dobry mąż ale chyba go nie kocham

25.08.07, 14:44
ten problem trwa już 2 lata. Mój mąż mnie bardzo kocha, jest
swietnym ojcem dla naszej córki, pomaga w domu. oczywiście ma swoje
złe chwile i wtedy nie moge go znieść, bywa egoista, zarozumialcem,
leniem, uparciuchem etc. ale suma sumarum dobry z niego chłop. A
ja... no cóz nie mogę się z soba uporać. Już od tak dawna
zastanawiam się czy ja go kocham. Łatwo mi z nim zyc, wiem czego się
spodziewac, mamy stabilizację ale ciągle mi czegoś brak. Mam uczucie
ze siebie i jego okłamuje, że powinnam się z nim rozstać żeby być
fair. Oczywiście jest dziecko i wiem że dla dziecka powinnam z nim
być. ale czy mam zrezygnować z miłości dla tego? czy mam nie myśleć
o sobie? z seksu nie mam satysfakcji już od dawna. Rozglądam sie za
innymi, czasem ktoś mnie zauroczy ale jak dotąd nie zrobiłam nic.
Boje się. Nie wiem co przyniesie przyszłość i co powinnam zrobić.
Jestem silna kobietą, chcę obdarzyć kogoś miłościa, której mam
nadmiar, ale nie mogę jej przelać na męża. Nie potrafię, próbuję od
tak dawna. Odchodząć skrzywdzę jego i dziecko, które zabiorę ze
sobą. Ale moze spotkam kogoś kto obdarzy mnie i moje dziecko
miłością a ja pokocham jego?! co o tym sądzicie?
    • m-jak-magi Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 25.08.07, 17:54
      mysle ze jestes straszna i niedojrzala egoistka.
      skoro nie kochasz i nie kochalas czlowieka dlaczego splodzilas z nim
      dziecko ??
      mam wrazenie ze jestes w tym momencie zycia ze powinnas kierowac sie
      rozsadkiem a nie emocjami ( ktore moim zdaniem sa po prostu wynikiem
      szukania dziury w calym )
      jakie to ma znaczenie ze ktos moglby cie pokochac razem z dzieckiem
      skoro dziecko ma dobrego ( jak sama przyznalas ) biologicznego ojca.
      takiej relacji nie zastapi zadna rekosntruowana rodzina bez wzgledu
      na to jak dobry ojczym pojawilby sie w zyciu dziecka.

      mam wrazenie ze jest ci po prostu z mezem za dobrze - pozwalasz
      sobie na komfort psychiczny fantazjowania co by bylo gdyby bo zyjesz
      w blogiej swiadomosci ze twoj maz bardzo cie kocha i jego uczuc
      jestes pewna.
      zycie jednak bywa przewrotne i msci sie czesto na tych ktorzy nie
      umieja docenic tego co maja.

      nie zycze ci tego ale pamietaj ze twoj niekochany maz kiedys
      zapragnie byc kochany i to on moze poszukac kogosc kto mu ta milosc
      okaze i co najgorsze moze taka osobe znalezc. wtedy byc moze zdasz
      sobie sprawe ze jednak go kochasz ( typowy syndrom psa ogrodnika )
      ale juz bedzie za pozno.

      szanuj co masz i szanuj swoje dziecko i jego prawo do normalnej i
      pelnej rodziny. nie ma zadnych merytorycznych przeslanek zeby twoje
      dziecko mialo nie zyc w pelnej rodzinie. jest jedynie twoj egoizm i
      niedojrzalosc emocjonalna.

