mam nowego meza, jak ma do niego mowic dziecko

16.10.07, 22:38
mój synek niebawem skończy 16 miesięcy. Jego biologiczny tata mieszka i
pracuje w Anglii ale poza przysyłaniem pieniędzy dla syna i paroma telefonami
nie zajmuje się małym. Rozstałam się z nim kilka miesięcy temu. Pojawił się
ktoś ważny w moim życiu, z którym chcemy założyć już wkrótce rodzinę.
Narzeczony bardzo kocha mojego syna i zajmuje się nim jak swoim. Nie wiem jak
uczyć dziecko zwracać się do niego. Czy jako wujku czy uczyć, że mieszka z
nami tata A, a jego prawdziwym tatą jest tata B? Pomocy
    • chalsia Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 16.10.07, 23:50
      jedynie po imieniu.
      • emila200612 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 09:19
        moja corka miała 5 lat gdy rozstałam sie z mezem i do mojego 2 meza
        mowi od poczatku tato to samo ci proponuje tym bardziej ze tamten
        jest daleko za niedługo bedzieci mieli własne dziecko i ono bedzie
        mowic tato a twoj synek poczuje sie wtedy gorszy tym bardziej ze
        jest maly
    • triss_merigold6 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 10:27
      Po imieniu. PO co robić dziecku wodę z mózgu? Ojca ma biologicznego
      jednego, być może w przyszłości kontakt bedzie częstszy. Twój
      narzeczony może byc świetnym ojczymem ale bio ojcem nie jest. BTW
      mówienie po kilku miesiącach, że nowy pan bardzo kocha Twoje dziecko
      to pewna naiwość. Może darzyć je sympatią, życzliwością, lubić, milo
      spędzać czas ale na miłość rodzicielską to trochę za mało czasu.
      • nchyb Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 12:50
        > Po imieniu. PO co robić dziecku wodę z mózgu
        dokładnie tak.

        > mówienie po kilku miesiącach, że nowy pan bardzo kocha Twoje
        dziecko
        > to pewna naiwość. Może darzyć je sympatią, życzliwością, lubić,
        milo
        > spędzać czas ale na miłość rodzicielską to trochę za mało czasu.
        ano to swamo pomyślałam po przczytaniu tego postu..
    • fishka7 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 11:15
      dziecko powinno mówić - tata, bo przecież ojciec to nie ten który spłodził,
      tylko ten który kocha i wychowuje... ;)
      Mój synek mówi do mojego męza tata, i do biol. też tata, biologiczny ojciec
      (kontaktuje się z synem) nie ma nic przeciwko, sam powiedział, że mój mąż go
      wychowuje i że rozumie to, że mój mąż jest dla mojego synka równiez tatą...
      I tak chyba jest dla dziecka najlepiej. mama rozstała się z jego prawdziwym
      tatą, ale jest ktoś kto chce tworzyć z nami rodzinę, kto nas kocha, kto chce być
      z nami już zawsze, i my też chcemy by był nasza rodziną więc jest moim mężem a
      mojego synka tatą. Bo przecież na członków rodziny nie mówi się po imieniu...
      Tylko ja do mojego synka nie mówiłam to jest Twój tata, choć mojego męża tez
      poznał gdy miał kilka miesięcy. Ja zawsze mówiłam po imieniu, i mój syn też
      mówił po imieniu, dopiero gdy miał ok 3 lat sam zacząl mówić "tata" i tak jest
      do dziś, my go nie poprawiamy, bo mój mąż - choć nie biologiczny jest Tatą
      mojego synka ;)
      • chalsia Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 15:18
        > mojego synka tatą. Bo przecież na członków rodziny nie mówi się po
        imieniu...

