Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża???

19.08.07, 08:01
Witam,
postanowiłam zwrócić się tutaj o pomoc,bo już psychicznie nie daję
rady.Po krótce (dla lepszego zrozumienia tematu) nopowiem naszą
historię. Mam 29 lat. 11 lat temu wyszłam za mąż (dzidziuś w drodze,
nacisk rodziny). Mąż nadużywał alkoholu, stosował przemoc, nie
wspierał mnie w chorobie syna. Po dwóch latach wniosłam sprawę
rozwodową. Wycofałam się,bo obiecywał poprawę. Wytrzymałam jeszcze
tylko rok. Od 2000r.byłam rozwódką. Było mi ciężko,bo zawsze miałam
okropne relacje z mamą, byłam córcią tatusia,ale tato nie miał prawa
głosu w moim rodzinnym domu. Efektem tego musiałam wynająć
mieszkanie. Zaczęłam studia zaoczne, pracowałam,zatem na czas
szkoleń,czy wykładów zostawiałam synka u moich rodziców (synek,to
oczko w głowie babci). Przyzwyczaili się do częstej jego obecności.
Dochodziło nawet między nami do sprzeczek,bo zmuszali mnie do
wyrażenia zgody na nocleg u nich (pod presją np.braku opieki,kiedy
będę musiała wyjechać). Po dwóch latach od rozwodu
(m.in.unieważnienia ślubu kościelnego), uwierzyłam,że mogę założyć
szczęśliwą rodzinę. Poznałam fajnego faceta,ale...niestety chyba
przerósł go temat wychowywania cudzego dziecka...strasznie
cierpieliśmy...i ja i synek...bo uwierzyliśmy w lepsze jutro.
Partner stwierdził,że jestem idealną partnerką życiową,ale wraca do
poprzedniej dziewczyny...nigdy tego nie zrozumiałam...nie potrafię
wybaczyć jak zabawił się naszym kosztem...po roku drogą internetową
poznałam super faceta. Przystojny, inteligentny, po związku z
kobietą posiadającą dziecko...myślałam,że takie doświadczenie
zadziała na plus...znów się rozczarowałam...spontanicznie (czyt.bez
zastanowienia) po 4 m-cach znajomości pobraliśmy się (USC). Pragnął
własnego dziecka,zatem po roku byliśmy już szczęśliwymi rodzicami.
Choć niestety nie do końca,bo mąż strasznie faworyzuje córkę,a synka
potrafi wyłącznie ganić. Nie stosuje przemocy fizycznej,ale...te
metody udręk psychicznych nawet dla mnie są nie do zniesienia. Wciąż
słyszę,że mam wypier...... do mamusi...ze swoim zajeb.....
synkiem :'( Mawia,że synek ma zabierać swoje alimenty i iść mieszkać
do babuni :( Bierze się to stąd,że synek woli zostawać u babci,niż
wrócić z nami do domu. To niesprawiedliwe. Bardzo się staram synkowi
wynagrodzić ten dyskomfort braku tolerancji ze strony męża,ale...
zaczynam się bać o syna,ma już 10 lat i czasem po mojej kłótni z
mężem przychodzi zapłakany mówiąć : gdyby mnie nie było, nie
kłócilibyście się. Nie chcę,żeby tak myślał. To nie jego wina! To ja
znów zrujnowałam nasze życie. Kocham syna...kocham męża...mimo
wszystko...co mam robić??? Proponowałam mężowi wizytę u
psychologa,ale nie chce o tym słyszeć :( Jestem u kresu
wytrzymałości...na dodatek niedawno straciłam mojego ukochanego
tatę. Nie mam nawet z kim porozmawiać,doradzić się... BŁAGAM O
POMOC!!!
    • mamaigiiemilki Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 19.08.07, 14:31
      wybrac dobro dziecka, przede wszystkim!za duzo widzialam rodzin w
      ktorych matki nie odeszly od meza niby przez wzglad na dziecko...nie
      warto, ratuj dziecko, by ono moglo normalnie zyc!bo dziecko wkoncu
      moze uzewnetrznic te swoje przezycia w inny, gorszy sposob(nie tylko
      placz); pozdrawiam; Anka
      • niewiadomocoto Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 19.08.07, 17:33
        ale...ja nie potrafię zrezygnować z męża...nie chcę odbierać córce
        ojca...On jest naprawdę dobrym tatą dla córki... Co jednak z
        synem?... Mąż twierdzi,że gdyby syn był inny,potrafiłby go
        zaakceptować...drażni go rozkojarzenie syna, roztargnienie...nie
        potrafi zrozumieć dlaczego wysyłając go po chleb,przynosi mleko itp.
        Synek faktycznie jest mało energiczny...przeciwieństwo
        męża,ale...jak rozwiązać ten problem nie rezygnując z małżeństwa?
        Nie chcę kolejny raz przeżywać koszmaru rozwodu...tym bardziej,że
        zasadnicza różnica obu przypadków polega na tym,że obecnego męża
        bardzo kocham :(
        • anetina Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 19.08.07, 20:08
          znam osobiście przykłady, ze matka wybiera męża zamiast swojego
          dziecka
          i ty chyba już taką decyzję podjęłaś

          ja mam podobnie - tzn. mam syna, a mąż nie jest jego ojcem
          chociaz nie ma drugiego dziecka
          i nie ważne, jaka miłość byłaby między nami, dobro dziecka jest dla
          mnie najważniejsze

