monik1985
01.10.07, 12:50
Sprawa jest taka... Z mężem mamy małe dziecko tj. 15 miesięczne.
Przed zajściem w ciąże ustaliliśmy,że dopóki nie mały nie pójdzie do
żłobka siedzę w domu. Wcześniej pracowałam na umowę zlecenie więc
wiadomo nic mi się nie należy. Mąż pracuje i zarabia jak na nasze
miasto dobrze. Mieszkamy u mojego ojca wiec za dużo nie wydajemy na
rachunki i tu się zaczyna problem. Wszystko jest dobrze do czasu...
Nikt nam nie pomaga w wychowywaniu dziecka nawet mój ojciec,
oczywiscie nie mam o to pretensji... Ale jak mój mąż wraca z pracy
po "jednym" piwku wiecznie są awantury. Zawsze mi wypomina że jak to
ostatnio powiedział gów..o robię w domu! (A tak swoją drogą to dom
jest na mojej głowie, muszę myśleć o dziecku, męzu i jeszcze moim
ojcu,ponieważ moja matka rozwiodła sie z nim 10 lat temu)i jeszcze
wieczorem narzekam że jestem zmęczona.Mążpracuje od 6 do 18.
Najlepiej by było jakbym poszła do pracy (zarabiałam wcześniej w
zawodzie na umowę 600 zł)i oddawała to niani. To nic ze nic nam z
tego nie zostanie, ważne że pracuję. Niestety u nas jest jeden
żłobek na całe miasto. Chore to jest!Juz niewiem co mam myśleć.