Mam dość mojego faceta :( (długie)

22.12.07, 23:40
Od kąt wyjechaliśmy za granicę mój narzeczony zaczął mnie strasznie traktować
z byle powodu awantury które kończyły sie wyzwiskami,rzucaniem przedmiotami a
nawet kilka razy mnie uderzył.Jak wyjeżdzaliśmy nie mieliśmy dzieci fakt
faktem nie było łatwo z powodu braku dobrej pracy ale podołaliśmy.Teraz mija 5
lat mamy dwoje dzieci,wspólny dom a on ma dobrą pracę i mimo wszystko że jest
niebo lepiej on czasami wraca do swojego podłego zachowania tak 1-2 w
miesiącu.Nie mogę już tego znieść jak patrzą na to moje dzieci są jeszcze małe
ale to nie znaczy że mają być świadkami takich awantur.Rozmawialiśmy tysiące
razy i obiecał poprawę ale i tak czasami wszystko powraca mało to on ciągle
obwinia mnie za jego zachowanie mówi że mam to na co zasłużyłam pytam się czym
tym że siedzę w domu wychowuje dzieci tym że nigdzie nie wychodzę bez niego
sama tym że sprzątam i gotuje.Ostatnia awantura była oto że idziemy na święta
do rodziny przez cały tydzień zatruwał mi życie w końcu nie wytrzymałam i
zadzwoniłam do rodziny i odwołałam wszystko a on zaczął się mnie czepiać że on
nie miał ochoty tam iść itd. no i oczywiście skończyło się wyzwiskami i
rozwalaniem wszystkiego co ma pod ręką oczywiście zaczął mnie na drugi dzień
przepraszać ale ja i tak nie przyjęłam przeprosin bo mam już dość nie jestem
zła o same święta ale o to jak po raz setny tak mnie potraktował, powiedziałam
mu o tym co mnie zabolało i dlaczego jestem nadal zła to zaczął z siebie robić
ofiarę że jest cham że on o tym wie ale on mnie tak bardzo kocha i że to nie
było na serio ale kurde jak można sobie tak rzucać słowa na wiatr do osoby
którą się niby kocha coraz bardziej zaczynam myśleć że to po prostu
przywiązanie i nic więcej ogólnie jesteśmy razem 9 lat.Proszę o interpretację
mojej sytuacji a może to ja przesadzam i się nie potrzebnie czepiam :(
    • otara Re: Mam dość mojego faceta :( (długie) 23.12.07, 07:48
      witaj. przede wsztstkim troche póżno zaczęlaś sie nad tym
      zastanawiać. sama wyrażnie napisalaś że duzo wcześniej tak się
      zachowywal. i to był odpowiednio czas na podjęcie stanowczych
      kroków. nie mieliście jeszcze dzieci , nie byliście ze sobą aż tak
      związani. człowiek który zachowuje się tak agresywnie-nie zmieni
      sie. niestety.

      ".Nie mogę już tego znieść jak patrzą na to moje dzieci są jeszcze
      małe"- i ty na to pozwalasz ??? chcesz skrzywić tym dzieciom
      psychikę ?? tkwienie w takim toksycznym układzie jest dla nich
      zabójcze.

      " tym że siedzę w domu wychowuje dzieci tym że nigdzie nie wychodzę
      bez niego
      > sama tym że sprzątam i gotuje."- i w tym jest twój bład !!! on cię
      po prostu nie szanuje !!! przepraszam za określenie , ale zrobiłas z
      siebie klasyczną " kurę domową " nie masz swojego życia , swoich
      pasji , nie jesteś dla niego interesującą osobą co wzbudza jeszcze
      bardziej u niego agresję. czemu nigdzie nie wychodzisz bez niego ??
      zmien to !!!
      jesteś już dużą dziewczynką i powinnaś wiedzieć że takie przeprosiny
      w kieszeń można sobie wsadzić. przecież jego zachowania nie ulegają
      zmianie. przepraszać-to także odpokutować swój błąd i go naprawić. a
      on co zrobił w tym kierunku ?? pamiętaj że im dłużej będziesz
      potulną sierotką tym większa agresja bedzie w nim wzrastać. ( już
      nie wspomnę o innych możliwych jego zachowaniach ). jednak twoje
      zachowanie tylko moglo spotęgować jego naturalne odruchy agresji,
      bowiem to jest jego cecha której niestety się nie pozbedzie,
      niezależnie od tego czy zmienisz zachowanie czy nie. tak to widze.z
      resztą na początku waszego związku również cię bił-więc można z tego
      wnioski wyciągnąć. dziewczyno zrób coś jeśli nie dla siebie-to
      chociaż dla dzieci. pozdrawiam cię i życzę powodzenia.
    • piekielnica1 Re: Mam dość mojego faceta :( (długie) 23.12.07, 12:03
      > a może to ja przesadzam i się nie potrzebnie czepiam :(

      To juz cie Twoj partner do tego przekonal?

