przewrazliwiona mama

06.10.07, 14:33
jestem zona i matka dwuletniej coreczki. wszystko byloby pieknie
gdyby nie moje obsesyjne mysli o chorobach ktore spedzaja mi sen z
powiek i nie pozwalaja normalnie funkcjonowac.dostaje ataku paniki
gdy podejrzewam ze moja Kruszyna jest chora lub cos jej dolega. to
samo jest w moim przypadku. Ciagle wydaje mi sie ze mam jakas
powazna chorobe. moze to wyraz mojej niedojrzalosci emocjonalnej ale
powoli juz mam dosc mojego zachowania.niedlugo moja Mala czeka
niewielki zabieg. Lekarze mowia ze to nic groznego a ja nie umie juz
spac z tego powodu i ciagle chce mi sie plakac. coreczka to widzi i
sama jest niespokojna.czy powinnam udac sie do psychologa?? prosze o
rade i wsparcie. dziekuje
    • marzena604 Re: przewrazliwiona mama 06.10.07, 17:40
      Witaj w klubie-mam to samo. Czasami aż mnie poty zalewają jak pomyślę,że synkowi
      coś się stanie i już go nie będzie,albo, że ja umrę i on mnie nie będzie
      pamiętał. A na raka choruję tak raz na pół roku. Masakra! Powiem Ci,że mam taka
      koleżankę,która jest oczytana w takich rożnych zdrowotnych i chorobowych
      rzeczach i ona mi kiedyś powiedziała,że pod wpływem stresu u ludzi z wiekiem
      pojawiają sie różne lęki i fobie (ja np. od kilku lat mam lęk wysokości i
      panicznie boję się burz). Nie wiem co można z tym zrobić, może psycholog
      pomorze?Zresztą chyba takich ludzi jak my jest więcej-każdy ma jakiegoś swojego
      świra. Pozdrawiam. Marzena
      • o.paulinka Re: przewrazliwiona mama 07.10.07, 07:57
        pocieszylas mnie troche bo myslalam ze jestem wyjatkiem!ale to nasze
        podejscie do zycia z pewnoscia nie jest dobre bo nie dosc ze niszczy
        nas, to i naszych bliskich.ostatnio dostalam takiej biegunki nie
        wiem po czym no i oczywiscie moja psychika sprawila ze przez kilka
        dni nie umialam nic jesc bo myslalam ze sie z tego do konca zycia
        nie wylecze i ze z pewnoscia mam raka albo tym podobne swinstwa.
        Koszmar!wydaaje mi sie ze to wszystko przez niszczacy stres. ciagle
        sie czyms denerwuje i martwie na zapas.Zauwazylam tez ze gdy moja
        coreczka choruje to ja nie umie myslec o czym innym pozytywnym bo
        zaraz mam wurzuty sumienia ze ona cierpi a ja sie z czegos ciesze.
        no i jak tu nie zwariowac?pozdrawiam serdecznie i dziekuje
        • verdana Re: przewrazliwiona mama 07.10.07, 16:30
          A tak, hipochondria to cięzka choroba, wiem, mam.
          Na szczęście w okresach, gdy człowiek jest mniej zmeczony - troche
          odpuszcza. pewnie za parę lat bedzie lepiej.
    • mama_muminka2 Re: przewrazliwiona mama 10.10.07, 22:58
      cieszę się że nie jestem sama, chociaż wiem jakie to dokuczliwe.
      Moje lęki przed chorobą zaczęły się ponad rok temu, gdy ni z tego ni
      z owego, w październiku ub. roku, mój 2-letni wtedy synek dostał
      bardzo wysokiej gorączki, powyżej 40 stC i w drodze do szpitala na
      moich rękach zaczął mdleć. Całe szczęście byłam wtedy z mężem, który
      zachował zdrowy rozsądek i szybko zawrócił do najbliższego ośrodka
      zdrowia. W ośrodku zdr. syn miał już sine usta. Nie wiem co by było
      gdyby nie szybka reanimacja lekarza (krótemu jestem baaaardzo
      wdzięczna). Spędziłam z dzieckiem 2 dni w szpitalu. Okazało się że u
      dzieci do 5 roku życia mogą wystąpić tak szybkie skoki temperatury.
      A u mojego synka było to zwykłe zapalenie gardła!! Od tego czasu
      regularnie mierzę mu temperaturę, nawet kilka razy dziennie,
      wszędzie noszę ze sobą czopki przeciwgorączkowe i termometr. Mimo
      tego że synek od października 2006 chorował tylko raz nie mogę się
      pozbyć tamtego wspomnienia...
      Ps. Przepraszam, wiem że to straszne, ale musiałam to w końcu
      wyrzucić z siebie.
      pozdrawiam:))
      • o.paulinka Re: przewrazliwiona mama 11.10.07, 15:10
        Doskonale Cie rozumie mamo muminka2. Ja tez chyba popadam w paranoje
        bo ciagle przygladam sie mojej coreczce by znow czegos nie
        przeoczyc. Ale zycie uczy mnie ze nie mozna wszystkiego przewidziec.