        a to niby czemu? To, że dla Ciebie nie jest to do pomyślenia, nie
        oznacza, że tak być nie może (i że jest OK). Znam takie rodziny
        (nawet takie "nierozpadnięte").
        • fishka7 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 15:30
          chalsia każdy ma swoje zdanie i każdy ma prawo je wypowiedzieć, a to z czyjej
          porady skorzysta autorka wątku to już jej sprawa. Ja uważam, że jeśli jest
          dziecko amlutkie i jeśli ma taką ochote to niech mówi tata i tyle. Ale jeśli
          ktoś nie chce, lub ma inne zdanie to jego sprawa i tyle. Nic mi do tego.
    • lebot Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 14:30
      Na podstawie własnych doświadczeń sądzę, że najlepsza jest jednak
      forma "wujku". Byłam w podobnej sytuacji, jak Twoje dziecko, z tym,
      że kontakt z ojcem jednak miałam. Partnerowi Mamy mówiłam po
      imieniu, ale w przedszkolu, szkole mówiłam, że to tata (tak chciała
      Mama). Były pytania innych dzieci "dlaczego mówisz do taty po
      imieniu?", ja wiedziałam, że to nie tata, ale nie mogłam się
      przyznać. Nie chcę tu szczegółowo opisywać rozmaitych
      nieprzyjemności związanych z tą sytuacją, ale kłamstwa, lawirowanie
      w tej kwestii (na którą w dodatku nie miałam wpływu) do dziś
      odbijają mi się emocjonalną czkawką. Jeżeli ojciec dziecka
      interesuje się nim, dzwoni, niech pozostanie Tatą. A Twój mąż
      Wujkiem. Jeżeli Wasza rodzina się powiększy, można dziecku
      wytłumaczyć, że drugie dziecko będzie mówiło do wujka "tato". I że
      między nim samym i wujkiem niczego to nie zmieni.
      Generalnie uważam, że dziecko powinno znać jak najwięcej prawdy
      (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku)i traktować tę prawdę jako
      coś naturalnego, czego nie musi się wstydzić. Żeby mogło kiedyś
      powiedzieć zupełnie naturalnie: "mieszkam z mamą i wujkiem, który
      jest tatą mojej siostry i kocha nas wszystkich".
      Pozdrawiam
      • fishka7 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 15:10
        tiaaa, i w przedszkolu mówić najlepiej że mama mieszka i śpi z wujkiem,
        dzieciaki na pewno by zrozumiały.... hehehe
        • miecka29 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 15:46
          Moze nazewnictwo "drugiego taty" w zaleznosci od okolicznosci
          rzeczywiscie zbyt skomplikowane, chociaz nie moge tego wysmiac jak
          moja poprzedniczka ktora iwdac nie znalazla sie w takiej sytucji,
          poniewaz moja 6 letnia corka mowi do mojego drugiego meza po imieniu
          lub wujku, a w szkole sama, zaznaczam sama bez zadnego "namawiania"
          ani nawet sugestii, powiedziala Pani ze ona ma dwoch tatusiow, teraz
          ma "nowego tate" i to sa jej slowa, ale powiem tak, to ze Twoj drugi
          maz twierdzi ze kocha dziecko i chcecie stworzyc mu rodzine to nie
          jest nic zlego, ale uwazaj bo na poczatku zawsze jest cudownie i
          zapowiada sie super, proponuje aby dziecko samo zaczelo mowic tak
          jak chce, narazie proponuje rozwiazanie z imieniem lub wujku,
          zaluzmy ze dziecko bedzie sie spotykalo z ojcem biologicznym gdy
          podrosnie, moze te stosunkí sie umocnia, i jak wowczas ma sie synek
          zwracac do swojego prawdziwego ojca? widzisz stanu faktycznego nie
          zmienisz, moja corka jest starsza ale sama zdecydowala jak sie
          bedzie zwracac do mojego meza, teraz oczekuje synka, i wiem ze corka
          z czystej "zazdrosci" moze odczuwac potrzebe zwracania sie do mojego
          meza tak samo jak brat czyli tato, i nie ma w tym nic zlego jesli
          dziecko samo tak "poczuje".......a wogole to powiem szczerze ze nie
          skupialabym sie na takim drobiazgu jak sposob zwracania sie synka do
          meza, widzisz z doswiadczenia to wiem ze to jest najmniejszym
          problemem ktory mozecie napotkac.......skup sie raczej na tym co
          laczy Twojego synka i meza, jak sie dogaduja, bo tutaj mozesz miec
          wkrotce problemy, synek jest jeszcze maly i nie rozumie pewnych
          kwestii, ale uwierz mi z czasem zacznie lapac pewne zaleznosci i
          drobiazgi i wtedy to juz bedzie bez znaczenia czy mowi do Twojego
          meza tato, wujku czy po imieniu.....Powodzenia
        • lebot Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 21:43
          Nie wiem, jakie teraz dzieci w przedszkolach są i co wiedzą, ale za
          moich przedszkolnych czasów nie interesowały się tym, z kim czyjaś
          mama śpi, tylko dlaczego dziecko mówi do taty po imieniu. Jak już
          dzieci dorosną do kwestii "spania" to kumają też, że owo "spanie" to
          nie tylko mama z tatą uskuteczniają...
          Patrzysz z perspektywy osoby dorosłej, a ja po prostu pamiętam, co
          wtedy było istotne.
          Podobnie dziewczyny poniżej kojarzą słowo wujek po naszych, czyli
          dorosłych skojarzeniach. Ja nie pamiętam, żeby w dzieciństwie w
          słowie "wujek", dla mnie i znajomych dzieci był jakiś problem -
          członek rodziny i tyle.
      • burza4 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 15:48
        sorry, ale "wujek" zawsze mnie jedynie śmieszył, trąci to mi
        patologią społeczną, tak jakby w tej sytuacji było coś wstydliwego.

