pipsia5
26.01.08, 20:51
Postanowiłam opisać tutaj moje odczucia, choć wątków z teściową jest
bardzo dużo.
Z teściową mam dobry kontakt. Umiemy ze sobą rozmawiać, spędzać
wspólnie czas ale jak to zwykle bywa jest jakieś "ale". Gdy jedziemy
do teściów z córeczką, to zrozumiałe jest że to ona chce się nią
zajmować bo nieczęsto widuje wnuczkę, ale to nie znaczy, że ja nie
wiem co jest najlepsze dla mojego dziecka, np. gdy płacze to
teściowa ją uspokaja i bierze na ręce, mam wrażenie wtedy że daje mi
odczuć to że ja nie dam rady uspokoić własnego dziecka.
Ale nie o tym chciałam pisać. Mój mąż miał ochotę wyjechać na klika
dni w góry. Nie mówił mi nic o tym wcześniej, powiedział to u
teściowej że może pojedziemy na klika dni razem z nią. Zaskoczył
mnie tym, ponieważ od razu bez mojej "zgody" powiedział swojej
mamie, żeby jechała z nami. Teściowa oczywiście w sekundzie się
zgodziła. Jestem osobą bardzo wyrozumiałą i nie dałam nic po sobie
poznać, aby nie urazić teściowej, ponieważ nie spodobał mi się ten
pomysł. Chciałam wyjechać tylko z mężem i dzieckiem abyśmy się razem
sobą nacieszyli. Jedziemy jednak z teściową, nawet mamy
zarezerwowany jeden wspólny pokój.
Po powrocie do domu chciałam delikatnie dać do zrozumienia mężowi,
że nie będę się czuła swobodnie w obecności teściowej i to w jednym
pokoju. Mąż oczywiście powiedział, że przesadzam. Uważa, że jak
razem wyjdziemy np. na narty to w tym czasie teściowa zajmie się
dzieckiem. Tylko, że wcześniej nie zapytał się mnie o zdanie. Gdy
dalej drążyłam temat o mało się nie pokłóciliśmy. Jak to zwykle bywa
w takich sytuacjach to ja ustępuję i udaję, że wszystko jest super.
Jak myślicie, czy w tej sytuacji przesadzam? Proszę o opinię.
Pozdrawiam.