          a u ciebie - niszczycie obydwoje twojego syna

          zastanów się, zanim nie będzie za późno
          • niewiadomocoto Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 19.08.07, 21:38
            Kiepski malarz arcydzieła nie stworzy...świat nie jest biało-
            czarny,a ludzie nie dzielą się tylko na dobrych i złych...ktoś z tak
            ubogą paletą barw,nie powinien się tak nieprzemyślanie wypowiadać...
            dopuszczam krytykę,spodziewam się jej...ale tylko konstruktywna
            krytyka może zmienić tok myślenia kogoś,kto jest o krok od obłędu! W
            przeciwnym razie efekty mogą być szkodliwe dla wszystkich. Przecież
            skoro tu jestem i czytam wypowiedzi,to chyba najlepszy dowód na
            to,że podskórnie czuję,że nie tworzymy idealnego modelu rodziny.
            Jestem w szklanej szafie...nie wszystkie argumenty docierają do
            mnie,zatem proszę o rady wyłącznie osoby doświadczone, będące w
            podobnej sytuacji. Nie ma sprawy,której biegu nie możnaby
            zmienić...chcę dobrze dla wszystkich...ale myśląc wyłącznie o synu,z
            pewnością skrzywdzę córkę! Myśląc o mężu, skrzywdzę syna! Myśląc o
            sobie, skrzywdzę wszystkich! Sytuacja patowa,ale wierzę,że w końcu
            pojawi się światełko w tunelu. Proszę,zapalcie mi je. Chcę za nim
            podążać...
            • anetina Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 19.08.07, 22:18
              akurat masz pecha, bo nigdy nie zdecyduje się na dziecko, dopóki nie
              będę podskórnie wiedziała, że i Mały i kolejne dziecko/dzieci będą
              na równi traktowane
              niby mam [pewność, że mąż kocha i traktuje dziecko jak swojego
              biologicznego syna, to i tak jeszcze nie pozbyłam się strachu, by w
              pełni zaufać facetowi

              napisałaś:
              mąż strasznie faworyzuje córkę,a synka
              potrafi wyłącznie ganić. Nie stosuje przemocy fizycznej,ale...te
              metody udręk psychicznych nawet dla mnie są nie do zniesienia. Wciąż
              słyszę,że mam wypier...... do mamusi...ze swoim zajeb.....
              synkiem :'( Mawia,że synek ma zabierać swoje alimenty i iść mieszkać
              do babuni :(

              to jest znęcanie
              sama widzisz, że mąż nie toleruje dziecka
              kochasz męża, kochasz dziecko
              ale w tym momencie pozwalasz na dręczenie i siebie i dziecka

              nie pisz, że mogą odpisywać osoby tylko w twojej sytuacji
              bo takie osoby są chore

              znajoma zostawiła córkę u swojej mamy tylko dlatego, że jej nowy mąż
              nie tolerował jej dziecka - córka mimo że kilkunastolatka ma
              problemy emocjonalne
              a babcia ma żal, że tak źle wychowała swoją córkę, że wolała dziecko
              zostawić, aby iść za mężem

              inna koleżanka zostawiła syna też u mamy, bo trzeba przecież żonie
              jechać za mężem za granicę
              i co? - cierpi i dziecko i matka


              takich przykładów mogłabym ci wymieniać



              napisałaś też:
              Bierze się to stąd,że synek woli zostawać u babci,niż
              wrócić z nami do domu. To niesprawiedliwe. Bardzo się staram synkowi
              wynagrodzić ten dyskomfort braku tolerancji ze strony męża,ale...


              a jak myslisz, dlaczego nie chce iść do domu?
              bo nie jest tam mile widziane
              niby dziecko, ale to syn czuje, że nie jest kochany przez ojczyma, a
              matka nic nie robi, by cos temu zaradzić

              dla dziecka jest to równoznaczne, że ani ojczym ani matka go nie
              kocha



              napisałaś:
              zaczynam się bać o syna,ma już 10 lat i czasem po mojej kłótni z
              mężem przychodzi zapłakany mówiąć : gdyby mnie nie było, nie
              kłócilibyście się.


              a szczerze
              tfu tfu tfu
              wiesz, czym się to zakończy?
              odejściem dziecka - w najlepszym przypadku tylko odejściem do babci


              i na koniec napisałaś:
              Nie chcę,żeby tak myślał. To nie jego wina! To ja
              znów zrujnowałam nasze życie. Kocham syna...kocham męża...mimo
              wszystko...co mam robić???

              nie chcesz, zeby tak myślał
              ale co robisz, by tak nie myślał? - NIC
              nic
              dziecko jest odstawione na bok, bo matka woli nie utracić męża
              dziecko w tym momencie nic nie zyskuje, ani nie ma ojca, aNI matki,
              ani siostry - bo dla ciebie i córki ważniejszy jest mąż i ojciec
              co on powie, jest świętość
              więc i dla córki brat jest nie na rękę


              > Jestem w szklanej szafie...nie wszystkie argumenty docierają do
              > mnie,zatem proszę o rady wyłącznie osoby doświadczone, będące w
              > podobnej sytuacji.