        czasy się radykalnie zmieniły, rozwiedzionych par jest zatrzęsienie,
        mieszkanie z ojczymem nikogo już nie bulwersuje. O ile dorośli nie
        robią z tego "halo" to dzieci przyjmują takie informacje w
        najbardziej naturalny sposób..

        dziecko powinno mieć świadomość, że biologicznym ojcem jest ktoś
        inny, a do partnera matki mówić tak, jak im obojgu pasuje. Po
        imieniu - lub tato, jeśli serce tak mu podpowiada. Natomiast
        skandaliczne jest nakłanianie dziecka przez dorosłych do nazywania
        ojcem męża matki.
        • triss_merigold6 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 17.10.07, 15:59
          Dokładnie. "Przychodzi do nas nowy wujek" - patologią trąci.
          Osobiście jestem zdania, że dziecko spokojnie może mówić po imieniu,
          nakłanianie by mówił "tato" do gościa, którego matka zna parę
          miesięcy i właśnie jest w fazie dzikiego zauroczenia to absurd.
          Potem może być następny tata i następny...
        • triss_merigold6 Patrz Burza, jak to się podzieliło.P 17.10.07, 16:04
          Starsze baby w tym ja (przynjmniej o ile Was kojarzę z forum) są za
          mówieniem po imieniu do nowego gentelmana mamy a młodsze za opcją
          tatowania. Ciekawe dlaczego?
          • chalsia Re: Patrz Burza, jak to się podzieliło.P 17.10.07, 16:26
            > tatowania. Ciekawe dlaczego?

            bo są dojrzalsze i mają więcej doświadczenia życiowego
          • kammik Re: Patrz Burza, jak to się podzieliło.P 17.10.07, 17:49
            A wez przestan, bo sie czuje, jakbys mi dyche do mojej trzydziestki
            dolozyla :)

            "Wujek" mnie smieszy do rozpuku - od razu widze goscia z brakami w
            uzebieniu, w poliestrowym garniturku, dzierżacego w dloni butelke
            najtanszej wódki w plastikowej reklamówce i matkę z tapirowaną
            koafiurą wołającą "dzieci, wujek przyszedł!". Wujek to brat matki i
            kropka.
            "Tata", to ten co widnieje w akcie urodzenia. Druga kropka.
            Oczywiscie, jesli dziecko bardzo się pali do "tatowania" a
            biologiczny odszedł w siną dal, można to rozważyć.
            Ja nie bardzo w ogóle rozumiem - dzieci same wpadają na taki pomysł?
            Czy po prostu pewnego dnia wujkowie proponują "mów mi tato"?
            • triss_merigold6 Re: Patrz Burza, jak to się podzieliło.P 17.10.07, 18:22
              Nie wódki, wina. Czerwone słodkie, tanie. + wiązaneczka z gerberami
              dla mauni a dla dzieci po czekoladzie. Poza tym wszystko się zgadza.

              Wujek to także brat ojca, brat dziadka (do brata mojego taty mój
              potomek mówi wujku), od biedy mąż przyjaciółki, która
              dziecku "ciotkuje od kołyski" etc.

