czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziecka?

25.09.07, 09:51
Witam!
Pani Agnieszko bardzo prosze o odpowiedź na moje wątpliwości, bo wszyscy
zgodnie twierdzą, że kontakt z ojcem biol. jest zawsze dobrem dla dziecka. Ale
czy tak jest zawsze? Czy jeśli dziecko właściwie nie zna ojca, nigdy z nim nie
mieszkało, widziało kilka razy, a jednocześnie bardzo zżyte jest z mężem
matki, to męża matki traktuje jak ojca własciwie od zawsze już od pierwszych
miesięcy życia, jest przekonane, że to własnie mąż matki jest jego ojcem!
Dziecko wie, że jest jeszcze ten biol., ale nie ma między nimi żadnej więzi,
dziecku się wydaje chyba że ojców można mieć kilku tak jak wujków.
Jak dziecku tłumaczyć taką zagmatwaną sytuację, jak wytłumaczyć dziecku kto to
jest ojciec - gdy nigdy nie miało prawdziwego (biol)ojca i prawdziwej
(biologicznie) rodziny!
Czy kontakt dziecka z ojcem biol. jest w takiej sytuacji potrzebny?
Czy nie lepiej by było dla dziecka, pozwolic wychowywać się w normalnej
pełnej rodzinie z matką, ojczymem i swoim rodzeństwem. Czy ojciec biol., który
zbytnio nie interesuje się niczym, a jego kontakt to jedno spotkanie w
miesiącu z dzieckiem jest DOBREM? czy tylko niepotrzebnie miesza dziecku w
głowie??? dziecko ma 3 latka
    • anetina Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 25.09.07, 11:25
      Mały jest co prawda nieco starszy od twojego malucha, ale też nie
      znam bioojca
      dla niego tatą jest mój mąż
      niby Mały wie, ze ma innego ojca, ale tak do końca nie rozumie tej
      sytuacji - tak mnie się wydaje

      my z Małym odgrywa taką scenkę na dinozaurach - ulubionych
      bohaterach dziecka
      jest mama dinozaur, spotyka pana dinozaura, kochają się, mają syna
      ale ten pan robi coś nieładnego, odchodzi więc od mamy i synka
      i wtedy Mały SAM !!! przyprowadza innego dinozaura o imieniu M.
      mówi, że ten M. kocha i mamę i synka, synek chce więc mówić do niego
      tata
    • iwucha Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 25.09.07, 12:32
      Ja myślę, że jednak jest DOBREM. Bo DOBREM i chyba podstawą jego
      zdrowia psychicznego dla każdego człowieka jest prawo do wiedzy o
      samym sobie, o korzeniach - jakie by one nie były. Wasz synek wie,
      jakie są jego korzenie. Większym złem byłoby separowanie synka od
      ojca biologicznego, tworzenie niedomówień - a w Waszym wypadku tego
      nie ma. Synek, jak rozumiem, spotyka się z ojcem biologicznym raz w
      miesiącu. To mu daje świadomość, kim jest, ma pewne poczucie
      przynależności ale chyba zdecydowanie większą rolę w wychowaniu
      odgrywacie Wy w postaci nowej rodziny (z ojczymem), w której synek
      funkcjonuje na codzień (tak zrozumialam). Myslę, że te spotkania z
      bio-ojcem od małego to coś dużo bardziej cennego dla dziecka niż
      gdyby "dla dobra dziecka" te spotkania zlikwidować. Wówczas synek po
      latach miałby do Was żal, ze mu to uniemozliwiliście, powiedziałby -
      nawet jeśli ten bio-ojciec nie byłby fajny: "Miałem prawo znac go i
      widywac go, bo to część mnie samego a Wy tę część ze mnie
      wyrwaliście". I miałby rację i uzasadniony żal. Prawo do tożsamości
      to pewne elementarne prawo każdego człowieka. Te spotkania nie
      wykluczają mozliwości wychowywania się synka w pełnej kochającej się
      Waszej rodzinie, w ktorej przecież na codzien wychowuje się
      bezproblemowo. A jak wytłumaczyć? Normalnie. Dziecko pyta a Wy
      dozujecie mu informacje zgodnie z jego pytaniami i oczekiwaniami.
      Niektore dzieci po prostu tak już mają, że jedni ojcowie ich
      wychowują a inni są ich ojcami biologicznymi. Dostosować to
      oczywiście do możliwości intelektualnych chłopca. Zacznie pytać w
      naturalny sposób i powinien otrzymywac naturalne, prawdziwe,
      pozbawione np. jakichs złych emocji odpowiedzi. I tyle. Unikanie
      tematu bardziej by namieszalo dziecku w glowie, a jesli od małego
      wyrasta w tej sytuacji to jest ona dla niego naturalna - pod
      warunkiem, że dorośli tak ją będą traktować. Gorzej jeśli synek
      stałby się narzędziem manipulacji między bio-rodzicami, jesli np.
      bio-ojciec stawiałby matke czy ojczyma, ktorzy go kochają w jakims
      niekorzystnym świetle - wowczas należałoby zdecydowanie reagować bo
      to faktycznie wielka krzywda dla dziecka. Ale jeśli jest wszystko
      poprawnie, to nie ma powodu do zmartwień i ta sytuacja, ktora ma
      miejsce (wychowanie w nowej rodzinie, spotkania z bio-ojcem raz w
      miesiącu), to to naprawdę sytuacja, do której wielu rozwiedzionych
      rodziców dąży własnie dla dobra dzieci, a której często nie udaje
      się stworzyć - i dopiero jest cierpienie.

