atenapp
24.08.07, 14:31
Witam
postaram się opisać sytuację
Mamy 2 dzieci - 3 i 2 lata
Rok temu wynajęliśmy mieszkanie i wyprowadzili od teściów z powodu
różnych konfliktów. Niestety konflikt trwa nadal, a my z mezem
jesteśmy w zasadzie w separacji - tzn mieszkamy pod jednym dachem ,
mąż łoży na dzieci, czasem coś zje, ale ja go nie opieram itp.
Jednocześnie bardzo mało uczestniczy w życiu rodziny, ze względu na
charakter pracy (delegacje) oraz z powodu "nieodpępowienia" od
rodziców. Wielokrotnie prosiłam aby sie wyprowadził , ale on nie
chce tego zrobić.
Problem dotyczy jednak nie tyle naszych relacji co wpływu tych
relacji na dzieci.
Starsze dziecko rok temu poszło do przedszkola/żłobka - obyło się
bez problemów , adapracja szybka. Młodszym dzieckiem w czasie tego
roku opiekowała się niania z pomocą mojej mamy i 1 raz teściowej -
te przypadki dotyczyły chorób dzieci (w czasie chorób mąż zawsze był
w delegacji). Niestety niania odchodzi bo znalazła pracę w zawodzie.
I tu powstaje ogromny Problem!
Mąż kategorycznie sprzeciwia się wysłaniu młodzszego dziecka do
przedszkola , jak również zatrudnieniu nowej niani. Widzi tylko i
wyłącznie jedno rozwiązanie - dzieckiem zajmnie się teściowa. Budzi
to mój sprzeciw - jak mam powierzyć dziecko osobie , z którą nie
rozmawiam od praktycznie roku? od roku nie odwiedziłam ich i nie mam
takiego prawa - mąż powiedział że nikt mnie tam nie zaprasza. Jestem
w stanie zgodzić się pod warunkiem , że teściowa zaopiekuje sie
dzieckiem w naszym domu - ale nie! tylko i wyłącznie wchodzi
rozwiązanie zawożenia dziecka do teściów.
Co ja mam zrobić w tej sytuacji - boje się, że stracę kontakt z
dzieckiem (nie będę wiedziała co jadło, czy spało itp), ja wracam z
pracy najpóźniej o 15.30, a mąż przywoziłby ją około 18-19 - to cały
dzień...a co z jego delegacjami????? nie chcę aby teść woził moje
dziecko (niedawno miał udar mózgu-owszem prowadzi auto, ale obawiam
się o bezpieczeństwo)
Czy istnieje jakiś inny sposób prawny np - aby dziecko jednak poszło
do przeszkola - co się dzieje, gdy dwoje rodziców o pełni władz
rodzicielskich nie może się dogadac w kwestii opieki nad dziećmi?
czy sąd rodzinny zajmuje się takimi sprawami?
Szczerze mówiąc cała ta sytuacja skłania mnie do podjęcia ostecznego
rozwiązania w postaci rozwodu........ między nami nic się nie
zmiania na lepsze a dziecko stało się polem walki o wpływy.
prosiłam aby mąż się wyprowadził, po to aby zobaczyć czy jesteśmy w
stanie dogadać się w temacie dzieci , finansów itp. - chciałam
rozwodu bez szarpania, ale chyba się nie da - ostanio wykrzyczał
mi ,że "jak chce iść do sądu to proszę , ale on mi obiecuje, ze się
potem nie pozbieram".... :-)
proszę o radę, co zrobić z opieką nad dzieckiem? czy wbrew woli ojca
mogę je wysłać do przedszkola?