Dodaj do ulubionych

Pani Agnieszko rozwalam wszystkie zwiazki dlaczego

28.12.07, 22:09
Maz mnie zdradzil i zostawil puzniej inny partner tez zdradzil ja go
zostawilam.teraz mam partnera ale wemnie jest juz strach jestem tak
zazdrosna na kazdym kroku widze zagrozenie nie potrafie mu
zaufac .on jest zonaty rozwodzi sie juz 2lata z zona sie nie spotyka
ale ja ciagle mysle ze mnie zostawi.przy jakim kolwiek problemie ja
go atakuje wyzucam z domu potem zaluje.mamy male dziecko a ja juz
nie wiem co sie zemna dzieje?
Obserwuj wątek
      • otara Re: Pani Agnieszko rozwalam wszystkie zwiazki dla 29.12.07, 20:19
        nie naskakujcie tak na dziewczynę , przecież wyrażnie pisze że facet
        nie widuje się wogóle z żoną-wniosek z tego że nie mieszkają razem.
        a często gęsto zdarza się że zony przystają na rozwód do czasu gdy
        nie dowiedzą się że ich małżonek może sobie na nowo życie ulożyć ...
        wówczas zaczyna się karuzela ...sama nie weżmie ale innej nie odda...
        nie piszcie że wiąże się z niewłasciwymi facetami-bo co ?? mąż też
        był niewłaściwym facetem ?? a póżniejszy partner ??gdyby każdy tak
        myślał nie wiązałby się z nikim...
        dziewczyna ma problem z tym że została kilkakrotnie bardzo
        zraniona , i dziś niestety to pozostawiło swoje piętno na psychice.

