ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:(

22.11.07, 14:37
wyczekane dziecko urodziło się wreszcie - ma już 3 miesiące. jak dotad wszystkie problemy ze zdrowiem dziecka bardzo przeżywałam, jak coś jest podejrzanego zaraz siedze na internecie i wyszukuje co to moze byc, co wkurza mojego męza.pewnie ma troche racji, ale ja nie pozostaje mu dłużna- uważam że on w drugą stronę - nie intresuje sie tym wystarczajaco. jak chodziliśmy na rehabilitacje to razem, po czym on w domu nie potrafił dziecka wziąc poprawnie na ręce, jakby nie wiem - byl tam tylko duchem nie ciałem?? siedzenie z dzieckiem całe dnie i wieczory samej momentami jest ponad moje siły - czekam kiedy mąż wróci do domu,a jak wraca to czepiam sie go że to robi nie tak, tamto, wszystko źle. a jak wyjeżdża z pracy na dłuzej to w dni takie jak ostatnie /dziecko krzyczy cały czas + cyrki z karmieniem/ psychicznie nie wytrzymuje. w momentach kryzysowych krzycze na dziecko, ja płacze i mysle że po prostu nie mam cierpliwosci i sił na kolejne dni. kiedyś myślałam zeby z dzieckiem siedzieć na wychowawczym, teraz po macierzyńskim chetnie wróciłabym do pracy, której nota bene niezbyt lubię, nie wykorzystując nawet urlopu zeby przedłużyć pobyt w domu:( okropnie sie z tym czuje - nie radzę sobie z tym wszystkim:((
mam ochote jak on wróci powiedziec, ze zostawiam ich samych i niech robią sobie co chcą. i wyjechac n atydzień, miesiac albo na zawsze. teraz nasze małżeństwo to też raczej, on i ja wokół dziecka a nie my. o seksie już nie wspominając - nie mam sił, ochoty, a po zszyciu mam taką bliznę ze mi się juz wszystkiego odechciewa.
wiem jak powinno być w teorii /rozmowy z mężem, spokojne podejscie do dziecka-wiadomo płącze bo to jego sposób komunikowanie, nie jestem jedyna która ma problemy z karmieniem, itp/ ale w praktyce mi nic nie wychodzi. codziennosć mnie przerasta
    • miacasa Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 22.11.07, 15:16
      Chyba najwyższy czas byś wyszła z domu na trochę bez dziecka, znam z własnego
      doświadczenia stan, o który piszesz. Musisz zadbać o tzw, higienę psychiczną bo
      się wykończysz. Jeśli nie będziesz zakładniczką we własnym domu, chęć ucieczki
      na koniec świata minie. Jeśli nie masz z kim zostawić dziecka by wyjść do
      fryzjera, na kawę czy do koleżanki, to poszukaj w najbliższym sąsiedztwie kogoś
      odpowiedniego, kto mógłby odpłatnie 2-3 razy w tygodniu popilnować dziecka przez
      2-3 godziny. U mnie takie rozwiązanie okazało się bardzo pomocne. Potrzebujesz
      oddechu, postaraj się zorganizować sobie pomoc i trzymaj się, to wszystko mija.
    • magnulek Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 22.11.07, 15:19
      Wydaje mi się, że tak myśli wiele kobiet w tych pierwszych
      miesiacach. Mój synek ma 5 miesięcy. Też czasem się denerwuję,
      szczególnie jak kolejny raz lekarka mówi mi, że nie bedzie szczepić,
      bo za mało waży, wysyła na kolejne badania, z których nic nie wynika
      itp. Ja też ciągle czegoś szukam na forach o dzieciach,a mój mąż
      najchętniej wymazałby ze słownictwa słowa: lekarz, choroba, szpital,
      badanie. Moim zdaniem większość kobiet nie przygotowuje się na to co
      je czeka (tak było w moim przypadku), może za bardzo skupiają się na
      porodzie. Dla mnie pierwsze tygodnie to był szok - nie tego się
      spodziewałam, właściwie nie wiem, czego się spodziewałam. Teraz już
      jest ok. Po prostu mówię sobie, że taki jest kolejny etap w życiu.
      Dzieci rosną, niedługo będą bardziej samodzielne, znowu będzie
      inaczej.
      Druga sprawa, że monotonia może dobić każdego. Pogoda na spacer
      nieciekawa, szaro i buro za oknem. Nie wiem, jak Ty, ale ja mieszkam
      w małym miasteczku, przeprowadziliśmy się niedawno, nie znam nikogo.
      Jeśli możesz, to spróbuj spotykać się z koleżankami, wyjdź na
      zakupy. Nie czekaj na męża w domu.
      • elke78 Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 22.11.07, 16:27
        ja mam znajomych, ale wszyscy pracują do późna, a wieczorem to ja sama padam i marze tylko zeby mała zasneła i robie to samo, bo w nocy różnie bywa. a z nią wyjśc za bardzo poza spacerem się nie da, bo problemem jest karmienie - nigdy nie jest normalnie tylko towarzyszą temu sceny, niestety wiem bo jak chodzimy na rehabilitacje, to nieraz wracam z wrzeszcącym dzieckiem, bo uspokoic sie nie da,zjeśc nie chce, sucho ma. najgorsze to ostatnie dni - nie wiem co w nią wstąpiło - ryczy tak, ze przed chwilą posprzątałam dom szykując sie na wizyte zaalarmowanej przez sąsiadów policji. nie wiem co jej jest, nie potrafię jej uspokoic.boje sie ze strace panowanie nad sobą, od jej wrzasku rozsadza mi głowe. jak krzyczała godzine temu przez minimum 15 minut to jakby zadzwonił mąż to usłyszałby ze ja dziękuję bardzo i niech organizuje sobie dom po powrocie. teraz tez ja kołysze na rece bo popłakuje- czy 3 mięsieczne dziecko ma jakąś teraz bolesną faze rozwoju?? trudno żeby to były kolki i trwały cały dzień z małymi przerwami na krótki sen i karmienie przez sen, bo inaczej wrzask.a moze ja cos tak boli a ja nie wiem co:(kazdy kolejny dzień jest gorszy
    • matrix-79 Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 22.11.07, 16:15
      moglabym sie podpisac pod Twoim wpisem, mialam to samo,
      identiko...ten stan mija....teraz corka ma rok. Doradzam tylko i
      wylacznie wyjscia z domu - basen, kawiarnia, kolezanka, zakupy,
      kino, wyniesienie smieci, wychodzenie do sklepu po kazda bulke
      osobno, przescie wokol bloku, parking, winko czerwone...grzaniec
      galicyjski mi pomagal najbardziej. czasem w tajemnicy zapalilam - i
      czulam sie bosko...
      • dziubax Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 22.11.07, 18:03
        mysle, ze twoj stres przechodzi na dziecko. winka i papierosow nie
        polecam, bo moim zdaniem to pogorszyloby sytuacje. dziecko nie musi
        tez plakac tylko z powodu kolek. sa rozne rodzaje placzow. moze jest
        mu za zimno/goraco? moze powinnas dac smoczek(ma duza potrzebe
        ssania). postaraj sie posluhcac dziecka placzu i probowac go
        odrozniac. mysle, ze sie "dogadacie", milosc do dziecka rosnie..
        pomysl sobie, ze ono jest bezbronne i ma tylko ciebie, tylko
        zaufanie do ciebie.
      • nivea63 Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 22.11.07, 18:16
        Miałam bardzo podobnie przy pierwszym dziecku - byłam sama przy
        noworodku, z którym był huk roboty, kompletnie nikogo do pomocy i
        męża, który nie mógł pogodzić się z tym, że dziecko wymaga opieki 24
        godzinnej. Wobec czego obraził się i do pewnego czasu w ogóle nie
        pomagał. Z tym, że moje dziecko chowało się dobrze. Wkurza mnie, gdy
        mówi się, że kobieta przesadza z opieką przy niemowlęciu, że
        zwariowała na punkcie dziecka. Niemowlę wymaga opieki całodobowej.
        Nie da się wyjśc z domu na spacer, do kina i zostawić dziecko w
        domu. A dziadkowie często wnuczka traktują jak ładną lalkę -
        papatrzyć i odejść, ale nie robić sobie roboty. Nawet spacer z
        wózkiem jest dla nich zbyt fatygujący.
        Czas pracuje na Twoją korzyść. Dzieci rosną bardzo szybko, wyrastają
        z kolek i kłopotów zdrowotnych.Wyrastają z karmienia piersią. Musisz
        sobie wypracować jakiś azyl dla siebie, codziennie parę minut,
        godzinę, bo zwariujesz. Twój mąż prawdopodobnie jest niedojrzały i
        zbyt wygodny. Uważa że skoro siedzisz w domu, to opieka nad
        dzieckiem jest Twoim zadaniem. Watpię by docierało do niego, że
        pracujesz na 3 zmianach w ruchu ciągłym, a on po 8 godzinach czuje
        się zmęczony. Mężczyźni są wszyscy bardzo podobni. Po prostu
        niedojrzali i najchętniej przerzucający czarną robotę na żonę.
