sytuacji i wzajemnych
      relacji, pozostawiający męża w środku jako biernego i niemego
      obserwatora tego kobiecego ringu. Pani mąż może się tego po prostu
      bać. Ustawianie go w sytuacji, w której musi wybierać, między
      racjami dwóch ważnych dla siebie kobiet, a nawet negować jedne na
      korzyść drugich jest nie do pozazdroszczenia. Może też być tak, że
      mąż z własnych powodów tkwi w takim rozkroku. ciekawe z jakich?
      Nie chcę być zrozumiana jako obrończyni tak zwanych "maminsynków"
      co to nie umieją odciąć pępowiny. Bardziej chodzi mi o zwrócenie
      uwagi na pewną problematykę, która stoi za chęcią zmiany drugiego
      człowieka. Bo to jest trudne przedsięwziecie i często kończące się
      fiaskiem. Motywacja zmiany, aby była ona skuteczna, musi być po
      stronie męża. Inaczej się słabo udaje.
      A na razie , może Pan pomyśleć trochę o sobie i o Waszym związku.
      Nie w kontekście zmian, ale tego jaki jest i dlaczego, co oboje do
      niego wnosicie. Może reflaksja nad sobą i zmiana postępowania ,
      która z tego wyniknie, przyniesie nieoczekiwane efekty, czego życzę.
      Agnieszka Iwaszkiewicz


Pełna wersja