      Mój ojciec wyjechał za granicę gdy byłam malutka, praktycznie od
      niemowlęctwa miałam z nim kontakt sporadyczny, bardzo rzadki. Nigdy
      nie nawiązala się między nami żadna więź, widywałam się z nim rzadko
      jako dorosła dziewczyna ale dzięki temu miałam i mam świadomość, że
      on jest, kim jest, gdzie mieszka, w czym jestem do niego podobna, co
      nas rózni i w efekcie kim jestem ja sama.
      • miecka29 Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 25.09.07, 12:56
        Witam, ojciec mojej 6 letniej corki nawet nie chce sie spotykac z
        dzieckiem, corka nie bardzo moze to zrozumiec, uwaza ze tata jej nie
        odwiedza i nigdzie nie zabiera bo mieszkamy od siebie za daleko,
        doszlo nawet do tego ze moja corka czasem czuje sie winna ze to ona
        powinna jechac do taty, dziecko bardzo potrzebuje kontaktu z ojcem,
        jesli ma tylko mozliwosc spotykania sie z ojcem biologicznym powinno
        robic to dla wlasnego dobra, nie wiedziec czemu dzieci czuja sie
        czesto winne sytuacji panujacej pomiedzy jego rodzicami, szczerze
        powiedziawszy duzo oddalabym aby prawdziwy ojciec mojej corki
        intresowal sie nia. Jestem mezatka po raz drugi i corka nie bardzo
        dogaduje sie z mezem, sadze ze przyczyna moga byc tez wczesniej
        ograniczone spotkania z ojcem, corka poprostu nie akceptuje mezczyzn
        wogole, od 2 roku jej zycia bylysmy same, z ojcem widywala sie raz
        na pol roku, albo i rzadziej. Trzeba wybor pozostawic, do pewnych
        granic oczywiscie, dziecku. Pozdrawiam
      • chusteczka_only Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 27.09.07, 14:01
        witam!
        dzieki za odpowiedzi
        Piszecie, że kontakt mojego synka jest korzystny dla małego. Przykro mi ale ja
        nie widzę korzyści, albo widzę, ale niestety szkody przewyższają korzyści,
        bynjamniej moim zdaniem. Ojciec biol. zupełnie nie interesuje się niczym, nigdy
        w życiu od małego nie zadzownił, nigdy o nic nie pyta, nie interesuje się, jak
        widzi nas na ulicy odwraca twarz w drugą stronę, udaje, że nas nie zna. My
        jesteśmy ze sobą w konflikcie, on - ten biol. nie chce ze mną wogóle rozmawiać,
        uważa, że nie musi mnie o nic pytać, bo do wszystkiego ma prawo, że nie ma ze
        mną o czym gadać, mało tego spotkania są ustalone w trójkę, pare razy doszło do
        kłótni między mną a nim, mały to słyszał, mały słyszał jak on mi mówi, że jestem
        "byle kim" i tym podobne rzeczy! Ojciec biol. nigdy go nie przytula, jak mówi do
        małego żeby go pocałował na powitanie, mały stoi skrępowany i nie wie co robić,
        nie ma między nimi więzi żadnej, nie moge liczyć na żadną pomoc z jego strony,
        wręcz przeciwnie wszystko specjalnie utrudnia, jest w stosunku do mnie agresywny
        i wulgarny, ja nie chcę odpowiadać na jego zaczepki, bo nie chcę pogarszać
        sytuacji...ale czego to uczy mojego syna? Bierności na agresję??????
        Mój syn patrzy jak mama pozwala sobie na głowę wchodzić, jak mama pozwala by
        ktos mnie wyzywał, poniżał....Czy to jest dobre dla mojego dziecka??????????????????
        Czy dobry jest przekaz od ojca, że niby go kocha bo przeciez przyjeżdza i się z
        nim bawi, ale potem na ulicy udaje, że go nie zna???
        Co mój syn będzie myślała na ten temat??? Czy to jest dobro dla mojego
        dziecka???????
        • strebbp Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 27.09.07, 15:11
          Uważam, że nie zawsze taki kontakt jest dobry...
          Co innego jeśli dziecko żyło jakiś czas z ojcem i go zna, a co innego gdy odszedł on przed narodzinami dziecka lub gdy było bardzo małe. Myślę, że to wprowadza tylko zamęt w życie małego człowieka, ponieważ nie jest ono w stanie tego zrozumieć. A taki pojawiający się i znikający ojciec tylko jest przyczyną strachu... że mama tez zniknie! Po co dziecko ma tęsknić? A jak na dodatek ojciec jest lekkomyślnym typem i np. umawia się, dziecko czeka, a on nie przychodzi to wg. mnie nie powinien widywać się z nim wcale.. Szczególnie jak dziecko ma nową rodzinę.
          Jeśli ojciec jest odpowiedzialnym rodzicem - tylko z matką dziecko mu nie wyszło - sprawa wygląda inaczej. Wtedy ten kontakt rzeczywiście jest dobrem dla dziecka.
          Poza tym uważam, że dziecko od początku powinno wiedzieć, że jest gdzieś "drugi tata" a raczej człowiek, który go spłodził, bo trudno takiego kogoś nazywać ojcem (mówię tu o tych którzy się zmyli). Lepiej, żeby świadomość tego dojrzewała razem z nim niż gdyby nagle się dowiedziało, co gorsza jeszcze od osób trzecich lub przypadkiem.

