joannach
20.11.07, 14:30
Moja historia, bez zadnych dramatow, tylko troche meczacych
rozterek. Potrzebuje madrego slowa.
Szczesliwy zwiazek, swietna sytuacja, wkrotce bierzemy slub, w
planach duza rodzina, staranie sie o pierwsze dziecko za pare mcy.
Ja od ponad roku mam dobra prace, to super szansa na dobry poczatek
kariery. Trudno mi wyobrazic sobie lepsza prace dla mnie, ale jakos
nie potrafie sie tym do konca cieszyc. Nie czuje pasji, nie
ekscytuje mnie caly ten biznes. Bardziej czuje, ze powinnam to robic
niz chce, ze to bezcelowe...
Ciagle mysle, ze to czego chce teraz w zyciu , to miec dziecko.
Odliczam tygodnie i czekam na ten moment kiedy rozpoczniemy
starania. Niby wszystko super, narzeczony podziela moj entuzjazm.
jednak mi sie wydaje, ze powinnam moze byc bardziej ambitna co do
mojej kariery. Ze cos strace, sama nie wiem.
Moze po prostu ciezko mi zaakceptowac, ze musze dokonac wyboru.
Narzeczony jest sporo starszy, ma dobra prace..
Ja mam 26 lat, zawsze chcialam miec duza rodzine, wczesnie urodzic
dzieci, nie chce juz wiecej czekac. Jednoczesnie czuje sie winna, ze
nie mam motywacji do robienia super kariery, na ktora mam szanse.
Czy to zle ze moja ambicja jest " tylko" rodzina ?