PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małżeństwo

26.12.07, 22:20
bardzo proszę o pomoc:

Mam 26 lat, mój mąż 28, jesteśmy rok po ślubie.Przez cały ten okres
mieszkaliśmy za granicą, dlatego temat mieszkania w Polsce nigdy się nie
pojawiał przed ślubem jakoś konkretnie. Mąż jest jedynakiem, ma duży dom pod
Krakowem, w którym mieszka jego matka (od 20 lat wdowa), a w drugiej części
domu - siostra jego matki, która jest samotna i bezdzietna. Obie są zdrowe,
wykształcone, mają 50 - kilka lat. W tej samej miejscowości mieszka cała
możliwa rodzina mojego męża, dziadkowie, kuzyni itd.

Kilka miesięcy temu postanowilismy wrócic nagle do Polski, chcieliśmy znaleźć
tu pracę na stałe (oboje mamy wyższe wykształcenie). Dla mnie od początku było
jasne, że będziemy mieszkać oddzielnie, dla męża poczatkowo też, zwodził mnie
przez kilka miesięcy, uzależniał ostateczną decyzję od zdania jego mamy, która
zawsze liczyła, że będziemy z nią mieszkać. Kiedy w końcu zmusiłam męża żeby
porozmawiał z matką, ta wpadła w szał, zrobiła mi karczemną awanturę, że
przeze mnie straciła syna, że potrzebuje codziennego emocjonalnego wsparcia
itd. Tłumaczyłam, że chcemy się wyprowadzić do miasta, kilka kilometrów dalej,
ale do niej nic nie dociera. Mąż stanął w obronie matki, wyparł sie
wszystkiego, stwierdził, że zawsze chciała mieszkać z matką, tylko ja go
zmuszałam do wyprowadzki. Po tej awanturze wróciłam do swoich rodziców.
Mieszkam u nich już 3 miesiące. Mąż i jego cała rodzina są na mnie obrażeni.
Żądają przeprosin, twierdzą, że poniżyłam ich rodzinę przez to że się
wyprowadziłam. Mąż kilkakrotnie się ze mną spotkał w międzyczasie, ale zmienił
się nie do poznania, jest pod ogromnym wpływem matki, dosłownie jakbym ją
słyszała, twierdzi, że jego matka ma prawo żyć naszym życiem, bo jest sama, że
chce wychowywać nasze dzieci, a on jest jej to winien. Dodam, że mąż wszystko
robił pod wpływem matki, studia, praca, spędzanie czasu, całe wesele pod jej
dyktando.. W domu męża nie mamy chwili dla siebie, jest wspólne oglądanie
telewizji z dziadkami, zakupy z mamą, wspólne sprzątanie, prace w ogródku,
wszystko razem. Mam tego dość, nikt nie rozumie że jesteśmy młodym
małżeństwem, które chce pobyć trochę razem..

Co robić? Pojechałam do rodziny męża, porozmawiałam, ale powiedziałam że
zdania nie zmienię. Święta spędzamy oddzielnie.

Błagam o jakieś wskazówki
    • marzeka1 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 26.12.07, 22:58
      Moim zdaniem największym problemem nie jest teściowa, a Twój mąż.
      Nie widziałas wczesniej, że żyje z nieprzeciętą pępowiną?Poza tym
      pokazuje to klasyczny problem z wiązaniem się z jedynakiem, który
      jest jedynym sensem życia matki (niech zgadną: ojca tam nie ma?). To
      nie zawsze jest reguła, ale naprawdę często się zdarza. Sama jestem
      matką 2 synów, sprawa bycia teściową jest dosyć odległa, ale jedno
      wiem na pewno: w zyciu nie chcę mieszkać z dorosłymi synami i ich
      żonami. Dla ich i mojego zdrowia psychicznego. Pzodrawiam.
    • chicarica Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 27.12.07, 10:41
      Chyba jest tylko jedna możliwość: pisz pozew. Oraz wniosek o uznanie ślubu
      kościelnego za zawarty nieważnie, jeśli jesteś wierząca i Ci na tym zależy. Masz
      ku temu wszelkie podstawy.
      • nemeth Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 27.12.07, 11:10

