mam-ut
21.09.07, 19:44
Niedawno opisywalam to jak maz mnie traktuje i ogolna sytuacje.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=68904289 w ostatnia niedziele
stwierdzil ze zrobi wszystko zeby bylo dobrze. Ok. Dzisiaj nowina kolejna.
Chodzil od rana struty (urlop dziwnie wzial, moze za praca tesknil), pytam co
jest i co sie zmienilo od wczoraj, bo juz mialam dosc. A on ze nie wie. ZNOWU.
Mowie czego nie wiesz. Bo on nie wie czy jest dobrze czy zle. Pytam czy ma
kogos. nie wie. Mowie jak nie wiesz to pewnie tak. On nie wie. Pytam czy ktos
mu sie spodobal, on ze tak. No i wyszlo na jaw. Bo miedzy nami czegos mu
brakowalo. Ale czego nie wie. Nie wiem czy ta dziewczyna wie o tym uczuciu i w
tym i uczestniczy czy nie, bo jakos metnie odpowiadal. Wydaje mi sie ze cos
chyba wie ale moze nie do konca. Maz powiedzial ze nie odda mi dzieci. Nie
wiem czy tylko dzieci go trzymaja. poza tym mowi ze to tez moja wina. I jak on
zle sie czuje. Ale jak ja sie czuje to nie wazne, przeciez zawsze mogloby byc
gorzej.
Moj mozg wytrenowany w takich nowinach ond czerwca chyba jakos wypiera te
informacje bo juz tak nie boli, ale szlag mnie trafia i nie wiem co robic.
Umowilam sie do psychologa. powiedzialam mu ze skoro sobie od czerwca nie
radzi i ma problem to niech sie okresli w koncu czego chce, jak sam noe moze
to od tego sa specjalisci, ktorzy mu pomoga. Mam racje?