I wydało sie.

21.09.07, 19:44
Niedawno opisywalam to jak maz mnie traktuje i ogolna sytuacje.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=68904289 w ostatnia niedziele
stwierdzil ze zrobi wszystko zeby bylo dobrze. Ok. Dzisiaj nowina kolejna.
Chodzil od rana struty (urlop dziwnie wzial, moze za praca tesknil), pytam co
jest i co sie zmienilo od wczoraj, bo juz mialam dosc. A on ze nie wie. ZNOWU.
Mowie czego nie wiesz. Bo on nie wie czy jest dobrze czy zle. Pytam czy ma
kogos. nie wie. Mowie jak nie wiesz to pewnie tak. On nie wie. Pytam czy ktos
mu sie spodobal, on ze tak. No i wyszlo na jaw. Bo miedzy nami czegos mu
brakowalo. Ale czego nie wie. Nie wiem czy ta dziewczyna wie o tym uczuciu i w
tym i uczestniczy czy nie, bo jakos metnie odpowiadal. Wydaje mi sie ze cos
chyba wie ale moze nie do konca. Maz powiedzial ze nie odda mi dzieci. Nie
wiem czy tylko dzieci go trzymaja. poza tym mowi ze to tez moja wina. I jak on
zle sie czuje. Ale jak ja sie czuje to nie wazne, przeciez zawsze mogloby byc
gorzej.
Moj mozg wytrenowany w takich nowinach ond czerwca chyba jakos wypiera te
informacje bo juz tak nie boli, ale szlag mnie trafia i nie wiem co robic.
Umowilam sie do psychologa. powiedzialam mu ze skoro sobie od czerwca nie
radzi i ma problem to niech sie okresli w koncu czego chce, jak sam noe moze
to od tego sa specjalisci, ktorzy mu pomoga. Mam racje?
    • miecka29 Re: I wydało sie. 25.09.07, 15:57
      Szczerze Ci podziwiam, zycie z tak niezrownowazonym emocjonalnie
      czlowiekiem to pieklo, co do porady specjalisty to uwazam to za
      swietny pomysl, podziwiam Cie ze pomimo takich sensacji masz jeszcze
      sile walczyc o to malzenstwo, wiesz czasem latwiej jest odejsc niz
      zyc dalej z ta osoba, szkoda dzieciaczkow, zawsze najbardziej
      cierpia, patrzac na to co sie dzieje i rozumieja duzo wiecej niz nam
      sie wydaje......to zebys byla silna nie musze Ci pisac bo widze ze
      masz silny charakter, kieruj sie przedewszystkim dobrem swoim i
      dzieci, a maz jest dorosly i mysle ze sobie bedzie musial poradzic
      sam ze swoimi problemami......Pozdrawiam
      • mijka-only Re: I wydało sie. 03.10.07, 10:24
        Pierdoła nie facet!!
      • tom72.live Re: I wydało sie. 08.10.07, 12:35
        tak na wszelki wypadek :)
        To nie o mnie.
        Mam nadzieje ze facet sie otrzasnie szkoda zycia na takie
        przepychanki :)
    • marzena604 Re: I wydało sie. 03.10.07, 11:30
      Wiesz co? Mi się wydaje, że wy kryzys przeżywacie. Ja miałam to samo w zeszłym
      roku, tylko to ja przeżywałam to co Twój maż. Pomogli mi znajomi. Pogadałam z
      kilkoma koleżankami-miały to samo. To chyba polega na tym, że nagle zaczyna
      przeszkadzać to przyzwyczajenie się do siebie i rutyna. Chciałoby się, żeby to
      tak jak na początku było (miękkie kolana, mrowienie w dołku, przyspieszone bicie
      serca i więcej niepewności). Mądrą rzecz mi koleżanka powiedziała: zastanawiała
      się, czy by też nie odejść od męża (już nawet zaczynała mieć do kogo odejść) i
      doszła do wniosku, że ten następny facet też jej sie może szybko znudzić i
      kolejny też, a ileż tak można facetów zmieniać, jak się ma dwójkę dzieci (tym
      bardziej że mąż jest odpowiedzialny, umie się zatroszczyć o rodzinę, itd.)?Może
      zasugeruj to jakoś delikatnie mężowi? Pozdrawiam. Marzena
    • kicia031 Re: I wydało sie. 03.10.07, 12:43
      Jakos sie nie dziwie. Wydaje mi sie, ze wiekszosc panow z tamtego
      watku to osoby, ktore sie zadurzyly w innych kobietach -
      niekoniecznie moze doszlo do zdrady, ale ich zainteresowanie, uwaga
      leza juz gdzie indziej.