      skoro masz poklady milosci i nie wiesz co z na zrobic - polecam
      wizyte w dzieciecym hospicjum - moze ja zobaczysz prawdziwe zyciowe
      dramaty i tragedie docenisz co masz i przestaniesz marzyc o rycerzu
      na bialym koniu.
    • askup Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 25.08.07, 18:07
      Mysle,ze nie masz racji. Pamietaj w zyciu najwazniejsza jest stabilizacja.
    • verla Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 27.08.07, 21:09
      nie zgodzę się. najwazniejsza jest stabilizacja ? to bzdura. dziecko
      uczy się, że nie warto nic robic, że trzeba się poddac, że chłód
      emocjonalny to prawdziwy związek dorosłych ludzi. z czasem Ty
      zaczniesz odsuwac ojca od siebie a córka nauczy się tak traktowac
      mężczyzn w przyszłości. nie doradzę Ci nic konkretnego ale dziecko
      będzie szczęśliwe wówczas gdy będzie miało szczęsliwych rodziców.
      nawet żyjących osobno. oczywiście, że poniesie konsekwencje rozwodu
      ale poniesie je również i może większe jeśli będzie żyło w domu
      gdzie rodzice go karmią sztuczną atmosferą. ale nie okłamywane, może
      wyjśc z tego zwycięsko i nie powtórzyc błędów rodziców. jeśli ma
      dobry kontakt z ojcem to jeśłi on kocha dziecko to nie będzie
      go "karał" za "winę " matki. to oczywiste, że się obawiasz
      przyszłości. musisz byc pewna czego chcesz od życia. tylko niepewni
      potrzebuja pewności.
    • baska121 Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 28.08.07, 07:08
      Takie jest życie i nic nie trwa wiecznie .Jednak wychodząc za mąz trzeba miec
      tego świadomosć .To tylko tak pieknie wyglada z daleka ale popatrz na inne
      związki zawarte 2-3 raz czy są takie udane .A była wielka milośc afiszowana w
      mediach ,która szybko minęła .W małżeństwie nie tylko mołość sie liczy .Trzeba
      patrzec realnie na swiat .Spróbuj urozmaicić wasze życie ,zacznijcie wychodzić
      do ludzi a wtedy zobaczysz że nigdzie nie jest tak rożowo Doceń to co masz bo
      możesz trafic gorzej .Bedzie miłosć ale skonczy sie co innego .Zebyś nie spadła
      z deszczu pod rynne .Może porozmawiaj z mezem jakie masz oczekiwania od niego i
      nie podejmuj pochopnych decyzji .
    • arwen8 Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 28.08.07, 16:52
      anolecrab napisała:

      > ale suma sumarum dobry z niego chłop.

      To, że ktoś nie pije, nie bije i jest "dobrym chłopem" nie wystarczy
      by stworzyć mocny, kochajacy się związek. Jeśli brakuje wspólnych
      pasji i marzeń, podobieństwa światopoglądów, prawdziwej bliskości,
      to żadne "dobre" cechy Twojego męża nie wypełnią tej pustki.

      > ale ciągle mi czegoś brak.

      I w tym "braku" prawdopodobnie tkwi sedno problemu. Ale nie jest
      to "brak" czegoś w mężu lecz w TOBIE. Jest w Tobie pustka, której
      żaden doskonały mąż czy kochanek nie wypełni, żadne dziecko. To
      tym "brakiem" powinnaś się przede wszystkim zainteresować, w
      przeciwnym razie nawet po odejściu od męża nie będziesz w stanie
      naprawdę pokochać drugiej osoby. Chodzi o wypełnienie tej "pustki"
      SOBĄ, odnalezienie tej częsci siebie, którą kiedyś musiałaś wyprzec,
      odnalezienie swoich prawdziwych uczuć i zycie w zgodzie z nimi
      (również tymi niewygodnymi). Chodzi obdarzenie siebie należnym
      szacunkiem i miłością własną. To są właśnie te "braki", które
      odczuwasz. Niestety nie zrobi tego za Ciebie ani mąż, ani dziecko,
      ani Twoi rodzice.

      Najlepiej na ten temat pisze Alice Miller ("Bunt ciała", "Dramat
      udanego dziecka", "Zniewolone dzieciństwo", etc.). Jej książki
      pomoga Ci w odnalezieniu tej cząstki siebie za którą tęsknisz.

      > Oczywiście jest dziecko i wiem że dla dziecka powinnam z nim być.

      Nieprawda. Dziecko o wiele lepiej od dorosłego wyczuwa prawdziwe
      emocje. Trwanie w związku, w którym czujesz się niespełniona i
      nieszczęśliwa, negatywnie odbije się na Twojej relacji z dzieckiem i
      stworzy chore wzorce relacji rodzinnych dlań. Jest już i tak zbyt
      wielu toksycznych matek, które mowią swoim dzieciom, że trwają w
      małżeństwie tylko ze względu na nich, wpędzając swoje dzieci w chore
      poczucie winy i odpowiedzialności za szczęście rodziców. Czy chcesz
      dołączyć do ich szeregów?

      Jeśli zależy Ci na szczęściu Twojego dziecka, to zadbaj przede
      wszystkim o swoje własne szczęście i postaraj się rozwiązać
      problemy, których korzenie odnajdziesz we własnym dzieciństwie.
      Książki Alice Miller pomogą Ci w tym bolesnym procesie powrotu do
      siebie. Dopiero wtedy będziesz mogła podjąć najlepszą decyzję
      dotyczącą przyszłości Twojego małżeństwa.
      • verla Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 28.08.07, 18:40
        ja też miałam taki problem, zgadzam się Twoimi tezami i chętnie
        sięgne po książki o których wspominasz :)
        ( mimo, że ja ten problem rozwiązałam już - tzn. podjęłam decyzję,
        której jestem pewna a którą zrealizuję)
        dzięki !
        • ika997 Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 29.08.07, 12:00
          A co to tak naprawdę miłość?? Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć,spróbuj
          wyobrazić sobie, że twój mąż nagle umiera i zostajesz sama. Płakałabyś???? Jeśli
          tak to myślę, że go kochasz. Nad życiem seksualnym można popracować, aby było w
          pełni satysfakcjonujące.