        Rany aż dreszczy dostałam jak to przeczytałam. Horror.
        Może dasz radę namówić męża na jakąś terapię bo sytuacja jest po prostu chora.
        Jeżeli Ci się nie uda to złożyłabym pozew o rozwód.
    • triss_merigold6 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 27.12.07, 12:33
      Cóż, pisz pozew. Młoda jesteś, za młoda, żeby spędzać resztę życia w
      takim klimacie. Teściowej codziennego emocjonalnego wsparcia
      powinien udzielać jakiś zyciowy partner a nie syn.
      • verdana Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 27.12.07, 14:11
        Dla mnie sytuacja jest beznadziejna. Szczególnie żądanie, abyś tak naprawdę
        urodziła teściowej dzieci, bo skoro ona ma je wychowywać... Sprawia to
        wrażenie, że tylko po to syn wziął ślub, żeby teściowa miała wnuki.
    • etz5 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 27.12.07, 14:12
      Dla przykładu poczytaj sobie moje wczesniejsze posty na temat moich
      problemów. Ja jestem 10 lat po ślubie i nie mogę odżałować że nie
      mieszkamy osobno, daleko. Moje życie zamieniło się w koszmar. Ale
      postanowiliśmy zmienić to, chcemy się wyprowadzić. A niestety
      teściowa napewno mysli tylko o sobie, a nie o was tak samo jak u
      nas. Moja mysli jak zapewnić przyszłość swojego drugiego synka i
      mieć profity z nas, nie mysli zupełnie co my chcemy i jak chcemy.
      Mamy zyć pod ich dyktando, nawed pościeli nie mogę kupić bo mam
      oszczędzać na spłatę brata męża. Wszystko chore.
      Bardzo dobrze postapiłaś. Ja żałuję że gdy czułam że jest nie tak
      nie mówiłam nic, usówałam się, a mąż nie widział (do teraz) problemu
      bo przecież mama wie najlepiej.
      Jeżeli się kochacie to będziecie ze sobą a wasz związek będzie
      mocniejszy.
    • sofi11 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 29.12.07, 17:52
      dziękuję za wszystkie rady...

      co jednak zrobić, kiedy chce ratować to małżeństwo?
      • andevi Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 29.12.07, 19:21
        Witaj sofi!
        To dobrze, ze chcesz ratowac malzenstwo.Ale zadaj sobie jedno
        podstawowe pytanie: czy jestes gotowa na ofiare i na baaaaaaaaaardzo
        dlugie cierpliwe czekanie?
        Ja mialam bardzo podobna sytuacje do twojej, z tym, ze my od
        poczatku mieszkalismy u rodzicow meza.Pol roku po moim wprowadzeniu
        sie tam(maz rzecz jasna mieszkal tam zawsze), zmarl tesc.Rodzina
        tesciowej rowniez mieszka w tym samym miescie, ale odwiedzaja sie
        niezmiernie rzadko, wlasciwie tylko raz do roku na urodziny siostry
        przychodzil brat tesciowej, a jest ich szescioro rodzenstwa.
        Tesciowa ma jeszcze corke.
        Relacja syn-matka jest chora.Tesciowa traktuje go jak malutkiego
        bobaska, ktorego we wszystkim trzeba wyreczac, prowadzic,
        zaopatrywac, karmic, podejmowac za niego decyzje.Maz nie jest wiec
        nauczony ani obowiazku, ani pracy, ani samodzielnosci.We wszystkim
        radzil sie mamuski, do niej biegl z kazdym najglupszym problemem -
        no i nie widzial problemu!Czulam sie tak, jak bym byla druga
        zona.Matka robila sceny zazdrosci, a mnie traktowala jak rywalke.A
        maz nie umial matce stawiac granic.
        Od razu, jeszcze w narzeczenstwie, wymusilam na mezu, bysmy zapisali
        sie na wlasne mieszkanie.Ale od poczatku byla to tylko moja sprawa,
        ja mialam za tym chodzic, bo on nie chcial sie wyprowadzac.U mamuski
        bylo mu dobrze, bezpiecznie.Zawsze uzywal matki jako tarczy w
        naszych klotniach malzenskich, i bal sie tego, ze jak sie
        wyprowadzimy, tej tarczy zabraknie.
        W miedzyczasie zaciagnelam go na terapie malzenska.Robimy ja zreszta
        do dzis.Po trzech latach dostalismy mieszkanie w innej miejscowosci,
        tu rowniez prace, i wyprowadzilismy sie.Nasz synek mial wtedy pol
        roczku.
        Maz powolutku otwiera oczy.Kontakty z mamuska sa ograniczone.
        Budujemy kroczek po kroczku, cierpliwie, wlasne malzenstwo. Ale byly
        i dramatyczne sytuacje, i odejscia, i interwencja mojej rodziny, i
        Kosciola, i terapeuty.
        Coz moge Ci poradzic z wlasnego doswiadczenia? Tu trzeba
        cierpliwosci, duuuuuzo modlitwy, pomocy z zewnatrz.Wroc do meza,
        wspieraj go, badzcie jedno.Slubowalas mu przeciez "w zdrowiu i w
        chorobie", a jego relacja z matka jest chora.Duzo rozmawiaj, ale w
        obecnosci terapeuty zda to lepszy egzamin.A jesli tesciowa jest
        wierzaca, popros moze ksiedza proboszcza, by z nia porozmawial (no,
        nie musi byc proboszcz, chodzi mi o jakas autorytatywna osobe,
        ktorej by posluchala).Walcz dziewczyno, bo jest o co! I badz ciagle
        w kontakcie ze swoja rodzina, nie badz sama.Moze Wasi rodzice tez
        mogliby ze soba pogadac?
        Pozdrawiam i zycze duzo sily!
        • sofi11 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 29.12.07, 23:12
          andevi, bardzo dziękuję Ci za te słowa.

