chcem odejsc ale niewiem jak

21.09.07, 20:19
Postanowiłam odejsc od mojego chłopaka nie będe juz opisywac
dlaczego tyle razy sie tu żalilam na jego agresje narkomaństwo
wyzwiska itp boze doradzcie mi co mam zrobic zeby pozniej nie
dzwonic do niego nie przepraszac nie chciec wrocic nie zalowac kiedy
zobacze go zkims innym
    • deela to proste 23.09.07, 01:36
      miej swoja godnosc i sie nie ponizaj
      • aluniah1 Re: to proste 23.09.07, 20:22
        łatwo powiedziec ale mnie znów beda brały wyrzuty sumienia że może
        to moja wina że moze sie by zmienił że moze za bardzo wszystko
        wyolbrzymiam że może wiele par tak ma że facet dosc agresywnie
        dominuje... kurcze nie wiem co zrobic
        • twoj_aniol_stroz Re: to proste 23.09.07, 20:42
          Polecam wizytę w jakimkolwiek domu samotnej matki lub w Monarze.
          Popatrz czym kończy się agresja i narkotyki w związku. Bywam dość
          częstko w dsm i naprawdę nie jest to miejsce, gdzie powinna być mama
          z dzieckiem. Większość dzieci w takim domu jest zaburzonych
          emocjonalnie, mają spore problemy związane z rodzinnym domem,
          kobiety podobnie. Czasem kiedy słucham zwierzeń mam, które tam są po
          prostu serce się zaciska. One bardzo cierpiały i cierpią nadal, bo
          wlaśnie związały się z nieodpowiedzialnym facetem. Kiedy rozmawiasz
          z kobietą, która nie ma połowy zębów i złamany nos, bo mąż się
          zdenerwował, naprawdę nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jej
          dotychczasowego życia. One tam nie są dlatego, że nie umiały się
          dogadać z mężem, bo się czasem kłócili. One tam są, bo był to
          ratunek dla nich przed śmiercią. Większość uciekła w obawie o swoje
          życie. I większość na pytanie, czy mąż przed ślubem też był
          agresywny odpowiada, że tak, ale myślałam, że on po prostu taki
          nerwowy, ale dla mnie się zmieni. NIE ZMIENI SIĘ! Zastanów się, czy
          właśnie takie życie jest Twoim marzeniem?
          Będzie bolało, będzie źle na początku, ale powoli będzie Ci łatwiej.
          I koniecznie zastanów się dlaczego pociąga Cię facet agresywny. Może
          być tak, że właśnie taki typ wybierasz i wtedy powinnaś pogadać z
          psychologiem.
        • gooochab Re: to proste 23.09.07, 21:35
          Nikt Ci tego nie wytłumaczy, nikt nie poda Ci recepty- jak odejść. Po prostu
          odejdź, jeśli tak postanowiłaś, bo jeśli tak chcesz, to tak powinno się stać. Co
          to znaczy wyrzuty sumienia? Nie rozumiem po prostu kobiet, które same pchają się
          w takie chore związki. Przepraszam, nie jestem delikatna, ale czytałam już Twoje
          posty i nie mogę wprost pojąć Twoich dylematów nt. tego związku. Jesteś ofiarą i
          czujesz się winna, ale czemu? Piszesz, że może On zmieniłby się, gdybyś
          ty.....(wpisz dowolnie).....
          Ale Ty nie jesteś od zbawiania świata i od ratowania nieszczęśliwych i chorych
          chłopców!!!! Ty nikomu nic nie jesteś winna!!! I nie wmawiaj sobie, że wiele
          par tak ma- wiesz co- JA NIE MAM!!!
          • gooochab Re: to proste 23.09.07, 21:47
            sorry, za szybko nacisnęłam. To, że czujesz się źle w tym związku świadczy o
            tym, że On zachowuje się nie tak jak powinien. Mój mąż nie robi czegoś, czego ja
            nie akceptuję- bicie, wyzwiska. Nigdy do mnie nie wyklął (w znaczeniu
            "ty.....", bo przekleństw używa), ale ja też do niego nigdy tak nie
            powiedziałam. A to właśnie nazywa się SZACUNEK, czego Twój chłopak nie rozumie,
            a przede wszystkim TY!!!
            Przestań pytać- jak odejść. Albo to zrób, albo bądź z nim. Nikt Cię do niczego
            nie zmusi. Jeśli lubisz się umartwiać, lubisz wyzwiska i jak ktoś leje Cię po
            pysku (sorry za wyrażenie) to bądź z nim- masz gwarancję sukcesu.
            A jeśli chcesz wrócić do normalności, zdrowych relacji międzyludzkich i
            poszanowania siebie przede wszystkim- odejdź. Pamiętaj, że to po pierwsze TY
            musisz zacząć szanować siebie.
            Wiem, że masz duże oparcie w rodzicach- wróć do domu. Ale tylko jeśli tego
            będziesz chciała.
            Przypomnij sobie ile miałaś siniaków dzięki niemu w ostatnim tygodniu i pomnóż
            tą liczbę przez 52 (tygodni w roku). Odpowiada Ci to?

            Życzę powodzenia
            Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Ależ nie odchodź! 23.09.07, 21:58
      Hoduj pasozyta, zbieraj regularny oklep, dawaj kasę na ćpanie,
      pamietaj, że prawdziwa miłość wymaga poświęceniem i masz
      niepowtarzalną szansę wykazać się dobrym serduszkiem. Pomyśl, może
      Twoja miłość cudownie odmieni śmiecia w księcia na białym koniu? A
      może typ za jakieś 15 lat przedawkuje wtedy będziesz mogła z czystym
      sumieniem palić mu świeczki na grobie - to wersja optymistyczna.
      Wersja pesymistyczna jest taka, że w ciągu 15 lat zadążysz się ze 3
      razy rozmnożyć i zmarnujesz życie dzieciom.
      • twoj_aniol_stroz Re: Ależ nie odchodź! 23.09.07, 22:05
        A najbardziej pesymistyczna wersja jest taka, że kiedyś uderzy za
        mocno albo dzieczyna trafi głową o kant stołu i odejdzie na tamten
        świat. A już najbardziej tragiczna wersja jest taka, że stanie się
        to na oczach dzieci. I wcale nie jest to moja bujna wyobraźnia, ale
        życie, które miały kobiety po powrocie do faceta od którego zwiały
        do domu samotnej matki, a który niekoniecznie się zmienił po ich
        odejściu.
        • triss_merigold6 Re: Ależ nie odchodź! 23.09.07, 22:22
          Och, wersji jest parę:
          - naćpany pan kiedyś walnie dzieciątkiem o ścianę i będziemy oglądać
          reportaż w tvn
          - pani złapie za nóz kuchenny w samoobronie i art 148 kk się kłania
          a dzieci do domu dziecka
          Sorry ale takich niuń jak autorka wątku nie jest mi żal. Wie, że
          siedzi w syfie a nadal w syfie szuka pereł zamiast trzasnąć drzwiami
          i iść prosto do życzliwego psychologa. Jeszcze nie zaciążyła ale
          zaraz zaskoczy, bo pasożyt nie pozbędzie się tak chętnie żywiciela
          tylko postara się przytrzymać metodą na brzuch.
          Jeszcze dziewuszka miauczy jak to jej serduszko pęknie jak typa z
          inną ujrzy. A szczęść Boże innej, która by z niej taki garb zdjęła.
Pełna wersja