          Co do widywań "ocja", który zjawia się niespodziewanie raz na jakiś czas burząc zbudowany porządek życia osobną kwestią jest matka - i jej spokój. Jeśli będzie on stale nadwyrężany przez kłopotliwego eks to wiadomo nastrój matki odbija się na dziecku i na jakości opieki nad nim (zdołowana będzie miała mniej ochoty na szaleńcze zabawy czy cierpliwości dla małego łobuziaka... zresztą dzieci wyczuwają nastrój mamy). Pośrednio więc obniża to i nastrój dziecka.

          Odnośnie korzeni - tak - warto żeby dziecko je znało. Dlatego, choć mój synek jest jeszcze malutki, utrzymujemy kontakt z rodziną ze strony ojca. Pewnie i przyjdzie czas,że stanie się ciekawy swojego biologicznego taty - ale do tej pory lepiej jest, żeby się z tatą nie widywał (choć u problem ten sam się rozwiązał... bo po prostu tatuśka wsiąkło na dobre i oby tak zostało!)
          • chusteczka_only Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 27.09.07, 15:27
            ojciec mojego synka zostawił mnie w 6 tygodniu ciązy, mówił, że nie chce mieć
            dziecka i zapadł się pod ziemię....nie miałam z nim żadnego kontaktu. Gdy syn
            miał pół roku założyłam sprawe o alimenty, wtedy on - kochany tatuś założył
            (chyba żeby mi zrobić na złość) sprawę o ustalenie kontaktów. I to tak trwa do
            dzisiaj...
            To nie jest tak, że ja chcę pozbawić dziecko ojca, bo również uważam i zawsze
            uważałam, że dziecko ma prawo widywac się z ojcem jeśli tylko tego chce...ale
            czy w tej sytuacji to jest naprawdę dobro????
            Bo ja odnosze wrażenie że te spotkania są dla ojca bardziej, by on mógł dobrze
            wyglądac wśród sąsiadów, znajomych, rodziny, że niby bardzo chce, że jest
            kochającym tatusiem bo przecież czasem się spotka...ale co w takim razie dobrego
            wnosi to w życie mojego dziecka???
            • street_pop Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 27.09.07, 15:39
              To jest raczej wybór mniejszego zła. Twoja sytuacja jest rzeczywiście trudna i
              masz wiele uzasadnionych wątpliwości. Dlatego mozna by osiągnąć pewien kompromis
              np. poprzez zaangażowanie kuratora towarzyszącego w tych spotkaniach. Taka osoba
              ucina łeb jakimś chorym kłótniom, niedopowiedzeniom, uniemożliwia postawienie w
              dyskomfortowej sytuacji dziecko, Ciebie itd. I nie wolno odpuszczać alimentów. W
              ten sposób dziecko wie, że chociaż taka odpowiedzialność spoczywa na jego
              bio-ojcu i jest od niego wymagana.
    • chusteczka_only Czy moge prosić panią Agnieszkę o odpowiedź??? 30.09.07, 16:47
      ?
    • chusteczka_only a czy mi pani Agnieszka odpowie? 02.10.07, 11:37
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: a czy mi pani Agnieszka odpowie? 06.10.07, 01:51
        Przepraszam za zwłokę, ale zbyt późno zajrzałam do tego wątku.
        Spodobała mi się wypowiedź "iwuchy". Warto skorzystać takiego
        punktu widzenia.
        Bardzo trudno rostrzygnąć taką sprawę. Najchętniej skwitowałoby się
        prostym i znanym stwierdzeniem, że " ojcem nie jest ten, kto
        urodził/ spłodził, ale ten który wychował". I wtedy problem przetaje
        istnieć.
        W większości wypadków tego typu reakcje, jak Pani , wydają się
        uzasadnione. Być może mówi sobie Pani:" Jakim prawem były partner
        miesza się w sprawy dziecka i moje, skoro w zasadniczym momencie
        mnie opuścił". Czyli dla Pani ta sytuacja staje się niewygodna, a
        nie dla dziecka. To Pani trudno pogodzić się z sytuacją koniecznych
        kontatów z byłym partnerem, który zawiódł. Pani synek ma dopiero 3
        lata. Na razie trudno mu zrozumieć zawiłości świata dorosłych. Dla
        niego ten świat, który widzi jest światem zastanym i oczywistym. Być
        może , jak będzie starszy, sam, w oparciu o to co będzie przeżywał
        podejmie swoją decyzję, będąc związany się Pani aktualnym mężem,
        czując dystans ojac do siebie itp. Sam wyczuje , do kogo jest mu
        bliżej. Ale będzie czuł, że mógł to zrobić, miał wybór. Nie jest w
        stanie zrobić tego teraz, bo jest za mały i kompetnie zależy od
        Pani. W innej sytuacji może poczuć się zmanipulowany, wykorzystany,
        oszukany i czegoś ważnego pozbawiony. I może to wykorzystywać
        przeciwko Pani, nawet w sposób niesprawiedliwy.
        Wydaje mi się więc, że nie można tej sprawy rozpatrywać wyłącznie w
        kategorii "przydatnosci" biologicznego ojca. Najważniejsze, aby nie
        zawężać sprawy do swoich problemów i emocji z byłym partnerem.
        Jednego czego w tym nie rozumiem to tego niepoznawania na ulicy.
        Przecież potem normalnie się widujecie, więc nie wiem czemu służą
        takie zachowania. No ale niech to nie przysłania widoku całej
        sprawy.I jeszcze jedno. Warto powstrzymać kłótnie przy dziecku.
        Stanowczo się temu sprzeciwić i ich nie kontynuować, jeśli ojciec
        dziecka je zaczyna.Jeśli macie sobie coś jeszcze do wyjaśnienia, to
        umówcie się sami w innym czasie. Jeszcze raz prosze wybaczyć mi
        opóźnienie w odpowiedzi. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz

        • chusteczka_only Re: a czy mi pani Agnieszka odpowie? 08.10.07, 09:25
          dziękuję bardzo za odpowiedź. Bardzo sobie cenię Pani wypowiedzi i zdaję sobie
          sprawę z tego że jednak kontakt z ojcem jest dobrem dla dziecka. Nie chciałabym
          podejmowac za synka decyzji, boję się tej odpowiedzialności bo nie mam pojęcia
          czy mój syn chciałby go znać czy nie. Dlatego ten kontakt jest i pewnie
          zostanie, tylko są takie sytuacje gdy mam wątpliwości po co ten kontakt wogóle
          jest??? jak choćby gdy spotykam go znów na ulicy a on odwraca głowę, albo jak
          pisze mu smsa, że nie będzie spotkania bo syn jest chory a on nawet nie
          zadzwoni, nie odpisze nie zainteresuje się niczym, nic nigdy mu nie kupi, mój
          syn nie ma pojęcia że ma jeszcze jednych dziadków, ojciec o niczym nie wie, nie
          wie że mój synek jest alergikiem, że chodzi do przedszkola, ojciec biol. nawet
          nie wie gdzie my mieszkamy, nie interesuje go co robi syn nacodzień, kto się nim
          zajmuje gdy ja idę do pracy, czy ma dobrą opiekę, czy mój mąż jest dla niego
          dobry, zastanawiające są dla mnie sytuacje gdy ojcec biol. nie raz niewidzi syna
          2 miesiące a jak przychodzi nie jest specjalnie stęskniony po prostu mówi cześć
          jakby nigdy nic i się z nim bawi, jest zimny, oschły w kontakcie z moim synkiem
          i obojętny!a poza tym cały czas negatywnie do mnie nastawiony, jak nieszkoda mu
          tracić czasu który powinien poświęcać synkowi na kłótnie ze mną??? i dlatego mam
          takie wątpliwości...bo dla mnie jako matki taka postawa jest nie do pomyślenia,
          nie rozumiem po prostu jak on tak może ?!?!?!
          i w takich chwilach nasuwa mi się tylko jedno: On to po prostu robi na pokaz,
          tak na odwal się, udaje kochającego tatusia przed rodziną, sąsiadami, bo gdyby
          kochał mojego synka wszystko byłoby inaczej...
          mam rację? a może oni faceci tacy po prostu są???
    • agda17 Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 08.10.07, 11:52
      moi partnerzy uzależniali stosunki z moim dzieckiem od tego jak nam
      się układało. jak było dobrze brali małego na lody na kolana
      przytulali całowali jak była kłótnia zapominali o nim na śmierć. a
      ojciec biol. nie zależnie od tego kocha go tak samo. teraZ NAWET
      JESZCZE MICNIE NIŻ NA POCZĄTKU.
      • chusteczka_only Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 09.10.07, 08:42
        wybacz, nie zrozum mnie źle, ale chyba jednak moja sytuacja jest troszkę inna
        niż Ty napisałaś.
        Przede wszystkim nie moi partnerzy - tylko 1 i nie partner tylko mąż - czyli
        ten jeden na całe życie. I mój syn nie poznał go gdy miał lat 8 tylko gdy miał
