przyszła bratowa :(

05.02.08, 10:01
Za kilka miesiecy wychodze za maz. Mam jednak obawy ze nie jestem ta
najwazniejsza kobieta w zyciu mojego faceta bo wiele wskazuje na to ze jest
nia ... jego siostra. Jest mlodsza od niego o 5 lat ale jest dorosla (ma 23
lata) a on traktuje ja jak mala bezbronna dziewczynke i nieustannie jej pomaga
i sie nia opiekuje, niestety czasem moim kosztem. Jezdzi po nia do miasta moim
samochodem (zeby nie wracala biedna sama o 22.oo), daje jej bez konsultacji ze
mna pieniadze na wakacje (a oboje pracujemy i mamy wspolne pieniadze!),
ostatnio zaprosil ja na droga kolacje (tez bez skonsultowania tego wydatku ze
mna), jest na kazde jej zawolanie, ciagle ja wyrecza i zachwyca sie jaka to ma
swietna siostre i jaki jest z niej dumny... Niedawno ja wracalam z imprezy
sama do domu bo on zostal jeszcze w knajpie opiekowac sie siostra ktora
chciala sie dluzej pobawic... Czuje sie tak jakby ona byla jego corka z
pierwszego malzenstwa. Kazda rozmowa z nim na ten temat konczy sie afera i
jego wyrzutami ze mam cos przeciwko jego siostrze. A ja bym chciala byc dla
niego najwazniejsza... Czy za duzo wymagam?
    • marzeka1 Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 13:22
      Nie ,nie wymagasz za dużo, ale powiedzenie tego tobie, w niczym problemu nie zmniejszy.Tu tylko rozmowa z przyszłym mężem, bo za kilka miesięcy to za późno może być i pole do konfliktów gotowe.
      Sprawa, kiedy wracałaś sama, bo on "bawił" siostrę to przegięcie, ale masz problem, jeśli przyszły mąż problemu nie widzi. Mój mąż ma 3 siostry w tym najmłodsza jest o 10 lat młodsza, ale nigdy czegoś takiego nie było, a przecież pomagał, gdy był o to proszony.
    • diana.pl Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 13:43
      jeśli teraz ciebie nie potrafi wysłucha i choc troche zrozumie to nielicz na to
      że potem będzie lepiej . Teraz juz jestes sam to co potem .dlaczego kobiety same
      pakują sie same w takie związki tego nie moge poją . Zycie nie jest usłane
      różami ,ale jeśli już są oznaki nieliczenia sie z drugą połową to poco sie pchac
      dalej
      • verdana Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 13:51
        Hm, poki nie jestescie jeszcze małżenstwem facet ma prawo dac swoja
        kasę siostrze. A już proszenie o zgode na to, by zaprosić własną
        siostrę na kolację to dla mnie gruba przesada.
        Wycofaj się poki czas - Ty liczysz na to, ze masz byc jedyną osoba,
        z ktora Twoj przyszly mąż sie liczy i o ktorą dba, Twoj mąż
        najwyraxniej jest człowiekiem rodzinnym i ma zamiar dbac o siostrę ,
        nawet mając zonę.
        Nie dogadacie się.
        • naf.naf Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 17:02
          Ale sęk w tym że my już mieszkamy razem i mamy wspolna kase. I dlatego mnie
          oburza ze nie konsultuje ze mna wydatkow na swoja siostre. Ja czasem odmawiam
          sobie roznych rzeczy bo uwazam ze nas na to nie stac a za chwile dowiaduje sie
          ze on dal siostrze jakas tam kase na wakacje. I informuje mnie o tym po fakcie!
          Dodatkowo denerwuje mnie to ze jego siostra (majac juz 23 lata!) nigdy w zyciu
          nie pracowala. Jest traktowana jak ksiezniczka i moj przyszly maz bierze w tym
          czynny udzial. Ciesz sie ozywiscie ze jest rodzinny ale akurat jego zbyt
          opiekunczy stosunek do doroslej siostry to duza przesada. Zwlaszcza kiedy odbywa
          sie to moim kosztem.
          • diana.pl Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 17:39
            widocznie nie macie wspólnej kasy ,tylko ty myslisz że macie .
          • soova Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 17:45
            > Ale sęk w tym że my już mieszkamy razem i mamy wspolna kase. I dlatego mnie
            > oburza ze nie konsultuje ze mna wydatkow na swoja siostre. Ja czasem odmawiam
            > sobie roznych rzeczy bo uwazam ze nas na to nie stac a za chwile dowiaduje sie
            > ze on dal siostrze jakas tam kase na wakacje. I informuje mnie o tym po fakcie!

