Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze mnie

13.02.08, 15:06
Witam
Sytuacja ktorą chcę opisać powinna mnie cieszyć, a jednak...
Od początku: Mając 21 lat wyprowadziłam się z domu aby zamieszkać z
moim ówczenym chłopakiem, a obecnie mężem. Mieszkaliśmy sami przez
prawie 2 lata i było komfortowo bo nikt nam się w nic nie wtrącał.
Dotąd mieszkałam z matką i babcią więc rozumiecie moją radość gdy
zamieszkaliśmy SAMI i mogliśmy robić co chcieliśmy. Ta wyprowadzka
to nie był mój "foch" tylko wspólna decyzja, takie przygotowanie do
dorosłego życia. Ani matka ani babcia nie mieli nic przeciwko.
W końcu zaszłam w upragnioną ciążę i miesiąc przed porodem spowrotem
wprowadziliśmy się do mojego rodzinnego domu, już razem z mężem gdyż
wmiędzyczasie wzięliśmy ślub. Jednakże w domu już mieszkał mój
ojczym, gdyż moja mama też wzięła ślub z facetem ze szkolnej ławy
(mój ojciec nie żył od 6 lat). Nie lubiłam nigdy tego gościa bo jest
strasznie porywczym, leniwym i apodyktycznym typem. Moja mama mu
ulega więc żyją "zgodnie".
No więc wprowadziliśmy się, potem urodziłam córeczkę. Jednak nie
było już tak fajnie jak wtedy gdy byliśmy sami w wynajętym
mieszkaniu. Matka ingerowała w wychowanie córki co mnie strasznie
wkurzało i pomimo wielu próśb nadal to robiła.
I w końcu nie wytrzymałam po 3 latach! Córka histeryzowała że jej
zabrałam zabawkę w ramach kary za to że mnie uderzyła. Mała wyła jak
by ją ze skóry obdzierano, ja starałam się ignorować tę histerię i
wyszłam do kuchni. Na to moja matka (i- co gorsza- ojczym, który nie
ma dzieci), że jak ja tak mogę słuchać płaczu dziecka, że jestem bez
serca.... Boże, jak mnie to zabolało!!! Przecież nawet nie wiedzieli
dlaczego mała płacze a już mnie (kolejny) raz osądzili. Ja nie
reagowałam na krzyk córki, żeby jej pokazać że jej płacz na mnie nie
działa i nic nim nie wskóra. Nie robiłam dziecku żadnej krzywdy!!!
Nie wytrzymałam i powiedziałam że jak im przeszkadza płacz dziecka i
moje metody wychowawcze to niech się wyprowadzą.
No i właśnie dziś od rana się wyprowadzają.....
Powinnam się cieszyć, bo córka będzie miała swój pokoik, nikt nie
będzie się wtrącał itd.... Ale czuję pewien niesmak....
Czy jestem wyrodną córką (bo tak to dla innych wygląda)?
Ja tylko chciałam chronić moją rodzinę przed wtącaniem się innych w
nasze sprawy, a skoro prośby nie pomagały....
Czuję się winna, a przecież nic złego nie zrobiłam??!!
    • lwika Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:14
      Gratuluje. Nic zlego nie zrobilas, zawalczylas o siebie, co swiadczy o tym, ze
      jestes silna madra kobieta. Masz prawo do wlasnego zycia, fajnie, ze po nie
      siegnelas, wiele osob tego nie porafi.
      • marzeka1 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:18
        Gratulacje? to walczenie o siebie polega na powiedzeniu matce, do któej ponownie się wprowadziło, żeby się wyniosła?
