sarah_23
01.02.08, 17:26
Witam
Jesteśmy w bardzo poważnym i wspaniałym związku
(bierzemy ślub w tym roku).Ale jak to zwyykle bywa nie da sie zawsze
unikac konfliktów.Najczęściej o drobiazgi, wymiana zdań bez
podnoszenia głosu-czyli całkiem ok.
Tylko po tej wymianie zdań to zawsze ja pierwsza wyciągam rękę do
zgody,ja pierwsza całuje, przytulam i mówię zę juz ok.
Mojemu narzeczonemu bardzo trudno to przychodzi, kiedy o
tym,rozmawiamy mówi że ma ochote nas "godzic" ale zawsze "coś" go
powstrzymuje (choć bardzo chce).Nawet kiedy ja troszke przeczekuje i
daje m troche czasu to nic z tego bo mi ta cisza bardzo
przeszkadza (nie uznaje cichych dni, ba nawet cichych godzin)znow
godze ja.
Nie potrzebuje jego dowodów miłości-były ich setki!!!Wiem że bardzo
mnie kocha.
Tylko brakuje mi tego żeby od czasu do czasu on też angażował sie
w "godzenie" nas.
Jak mu, nam w tym pomóc??