      > mimo wszystko że jest niebo lepiej on czasami wraca do
      > swojego podłego zachowania tak 1-2 w miesiącu.
      > Nie mogę już tego znieść jak patrzą na to moje
      > dzieci są jeszcze małe
      > ale to nie znaczy że mają być świadkami takich awantur.

      Slusznie, musisz oszczedzic dzieciom takich traumatycznych przezyc.
      Jezeli nie mieszkacie w krajach arabskich to po prostu wezwij
      policje, jako pierwsze ostrzezenie.
    • gooochab Witaj!! 24.12.07, 11:46
      NIC nie tłumaczy takiego zachowania. Nie czepiasz się i nie daj sobie tego
      wmówić. Nie Ty jesteś tu winna (no może tylko tego, że pozwalasz mu na takie
      zachowanie). On regularnie Cię pierze i nie ma zamiaru przestać, nie łudź się,
      że będzie lepiej, jeśli wystarczająco długo będziesz go prosiła i będziesz
      cierpliwa, kochająca itd. Twój facet to terrorysta, skutecznie manipuluje Tobą i
      Twoimi decyzjami. Jeśli nie miał choty iść- trudno, trzeba było iść samej-
      postaw na swoim twardo i trzymaj sie tego. Wychodź sama, dlaczego nie? To, że
      siedzisz w domu nie zapewnia Ci nietykalności cielesnej, więc PO CO to robisz?
      Bądź bardziej samodzielna, niech widzi, że nie jest pępkiem świata, panem i
      władcą, przed którym drży się, bo bije!!!! To nie jest sposób, dobrze o tym
      wiesz. Nie dawaj się poniżać! Nikomu nie wolno bić żony, żadnemu facetowi! Kto
      dał mu takie prawo??? Pomyśl jak bardzo on musi Cię nienawidzieć, skoro bije
      Cię? Jak dorosły facet może podnieść rękę na własną kobietę, którą kocha?????
      Jak to kocha? Czy ty wylewasz swoje ulubione perfumy do zlewu, albo wyrzucasz
      ulubione słodycze do śmieci?????? Lubisz coś, więc szanujesz to, używasz zgodnie
      z przeznaczeniem, żeby jak najdłużej służyło. No a kobieta nie służy do bicie,
      do bicia służy worek.

      Wiesz co, kup mu worek treningowy i powiedz jasno, że teraz TU będzie bił, bo
      Ciebie uderzył po raz ostatni, następnym razem złamiesz mu rękę- i na znak tego
      idź na kurs samoobrony. Chyba to właśnie zrobiłabym.

