kobietki przeczytajcie i odpiszcie...

01.10.07, 12:50
Sprawa jest taka... Z mężem mamy małe dziecko tj. 15 miesięczne.
Przed zajściem w ciąże ustaliliśmy,że dopóki nie mały nie pójdzie do
żłobka siedzę w domu. Wcześniej pracowałam na umowę zlecenie więc
wiadomo nic mi się nie należy. Mąż pracuje i zarabia jak na nasze
miasto dobrze. Mieszkamy u mojego ojca wiec za dużo nie wydajemy na
rachunki i tu się zaczyna problem. Wszystko jest dobrze do czasu...
Nikt nam nie pomaga w wychowywaniu dziecka nawet mój ojciec,
oczywiscie nie mam o to pretensji... Ale jak mój mąż wraca z pracy
po "jednym" piwku wiecznie są awantury. Zawsze mi wypomina że jak to
ostatnio powiedział gów..o robię w domu! (A tak swoją drogą to dom
jest na mojej głowie, muszę myśleć o dziecku, męzu i jeszcze moim
ojcu,ponieważ moja matka rozwiodła sie z nim 10 lat temu)i jeszcze
wieczorem narzekam że jestem zmęczona.Mążpracuje od 6 do 18.
Najlepiej by było jakbym poszła do pracy (zarabiałam wcześniej w
zawodzie na umowę 600 zł)i oddawała to niani. To nic ze nic nam z
tego nie zostanie, ważne że pracuję. Niestety u nas jest jeden
żłobek na całe miasto. Chore to jest!Juz niewiem co mam myśleć.
    • miacasa Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 01.10.07, 13:56
      Trzymaj się własnego zdania, tak małe dziecko potrzebuje Ciebie, żłobek nie
      rozwiąże tu niczego (przy braku babci podczas częstych chorób "łapanych" w
      żłobku i tak będziecie musieli komuś płacić za opiekę). Ojca nieco usamodzielnij
      (nie jesteś jego żoną) a męża rzuć na głęboką wodę i zostaw go kilka razy z
      małym na całą sobotę lub niedzielę, niech zobaczy jak fajnie jest nic nie robić
      w domu. Oczywiście pochwal go za opiekę nad dzieckiem by się nie zniechęcał, a
      po kilku takich dniach przestanie bzdury wygadywać.
      • burza4 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 01.10.07, 16:07
        miacasa napisała:

        Ojca nieco usamodzielnij> (nie jesteś jego żoną) a męża rzuć na
        głęboką wodę i zostaw go kilka razy z> małym na całą sobotę lub
        niedzielę, niech zobaczy jak fajnie jest nic nie robić > w domu.

        obawiam się, że wyjście nie rozwiąże problemu - z prostego powodu -
        mąż w sobotę czy niedzielę nie zrobi absolutnie nic z rzeczy, które
        wykonuje normalnie jego żona. Obejdzie się bez prania, prasowania,
        nie odkurzy, nie poleci na zakupy, nie ugotuje obiadu. W wersji
        optymistycznej - pobawi się z dzieckiem w czystym mieszkaniu, z
        zapełnioną lodówką - i nadal będzie dziwił, co takiego jest do
        roboty...

        w wersji pesymistycznej - obłoży dziecko zabawkami a sam będzie
        oglądal formułę 1...

        skoro NIC nie robisz - to nie rób. Nie pierz jego rzeczy, nie
        sprzątaj, nie gotuj, nie rób zakupów. Dla siebie i dziecka możesz
        przechować rzeczy u ojca, niech panicz sam pamięta o zakupach...