              osoby takie jak ty się nie wypowiedzą
              nie wsadzą cię z powrotem w błędne koło



              chcę dobrze dla wszystkich...ale myśląc wyłącznie o synu,z
              > pewnością skrzywdzę córkę! Myśląc o mężu, skrzywdzę syna! Myśląc o
              > sobie, skrzywdzę wszystkich!


              więc kwestia - kto jest najważnbiejszy, czy je dobro chcesz uratować?
              bo z tego, co piszesz jest to chory związek
              zostając w nim tracisz syna
              wychodząc z niego, śmiem stwierdzić, że też stracisz syna, jeśli nie
              zmienisz rozumowania, bo syn za dużo przeżył, za dużo "przecierpiał"



              Sytuacja patowa,ale wierzę,że w końcu
              > pojawi się światełko w tunelu. Proszę,zapalcie mi je. Chcę za nim
              > podążać...



              i tak nikogo nie posłuchasz
              nawet za latarnią nie pójdziesz :(
              • niewiadomocoto Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 20.08.07, 10:33
                Ja jednak spróbuję udać się do psychologa całą rodziną,właśnie po
                to,by ocalić wszystkich. Wierzę,że to rozwiązanie będzie najlepsze
                dla wszystkich. Postawię mężowi zatem alternatywę,albo
                rozstanie,albo terapia rodzinna. Co Wy na to? Gdzie powinnam się
                udać?
                • mojmirka Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 20.08.07, 14:14
                  Jestem pedagogiem (opiekuńczo-wychowawczym). Wiesz, mój przyjaciel
                  ma dokładnie taką sytuację jak Twój syn. Jego ojczym nienawidzi i
                  jego i jego starszego brata, kocha tylko swoje dziecko.
                  Tak bardzo mi żal Twojego synka, bo wiem jak bardzo, bardzo cierpi.
                  A biorąc pod uwagę jego wiek... Nie da sobie sam z tym bólem. Twoje
                  dziecko czuje się niechciane, odrzucone, niekochane. Patrzy na
                  miłość Twojego męża do córki i nierozumie dlaczego, co w nim jest
                  nie tak, co robi złego, że Twój mąż go tak nie traktuje. Czuje się
                  gorszy, beznadziejny, zły. Nie wynagrodzisz mu tego.
                  Piszesz że kochasz meża. Fajnie, ale czy mąż kocha Ciebie? Wie jak
                  ważny jest dla Ciebie syn? Ma świadomość tego, że zabija to dziecko?
                  Twój synek zachowuje sie w taki sposób (rozkojarzenie itp.), bo
                  czuje sie niechciany, być może nawet ma początki depresji. A Twój
                  mąż usprawiedliwia się jego zachowaniem i koło zamknięte.
                  Tak, terapia to dobry pomysł. Ale niekoniecznie może przynieść
                  skutek. Paiętaj, że przedewszystkim musisz ocalić synka. Tylko on
                  jest naprawdę zagrożony.
                  DZIECI SIĘ KOCHA ZA TO, ŻE SĄ. DOROSŁYCH ZA TO JAKIMI SĄ.
                • mamaigiiemilki Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 20.08.07, 14:18
                  mozesz sprobowac
                  ale pamietaj- dziecko na 1 miejscu
                  ja pracuje w szkole, mam kontakt z pedagogami i wiem na pewno, ze
                  dla durnego faceta nie warto "poswiecac" dziecka- to dziecko
                  kocha/kochalo(?) bezgranicznie, jestes/bylas(?) dla niego
                  najwazniejsza
            • agnieszkaw19 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 21.08.07, 16:56
              Jak możesz kochać takiego Drania!!! Zabiłabym gdyby ktoś, a w
              szczególności człowiek którego darzę uczuciem krzywdził moje
              dziecko! Twój syn ma już napewno traume z powodu zachowań męża,
              napewno czuje się odtrącony, niekochany, a ty nie wiesz co robić? No
              chyba nie krzywdzic swojego dziecka! Jeśli naprawde kochasz męża, a
              on kocha ciebie to porozmawiaj z nim o tej sytuacji jak najszybciej,
              bo dojdzie wkońcu do tragedii! Syn ucieknie z dmomu albo zrobi
              jeszcze coś gorszego! Nie wiem ile trwa ta gehenna twego dziecka i
              znęcania psychicznego nad nim ale kobieto zrób coś z tym a nie
              zastanawiaj się, działaj!!!! Musisz męża zmusic do pójścia do
              poradni małżeńskiej albo psychologa, a z synkiem to juz dawno
              powinnas iść do psychologa dziecięcego. Może jeszcze nie jest za
              późno żeby odbudować jego patrzenie na rodzinę i poukładac jego
              emocje i uczucia. Czy ty wiesz co ten chłopiec przeżywa? Dramat!
              Może wyrosnąć na faceta z niską samooceną, niedowartościowanego ,
              nie potrafiącego kochać, nieczułego na krzywdę ludzką...wiem co
              piszę, bo mam mamę psychologa dziecięcego i znam wiele takich
              przypaków! Nie czekaj bezczynnie!!!!
              • agnieszkaw19 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 21.08.07, 17:06
                Poza tym sama piszesz, że nie możesz już wytrzymać dręczenia syna, i
                jak wogóle mąż się do was zwraca? Wiem, że miłość jest slepa, ale
                żeby aż tak? Facet sobie poradzi a dziecko zostanie skrzywdzone na
                całe życie! Fajnie by było żeby terapia dała skutek i mąż zrozumiał,
                że musi odbudowac relację z chłopcem i przestać faworyzować Twojej
                córki, żeby zaczął np. od wyjścia z synem pograc w piłkę, ale nie
                wiem czy to nie byłoby zbyt piekne, żeby było prawdziwe. Skoro do
                tej pory się nie zreflektował i tak psychopatycznie się zachowuje to
                nie wiem czy jest wstanie się zmienić. Przecież odrazu syna nie
                pokocha skoro teraz go nienawidzi! Nie mogłabym spokojnie na to
                patrzyć! Wybór należy do ciebie, bo w tym przypadku raczej będziesz
                musiała dokonać wyboru: syn lub mąż. Ja wiedziałabym odrazu a ty?
                Piszę oczywiście czysto teoretycznie gdyby ta terapia nic nie dała!
              • street_pop Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 22.08.07, 11:54
                Ja, zgadzając się z wypowiedziami poprzedniczek, dodalabym jeszcze,
                że nie ma sensu wyciagać całej rodziny na terapie i stawiać warunek:
                albo terapia albo rozstanie. Męża najpewniej przekonac sie nie d,
                dzieci tez nie muszą byc chętne. priorytetem powinno byc dla Ciebie
                byś zaczęła od siebie - zmiana Twoja spowoduje zmianę w rodzinie.
                Nie ma sensu odpuszczac sobie jesli np. mąż nie będzie chciał.
                Skutki Twojej terapii moga byc bardziej dalekosiężne niż decyzje
                męża czy ich brak.
                Z Twoich postów wyłania się obraz nie kochającej siebie kobiety,
                ktora boi się zmiany na tyle, że po jednym rozwodzie wchodzi
                natychmiast w nowe związki - jakby z obawy przed byciem samą.
                kolejny facet - rozczarowanie, następny - szybki ślub po 4
                miesiącach. Pytanie: co tak naprawde stoi za Twoim postepowaniem?
                wewnątrz pewnie czają się jakies nieświadome motywy, a oceniając to
                na zewnątrz, to skrajna nieodpowiedzialność, bo jak mozna mając
                dziecko pakowac sie w kolejny związek po 2 porażkach i 4 miesiącach
                znajomości z facetem? Ktoś, kto siebie nie kocha, nie potrafi żyć w
                pojedynkę i z tej wolności czerpać radości - nie będzie potrafił
                stworzyć szczęśliwej relacji, zdrowo kochać swoich bliskich i
                siebie. Twoja miłość do męża to z pewnością nie jest dobra, zdrowa
                miłość. Szkoda dzieci (Twoja córeczka też na pewno cierpi, być może
                na razie niezauważalnie bo kocha też Ciebie i brata i prędzej czy
                później stanie sie jej udziałem konflit lojalności między Tatusiem a
                Toba i bratem, bo bedzie zmuszona kochać niekochanego przez ojca
                brata i ojca, który poniża jej brata i nie szanuje matki, którą ona
                przeciez tez kocha - jazda bez trzymanki). Szkoda Twojego życia.
                Jesli masz wątpliwości, to zastanów sie, jak będzie wyglądał Twój
                bilans życiowy za 10, 20 lat. I czy chcesz takiego
                bilansu: "skrzywdziłam swoje dzieci, które sa teraz nieszczęsliwe,
                jestem nieszczęsliwą matką i żoną, nie obudziłam się w porę..."
        • piekielnica1 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 23.11.07, 22:22
          > ale...ja nie potrafię zrezygnować z męża...nie chcę odbierać córce
          > ojca...On jest naprawdę dobrym tatą dla córki... Co jednak z
          > synem?... Mąż twierdzi,że gdyby syn był inny,potrafiłby go
          > zaakceptować...

