Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd!

26.01.08, 20:51
Postanowiłam opisać tutaj moje odczucia, choć wątków z teściową jest
bardzo dużo.
Z teściową mam dobry kontakt. Umiemy ze sobą rozmawiać, spędzać
wspólnie czas ale jak to zwykle bywa jest jakieś "ale". Gdy jedziemy
do teściów z córeczką, to zrozumiałe jest że to ona chce się nią
zajmować bo nieczęsto widuje wnuczkę, ale to nie znaczy, że ja nie
wiem co jest najlepsze dla mojego dziecka, np. gdy płacze to
teściowa ją uspokaja i bierze na ręce, mam wrażenie wtedy że daje mi
odczuć to że ja nie dam rady uspokoić własnego dziecka.
Ale nie o tym chciałam pisać. Mój mąż miał ochotę wyjechać na klika
dni w góry. Nie mówił mi nic o tym wcześniej, powiedział to u
teściowej że może pojedziemy na klika dni razem z nią. Zaskoczył
mnie tym, ponieważ od razu bez mojej "zgody" powiedział swojej
mamie, żeby jechała z nami. Teściowa oczywiście w sekundzie się
zgodziła. Jestem osobą bardzo wyrozumiałą i nie dałam nic po sobie
poznać, aby nie urazić teściowej, ponieważ nie spodobał mi się ten
pomysł. Chciałam wyjechać tylko z mężem i dzieckiem abyśmy się razem
sobą nacieszyli. Jedziemy jednak z teściową, nawet mamy
zarezerwowany jeden wspólny pokój.
Po powrocie do domu chciałam delikatnie dać do zrozumienia mężowi,
że nie będę się czuła swobodnie w obecności teściowej i to w jednym
pokoju. Mąż oczywiście powiedział, że przesadzam. Uważa, że jak
razem wyjdziemy np. na narty to w tym czasie teściowa zajmie się
dzieckiem. Tylko, że wcześniej nie zapytał się mnie o zdanie. Gdy
dalej drążyłam temat o mało się nie pokłóciliśmy. Jak to zwykle bywa
w takich sytuacjach to ja ustępuję i udaję, że wszystko jest super.

Jak myślicie, czy w tej sytuacji przesadzam? Proszę o opinię.
Pozdrawiam.
    • mamajestem Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 26.01.08, 21:30
      W życiu bym nie pojechała z teściową
    • kol.3 Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 27.01.08, 08:26
      Nie wiem dlaczego jesteś taka delikatna. Mąż podjął decyzję bez
      Ciebie, nie pytając Cię o zdanie i nie czując niestosowności tego
      zachowania. Zadaj sobie pytanie, czy często mu się to zdarza?
      Jeśli mąż chciał to tak wspaniale urządzić, żebyście mieli wolny
      czas dla siebie (teściowa będzie zajmowała się dzieckiem a W
      pódziecie na spacer) to mógł chociaż wynając 2 pokoje. I to się da
      chyba jeszcze naprawić.
      • justyna_w24 Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 27.01.08, 10:56
        zgadzam sie zpoprzedniczka, niech maz zmieni rezerwacje,
        nie powinnas ulegac tak latwo, bo to przyzwyczaja meza do tego ze
        moze sam podejmowac decyzje.
        Powiedz stanowczo, ze albo zmienia rezerwacje na dwa pokoje, albo
        nie jedziesz..
    • annb Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 27.01.08, 11:40
      chcial dobrze ale mu nie wyszlo
      ale jesli tesciowa taka palaca sie do pomocy
      to niech maz zmieni rezerwaje z jednego pokoju 4 osobowego
      na dwa dwuosobowe
      wy z mezem w jednym
      tesciowa z dzieckiem w drugim
      w mojej rodzinie praktykuje sie wyjazdy z tesciem lub tesciowa
      wlasnie w celu pomocy przy dzieciach
      i matka dzieciom bardzo sobie to chwali
      ale tam widac tesciowie jakby bardziej lubiani sa :)
      • burza4 Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 27.01.08, 16:38
        annb napisała:

        > chcial dobrze ale mu nie wyszlo

        DLA KOGO dobrze?

        mimo wszystko uważam, że wyjazdy z teściami to chory układ. Cały rok się
        pracuje, wakacje to jedyny moment, żeby pobyć ze sobą, odświeżyć relacje, a
        mając przyzwoitkę pod bokiem... zgroza, ani szczerze porozmawiać, ani się
        poprzytulać

        a największym błędem jest "delikatne dawanie do zrozumienia". Facet jest prosty
        w obsłudze - jemu trzeba prosto z mostu.
        • annb Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 27.01.08, 18:20
          burza4 napisała:

          > annb napisała:
          >
          > > chcial dobrze ale mu nie wyszlo
          >
          > DLA KOGO dobrze?

          zapewne dla siebie
          byc moze chcial sie poprzytulac z zoną, potrzymac za rece
          uprzednio wystawiajac babcei z dzieckiem z sankami na drzwi i dajac
          buziaka i przykazanie
          nie przeszkadzac nam
          no ale mu nie wyszlo
    • miacasa Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 27.01.08, 11:46
      Rozumiem Twoje zaskoczenie i złość związaną z całą tą sytuacją ale widzę też, że
      bardzo rozsądnie podchodzisz do konfliktów z teściową i mężem, jestem
      przekonana, że sama w zgodzie z własnym usposobieniem mądrze wyjaśnisz te
      nieporozumienia. Moja teściowa nie żyje, mama również a mamy dwie malutkie
      córeczki i z tej perspektywy wydaje mi się fajnym pomysłem zabranie babci na
      wyjazd w góry. Jeśli tylko wszystkim uda się życzliwie i swobodnie podchodzić do
      tego co na takim wyjeździe może się przydarzyć, może być bardzo miło. Jednak
      wydaje mi się, że koniecznie powinniście mieć oddzielne sypialnie i to również z
      uwagi na odpowiednie samopoczucie teściowej, która też ma prawo do intymności.
      Życzę udanego urlopu
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż, ja, dziecko i teściowa - wspólny wyjazd! 27.01.08, 21:33
      W istocie mąż powinien uzgodnić najpierw z Panią wszystkie szczegóły
      takiego wyjazdu. Warto na ten temat porozmawiać z nim , aby
      podobna sytuacja się nie powtórzyła i zastrzec, że jeśli przekroczy
      te ustalenia, Pani będzie miała prawo odmówić udziału w tak
      zorganizowanej przyjemności. Warto być w tej sprawie asertywną i w
      przyszłości, gdy podobna sytuacja się powtórzy, swoją "groźbę"
      wprowadzić w życie. Chodzi tu o to, żeby ustalić sposób komunikacji
      w ważnych sprawach oraz aby przyjemność czy rozrywka miała taką
      fukncję , a nie przeradzała się w utrapienie.
      Teraz wydaje się, że nie warto nic zmieniać w trosce o udany wyjazd.
      Przecież to tylko parę dni. Nie warto sobie ich psuć pryncypianym
      podejście do sprawy.
      A teraz uwaga natury ogólnej. Bardzo zaskoczyły mnie wypowiedzi do
      tego wątku.
      Cokolwiek by nie powiedzieć o zawiłości relacji teściowa - synowa,
      co próbujemy wszycy robić na tym forum, od jakiegoś czasu, to jednak
      teściowa nie jest zwierzęciem pociągowym przydatnym jedynie do
      pracy, po której zamyka sie ją w oddzielnym pomieszczeniu i
      wypuszcza na posiłki.
      Nie zawsze też bywa idiotką, która się dziwi lub gorszy , z powodu
      tego, że jej dorosła synowa i syn ( posiadający nawet wspólne
      dziecko ) czasem się do siebie przytulają czy całują. Zdarzają się i
      takie eksponaty teściowych, dla których to jest miły widok.
      Mąż nie zawsze jest półgłówkiem i zdarza się, że myśli
      pragmatycznie i daje temu wyraz namawiając swoją mamę do pomocy
      swojej żonie. I tylko potem musi się zdziwić, że jego żona, o której
      zawsze myślał, że nie jest tak prosta i nieskomplikowana w
      obsłudze jak on , zupełnie tego nie rozumie.
      Naprawdę zdarzają się tacy mężowie i takie teściowe , bo ja ich znam
      osobiście. I to nie są pojedyńcze egzemplarze.
      Nie warto zawsze ulegać stereotypom. Warto natomiast mieć oczy
      szeroko otwarte na rozmaitość świata.
      Pozdrawiam wszystkie synowe, teściowe i synów mamusi, bo zdaje
      się , że inni nie istnieją :- ))) Agnieszka Iwaszkiewicz

      • pipsia5 dziękuję za podpowiedzi :) 27.01.08, 21:44
        Dziękuję bardzo za Wasze opinie. Jestem wdzięczna Pani psycholog za
        podpowiedź jak postępować w przyszłych sytuacjach. Z teściową mam
        bardzo dobry kontakt, a to że czasami coś mi się nie spodoba w jej
        zachowaniu to przecież normalna sprawa.
        Martwi mnie tylko troszkę mój mąż. Próbuje z nim rozmawiać na wiele
        tematów, ale on nie chce ze mną rozmawiać. Jak
        delikatnie "zaczepiałam" go o ten wspólny wyjazd od razu się
        denerwował i mówił, że marudzę. Nie chciał w ogóle rozmawiać.
        Tłumaczę mu, że rozmowa w małżeństwie jest priorytetem, ale on tego
        nie rozumie niestety. Dla niego coś jest białe albo czarne i nie ma
        o czym gadać. Tylko, że ja potrzebuję naszych rozmów :(
Pełna wersja