        pluszaku-dobrze wiem o czym piszesz , gdyż sama mam z tym problem.
        od rozwodu i zdrady męża minęło już sporo lat , jestem obecnie w
        związku który mnie po prostu przeraża.mam te same obawy co ty ,
        czasem wręcz histerycznie reaguję. mój partner zna mnie pod tym
        względem. znamy się dużo dłużej niż jesteśmy parą,i często
        rozmawialiśmy na temat mojej psychiki , moich skrzywień.gdy już
        okazalo się że jesteśmy dla siebie kimś więcej niż przyjaciółmi-
        zamarłam w strachu że on nie wytrzyma. jednak zapewnił mnie że chce
        być właśnie ze mną i razem to przezwyciężymy.myślę że uda mi się
        przezwyciężyć mój strach gdy w każdym calu mu zaufam. gy on
        żeczywiście pokaże mi iż jestem dla niego kimś.on wie że potrzebuję
        sporo czasu aby nauczyć się na nowo zaufać i żyć w miarę szczęśliwie
        z kimś u boku...ja wiem że mi się uda , pracuję nad soba a on każdą
        moją chwilę zwątpienia cierpliwie znosi i udowadnia że nie mam
        racji. mam nadzieję że bedzie na tyle cierpliwy,i jak do tej pory
        jestem mu bardzo wdzięczna,gdyż zaczynam na nowo widzieć świat w
        nieco innych barwach :):0 tobie życzę tego samego. rozmawiaj dużo ze
        swoim partnerem. ale spokojnie , bo wyrzucając go z domu-wszystko
        niszczysz. najcenniejsza jest spokojna szczera rozmowa. życzę ci
        powodzenia .
        • plu-szak23 Do otara 29.12.07, 23:59
          Dziekuje bardzo mnie pocieszylas i jakos lepiej na sercu mi iz ktos
          tez panicznie boji sie zdrady.dobrze odczytalas moje slowa iz moj
          partner nie spotyka sie z zona od 2lat a ciagnacy sie rozwod jest
          wina flegmatycznego sadu a nie jego lub ex zony.My znalismy sie nie
          caly tydzien kiedy jej o nas powiedzial i wyprowadzil sie.To we mnie
          jest problem gdyz zdrady poprzednich partnerow zostawily slad w
          mojej psichice nie potrafie juz nikomu zaufac i w spuznieniu
          5minutowym juz wyobrazam sobie zdrade.
    • iwucha Re: Pani Agnieszko rozwalam wszystkie zwiazki dla 30.12.07, 16:45
      Może czas zastanowić się dlaczego wiążesz się z takimi facetami?
      Może czas popracować nad poczuciem własnej wartości? Ktoś, kto
      dobrze czuje się sam z sobą, lubi siebie, akceptuje i nie uzaleznia
      własnej samooceny od np. bycia w związku z facetem - taki ktoś jest
      w stanie stworzyć udany związek. Niestety, ludzie o osobowościach
      nieprawidłowych przyciągaja innych ludzi o osobowościach
      nieprawidłowych bo cos sobie w ten sposób załatwiają. Co i dlaczego -
      na te pytania pomoże Ci odpowiedzieć dobry terapeuta.
      • otara Re: Pani Agnieszko rozwalam wszystkie zwiazki dla 30.12.07, 19:30
        iwucha-ale to nie jest tak do końca...wiem , poczucie niskiej
        wartosci itp...juz sie o tym nasłuchalam...tyle tylko że akurat w
        moim przypadku to dośc niskie poczucie własnej wartości rosło wraz z
        następnymi związkami. najpierw narzeczonego złapałam ze swoją
        koleżanką , pózniej męża z kochanką...to poczucie niskiej wartości
        urodziło się właśnie po takich a nie innych przejściach. bardzo
        traumatycznie to przechodziłam i dziś jestem pełna strachu, co mnie
        paralizuje. podejrzewam że w przypadku autorki postu jest dokladnie
        tak samo. czy wiesz że kiedy byłam jeszcze panienką byłam pełną
        werwy wierzącą w siebie dziewczyną ? kochałam siebie , akceptowalam
        całkowicie , a dziś?/ szkoda gadać..
    • karolina.chonly Re: Pani Agnieszko rozwalam wszystkie zwiazki dla 01.01.08, 18:11
      Rozumiem Cie doskonale i znam ta sytuacje... i to niestety z
      autopsji... Mialam kilku partnerow, raz ja konczylam zwiazki,
      niekiedy oni... jakis czas wydawalo mi sie, ze wszystko jest OK, ze
      po prostu ludzie nie pasuja do siebie i juz. Ale z czasem, gdy kazda
      kolejna znajomosc wydawala sie byc wlasnie "ta" wszystko zaczynalo
      sie powoli psuc i to niestety z mojej winy :(
      Moi rodzice tlumaczyli mi, nie przejmuj sie, to faceci sa widocznie
      nieodpowiedni itp. Ze strony brata (od wielu lat majacego szczesliwa
      rodzinke) slyszalam tylko, na jakich to ja g.. trafiam, ale to mam
      pecha i ze moze wreszcie bym wyszla porzadnie za maz...
      Po kilku latach poznalam kogos, kogo nie bylam pewna, ale z czasem
      zaczelam sie przekonywac, ze to naprawde dobry czlowiek. Tez
      niestety jego sprawa rozwodowa trwa, ale juz dobiega konca wiec tu
      powinno byc OK, ale nie wiem tylko, czy on nadal bedzie sie chcial
      ze mna ozenic... niestety moja zazdrosc (w milionie % bezpodstawna),
      moje chore nastroje i wizje przerastaja mnie i niestety jego (chyba
      nawet bardziej). Czasami zastanawiam sie, ze moze powinnam odejsc,
      ze on ma prawo poznac kogos "normalnego". Ze to bardzo dobry
      czlowiek i zasluzyl na cos lepszego. Moje idiotyczne zachowanie
      wplywa fatalnie na nasz zwiazek... Dodam jeszcze, ze sprawa sie
      bardziej komplikuje, gdyz spodziewamy sie dziecka... Pomimo tego mam
      jeszcze wiekszy strach, bo co bedzie, jak zostane sama... przeciez
      sobie nie poradze...
      Wiem, ze to wszystko co pisze wyglada pewnie chaotycznie, ale jestem
      po prostu przerazona. Przerazona tym, ze mam kogos kogo kocham nad
      zycie, kto znaczy dla mnie wszystko, z kim jestem w ciazy, a nie
      potrafie tego utrzymac i docenic, ze wszystko wisi na wlosku...
      Ehhh... wiem, ze Cie pewnie nie pocieszylam, ale wiedz, ze nie
      jestes sama...
      pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka