7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko walić

06.10.07, 11:56
Jestesmy ze sobą 7 lat, 2 lata po ślubie, jesteśmy młodzi
(26/29),nie mamy wlasnego mieszkania, marne prace i zarobki... nasze
malzenstwo od jakiegos roku przechodzi powazny kryzys,klocimy sie o
wszystko a przede wszystkim o brak pieniedzy... chcialabym zajsc w
ciaze jednak mąż sądzi,ze nas nie stac... mówi tak od ponad roku i
nie robi nic,aby zacząć lepiej zarabiac... powoli zaczynam myslec o
rozstaniu... boli mnie to,ze maz nie wykazuje zadnej inicjatywy,by
zylo nam sie lepiej i zeby w koncu miec dzieci...
co mam robic?jak z nim rozmawiac ?
:(
    • sympatyczna1980 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 10.10.07, 23:26
      deborah2 napisała:

      > nie robi nic,aby zacząć lepiej zarabiac...
      > ... boli mnie to,ze maz nie wykazuje zadnej inicjatywy,by
      > zylo nam sie lepiej i zeby w koncu miec dzieci...
      >
      >
      wlasciwie to sama nie wiem co Ci poradzic, moze wlasnie oboje powinniscie
      wykazac inicjatywe i starac sie polepszyc Wasze zycie. W koncu jest Was dwoje a
      nie tylko maz i dlaczego totylko on ma sie starac o poprawe Waszego bytu. Ty nie
      mozesz...? Nie dziwie mu sie ze nie chce miec dzieci skoro slabo zarabiacie i w
      zasadzie nie macie gdzie mieszkac. Trzymam za Was mocno kciuki. Pozdrowienia.
    • miecka29 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 11.10.07, 22:36
      Nie uwazam ze argumenty wysuwane przez Twojego meza byly tak do
      konca zgodne faktami, otoz jezeli bedziecie podchodzic do
      zagadnienia, a dokladnie Twoj maz, w ten sposob to mozecie czekac
      nastepne 7 lat na poprawienie waszego bytu, najpierw dorobicie sie
      mieszkanka, pozniej trzeba zmienic auto na wieksze, kupic nowy
      sprzet, i oczywiscie dziecku trzeby kupic wszystko nowe, nie
      twierdze ze tak u Was to wyglada, ale na to mi wszytko wskazuje,
      widzisz dziecko napewno wiele zmienia ale ciagle czekanie na
      odpowiedni moment to zly kierunek, a jesli ten moment nigdy nie
      nastapi, widzisz mam wiele kolezanek ktore podchodzily w ten sposob
      do zagadnienia, a wlasciwie ich mezowie, i co teraz czarna rozpacz,
      sa po 30 i nie moga wogole zajsc w ciaze, i z kazdym miesiacem
      oczekiwanie, maja juz oboje lepsze prace, lepsze warunki, a ich
      zycie jest gorsze.......sprobuj w ten sposob porozmawic z mezem, to
      jest tylko wymysl snobow, ze dziecko to straszne koszta, wiele
      rzeczy mozna zdobyc za naprawde smieszne pieniadze, mieszkanie
      rzeczywiscie stanowi tutaj najwikszy problem, ale wszystko jest do
      zalatwienia, moja kolezanka wyszla za maz i mieli identyczna
      sytuacje, zlozyli wniosek do urzedu miasta (byla juz w ciazy) i
      otrzymali malutkie mieszkanko, i sa szczesliwi bo ich synek dal im
      duzo radosci.......porozmawiaj z mezem, przedstaw mu mozliwosci,
      sama sprobuj sie czegos dowiedziec, a jesli chodz o Twojego meza
      ktory nic nie robi zeby Wam sie lepiej wiodlo, to coz moze nie ma
      motywacjii, widzisz dla Ciebie jako dla kobiety dziecko to naturalna
      potrzeba, ktora pojawia sie z czasem, dla mezczyzny to abstrakcja
      ktora dopoki sie nie pojawi i nie mozna jej dotknac to jej w pewnym
      sensie nie, wiec po co sie starc dla czegos co niewiadomo czy bedzie
      i kiedy........Traktuj rozstanie jako ostatecznosc, bo mysle ze
      napewno kochasz meza i powinniscie w koncu dojsc do porozumienia, a
      tak na pocieszenie to powiem tak, ja spodziewam sie drugiego dzidka,
      nie narzekamy na nasza sytuacje finansowa i stac nas na wiele, co
      nie oznacza ze poszlismy do najdrozszego sklepu i nakupilismy malemu
      nie wiadomo czego, kupilam wozek na internecie, dlugo szukalam i
      zalezalo mi na tym zeby byl tani a jednoczesnie funkcjonalny, czesc
      ubranek kupilam nowach ale glownie takich do cialka, reszte
      dostalam, a tesciowa kupila troche w sklepie z odzierza uzywana,
      laktator pozyczylam od kolezanki....itd.....nie uwazam tego za
      skapstwo, tylko zwykly pragmatyzm, raz ze dziecko rosnie w tepie