      Dla mnie to, co robi ci twoj maz jest zwyczjnie podle. Moze juz
      byloby prosciej, gdyby odszedl, ale na to jest zbyt wielkim
      tchorzem,. Teraz liczy na to, ze ty rozwiazesz te sprawe za niego,
      czyli pogonisz go do diabla...

      Wszystko tak naprawde zalezy od twojej sytuacji: czy jeszcze go
      kochasz po calej tej jezdzie? czy masz wlasne, wystarczajace na
      godne zycie dochody? Czyje jest mieszkanie w ktorym mieszkacie? Na
      jakie alimenty moglabys liczyc?

      Jesli jestes w miare samodzielna, a mezowskie jazdy nadwerezyly
      twoje uczucia, to ja bym spadala. jesli nie ejstes samodzielna, to
      moze tym sie zajmij? Poszukaj prtacy, wsparcia wsrod przyjaciol,
      rodziny? To dobre wyjscie niezaleznie od tego, co zdecydujesz, bo
      albo pozwoli ci skutecznie odejsc, albo uczyni cie atrakcyjniejsza w
      oczach meza, jesli jeszcze bedziesz chciala dawac mu sznase na
      cokolwiek.
    • wabika Re: I wydało sie. 08.10.07, 13:23
      oj,oj
      Witam!!
      A ja myslałam że tylko ja mam w domu dwójke dzieci - dwuletnia
      córeczke i 33 letniego męża.... a tu proszę
      W zasadzie pocieszenie żadne, bo sytuacja u mnie w domku jest prawie
      idento - np. od tygodnia nie rozmawaimy,mijamy sie i równiez od
      tygodnia moje dziecko nie słyszało głosu taty, bo ja równie
      skutecznie omija.... Podobna sytuacja miała miejsce cztery miechy
      temu - tylko wtedy prowadziałm z nim monolog i poprosiłam żeby dał
      nam szansę. Natomiast teraz od tygodnia przyjełam jego metodę - wet
      za wet - wspaniale orgaizuje sobie czas z córą - zawsze jest kogo
      odwiedzic ;) Tylko nie wiem jak długo i czy takie zycie ma sens -
      obiecałam sobie jeszcze tydzień wytrzmam - a co dalej.... Czasmi
      mysle że maż czeka ąz to ja podejme decyzję, że może mnie zmęczy -
      ale ja poczekam, przeczekam ;) Zobaczymy - no albo niedługo dowiem
      się o tej innej - chociaż mąż za duzo czasu w domu spędza przed
      telewizorem - ale nigdy nie wiadomo......
      Zyczę nam powodzenia ;)
      • wabika Re: I wydało sie. 09.10.07, 07:46
        ... już chyba nie mam siły ......
      • agonek Re: I wydało sie. 15.10.07, 08:46
        u mnie jest to samo. Wspolne tematy zarezerwowane sa dla kolezanki, ktora ma i
        regularnie smsuje. A telefon jest zawsze w kieszeni, bo kiedys przeczytalam smsa
        w stylu "juz ide spac kochanie ty moje, buziaki", a to podobno tylko taka forma
        zwracania sie do siebie, nic nie znacząca. Również mijamy sie i również
        wspaniale sobie radzimy z synkiem... Niedziela jest koszmarkiem... a i jeszcze
        mamy oddizelne finanse, bo po akcji z ta pania(to juz trwa ok rok) powiedzialam
        zeby sie wynosil... Gdyby nie dziaciaczek to nie wiem... jak chcesz pogadac na
        priv zapraszam
    • agda17 Re: I wydało sie. 08.10.07, 13:55
      ALKBO RTBKA ALBO PI.. JAK TO POWIEDZIAŁ NAPOLEON
Pełna wersja