            Tę sprawę musisz z narzeczonym koniecznie omówić. Zwracam uwagę na czasownik:
            musicie o tym porozmawiać, nie licz na to, że narzeczony domyśli się, że to jest
            jeden z powodów, dla którego jesteś niezadowolona z jego stosunków z siostrą.
            Możesz mu np. powiedzieć, że nie podoba ci się taka sytuacja, gdy on nie
            konsultuje z tobą dużego wydatku, choćby dlatego, że nie bardzo widzisz taką
            sytuację w przyszłości, gdy będziecie mieli dzieci, które powiedzmy, trzeba
            będzie wysłać za coś na wakacje lub kupić im wyprawki do szkoły, a twój mąż bez
            konsultacji z tobą zasponsoruje coś siostrze. Nie używaj oczywiście mocnych
            sfomułowań typu "zasponsorować" :-), pamiętaj, że dla niego to jest ukochana
            siostrzyczka, a dla ciebie właściwie obca osoba, która już niedługo, z
            konieczności, bo z konieczności, ale stanie się twoją rodziną. Mocne słowa
            wypowiadane w odniesieniu do bliskiej osoby bardzo bolą, a nie chodzi o to, żeby
            dotknąć narzeczonego, tylko załatwić sprawę:-) Ale z drugiej strony nie daj się
            zbyć byle czym, jakimś tekstem, że się czepiasz czy coś takiego. Masz problem i
            chcesz go rozwiązać, niedługo będziecie małżeństwem, a małżeństwo jest między
            innymi do rozwiązywania problemów. I to trzeba koniecznie załatwić.

            > Dodatkowo denerwuje mnie to ze jego siostra (majac juz 23 lata!) nigdy w zyciu
            > nie pracowala. Jest traktowana jak ksiezniczka i moj przyszly maz bierze w tym
            > czynny udzial. Ciesz sie ozywiscie ze jest rodzinny ale akurat jego zbyt
            > opiekunczy stosunek do doroslej siostry to duza przesada. Zwlaszcza kiedy odbyw
            > a
            > sie to moim kosztem.

            Co do tego - odpuść sobie. Dopóki nie szkodzi to stosunkom między tobą a mężem,
            czy w ogóle waszej (czyli złożonej z ciebie + męża) rodzinie, to nie twoja
            sprawa, jaka jest postawa życiowa i stanowisko w rodzinie innej dorosłej
            kobiety. Wszelkie twoje komentarze i aluzje na ten temat twój narzeczony, a
            póżniej mąż, będzie odczuwał jako przykrość, a możesz tez liczyć się z jego
            nieprzyjemną na nie reakcją, z powodu, który wyżej opisałam.