          "Nie stosuje przemocy fizycznej,ale...te metody udręk psychicznych
          nawet dla mnie są nie do zniesienia.
          Wciąż słyszę,że mam wypier...... do mamusi...ze swoim zajeb.....
          synkiem :'( Mawia,że synek ma zabierać swoje alimenty i iść mieszkać
          do babuni :("

          Slepa to musi byc milosc
    • ewa743 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 23.08.07, 19:47
      Przepraszam, za ostre słowa, ale nie mogę się powstrzymać :
      Jesteś nienormalna, że niszczysz, zabijasz własne dziecko! I
      mówisz,ze to w imię miłości... Do kogo? Do męża tyrana? Też jestem
      po rozwodzie, ułożyłam sobie życie na nowo, i jeśli partner nie
      zaakceptowałby moich dzieci, to nie byłabym z nim, mimo całej
      miłości do niego . A jeśli próbowałby niszczyć moje dzieci, tak jak
      robi to Twój partner, to byłaby w domu wojna, oraz rozstanie.
      Spróbuj iść na terapię, a jeśli to nie pomoże, to niestety nie wróżę
      dobrze waszemu małżenstwu. Twój syn prawdopodobnie już teraz cierpi
      na depresję, co może zaowocować nawet samobójstwem ! Pomyśl o
      dziecku ! A nie o własnej przyjemności ! Uważam, że myślisz za
      przeproszeniem organami płciowymi, bo jak można kochać szczerze
      kogoś, kto krzywdzi Twoje dziecko???
      Znam matkę, która oddała swoje dzieci do rodziny zastępczej, bo jej
      mąż ich nie lubił! I jak sama orzekła - lubię seks, a on jest w tym
      najlepszy.
      Zastanów się nad tym co robisz ! Przykładasz rekę do zabijania
      powolnego swojego dziecka !
      • jolanta-magdalena Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 23.08.07, 20:20
        do ewa743
        wydaje mi się, że twoje słowa są jednak zbyt ostre. Nie jesteś w takiej
        sytuacji, nie oceniaj. Widać, że autorka wątku ma poważne problemy, jest ich
        świadoma i raczej nie zgłosiła się na forum po to, żeby być zgnojoną.
        Też jestem za tym, że chronić trzeba przede wszystkim dziecko, póki nie jest za
        późno. Mąż powinien się leczyć z tej chorej nienawiści, ale na siłę nie da się
        nikogo zmusić do terapii. A terapia jest potrzebna całej rodzinie na pewno.
        • anetina ja napisałam identycznie tylko łagodniej i co? 23.08.07, 20:43
          zostałam zbesztana, olana, że nie jestem w takiej sytuacji, więc
          mnie nie będzie słuchać


          Ewa ma rację
          ja też się już napatrzyłam na tego typu dzieciaków
          jeśli tylko nie zrobi taki dzieciak kroku decydującego, to i tak
          całe życie ma zmarnowane
        • gooochab Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 09:23
          Ja uważam, że ewa743 ma rację!!! Więc po co zgłosiła się na forum matka wg
          Ciebie? No chyba nie po to, żeby ją pogłaskać po głowie. I przestańcie mówić, że
          trzeba być w takiej samej sytuacji, żeby się wypowiedzieć- bzdura. Tylko ślepe
          baby będą w takiej samej sytuacji, a zdrowo myślące kobiety, które nie dopuściły
          (-by) do takiej sytuacji są uciszane, bo się nie znają!!!!!
          • agnieszkaw19 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 11:25
            Zgadzam się!!!
            • niewiadomocoto Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 11:57
              Zdaję sobie sprawę,że moje postępowanie zasługuje na
              potępienie...krytykę,ale...konstruktywną! Co to znaczy "zdrowo
              myślące kobiety"?? Przecież życiowych sytuacji nie da się -
              przewidzieć!!! Nie zamierzam szukać wytłumaczenia podstaw mojego
              zachowania,ale...coś wpłynęło przecież na to,że zachowuję się Waszym
              zdaniem irracjonalnie. Dlaczego żadnej z Was nie przyszło do głowy
              by zapytać- co to takiego. Dlaczego??? Przecież pisałam w pierwszych
              postach,że nie mam z kim o tym porozmawiać otwarcie i szczerze,a tu
              co? Chłodu to ja mam w życiu prywatnym na tyle sporo,że takimi
              opiniami utwierdzacie mnie tylko w przekonaniu,że świat jest pełen
              tyranów i zaczynam się doszukiwać w postawie męża zasadnych podstaw!
              To chore! Przecież tak nie wolno! Gdybym tylko miała nieco bardziej
              kruchą psychikę,to co? Zostałam tu zlinczowana! Według tego co
              piszecie najlepiej dla wszystkich byłoby,gdybym nie istniała. O to
              Wam chodziło??? Zastanówcie się,zanim wyładujecie swoją agresję na
              kimś,kto może swoim zachowaniem rani dziecko,ale sam też jest
              ofiarą!!! Chcę doczekać szczęśliwego finału. Zamierzam uczestniczyć
              w wychowaniu,dorastaniu moich dzieci. Marzę,by móc usiąść kiedyś
              wygodnie i usłyszeć od moich dzieci- byłaś dobrą matką... Boję się
              odejść...nie mam gdzie zamieszkać...na matkę liczyć nie mogę...nie
              chcę...zbyt mocno mnie skrzywdziła...nie będzie mnie stać na wynajem
              mieszkania oraz utrzymanie dzieci. Boję się,że mój mąż w ramach
              zemsty będzie chciał mnie pozbawić możliwości wychowywania córki. Co
              wtedy????? Boję się :(
              • gooochab Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 12:11
                Nadal nie do końca rozumiem czego oczekujesz. Nikt nie napisał, że byłoby lepiej
                gdybyś nie istniała. Dostałaś kilka porad: zostawić męża, wysłać go na terapię,
                iść z nim na terapię rodzinną. Nie uważam też, że jesteś ofiarą. To twój syn
                zasługuje na nasze współczucie i za Niego ja trzymam kciuki. Nie zostałaś
                zlinczowana- sama sobie to wmawiasz, jeśli tak czujesz. Przykro mi z powodu
                Twoich problemów, ale nie potrafię, tak jak wiele innych, pojąć Twojej
                obojętności na KRZYWDĘ dziecka. Nie stajesz w jego obronie, nie wymagasz od
                męża, by inaczej go traktował, nie jesteś w stosunku do męża konsekwentna i
                pozwalasz tyranowi rządzić sobą. A przede wszystkim odsyłasz dziecko do dziadków
                i dziwisz się, że on nie chce wracać do domu.
                Powtarzam- nie rozumiem co Tobą kieruje, nawet psa się tak nie traktuje. Kiedy
                to do Ciebie dotrze KOBIETO!!!

                ps. Każda z nas chciała otworzyć Ci oczy, nie linczować Cię, a ostre słowa to
                tylko słowa. I tak zrobisz jak chcesz. Ja nadal tzrymam kciuki za dziecko.
              • anetina Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 12:48
                niewiadomocoto napisała:

                > Zdaję sobie sprawę,że moje postępowanie zasługuje na
                > potępienie...krytykę,ale...konstruktywną!

                toż to kostruktywnie cię potępiamy :0)



                Co to znaczy "zdrowo
                > myślące kobiety"?? Przecież życiowych sytuacji nie da się -
                > przewidzieć!!!

                nie da się
                ale jesteś dziewczyną niby z doświadczeniem, a nie potrafisz nic ze
                swoich tych doświadczeń wyciągnąć, żadnych wniosków

                niby jesteś stara :)
                ale z myśleniem nieco krucho :)




                Nie zamierzam szukać wytłumaczenia podstaw mojego
                > zachowania,ale...coś wpłynęło przecież na to,że zachowuję się
                Waszym
                > zdaniem irracjonalnie.

                właśnie o to chodzi, że musisz znaleźć wytłumaczenie, dlaczego tak
                się zachowujesz
                robisz perfidny błąd w życiu - krzywdzisz swoje dziecko
                zastanów się nad tym

                ale rozumiem, że wchodząc w nowy związek, najchętniej byś
                się "pozbyła" dziecka - bez problemu wysyłasz syna do dziadków



                Dlaczego żadnej z Was nie przyszło do głowy
                > by zapytać- co to takiego. Dlaczego??? Przecież pisałam w
                pierwszych
                > postach,że nie mam z kim o tym porozmawiać otwarcie i szczerze,a
                tu
                > co?

                a nieszczerze tu wszystko napisałaś?





                Chłodu to ja mam w życiu prywatnym na tyle sporo,że takimi
                > opiniami utwierdzacie mnie tylko w przekonaniu,że świat jest pełen
                > tyranów i zaczynam się doszukiwać w postawie męża zasadnych
                podstaw!

                świat nie jest pełen tyranów
                albo ja nie spotykałam

                ale w każdym razie gdyby tylko mój mąż chociaż tylko spojrzał krzywo
                na mojego syna, a nie mówiąc o tym, że męczyłby go psychicznie,
                natychmiast wyleciałby z pyskiem na chodnik, nie mówiąc o innych
                rzeczach
                a ty pozwalasz - POZWALASZ, by mąż wyzywał i twoje dziecko i ciebie
                jesteś psychicznie nękana i jesteś UZALEŻNIONA od męża, a samo to to
                już jest chorobą




                > To chore! Przecież tak nie wolno! Gdybym tylko miała nieco
                bardziej
                > kruchą psychikę,to co?



                to co?
                ty chyba masz już kruchą psychikę, bo normalnie nie potrafisz
                dyskutować
                chciałaś opinie - dostałaś
                teraz o co ci chodzi????????


                Zostałam tu zlinczowana! Według tego co
                > piszecie najlepiej dla wszystkich byłoby,gdybym nie istniała. O to
                > Wam chodziło???


                kto cię tu zlinczował ????????
                ktio napisał, że lepiej, żebyś nie istniała???????????


                Zastanówcie się,zanim wyładujecie swoją agresję na
                > kimś,kto może swoim zachowaniem rani dziecko,ale sam też jest
                > ofiarą!!!


                jakoś nie wyładowujemy agresję
                a tym bardziej na tobie
                ty już jesteś ofiarą - na tobie agresję wyładowuje twój własny
                mąż :0)

                szkoda tylko, że nie tylko na tobie
                bo dziecko najbardziej na tym cierpi
                a ty tego nie widzisz

                i ty siebie nazywasz matką?
                żadną matką nie jesteś






                Chcę doczekać szczęśliwego finału. Zamierzam uczestniczyć
                > w wychowaniu,dorastaniu moich dzieci.


                mam nadzieję tylko, że nie dojdzie do finału takiego, jak wcześniej
                pisałyśmy :(
                uczestniczysz w wychowaniu - stoisz obok jak mąż wyzywa dziecko, ale
                to wychowanie
                wychowanie - dzieci muszą słychać teksty nie dla uszu maluchów
                jaki przykłąd dajesz dzieciom ?
                pozwalasz im rozumieć, że życie polega na krzywdzeniu najbliższych
                sobie osób

                córka za kilka lat ci powie - odp... się matka, bo tak słyszy, że
                można mówić
                z synem podobnie
                no niestety, takie jest życie - dzieci sa identyczne jak rodzice
                a że ty jesteś uzależniona od męża, dzieci przejmą cechy od ojca i
                oojczyma - dla dzieci będziesz nikim
                bo jak może być kimś jakaś matka, która daje sobą pomiatać
                na którą można puścić niecenzuralne słowa
                kim jesteś?




