nie wiem co dalej

16.02.08, 11:10
sześć lat temu wyszłam za mąż za wspaniałego mężczyznę.było nam razem dobrze. niestety ta sielanka już dawno się skończyła.mój mąż zaczął mnie okłamywać.doszło do tego,że ciągle kupuje nowe karty tel.i ciągle umawia się z jakimiś kobietami.robiłam wszystko żeby ratować nasze małżeństwo.bardzo bolało mnie że nie obchodzi go ,że czasami umieram ze strachu,gdy gdzieś wyjeżdża i nie odbiera ode mnie tel. a potem okazuje się,że był po prostu zajęty pisaniem smsów z innymi.prosiłam,błagałam go żeby przestał to robić bo strasznie mnie rani,ale bez skutku.nawet groźba,że jeżeli dalej tak będzie to odejdę od niego nic nie pomogła i teraz jest jeszcze gorzej.ostatnio nawet pojechał do jednej(podobno do pani psycholog po poradę)do domu a mnie oczywiście okłamał.twierdzi,że mnie kocha,ale tak naprawdę to przypomina sobie o mnie wieczorem w łóżku,a o dziecku wcale.chyba zawsze wszystko jest ważniejsze od nas.kocham go i nie chcę rozbijać rodziny,ale nie potrafię tak żyć,już tyle łez przez niego wylałam.czasami czuję jak zamykam się w sobie ale mam świadomość ,że moje dziecko mnie potrzebuje i muszę stanąć na nogi.co mam zrobić? ciągle wybaczać i wierzyć ,że to się skończy....
    • triss_merigold6 Re: nie wiem co dalej 16.02.08, 11:14
      Skończy się jak mąż będzie już bardzo starym piernikiem i żona
      będzie mu potrzebna do parzenia ziółek i latania do apteki po
      lekarstwa.
      Cóż, zwyczajnie odejdź. Facet Cię olewa totalnie więc w czym problem?
    • kicia031 Re: nie wiem co dalej 16.02.08, 14:54
      Czytam takie posty i nie mam juz sily odpowiadac.
      Powiedz, co cie jeszcze trzyma w tym ukladzie, bo wybacz, milosc to
      uczucieoparte na wzajemnosci, wsparciu, zrozumieniu, trosce - gdzie to u was jest?

      Co ty tam jeszcze robisz? Nie szkoda ci zycia? Nawet jesli chcesz wegetowac w
      takich chorych ukladach, to dlaczego narazasz na to dziecko?Czy musi ogladac na
      codzien jak tata sie puszcza a mama cierpi? To jest wzorzec rodziny, ktory
      chcesz mu przekazac?
      • triss_merigold6 Re: nie wiem co dalej 16.02.08, 15:41
        Stawiam na specyficznie katolicko męczeński model wychowania kobiet
        + poczucie wyłącznej odpowiedzialności za związek + poczucie winy +
        idealistyczną nadzieję, że nagle on zrozumie i będzie cudnie. Co
        ciekawe sporo młodych lasek też ma takie podejście i radośnie
        wchodzą w układy z typami nadającymi się do odstrzału sanitarnego.
        Szalenie mnie interesuje na ile rodziny obu stron wspierają trwałość
        takich układów.
    • skryta3 Re: nie wiem co dalej 16.02.08, 18:37
      witaj Nadja :) masz teraz ciężkie życie...podobnie jak ja, ale ja
      nie jestem do końca w takiej samej sytuacji jak Ty, ponieważ u mnie
      mąż też spotykał się z inną kobietą o której wiem, chyba już to
      przerwał, bo jak do tej pory nie znalazłam kolejnych dowodów, mimo,
      że on zachowuje sie w stosunku do mnie jak kolega, a nie mąż. Ale
      gdyby tylko próbował ponownie z nią złapać kontakt lub z inną to
      napewno już bym go wyrzuciła z domu, nawet teraz się cały czas
      zastanawiam nad tym.
      • nadja27 Re: nie wiem co dalej 16.02.08, 19:42
        witaj mój mąż ciągle pisze smsy z różnymi kobietami i dzwoni do nich.twierdzi,że nigdy mnie nie zdradził.staram się mu wierzyć,ale przychodzi mi to z trudem bo jak można ufać komuś kto ciągle nadużywa mojego zaufania.staram się często szczerze z nim rozmawiać i po tych rozmowach przez jakiś czas jest dobrze,ale nie na długo.już nie raz myślałam o rozstaniu z nim,ale to nie jest takie proste skoro się kogoś kocha.zawsze jest ta nadzieja,że może tym razem się to już nie powtórzy.ale najgorsze w tym jest toże jestem osobą,która nie potrafi zapomnieć i wszystkie jego kłamstwa wracają do mnie jak bumerang,a to bardzo boli
        • skryta3 Re: nie wiem co dalej 16.02.08, 20:34
          Wiem, że to nie jest takie proste ... odejść... jeśli się kogoś
          kocha, doskonale to wiem, bo ja też jeszcze nie odeszłam, ale wiem,
          że niech mi tylko podpadnie ponownie, to nie ma nas, bo trzeba mieć
          szacunek do samej siebie...!!!! i pokazać facetowi, że nie tylko on
          jest na tym świecie...!!!a to, że się odejdzie od męża to jeszcze
          nie oznacza, że na zawsze, może dzięki temu własnie coś zrozumie, a
          żeby zrozumiał, to trzeba dać mu tą szansę, może w drastyczny sposób
          i trudny dla nas, ale warto spróbować... Poznałam na forum pewną
          osobę, która ma również podobny problem do naszego i ona właśnie ten
          drastyczny pomysł zastosowała i się udało, jej mąż zrozumiał, jak
          narazie jest między nimi dobrze i oby tak dalej... :) a ja na Twoim
          miejscu nie wierzyłabym mu w te jego kłamstwa (może się mylę), ale
          mój mąż też mnie kłamał i coś o tym wiem, potrafią faceci bajki
          opowiadać bez skrupułów. Pierwszy raz jak podejrzewałam, że ma kogoś
          i się zapytałam skąd takie smsy na jego telefonie, to taką bajkę
          wymysił, że mu uwierzyłam i wtedy mnie zapewnił, że bardzo mnie
          kocha i nigdy by mnie nie zdradził, a jednak, potem się wszystko
          wydało... mam nadzieję, że nie będziesz dalej naiwna ... i mniej do
          siebie szacunek...!!!
Pełna wersja