              Może nowi chcą w ten sposób wymazać symbolicznie ślady po bioojcu?
              Deko naiwne. Jeśli rodzony ojciec dziecka jest jakkolwiek obecny w
              jego życiu to IMO hasło "drugi tata" jest nadużyciem. Osobiście pasi
              mi wersja "kolega mamy".;)
              • lebot Re: Patrz Burza, jak to się podzieliło.P 17.10.07, 21:51
                Dla mamy to z pewnością najbardziej komfortowa wersja, bo nie musi
                się obnosić ze swoim życiem osobistym. Ale nie jestem pewna, czy
                dziecku by ta wersja odpowiadała (już słyszę te pytania
                przedszkolnych kolegów: dlaczego twoja mama ma kolegę a nie męża?)
                A może trzeba dziecko jakoś przygotować na rozmaite pytania? Tylko
                nie wiem jak, bo mojej Mamie to chyba nie za bardzo wyszło...:)
                Pozdrawiam
                • burza4 Re: Patrz Burza, jak to się podzieliło.P 22.10.07, 19:30
                  wg mnie różnice biorą się stąd, że małe dzieci, szczególnie jeśli
                  ojca nie znały, chcą kogoś do tej roli "zaadoptować", szczególnie
                  jesli mąż matki spełnia pokładane w nim nadzieje. Starsze - widzą
                  bezsens i hipokryzję takich działań, no bo co tu tłumaczyć kolegom?
                  że np. 9 lat ojca nie było i nagle się pojawił?

                  wg mnie to matki demonizują te kwestie jak pytania przedszkolnych
                  kolegów, dziecko, które w domu i z nową rodziną czuje się
                  bezpiecznie potrafi na takie pytania zareagować.

                  mała dygresja - przypomniało mi się, jak moja córka kiedyś
                  opowiadała coś o koledze z przedszkola (chodziła do grupy
                  integracyjnej), i nie mogłam skojarzyć o kim mówi, pytałam czy to
                  ten blondynek, czy to ten chudzielec itd. A ona opisywała - że
                  ciemne włosy, w żółtym swetrze etc. W końcu spytałam, czy to ten
                  chłopiec z zespołem Downa. Otóż tak, o niego chodziło. Zszokowało
                  mnie to, że jego chorobę córka pominęła całkowicie, jak kompletnie
                  nieistotny szczegół. Dla dorosłego - byłaby pierwszym i najbardziej
                  oczywistym wyróżnikiem.

                  I dzieci tak właśnie patrzą na świat - w najprostszy z mozliwych
                  sposób. Bez skrępowania. Pozazdrościć:)

                  I taki malec który w domu jest właściwie nastawiony powie po prostu -
                  "mój tata z nami nie mieszka, a to jest Wojtek" i tyle. Albo "ja
                  zamiast taty mam Jacka" - i wcale się nie będzie z tym krył po
                  kątach.

                  To otoczenie, wpływ dorosłych kształtuje jakieś dziwne
                  poczucie "wstydu" że jest się w takiej sytuacji.

                  P.S. syn mojej przyjaciółki do jej partnera mówi tato, choć z
                  biologicznym ma dobry i częsty kontakt. Mały sam wyszedł z tą
                  inicjatywą, bo stwierdził, że kocha go jak tatę (zresztą był z nimi
                  od maleńkości). No i dlatego uważam, że sprawy trzeba pozostawić w
                  rękach dziecka. Jeśli taką potrzebę czuje - ulec, bo w końcu jeśli
                  dziecko kocha i jest kochane przez faceta matki, to nie powiesz
                  mu "nie możesz tak do mnie mówić"...

                  • lebot Burza, bardzo mądrze napisałaś! 23.10.07, 10:37
                    > wg mnie różnice biorą się stąd, że małe dzieci, szczególnie jeśli
                    > ojca nie znały, chcą kogoś do tej roli "zaadoptować", szczególnie
                    > jesli mąż matki spełnia pokładane w nim nadzieje.

                    I w takiej sytuacji, kiedy dziecko nie zna ojca, nie ma z nim
                    kontaktu, uważam, że lepsze jest "podarowanie" dziecku nowego taty.

                    > wg mnie to matki demonizują te kwestie jak pytania przedszkolnych
                    > kolegów, dziecko, które w domu i z nową rodziną czuje się
                    > bezpiecznie potrafi na takie pytania zareagować.