          Polecam "Sztukę kochania" Wisłockiej. Uważam, że związek, w którym wszystko
          jest w pełni satysfakcjonujące zdarza się rzadko. Jeśli między partnerami jest
          ogień pożądania to zwykle brakuje forsy, albo jest przemoc itp.
          • jola_ep Re: dobry mąż ale chyba go nie kocham 29.08.07, 13:47
            > A co to tak naprawdę miłość??

            No właśnie.
            Ja byłam w bardzo długim narzeczeństwie. Mój mąż kochał mnie niemal od podstawówki. Poważny, odpowiedzialny i zupełnie inny od tego, czego ja oczekiwałam. Chodziłam z nim, byłam zakochana, potem się odkochałam, miałam paru innych - ale nigdy nie dopuszczałam ich bliżej. Postanowiłam sobie, że wyjdę, gdy poczuję, że go naprawdę kocham. Ale trudno było, bo on nie był romantyczny, nie rysował mojej osoby z kwiatami we włosach (jak zdarzało się to innym), nie chciał chodzić na długie spacery po lesie. Długo pisać. Ja zwiewna, powiewna czekałam na wielką miłość ;) Ale jednocześnie byłam bardzo praktyczna, bo czułam, że jest dla mnie ważny, dobry, jest moim wsparciem w trudnych chwilach. Doceniałam jego cechy charakteru, bo wiedziałam, co w życiu jest ważne. Najbardziej jednak przerażała mnie nieuchronność: to, że jest mi przypisany. Dorosnę i wyjdę za niego. A życiu jak z króliczkiem: czasem trzeba go trochę pogonić ;)

            Pewnego dnia - a byłam już na studiach - mój chłopak przyszedł i zaczął ze mną poważną rozmowę. Kocha mnie, ale czuje z mojej strony rezerwę i postanowił zrezygnować. Poddaje się, ta rozmowa ma być ostatnią szansą. I wtedy przeraziłam się, stojąc przed perspektywą utraty, zrozumiałam, jak jest dla mnie ważny. Kiedy ja uciekałam od niego, zastanawiałam się, przeżywałam rozterki, to wydawało mi się, że go nie kocham. Ale gdy to on chciał odejść, poczułam żal, smutek, niemal ból. Zostaliśmy razem. Ustaliliśmy termin ślubu (po studiach).
            Poczułam, że go kocham, gdy w prezencie zrobiłam mu sweter na drutach. Dużo szyłam, ale zawsze szkoda mi było poświęcać mojego czasu dla innych. On był wyjątkiem.

            Czasem miłość ukrywa się w drobiazgach. Albo rośnie powoli i trudno ją dostrzec. Szczególnie, gdy oczekujemy wiele. Albo mija i powraca. U nas zwykle, gdy musimy się rozstać (praca) na parę dni.

            I chyba rację ma Arwen8 gdy pisze o konieczności wypełnienia pustki w sobie. Zaakceptowania siebie. Pokochania. Poznania.

            Warto mieć pasje w życiu. U nas jest tak, że po latach ja przejęłam część jego pasji (włączyłam się, albo po prostu podziwiam), a on przejął część moich.

            I jeszcze jedno. Niektórzy badacze sądzą, że naszym życiem kieruje chemia. Gdy jesteśmy zakochani, nasz organizm wytwarza substancje w działaniu podobne do narkotyków, dające efuorię, ale jednocześnie powodujące, że gdy braknie tej drugiej osoby (a więc i ustaje produkcja) to czujemy objawy niemal fizycznego głodu. Ale jak do każdej takiej substancji nasz organizm przyzwyczaja się. Nie reagujemy już tak samo. Brak uniesień z wczesnego etapu. Cóż, nieubłagalne prawa chemii. Co ciekawe, stwierdzono w badaniach, że u osób żyjących w długich związkach, zaczynają się wytwarzać inne substancje: mniej euforycznej, bardziej uspokajające. Myślę, że to miło, iż natura pomaga nam być razem i przetrwać nieporozumienia, które często na tym etapie się pojawiają. :)

            Pozdrawiam
            Jola
Pełna wersja