        kilka miesięcy, więc właściwie jest z nami od początku, mały nie pamięta
        sytuacji gdy byłam sama. I najważniejsze - mój mąż nawet gdy się ze mną pokłóci
        INTERESUJE się małym.
        Zdaję sobie sprawę z tego, że w życiu róznie bywa...zdaje sobie sprawę, że może
        nadejść taki dzień, że mój ex wreszcie się opamięta, choć szczerze w to
        wątpię...ale nadzieja zawsze jakaś jest! Tylko zastanawiam się czy mój syn chce
        czekać, jak długo ma czekać i najważniejsze czy poprzez to ciągłe czekanie na
        jego miłość i zainteresowanie nie skrzywdzi synka. W moim domu rodzinnym nigdy
        nie było zbyt dużo miłości, sama nigdy nie doznałam zainteresowania ze strony
        rodziców, wiem jak to później smakuje - ten żal, że nie było się dla
        najważniejszych dla nas osób na świecie, również kimś najważniejszym! Nie chcę
        by mój syn wychowywał się i dorastał w takim przekonaniu. I jako matka, uważam,
        że mam prawo (ba to nawet mój obowiązek) chronić synka przed wszelaką krzywdą.
        Mam tylko jedną wątpliwość (choć może miałam ;))) która krzydwa jest gorsza,
        wychowywanie się z ojcem ignorantem, czy wychowywanie się bez ojca
        • agda17 Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 09.10.07, 09:28
          z moich doświadczewń wynika że bezwzględu na to czy to jest mąż czy
          nie jeśli nie jest biologicznym ojcem dziecka to nie ma takiej więzi
          jaka mogłaby się wytworzyć w tych samych okolicznościach między
          biologicznym ojcem a dzieckiem i czas tu nie gra moim zdaniem żadnej
          roli.albo to jest moje dziecjko albo nie czy ma 10 , 3 ,czy 5 lat.
          jednak wracając do twojego problemu to odp. jest z mojej strony taka-
          pozwól dziecku decydować czy chce mieć z ojcem kontakt czy
          nie.niech ono będzie stroną decydującą w tej sprawie.
    • agda17 Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 09.10.07, 09:35
      jeszcze jedno dziecko ma pełny obowiązek wiedzieć kto jest
      biologicznym ojcem a kto nie. z czasdem i tak się dowie że twój mąż
      to przybrany tato. poza tym takie sprawy muszą być uregulowane
      sądownie bo ojczym to jest mężczyzna który adoptuje dziecko a żeby
      to zrobić twój były musi zostać pozbawiony praw rodzicielskich lub
      zrzez się ich dobrowolnie . Jeżeli ojcie domaga się kontaktów z
      dzieckiem masz obowiązek mu to zapewnić i nie musisz się martwic że
      wpłynie to negatywniw na psychike dziecka bo skoro czuje się
      kochane i mam ciepły dom to takie sprawy nie wpłynął negatywnie na
      jego rozwój.
    • chusteczka_only Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 09.10.07, 10:46