        Wszystko się ułoży, nie martw się.Będzie dobrze. Ale musisz walczyć
        o swoje.
        • mbartoszew Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 22.11.07, 21:39
          Stan, o którym piszesz to normalna rzecz i na pewno się nadajesz.
          Mój synek ma rok i dziewięć miesięcy, wróciłam do pracy gdy miał
          siedem miesięcy. Dopiero teraz znów czuję, że ja to ja, mam swoje
          myśli, pamiętam, jak sie nazywam. Najpierw był w kółko taniec przy
          małym, zeszły rok - praca plus taniec przy małym.
          To jest wykańczające i tyle. Więc:
          1) Wszystko z tobą OK
          2) Wykorzystaj rodziców, męża i znajdź trochę czasu na
          a) lepsze się wyspanie (psychiczne jazdy młodych mam mają dużo
          wspólnego z chronicznym niedospaniem)
          b) pozajmowanie się trochę sobą. Naprawdę, nie potrzeba dużo.
          I uwierz, dziecku nic nie będzie jeśli mąż je nie tak potrzyma lub
          trochę krzywo mu zapnie kaftanik. Pozdrawiam M.
    • zanetka_83 Re: ja chyba nie nadaje się na matkę i żone:( 24.11.07, 11:39
      wiem co czujesz! czuje sie tak samo, tylko ze jestem troche w innej
      sytuacji ale przeszłam to co ty przy 1 dziecku, przez pól roku nic
      nie robił tylko ryczał mial kolki!! ja karmilam go 5,5 mca prawie
      nic nie jadlam oprócz gotowanego mieska z warzywami i owoców ale to
      i tak nic nie dawało on mial kolki!! mojego meza non stop nie było
      mial wtedy jeszcze swoja piekarnie i siedział tam non stop! ja
      mieszkam 500 km od swojego domu rodzinnego a tescie nie maja czasu
      zeby mi pomóc choc czasem wyjsc na spacer! teraz starszy syn ma
      prawie 3 lata a młodszy rok! a ja czuje sie stara choc mam dopiero
      24 lata, gruba i nikomu nie potrzebna!! licza sie tylko dzieci,
      siedze w domu juz 3 lata i nic tylko dzieci gotowanie pranie
      prasowanie i sprzatanie!! mieszkamy w małym mieszkanku i dusze sie
      tu!! jak powiedziałam pol roku temu ze starszego wysle do
      przedszkola a do młodszego jakas pania najmiemy to wszyscy z rodziny
      meza postawili sie przeciwko mojemu pomysłowi ze dzieci sa za małe
      zeby je zostawiac... no i wkoncu dobro dzieci znowu posatwiło
      splnienia moich ambicji, samorealizacji na 2gi plan! moj maz pomaga
      troche [przy dzieciach ale duzo pracuje i praktycznie wraca
      codziennie do domu jak juz sie kłada spac a czasami jak juz spia!!
      jezeli chodzi o sex to tez jakos nie mam ochoty, czuje sie gruba i
      nieatrtakcyjna wszedzie mam rozstepy po 1 dziecku , przytylam wtedy
      23kg i nie moge dojsc do tej pory do swojej wagi sprzed 1 ciazy!! z
      mezem ostatnio sie non stop kłuce jestem jakas znerwicowana! mam
      zamiar od wrzesnia wysłac starszego do przedszkola a młodszego do
      złobka choc pewnie mój pomysł spotka sie z krytyka! ale do wrzesnia
      to prawie rok!! nic nie mam od zycia wszystko to dzieci cala kasa na
      dzieci, ja mam juz dosc nie tak wyobrazałam sobie zycie rodzinne,
      same obowiazki i zero przyjemnosci! od 3 lat nigdzie nie bylismy
      kino kawiarnia NIC!!!! wyjde czasami na aerobik czy na basen ale to
      wyjscie raz w tygodniu choc osttnio maz załował kasy na moje wyjscia
      bo trzeba kupic buty dzieciakom i kurtki... chciałabym wkoncu wyrwac
      sie do ludzi ... niewiem jak sobie z tym poradzic wiec tobie tez nic
      nie poradze!! ale dobrze sie tak wyzalic, maciezynstwo to bardzo
      trudna sztuka...
Pełna wersja