                    Zastanowiłam się poważnie nad tym, co napisałaś, i doszłam do
                    wniosku, że masz rację. Moja Mama prawdopodobnie chciała oszczędzić
                    mi kłopotów, dlatego powiedziała, że w przedszkolu, szkole, mam
                    mówić, że jej drugi mąż to mój tata. Ale ja miałam kontakt za swoim
                    ojcem, spotykałam się z nim i mówiąc to, za każdym razem czułam, że
                    kłamię. To trudne dla dziecka, zwłaszcza kilkuletniego. Dała mi tym
                    zaleceniem komunikat, że moja rodzina jest gorsza od "normalnej", że
                    powinnam to ukrywać, wstydzić się, że jestem gorsza od innych
                    dzieci. I ten wstyd, skrępowanie przy każdej rozmowie o rodzinie
                    rosło we mnie przez lata. W szkole średniej zdecydowałam, że mam
                    dość i chcę mówić prawdę i od tego momentu czułam się o wiele
                    lepiej. Wbrew pozorom dzieci nie lubią kłamać w istotnych sprawach
                    (przynajmniej nie wszystkie) i trzeba dać im prawo do mówienia
                    prawdy.
                    I oczywiście należy zaakceptować zmianę formy zwracania się do męża,
                    jeśli to dziecko z taką inicjatywą wyjdzie. Ale to dotyczy starszego
                    dziecka, a maluchowi, jak Synek autorki wątku trzeba jednak podać
                    jakąś "nazwę", czy to będzie imię, czy "wujek", czy "tata". Ważne,
                    żeby dziecko miało poczucie, że z nim i jego rodziną jest wszystko w
                    porządku i że nie ma żadnego powodu do wstydu.
                    Mądra z Ciebie kobieta, Burzo!:)
                    Pozdrawiam
    • anetina Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 18.10.07, 19:42
      poznaliśmy się z M., gdy dziecko miało 2 lata
      Mały mówił więc po imieniu do niego
      a gdy skończył 3,5 roku "świadomie" sam się zapytał, czy może mówić
      tata

      chyba jestem starej daty, że dziecko mówiło po imieniu :D
      • fishka7 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 19.10.07, 06:20
        anetina, moje dziecko tez nie od razu mówiło tata. Właściwie to zacząl mówić
        jakoś tuż przed ślubem. Wiem doskonale, że w życiu różnie bywa i że mogę mieć
        jeszcze 5 mężów, ale jaki by to miało sens gdybym z góry zakładała, że pewnie
        się rozwiodę więc niech dziecko za bardzo się z nim nie spoufala. Bardzo
        chciałabym i głęboko w to wierzę, że mój mąż to ten na całe życie, bo gdybym w
        to nie wierzyła to po co wogóle brać ślub. Mój synek od samego początku
        wiedział, że ma ojca biol, który z nami nie mieszka. Do mojego męża mówił po
        imieniu, kiedyś sam powiedział na niego tata...i tak zostało do dziś.
        Nie jestem młoda, nie jestem naiwna, tak myślę, życie sporo mnie nauczyło, i
        dodam jeszcze do mam, które uważają się za mądre życiowo i które ponoć lepiej
        wiedzą. NIE WIEK ŚWIADCZY O NASZEJ MĄDROŚCI ŻYCIOWEJ!!!!!!!!!
        • chalsia Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 19.10.07, 10:39
          > Nie jestem młoda, nie jestem naiwna, tak myślę, życie sporo mnie
          nauczyło, i

          czyli pasujesz do tego co napisałam

          > dodam jeszcze do mam, które uważają się za mądre życiowo i które
          ponoć lepiej
          > wiedzą. NIE WIEK ŚWIADCZY O NASZEJ MĄDROŚCI ŻYCIOWEJ!!!!!!!!!

          oczywiście, że nie świadczy. Ale sprzyja, bowiem mądrosć życiową
          nabywa się z doświadczeniem a ilość doświadczeń wzrasta z wiekiem.
    • zofijkamyjka Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 19.10.07, 21:35
      trzcinka68 napisała:
      > Nie wiem jak
      > uczyć dziecko zwracać się do niego. Czy jako wujku czy uczyć, że
      mieszka z
      > nami tata A, a jego prawdziwym tatą jest tata B? Pomocy

