magda010
24.10.07, 15:02
chcialabym prosic o odpowiedz pania psycholog. jestem 3,5 roku po
slubie i wlasciwie przez te 3,5 roku bezustannie walczymy o
przetrwanie naszego malzenstwa. naszym problemem sa ogromne roznice
wyniesione pewnie z domu, z innego wychowania. zyjemy jakby w dwoch
swiatach, inaczej odbieramy swiat, mamy inne poglady na zycie, na
religie, polityke, roznice nas zabijaja i wychodza w
najdrobniejszych szczegolach (mamy w domu nawet 2 papiery toaletowe,
bo maz akceptuje tylko szary, a mi wstyd miec szary w domu i chce
zeby bylo ladnie, wiec mamy drugi kolorowy). to tylko jeden z wielu
nienormalnych przykladow naszych roznic. te roznice nie pozwalaja
nam normalnie zyc i cieszyc sie malzenstwem. przez nie sa wiecznie
klotnie, przez nie nie mamy dzieci, gdyz boimy sie o ich wychowanie
w takiej atmosferze, przez te roznice czujemy sie nierozumiani,
jestesmy smutni, zdenerwowani, nic nas nie cieszy, do niczego nie
mamy motywacji, bo wszystko konczy sie klotnia. jednoczesnie
jestesmy do siebie przywiazani, tak jak pisze, od 3,5 roku walczymy
o malzenstwo, lecz poprawy nie ma. bylismy w 3 poradniach i nic z
tego nie wynika, poza chamowaniem sie i moze zwiekszona tolerancja w
pewnych sprawach, ale to problemu nie rozwiazuje. wrecz przeciwnie,
jesli chamuje sie z tym co czuje, jest mi jeszcze gorzej. nasze
malzenstwo znalazlo sie w martwym punkcie, z ktorego nikt z nas nie
ma sily ani nie wie jak sie wyrwac. boimy sie decyzji o rozwodzie,
chociaz ja coraz czesciej o tym mysle, bo nie widze rozwiazania, a z
drugiej strony boimy sie wspolnej przyszlosci, we mnie wywoluje
wrecz panike mysl o klotniach na temat wychowywania dzieci i
ksztaltowania ich pogladow, bo wiem, ze tutaj zadne z nas nie
odpusci w waznych dla nas kwestiach. prosze o rade ... czy w tej
sytuacji powinnismy sie rozstac? czy moze isc do jakiejs poradni
psychologicznej? (do tej pory bylismy w poradniach koscielnych, maz
jest bardzo wierzacy), moze powinnismy sie zdecydowac na separacje?