        swoją drogą - niezależnie od żłobka, pójście do pracy niewiele da -
        bo skoro facet nie wie na czym polegają domowe obowiązki, to mowy
        również nie będzie żeby je dzielić.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 00:12
      Wygląda na to, że pójście do pracy w Pani wypadku da jedynie pozorną
      niezależność. Będzie Pani miała te same obowiązki oraz pracę. Sprawa
      dotyczy raczej podziału obowiązków w związku, co może nie jest takie
      skomplikowane, oraz zdaje się, wyznawanych przez Was odmiennych
      systemów wartości i odmiennego swiatopoglądu na rolę kobiety i
      mężczyzny w rodzinie. Tego tak łatwo nie da się zmienić. To dzieje
      się w toku wspólnego życia. Powinniście spokojnie o tym porozmawiać
      ( pewnie nie raz i nie dwa ). Zmiana zakresu obowiązków, nawet
      mnimalna też się do tego przydać. To nie będzie łatwe dla Pani,
      szczególnie, że dostrzegam w tym co Pani pisze, pewną Pani tendencję
      do przyjmowania klasycznej roli kobiety domowej. Np: opieki nad
      ojcem, który jak sądzę tego jeszcze nie wymaga ze względu na stan
      zdrowia czy wiek. Trzeba coś zmieniać póki jesteście młodzi.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • ahhna Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 02:02
      To ja będę miała chyba odosobniony pogląd na pójście do pracy :)
      Moim zdaniem jak najbardziej powinnas zacząc pracować. Owszem,
      oddasz teraz całą pensję opiekunce, ale za półtora roku dziecko
      pójdzie do przedszkola, a ty będziesz już zakotwiczona w pracy i
      może nawet awansujesz i zwiększysz zarobki do tego momentu.
      Uważam że nic tak błyskawicznie nie leczy relacji w małżenstwie z
      twoim problemem, jak praca zawodowa kobiety. Przybędzie ci argument,
      że jestes zmęczona tak jak twój mąż i oczywista stanie się
      konieczność podziału obowiązków domowych. Skończy się całodobowa
      opieka nad twoim ojce - może to go troche otrzeźwi, chyba nie jest
      obłożnie chory..? Będziesz mogła prosic partnera, by dzielił z tobą
      koszt opiekunki - zostanie ci trochę pieniędzy, o których wyłącznie
      ty będziesz decydować. Nawet jeśli w całości pójdą na opłacenie
      rachunków, będziesz miała poczucie wpływu na swoja rzeczywistość.
      Mąż zacznie cię bardziej szanować - jakoś tak jest, że za
      pieniędzmi "idzie" szacunek... Osoba, która zarabia, ma jakis wybór.
      Zaczniesz spotykać innych ludzi i przetniesz życ wyłącznie sprawami
      domu i męża. Mąż zacznie to czuć i może bardziej się starać

      Słowem, ja tam gorąco polecam ci podjęcie pracy. Może
      • ahhna Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 02:06
        wysłało mi się niedokończone: może nie będzie to koniecznie zaraz
        tylko praca pokrywająca koszt opiekunki? Możę warto się rozejrzeć
        uważnie?
        Posdrowienia
      • kicia031 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 10:09
        Popieramw 100% Idz do pracy, uniezaleznisz sie. A co opiekunki, to
        powinniscie za nia placic oboje, bo to wasze wspolne dziecko, co
        najmniej po polowie, ale najlepiej proporcjonalnie do zarobkow (tzn
        jesli moza zarabia 3 razy tylke, co ty, to powinien pokryc 75%
        kosztow opiekunki)
        • kaz-oo Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 16:46
          kicia031 napisała:
          Popieramw 100% Idz do pracy, uniezaleznisz sie. A co opiekunki, to
          > powinniscie za nia placic oboje, bo to wasze wspolne dziecko, co
          > najmniej po polowie, ale najlepiej proporcjonalnie do zarobkow (tzn
          > jesli moza zarabia 3 razy tylke, co ty, to powinien pokryc 75%
          > kosztow opiekunki)

          Kiciu, a co z jedzeniem i środkami czystości? Też proporcjonalnie mają koszty
          podzielić? Na jedzenie proporcjo0nalnie do wagi ciała, a na mydło do wzrostu? DDD
    • marzena604 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 11:17
      Zrób mążowi listę rzeczy, które w ciągu dnia wykonujesz. Jak powie, że to nic
      takiego, to w sobotę zostaw mu tą samą listę i powiedz, żeby to wszystko sam
      zrobił, a Ty idź np.do koleżanki na cały dzień i noc. Wróc rano i zapytaj, jak
      mu się podobało.
      A z tym codziennym piwkiem,to nie przesada?
      Pozdrawiam. Marzena
    • muza999 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 17:30
      Moniko
      ja dopisze jeszcze jedno
      Napisalas
      > ostatnio powiedział gów..o robię w domu!

      NIE POZWALAJ do siebie tak mowic!!! Jestescie mlodym zwiazkiem i jak teraz
      pewnych granic nie wyznaczysz to nigdy ich nie bedzie. Tak mowic nie mozna
      wogole do nikogo. Nawet jak faktycznie bys nic nie robila to nikty w ten sposob
      zwracac ci uwagi nie moze. Bo to jest chamskie. I szczegolnie Twoj M nie moze
      tak mowic i trzeba to jasno i ostro powiedziec.

