anecia34
16.08.07, 21:32
Potrzebuje pomocy ale żebyście mogły mi pomoc muszę przedstawić cała moją
historię.
Wyszłam za mojego męża gdy miałam 27 lat.On był wdowcem z dwójką
dzieci.5-letnim Igorem i 15-mies. Milenką.Jego pierwsza żona Maria umarła przy
narodzinach Mileny.Milenka była mała więc szybko mnie zaakceptowała natomiast
Igorek nie zbyt.Mała zaczynała już gadać i mówiła do mnie ,,mama" natomiast
Igor,,Aneta".Po pewnym czasie i chłopiec zaczął nazywać mnie ,,mamą" Dwa lata
po ślubie urodziło się nasze wspólne dziecko, córeczka Wiktoria.Żyło mi się
jak w bajce:wspaniały mąż, maleńka córeczka plus dzieci męża, które była
wprost idealne.Z Milenką byłyśmy przyjaciółkami i choć była jeszcze malutka
była moją najlepszą przyjaciółka tak jak Wiktorcia.Niestety bajki nawet te
najpiękniejsze muszą się kiedyś skończyć.Mąż zabierał Igora na całe dnie a
mnie zostawiał z córkami i obowiązkami.W końcu zaczął znikać z synem na
dłużej,dni,tygodnie.Myślałam,że już gorzej być nie może...niestety
mogło.Sebastian zaczął mną gardzić,poniżać przy kolegach...Udowadniał
wszystkim jakie my(Ja i Wiktoria z Milenką) kobiety jesteśmy beznadziejne, a
jacy mężczyźni i przede wszystkim on i Igor są wspaniali.Z dnia na dzień było
coraz gorzej.Dziewczynki zaczynały się bać ojca.Nie wytrzymałam,wniosłam pozew
o rozwód.W trakcie sprawy zamieszkałam z dziewczynkami u mamy.Ustaliliśmy z
Sebastianem,że ja zabiorę naszą Wiktorię a on dzieci z poprzedniego
małżeństwa.Dostałam rozwód...zabrałam dziecko,nasze rzeczy i te najlepsze
wspomnienia i przeprowadziłam się na stałe do mamy.Mama powiedziała mi,,Anetko
nie przejmuj się.Wiem,że to głupio zabrzmi ale ja wiedziałam,że tak będzie.To
było za piękne żeby mogło być prawdziwe''Wiedziałam,że ma racje i było mi już
dobrze,czułam się bezpiecznie.Niestety jedna myśl nie dawała mi
spokoju,Milenka.Zżyłyśmy się bardzo.W trakcie rozwodu miała 6 lat Wiktorka za
to 4.Ta więź która była między mną a Mileną była tak wielka,że dziewczynka nie
chciała mieszkać z ojcem.Błagała,prosiła,płakała.Tak bardzo chciała mieszkać
ze mną.Dziś od rozwodu minęły już 2 mies.Tęsknię za Milenką i zastanawiam się
czy mam jakieś szanse by ją adoptować i żeby Sebastian mógł ją widywać np.
tylko w co drugi weekend?Ona tego chce,ja z mamą i Wiktorią również.Pomóżcie
błagam.Pozdrawiam i z góry dziękuję Aneta.