            To pisałam ja, zła bratowa:-)

            --
    • warzywaaa Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 18:56
      moim zdaniem
      facet ma prawo ZE SWOICH pieniedzy bez pytania mnie o zgode sponsorowac siostre
      wiarze sie to jednak z pozniejszym nie jeczeniem ze na cos nie ma kasy

      NIE MA prawa z Naszych bo to jak samam nazwa wskazuje nasze pieniadze
      załóżcie dodatkowo osobne konta na "przyjemnosci" na ktore bedziecie przelewac
      drobne kwoty i niech ze swojego narzeczony sponsoruje ile wlezie bez mozliwosci
      dobierania potem ze wspolnej i przeznaczonej na czynsz i zarcie kasy na balety
      czy fajki dla siebie

      zaproponowalam bym pomoc przy szukania pracy dla siostry "zeby miala na swoje
      potrzeby" swoja droga wstyd ze nawet nic dorywczo nie robila w tym wieku bo to
      juz chyba po studiach he?

      mysle ze troche przesadzasz - z kolacja i chwaleniem. Oswiec go ze nie musi
      mniej zajmowac sie siostra a wiecej Toba.

      Inna sprawa impreza ... to moim zdaniem przegiecie. Powinien wyjsc z Toba bo to
      nie 14 zeby ja pilnowac. Ja bym sie wsciekla. Czy ona nie ma chlopaka? To by
      bylo dla ciebie zbawienie ;p Nie dziwie sie ze uwazasz ze nie jestes najwazniejsza.
    • kicia031 Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 19:16
      Nie bratowa, tylko szwagierka.

      Nie bralabym mslubu z mezczyzna, ktory nawet w okresie narzeczenstwa nie moze
      postawic swojej ukochanej na pierwszym miejscu.
      Potem bedzie juz tylko gorzej - po co ci to?

      zacznij od wyprowadzenia sie razem z samochodem, niech wozi siostre taksowka.
    • annb Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 21:42
      znajdz jej faceta
      koniecznie z kasą
      wtedy jest szansa ze mala ksiezniczka bedzie noszona na rekach przez
      innego, i jego wozem wozona.
      bedzie mogla lezec i pachniec na cudzy, nie wasz koszt.
      a twoj narzeczony zajmie sie toba
      o ile nie zezre twojego narzeczonego zazdrosc ze jego mala
      siostrzyczka ma mezczyzne ,ktory sie o nia troszczy
      roznie to bywa
      w kazdym badz razie
      uklad jest bardzo chory
      • brak.polskich.liter Re: przyszła bratowa :( 05.02.08, 22:07
        annb napisała:

        > o ile nie zezre twojego narzeczonego zazdrosc ze jego mala
        > siostrzyczka ma mezczyzne ,ktory sie o nia troszczy
        > roznie to bywa

        Oj, roznie. U kumpeli w rodzinie byl podobny uklad: ona, starszy brat i mlodsza
        o pare lat siostra - model "wieczne malenstwo". Dziewczyna (a pozniej zona)
        brata byla na duzo dalszym planie, niz ukochana najmlodsza siostrzyczka. Przelom
        nastapil, kiedy maskotke familii zemdlil ten nadmiar slodyczy, znalazla niezla
        prace i faceta. Brat wychodzil ze skory, zachowywal sie niemal, jak zdradzony
        kochanek, usilowal rozwalic zwiazek siostrze, doszukiwal sie wszelakich wad u
        jej chlopaka i wiele wskazywalo na to, ze wizja jego ukochanej malutkiej
        siostrzyczki bzykajacej sie z jakims panem spedza mu sen z powiek. Coz, spedza
        mu do tej pory, a najbardziej przerabane w tym ukladzie ma bratowa. Chory klimat.