      Uczyc chyba nie ma sensu. Jesli między facetami jest taka więź o
      jakiej piszesz to dziecko samo zechce mówić do niego tata i w tym
      nie będzie nic złego, wręcz przeciwnie. W zyciu bywa różnie,
      niektórzy maja po dwóch ojców. Np. dzieci adoptowane.
      ps Wujek - jak dla mnie brzmi okropnie

      • miecka29 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 20.10.07, 19:21
        Nie wiem co takiego jest strasznego w slowie "wujek" mi to traci
        jakas paranoja....:) ludzie jakie to ma znaczenie jak dziecko mowi
        do drugiego meza swojej matki, a nie lepiej zeby mialo z nim dobre
        stosunki? wogole ta rozmowa o uczeniu dziecka, o tym co jest lepsze
        czy tata, wujek, czy po imieniu, mnie smiesza, ciekawa jestem tylko
        ile z Was ma taka sytuacje ze sie wogole wypowiada.....a wiek, co ma
        do tego wiek? u nie corka sama zdecydowala jak chce mowic do mojego
        meza, najczesciej mowi po imieniu, albo wujek, wlasnie wujek.....(a
        moj maz nie chodzi z flaszka w papierzanej torbie, dla niektorych
        pewnie dziwne:))), w szkole powiedziala ze to jest jej drugi tata, i
        jakie w tym na milosc boska nadurzycie, to co mam jej powiedziec ze
        zle zrobila nazywajac tak mojego obecnego meza.......wogole duza
        niedojrzaloscia jest dla mnie rozstrzasanie tego problemu, to jest
        tylko kropla w morzu problemow ktore sie tworza wraz z drugim mezem
        i jego stosunkow z dzieckiem.......pozatym latwo jest wyrazac
        skrajne opinie nie majac pojecia o sytuacjii........
        • kammik Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 20.10.07, 20:47
          miecka29 napisała:

          > ciekawa jestem tylko
          > ile z Was ma taka sytuacje ze sie wogole wypowiada.....

          Na ile kojarzę nicki to jakieś 80%. Ja też.
          • miecka29 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 20.10.07, 22:44
            ....skoro 80 % to tym bardziej sie dziwie, ze ktos uwaza to za taki
            straszny problem......
            • anetina Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 21.10.07, 21:41
              dla niektórych jest to problem
              bo to jest podstawa - dziecko codziennie kilkanaście, kilkadziesiąt
              razy powtarza do partnera/męża mamy słowo - imię, tato lub wujek
              wyjasnienie sobie kwestii, jak najlepiej odpowiada z każdej strony -
              to już krok do dalszego życia

              M. przedstawił się Małemu po imieniu
              a że Mały jeszcze wtedy nie umiał mówić - wołał po swojemu, póżniej
              po imieniu i w końcu jest już tylko słowo tata

              a odnośnie problemów w takich złożonych rodzinach - są takie same
              jak w normalnych, z biologicznymi rodzicami

            • kammik Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 22.10.07, 12:23
              Ale kto uważa to za straszny problem, bo nie zauwazylam? Nasz język
              jest na tyle precyzyjny, ze jeden "wujek" nie musi obskakiwac
              pierdyliona osób w otoczeniu.
        • lebot Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 21.10.07, 20:19
          > Nie wiem co takiego jest strasznego w slowie "wujek" mi to traci
          > jakas paranoja....:)

          Nie tyle paranoją, co naszymi, dorosłymi, stereotypowymi
          skojarzeniami z rodziną patologiczną, zmienianiem "wujków",
          alkoholizmem itp. Zapytajcie przedszkolaka, kto to jest wujek. Powie
          coś w stylu: pan z rodziny, nie tata i nie dziadek.
          Zaletą tej formy jest to, że można jej używać w domu i poza domem,
          bez kombinowania. I osoba drugiego męża mamy pasuje do tej
          dziecięcej definicji. Ja osobiście żałuję, że nie dano mi w
          dzieciństwie właśnie tej formy do wyboru.
          "Drugi tata" też jest niezłe, ale pod warunkiem, że jest to pomysł
          samego dziecka.

          to jest
          > tylko kropla w morzu problemow ktore sie tworza wraz z drugim mezem
          > i jego stosunkow z dzieckiem....

