blondiee2
01.10.07, 11:53
Jesteśmy małżeństwem od 4 lat i mamy 2,5 roczną fantastyczną
córeczkę, którą oboje ubóstwiamy. Nasze małżeńswto nie jest ani
dobre ani złe, tzn. są okresy kiedy jesteśmy dla siebie całkiem mili
ale niestety coraz częściej nie rozmawiamy ze sobą, a jeśli już to
się kłócimy. I tutaj problem, bo najczęście dziecko jest tego
świadkiem. Jeśli chcę porozmawiać z mężem na jakiś drżliwy temat i
obawiam się, że możemy się pokłócić to staram się rozmawiać
wieczorem, jak mała już śpi. No i oczywiście, jak to często bywa
rozmowa kończy się w ten sposób, że znowu się czepiam, że jestem
wredna (bo mu zwróciłm uwagę) itp. Wiem, że jestem czasem
upierdliwa, ale często jest to wynik zmęczenia, bo wracam do domu z
pracy i wpadam w wir sprzątania, gotowanie itp. Nie powiem, mój mąż
stara się mi pomagać,ale wg. mnie jest to naprawdę minimum. Nie ma
takiej pracy jak ja, czasami jest w pracy tylko 2 gdz, i mimo to jak
wracam do domu to ja robię większośc rzeczy w domu. Doszło ostatnio
do tego, że jak go proszę, żeby np. umył naczynia to mówi, że skoro
twierdzę, że i tak nic nie robi to tego robił nie będzie. Więc ja to
robię (głupia), bo nie lubię syfu w domu.
Ale nawet nie o to chodzi, ale o te kłótnie przy dziecku. Naprawdę
staram się mówić spokojnie i nawet nie podnosić glosu, a on (mam
wrażenie, że specjalnie) po prostu na mnie KRZYCZY! Wykorzystuje to,
że wie,że ja nie chcę się przy małej kłócić i wtedy mięknę, albo np.
płaczę. Nie jestem mięczakiem, ale czuję się wtedy taka bezsilna!!
Nie wiem co robić. Wiem natomiast, że mała się tego boi, i często
poetm sama jest nerwowa i reaguje krzykiem. Czasami sobie myślę, że
wolałabym się rozwieść, bo przynajmniej dziecko byłoby spokojne,
jestem niezależna fiansowo, tylko, że chyba jeszcze go kocham, ale
przede wszystkim nie chcę tego zw względu na dziecko, bo ona bardzo
jest z nim związana.
Co zrobiłybyście w takiej sytuacji, jak się wtedy zachować?