                Marzę,by móc usiąść kiedyś
                > wygodnie i usłyszeć od moich dzieci- byłaś dobrą matką...


                w tym momencie nigdy tego nie usłyszysz
                nie życzę ci tego, ale jesli nie zmienisz swojego toku rozumowania,
                od dzieci dobrego słowa nie usłyszysz, a tym bardziej od syna



                Boję się
                > odejść...nie mam gdzie zamieszkać...na matkę liczyć nie mogę...nie
                > chcę...zbyt mocno mnie skrzywdziła...nie będzie mnie stać na
                wynajem
                > mieszkania oraz utrzymanie dzieci. Boję się,że mój mąż w ramach
                > zemsty będzie chciał mnie pozbawić możliwości wychowywania córki.
                Co
                > wtedy????? Boję się :(


                bój się
                ale jak ci damy propozycję, co można zrobić, to i tak stwierdzisz,
                że my się nie znamy, my nie byliśmy w takiej sytuacji
                jakoś żyją mamy samodzielnie wychowujące dzieci i żyją
                pracują, wychowują dzieci, dają sobie same radę

                a ty się do niczegio nie nadajesz?
                nie masz żadnego wykształcenia?
                nie pracowałaś nigdy?

                dzieci sa duże - jest przedszkole, szkoła
                spokojnie możesz pracować
                ale rozumiem, ze swoją edukację skończyłaś na szkole średniej
                • niewiadomocoto Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 13:03
                  jedyne pytanie jakie przyszło ci do głowy mi zadać,to na temat mojej
                  edukacji i pracy,zabawna jesteś...
                  dla twojego spokoju odpowiem,że z twoich wiadomości mogę
                  wywnioskować jedno- jestem lepiej wykształcona niż ty :) i na pracę
                  też narzekać nie mogę...tyle,że pracuję w takich godzinach,że sama
                  (bez zatrudnienia opiekunki), nie będę mogła zapewnić pełnej opieki
                  dla dzieci,a na taką płatną opiekę (ok.800zł) przy wynajmie
                  mieszkania (ok.1300 z opłatami) nie będzie mnie stać. Przecież za
                  coś jeszcze trzeba żyć.
                  Generalnie tym akcentem kończę swoją obecność na tym forum.
                  Wszystkim,którzy udzielili mi rad,zapalili światełko w tunelu-
                  dziękuję. Od środy zaczynamy terapię. Najpierw ja sama muszę pozbyć
                  się demonów przeszłości. W kolejnym etapie zaproszeni do udziału
                  zostaną członkowie rodziny, tak zasugerowała Pani psycholog. Mimo
                  wszystko wierzę,że nam się uda...
                  • anetina było 11 pytań, dokładnie 24.08.07, 13:09
                    nie wiem, jak z tym twoim wykształceniem, jesli nie umiesz
                    policzyć :0)

                    a z jakich moich wiadomości ?




                    życzę ci powodzenia
                    szczerze
                  • gooochab Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 13:59
                    czy wierzysz w to, co piszesz? po co tłumaczysz jak wygląda syrtuacja
                    zatrudnienia opiekunki i utrzymania wynajętego mieszkania, skoro nie masz
                    zamiaru opuścić męża? Sama to napisałaś.
                    Życzę Ci powodzenia i powiem jeszcze jedno. Nie da się czegoś zmienić nie
                    zmieniając nic. Pamiętaj o tym, bo z Twoich postów wynika prośba: "pomóżcie mi
                    znaleźć wyjście z tej sytuacji, ale broń Boże nie można nic mienic". Takie
                    wrażenie odnoszę.
                    Powodzenia i udanej terapii. Oby przyniosła skutki takie, jakich życzyłby sobie
                    Twój syn. Pamiętaj, że On będzie takim mężem, jakim ty go nauczysz być.
                    Chciałabyś, żeby traktował tak swoją rodzinę, jak Twój mąż? Pozostawiam do
                    przemyślenie i ufam w Twój zdrowy rozsądek. Gooochab.
    • sierpien70 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 12:49
      Byłam w identycznej sytuacji, dokładnie ten sam wiek dzieci i płeć,
      czkałam jeszcze 5 lat, przerobiłam wtedy wszystkie opcje , poradnie
      rodzinne, psychologów ,mediace, to na nic . Decyzję o rozwodzie
      podjełam za póżno, mój syn zapłacił za to wszystko niestety ciężką
      chorobą. Teraz jestem juz po rozwodzie, jestem o wiele szcześliwasza
      i przedewszystkim dzieci też, starszy wychodzi z choroby , młodsze
      dziecko wychowuje się zupełnie inaczej. Nie utrudniam kontaktów z
      tatą , bywa u niego często , nocuje. Dziewczyno dzieci ponad
      wszystko.
    • wiolontela Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 18:25
      Zapędziłyście się, drogie Panie :/ Nie dziewie się Autorce, iz odniosła
      wrazenie, że jest linczowana. Przeczytajcie moze na chłodno Wasze słowa
      stawiajac sie wperw po drugiej stronie barykady. Nie tedy droga. Nie pyskówkami,
      ferowaniemsądów i narzucaniem jedynie słusznego zdania. Dobrze napisała
      niewiadomocoto - świat nie jest czaro biały. Istnieje wiele odmian szrości o
      kolorach nie wspominając.Każda, każda sytuacja jest inna. Nie mozna zarzucić
      dziewczynie, ze nie robi nic, nie broni syna, pozbywa się "problemu" wysyłając
      go do babci. Ja odniosłam przeciwne wrażenie czytajac Jej posty. Widze w nich
      morze miłości i ogrom nieszczęścia. Nie tylko nieszczęścia dziecka. Równiez
      Jej.A moze przede wszytskim. Nie da się ukryć, ze dzieciak w takiej sytuacji
      moze cierpić. Ba, cierpi na pewno o czym świadczą Jego słowa. Ja jednak, nim
      rzuciłabym karcącym słowem sprowadziła do poziopmu parteru, spróbowałabym
      zrozumieć.