      Życzę Ci wszystkiego co najlepsze, bądź silna, dasz sobie radę, musisz być tylko
      zdecydowana i nie spuszczaj z tonu. Powodzenia!!!
      • gooochab Re: Witaj!! 24.12.07, 11:50
        hehe, tak sobie tylko pomyślałam, że ten worek byłby świetnym prezentem pod
        choinkę, podarowanym z uśmiechem na ustach- no i do życzeń ten tekst o łamaniu
        ręki...
        • verdana Re: Witaj!! 24.12.07, 14:20
          Wyszłas za faceta, który sie nad Toba znęcał i dziwisz sie, ze robi to dalej?
          Przecież Ty sobie wybrałaś za małżonka, zupełnie dobrowolnie damskiego boksera.
          Urodziłaś dwoje dzieci - chyba zdając sobie sprawę, ze dajesz im furiata za ojca
          i że będą dorastać albo w rodzinie patologicznej, albo rozbitej.
          Ty masz co chciałaś, ale dzieciom serdecznie współczuję. Powinnaś je chronić za
          wszelka cenę, a metoda jest tylko jedna.
          Odejść, albo wyrzucić faceta za drzwi. Inaczej będziesz współodpowiedzialna, gdy
          ojciec zacznie znęcać się także nad nimi.
    • paula_oski Re: Mam dość mojego faceta :( (długie) 25.12.07, 07:15
      Piekielnica ma całkowita racje.Dolanczam sie do temetu
      policji.musisz byc bardziej niezalezna,zeby on wlasnie tak jak
      napisala kolezanka nie czul sie panem i wladca.
      -nie idziesz? trudno ,jak chcesz ide sama.
      i tyle,przeciez on nie moze decydowac o tym co robisz.
      Wez sie porzadnie w garsc,cen siebie i nie daj mu sie,szanuj
      sie!!!!!!!!
    • anu.lla Re: Mam dość mojego faceta :( (długie) 25.12.07, 12:54
      zgadzam się, że radykalnie musisz postawić granice swojemu mężowi.
      Nie ma co liczyć, że z takiego zachowania facet "wyrośnie",
      albo "samo mu przejdzie". Znam pewną kobietę z trojgiem dzieci nad
      któymi mąż znęcał się 20 lat. Dopiero kiedy ta kobieta sama dotknęła
      dna (po kilkunastu latach horroru zaczęła sięgać po alkohol)
      postanowiła zmienić swoje życie. Po prostu spakowała manatki męża,
      jego meble itp(dodam, że w międzyczasie zaczęła terapię) i wywiozła
      pod jego nieobecność do wynajętego dla niego mieszkania gdzie czekał
      też pozew o parację. Facet dojrzał w przeciągu dwóch kolejnych lat,
      przestał pić, zaczął szanować siebie i rodzinę. Tyle, że ta kobieta
      nie zdecydowała się wrócić do tego związku. W tym wszystkim
      najbardziej ucierpiały dzieci, które dorastając w chorym klimacie
      pokaleczyły się na tyle boleśnie, że bardzo trudno było im ułożyć
      sobie zdrowe rodzinne życie.
      • bebe52 Re: Mam dość mojego faceta :( (długie) 26.12.07, 19:32
        No to pogadaliśmy sobie wyrzucając wszystko co nam leży na sercu ostro i
        stanowczo powiedziałam że mam dość i jeśli sie to kiedykolwiek powtórzy to
        spakuje go i wyrzucę na bruk.Przemyślałam wszystko i dopiero teraz zobaczyłam co
        się dzieje na prawdę ależ byłam głupia że mu na to wszystko pozwoliłam ale to
        się zmieniło jestem twarda i stanowcza i od razu mówię jeśli mi sie coś nie
        podoba nie pozwolę NIGDY więcej na takie traktowanie.Prędzej to ja go zniszczę
        niż on mnie
        Ps.Dzięki za dodanie otuchy i olśnienie w końcu przejrzałam na oczy :)
        • bebe52 Sorry napisałam z loginu mojej koleżanki 26.12.07, 19:34
          • otara Re: Sorry napisałam z loginu mojej koleżanki 26.12.07, 19:44
            bebe-super !! gratulacje moja droga , zdobyłaś się na pirwszy krok ,
            a to ważne aby zacząć zmieniać swoje życie :):) pozdrawiam cię i
            życzę wytrwałości w tym co zamierzasz :)
    • anu.lla Re: Mam dość mojego faceta :( (długie) 26.12.07, 20:22
      Bebe, trzymam za Ciebie i Twoją rodzinę kciuki.
      Pamiętaj, że w takich sprawach najwazjsza jest konsekwencja (z
      pewnoscia predzej czy pozniej twoj maz bedzie chcial sprawdzic
      wiarygodnosc Twoich slow).
      Wiec na Nowy Rok zycze Ci przede wszystkim konsekwencji i
      wytrwalosci w tych postanowieniach
      • bebe53-0 :D 26.12.07, 22:19
        Jak na razie jest wręcz super ale zobaczymy co będzie dalej mogą to być tylko
        pozory lub krótkotrwała zmiana ale co by nie było postawiłam się i jestem z
        siebie dumna mój luby nawet zaproponował terapie gdyby znów było coś nie tak
        więc może uda się ocalić nasz związek nie na chwilę a na trochę dłużej.Jeszcze
        raz WIELKIE DZIEKI :D
Pełna wersja