      >z moich doświadczewń wynika że bezwzględu na to czy to jest mąż czy
      nie jeśli nie jest biologicznym ojcem dziecka to nie ma takiej więzi
      jaka mogłaby się wytworzyć w tych samych okolicznościach między
      biologicznym ojcem a dzieckiem>

      a ja mam nadzieję i wierzę w to, że jednak można taką więź zbudować!

      >pozwól dziecku decydować czy chce mieć z ojcem kontakt czy
      nie.>

      uważam, że dziecko jest za małe by go obciążać taką odpowiedzialnością....


      >dziecko ma pełny obowiązek wiedzieć kto jest
      biologicznym ojcem a kto nie>

      ale ono wie o tym...


      >Jeżeli ojcie domaga się kontaktów z
      dzieckiem masz obowiązek mu to zapewnić i nie musisz się martwic że
      wpłynie to negatywniw na psychike dziecka bo skoro czuje się
      kochane i mam ciepły dom to takie sprawy nie wpłynął negatywnie na
      jego rozwój. >

      zgadza się, tylko czasem mam watpliwości...bo od każdej reguły są wyjątki, tak
      samo nie każdy rodzic biol. jest dobrem dla dziecka, a ponieważ moja sytuacja
      jest moim zdaniem troszkę skomplikowana mam prawo zastanawiac się jak to będzie
      kiedyś....
      • agda17 Re: czy ojciec biol. jest zawsze DOBREM dla dziec 09.10.07, 10:54
        tego się nie da przewidzieć jak to będzie a póki co to jak facet się
        uprze to i tak będzie się z dzieckiem widywał wystarczy nakaz
        sądowy i już nie masz za wiele do powiedzenia.
Pełna wersja