        Na miejscu autorki watku wstrzymalabym sie na razie z decyzja o malzenstwie.
        Niby rozwody sa dla ludzi, ale po co sobie zycie komplikowac. I przemyslala, czy
        nie lepiej zmienic model "wspolna kasa", na model "kasa oddzielna". Jesli pan ma
        ochote sponsorowac ksiezniczke, to kul, ale autorka nie musi sie do tego
        interesu dokladac, jesli nie ma ochoty. Szczegolnie, jesli pan ma zwyczaj
        informowac ja o poniesionych nakladach (ze wspolnej kieszeni) po fakcie i bez
        wczesniejszego uzgodnienia.
      • naf.naf Re: przyszła bratowa :( 06.02.08, 08:53
        Zeby to bylo takie proste juz dawno znalazlabym jej faceta... Ale ona jest jakas
        taka zamknieta w sobie, prawie nigdy nie wychodzi z jakimis swoimi znajomymi i
        nigdy nie miala jeszcze chlopaka... Co wiecej - do tej pory spi ze swoja babcia
        w jednym lozku! Fakt ze mieszka z babcia i rodzicami w ciasnym mieszkaniu ale
        mozna to przeciez jakos inaczej rozwiazac... Dziwne jest to wszystko, mysle ze
        problem jej i jej relacji ze starszym bratem (a moim narzeczonym) lezy gdzies
        glebiej i nie wiem czy nie powiniem zajac sie tym psycholog...
        • annb Re: przyszła bratowa :( 06.02.08, 09:12
          wiesz co
          to poczekaj az poszukaja psychologa
          a ty się w ten uklad nie pakuj
          bo ci w zakres obowiazkow wpisza wielbienie ksiezniczki i chronienie
          jej przed swiatem zlym
        • soova Re: przyszła bratowa :( 06.02.08, 09:54
          naf.naf napisała:

          > Zeby to bylo takie proste juz dawno znalazlabym jej faceta... Ale ona jest jaka
          > s
          > taka zamknieta w sobie, prawie nigdy nie wychodzi z jakimis swoimi znajomymi i
          > nigdy nie miala jeszcze chlopaka... Co wiecej - do tej pory spi ze swoja babcia
          > w jednym lozku! Fakt ze mieszka z babcia i rodzicami w ciasnym mieszkaniu ale
          > mozna to przeciez jakos inaczej rozwiazac... Dziwne jest to wszystko, mysle ze
          > problem jej i jej relacji ze starszym bratem (a moim narzeczonym) lezy gdzies
          > glebiej i nie wiem czy nie powiniem zajac sie tym psycholog...

          Jeśli to prawda, co piszesz, to przyłaczam sie do zdania annb - raczej wstrzymaj się z wchodzeniem w ten układ, bo na normalny to on nie wygląda.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: przyszła bratowa :( 08.02.08, 18:33
      Rozumiem pragnienie bycia najważniejszą kobietą dla swojego
      przyszłego męża. Tyle tylko, że może to być pragnienie
      nieralistyczne i warto zdać sobie z tego sprawę. Można wymagać w
