ipola
08.02.08, 09:59
Nie wiem, od czego zacząć. Jesteśmy małżeństwem od 12 lat, wcześniej
kilka lat się znaliśmy. Pobraliśmy się z wielkiej miłości. Mieszkamy
sami z dziećmi (2), oboje pracujemy, obowiązki domowe dzielimy i tu
nie ma problemów. Problem jest w naszych relacjach, a raczej w ich
braku. Bardzo kocham męża, on o tym wie i wydaje mi się, że jest
zbyt pewny mojej miłości. Nie okazuje mi żadnego zainteresowania,
nie wychodzimy sami, chyba, że do jego znajomych, ale wtedy o mnie
zapomina i błyszczy w swoim towarzystwie, okazuje czułości innym
kobietom w moim towarzystwie, uważa, że to takie tam wygłupy
przyjacielskie, a mnie to bardzo boli. Mówię mu o tym, ale nic nie
pomaga. Był czas, że bardzo często wychodził służbowo na jakieś
kolacje, wracał do domu rano, a kiedy miałam żal do niego, nie
widział problemu. Wolny czas spędza na kanapie, przed tv, mam
wrażenie, że nie ma potrzeby bycia ze mną, rozmowy. Brak mi już sił,
by to znosić. Chciałabym czuć się kochana w związku. Czuję, jakbym
mu spowszedniała, jestem, to dobrze, bo przecież ma rodzinę, dom,
porządną żonę, po co się starać? Zauważyłam, że lubi, kiedy może
błyszczeć w towarzystwie innych kobiet. Pewnie ktos powie, że
powinnam okazywac mu zainteresowanie, by czył się przy mnie
prawdziwym facetem, ale ja już tego próbowałam. Wygląda, że on uważa
się za playboya, a ja czuje coraz bardziej stłamszona.