      zatrwazajacym, i nie warto kupowac drogich ubranek, to dwa ze nie
      uwrzam sie za snobke i moj maz tez, oszczednosc to nic
      zlego......Powodzenia
    • modliszka24 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 12.10.07, 07:35
      zastanów się czy dalej to ma sens a powiem ci że kasa to jest problem gdzie
      można sie wkurzać
    • anusia_d1 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 13.10.07, 22:18
      Dziewczyno, twój facet to egoista!! Miał 7 lat na poprawę waszego
      budzetu, skoro ni udało mu się to do tej pory toi nie da rady przez
      następny rok ani następny, bo jemu jest tak wygodnie!!
      Uważam, że powinnas pomyśleć o swoim życiu, mężów można mieć 10,
      przez całe życie ich zmieniać a na dzieci to ostatnie chwile- jeśli
      teraz sie na nie nie zdecydujesz to za parę lat będzie za późno...
      Nie oglądaj się na nic, chcesz mieć dziecko to zrób je sobie a jeśli
      facetowi to nie będzie odpowiadało to niech spada, znajdziesz sobie
      innego. Podejrzewam jednak ze będzie tak jaz zwykle- facet długo
      zwleka i się boi ale kiedy nagle usłyszy te magiczny
      komunikat 'będziesz ojcem' to wszystko zmieni sie na lepsze...
      Pomyśl kim będziesz za 30 lat- starą kobietą mającą świadomość że
      straciła swoja szanse ponieważ umiera w samotności i płakać jej sie
      chce na widok innych babć z wnukami, czy szczęśliwą chociaż może
      biedna babcia która będzie mogła dać swoim wnuką 'tylko' po
      czekoladzie... Pieniadze nie są najważniejsze; dla dziecka wszystko
      możesz zdobyć za darmo po innych dzieciach a na pdst. jedzenie
      napewno ci starczy...
      • deborah2 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 15.10.07, 10:00
        to nie jest tak,ze moj mąż jest snobem- tak nam sie zycie
        ułozylo...odkad pamietam zawsze byly problemy z kasą... on ponoc
        chce dziecka,ale w ogole otym nie mowi, bo boli go to ze nas nie
        stac...
        pogadam z nim - mam 26 lat i wiecznie mloda nie bede... zaczekam
        jeszcze max 1,5 roku... jedyne co dostrzegam to totalny brak
        motywacji do działania,,,,;(
    • agnieszka_gk Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 15.10.07, 15:41
      Warto jednak pamiętać, że z reguły wraz z pojawieniem się dziecka
      problemy i konflikty w małżeństwie się zaogniają; jeśli więc dziecko
      ma być panaceum na wasz obecny impas w związku, to raczej nie
      byłabym taką optymistką; dopóki między sobą nie ułożycie spraw i
      dogadacie się w najistotniejszych dla Was i dla Waszego związku
      spraw, raczej nie spieszyłabym się do rodzicielstwa w tym układzie...
      • news21 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 15.10.07, 18:29
        Napisałaś to tak jabyście mieli około 40-tki i zaczynała się starość
        ostateczna. Na dziecko jeszcze trochę czasu jest. O poprawie bytu
        powinniście pomyśleć oboje. W tej chwili nie macie mieszkania, macie
        małe dochody i jeszcze się między Wami nie układa. Nie macie podstaw
        bytu, a upierasz się przy dziecku.
        Musicie chyba przeanalizować czy kochacie się tak bardzo, że
        przetrwacie razem trudne chwile.
    • moniczka-3 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 19.10.07, 13:09

      • mazda25 Re: 7 lat razem,bez dzieci,zaczyna się wszystko w 28.10.07, 12:43
        Jezeli w malzenstwie sie nie uklada i z twojej strony jest tyle
        niezadowolenia,to nie decydowalabym sie na dzieci w tym
        zwiazku.Bledem jest myslenie,ze dziecko pomoze malzenstwu rozwiazac
        ich problemy.Maciezynstwo to piekna sprawa i daje tyle radosci
        obojgu malzonkom ale tylko wtedy kiedy tego wspolnie pragna! Do
        ojcostwa trzeba byc przygotowanym i w pelni dojrzalym,a wiec nic na
        sile!Jezeli macie problemy ze soba,z mieszkaniem i z pieniedzmi,to
        czy naprawde wierzysz,ze maciezynstwo jest dobrym lekarstwem na
        wasze problemy.Bylabym ostrozna i szybciej chyba zmienila
        partnera,bo samotna matka z dzieckiem to malo atrakcyjna partia.
Pełna wersja