          Oczywiście masz rację, widać, że znasz temat.:) Ale weź pod uwagę
          sytuację autorki wątku - ona ma 16-miesięczne dziecko, które zaczyna
          nazywać wszystko wokół siebie. Pewnie pokazuje paluszkiem i czeka na
          odpowiedź "co to" czy "kto to". I ona musi coś dziecku odpowiedzieć,
          przyjąć jakąś "nazwę" dla tego bliskiego dziecku człowieka. Uważam,
          że to, że się nad tym zastanawia, świadczy właśnie o jej dojrzałości.
          Pozdrawiam
    • ewiik Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 21.10.07, 16:15
      Od 4 lat jestem z drugim mężem i moja 9-letnia córcia mówi do niego
      po imieniu, w domu jednak mówi do niego pieszczotliwie "Misiaczku"
      ponieważ ja tak do niego mówię :))w styczniu będzie miała rodzeństwo
      i niedawno zapytała nas czy jak już będzie dzidziuś czy będzie mogła
      mówić do męża tatuś ponieważ stwierdziła, że to głupio aby jej
      rodzeństwo mówiło tata a ona nie :)Na dzień dzisiejszy jeżeli
      wychodzimy na zakupy to mała mówi do męża tato i w szkole również
      opowiada o nim jak o własnym tacie. Zaznaczam, że mała widzi się ze
      swoim biologicznym tatą 2-3 razy do roku.
      • lebot Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 21.10.07, 19:59
        Ja właśnie taką sytuację uważam za emocjonalnie ryzykowną. Jeżeli
        Mała uważa, że to "głupio" nie mówić do Twojego męża "Tata" to
        znaczy, że wstydzi się otoczenia. Wstydzi się, że miałaby mówić
        inaczej niż młodsze rodzeństwo, niż inne dzieci.
        Jeżeli to jest jedyny powód, dla którego chce tak mówić, to jest to
        niepokojące. Wiem z autopsji, że taki wstyd może (chociaż na
        szczęście nie musi) spowodować pewne problemy emocjonalne w
        przyszłości. Natomiast "Misiaczek" jest świetny, choć pewnie
        niewygodny do stosowania publicznie.:)
        Pozdrawiam

        • ewiik Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 23.10.07, 23:51
          Z "Misiaczkiem" masz rację..jednak co do taty to myślę, że to nie
          wsyd....jej tata bilogiczny jak przyjeżdża do Polski to mała jest z
          nim 24 na dobę (taki mamy układ) tak samo zawozi ją i odbiera ze
          szkoły jak ja czy mój mąż i jej przyjaciele bardzo dobrze znają
          sytuację i moja córka nigdy się z tym nie kryła....poprostu jak nie
          na miejscu taty biologicznego to na pytanie w szkole "czym tata się
          zajmuje?"łatwiej jej mówić o mężu choćby dlatego, że wszystkie
          informacje ma "na gorąco".....a jeśli chodzi o mówienie tata jak
          będzie rodzeństwo to myślę,że bardziej chodzi o rodzeństwo a nie o
          jej rówieśników.Moja córka ma 9 lat i doskonale sobie zdaje sprawę z
          tego co się dzieje tym bardziej, że taka sytuacja ma miejsce od 4
          lat i córka nigdy nie probowala ukrywac tego że mąż nie jest jej
          tatą..
          • fishka7 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 24.10.07, 10:58
            widzisz, tylko troszkę inaczej sytuacja wygląda gdy dziecko poznaje "nowego tatę" gdy ma kilka lub kilkanaście nawet lat, a inaczej chyba gdy taki "tata" jest z dzieckiem regularnie od początku, czy od kilku miesięcy....
    • giaa24 Re: mam nowego meza, jak ma do niego mowic dzieck 24.10.07, 11:41
      moje dziecko mowi do mojego partnera "wujku", sama wyszła z ta
      inicjatywą, tylko ze mowiła tak do niego jeszcze zanim zostalismy
      para wiec pewnie łatwiej miałam.
      Jesli dziecko nie zna ojca a partner je wychowuje jak swoje (ojca w
      poblizu nie ma i nie bedzie) moim zdaniem dziecko moze mowic
      wtedy "tato".
    • al9 a może zdanie faceta....? 24.10.07, 16:08
      tato?
      nie wchodzi w rachubę. zarezerwowane dla biologicznego ojca
      wujek?
      pretensjonalny rusycyzm
      jak? po imieniu! Obie córki mojej żony mówią mi po imieniu co jest
      przedmiotem zazdrości ich koleżanek a równocześnie całokwicie
      wyjaśnia relacje pomiędzy nami co na początku ludzi z zewnatrz
      zaskakuje ale dla nas jest wygodne i normalne....