    • marzeka1 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:16
      Nie rozumiem, matka wyprowadza się z własnego domu?Bo- waszym błędem- było ponowne sprowadzenie się do domu i po samodzielnym życiu wejście do opuszczonego już wcześniej rodzinnego domu.
      Zawsze też pozostają sprawy własności itp.ale cała sytuacja jest dziwna, a mówienie do matki (nawet w najbardziej wkurzającej sytuacji, by się wyprowadziła, gdy to ty się wprowadziłąś, jest co najmniej nie na miejscu).
    • belaliwa Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:25
      Zaraz zaraz, po co te oskarżenia!? Mieszkanie jest KOMUNALNE, nie
      własnościowe, należy do mojej BABCI która jest głównym najemcą.
      Matka jest tu tylko zameldowana.
      Wprowadziliśmy sie spowrotem tu bo ja miałam umowę w pracy tylko do
      dnia porodu i nie byłoby nas stać na płacenie 1000 zl za wynajem
      mieszkania i żyć z jednej pensji, spodziewaliśmy się przecież
      dziecka.
      • marzeka1 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:30
        Masz prawo żadać, by nie wtrącano się do twojego życia, sama o nim decydować. Sprowadziłaś się do rodzinnego domu, więc siłą rzeczy, nie jestes tylko u siebie,a mąż i matki, i twój to "nabytek".Dlatego uważam, że nie miałaś prawa mówić matce, że ma się wyprowadzić, bo to ty z powrotem się wprowadziałaś i tyle."Spodziewaliśmy się przecież dziecka" ma być argumentem, ze kazałaś się matce wyprowadzić?
        • belaliwa Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:45
          Wprowadziłam się do BABCI bo to jej mieszkanie! Z resztą moja matka
          traktuje babcię jak zło konieczne więc nie dziwne chyba że babcia
          stanęła po stronie mojej rodziny? A babcia jest matką mojego
          nieżyjącego ojca a zarazem teściową mojej matki i też nie dziwne że
          nie toleruje męża mojej matki bo oboje okazują jej swą niechęć. A
          babcia pozwoliła mu się wprowadzić bo po prostu ma dobre serce ale
          nie przewidziała że jej synowa tak się jej za to odpłaci!
          A spodziewając się dziecka stwierdziliśmy że z jednej pensji nie
          utrzymamy 3 osobowej rodziny! Skąd mogłam wiedzieć że stracę pracę???
          Dlatego się wprowadziliśmy DO BABCI, ze względów
          oszczędnościowych!!! Sytuacja finansowa nas zmusiła a nie nasz
          kaprys, pani oskarżycielko!!!
      • kicia031 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:40
        Jak dla mnie bezczelna z ciebie gowniara. Gdyby moje dziecko mi
        powiedzialo,zebym sie wyprowadzila z mojego domu, to mialoby sie z
        pyszna.
        Nauczka dla wszystkich matek dorastajacych dzieci - zalozyles wlasna
        rodzine to wyprowadzka na wlasne smieci i na wlasny rachunek. Nie ma
        powrotu.

        Twoja matka jest chyba swieta, ze cos takiego tolerowala i ze sie
        wyprowadza z wlasnego domu. Mam nadzieje, ze wlasne dziecko ci
        kiedys za to odplaci.
        • belaliwa Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:49
          kicia031 napisała:

          > Jak dla mnie bezczelna z ciebie gowniara. Gdyby moje dziecko mi
          > powiedzialo,zebym sie wyprowadzila z mojego domu, to mialoby sie z
          > pyszna.
          > Nauczka dla wszystkich matek dorastajacych dzieci - zalozyles
          wlasna
          > rodzine to wyprowadzka na wlasne smieci i na wlasny rachunek. Nie
          ma
          > powrotu.
          >
          > Twoja matka jest chyba swieta, ze cos takiego tolerowala i ze sie
          > wyprowadza z wlasnego domu. Mam nadzieje, ze wlasne dziecko ci
          > kiedys za to odplaci.
          Nie życzę sobie byś mnie tak nazywała bo mnie nie znasz!!! I uważaj
          na słowa! A skoro nie zadałaś sobie trudu by zagłębić się w tą
          sytuację, to lepiej zamknij usta i milcz. Ja ci niczego złego nie
          życzę jak ty mi, a powinnam, moherowy bereciku!
          • twoj_aniol_stroz Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 19:15
            No cóż, nie wiem, czy Kicia jest moherowym beretem i nie bardzo
            rozumiem skad ten zwrot. Ja nim jestem, więc na wstępie o tym
            informuę skoro to jest dla Ciebie ważne.
            Co do meritum to nie rozumiem Twojej wrogosci. W pierwszym tekście
            opisalaś sytuację w taki sposób, że ja również zrozumialam, że matkę
            wywalilaś z jej własnego domu. Kolejna rzecz, to dozowanie
            argumentów w trakcie rozmowy. Niestety wygląda to tak, jakbyś na
            siłę szukala usprawiedliwienia swojego zachowania w chwili, gdy ktoś
            mówi Ci, że zrobiłaś źle. Nie obrażaj się na opinię innych
            forumowiczów, rozumiem, że czekałaś na to, że wszyscy powiedzą Ci,
            że postąpiłaś dobrze, ale forum ma to do siebie, że tu nie jest
            kółko wzajemnej adoracji, gdzie wszyscy poklepują każdego po
            pleckach i mówią mu jaki jest wspaniały. Prosisz o opinię i ją
            dostajesz, sęk w tym, że ona niekoniecznie musi Ci się podobać.
            Moja opinia jest podobna do powyższych. Masz prawo walczyć o swoją
            niezalezność, ale po pierwsze w cywilizowany sposób (awantura jest
            mało cywilizowanym sposobem), po drugie w tym domu tak samo Ty jak i
            mama jesteście gośćmi, więc żadna z Was nie ma prawa drugiej
            wyrzucać. Na marginesie "wredności" matki dodam Ci tylko tyle, że
            nie Ty jedna miałaś mamę odbiegającą mocno od ideału, myślę, że jak
            dobrze przyjrzeć się rodzinom, to takich jest całkiem sporo.
            Natomiast kulturalny człowiek, mający szacunek do instytucji rodzica
            nie pozwoliłby sobie na takie zachowanie. I na koniec jeszcze jedna
            uwaga. Dziecko jest bacznym obserwatorem i błyskawicznie uczy się
            patrząc na własnych rodziców. Wyrzucając własną matkę udzieliłaś
            córce zupełnie bezwiednie lekcji postępowania z rodzicami i jeśli Ci
            się wydaje, że ona jest za mała żeby rozumieć to jesteś w błędzie.
            Takie dziecko doskonale rozumie i koduje sobie sposoby zachowań w
            błyskawicznym tempie.
        • belaliwa Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 15:50
          kicia031 napisała:

          > Jak dla mnie bezczelna z ciebie gowniara. Gdyby moje dziecko mi
          > powiedzialo,zebym sie wyprowadzila z mojego domu, to mialoby sie z
          > pyszna.
          > Nauczka dla wszystkich matek dorastajacych dzieci - zalozyles
          wlasna
          > rodzine to wyprowadzka na wlasne smieci i na wlasny rachunek. Nie
          ma
          > powrotu.
          >
          > Twoja matka jest chyba swieta, ze cos takiego tolerowala i ze sie
          > wyprowadza z wlasnego domu. Mam nadzieje, ze wlasne dziecko ci
          > kiedys za to odplaci.
          I gwoli ścisłości, powtarzam jeszcz raz, to jest mieszkanie mojej
          BABCI!!!
          • marzeka1 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 16:00
            Zaraz ,zaraz, pod koniec pierwszego postu piszesz, że czujesz się jak wyrodna córka, a potem równo obsmarowujesz matkę.Nie będę już zabierać głosu w tej dyskusji, bo na tupecie ci nie zbywa, na zasadach-owszem. Patrząc jak postępujesz, teraz niech no tylko babcia się odezwie i będzie kolejny pokoik do zagospodarowania, ależ skrzetna z ciebie kobietka, tak się zakręciłaś, ze matkę wysiudałaś, to i pewnie babcia zaraz gdzieś wyląduje,no i mieszkanko zbobyte, niezleżność udowodniona.jesteś żałosna i tyle, ale istnieje coś takiego jak powracająca fala.
            • belaliwa Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 13.02.08, 16:07
              W przeciwieństwie do matki, babcia mi w życiu krzywdy nie zrobiła i
              kocham ją bardzo. Ciekawe jak byś się czuła gdyby Cię matka okradła
              z pieniędzy z konta które założył mój dziadek dla mnie, albo jak to
              wytłumaczysz że gdy leżałam w ciąży sama w domu bo mąż pracował, to
              matka tylko 2 razy się u mnie pojawiła bo nie miała czasu? Miała 3
              ulice dalej!! To ja jestem wyrodna? To ja za długo cicho
              siedzialam!! A odkąd wyszła za mąż przestałam dla niej istnieć jako
              córka i babcia też już jej nie pasowała!!! Kobieto ja nie mam tupetu
              tylko nerwicę przez moją matkę i ojczyma właśnie!!!
    • chicarica Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 14.02.08, 19:51
      Chwila chwila, ci wszyscy co naskoczyli na autorkę wątku - czytać ze
      zrozumieniem proszę: to nie było "własne mieszkanie" matki, tylko mieszkanie
      babci, w którym zarówno matka, jak i autorka wątku były wyłącznie lokatorkami,
      nawet nie głównymi, bo głównym lokatorem jest babcia.
      Jednym słowem, wyprowadziła się ta lokatorka, której nie odpowiadała sytuacja.
      Cóż, życie.
      • milka_milka Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 14.02.08, 20:21
        Nie, nie wyprowadziła się, bo "odpowiadała jej sytuacja", tylko została
        WYRZUCONA przez drugą lokatorkę, która nie miała prawa decydować, kto mieszka w
        danym mieszkaniu. Takie prawo ma tylko, jako gł. najemca, babcia.
        • triss_merigold6 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 14.02.08, 20:31
          A babci mogło przestać odpowiadać mieszkanie pod jednym dachem z
          synową po nieżyjącym synu i jej nowym mężem. BTW taki układ uważam
          za mocno absurdalny. Zresztą wszystko tu jest absurdalne, 4
          pokolenia w komunałce.
        • chicarica Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 14.02.08, 21:07
          Nie "wyrzucona", tylko pouczona, że ma się nie wtrącać, a jak nie może patrzeć
          na sytuację, to niech się wyprowadzi. No to się wyprowadziła. Z tego co pisze
          autorka wątku, nikt nikogo za szmaty nie wyrzucał ani o niczym nie decydował.
          BTW: ja też bym się wyniosła z kołchozu, widać zrobiło się już za gęsto.
          • belaliwka Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 14.02.08, 22:44
            Dziękuję wszystkim za opinie, również tym, co zwyzywali mnie, cóż,
            widocznie nigdy nie byli w takiej sytuacji...

            Dla mnie jest to również sytuacja niecodzienna i do dziś nie mogę
            się w niej odnaleźć. Przykro mi strasznie z tego powodu że nigdy z
            matką nie mogłyśmy dojść do porozumienia, chociaż dopóki nie wyszła
            powtórnie za mąż, nasze stosunki były o niebo cieplejsze.
            Potrafiłyśmy rozmawiać o minionym dniu, o wszystkim. To ten człowiek
            zdominował moją podatną na wpływy innych matkę, a ona - nie wiem czy
            zaślepiona czy zakochana na amen, poddaje się jego apodyktycznym
            rządom... Człowiek ten nigdy nie dążył do tego abym go zaakceptowała
            jako ojczyma, krótko mówiąc, wdarł się w nasze życie z buciorami a
            najlepszą jego metodą do egzekwowania swoich żądań jest szantaż
            emocjonalny wobec mojej matki.
            Nie zależy mi na nim - a niech się wynosi, tylko chodzi mi o moją
            matkę - jest jaka jest ale to w końcu matka!