      Powodzenia
      m.
      • miecka29 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 20:00
        Praca w domu jest rownie ciezka co praca zawodowa, to wie kazda z
        nas, zgodze sie z kwestia ze jesli pojdziesz do pracy i "oddasz"
        swoja pensje niani, to nic nie zmieni w stosunku Twojego meza do
        Ciebie, takie zachowania wynosi sie z domu, za niedlugo uslyszysz ze
        jego matka np pracowala i wszystko bylo zrobione w domu, nie tedy
        droga. Ty sie w koncu zacharujesz a maz i tak bedzie niezadowolony.
        Musicie porozmawiac i pomalu zaczac ustalac zasady, kto co ma robic,
        ja do tej pory pracowalam zawodowo i zarabialam bardzo dobrze,
        wiecej niz moj maz, ale nie mysl sobie ze nie bylam nie raz
        oskarzana o to ze jestem zla matka i ze w domu nic nie zrobione,
        wiec sama widzisz nie w pracy tkwi klopot, tylko w
        przyzwyczajeniach. Nie bede ci opisywac dokladnie jak sie to
        skonczylo wszystko bo to nie jest o rozmowa o tym, ale teraz wyszlam
        drugi raz za maz, jestem w ciazy z moim drugim mezem ktory wyniosl
        tez taki wzorzec z domu, i pomimo tego nie uslyszalam z jego ust
        nigdy ze powinnam isc i zarabiac na zycie, przynajmniej narazie,
        jedynie co mi przeszkadza to fakt ze musze go prosic o kazda
        pie.., bo nie mam w tej chwili stalych dochodow, oprocz alimentow
        na pierwsze dziecko. Potrafilam sie tymczasowo przystosowac do nowej
        roli, i robie w domu wszystko co robic powinnam, nie czuje sie przez
        to gorsza, wiem ze to sytuacja przejsciowa.........Porozmawiaj z
        mezem, zanim zdecydujesz sie na zlobek albo opiekunke, a pomysl zeby
        maz troche sobie "pogospodarzyl" w domu to tez uwazam za swietny
        pomysl, nich zobaczy jak to fajnie, tylko musisz to dobrze obmyslic
        zeby ktos na tam szczegolnie nie ucierpial. ja po urodzeniu
        pierwszego dziecka, zostalam doslownie wygoniona do pracy i musialam
        zostawic dziecko w zlobku, powiem tak, nigdy wiecej....!!
        • news21 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 03.10.07, 20:35
          Nawet jeśli pódziesz do pracy, to mąż i tak powie że Ty w pracy nic
          nie robisz, co to za praca itd, ON to dopiero tyra. Tacy panowie jak
          Twój mąż posługują się zwykle właśnie takimi argumentami. Radzilabym
          zacząc męża przyzwyczajać do "nicnierobienia w domu", czyli wdrażć
          go do domowych obowiązków. Do pracy i tak będziesz musiała wrócić,
          ja bym jeszcze ociupinkę odchowała dziecko.
          • monik1985 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 05.10.07, 13:40
            Niestety teraz nawet dgybym chciała to i tak złobek odpada, niestety
            nie ma miejsc. I teraz przymierzam sie do złobka, muszę juz zgłaszać
            dziecko żeby w ogóle go przyjęli. Śmiać mi się chce bo mąż mówi że
            nic nie robię bo jego matka nigdy zawodowo nie pracowała poniewaz
            mieszkali na wsi to ona zajmowała się polem, bydłem itd dopóki
            reszta była w pracy czy szkole... Tylko że w domu był zawsze jeden
            wielki syf ( miałam okazję mieszkać tam przez pół roku). Nie chce mi
            się denerwować jak on tak do mnie mówi,ale czuję wtedy poprostu brak
            szacunku. Ostatnio mu powiedziałam że nawet jakbym nic nie robiła
            tzn. wychowywała tylko nasze dziecko( w końcu było takie wystarane,
            wyczekiwane) to należy mi się za to szacunek. Tak jak czasami patrzę
            to mój mąż zachowuje sie bardziej jak mój ojciec.Też nie szanował
            mojej matki, musiała isc do pracy jak byłam mała bo musiała się
            prosić o każdą złotówkę na wszystko.Przykro mi jak tak mówi bo
            przecież nigdy nie powiedziałam ze nie bede pracowac, tylko teraz
            dopóki Patryk jest mały. Od nowego roku mamy założyć własną firmę to
            niewiem dlaczego sie czepia...
            • lady68 Re: kobietki przeczytajcie i odpiszcie... 05.10.07, 14:05
              nie wiem dlaczego tak jest, ale niektórzy faceci lubia czuć że ktoś
              jest od nich zależny w tym przypadku to własnie ty. Ja tez słyszałam
              że nic nie robie i powinnam iśc do pracy i rzeczywiście poszłam po
              jego wyprowadzce z domu. Z perspektywy lat wiem że to była jedna z
              najlepszych decyzji w moim zyciu. Mąż tez miał firme i miałam z nim
              pracowac, jednak ja poszukałam sobie innej pracy. Zawsze chciałam
              sama zarabiać pieniądze, a w firmie męża to nigdy tak naprawde nie
              będa Twoje zarobione pieniądze. Widocznie on tak ma, że dopuki nie
              zobaczy twojej pensji na stole będzie uważał że to on w domu jest
              panem. Jestem przekonana że to wynika z jego kompleksów i małego
              poczucia swojej wartości, musi się na kimś słabszym wyżyc i niestety
              w tej sytuacji jesteś to własnie ty.
Pełna wersja