          Postanowiłam na własną rękę wynająć mieszkanie i dac mężowi 2 szansę, żeby się
          do mnie wprowadził. Teraz nie widzi problemu, bo ja mieszkam u swoich rodziców,
          on u swoich.

          Do niego wprowadzić się nie mogę, cała jego rodzina jest na mnie obrażona,
          uważają że ich obraziłam przez tą wyprowadzkę, więc jesli się teraz wprowadzę,
          odbiorą to jako potwierdzenie tego, że mieli rację, a ja bez potrzeby robiłam te
          sceny z wyprowadzką. Mój mąż miał 3 miesiące podczas których dzwoniłam, prosiłam
          o rozmowę... On owszem chce się spotykać, ale liczył że zmienię zdanie. Sądzę,
          że musi zrozumieć że sytuacja jest na prawdę poważna, albo będziemy niezależnym
          (choć szanującym rodzinę) małżeństwem, albo małżeństwo się rozpadnie, bo życie w
          trójkącie to nie małżeństwo...

          pozdrawiam serdecznie
          • burza4 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 30.12.07, 16:10
            Sofi11, nie chcę cię martwić, ale nawet jeśli twój mąż wyprowadzi
            się od matki - to nie rozwiąże twoich problemów do końca. Póki nie
            przepracuje kwestii pępowiny - zawsze będzie jedną nogą tam. Będzie
            latał na każde skinienie, opowiadał ze szczegółami o waszym życiu,
            podejmował decyzje pod wpływem matki...

            sama nie uratujesz tego związku, a twój mąż nie wie na czym polega
            problem. Zbyt mocno był wytresowany. Poczytaj sobie "toksycznych
            rodziców" Susan Forward, zrozumiesz, że odcinanie pępowiny to
            proces, który trwa LATAMI. Starczy ci cierpliwości?
            • sofi11 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 30.12.07, 17:35
              burza, już przeczytałam tą książkę, otworzyła mi oczy na wiele spraw. Macie dużo
              racji, ja sama nie dam rady uratować tego małżeństwa. Ale muszę spróbować, Jeśli
              mąż wróci do mnie i będzie chciał odciąć pępowinę - będę najszczęśliwsza na
              świecie, jeśli nie..Będziemy musieli zakończyć ten dramat. Ale spróbować muszę.
              • miacasa Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 30.12.07, 18:47
                Sofi, ze smutkiem czytam Twoją historię, jesteś w trudnej sytuacji ale przecież
                nie beznadziejnej. Odniosłam wrażenie, że teraz trwa swoista próba sił, że Twój
                mąż pod wpływem swoich bliskich próbuje złamać Ci kręgosłup. Są takie rodziny, w
                których synowa zostaje poddana specyficznej tresurze przez teściową ale także
                przez tzw. rodzinę szerszą, niestety również z udziałem małżonka. Jesteś bardzo
                zraniona, poszukaj wzmocnienia w swojej rodzinie, siły nie są wyrównane a w
                takiej sytuacji to bardzo ważne.
        • chicarica Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 30.12.07, 18:39
          Owszem, w zdrowiu i w chorobie, ale jest też napisane "i opuści mąż matkę swoją
          i ojca swego". Niedojrzałość do zawarcia związku małżeńskiego, a niedojrzałością
          jest właśnie nieodpępnienie się od swojej matki, jest również podstawą do
          uznania związku za nieważnie zawarty w Kościele.
          Zgoda, trzeba walczyć. Trzeba też jednak wiedzieć, kiedy powiedzieć stop - i
          przestać walczyć, bo na walkę szkoda młodego życia. Można próbować z terapią,
          jeśli ktoś wierzący to może powinien pogadać z jakimś mądrym poradnictwem
          rodzinnym, ale... nie chcę krakać - ale jeśli Sofi i jej mąż już mieszkają
          oddzielnie, a mąż nadal nie widzi problemu, to moim zdaniem tu jest już
          pozamiatane.
          Sofi11 - napisz jak poszło, czy wynajęcie mieszkania coś pomogło. Trzymam
          kciuki, ale jednocześnie doradzam żebyś nie marnowała swojego czasu na
          maminsynka. Ja jednego rzuciłam w diabły jeszcze zanim doszło do ślubu i teraz
          jestem szczęśliwie mężata z kimś innym. Tego kwiatu to pół światu, gorsze
          egzemplarze należy zwrócić mamusi.
    • iwucha Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 30.12.07, 16:39
      Tez kiedyś miałam być z takim delikwentem - ukochanym synkiem
      mamusi... Zwiałam jak najdalej i mam normalnego męża, rodzinę.
      Prawda jest taka, że to Twój mąż powinien odciąc pępowinę - nie
      zrobisz tego za niego ani Ty, ani jego mamusia. A gwarantuję, że nie
      przetnie bo mu to pasuje i będzie żył do końca życia w swojej tzw.
      rodzinie zamkniętej - w jednym domu i mieście. Możesz się
      przystowować patologicznie do takiej sytuacji - tylko czy chcesz
      mieć nieszczęśliwe życie?