      związku należytego traktowania związanego z pozycją jaką się w nim
      zajmuje. Ale oczekiwanie , że się jest najważniejszą kobietą może
      być ( nie musi, są różni mężczyżni ) rozczarowujące. Bo jest się
      ważną kobietą, zajmuje się szczgólną rolę jako żona czy partnerka,
      ale po drodze są różne kobiety, które mogą być ważne, ale nie będą
      zajmować Pani pozycji.
      Jeśli tylko o to chodzi to warto mieć tego świadomość.
      Drugi jednak pokład Pani uczuć wynika chyba z przeżywania łączności
      przyszłego męża ze swoją rodziną pochodzeniową. Te więzi zawsze
      wzbudzają kontrowersje i silne uczucia. Głównym obiektem najczęściej
      jest teściowa, która nie umie puścić swego syna do innej kobiety i
      chce wszystko kontolować a własny partner w tej konfiguracji zawsze
      jest miękki jak wosk. Tu tę rolę pełni siostra.
      Z tego co Pani pisze jest szczególna zażyłość między nimi. Ale może
      wynika z prawdziwych uczuć i więzi rodzeństwa. Każdy rodzic chce te
      więzi w procesie wychowawczym wzmacniać, uważając, że robi coś
      dobrego dla swoich dzieci. Czemu od razu dopatrywać się czegoś
      naprzyrodzonego w tym co robi Pani narzeczony. Trzeba ustalić tylko
      jasne reguły: co Pani toleruje a co już wzbudza w Pani wściekłość.
      Niechęć partnera w czasie takich rozmów może wzbudzać atak na
      relację z siostrą. Jak się Pani od tego postara powstrzyma i utrzyma
      Pani rozmoę na poziomie kmonkretów powinno się udać. Czas będzie
      pokazywał co dalej i jak reagować. Na razie nie
      byłabym skłonna do rezygnacji ze związku z tego tylko powodu.
      Wszystkiego dobrego. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • naf.naf Re: przyszła bratowa :( 13.02.08, 16:38
        Dziękuję za odpowiedź Pani Agnieszko. Pozdrawiam
    • dreamo Powiem Ci coś 09.02.08, 10:55
      Jestem mamą dwójki dzeci córeczki i synka. I bardzo chciałabym by
      moje dzieci miały ze sobą dobry kontakt przez całe życie. Dlaczego
      inna kobieta lub inny mężczyzna mają ten kontakt utrudniać? Czy
      jeśli wychodzimy za mąż lub żenimy się to czy odstawiamy bliskich na
      dalszy tor? Czy będąc w związku z tym mężczyzną Twoi rodzice stali
      się dla Ciebie nie ważni? Co to znaczy najważniejsza? Nie możesz być
      po prostu równie ważna jak siostra? Przecież w ogóle istota relacji
      siostra-brat i żona-mąż jest inna. W czym to Ci przeszkadza? Jesteś
      po prostu zazdrosna o nią jak o inną kobietę.
      • burza4 Re: Powiem Ci coś 09.02.08, 16:35
        dreamo napisała:

        > Dlaczego > inna kobieta lub inny mężczyzna mają ten kontakt
        utrudniać? Czy > jeśli wychodzimy za mąż lub żenimy się to czy
        odstawiamy bliskich na > dalszy tor?

        TAK, dokładnie tak właśnie powinniśmy zrobić - PO TO się bierze
        ślub, żeby mąż/żona byli na pierwszym miejscu. "I opuści ojca swego
        i matkę swoją" czy jak to tam szło. Tym bardziej brata i siostrę.

        Nie chodzi przecież o zerwanie kontaktów, ale racjonalne podejście i
        przedkładanie interesów WŁASNEJ rodziny (którą tworzy mąż, żona i
        ich dzieci) nad potrzeby brata czy siostry, szczególnie toksycznej.
        Jeśli trzeba pomóc - to się pomaga, ale nie kosztem własnej rodziny,
        priortetem są obowiązki, które na siebie bierzemy w dniu ślubu wobec
        naszego partnera.



        • hanna26 Re: Powiem Ci coś 09.02.08, 19:16
          A więc z racji tego, że prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe, Twój przyszły (na razie) mąż nie może Twoim zdaniem swobodnie dysponować własnymi pieniędzmi. Zaprosił siostrę na kolacje, no, wielkie przestępstwo. A kupić sobie bułkę, kiedy jest głodny, może bez konsultacji z tobą? A iść do fryzera może? Czy z tych wydatków także powinien się przed Toba tłumaczyć?
          Rozumiem, gdyby kupił jej samochód, ale poszedł z nią na kolację? Dał pieniądze na wakacje? Jesteś zazdrosna o siostrę i moim zdaniem to jest chore.
          • brak.polskich.liter Re: Powiem Ci coś 09.02.08, 19:50
            Autorka watku i jej chlopak maja wspolne gospodarstwo i wspolne finanse.
            Swobodne dysponowanie wlasna kasa? Kul, ale nie kosztem partnera. Zarowno cena
            obiadu w knajpie, jak i kasa na wakacje to nie sa jakies drobne, nic nie
            znaczace sumy, tylko calkiem konkretne obciazenie budzetu. Jesli rzeczony budzet
            jest wspolny, to wypadaloby wieksze wydatki konsultowac z partnerem/partnerka.
            W sytuacji, kiedy jedna strona oszczedza (tj. odmawia sobie pewnych rzeczy), a
            druga w tym czasie sponsoruje krewnym wakacje, funduje obiady w knajpach, czy
            np. kupuje nowe gadzety, o czym informuje post factum, to ta pierwsza ma prawo
            czuc sie zrobiona na szaro i miec pretensje.
            • hanna26 Re: Powiem Ci coś 10.02.08, 20:56
              Małżonkowie, jeżeli nie podpisali intercyzy, mają od chwili zawarcia małżeństwa wspólny majątek. Oznacza to, że wszystko, co należało do męża, należy odtąd także i do żony. Komornik może przejąć majątek żony za długi męża itd.
              Ale autorka wątku, z tego co zrozumiałam, nie zawarła jeszcze małżeństwa. Co z tego, że ze swoim chłopakiem łożą wspólnie na życie? Ona ma własne pieniądze, on własne. Te pieniądze składają na jakieś wspólne utrzymanie, ale nie zmienia to faktu, że każde z nich ma swoje własne dochody. Nie wyobrażam sobie, żebym mojego narzeczonego (obecnie męża) rozliczała z tego, czy zjadł obiad w towarzystwie siostry, ile ten obiad kosztował, czy dołożył z własnych pieniędzy komuś z rodziny na jakiś tam cel - zakładając naturalnie, że oboje pracujemy. Dla mnie takie zachowanie jest chore i zaborcze.
              • hanna26 Re: Powiem Ci coś 10.02.08, 21:03
                No i oczywiście w drugą stronę - sama też nie wyobrażam sobie tłumaczenia się narzeczonemu, że np. wczoraj poszłam z przyjaciółką na kawę i ciastko, czy też na obiad do restauracji - i pytanie go, czy na pewno nie ma co do tego zastrzeżeń. Przecież to śmieszne.
                • triss_merigold6 Re: Powiem Ci coś 10.02.08, 21:20
                  Ok. w kwestii pieniędzy zdanie zależy od ilości kasy do dyzpozycji.
                  Ale gdyby osobisty chłop został w knajpie, żeby opiekować się
                  dorosłą dziewuchą, bo ona maleńka siostrzyczka a ja musiałabym
                  wracać sama to dostałabym piany. No way, takich numerów się nie
                  robi. Panna pełnoletnia, nieupośledzona umysłowo, skoro potrafi
                  wyjść to potrafi i wrócić.
              • burza4 Re: Powiem Ci coś 11.02.08, 11:56
                hanna26 napisała:

                > Małżonkowie, jeżeli nie podpisali intercyzy, mają od chwili
                zawarcia małżeństwa > wspólny majątek. Oznacza to, że wszystko, co
                należało do męża, należy odtąd także i do żony. Komornik może
                przejąć majątek żony za długi męża itd.

                na szczęście - nie może, chyba, że żona wyraziła zgodę na
                zaciągnięcie długów.

                co do reszty - formalnie masz rację, ale w praktyce oni żyją jak
                małżeństwo, więc naturalną koleją rzeczy jest to, że mają wspólne
                plany, wydatki i inwestycje. A przynajmniej - powinni mieć. I
                niepokojący jest sygnał, że jedna strona nie czuje się zobowiązana
                do ustalania WIĘKSZYCH wydatków z partnerem. Takie rzeczy się w
                związku omawia, czy stać nas na dany wydatek w danej chwili, czy też
                są ważniejsze wydatki, które trzeba pokryć itd.

