ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się

15.02.08, 14:29
Witam Was. Piszę, bo już nie radze sobie z tym wszystkim.Od wrzesnia po trwającym ponad dwa lata urlopie wychowawczym)wróciłam do pracy, nowej pracy, jestem zadowolona z niej (z poprzedniej zrezygnowałam, gdyż byłam bardzo niezadowolona). Dziecko posłałam do żłobka. Mała oczywiscie zaczęła od razu chorować i tak choruje cały czas z małymi przerwami. Chodze wiecznie poddenerwowana, nigdzie wyjść, do znajomych, do sklepu, bo dziecku coś jest. Mam żal do moich rodziców, że nie chcą mi wiecej pomóc, radzą żebym znalazła opiekunkę, jest to ich pierwsza wnuczka mają czas, siedzą na emeryturach. Rodzice męża chętniejsi do pomocy, ale są już starzy, ponad 70 lat, teściowa narzeka że ją wszystko boli, nie mam sumienia obarczac ją opieką nad ruchliwym dzieckiem. Mąż pracuje po 12 godz., proszę go żeby poszukał coś na zmiany, byłoby łatwiej, więcej siedziałby w domu z dzieckiem, ale on nie chce, bo w tej pracy (przez 12 godz) wiecej zarobi, za 1200 nie pójdzie robić (tak mowi). W sumie żłobu dziecko ma nieźle, przychodzi wybawione, widać, że zabawa z dzićmi dobrze mu robi. Ale cóż z tego, skoro do tej pory najdłuższy czas jaki pochodziło to TYDZIEŃ? Szkoda mi rezygnować ze żłobka, a jednocześnie czuję, że jak posyłam tam dziecko to skazuję je na kolejną chorobę. Już nie wiem CO mam robić, wstrzyamc sie do wiosny, poczekać może będzie mniej chorować, niech chodzi, moze się w końcu wychoruje, CZY szukać opiekunki, dac ogłoszenie i oddać 2/3 pensji, z której się tak cieszyłam że zarobię (po 2 latach siedzenia na wychowawczym).
Naprawdę czuje sie ostatnio jak kłębek nerwów, do tego nieporozumienia z mężem, brak czasu dla siebie, mam wrażenie macieżyństwo jest nie dla mnie.
Mam żal do rodziców, że nie chcą mi pomóc, ułatwić jakoś tego życia. Myślę, że jestem dla nich niepotrzebnym balastem.
Dziecko kocham bardzo, ale tez czasem brak mi już cierpliwości, mam wrażenie że wymyka mi się wszystko spod kontroli.
Chciałabym żeby mniej chorowało, żeby choć przez miesiąc pochodziło bez chorowania do żłobka. A tu ciągłe kombinowania, kto ma z nim zostać, jak załatwić dyżury, żeby moi rodzice nie czuli sie za bardzo obciążeni. Ja tez nie bardzo moge chodzić na wolne, w pracy każdy pilny, nikt tak często nie korzysta z urlopów, a o zwolnieniu lekarskim nawet nie ma mowy!
Jak długo tak może jeszcze być?
    • kicia031 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 15.02.08, 15:13
      Znajdz opiekunke. Nie wiem, dlaczego uwazasz, ze ty oddasz jej 2/3
      swojej pensji - moze maz powinien oddac swoja? No chyba ze jestes
      wiatropylna.
    • kol.3 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 15.02.08, 17:14
      Podpisuję się pod tą radą. Znajdź opiekunkę gdyż częste chodzenie na
      zwolnienia narobi Ci kłopotów w pracy. Czas pracuje na Twoją
      korzyść, nawet jeśli z początku opiekunka będzie Was więcej
      kosztowała. Dzieci rosną szybko, wychodzą z chorób, a praca i
      zarobek liczą się.Może za jakiś czas będzie można wrócić do pomysłu
      już nie żłobka a przedszkola.
    • natali.x Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 15.02.08, 18:27
      Też myślę, że opiekunka to lepsze rozwiązanie. Dziecko będzie zdrowsze, a Ty nie
      będziesz obciążona w pracy troską o nie, no i ciągłymi wizytami u lekarza itp.