            Nie przystawiłam nikomu do głowy pistoletu i nie kazałam się
            wynosić, żadnych awantur też nie było (jak sądzą inni - że dałam
            przykład dziecku jak postępować wobec matki i jedna osoba miała
            nadzieję że moje dziecko mi tym samym odpłaci, strasznie mnie to
            zabolało).
            Przy dziecku się nie kłócę, to są sprawy między nami, dziecka też
            nigdy do nikogo wrogo nie nastawiałam. Po prostu unieśli się
            honorem, a daję głowę że to JEGO pomysł, tylko matka poleciała za
            nim , bo znając go to ją zaszantażował znów, że albo idzie z nim,
            albo...

            Poza tym moja matka powinna mnie już znać i wiedzieć że jestem osobą
            wybuchową, że czasem w nerwach powiem o jedno słowo za dużo i potem
            tego żałuję.
            Dlatego nie powinna moim zdaniem tak tego brać do siebie, przecież
            nie raz dochodziło między nami do spięć i po kilku dniach wszystko
            wracało do normy. I nie rozumiem dlaczego to jedno moje słowo tak
            ich ubodło i pociągnęło za sobą takie konsekwencje? Dorośli ludzie,
            a strzelają fochy jak nastolatki. Wystarczyła rozmowa, do której
            wiele razy nawiązywałam, aby uszanowali moją rodzinę i moje prawo do
            prywatności. To że mieszkamy razem , nikogo nie uprawnia do
            wtrącania się w moje małżeństwo i w wychowanie dziecka...

            Po co ja to piszę, nie zrozumie mnie nikt kto nie był w takiej
            sytuacji, zaraz się pewnie znów posypią gromy...
            • annb Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 08:38
              to tak obok tematu
              jestem w stanie zrozumiec młodych których NIE STAC NA MIESZKANIE
              Ale dorosłego mężczyznę który nie dorobił się w życiu swojego
              miejsca na ziemi tylko wprowadza się do cudzego...no w zyciu.
              Pofika, potupie nozką i mu przejdzie.
              ciekawe czy tesciowa sie zgodzi przyjąc synową z nowym mężem znowu
              pod swoj dach.
              w kazdym badz razie w kołchozie sie poluznillo a to juz dobrze
              dziwi mnie tylko traktowanie mieszkania komunalnego jako raz danego
              na cale zycie i do 3 pokolenia.
            • twoj_aniol_stroz Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 09:18
              > Poza tym moja matka powinna mnie już znać i wiedzieć że jestem
              osobą
              > wybuchową, że czasem w nerwach powiem o jedno słowo za dużo i
              potem
              > tego żałuję.
              > Dlatego nie powinna moim zdaniem tak tego brać do siebie, przecież
              > nie raz dochodziło między nami do spięć i po kilku dniach wszystko
              > wracało do normy. I nie rozumiem dlaczego to jedno moje słowo tak
              > ich ubodło i pociągnęło za sobą takie konsekwencje?