      Pozdrawiam
      al
      • mama303 Re: a może zdanie faceta....? 24.10.07, 21:05
        al9 napisał:

        > tato?
        > nie wchodzi w rachubę. zarezerwowane dla biologicznego ojca

        Mam nadzieje że piszesz to jako swoje subiektywne odczucie w swojej
        konkretnej sytuacji a nie jako zasade ogólnie obowiązujacą
        • al9 Re: a może zdanie faceta....? 25.10.07, 11:56
          tato?
          > > nie wchodzi w rachubę. zarezerwowane dla biologicznego ojca
          >
          > Mam nadzieje że piszesz to jako swoje subiektywne odczucie w
          swojej
          > konkretnej sytuacji a nie jako zasade ogólnie obowiązujacą

          -------------------
          jeszcze dopuszczm wyjątek kiedy biologiczny ojciec nie żyje....
          zasada ogólnie obowiązująca?
          przedstawiam swoje zdanie. to forum, prawda?
          czy towarzystwo wzajemnej adoracji...?
          al
          • mama303 Re: a może zdanie faceta....? 25.10.07, 19:35
            al9 napisał:

            > jeszcze dopuszczm wyjątek kiedy biologiczny ojciec nie żyje....

            To dopuśc jeszcze wyjatek kiedy facet adoptuje dziecko /ojciec
            biologiczny nie musi nie żyć/ i pare innych sytuacji.

      • fishka7 Re: a może zdanie faceta....? 26.10.07, 10:29
        a ja zauwazyłam jeszcze cos...
        Osttanio bylismy na imprezie rodzinnej mojego męża, wszysycy tam
        wiedza że mój mąż nie jest biol. ojcem mojego syka, wszyscy tam
        wiedzą, że ojciec biol. żyje, a mimo to zauważyłam, że ciotki i
        wujki same mówiły do synka idź do taty, czy coś podobnego....nie
        dlatego, że słyszały, że mały tak mówi, mały nie zdażył tak jeszcze
        powiedzieć, a widzieliśmy się z nimi pierwszy raz od ślubu _ to taka
        dalsza rodzina, więc Ci ludzie nie wiedzili jak mój syn zwraca się
        do mojego męża a mimo to tak mówili, to samo od nich tak
        wyszło....najwyraźniej uważali, że to oczywiste że skoro mójego
        synka wychowuje mój mąż (choć nie jest biol.) to jednak jest tatą
        dla małego ;))))

        Ja uważam, że nie ma znaczenia jak dziecko mówi, ważne co czuje i
        jak traktuje tę osobę, a nazewnictwo to tylko czysta formalność.
        Weźmy np. sytuację, gdy umiera nam siostra i bierzemy do siebie jej
        córkę i ją wychowujemy jak swoje dziecko, nasze dziecko mówi że
        mieszka i wychowuje się z kuzynką czy siostrą?????
        Nie wszystko w życiu jest czarne albo białe. Od każdej reguły są
        wyjątki, tak samo jak wyjątkowe są nieraz sytuacje w rodzinie...i
        nie zawsze można wszystko w życiu tak precyzyjnie określić. To
        dziecko w wieku dorosłym samo zdecyduje do którego "taty" mu bliżej,
        dziecko zdecyduje który tak naprawde był tym ukochanym "tatą".
        Oczywiście że nie może być takich sytuacji, że ukrywa się przed
        dzieckiem prawdę, kłamie się, ale nie widzę nic złego w mówieniu
        na "przyszywanego tatę" - tata, na "przyszywaną siostrę" - siostra,
        na "przyszywanych dziadków" - babcia, dziadek, czy na przyszywanych
        ciociów i wujków . Bo różne są w życiu sytacje i do każdej trzeba
        podejść indywidualnie, bo rodzina to nie tylko więzy biologiczne,
        rodzina to coś więcej niż krew płynąca w naszych żyłach - owszem
        jest to ważne, ale nie najważniejsze...
Pełna wersja