      Dzieci przecież rosną, może po ukończeniu 2,5 roku spróbujecie z przedszkolem??
      Większe dziecko już tak nie pcha wszystkiego do buzi więc i mniej bakterii
      wprowadza do organizmu...Tak mi się wydaje przynajmniej. Druga sprawa, że teraz
      jest taki okres, że nie tylko dzieci, ale wszyscy chorują.
      • magda8867 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 15.02.08, 19:17
        Córka już 2,5 roku ma za sobą, za niedługo będzie miała 3. Wiem że z jednej strony opiekunka wiele spraw by rozwiązała, ale szkoda mi złobka, bo tam wiele się uczy i widać jak przychodzi wybawiona.
        • your_and Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 15.02.08, 19:34
          Nie odchoruje swojego w żłobku to będzie chorować w przedszkolu.
          Wychodzi na jedno.
    • nataliak9 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 21.02.08, 16:38
      to moze wzmocnic czyms dziecko z pomocą lekarza? jakies witaminy,
      preparaty, groty solne, szczepionki...
      • adria-3 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 24.02.08, 08:47
        Z uodparnianiem jest różnie. Moja córka potrzebowała pół roku ciągłego
        chorowania w żłobku. Od tamtego czasu minęło kilka lat, teraz rzadko choruje. Są
        jednak dzieci, które mimo wszystko często chorują. Poczekaj, może na wiosnę coś
        drgnie. Może masz jakąś sąsiadkę, która by posiedziała, gdy dziecko będzie chore?
        • magda8867 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 24.02.08, 14:16
          Niestety sąsiadki nie mam:(. A mała teraz po kolejnej chorobie, we wtorek ma iść znów do złobka i aż sie boję... Tak bym chciała aby przestała chorować i pochodziła ciągiem choć miesiąc.
          Wstrzymujemy się z szukaniem opiekunki, gdyż mamy nadzieję, ze jak się zrobi cieplej to będzie lepiej. A Córka już prawie przedszkolak i szkoda mi jej trzymac w domu z jakąś kolejną starszą czy nawet młodszą Panią, bo w żłobku/przedszkolu ma jednak kontakt z dziećmi, przychodzi wybawiona, zadowolona, uczy się tylu rzeczy.
          Uodparnianie na razie niewiele jej dało.
          • kadewu1 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 24.02.08, 15:02
            Mam podobną sytuację, z tym, ze synek, jak juz ma katar, to potem
            dostaje ataków duszności - skurczu oskrzeli, lądowaliśmy już parę
            razy w szpitalu. A co gorsza, najczęściej zaraża mnie...

            Co możesz zrobić?
            - czekać na wiosnę (będzie lepiej);
            - uodpornić dziecko (homeopatia, tran, szczepionki;
            - znaleźć nianię, nich zabiera dziecko na plac zabaw, żeby bawiło
            się także z rówieśnikami (choć to one zrażają, to faktyczie n
            świeżym powietrzu jest to mniej prawdopodobne)
            - nie stresować się i ponieką pogodzić z sytuacją - dziecko nie
            choruje Ci na złość;
            - zaangażować męża w całą sprawę,-
            - nie obwiniać rodziców - chcą pomóc - fajnie, nie chcą - trudno. to
            nie ich obowiązek
            - zdać sobie sprawę, ż wszystko mija, nawet skłonność do
            przeziębień...

            Wytrwałości życzę
            K
            • adria15 Re: ciągłe chorowanie dziecka,załamuje się 25.02.08, 13:37
              Pamiętam, że dla mnie to chorowanie córki było bardzo stresujące (często miała
              zapalenie oskrzeli). Chodziła też wtedy do żłobka. Pomagali trochę teściowie,
              siedzieliśmy z nimi i mężem na zmianę. Mieliśmy to szczęście, że w wakacje i po
              wakacjach już nie chorowała. Może i Wam się uda, czego serdecznie życzę. Lekarka
              dla drugiej córki dała lek uodparniający i działał, ale nie pamiętam nazwy.
Pełna wersja