                Przy tym - jeśli facet takie nastawienie prezentuje teraz, to nie
                sądzę, żeby wzięcie ślubu coś automatycznie coś zmieniło.
          • naf.naf Re: Powiem Ci coś 13.02.08, 15:00
            Nie oczekuję że narzeczony będzie się tlumaczyl z zakupu bulki kiedy jest
            glodny. Oczekuję że skonsultuje ze mna wydatek w wysokości około 150 zl na
            kolację z siostrą w momencie kiedy każdy wolny grosz odkładamy na wesele i
            jeszcze dużo nam brakuje... Czasem odmawiamy sobie pójścia do kina bo w danym
            miesiącu kończy nam się kasa. A tu nagle on zaprasza siostrę tak bez okazji na
            wykwintną kolację. Nie może iść z siostrą na piwo czy pizze?
      • naf.naf Re: Powiem Ci coś 13.02.08, 16:54
        Jestem zazdrosna tylko wtedy kiedy narzeczony stawia swoja siostre przede mna i
        zaniedbuje mnie a rozpieszcza i opiekuje sie siostra mimo ze jest dorosla i w
        pelni sprawna fizycznie i umyslowo. Ja tez mam siostre, skoczylabym za nia w
        ogien gdyby dziala jej sie jakas krzywda ale kiedy sytuacja tego nie wymaga nie
        daje jej pieniedzy albo nie wyreczam jej w obowiazkach bo czemu mam to robic i
        to kosztem mojego narzeczonego? Drogi rodzenstwa w doroslym zyciu troche sie
        rozchodza, kazde z nich ma swoje zycie, zaklada swoja rodzine i to jest normalna
        kolej rzeczy. Niestety mam wrazenie ze ja dostalam narzeczonego w pakiecie z
        jego 23-letnia siostra ktora trzeba zabierac do kina (i oczywiscie sponsorowac
        jej bilet), dawac jej kase na wakacje, zabierac na drogie kolacje, wyreczac ja w
        elementarnych sytuacjach zyciowych (jak nadanie paczki na poczcie czy
        zalatwienie prostej sprawy na uczelni), jezdzic po nia w nocy kiedy sie uczy u
        kolezanki (nie ma taksowek?!), etc. Nie mam nic osobiscie do przyszlej bratowej,
        jedyne co mnie drazni to stosunekj mojego narzeczonego do niej.
    • nivea63 Re: przyszła bratowa :( 10.02.08, 23:38
      Nie chodzi o to by narzeczony przestał się kontaktować i troszczyć o
      swoją rodzinę. Mnie osobiście raziłoby gdyby mój przyszły odmówił
      swojej rodzinie wsparcia w sytuacji kiedy ta pomoc rzeczywiście
      byłaby potrzebna.
      Natomiast w tym wypadku jest przegięcie z pilotowaniem siostry po
      nocy, kosztem narzeczonej. Trudno ocenić sprawę wydatków na kolację,
      wakacje, ale nie wydaje mi się tak do końca w porządku.
      Nie jest normalne, że 23-latka nie pracuje i ciągnie pieniądze od
      brata, to może potrwać dłużej, nie ma się co dziwić, że narzeczona
      ma obiekcje. Nie wiem czy ta siostrzano-braterska miłość jest zdrowa.
      • maminka5 Re: przyszła bratowa :( 11.02.08, 00:24
        ja byłam w podobnej sytuacji. ale dzieliła nas odległość ,wiec rzadko sie
        widziałysmy. ale co było, mój mąz wszytsko stawiał jej, razem mieszkali na
        studiach .. (on pracował) opłacał mieszkanie fundował najdrozsze rzeczy.. kiedys
        nawet zauwazyłam ze bez skrepowania chodzili przy sobie nago .. mówił o niej,
        moja sexbomba. szlag mnie trafiał. problem sie rozwiazał jak sie do mnie
        przeprowadził (do innego miasta) tzn podjeli decyzje ze on sie wyprowadza do
        mnie, to było po podejrzewam ciagłych kłotniach o mnie. byłysmy non stop
        zazdrosne o siebie.chyba bardzo to przezyła. potrafiła dzwonic wieczorem,
        wracaj braciszku od niej, bo musisz mi plecy wymasowac. :-)). jest to do
        utemperowania, ale wiem jak Ci ciezko. nie daj sie !! u nas na dzis jest ok.
Pełna wersja