        Mierzenie kilka\razy dziennie temperatury tez nie jestem dobre.Teraz
        jestem zalamana bo nie umie wyleczyc czegos co zrobilo jej sie na
        dolnej powiece. Jest to mala krostka ktora nie znika mimo smarowania
        antybiotykiem. Oczywiscie mam utrudnione zadanie bo Mala nie daje
        sobie tego smarowac i wszystko mija sie z celem. i zamiast cieszyc
        sie zyciem to ja przygladam sie tej krostce godzinami i juz do glowy
        dostaje. To dopiero jest nienormalne... i nie wiem jak to mienic u
        siebie. pozdraiam serdecznie
        • verdana Re: przewrazliwiona mama 11.10.07, 16:09
          Dziewczyny, ja Was rozumiem, ale pamietajcie, ze to Wy (My?)
          jestescie/jestesmy chore, a nie nasze dzieci.
          Nie mozna wykorzystywac dziecka jako lekarstwa na nasze
          dolegliwosci. Nie można dziecka wpędzać w chorobę, mierzyć mu pare
          razy dziennie temperatury, czy zbyt uwaznie oglądać. Bo chcac pomoc
          sobie, naprawdę powaznie szkodzicie dziecku. Zarazacie je
          hipochondrią i zamiast zdrowego dziecka, będziecie miały dziecko
          naprawdę chore. Takie, ktore boi sie zachorować, przeziębić, które
          stale wpatruje się w swoj organizm, zamiast cieszyć się zyciem.
          Trzeba iść do lekarza, łazic po scianach, a temperatury nie
          mierzyć!
          Polecam wizyte u psychologa - co innego lekka hipochondria, a co
          innego (zrozumiała, ale jednak) obsesja.
    • modliszka24 Re: przewrazliwiona mama 12.10.07, 07:47
      nie rób tego ja doprowadziłam ze moje dziecko to przeję
      ło i stale myśli ze jest albo będzie chora
      • o.paulinka Re: przewrazliwiona mama 12.10.07, 08:08
        dziewczyny chcialam Wam podziekowac za wszystkie slowa. To wszystko
        mi uswiadomilo ze faktycznila nieswiadomie krzywdze moje dziecko.
        Teraz na widok lekarza nie potrafie jej uspokoic.wiem ze to przeze
        mnie. wystarczylo ze raz kichnela a ja juz bieglam z nia do lekarza
        i przy niej panikowalam.Bardzo poruszyla mnie wypowiedz verdany.
        Rzeczywuscie to ja mam problem a nie moje dziecko. Zastanawialam sie
        skads takie cos mnie dopadlo. I chyba wszystko zaczelo sie w
        dziecinstwie. Mialam bardzo ambitnych rodzicow. Dlatego by ich
        zadowolic i "zasluzyc" na ich milosc dniami i nocami zakuwalam.Ale
        to nigdy nie wystarczylo zeby zwrocic ich uwage. Czasami wiec
        uciekalam w chorobe by poczuc sie jak dziecko i poczuc ze ktos sie
        mna opiekuje i zwraca na mnie uwage. Teraz jest chyba podobnie. Po
        urodzeniu dziecka zajmuje sie nia sama. Maz calymi dniami pracuje
        wiec wszystko jest na mojej glowie.I jest mi ciezko bo codziennosc
        jest trudna a musze zmagac sie z nia praktycznie sama. Znajomi
        gdzies pouciekali i zapomnialam o swoich potrzebach bo teraz
        najwazniejsze jst dziecko.A o sobie gdzies zapomnialam... tylko
        coraz czesciej mysle o jakis chorobach ktore rzekomo mam lub moge
        miec... musze cos z tym zrobic... pozdrawiam
    • izka_st Re: przewrazliwiona mama 13.10.07, 18:08
      Dziewczyny błagam nie krzywdźcie swoich pociech. Po części Was rozumiem. Jednak pamiętajcie, że macie zdrowe dzieci, które mają prawo się przeziębić lub mieć grypę. Ja oddałabym wszystko aby tylko takie problemy zaprzątały mi głowę. Niestety mam większe zmartwienia. Od urodzenia walczymy by uratować wzrok w prawym oku mojej 5 miesięcznej córeczki. Początkowo problemem była tylko zaćma w 3 miesięcu życia dołączyła jaskra. Całe lato spędziliśmy w szpitalach (najpierw w Poznaniu, potem w CZD w Warszawie). Wierzcie mi albo nie ale dopiero wizyta w Centrum Zdrowia Dziecka otworzyła nam oczy i zaczeliśmy dziękować Bogu, że córka ma tylko to. Ogrom cierpienia i rozpaczy jaki tam zobaczyliśmy nie da się opisać, a był to "tylko" oddział okulistyki. Boję się pomyśleć co dzieje się na oddziałach onkologicznych lub np. patologii noworodka.
      Więcej optymizmu i luzu sprawi że zaczniecie cieszyć się macierzyństwem a Wasze Pociechy będą szczęśliwe, że mają takie super mamy.
      • o.paulinka Re: przewrazliwiona mama 16.10.07, 14:27
        Masz racje izka_st. Wierze ze Twoje dzieciatko bedzie niedlugo
        zdrowe! moja coreczka kilka miesiecy temu oparzyla sie w raczke i
        byla w szpitalu. Byl to straszny koszmar ale jak zobaczylam inne
        dzieci to zaczelam dziekowac ze Mala ma oparzona tylko raczke. Dla
        mnie to i tak bylo za duzo ale coz zrobic. Teraz nie zostal jej slad
        po tym ale w mojej glowie to ciagle jest. No i takie poczucie winy
        ze temu nie zapobieglam... to jest najgorsze...jednak zycie toczy
        sie dalej i przynosi kolejne doswiadczenia wcale nie oszczedzajac
        nas.pozdrawiam Was dziewczyny
Inne wątki na temat:
Pełna wersja