damian.dzi
24.11.07, 19:31
mam na imie damian. dorota, to jest dziewczyna, z ktora sie ku sobie
mamy, ale na przeszkodzie stoi jej ojciec. narzuca jej swoja wole
nie liczac sie z jej zdaniem, pomimo, ze ma 22 lata. mialem okazje
mieszkac u nich 2 tygodnie i obserwowac ich relacje rodzinne. w tym
czasie dorota prosila mnie, zebym nawet na nia nie patrzyl, bo to
jej rodzicow drazni. jej ojciec uwaza, ze postepuje slusznie
okazujac jej od wielu, wielu lat nieufnosc. w wieku 12 lat oskarzyl
ja o to, ze jest w ciazy. w wieku 15 lat, ze zadaje sie z
narkowanami i ze ma HIVa. dorota twierdzi, ze widzia caly czas ta
chora sytuacje, lecz jako chrzescijanka stara sie byc posluszna
rodzicom. ostatniej niedzieli bylem u nich w odwiedzinach, aby na
spokojnie przedstawic to, ze sie mamy ku sobie i to, zeby uzdrowili
swoje relacje w domu. pomimo, ze dorota nie wiedziala o tym, ze ich
odwiedze, ojciec zaatakowal ja slowami: SEDZIEGO PRZYPROWADZILA DO
DOMU!!! teraz utrudniaja nam oni mozliwosc kontaktu i obecnie po
kryjomu piszemy do siebie smsy. dziewczyna stlamszona domowa
atmosfera cofnela sie z pewnego etapu naszego zwiazku do statusu
przyjazni miedzy nami. twierdzi, ze musi dostac od Boga znak, ze
mamy byc ze soba i o to sie modli. nie wiem jak ja wyrwac z tego
domu niewoli, bo ona sama w sercu ma wielka burze bedac od
dziecinstwa uciskana.
co mam zrobic? bo juz mi duszno z powodu tej sytuacji, widzac jak
ona wycofuje sie z uczuc przez nich.