malutka7718
18.09.07, 09:45
Witam.
Pani Agnieszko mam tego typu problem. Jestem związana z mężczyzną,
który jest w trakcie rozwodu.Rozwodzą się drugi rok i jego żona
strasznie mu utrudnia wszystko odkąd ja się pojawiłam. Mają dwójkę
dzieci. Ojciec miał świetny kontakt z dziećmi, nawet zaraz po
odejściu od żony spotykał się z dziećmi, wyjeżdżał ze starszym
synem, doskonale się rozumieli. Gdy ja się pojawiłam w życiu mojego
mężczyzny jego (jeszcze żona) dostałą furii. Oczernia mnie, obrzuca
wyzwiskami, oskarża mnie o rozpad ich związku (CO JEST ABSURDEM I
FIZYCZNIE NIEMOŻLIWE). O mnie i o ojcu jej dzieci wypowiada się w
bardzo wulgarny i obraźliwy sposób w obecności dzieci. Dzieciom
opowiada niestworzone rzeczy, okłamuje je, obarcza całą winą ojca i
mnie. Nie pozwala ojcu zabierać dzieci nigdzie. Pozwala jedynie raz
na jakiś czas by on posiedział u dzieci w jej mieszkaniu pod jej
kontrolą. Dzieci mieszkają z matką i nie mają okazji by poznać
prawdę, by pobyć z ojcem, by poznać mnie i osądzić całą sytuację.
Starszy syn jest tak nastawiony przez matkę, że w podobny do niej
bardzo wulgarny sposób odnosi się do ojca. Rozmawia z ojcem już
tylko wtedy, gdy chce uzyskać jakieś korzyści materialne z tego,
czyli np. jak chce by ojciec kupił mu nowy komputer czy telefon lub
zapłacił za jakąś zachciankę małego.
Mieszkamy razem od prawie roku, chcemy się pobrać i mieć dziecko.
Mam też dziecko z pierwszego małżeństwa, które mieszka z nami i
cudownie dogaduje się z moim partnerem. Nie jest to żadną przeszkodą
na spotkania mojego dziecka z jej ojcem i jego nową żoną. Nigdy nie
ograniczałam mojemu dziecku kontaktów z ojcem i nigdy nie obrzucałam
błotem jego nowej żony. Teraz spodziewają się dziecka i moja córka
uczestniczy w tym i opowiada mi że brzuszek rośnie, że dzidzia kopie
i jest fajnie.
Nie rozumiem dlaczego tak kobieta (jeszcze żona mojego partnera) tak
strasznie nienawidzi nas. Dlaczego kieruje się tylko złością i
zawiścią. Dlaczego przez to rani swoje dzieci, uczy je nienawiści i
wyciągania kasy. To jest chore!!!
Marzy nam się by nasze dzieci mogły się razem bawić, byśmy mogli
jeździć na pikniki wycieczki itp. Dlaczego matka zabiera swoim
dzieciom to wszystko, tylko dlatego że mnie nienawidzi i nie może
patrzeć że jesteśmy szczęśliwi?
Ja chcę pokochać te dzieci, nasz dom jest dla nich otwarty. Czy ta
kobieta kiedyś to zrozumie?
Co my możemy zrobić w tej sytuacji??? Przepaść między starszym synem
i ojcem jest coraz więkasza, młodsze dziecko na szczęście jeszcze
nie jest tak zdominowane przez matkę.
Proszę o radę.