              Moja teściowa robi i myśli podobnie, wręcz potrafi stwierdzić, że
              ona w ogóle nie przywiązuje wagi do tego co mówi innym. Cóż, ona nie
              przywiazuje, ale zapewniam Cię, że bardzo bolą takie słowa, które są
              rzucane w gniewie, słowa typu o jedno za dużo. Słowo, ktore raz
              wyleciało nie jest w stanie wrócić i niestety Twoje "przepraszam"
              lub "bo ja taka jestem" nie jest w stanie wymazać go z pamięci.
              Uwierz mi, że bardzo trudno jest potem zapomnieć, wybaczyć. Cóż, ja
              rozumiem moja teściową - w końcu zabrałam jej ukochanego synka - i
              nie piszę tego z sarkazmem, ale z pełnym zrozumieniem dla jej uczuć.
              Wiem jak bolą takie słowa od teściowej, więc tym bardziej wyobrazam
              sobie jak mogą boleć z ust własnej córki. A zwalanie winy na
              ojczyma, no cóż, Twoja mama jest dorosła, to jej życie, jej mąż, a
              Twoje żale, tak jak napisała Rycerzowa, wypisz, wymaluj moja
              teściowa żaląca się do ciotek na wredną synową, która jest winna
              wszystkiemu.
              A co do awantury nie przy dziecku. Jeśli Tobie się wydaje, że
              dziecko bedąc w drugim pokoju jej nie słyszało i nie skojarzyło z
              wyprowadzką babci, to naprawdę masz niską ocenę inteligencji
              trzylatka.
              • belaliwka Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 09:35
                Powtarzam że nie było żadnej awantury, krzyków, nic z tego. Dziecko
                było w pokoju, ja w kuchni, maka weszła do kuchni i tam padły te
                decydujące słowa. Normalnym tonem...

                Poza tym mój mąż - niedojda, jak to było napisane, ma przepisane na
                siebie całe gospodarstwo swoich rodziców i pola, ale na razie nie
                może tego sprzedawać.

                A co do mojego ojczyma, to niestety nie zaskarbił sobie sympatii
                nikogo z rodziny, bo i czym miał nam zaimponować? Tym że jest
                alkoholikiem i od 6 lat nie pije, a całe dnie przesiaduje w
                kościołach w całym mieście. Że w wieku 55 lat jest ochroniarzem,
                który przychodzi z pracy, prześpi się i czeka aż moja matka też
                przyjdzie z pracy i mu poda obiad pod dziub??

                Jak tu lubić kogoś takiego???
                • kol.3 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 09:49
                  To, że mąż ma przepisane gospodarstwo swoich rodzicow nie świadczy o
                  jego przedsiębiorczości i zaradności życiowej. Faktem jest, że sam
                  nie zapewnił swojej rodzinie dachu nad głową.
                  • belaliwka Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 09:54
                    A kogo dziś stać na kredyt na 200-300 tysięcy? Nie każdy może sobie
                    pozwolić na to, chyba że rozmawiam na tym forum z samymi bogaczami???
                    • chicarica Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 23:29
                      Mnie stać. I nie jestem bogaczką. Normalnie, bierze się kredyt na 30 lat i się
                      go spłaca.
                • twoj_aniol_stroz Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 10:26
                  A ja mam cały czas dziwne wrażenie, że tu właśnie o ten kościół
                  ojczyma chodzi, ten atak na dzień dobry w kwestii moherowego
                  berecika, to niemodne posłuszeństwo mamy, które Ciebie drażni...
                  • belaliwka Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 11:00
                    Nie, to nie o ten kościół mi chodzi. Ale skoro już udaje takiego
                    świętego, to niech się zachowuje jak na katolika przystało. A nie, w
                    dzień krzyżem leży w kościele a przychodzi do domu i urządza swojej
                    żonie terror psychiczny.
                    I tak, zgadza się nie rozumiem tego głupiego i bezwzględnego
                    posłuszeństwa mojej matki wobec niego. Moim zdaniem małżeństwo
                    powinno polegać na partnerstwie i równych prawach dla obojga, a nie
                    żeby jedno bało się postawić drugiemu... To ma być szczęście?
                    • twoj_aniol_stroz Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 11:52
                      > I tak, zgadza się nie rozumiem tego głupiego i bezwzględnego
                      > posłuszeństwa mojej matki wobec niego. Moim zdaniem małżeństwo
                      > powinno polegać na partnerstwie i równych prawach dla obojga, a
                      nie
                      > żeby jedno bało się postawić drugiemu... To ma być szczęście?

                      To jest matki życie, ja ją rozumiem, wiem, że nie jestes w stanie
                      sobie wyobrazić szczęścia w takim zwiazku, ale ona moze być
                      szczęśliwa.
                • mama303 Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 16.02.08, 21:19
                  belaliwka napisała:


                  > A co do mojego ojczyma, to niestety nie zaskarbił sobie sympatii
                  > nikogo z rodziny, bo i czym miał nam zaimponować? Tym że jest
                  > alkoholikiem i od 6 lat nie pije,

                  To akurat że alkoholik od 6 lat nie pije jest godne szacunku moim
                  zdaniem, a po za tym przestań zadręczac sie tym zwiazkiem swojej
                  matki, to jej życie. Ciesz sie że jest jej dobrze.
                  Ty postaraj sie żeby Tobie i Twojej rodzinie było dobrze i zrób
                  wszystko by stanac na własne nogi jak najszybciej bo narazie czarno
                  to widzę. Matka podjeła słuszną decyzję, teraz na Ciebie kolei.
    • rycerzowa Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 01:38
      Belaliwo, to oczywiste, że cztery pokolenia pod jednym dachem to mieszanka
      wybuchowa.

      Na dwie rzeczy chciałabym ci zwrócić uwagę.
      1. Twoje narzekania na męża mamy przypominają mi skargi matek/teściowych, jakie
      to miały "dobre dziecko, a ten zięć/synowa całkiem je przekabaciły".
      To jest jej mąż i jej się ma podobać.
      Ona też mogłaby wiele powiedzieć o twoim małżonku, choćby, że jest życiowym
      niedojdą, skoro nie stać go na dach nad głowa dla własnej rodziny , i nie wstyd
      mu pakować się do obcych.

      2. Żaden normalny człowiek nie jest w stanie znieść, gdy małe dziecko "wyje,
      jakby je ze skóry obdzierano". W normalnym człowieku budzi się wtedy instynkt
      obrony i pomocy.
      Reakcja twoich rodziców była naturalna.
      Nie wiem, czy słuszna, to już inny problem.
      Zatem akurat o to nie miej do "staruszków" żalu.

      Na pewno się jakoś dogadacie. Zwyczajnie powiedz mamie,że cię poniosło. Przy
      "wyjącym" dziecku każdego może ponieść.

      Darujcie sobie tylko wzajemne uwagi na temat swoich facetów.
    • dreamo Po co wprowadziłaś się znów do mamy? 15.02.08, 10:22
      Zabrakło ci pomocy do opieki nad dzieckiem? Kobieto dorośnij i daj
      swojej matce żyć.
      • belaliwka Re: Po co wprowadziłaś się znów do mamy? 15.02.08, 11:02
        Dzieckiem zajmuję się od urodzenia sama, bez pomocy kogokolwiek.
        Przeczytaj od początku wszystkie posty i odpowiedzi do nich, a potem
        komentuj. Dorośnij do czytania ze zrozumieniem...
        • dreamo Słuchaj idź na swoje bo dorosła jesteś 15.02.08, 11:24
          Zdania nie zmienię. Dorosłość między innymi polega na tym, że
          potrafi się swoim dzieciom zapewnić godziwe warunki. Ty takich
          warunków zapewnić nie potrafisz a jeszcze obarczasz winą za to
          bliskich ludzi.
          • belaliwka Re: Słuchaj idź na swoje bo dorosła jesteś 15.02.08, 15:33
            Posłuchaj swojej wypowiedzi - "..idź na swoje bo dorosła jesteś"...
            A co ma jedno do drugiego??? Czy to taka rzadkość że młode
            małżeństwa mieszkają przez pierwsze lata po ślubie z rodzicami bądź
            teściami, zanim nie dorobią się "swojego"? To takie dziwne? Dziwne
            są twoje teorie.
            A poza tym chyba już ci brak argumentów, skoro rzucasz takie
            bezpodstawne i bezsensowne oskarżenia, że ja obarczam winą
            kogokolwiek za to że nie stać mnie jak narazie na swoje mieszkanie?
            Nikogo nie obarczam winą za nic!
          • belaliwka Re: Słuchaj idź na swoje bo dorosła jesteś 15.02.08, 15:35
            dreamo napisała:

            >
            > potrafi się swoim dzieciom zapewnić godziwe warunki. Ty takich
            > warunków zapewnić nie potrafisz

            A tu trochę przesadziłaś, przecież z dzieckiem nie mieszkam pod
            mostem! Ma doskonałe warunki do rozwoju, dach nad głową i naszą
            miłość! O co ci jeszcze chodzi????
            • dreamo O nic mi nie chodzi 16.02.08, 11:17
              Możesz nawet w 10 pokoleń mieszkać sobie w komunalnym mieszkaniu.
              Razi tylko to, że jak dziecka nie miałaś to mieszkanie bez mamy było
              atrakcyjne bo nikt ci d..y nie truł i mogłaś robić co chciałaś no i
              to jest właśnie przywilej dorosłości. A przed powrotem na stare
              śmieci trzeba było przemyśleć sprawę jak to będzie wyglądało, że
              trzeba będzie dostoswać się do współlokatorów. Życzę dobrych
              wyborów.
    • rycerzowa Re: Wyprowadzka matki-czuję niesmak bo to przeze 15.02.08, 10:23
      Belaliwo, ja cię przepraszam za tą "niedojdę"; nie znam twego męża, i nie mogę
      się na jego temat wypowiadać. Chciałam ci tylko pokazać, jak to wygląda z
      drugiej strony, jak inni mogą go określać.

      Nigdy nie wiemy, za co ktoś kogoś kocha, dlaczego chce z nim być.
      Dla ciebie niezrozumiałe jest, co mama widzi w swoim wybrańcu, dla innych - co
      ty widzisz w facecie, który nie jest w stanie zapewnić dachu nad głową swemu
      dziecku.
      No i dobrze, gdyby wszyscy patrzyli obiektywnie, to - jak powiedział pewien
      Indianin - "każdy by chciał mieć moją żonę".

      Wiesz, większość znajomych ma kredyt 200-300 tys.i mieszka u siebie. Wielu
      wyjechało do Anglii, do Irlandii.
      Każdy stara się jak może, a nie liczy na babcię.

      Nie jest możliwe bezkonfliktowe zamieszkiwanie kilku pokoleń pod jednym dachem.
      Niezależnie od tego, jakiego kto ma faceta, i czy w ogóle ma.
      Ja przynajmniej nie znam takiego przypadku.

      Skorzystałaś z pomocy rodziny w potrzebie (ciąża, małe dziecko), teraz czas na
      samodzielność.
      Powodzenia!
      • verdana Smutne - tochę OT 16.02.08, 11:35
        Smutne, ze większość z Was uwaza, ze bardziej dojrzałe jest wziąć
        kredyt, którego potem nie będzie byc może z czego spłacić, ze lepiej
        zostawić dziecko i wyjechać zarabiać za granicę (lepsza kasa na
        mieszkanie niż kochający tata?), niż wprowadzić się do babci, skoro
        jest taka możliwość.
        Moze lepiej pomieszkać u rodziny, nawet w niezbyt dobrych warunkach
        przez parę lat, niz pozbawiać dziecko ojca i szans zyciowych. Znam,
        znam kilka osób, ktorre spłacaja kredyt na niezalezne mieszknie, a
        dzieci żyją na skraju ubóstwa - we wlasnym pokoju, ale bez wakacji,
        wycieczek szkolnych, zajęć dodatkowych. No, ale ich rodzice
        byli "zaradni".
        Zaradność nie polega tylko na zarabianiu pieniędzy - może czasem
        polega także na tym, ze się przewiduje przyszłość?
        A jesli matka sie wyprowadzila - hm, znaczy, ze miała gdzie. Wiec
        ciekawe, dlaczego nie zrobila tego wczesniej?
Pełna wersja