anolecrab
25.08.07, 14:44
ten problem trwa już 2 lata. Mój mąż mnie bardzo kocha, jest
swietnym ojcem dla naszej córki, pomaga w domu. oczywiście ma swoje
złe chwile i wtedy nie moge go znieść, bywa egoista, zarozumialcem,
leniem, uparciuchem etc. ale suma sumarum dobry z niego chłop. A
ja... no cóz nie mogę się z soba uporać. Już od tak dawna
zastanawiam się czy ja go kocham. Łatwo mi z nim zyc, wiem czego się
spodziewac, mamy stabilizację ale ciągle mi czegoś brak. Mam uczucie
ze siebie i jego okłamuje, że powinnam się z nim rozstać żeby być
fair. Oczywiście jest dziecko i wiem że dla dziecka powinnam z nim
być. ale czy mam zrezygnować z miłości dla tego? czy mam nie myśleć
o sobie? z seksu nie mam satysfakcji już od dawna. Rozglądam sie za
innymi, czasem ktoś mnie zauroczy ale jak dotąd nie zrobiłam nic.
Boje się. Nie wiem co przyniesie przyszłość i co powinnam zrobić.
Jestem silna kobietą, chcę obdarzyć kogoś miłościa, której mam
nadmiar, ale nie mogę jej przelać na męża. Nie potrafię, próbuję od
tak dawna. Odchodząć skrzywdzę jego i dziecko, które zabiorę ze
sobą. Ale moze spotkam kogoś kto obdarzy mnie i moje dziecko
miłością a ja pokocham jego?! co o tym sądzicie?