      On juz jest ożeniony. Z mamusią, ciotką i resztą rodziny. Nie z
      Tobą. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie i tym większa
      szansa na zdrowy związek i normalne życie w przyszłości.

      Ja zwiałam i dziękuję Bogu!

      Unieważnienie ślubu kościelnego tez otrzymasz.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 30.12.07, 22:50
      Młode małżeństwo powinno mieszakć osobno. Z tego co Pani pisze macie
      Państwo takie możliwości finansowe i organizacyjne. Pani wymagania
      są prawidłowe Pani zachowanie również. Mąż powinien do Pani
      dołączyć.Razem powinniście budować swój związek, nawet jak będzie
      trudno. Proszę nie ulegać manipulacyjnym namowom. Jeśli mąż nadal
      będzie obstawał przy opcji wspólnego mieszkania - należy zastanowić
      się nad rozstaniem. Nie rozwiajam tematu, bo wydaje mi się Pani
      osobą dość świadomą sytuacji. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • veronika27 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 22.02.08, 22:21
      podobnie było u mnie. Do tego on poszukał sobie kochanke. Od prawie
      roku żyjemy osobno.Pozdrawiam.
      • hanna26 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 23.02.08, 08:58
        Sofi, wierzę, że Ci się uda uratować małżeństwo, że Twój mąż dorośnie i zrozumie. Wynajmij mieszkanie, najlepiej gdzieś na neutralnym gruncie, z dala od rodziny męża i Twojej. Być może zrozumie, co stracił, być może będzie się starał powrócić. Najlepiej byłoby iść wspólnie na jakąś terapię małżeństw. Jeżeli oboje jesteście wierzący, to czasami w duszpastarstwach organizują takie terapie, spotkania - nawet wyjazdowe - dla małżeństw z problemami. Co prawda sama z tego nie korzystałam (nie było potrzeby), ale znam dwie pary z podobną do Twojej sytuacją. I im właśnie bardzo pomogły takie wyjazdowe rekolekcje, spotkania małżeństw itd.
        Pozdrawiam.
    • nataliak9 Re: PaniAgnieszko toksyczna teścowa rozbija małże 25.02.08, 11:09
      sofi doskonale cie rozumiem bo ja na szczescie porzuciłam kogos
      takiego po 3 latach chodzenia i wyszłam szczęsliwie za mąż za kogos
      innego. związek syna z matką (nawet jak jest ojciec) czasami
      przypomina jakis film groteskowy, jest to nie do opisania a ksiązkę
      by mozna stworzyc. staraj sie ratowac zwiazek ale moim zdaniem
      jeżeli wynajęcie mieszkania nic nie załatwi po prostu go zostaw. on
      i tak najszczęśliwszy jest w domowych pieleszach z mamusią, więc
      rozwód go nie załamie a ty na pewno znajdziesz sobie NORMALNEGO,
      DOJRZAŁEGO faceta, bo twój mąż na pewno taki nie jest.
      Wyobrażasz sobie posiadanie dziecka z kims takim i jego matka? wiesz
      co sie będzie działo? wyobraz sobie sama. uwazaj, żebys przy
      godzeniu sie z małzonkiem nie zaliczyła jakiejs wpadki, te sprawy
      zostaw sobie albo na potem albo na z kims innym.pozdrawiam
Pełna wersja