pinka83
24.08.07, 22:23
Witam. Na początku przepraszam,ale napiszę dość dużo, więc kto nie
chce to niech nie czyta. Mam ogromny problem z moim mężem.Od
jakiegoś czasu nam się nie układa Przed ślubem spędzaliśmy ze sobą
więcej czasu niż teraz. Jesteśmy po ślubie 2 lata. On ma gospodarkę
ja pracuję w innej branży jako pracownik produkcji i studiuję
zaocznie (został mi rok na studiach magisterskich). Mamy 5
miesięcznego synka. Problemy zaczęły się już przed ślubem gdyż jego
babcia (mieszkamy z nią i jego rodzicami)nastawiała go przeciwko
mnie, Wszystko żle robię, wszystko jej się nie podoba. Nawet na
naszym ślubie nie złożyła mi życzeń tylko jemu. Teraz jest jeszcze
gorzej. Dawniej albo ja do niego przyjeżdżałam albo on do mnie i
często wtedy siedzieliśmy do późnych godzin nocnych tylko we
dwoje.Obecnie mąż codziennie wieczorem chodzi do pokoju babci i
siedzi czasami do północy (razem ze swoją mamą)a jak nie to albo
mamy gości wieczorem, albo siedzi przed komputerem i ogląda
samochody w internecie. Nawet seks już mnie nie cieszy. Po porodzie
dużo się zmieniło. Między innymi to,że mąż znajduje czas dla mnie ok
północy, ja idę spać wcześniej bo w nocy wstaję do małego i jestem
zmęczona. On o tym wie. Na moje zaczepki w ciągu dnia odpowiada,że
pójdzie wcześniej spać, będzie super, a jak przyjdzie co do czego to
ja nie mam ochoty, bo tak późno to mi się nie chce. Zwłaszcza,że jak
się położe to szybko zasypiam. Wtedy to on jest zły bo przecież do
mnie przyszedł (po godzinie). Muszę chodzić do pracy, aby społacić
kerdyt i szkołę, a wolałabym zostać z małym w domu. On chce żeby
małym opiekowała się jego prababcia która jest na 1 grupie
inwalidzkiej i sama ledwo chodzi (o kuli)już nie mówiąc o ciągłych
bólach nóg spowodowanych otyłością.Na dodatek mnie nienawidzi. Jak
upiekłam placek na swoje imieniny to powiedziała mężowi że nie mam
się rządzić, bo nie mamy osobnej kuchni. Już niedługo spłacę raty i
mogłabym zostać na wychowawczym ale on chce żebyśmy się czegoś
dorobili - moim zdaniem kosztem dziecka. On jest czasami w domu albo
teściowa jak ja jestem w pracy. Prababcia jest z nim sama przez
kilka godzin, boję się o synka, wiem jak wychowywała swoją
prawnuczkę i nie podobało mi się jej wychowanie- mała ma 5 lat jej
nie słucha nauczyła się przeklinać i robić co tylko zapragnie, bo
kara ją i tak nie spotka. Moja mama mogłaby się nim zająć ale on nie
chce (babcia już mu dużo naopowiadała co ludzie niby mówią, bo ona
ją widziała może ze trzy razy). Mam 24 lata i 2 lata jestem mężatką.
Nie podoba mi się tu. Najlepiej gdybyśmy mieszkali sami ale to
niemożliwe. Czuję się niepotrzebna, zwłaszcza, że mąż zabrania mi
jeżdżenia często ( raz na tydzień) do mojej rodziny, bo przecież
niedawno byłam, dla znajomych to nawet nie mam czasu. Coraz częściej
myślę o rozwodzie, czuję się tu jak więzień, wiecznie pod
kontrolą.cokolwiek mówię jest wykorzystywane przeciwko mnie.
oczywiście mu skarży - dodając coś od siebie. Np. W upalny dzień
kazała mu założyć dwa długie rękawki ( miał 3 miesiące) założyłam mu
jeden długi - i tak moim zdaniem za dużo, to powiedziała, że mu
będzie zimno. Odparłam, że mu nie będzie zimno i nie założę mu nic
innego a jak jej jest zimno (siedziała w samym staniku i fartuchu)
to ma iść sobie coś jeszcze założyć, bo jemu nie jest zimno. Ona się
wkurzyła i powiedziała mojemu mężowi, że ja powiedziałam, że jak jej
się nie podoba to ma pójść do swojego pokoju. Wstyd się przyznać ale
nienawidzę tej kobiety starałam się ją polubić, ale się nie da. Bo
ona jest idealna i nikt jej nie dorówna, a niechby tylko spróbował,
to zostanie skrytykowany i obgadany. Mam gdzie się wyprowadzić, ale
co z synkiem? Będzie wojna bo mąż będzie chciał go zatrzymać przy
sobie. Coraz bardziej się od siebie oddalamy. Ostatnio zauważyłam,
że odlądam się za innymi mężczyznami i coraz częściej myślę co by
było gdybym już nie była mężatką. kocham męża ale czuję, że nasze
małżeństwo się rozpada. Rozmawialiśmy na ten temat wiele razy to on
mówi, że robi wszystko, żeby mi było dobrze tylko wiecznie mi się
nic nie podoba, przecież ze mną rozmawia ( rzadko jesteśmy tylko we
dwoje). Co robić, pomóżcie bo nie mam już sił tego ciągnąć