      Niewiadomocoto, pamiętaj, nie da sie zmusić do miłości. A sama akceptacja to za
      mało. Terapia to dobry pomysł. Pod warunkiem jednakze, iz Twój mąż coś do Syna
      czuje. Ale o tym wie pewnie tylko on sam. Ja probowałabym przede wszytskim
      otworzyć oczy mężowi i uświadomić mu, że takie zachowania są destrukcyjne. Że
      niszczą. Nie tylko Syna ale i Ciebie. Całą Waszą rodzinę.

      Trzymaj się.
      • agnieszkaw19 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.08.07, 22:56
        Nikt tu nie linczuje autorki postu tylko wyraża swoje zdanie. Jeśli
        ta sytuacja burzy osoby tu wypowidające się to dlaczego mają pisać
        inaczej? Świat nie jest czarno-biały, ale uczucia dziecka tak! Albo
        czuje się kochane albo odrzucone i nieakceptowane. W tym przypadku
        odpowiedz jest jednoznaczna. Przeraża fakt, że matka trwa w związku,
        który niszczy jej własne dziecko.
    • ewa743 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 25.08.07, 00:47
      Cieszę się, że zdecydowałaś się coś zrobić z zaistniałą sytuacją.
      Życze powodzenia i trzymam kciuki :)
      • street_pop Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 25.08.07, 13:24
        Prawda jest taka, że chodzi wyłacznie o wewnętrzną MOTYWACJĘ. Święty
        Boże nie pomoże, żadne terapie jeśli sprawcy całej sytuacji (matka,
        ojciec) bedą szukać usprawiedliwień dla siebie zamiast rozwiązania
        problemu. To jest wyłacznie kwestia motywacji.
        Wiem z doświadczenia (nie własnego - na szczęście), że nazwijmy to -
        "czynniki zewnętrzne" czyli niska pensja, nie mam gdzie mieszkać
        itp. to tak naprawdę cos , co utwierdza w przekonaniu "muszę w tym
        trwać pomimo wszystko" więc nakręca się błędne koło. Znam kobiety,
        które mając męża tyrana i alkoholika znęcającego się nad rodziną,
        potrafiły zacząc od wyprowadzki do domu samotnej matki, robiły
        kursy, zawody, uczyły się samodzielnie angielskiego od podstaw i
        lądowały z 4 dzieci w Anglii, z inna świadomością, dowartościowane,
        sprawcze, pracują, radzą sobie z językiem, mają gdzie mieszkać i
        mają wreszcie spokoj, dzieci sa szczęsliwe. Nikt nie twierdzi, ze to
        łatwe ale jak się chce - jak najbardziej wykonalne. JAK SIĘ NAPRAWDE
        CHCE.
    • otara Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.11.07, 07:25
      no nie mogę ... pozwalasz na tak podłe traktowanie swojego dziecka
      dla swojej milości ??? a co z uczuciami tego dziecka ??? pomyśl
      trochę o nim , przecież to dziecko musi strasznie cierpieć skoro
      mówi ci takie rzeczy " gdyby mnie nie bylo ......"" to straszne co
      piszesz , i nie potrafie zrozumieć jak możesz dopuszczać do takiej
      sytuacji... ten człowiek twojego syna uważa za zło konieczne.
      rozumiem że go kochasz ale ty przede wszystkim jesteś matką która za
      wszelką cenę musi przede wszystkim zadbać o dobro materialne i
      psychiczne wlasnego dziecka , a póżnie mysleć o swoich miłostkach ...
      • aldi.1 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.11.07, 13:56
        Musicie pojść do psychologa. Jeśli mąż nie będzie chciał to idżcie z
        synem, bo wydaje mi się, że w ogóle nie zdajesz sobie sprawy z tego,
        jaką krzywdę pozwalasz wyrządzać swojemu synowi. Wy nie tylko teraz
        go krzywdzicie, Wy mu niszczycie całe życie. Jest mi strasznie,
        strzasznie żal. Chciałbyś być tak traktowana?
    • bebe52 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.11.07, 11:18
      Ja trzymam się jednej prostej zasady: Przede wszystkim dobro dziecka na
      pierwszym miejscu.Więc jeśli miałabym wybrać to wybrałabym żyć w samotności ale
      ze szczęśliwym i pogodnym dzieckiem bez poczucia winy.
      • marzeka1 Re: Co to za wybór??? Dobro dziecka,czy męża??? 24.11.07, 13:52
        Mam wrażenie, że autorka listu nie chce tak naprawdę sensownej rady, zasłanijąc się, że ma być "konstruktywna". W całej sytuacji nie mogę w żaden sposób pojąc JAK MOŻNA POZWOLIĆ dręczyć psychicznie dziecko i mówić, że się je kocha, to chory rodzaj miłości. W rodzinie mojego szwagra 3 miesiące temu był pogrzeb: samobójstwo popełnił 22-latek, też był "tym gorszym", odrzuconym dzieckiem,bo tatuś wolał to, które spłodził.Dopiero teraz ta matka przejrzała na oczy, za późno.
Pełna wersja